Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
3906 postów 1832 komentarze

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Żydowscy żołnierze Hitlera

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

CO PISZĄ INNI: Wywiad Piotra Zychowicza z autorem książki pod powyższym tytułem był już wielokrotnie publikowany w różnych miejscach. Jest jednak wart tego, aby go tu powtórzyć.

Piotr Zychowicz: Ilu Żydów służyło w armii Hitlera?

Bryan Mark Rigg: Około 150 tys.

 

Co to byli za ludzie?

Używając terminologii niemieckiej: 60 tys. pół-Żydów, 90 tys. ćwierć-Żydów. Do tego od 5 do 10 tys. pełnych Żydów, czyli takich, których oboje rodziców było Żydami. Wśród nich było co najmniej 21 generałów, siedmiu admirałów i jeden feldmarszałek. Wielu spośród tych żołnierzy walczyło niezwykle dzielnie, wielu z nich poległo za Niemcy.

 

Domyślam się, że czytelnicy „Historii Do Rzeczy” są w tym momencie zszokowani.

Tak samo zszokowani byli czytelnicy w Ameryce i Izraelu, gdy wyszły tam moje książki. Proszę jednak pamiętać, że podczas II wojny światowej przez Wehrmacht i inne formacje wojskowe III Rzeszy przewinęło się około 17 mln żołnierzy. A więc Żydzi stanowili mniej niż 1 proc. Zgadzam się jednak, że w kontekście Holokaustu wyniki moich badań mogą być dla wielu ludzi zaskakujące.

 

Skąd oni się wzięli w armii Hitlera?

Odpowiedź jest bardzo prosta. Zostali do niej powołani. Pół-Żydzi i ćwierć-Żydzi byli w Niemczech objęci obowiązkiem służby wojskowej. Pełni Żydzi, którzy nosili mundury Wehrmachtu, na ogół ukrywali zaś swoje pochodzenie.

 

Jak żydowscy poborowi czuli się w tej armii?

Gdy zabierałem się do moich badań, spodziewałem się, że się okaże, iż byli tą służbą sfrustrowani, że traktowali ją jako szykanę czy coś nieprzyzwoitego. Służyli w końcu paskudnemu, antysemickiemu reżimowi. Tymczasem w większości przypadków wcale tak nie było. Wielu z tych żołnierzy pochodziło z rodzin o długich tradycjach wojskowych. W rozmaitych konfliktach – począwszy od wojen napoleońskich, poprzez wojnę prusko-francuską, na I wojnie światowej skończywszy – walczyli ich pradziadowie, dziadowie i ojcowie. Wielu miało Żelazne Krzyże i tytuły oficerskie.

 

Niemieccy Żydzi byli na ogół całkowicie zasymilowani.

Otóż to. Ci ludzie czuli się więc Niemcami i uważali, że służba w wojsku własnej ojczyzny jest nie tylko obowiązkiem, ale także powodem do dumy. Chcieli walczyć z wrogami Niemiec, tak jak wszyscy inni obywatele. Oczywiście zdecydowana większość z nich była niechętnie nastawiona do reżimu narodowo-socjalistycznego, ale armię uważali za apolityczną. Kochali Niemcy, a nie Hitlera. Mało tego, część uważała, że właśnie bijąc się dzielnie w Wehrmachcie, udowodni znienawidzonym hitlerowcom, że Żydzi wcale nie są gorsi i zasługują na miano prawdziwych Niemców.

 

Polityka III Rzeszy wobec żołnierzy pochodzenia żydowskiego jednak z czasem się radykalizowała.

Tak jak cały reżim Hitlera. Gdy wybuchła II wojna światowa, służba tych żołnierzy spowodowała poważne komplikacje. Otóż niemieckie urzędy zalewały tony skarg żydowskich rodzin. Ich członkowie pisali, że jest czymś całkowicie skandalicznym, że kiedy ich synowie przelewają w Polsce krew za ojczyznę, oni w domach są poddawani antysemickim szykanom. Wyjścia były dwa: zapewnić tym rodzinom specjalne traktowanie albo wyrzucić pół-Żydów, czyli – jak mówili narodowi socjaliści – „mischlingów”, z wojska.

 

Którą opcję wybrał Hitler?

Oczywiście drugą. Odpowiedni rozkaz został wydany w kwietniu 1940 r. Ćwierć-Żydzi nadal mogli służyć w wojsku – choć mieli utrudnioną ścieżkę awansu – ale pół-Żydzi mieli zostać usunięci z szeregów armii. Ponieważ jednak trwały przygotowania do inwazji na Francję, nikt nie miał głowy, żeby się tym zajmować. Przypomniano sobie o tym rozkazie dopiero po zajęciu Paryża. Problem tylko w tym, że rozkaz ten był niewykonalny.

 

Dlaczego?

Jak bowiem zlokalizować tych pół-Żydów? Ze względu na ich głęboką asymilację jedynym sposobem było dokonanie bardzo szczegółowych badań genealogicznych przodków wszystkich żołnierzy! A więc przeanalizowanie ksiąg urodzeń i zgonów, uzyskanie dostępu do dokumentów religijnych i archiwów sądowych, sprawdzenie rejestrów cmentarnych. Skoro w armii służyło 17 mln żołnierzy, urzędnicy, aby wyśledzić te 150 tys. ludzi, musieliby sprawdzić pochodzenie ponad 150 mln ludzi! Rodziców, dziadków i pradziadków. Byłby to prawdziwy biurokratyczny horror. A przecież trwała wojna, więc urzędy i tak miały kupę roboty.

 

Jak więc próbowano zlokalizować żydowskich żołnierzy?

Na ogół zwoływano jednostki na apel i mówiono: „Baczność, pół-Żydzi wystąp!”. Wielu ludzi pozostało więc w Wehrmachcie do końca wojny tylko dlatego, że wtedy, w 1940 r., stali w miejscu. Tyle wystarczyło. Zresztą oficerowie nawet jeżeli wiedzieli o tym, że mają w oddziale żołnierzy pochodzenia żydowskiego, na ogół o tym nie meldowali. Po prostu ignorowali rozkaz.

 

Dlaczego?

Uważali ich za dobrych żołnierzy. Więzi, jakie powstały na polu bitwy między tymi mężczyznami, były silniejsze niż ideologia. Ci ludzie przelewali razem krew. Ten, kto nie brał udziału w wojnie, tego nie zrozumie. Oficerowie wyrzucali więc rozkaz Hitlera do kosza. Modelowym przykładem był feldmarszałek Erwin Rommel. W Afrika Korps żydowskim pochodzeniem żołnierzy w ogóle się nie przejmowano. Dla Rommla liczyło się tylko to, czy ktoś jest dobrym żołnierzem. Było to dla niego o tyle ważne, że w Afryce u jego boku walczyli Włosi i jego doświadczenia z nimi były po prostu koszmarne.

 

Byli jednak żołnierze, których udało się wytropić i wyrzucić z Wehrmachtu. Jak na to reagowali?

Dla wielu z nich była to prawdziwa tragedia. W jednej ze swoich książek cytuję list napisany przez młodego oficera. Stwierdził w nim, że w momencie, gdy musiał zdjąć mundur, zawalił się cały jego świat. Wojsko było dla niego całym życiem. Kochał to, co robił, kochał Niemcy i po prostu nie mógł się pogodzić z tym, że jego ojczyzna potraktowała go tak tylko dlatego, że w jego żyłach płynęła „zła” krew. Dla takich żołnierzy był to wielki dramat.

 

Jednak bywało też chyba inaczej.

To prawda. Postawy były różne, szczególnie po rozpoczęciu wojny ze Związkiem Sowieckim i po pierwszych niemieckich porażkach. Wielu żołnierzy, którzy walczyli w tym piekle, widzieli śmierć swoich kolegów, głodowali i marzli na kość, marzyło o wydostaniu się z frontu. Wielu pół-Żydów uznało, że rozkaz o wyrzuceniu ich z wojska spadł im jak z nieba. Gdy tylko udowodnili, że są żydowskiego pochodzenia, natychmiast odsyłano ich do Rzeszy.

 

To chyba nie było zbyt przyjemne?

Znowu kolejny paradoks historii. Gdyby Hitler wygrał wojnę, niemieccy pół-Żydzi zapewne podzieliliby los Żydów. Zostaliby wymordowani w komorach gazowych. Podczas wojny niemieccy pół-Żydzi byli poddawani rozmaitym szykanom, ale ich nie eksterminowano. Byli względnie bezpieczni. Żołnierze, którzy zostali wyrzuceni z armii i wrócili do domu, mogli więc pracować, uczyć się, chodzić na randki z dziewczynami. Mogli przeżyć. Brzmi to nieprawdopodobnie, ale bycie pół-Żydem było najlepszą kategorią, jaką można było mieć w niemieckim wojsku. To był bilet do domu. Dopiero pod sam koniec wojny Hitler zaczął wysyłać pół-Żydów do obozów pracy.

 

Wróćmy do żydowskich żołnierzy Wehrmachtu. Wygląda na to, że nie różnili się zbytnio od żołnierzy wszystkich innych armii na świecie.

Oczywiście. Byli wśród nich tacy, którzy marzyli o wydostaniu się z frontu, byli też tacy, którzy chcieli bić się do ostatniej kropli krwi. Choćby oficer artylerii okrętowej Paul Ascher, który dostał się niewoli po zatopieniu okrętu „Admiral Graf Spee”. Uciekł zza drutów, przedostał się do Niemiec i wrócił do Kriegsmarine, gdzie trafił na słynnego „Bismarcka”. Inny przykład – płk Ernst Bloch. Został wyrzucony z wojska za żydowskie pochodzenie, ale pod koniec wojny zaciągnął się do Volkssturmu i bił się z bolszewikami w 1945 r. pod Berlinem. Również wielu innych żydowskich żołnierzy po usunięciu z szeregów armii robiło wszystko, aby dostać się do niej z powrotem. Jeden z nich starał się o to rok. Wreszcie dostał zgodę… w czerwcu 1941 r. Poległ w pierwszych dniach operacji „Barbarossa”.

 

W jaki sposób udało mu się uzyskać tę zgodę?

Otóż gdy na mocy rozkazu Hitlera zabrano się do tropienia Żydów w wojsku, pojawił się pewien problem. Żołnierze, którzy w kampanii polskiej i francuskiej zostali bohaterami. Dostali wysokie odznaczenia, zostali ciężko ranni, wykazali się męstwem w boju. Hitler uznał, że nie można ich wyrzucić z wojska, że to byłaby... niewdzięczność. Stworzono więc specjalną procedurę, w wyniku której żydowski żołnierz mógł ubiegać się o warunkową zgodę na pozostanie w armii (Genehmigung). A wyjątkowi szczęśliwcy mogli liczyć nawet na certyfikat niemieckiej krwi (Deutschblütigkeitserklärung). Wszystkie podania w tej sprawie były osobiście rozpatrywane przez Adolfa Hitlera.

 

Ile Hitler wydał takich zezwoleń?

Dobre kilka tysięcy.

 

Ile?

Tak, wydaje się to niewiarygodne. Adolf Hitler, choć miał na głowie prowadzenie wojny światowej i rządzenie Niemcami, naprawdę całymi godzinami analizował te wnioski i ferował wyroki. A niektóre podania miały po sto stron! Można by od biedy zrozumieć, że osobiście rozpatrzyłby prośbę jakiegoś generała, ale on zajmował się nawet prośbami szeregowców i kaprali! Oglądał ich zdjęcia (osoby o niearyjskim wyglądzie nie miały szans, nawet jeżeli miały trzy Krzyże Żelazne), analizował drzewa genealogiczne. Nie ma chyba lepszego dowodu na to, że ten człowiek był całkowicie opętany swoimi niedorzecznymi rasowymi fobiami. To była obsesja.

 

Mówi pan, że wielu żołnierzy ukrywało swoje pochodzenie. Było to chyba jednak bardzo trudne, większość była obrzezana.

Weterani, z którymi rozmawiałem, twierdzili, że nie stanowiło to większego problemu. Na ogół na komisjach wojskowych, a później w koszarach mówili, że usunęli sobie napletki z powodów higienicznych. Jeden z żołnierzy Helmuth Kopp opowiedział mi, że zapytany o brak napletka powiedział, iż jako dziecko miał zakażenie związane ze zbyt wąskim napletkiem. I lekarz ten napletek mu usunął. Inny weteran, gdy zapytałem go o tę intymną sprawę, odrzekł: „Na froncie wschodnim mieliśmy ważniejsze rzeczy do roboty, niż gapić się na swoje członki”.

 

Co żydowscy żołnierze Wehrmachtu wiedzieli o Holokauście?

To był kolejny pogląd, który musiałem zweryfikować podczas moich badań. Gdy je zaczynałem, byłem przekonany, że wszyscy Niemcy dokładnie wiedzieli, co się działo w obozach zagłady. Okazało się jednak, że tak nie było. Udało mi się dotrzeć do około 100 weteranów. Każdy z nich stracił w Holokauście średnio po siedmiu–ośmiu krewnych. A mimo to nie mieli pojęcia, co się działo. Proszę pamiętać, że nawet Żydzi, którzy stali w kolejce do komór gazowych w Auschwitz-Birkenau, nie mieli pojęcia, co ich czeka. A więc co dopiero zwykli żołnierze służący gdzieś na froncie wschodnim.

 

Na froncie wschodnim mogli jednak zobaczyć działania Einsatzgruppen. Musiały do nich dochodzić jakieś pogłoski.

Zgoda, na froncie wschodnim widzieli masowe rozstrzeliwania. Większość z tych żołnierzy uważała jednak, że to straszne, ale jednak jednostkowe przypadki zbrodni wojennych. Nie mieściło im się w głowie, że gdy oni walczą na froncie, ich własne państwo eksterminuje miliony ludzi w fabrykach śmierci. Coś takiego było po prostu niewyobrażalne. Młodzi żydowscy chłopcy na froncie sami starali się przeżyć. Robili wszystko, aby nie zginąć od pocisków wroga, nie zamarznąć, nie umrzeć z głodu. Gdy mieli trochę spokoju, uganiali się zaś za dziewczętami. Informacje o obozach zagłady do nich nie docierały.

 

Część weteranów występujących w pańskiej książce mówi jednak, że „wojsko było jedynym miejscem, w którym mogli czuć się bezpiecznie”. Inni uważali, że ich ofiarna służba w armii ochroni ich rodziny.

Zgoda. Jednak im chodziło o ochronę przed rozmaitymi dotkliwymi antysemickimi prześladowaniami i szykanami, a nie o fizyczną eksterminację. Wiedzieli, że członkowie ich rodzin są pomijani przy rozdzielaniu żywności, upokarzani, muszą nosić gwiazdę Dawida, wreszcie są deportowani do obozów pracy. Bali się o nich. Powtarzam – o fabrykach śmierci jednak nie wiedzieli. Dotarło to do nich dopiero po wojnie. Podczas moich rozmów z weteranami często słyszałem to samo: „Gdybym tylko wiedział, ukryłbym matkę”, „Gdybym tylko wiedział, wysłałbym siostrę do Szwajcarii”, „Gdybym tylko mógł cofnąć czas, ocaliłbym babcię”... To były tragiczne rozmowy i nie ma powodu, żeby tym ludziom nie wierzyć.

 

Większość żydowskich żołnierzy Hitlera służyła w Wehrmachcie. Trafiali jednak również do SS czy jednostek policyjnych. Czy się zdarzało, że brali udział w zbrodniach przeciwko innym Żydom?

Tak, niestety były takie przypadki. Był to jednak całkowity margines. Na ponad 2 tys. zbadanych przeze mnie przypadków około 20 żołnierzy żydowskiego pochodzenia było zaangażowanych w Holokaust. Na ogół działali na najniższych szczeblach, choć był również przypadek feldmarszałka Erharda Milcha, który po wojnie został skazany w Norymberdze za zbrodnie wojenne. Otóż był on pół-Żydem i fanatycznym narodowym socjalistą. Wiedział o eksterminacji Żydów, popierał ją. Był to straszny człowiek. W każdej społeczności znajdą się jednak jednostki zdemoralizowane, socjopaci i sadyści.

 

Mówi pan, że spotkał wielu żydowskich weteranów Wehrmachtu. Jak dzisiaj traktują swoją służbę?

Mają mieszane uczucia. Oczywiście nie są zachwyceni tym, że służyli w armii, na której czele stał Hitler. Nie są zachwyceni, że orzeł na ich piersiach trzymał w szponach swastykę. Do dziś jednak podkreślają, że nie bili się dla Führera, tylko dla ojczyzny. Czyli że robili dokładnie to samo, co ich żydowscy dziadkowie i ojcowie. Szczególnie służbę na froncie wschodnim uważają do dziś za coś szczytnego, bili się tam bowiem z bolszewikami. Weterani nie widzą więc w swojej służbie niczego zdrożnego. Co innego ich dzieci, którym trudno zrozumieć mentalność tamtych czasów. Raz jeden z żydowskich weteranów wziął mnie do knajpy na spotkanie ze swoimi kolegami z wojska. Siedział wśród tych Niemców, pił piwo i snuł z nimi nostalgiczne frontowe opowieści.

 

A jak traktują ich służbę inni Żydzi?

Reakcje były różne. Gdy po raz pierwszy – w wywiadzie prasowym dla „The Daily Telegraph” – poinformowałem o moich badaniach, podniósł się wielki krzyk. O mojej pracy, ale przede wszystkim o tych żołnierzach powiedziano wiele złego. Nazywano ich „nazistami” i zbrodniarzami. Gdy jednak książka pojawiła się na rynku i ludzie mogli się z nią zapoznać, nastroje się uspokoiły. Od tego czasu przeprowadziłem kilkaset wykładów w rozmaitych żydowskich instytucjach. Większość zebranych okazywała sytuacji żydowskich żołnierzy Wehrmachtu wiele zrozumienia. Nie potępiali ich, starali się zrozumieć ich dramatyczne położenie.

 

Czy to prawda, że wielu żołnierzy Wehrmachtu po wojnie wyjechało do Izraela?

Tak. I wyjechali tam, aby walczyć w wojnie o niepodległość państwa żydowskiego, która miała miejsce w roku 1948. Doświadczenie zdobyte w Wehrmachcie na froncie wschodnim wykorzystali do walki z Arabami. Jeszcze osiem lat temu w Izraelu żyło 150 osób pobierających emerytury Wehrmachtu za służbę podczas II wojny światowej. Można więc tylko sobie wyobrazić, ilu takich ludzi musiało być w latach 40. Nie jest tajemnicą, że na odbywające się regularnie w Niemczech zjazdy weteranów z poszczególnych jednostek Wehrmachtu przyjeżdża sporo uczestników z Izraela.

 

Bryan Mark Rigg jest amerykańskim historykiem z Southern Methodist University w Dallas.Przeszedł na judaizm, walczył w szeregach armii Izraela. Napisał głośne książki „Żydowscy żołnierze Hitlera” (Wingert) oraz „Losy żydowskich żołnierzy Hitlera” (Rebis).

 

 

KOMENTARZE

  • Komory gazowe
    Przeznaczone były do odwszawiania odzieży, a nie do zabójstw żydów, a fizyczną niemożliwością jest palenie ciał w takiej ilości i w takim tempie, jak mówi propaganda.
    Bardzo ciekawy temat, ale kiedy doczytałam do komór gazowych... Chyba już czas najwyższy przestać powielać kłamstwa przedsiębiorstwa holokaust.
  • Blisko około tematu,
    żydowskiej ekspansji ciąg dalszy !
    http://biznes.interia.pl/wiadomosci/news/mateusz-morawiecki-w-jp-morgan-w-polsce-zatrudnienie,2538025,4199
  • @provincjał 10:59:41
    Jeden z komentarzy:
    ~eryk
    JP Morgan osobiscie uczestniczyl w przejeciu FED-u w USA w 1913 r. a sprywatyzowanie rezerw zlota pociagnelo za soba kilku prezydentow ktorzy chcieli sie temu przeciwstawic. a my mozemy powiedziec ,ze WROG PODSZEDL POD MURY GRODU ..!!

    Ja bym powiedziała, że wróg już się dostał do grodu, bo rządząca V kolumna otworzyła bramy.
  • Biedulkowie i do tego "nierozpoznani"
    W istocie kolejny sposób tłumaczenia/zrozumienia dla chazarów zwanych przez siebie "żydami".
    Dlaczego to się integrowali tylko ze szwabami? Wszak idish "pochazi" ze szwabskiego.
  • @Lotna 10:50:29
    //... powielać kłamstwa przedsiębiorstwa holokaust//
    Ale przecież autor "przeszedł na judaizm, walczył w szeregach armii Izraela".
    Pozdrawiam. BJ
  • @Lotna 10:50:29
    Gen. Patton potwierdził, że np. w Dachau nie było żadnych komór gazowych tylko odwszawialnie odzieży. To samo dyr. Auschwitz, dodał, że ta "komora" zbudowana została po wojnie przez sowietów gdy Auschwitz było już dla nie pokornych Polaków pod ich zarządem. To wszystko znajdzie się w necie.
  • Europejskie dywizje Hitlera
    W Waffen-SS w jej szczytowym okresie rozwoju Niemcy stanowili 1/3 składu osobowego. Większość była formowana niemal ze wszystkich nacji europejskich, Holendrzy, Francuzi, Brytyjczycy, Ukraińcy, narody wszystkich krajów bałtyckich, byli także Rosjanie.

    Nigdy nie było dywizji złożonej z Polaków.
  • @Rzeczpospolita 13:10:29
    Oraz zapomniałeś dodać Amerykanów i Kanadyjczyków/ochotników. Oni też w SS byli!
  • @autor
    Biorac pod uwage ze w niemczech bylo 500 tys zydow [spotkalem zrudla z liczba 700 tys , chyba zalezy to od sposobu liczenia ] to liczba 150 tys w armi niemieckiej jest stosunkowo duza. Swoja droga to skad ma pan to zdjecie tytulowe bo ten po prawej bez wasow ,,to chyba moje poprzednie wcielenie niewiedzialem ze bylem zydem ,,
  • @autor
    Te douze nie z artykulu ale ze strony glownej neonu
  • @Lotna 10:50:29
    Masz rację Lotna! A w ogóle te wszystkie opowieści o IIWŚ to takie bajki o żelaznym wilku!
  • @kula Lis 67 13:10:17
    Oceniam, że masz IQ grubo powyżej średniej. Dlaczego więc przywołujesz te brednie?
  • @jan 15:59:15
    //skąd pan ma to zdjęcie... ten po prawej bez wasow to chyba moje poprzednie wcielenie - nie wiedzialem, ze bylem zydem//
    Zdjęcie zamieszczono celowo - chciałem Pana przywabić i zdemaskować. Wielu czytelników pyta: kim jest ten słynny Jan Dyslektyk? No i się udało: teraz mogą zobaczyć, że to nie Jan tylko Jankiel.
    Neon24 wszystko ujawni...
    Pozdrawiam Pana wesoło i ciepło dziekując za częste odwiedziny. BJ
  • @Casey 16:14:04
    Co naprawdę nie wydarzyło się w Dachau?

    https://stopsyjonizmowi.wordpress.com/2011/11/16/co-naprawde-nie-wydarzylo-sie-w-dachau/
    Dyrektor Muzeum Auschwitz przyznał że „komora gazowa” została sfabrykowana! W bezprecedensowym filmowym wywiadzie z dr. Franciszek Piper – starszy kurator i dyrektor archiwów Państwowego Muzeum w Auschwitz, przyznał przed kamerą, że „krematorium 1″, rzekoma „mordercza komora gazowa” pokazywana setkom tysięcy turystów każdego roku w obozie w Auschwitz została wybudowana w rzeczywistości po wojnie przez Związek Radziecki na bezpośredni rozkaz Stalina. To co faktycznie dr. Piper powiedział przed kamerą dotyczyło raportu Leuchter’a, który okazał się być prawdziwy: nie było żadnych morderczych zagazowań w budynku oznaczonym jako „komora gazowa” w Auschwitz. Tym oświadczeniem wydanym przez dyrektora Państwowego Muzeum w Auschwitz, jeden z największych „faktów” historycznych został zniszczony. Ta „komora gazowa” jest ważnym historycznym „Faktem”, na którym oparte jest wiele zagranicznych i krajowych polityk państw zachodnich od czasu II wojny światowej. Całość pod linkiem z filmami i moimi komentarzami..(Łupaszka)

    https://wirtualnapolonia.com/2014/08/18/dyrektor-muzeum-auschwitz-przyznal-ze-komora-gazowa-zostala-sfabrykowana/
  • @Casey 16:14:04
    Prawda za bramami Auschwitz – film. David Cole jest poszukiwaczem prawdy i uczciwym człowiekiem. W tym filmie dokumentalnym przedstawia wiele dowodów, że oficjalna historia niemieckiego obozu koncentracyjnego w Auschwitz jest kłamstwem. David Cole jest Żydem, dlatego jego świadectwo jest tym bardziej wiarygodne. Jest to dokument poddający w wątpliwość wiarygodność amerykańskich materiałów. Dowiemy się, że np. na oryginalnych rzekomo filmach widzimy komory gazowe w jednym z obozów, gdzie z całą pewnością komór nigdy nie było, a mydło z ludzi to też był chwyt propagandowy, co współcześnie przyznają nawet żydowscy historycy. Rewizjonistyczny film, poddający w wątpliwość nie tylko ilość ofiar obozu w Auschwitz, ale i istnienie tam komór gazowych. Autor filmu przedstawiając się jako Żyd, bierze sobie prywatną przewodniczkę i zwiedza z nią obóz. Przewodniczka opowiada to, co zazwyczaj Żydzi chcą usłyszeć. Kolejna przewodniczka przedstawia fakty inaczej. Jeszcze inną wersję prezentuje dr Franciszek Piper, dyrektor muzeum. Wszyscy oni utrzymują, że komory gazowe istniały, również ta, w KL 1 – starym, pierwotnym obozie, która przez kilka lat przed wyzwoleniem z całą pewnością pełniła funkcję schronu przeciwlotniczego, miała kilka pomieszczeń, w tym łazienkę i ubikację, a po wyzwoleniu została przebudowana do obecnej postaci. W filmie prezentowane są fakty: wyniki badań Katedry Medycyny Sądowej, wykazujące brak śladów cyklonu B na ścianach komory gazowej, stanowiska współczesnych historyków na temat przekłamań w procesie norymberskim. Konkluzją jest hipoteza, że być może ludobójstwo przy pomocy gazu miało być jedynym argumentem, odróżniającym poczynania Niemców od tego, co z niemieckimi jeńcami robili zwycięscy alianci… Kwestia pozostaje nadal otwarta. Film pod względem technicznym robi wrażenie bardzo amatorskiego, ale i tak jest warty obejrzenia. Materiał zrealizowano w 1992 roku. Film został usunięty z YouTube przez żydowską cenzurę. Za jego udostępnienie podziękowania dla Monitora Kancelarii Prezesa Rady Mędrców.

    http://www.holocaustdenialvideos.com/ [ http://www.dailymotion.com/video/xdf6p4_prawda-za-bramami-auschwitz-1-6_news ]
  • @Casey 16:14:04
    W czasie drugiej wojny dzięki współpracy żydów /syjonistów żydowskie “państwo ” miało powstać na terenach POLSKI na Lubelszczyźnie. Polacy wywożeni i mordowani w tamtym rejonie mieli zwolnić miejsce dla żydowskich kolonistów. Pisałem o tym kilka lat temu co wywołało furię żydowskich komisarzy i ich usłużnych im idiotów. Tutaj jedna z informacji na ten temat: “Nisko nad Sanem – planowane przez Niemców państwo żydowskie na terenach Polski. Z “Opoki w Kraju” http://www.ciemnogrod.net/owk/owk_36.htm : “…W czasie II wojny światowej nie tylko Niemcy wysyłali swoich żydów do Polski.(Operacja SEZAM). Czyniły to też inne kraje wówczas z Niemcami kolaborujące. Od dawna wiemy, że czyniła to Francja Vichy. Teraz dowiadujemy się, że czyniła to też Słowacja, a nawet jako jedyny kraj w Europie płaciła Niemcom za te deportacje. III Rzesza otrzymywała za każdego deportowanego żyda tzw. opłatę przesiedleńczą w wysokości 500 marek od osoby, która miała pokryć koszty “osiedlenia się żydów w ich nowych domach w Polsce” (Nasz Dziennik 17.X.00). Kiedy wreszcie historycy serio zaczną studiować temat państwa żydowskiego na terenie Lubelszczyzny?. Przecież wiele krajów chciało się pozbyć swoich żydów lub broniło sie przed ich imigracją. Tak na dobrą sprawę nikt imigracji żydowskiej nie chce. Zapomina się, że rzekomo antysemicka Polska w okresie międzywojennym przyjęła i dała obywatelstwo 615.000 żydowskim imigrantom z hitlerowskich Niemiec i bolszewickiej Rosji (dane z książki urzędnika II RP od spraw osadnictwa żydowskiego Stefana Nowickiego pt. “Wielkie nieporozumienie”, Sydney 1970). Natomiast wypomina się stale Polsce, że promowano, zresztą zgodnie z wolą ruchu syjonistycznego, żydowska emigrację. To samo uczynił angielski minister spraw zagranicznych Arthur Balfour, który słynną deklaracją z 2.XI.1917 roku zapowiedział otwarcie Palestyny, ówczesnej kolonii brytyjskiej, dla żydowskiej kolonizacji, by stworzyli tam swe państwo (national home), oczywiście kosztem Palestyńczyków. Palestyna jest za mała, by przyjąć wszystkich żydów Europy, szukano więc innych rozwiązań terytorialnych. Francuzi ofiarowywali swoją kolonię Madagaskar, kosztem Malgaszów, ale pionierstwo żydów nie interesowało. We współpracy niemiecko-żydowskiej, kosztem Polaków, planowano założyć takie państwo na terenie pokonanej Polski, tzw. Lublinland ze stolicą w Nisku. Taki był pierwotny cel zwożenia żydów do Polski. Nie wolno wmawiać Francuzom, Węgrom czy Słowakom, że wysyłali swych żydów do Auschwitz. Wysyłali ich do tworzonego kosztem Polski żydowskiego państwa (osadnictwo żydów w Izraelu, kosztem Palestyńczyków, trwa nadal). To, że Hitler zmienił plany pod koniec 1941 roku lub je dopiero ujawnił(efekt wypowiedzenia Niemcom wojny przez żydów na ich zjeździe w Baltimore w marcu 1941), decydując się na “ostateczne rozwiązanie”, to sprawa wtórna, za którą wysyłający nie odpowiadają. Zresztą i sami Niemcy potrzebowali kilku lat bandyckiej wojny na wystarczające zdziczenie, by móc podjąć systematyczny program likwidacji całych narodów. Nie zapominajmy, ze żydów przede wszystkim mordowali żydzi, tak w Gettach jak i obozach..O sprawie Lublinlandu jest milczenie, bo w jego tworzeniu z hitlerowskimi Niemcami współpracowali żydzi (Judenraty) oraz dlatego, że ujawnia ona programowy żydowski i niemiecki antypolonizm…” Tyle “Opoka w Kraju” nr 36(57) z grudnia 2000 Potwierdzenie informacji o niemieckich zamiarach zorganizowania terytorium żydowskiego w okolicach miejscowości Nisko nad Sanem znaleźć można także w książce niemieckiej żydówki Hannah Arendt “Eichmann w Jerozolimie”.

    NISKO

    “nic nie wyszło z planów, do jakich był najbardziej przywiązany [mowa o Adolfie Eichmannie – wtr. WK.] (ewakuacja żydów na Madagaskar, ustanowienie terytorium żydowskiego w okolicach Niska w Polsce)”.
    Hannah Arendt “Eichmann w Jerozolimie”, Wydawnictwo Znak, Kraków 1998,
    ISBN 83-7006-684-4, Wyd.II, poprawione, str. 46

    ŻYDOWSKIE POCHODZENIE HEYDRICHA I KILKU INNYCH DYGNITARZY III RZESZY

    “W roku 1934 szefem SD był Reinhardt Heydrich, były oficer wywiadu marynarki wojennej, którego Gerald Reitlinger nazwał „prawdziwym architektem Ostatecznego Rozwiązania”.
    Hannah Arendt “Eichmann w Jerozolimie”, Wydawnictwo Znak, Kraków 1998,
    ISBN 83-7006-684-4, Wyd.II, poprawione, str. 49

    “Tysiące pół -żydów zwolniono od wszelkich ograniczeń, czym można było wytłumaczyć rolę odgrywaną przez Heydricha i Hansa Franka w SS oraz role feldmarszałka Erharda Milcha w lotnictwie Goeringa, wiedziano bowiem powszechnie, że Heydrich i Milch byli pół -żydami, natomiast generalny gubernator Polski był przypuszczalnie stuprocentowym żydem.”
    Hannah Arendt “Eichmann w Jerozolimie”, Wydawnictwo Znak, Kraków 1998,
    ISBN 83-7006-684-4, Wyd.II, poprawione, str. 173″

    http://www.reocities.com/jedwabne/panstwo_zydowskie_nisko.htm Ps.

    Żona tow. Wiesława żydówka Szybicka vel Liwa Szoken(jej siostra mieszkała w tamtym czasie w Szwecji gdy w Polsce rządziły trzy straszne żydówki, nazwiska znacie), zajmowała się w ramach kończenia przez IW/UB niemieckiej operacji SEZAM, min.zmianą nazwisk żydowskich na polskie, za wiedzą tow, Wiesława. On był już w tym czasie prekursorem: był przeciw a nawet za, Bolek od niego ściągał. W 68 roku gdyby wykonał porządnie robotę, nie było by dzisiaj problemu z żydami, także chazaromongolskiego.
  • @Casey 16:14:04
    Wojskowi ponoć „polscy” czyli???.- GDZIE I POD JAKIMI NAZWISKAMI JEST ICH POMIOT W 3 JUŻ POKOLENIU?
    Ta lista pokazuje, w jakim stopniu „Ludowe Wojsko Polskie”, „Wojsko Polskie”, „Armia Polska” (mowa tu o utworzonych w ZSRR dywizjach, tzw. „Wojsku Polskim”, i przez cały okres trwania PRL – u do 1989r. armii całkowicie kontrolowanej przez stalinowców i żydokomunę, i podległej sowietom) od chwili powstania, była i jest zażydzona – uwaga: nazwiska mogą się powtarzać, ponieważ część nazwisk jest umieszczona na głównej liście
    wszyscy bez wyjątku, wyżsi oficerowie byli od początku 1944 – do 1989 roku szkoleni w Rosji sowieckiej
    *
    gen. Mieczysław Birnbaum – szef wydziału politycznego II Oddziału Ministerstwa Spraw Wojskowych; lata międzywojenne, II Rzeczpospolita
    *
    gen. Edward Braniewski – Brandsteter –
    *
    gen. Jan Drzewiecki – Holzer – szef Zarządu Operacyjnego w latach 1954-1960
    *
    gen. Jan Frey-Bielecki –
    *
    gen. Marian Graniewski – Gutaker –
    *
    gen. Wiktor Grosz – Izaak Medres –
    *
    gen. Artur Jastrzębski – Artur Ritter – Niemiec
    *
    gen. Wacław Komar – właść. Mendel Kossoj –
    *
    gen. Grzegorz Korczyński – Stefan Kilanowicz –
    *
    gen. Leszek Krzemień – Maksymilian Wolf –
    *
    gen. Jakub Krzemieński –
    *
    gen. Matejewski – Kugelschwanz –
    *
    gen. Bernard Mond –
    *
    gen. Marian Naszkowski – Wasser –
    *
    gen. Stanisław Popławski – Siergiej Grochow – polonofob, bolszewik, komunista, agent sowiecki, zbrodniarz, morderca, generał Armii Czerwonej i stalinowskiego LWP; lutym 1920 wstąpił do Armii Czerwonej. Członek WKP(b) od 1930 – Wszechzwiązkowa Partia Komunistyczna (bolszewików) – WKP(b). We wrześniu 1944 został skierowany do Wojska Polskiego w stopniu generała majora. Od 26 września do 19 grudnia 1944 dowodził 2 Armią WP, a następnie 1 Armią WP (do 10 września 1945). Po zakończeniu działań wojennych pełnił funkcję dowódcy Śląskiego Okręgu Wojskowego (do 22 listopada 1947), dowódcy wojsk lądowych (do 21 marca 1950), głównego inspektora wyszkolenia bojowego (do 20 listopada 1956). 2 kwietnia 1949 powierzono mu dodatkowo stanowisko II wiceministra obrony narodowej (do 24 grudnia 1949), a po reorganizacji ministerstwa – wiceministra obrony narodowej.
    W czerwcu 1956 dowodził oddziałami wojska tłumiącymi wystąpienia robotnicze w Poznaniu. Akcją tłumienia protestu kierowali ówczesny premier, kapo w Auschwitz Josek Cymerman vel Józef Cyrankiewicz, jeden z sekretarzy KC Edward Gierek i generał Siergiej Popławski – Grochow.
    W latach 1947–1956 był posłem na Sejm, a w latach 1949–1956 – członkiem Komitetu Centralnego PZPR. 20 listopada 1956 powrócił do ZSRR. W grudniu 1956 powierzono mu funkcję I zastępcy Głównego Inspektora Szkolenia Armii Radzieckiej. Od kwietnia 1958 był doradcą grupy generałów inspektorów Ministerstwa Obrony ZSRR. W 1963 został przeniesiony w stan spoczynku. Zmarł 10 sierpnia 1973 w Moskwie, gdzie został pochowany na cmentarzu Nowodziewiczym. Żonaty z Mają z Terpiłowskich, miał córkę Izabelę.
    *
    gen. Wilhelm Ruckeman –
    *
    gen. Karol Świerczewski – Walter Goltz (Tenenbaum) –
    *
    gen. Leon Turski – Tennenbaum –
    *
    gen. Mieczysław Wągrowski – Izaak Pustelmangen –
    *
    gen. Tadeusz Wilecki – Wałłach –
    *
    gen. Zarako-Zarakowski – Zarako –
    *
    gen. Janusz Zarzycki – Neugebauer –
    *
    gen. Juliusz Zulauf –
    *
    płk. Czesław Berman –
    *
    płk. Adam Brandel –
    *
    płk. Michał Bron – Bronstein –
    *
    płk. dr Charbicz – Marek Heberman –
    *
    płk. Marcin Danzig –
    *
    płk. Joachim Erlich –
    *
    płk. Józef Feldman –
    *
    płk. Otto Fiński – Finkenstein –
    *
    płk. Stanislaw Flato –
    *
    płk. Marian Frenkl –
  • @Casey 16:14:04
    Trzeba było palić w piecach ludzi zmarłych w wyniku epidemii tyfusu i innych chorób zakaźnych …..by zapobiec rozpostarcia się zarazy…
    Ilość zmarłych z głodu i chorób była tak duża, że nie byłoby dosyć GROBÓW. I tak można by się było zapytać, gdzie umieszczono tak dużą ilość POPIOŁU……????
  • @kula Lis 67 19:34:50
    Ta sama "retoryka"i giewałt:

    tak jak z "pomordowanymi" przez Polaków chazaro-bolszewikami w 1920r-wzietymi do niewoli.
  • Ojcowie holocaustunie przypuszczali, że będzie tak szybki i skuteczny
    Pierwszy zatwierdzony przez Hitlera plan samolikwidacji żydów na terenie dystryktu lubelskiego GG miedzy Wisłą a Bugiem przewidywał zagładę pod nadzorem żydowskich funkcyjnych w warunkach odżywiania wułącznie warzywami przy ciężkich pracach fortyfikacyjnych i budowlanych (ludność miejscowa miała być zupełnie ""wysiedlona" chociaż w 1939r nie było w GG terenów. Wedlug Hansa Franka gubernatora GG mieli zostać tylko "zdolni do odnowy żydostwa" a według Reinhardta Heidrycha "NAJLEPSZY ELEMENT ZDOLNY DO WALKI O BYT".
    Można więc sądzić, że Akcja Reinhardt mordowania w komorach gazowych była rozpoczęta w przewidywaniu szybkiego wycięstwa blitzkriegu gen Rommla o Efgipt, Palestynę i Babilon i braterstwa broni terrorystów Sterna i dezerterów Andersa z Wehrmachtem jako pretekstu do przerwania holocaustu i wysiedlenia pozosgtałej popilacji żydowskiej do rezerwatu w Palestynie pod wodzą elit wyselekcjonowanych w holocauście (judenraty, funkcyjni, zonderkomanda itp.
    Po nabyciu dodatkowych zdolności w załatwianiu spraw Arabów może Hitler wykorzystał by ich doświadczenie do poprawy wartości rasy niemieckiej.
  • Żydowska córka Hitlera.
    Merkel córką Hitlera? Szokujące fakty łączące kanclerz Niemiec i Führera!
    http://newsweb.pl/wp-content/uploads/2016/05/Mer-Hit-696x392.jpg

    Czy Angela Merkel to córka Adolfa Hitlera? Tę tezę sceptycy nazywają teorią spiskową, choć porównania charakterystyki twarzy dzisiejszej kanclerz Niemiec i przywódcy III Rzeszy zdają się nie zostawiać wątpliwości. Ponadto istnieją dokumenty, które rzekomo potwierdzają bliskie pokrewieństwo przywódców. Jak podają niezależne źródła, zapłodniona zamrożoną w czasach II Wojny Światowej spermą miała zostać jedna z sióstr Braun. Ewa była towarzyszką życia wodza hitlerowskich Niemiec. Po wkroczeniu Armii Czerwonej do Berlina miała uciec wraz z Adolfem Hitlerem do Argentyny. Benjamin Fulford, kanadyjski dziennikarz polsko-żydowskiego pochodzenia już w 2011 roku pisał: „dzięki doniesieniom wywiadu rosyjskiego i niemieckiego, wyszło, że Angela Merkel jest córką Adolfa Hitlera – została poczęta z zamrożonej spermy, pod nadzorem nazistowskiego eksperta złapanego przez Sowietów. Oznacza to bez wątpienia, że jeden z liderów nazistowskiej frakcji ma nadzieję na powołanie faszystowskiego – totalitarnego rządu światowego”. Jeszcze nie jesteście przekonani? To zobaczcie poniższe zdjęcie przedstawiające młodą Merkel i zdjęcie matki Hitlera w mniej więcej tym samym wieku. Warto porównać prawe krawędzie górnych powiek – u obu kobiet są bardzo podobne, oczy, nos i inne podobne elementy powodują, że można z dużym prawdopodobieństwem założyć, że są to cechy rodzinne.

    http://newsweb.pl/wp-content/uploads/2016/05/merkel10.jpg

    Niektóre źródła podają, że imię i nazwisko obecnej kanclerz Niemiec są anagramem Angela Merkel = Klara Mengele. Powiązania dr Mengele prowadzą wprost do klanów Rotszyldów i Bushów. Na fotografiach niżej warto zwrócić uwagę m.in. na usta i ich okolice. Czyż nie podobne?

    http://newsweb.pl/wp-content/uploads/2016/05/angela.jpg


    http://newsweb.pl/wp-content/uploads/2016/05/old-hitler-argentina.jpg

    Poniżej kolejne uderzające porównanie Hitlera i Merkel, nawet zmarszczki pod oczami mają podobny kształt! Zdjęcie pochodzi z artykułu „Co się stało z zamrożoną spermą Hitlera?” w

    helpfreetheearth.com.


    http://newsweb.pl/wp-content/uploads/2016/05/hitler-Merkel.jpg

    Zresztą właśnie portal HFTE powołuje się na dokumenty STASI, które potwierdzają, że córka Adolfa Hitlera piastuje obecnie to samo stanowisko co ojciec – stanowisko kanclerza Niemiec.
    Ps...Takie są plany zajęcia Europy przez....żydków np spod znaku Rothschildów. II wojna św była konsekwencją pomysłu chazarów chcących odtworzyć kraj Izraela ja terenie Palestyny. Mieli im pomóc Niemcy którzy zgodzili się zmusić do wyjazdu z Europy najmądrzejszych, najbardziej zaradnych, zdrowych a resztę w ramach selekcji naturalnej zutylizować. Nagrodą był majątek tych zutylizowanych i słone opłaty za zgodę na wyjazd, Podstawą każdego przedsięwzięcia masońskiego jest mord założycielski. Żydów zginęło nie 6 milionów-co udowodniono-bo było ich wtedy zaledwie 300 000!! 6 milionów to żydki wymyślili na poczet swoich potrzeb, czyli celem założenia państwa Izrael bo ponoć Bóg im powiedział, że wolno im będzie stworzyć swoje państwo jeśli zginie ich W OGNIU!! 6 milionów! I dlatego ten ich przekręt z ilością ofiar holokaustu. Pozostali żydzi trzymający się wiernie Biblii i Talmudu psioczą na nich ile wlezie, że założyli państwo, czego nie wolno im było zrobić! Izrael jest całkowicie wg wiary żydowskiej NIELEGALNYM PAŃSTWEM, które nie powinno nigdy powstać!
  • @kfakfa 20:08:33
    „Lekarzu ulecz się sam!” Jak Amerykanie „przyjmowali” żydowskich uchodźców w czasach Holokaustu(czytaj holokitu!)


    http://czashistorii.pl/marek-skalski/lekarzu-ulecz-sie-sam-jak-amerykanie-przyjmowali-zydowskich-uchodzcow-w-czasach-holokaustu/
    Ps..Polska powinna o tych faktach szeroko informować opinię publiczną na świecie!
  • @kfakfa 20:08:33
    Amerykańscy dziennikarze akredytowani w Niemczech 1937 roku dziwili się, że nie ma widocznej biedy i żadnej przestępczości, a bezrobocie spadło z 7 mln do 2 mln. Nie zauważyli tez żadnej dyskryminacji garstki żydów, którzy w parkach w Berlin mieli nawet specjalne żółte ławki dla żydów. A w USA wtedy dalej szalał Wielki Kryzys.
  • @kula Lis 67 19:31:46Lis Kula też mógł być żydem gdyż agitował żołnierzy Korpusu Dowbor Muśnickiego do dezercji a jego do rozwią
    Zarako Zarakowski raczej zaliczał się jak Dzierżyński, Piłsudski, Anders do "szlacht kresowej krwi senatorskiej" po stażu w barystokracji carskiej. Podobnie jak Mickiewicz i Słowacki szlachta ta była skłonna wierzyć, że są potomkami Sarmatów lub rzymskich legionistów , którzy zabłądzili w litewskich puzczach i bedąc raczej kosmopolitami jak np Giedroyć lub Rettinger miogli się równie cieszyć korzeniami polskimi jak niemieckimi lub aszkenazyjskimi. Z tej szlachty kresowej pochodziło wielu dowódców carskich z okresu I wojny.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031