Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4045 postów 1888 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Wtorek, 19 września 2017

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

ACTA DIURNA (1054) Zapraszam na serwis bieżących informacji i komentarzy prasowych ze świata.

 

* W Nowym Jorku trwa 72. Sesja Zgromadzenia Ogólnego ONZ.prezydent USA Donald Trump, przemawiając z trybuny ONZ  oznajmił, że  USA nie pozostaje nic innego, jak tylko zniszczyć KRLD w przypadku zagrożenia z jej strony dla Ameryki.«USA mają wiele cierpliwości, USA mają siły, ale jeśli będziemy zmuszeni do obrony własnej lub naszych sojuszników nie pozostaje nam nic innego, jak tylko całkowicie zniszczyć Koreę Północną. Człowiek-rakieta Kim Dzong Un wykonuje misję «samobójstwo» wobec siebie i swojego reżimu. USA są gotowe, chcą i mogą zniszczyć KRLD, lecz mają nadzieję, że takiej potrzeby nie będzie» — oznajmił prezydent USA. Trump proponuje poobserwować działania KRLD. «Nadszedł czas na to, by KRLD uświadomiła sobie, że denuklearyzacja jest ich jedyną akceptowalną przyszłością» — powiedział. Trump podkreślił, że RB ONZ niedawno przyjęła rezolucję w sprawie KRLD. «Chcę podziękować Chinom i Rosji za poparcie sankcji. Dziękuję wszystkim, którzy się zaangażowali. Ale powinniśmy zrobić o wiele więcej. Dla wszystkich państw nadszedł czas współpracy w celu odizolowania reżimu Kima, dopóki nie zaprzestanie agresji» — dodał amerykański przywódca.

 

*Państwa członkowskie ONZ powinny chronić suwerenności od Ukrainy po Morze Południowochińskie - oznajmił prezydent USA Donald Trump, zabierając głos na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ w Nowym Jorku. Powinniśmy popierać szacunek do prawa, poszanowanie granic i szacunek do kultury oraz pokojowe współdziałanie — powiedział.Jednocześnie Trump podkreślił, że zawsze będzie stawiał interesy USA na pierwszym miejscu. «Tak samo jak Wy, będąc przywódcami państw, będziecie i powinniście zawsze stawiać interesy swoich państw na pierwszym miejscu» — dodał, zwracając się do przywódców państw członkowskich ONZ. Według słów prezydenta USA już nie pozwolą na «ich wyzyskiwanie dla jednostronnych transakcji, gdzie nie uzyskują nic w zamian». Zapewnił, że USA nie próbują narzucać swojego trybu życia, a chcą tylko być «lepszym przykładem dla każdego państwa». Poza tym Trump poskarżył się, że Waszyngton płaci do budżetu międzynarodowej organizacji o wiele więcej, niż inne państwa. «USA jest jednym z 193 państw członkowskich ONZ, a jednocześnie wpłacamy 22% łącznego budżetu, a nawet więcej… Na USA przypada niesprawiedliwy udział. Powiem szczerze, jeśli to wszystko pozwoli na realizację wszystkich ogłoszonych przez ONZ celów, zwłaszcza na zapewnienie pokoju, te inwestycje są tego warte» — oznajmił.

 

*Na spotkaniu z szefem MSZ Japonii rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow określił jako krytyczną sytuację na Półwyspie Koreańskim.W kontekście nasilającego się napięcia w regionie Moskwa uważa za pożądany stały dialog z Tokio w kwestii bezpieczeństwa — zauważył Ławrow. Rosyjski minister określił jako „przynoszącą wiele korzyści" wymianę zdań między prezydentem Rosji i premierem Japonii w kwestiach stosunków międzynarodowych, „w tym również w kwestii bezpieczeństwa w naszym wspólnym regionie".  „Uważamy stały dialog między Rosją i Japonią w kwestii bezpieczeństwa w Azji Północno-Wschodniej za nader pożądany, przede wszystkim w związku z krytyczną sytuacją, jaka powstała na Półwyspie Koreańskim. Tym większą wartość ma dzisiejsza możliwość wymiany zdań  w tej i innej kwestii" — powiedział rosyjski minister. W rosyjskim ministerstwie dodano, że na rozmowach Ławrow i Kono wymienili się poglądami na temat kwestii dwustronnych, a także aktualnych problemów międzynarodowych. „Szczególną uwagę zwrócono na sytuację na Półwyspie Koreańskim i istotność uregulowania wszystkich problemów drogą dialogu z udziałem wszystkich zainteresowanych stron" — czytamy w komentarzu ministerstwa.

 

 *Wczoraj na terytorium Izraela została otwarta pierwsza stała baza wojskowa USA.Poinformowało o tym biuro prasowe Sił Obronnych Izraela.   «Dzisiaj armia poinformowała o kluczowym etapie rozwoju stosunków między Izraelem i Waszyngtonem — otwarciu stałej bazy wojskowej USA na izraelskiej ziemi mieszczącej się w bazie izraelskich sił powietrznych na południu państwa żydowskiego» — czytamy w komunikacie. «Po raz pierwszy założyliśmy w państwie Izrael stałą bazę wojskową USA pod flagą amerykańską» — oznajmił dowódca zarządu obrony powietrznej izraelskiej armii generał Cwi Chaimowicz, którego wypowiedzi cytuje wojskowe biuro prasowe. Według informacji wojskowych, w bazie znajdującej się na terytorium Szkoły Obrony Powietrznej izraelskiej armii będą na stałe rozmieszczone dziesiątki amerykańskich żołnierzy. «Po dwóch latach budowy baza udostępni przestrzeń do wspólnej pracy Sił Obronnych Izraela i amerykańskiej grupy zadaniowej nad doskonaleniem wykrywania, przechwytywania i rozwijania w sferze obrony powietrznej przy jednoczesnym zacieśnianiu współpracy» — podkreślili izraelscy wojskowi. Wojskowe biuro prasowe dodało, że «amerykańska baza to baza wojskowa USA, która będzie funkcjonować zgodnie z przewodnimi zasadami i normami Sił Obronnych Izraela».

 

* Jedna z dwóch najważniejszych baz amerykańskich w południowej Syrii została właśnie zniszczona przez opuszczające ją siły – tak, by nie wykorzystała jej w przyszłości żadna z licznych grup zbrojnych, uczestniczących w wojnie syryjskiej. Opuszczając założoną przez siebie w czerwcu bazę wojskową Zakaf, Amerykanie i wyszkoleni przezeń „rebelianci” zniszczyli doszczętnie wszystkie instalacje, co potwierdzają także zdjęcia z powietrza. Została ona założona blisko południowej granicy z Irakiem i Jordanią, w południowo-wschodniej części muhafazy Homs. Baza w Zakaf stanowiła drugi najważniejszy garnizon sił zachodnich i „rebeliantów” w południowej Syrii, zaraz po bazie w Al- Tanf – usytuowanej około 20 km na zachód od niej. To na jej terenie instruktorzy wojskowi państw tzw. Koalicji szkolili bojowników tzw. Wolnej Armii Syrii (FSA), którzy przeszli pomyślnie ich procedury weryfikacyjne. Stanowiła też ważny ośrodek dowodzenia, koordynujący operacje wojskowe w południowej Syrii. Decyzja o ostatecznym opuszczeniu bazy wynika zapewne z szybkich postępów sił rządowych w tej części kraju. Przez ostatnie trzy miesiące parły one bez ustanku w stronę granic z Jordanią i Irakiem, w miarę łatwo zajmując prawie bezludne obszary pustyni Badija – na których nie było zbyt wielu punktów umocnionych. Według doniesień płynących z różnych źródeł, zarówno USA jak i „umiarkowani rebelianci” nie zamierzają używać tej bazy kiedykolwiek w przyszłości, toteż zdecydowali się na wyburzenie wszystkich umocnień i instalacji w jej obrębie – dosłownie równając ją z ziemią. Jak dotąd, żadna ze stron nie przedstawiła dokładnie powodów, dla których zdecydowano się na tak radykalny krok – zapewne jednak wiąże się on z ostatnim porozumieniem między USA, Rosją a Jordanią, w którym jako cel długofalowy określono wycofanie sił Koalicji z południowej Syrii, co teoretycznie oznacza przyzwolenie na kapitulację miejscowych „rebeliantów” i ponowne wzięcie tych obszarów pod kontrolę Syryjskiej Armii Arabskiej. O tym, iż należy interpretować to w ten sposób świadczy, że w ostatnich tygodniach część bojowników zdecydowała się na pojednanie z rządem, dokonując dezercji z bronią i zasilając oddziały rządowe. Inni natomiast (ci o bardziej radykalnych poglądach) mieli rozproszyć się na terenie Jordanii – zwiększając i tak już znaczny odsetek islamistów na jej terenie, którzy w przyszłości potencjalnie mogą zdestabilizować tę prozachodnią monarchię. Pozostała reszta miała pierwotnie dołączyć do kurdyjskich SDF, rywalizujących z siłami rządowymi o to, kto szybciej wydrze z rąk Daesz jak największe obszary wschodniej Syrii (prowincja Deir ez-Zor). Jednak nic takiego nie nastąpiło, a kilka dni temu dowódca największej frakcji, jaka działała w południowej Syrii pod sztandarem FSA – o nazwie Maghawir al-Thawra – potwierdził, że jego arabscy „rebelianci” nie wesprą Kurdów w walkach.  Nawet pomimo ogromnych „nacisków zewnętrznych”, jak sam to ujął. Wcześniej, 4. września media prorządowe podały, że również Wielka Brytania wycofała swoich „specjalsów” z południowej Syrii. Ich centrum operacyjne, w którym oprócz koordynacji zadań bojowych szkolili też miejscową „opozycję” zbrojną, mieściło się na terenie bazy w Al-Tanf. Według mediów brytyjskich, władze zaczęły redukcję kontyngentu zbrojnego już w czerwcu, przeczuwając zmiany polityczne w regionie. Wówczas udało się potwierdzić fakt wycofania co najmniej 20 brytyjskich operatorów sił specjalnych. Szkoleni przez siły zachodnie „rebelianci” oficjalnie mieli walczyć przeciwko Daesz. Jednak nawet w czasie, gdy terytoria pod ich kontrolą sąsiadowały z obszarem „kalifatu”, ich działania koncentrowały się głównie na sabotowaniu wysiłków syryjskich sił rządowych – zwalczających na południu kraju nie tylko ISIS, islamistów i tzw. umiarkowaną opozycję (prozachodnią), ale też dżihadystów dawnej Al-Kaidy. Z tymi ostatnimi zresztą siły popieranej przez Zachód i Jordanię „opozycji” miały często współpracować doraźnie przeciwko oddziałom rządu w Damaszku.

 

* Prezydent Władimir Putin w towarzystwie rosyjskiego ministra obrony Siergieja Szojgu oraz licznych generałów odwiedzili w poniedziałek poligon Łużskij w obwodzie leningradzkim (około 113 kilometrów od stolicy z Estonią) i obserwowali 45-minutowy element ćwiczeń wojsk rosyjsko-białoruskich. Jak podają serwisy informacyjne, manewry oceniono bardzo wysoko.  Tymczasem media na całym świecie piszą o incydencie, do jakiego miało dojść w sobotę wieczorem. Podczas przelotu rosyjskich samolotów w obszarze obwodu kaliningradzkiego, dwie maszyny transportowe Ił-76 miały na około dwie minuty naruszyć litewską przestrzeń powietrzną. W sprawie tej przekazano ambasadorowi Rosji na Litwie notę protestacyjną. Moskwa jednak zaprzecza oskarżeniom ze strony litewskich władz i twierdzi, że samoloty miały pozwolenie na przebywanie na granicy Litwy z powodu złej pogody utrzymującej się nad Bałtykiem. Rosyjskie Ministerstwo Obrony zapewniło, że samoloty przekroczyły granicę legalnie i po krótkim czasie, kiedy niebezpieczeństwo minęło, wróciły nad obwód kaliningradzki.  

 

* W weekend zakończył się pierwszy, trzydniowy etap ćwiczeń wojskowych Rosji i Białorusi Zapad-2017. W tej fazie ćwiczono dowodzenie siłami podczas ataku przeciwnika i planowanie operacji strategicznych. W niedzielę rozpoczęła się natomiast aktywna faza ćwiczeń, która potrwa do wtorku. W komunikacie wydanym w nocy z soboty na niedzielę resort obrony w Moskwie podano, że w pierwszym etapie ćwiczeń siły powietrzno-kosmiczne armii rosyjskiej ćwiczyły działania związane z osłoną regionu centralnego przed atakiem powietrznym przeciwnika. Przetestowano "kompatybilność i współdziałanie środków rozpoznania, walki radioelektronicznej, obrony przeciwlotnicznej sił zbrojnych Rosji i Białorusi" - głosi oświadczenie. Na poligonach na terytorium Białorusi pododdziały sił zbrojnych obu krajów ćwiczyły odpieranie akcji dywersyjnych i ataków nielegalnych grup zbrojnych. Te same zadania zostały przećwiczone na poligonach w Rosji. Uczestniczyły w tych działaniach pododdziały Zachodniego Okręgu Wojskowego, Floty Bałtyckiej, wojsk powietrzno-kosmicznych, powietrzno-desantowych i dwóch rodzajów sił specjalnych. Ćwiczenia Zapad-2017 mają trwać do 20 września. Według oficjalnych danych, bierze w nich udział łącznie 12,7 tys. żołnierzy Białorusi i Rosji. NATO zapowiedziało, że będzie się "uważnie przyglądać" manewrom. Media zachodnie, w tym polskie, relacjonują te manewry manipulacyjnie i w tonie histerycznym.

 

*Głównodowodzący Wojsk Powietrznodesantowych Rosji doznał ciężkich obrażeń wskutek wypadku samochodowego w obwodzie murmańskim.Do wypadku doszło dzisiaj, we wtorek w połowie dnia na 1420 kilometrze autostrady R21 „Kola". W mikroautobus generała-pułkownika Andrieja Sierdiukowa, jadący w kolumnie razem z pojazdami wojskowej inspekcji samochodowej, wjechał samochód osobowy. Sierdiukow został dostarczony do oddziału reanimacji w szpitalu Floty Północnej — poinformowały źródła w MSW Rosji zaznajomione z sytuacją. W  internecie pojawiło się wideo z wypadku.

 

*Wiodące amerykańskie media, m.in. The New York Times, specjalnie informują o wydarzeniach w Rosji w „stylu wywołującym niepokój". Zwraca na to uwagę felietonista Consortiumnews, według którego, czytając takie wiadomości, obywatele regularnie otrzymują dozę „dwóch minut nienawiści".Na przykład prasa informowała o wymyślonym dla białorusko-rosyjskich ćwiczeń  Zapad 2017 państwie Wejsznoria jako o czymś „dziwnym i złym". Tymczasem jeśli USA i ich sojusznicy przeprowadzą ćwiczenia wojskowe przeciwko wymyślonemu wrogowi, nie będzie się o tym informowało takim tonem — uważa felietonista. Taki styl dziennikarski stwarza zagrożenie dla ludzkości.

 

*Minister obrony USA James Mattis omawiał z szefem resortu obrony Korei Południowej Song Young-moo kwestię ponownego rozmieszczenia taktycznej broni jądrowej w kraju - pisze gazeta The Washington Post.Jak informuje amerykański dziennik, Mattis potwierdził, że omawiał tę kwestię z południowokoreańskim ministrem w czasie spotkania, które miało miejsce 30 sierpnia. Tym nie mniej Mattis nie powiedział, czy wesprze pomysł rozmieszczenia w kraju broni nuklearnej. Song Joung-moo określił pomysł jako „alternatywę, którą warto poddać wszechstronnej analizie". Mattis oświadczy, że szefowie resortów obrony „omówili taki wariant", Wcześniej administracja prezydenta w Seulu oświadczyła, że nie bierze pod uwagę kwestii rozmieszczenia w Korei Południowej broni jądrowej. Sytuacja na Półwyspie Koreańskim zaostrzyła się po ostrej wymianie zdań między KRLD i USA. Na początku września KRLD poinformowała o udanej próbie bomby wodorowej przeznaczonej do montażu na międzykontynentalnych rakietach balistycznych. Wojskowi Japonii i Korei Południowej oszacowali moc przetestowanego pocisku na 160 kiloton. Wskaźnik ten jest dziesięciokrotnie  wyższy od mocy bomby atomowej zrzuconej na Hiroszimę i Nagasaki w 1945 roku. Korea Północna przeprowadziła też dwie próby rakiety balistycznej, która przeleciała przez terytorium Japonii. Amerykańska broń jądrowa została wyprowadzona z Korei Południowej po zawarciu z KRLD w 1991 roku układu o pojednaniu i nieagresji. Chiny i Rosja zaproponowały wcześniej KRLD ogłoszenie moratorium na próby jądrowe i testy rakietowe, a Korei Południowej i USA — wstrzymanie się od ćwiczeń wojskowych w regionie w celu ustabilizowania sytuacji na półwyspie. Waszyngton zignorował jednak tę inicjatywę.

 

*Ministerstwo Obrony Rosji zdementowało informacje, które pojawiły się w sieciach społecznościowych, dotyczące ostrzału dziennikarzy podczas ćwiczeń Zapad 2017.W służbie prasowej Zachodniego Okręgu Wojskowego podkreślono, że 18 września podczas ćwiczeń nie miały miejsca żadne incydenty związane z lotnictwem.„Wszystkie informacje na temat «salwy po dziennikarzach» oraz «dużej liczbie ciężko rannych» to umyślna prowokacja albo czyjaś głupota" — poinformowano w jednostce. Podkreślono, że na nagraniach umieszczonych w sieciach społecznościowych pokazano inne wydarzenie, a mianowicie moment, kiedy helikoptery trenowały bombardowanie celów lądowych. „Jeden z helikopterów dokonał omyłkowego porażenia celu. W rezultacie upadku niesterowalnej rakiety doszło do uszkodzenia jednej z ciężarówek, w której nie było ludzi" — wyjaśnia służba prasowa.

 

*Brytyjski dziennik „Times" dotarł do poufnego dokumentu, z którego wynika, że Francja i Niemcy pracują nad projektami zawieszenia działania strefy Schengen z uwagi na narastające zagrożenie terrorystyczne. Oznaczałoby to przywrócenie kontroli na wewnętrznych granicach Unii i byłoby istotnym regresem w stosunku do już osiągniętych swobód w przemieszczaniu się. 

 

* Brytyjski TheGuardian donosi, że Cypr na sprzedaży paszportów UE bogatym Rosjanom i Ukraińcom mógł zarobić miliardy euro.Według informacji gazety władze Cypru od 2013 roku zarobiły na sprzedaży rosyjskim i ukraińskim oligarchom paszportów UE według spornego schematu „złotej wizy" ponad 4 miliardy euro. Oligarchowie otrzymują obywatelstwo w zamian za pieniądze, tylko w ubiegłym roku wydano ponad 400 paszportów na bazie tego schematu. Taką drogą unijny paszport mieli otrzymać m in. znani biznesmeni i osoby publiczne, związane z polityką. Gazeta wymienia m in. byłego członka rosyjskiego parlamentu oraz założyciela największego komercyjnego banku na Ukrainie. Na liście, która przedostała się do prasy figuruje także syryjski biznesmen Rami Malluf, kuzyn prezydenta Assada. Schemat „kupna" cypryjskiego paszportu polega na tym, że wnioskodawca inwestuje 2,5 miliona euro w obligacje lub cypryjskie firmy. Żadnych wymagań odnośnie znajomości języka lub miejsca zamieszkania nie ma. Osoba otrzymująca paszport jest zobowiązania do odwiedzania Unii Europejskiej co najmniej raz na siedem lat. Europejscy politycy nazywają podejrzanym fakt, że nazwiska osób, które otrzymały „złotą wizę" nie są jawne. Komisja Europejska zobowiązała się jakiś czas temu do przeprowadzenia własnego śledztwa w sprawie „złotych wiz".

 

*Osoby aresztowane w związku z atakiem terrorystycznym w londyńskim metrze prawdopodobnie są uchodźcami z Iraku i Syrii - pisze gazeta Telegraph.W sobotę w rejonie portu Dover policjanci aresztowali 18-letniego mężczyznę. Tego samego dnia w londyńskiej dzielnicy Hounslow został złapany 21-letni mężczyzna. Według danych Telegraph zatrzymany 18-latek, którego nazwiska nie podano, przybył do Wielkiej Brytanii z Iraku kilka lat temu. Drugi podejrzany, Yahyah Farroukh, pochodzi z Syrii. Obaj byli wychowywani przez starszą parę Penny i Rona Jones. W Wielkiej Brytanii para słynie z tego, że przez większą część życia wychowywała setki obcych dzieci. W 2009 roku królowa Elżbieta II odznaczyła małżeństwo Orderem Imperium Brytyjskiego. Według danych mediów Farroukh jakiś czas temu przeprowadził się do innego domu, a drugi podejrzany nadal mieszkał z Jonesami. Był kilkakrotnie przesłuchiwany przez policję a członkowie rodziny informowali władze o problemach z wychowaniem nastolatka. Dwa tygodnie przed zamachem funkcjonariusze zaprowadzili młodego mężczyznę do domu — podkreśla gazeta. W piątek w porannej godzinie szczytu na stacji Parsons Green na zachodzie Londynu doszło do wybuchu. 30 osób zostało doznało ciężkich, zagrażających życiu obrażeń. Według danych policji ładunek wybuchowy domowej roboty nie wybuchł z całą siłą. 

 

*Awarię czarnobylską, która miała miejsce 31 lat temu, może przyćmić katastrofa, która będzie grozić Europie, jeśli w 2019 roku w białoruskim Ostrowcu ruszy praca nowej elektrowni jądrowej. Jak pisze Bild, reaktory jądrowe w Ostrowcu stanowią rosyjski projekt, gdyż przeważająca część finansowania (90%) pochodzi z Rosji.Ekspertów niepokoi to, że elektrownia buduje się niedaleko stolicy Litwy i znajduje się w aktywnej sejsmicznie strefie, w której dochodzi do regularnych wstrząsów podziemnych. Oprócz tego teraz kraje bałtyckie obawiają się, że ta elektrownia może być wykorzystywana przez Rosję w celach geopolitycznych.

 

*Prezydent Litwy Dalia Grybauskaitė poskarżyła się sekretarzowi generalnemu ONZ Antonio Guteressowi na rosyjsko-białoruskie ćwiczenia Zapad-2017.«Modelowanie realnego konfliktu z państwami NATO, ukryte skala, scenariusz ćwiczeń oraz rozmieszczenie wojskowych i sprzętu taktycznego a także niekonwencjonalne działania wskazują na agresywny i ofensywny charakter ćwiczeń Zapad» — cytuje biuro prasowe pałacu prezydenckiego słowa Grybauskaitė. W komunikacie podkreślono, że prezydent Litwy wyraziła poparcie dla reformy ONZ. Zdaniem Grybauskaitė «ostatnio reakcja organizacji na naruszenie praw międzynarodowych nie jest wystarczająca, organizacja nie spełnia swojej misji w pełnym zakresie». Szereg państw NATO oraz ukraińskie władze wcześniej wyraziły niepokój w związku z nadchodzącymi ćwiczeniami. Wiceminister obrony Rosji generał-lejtnant Aleksander Fomin oznajmił, że manewry mają charakter wyłącznie defensywny, w ich ramach zostaną wykonane ćwiczenia z zakresu walki z terrorystami otrzymującymi wsparcie z zagranicy. Stwierdził także, że wersja zgodnie z którą na ćwiczeniach jest przygotowywany «przyczółek do okupacji» Litwy, Polski lub Ukrainy, nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Jak poinformowało Ministerstwo Obrony Białorusi, manewry Zapad-2017 nie mają na celu przygotowywania się do działań przeciwko państwom zachodnim, a za umownym przeciwnikiem nie kryją się członkowie NATO. 

 

*Pierwszy wiceprzewodniczący Komitetu Rady Federacji ds. Obrony i Bezpieczeństwa Franc Klincewicz wyjaśnił, dlaczego USA ewakuowały przywódców PI z Syrii.Ewakuacja dowódców polowych terrorystów Państwa Islamskiego z syryjskiego Dajr az-Zaur amerykańskimi helikopterami miała miejsce z prawie 100% prawdopodobieństwem. W ten sposób USA nadal postrzegają swoje istnienie w konfrontacji z Rosją, uważa Klincewicz. „Jak by nie próbowali w sztabie tzw. antyterrorystycznej koalicji zaprzeczyć doniesieniom o ewakuacji amerykańskimi śmigłowcami ponad 20 dowódców polowych terrorystów z rejonu miasta Dajr az-Zaur, całe wieloletnie doświadczenie amerykańskich działań, w tym także w Afganistanie, przekonuje nas, że to prawie ze 100% prawdopodobieństwem miało miejsce. Jako osoba, która przeszła przez tę wojnę, mogę powiedzieć, że cały czas odczuwaliśmy bezpośredni udział Amerykanów po stronie Mudżahedinów” — napisał Klincewicz na swojej stronie na Facebooku. Jego zdaniem nie potrzeba wycieczek historycznych. Jak przekonuje senator, korytarze dla terrorystów „pozornie oblężonej przez sprzymierzeńców syryjskiej Rakki”, o których pisała światowa prasa, jest przejawem tej samej tendencji. „Oczywiście Dajr az-Zaur to nie Rakka, tutaj nie uda się wywieźć setek terrorystów, ale to nie jest kwestia liczby bojowników. Wydaje się, że USA nadal widzą sens swego istnienia w konfrontacji z Rosją, a to, łagodnie mówiąc, nie napawa optymizmem” — podsumował senator. Jego zdaniem nie potrzeba wycieczek historycznych. Jak przekonuje senator, korytarze dla terrorystów „pozornie oblężonej przez sprzymierzeńców syryjskiej Rakki”, o których pisała światowa prasa, jest przejawem tej samej tendencji.  „Oczywiście Dajr az-Zaur to nie Rakka, tutaj nie uda się wywieźć setek terrorystów, ale to nie jest kwestia liczby bojowników. Wydaje się, że USA nadal widzą sens swego istnienia w konfrontacji z Rosją, a to, łagodnie mówiąc, nie napawa optymizmem” — podsumował senator.

 

*Pentagon liczy na wzmocnienie współpracy z rosyjskimi wojskowymi w Syrii - podają amerykańskie media.Politolog Dmitrij Jewstafjew powiedział na antenie radia Sputnik, że amerykańscy wojskowi tylko mówią, że chcą wzmocnić współpracę z rosyjskimi wojskowymi. W niedzielnym wydaniu gazety The Washington Post czytamy, że USA liczą na wzmocnienie współpracy z rosyjskimi wojskowymi w syryjskim niebie. Dowodzona przez USA koalicja międzynarodowa do walki z „Państwem Islamskim" oskarżyła Rosję o ataki na pozycje arabsko-kurdyjskich oddziałów „Syryjskich Sił Demokratycznych" (SDF). Kurdyjskie źródło przekazało ponadto agencji Ria Novosti, że sześciu bojowników SDF ucierpiało na skutek nalotów rządowych sił powietrznych Syrii. Ministerstwo obrony Rosji odpowiedziało, że amerykańscy partnerzy zawczasu nakreślili granice operacji wojskowej w Dajr az-Zaur. Jak zaznacza szef połączonych sztabów amerykańskich wojsk Joseph Dunford poinformował grupę dziennikarzy, że „kanał zapobiegania sytuacjom konfliktowym między rosyjskimi i amerykańskimi wojskowymi zawiódł", kiedy syryjskie i rosyjskie samoloty bombardowały wspierane przez USA siły syryjskiej opozycji na wschód od Eufratu". Dunford powiedział, że w czasie sobotniej rozmowy telefonicznej z szefem rosyjskiego Sztabu Generalnego Walerijem Gierasimowem zaproponował, aby dowódcy wojskowi wykorzystywali ten kanał łączności do sprawdzania, „czy wróg nie przemieszcza się swobodnie w rejonie Eufratu". Dunford dodał, że sekretarz generalny Rex Tillerson omówił sytuację z szefem MSZ Rosji Siergiejem Ławrowem. Doktor nauk politycznych, politolog Dmitrij Jewstafjew powiedział na antenie radia Sputnik, że koordynacja działań rosyjskich i amerykańskich wojskowych w Syrii jest faktycznie niewystarczająca, ale bynajmniej nie z winy Rosji.„Oświadczenie Amerykanów nieco bym skorygował. Tak naprawdę należy nie wzmacniać, a odbudować tę współpracę. Rosja, jak pokazuje praktyka, zawsze bardzo skrupulatnie pełni swoje zobowiązania dotyczące informowania USA i innych stron uczestniczących w walce z PI i an-Nusrą, o tym jakie planuje działania. Natomiast USA wielokrotnie nie uprzedzały o planowanych działaniach, a w ostatnim czasie jawnie ignorowały rosyjskie ostrzeżenia… Niejednokrotnie działania USA wychodziły poza ramy porozumienia o wymianie informacjami. Przypomnę, że w Dajr az-Zaur miał niedawno miejsce odrażający incydent, kiedy to USA zaatakowały syryjskie wojska rządowe w momencie, gdy te odpierały atak ze strony PI" — powiedział Dmitrij Jewstafjew.Zdaniem rosyjskiego politologa szczerość oświadczeń USA dotyczących walki w międzynarodowy terroryzmem jest wielce wątpliwa.„Piłeczka, mówiąc obrazowo, znajduje się po stronie USA, i one powinny czynem, a nie słowem, dowieść, że zależy im na walce z międzynarodowym terroryzmem. My jak na razie słyszymy tylko słowa… My oczywiście musimy w dalszym ciągu zachowywać w Syrii największą ostrożność i respektować wszystkie wzięte na siebie zobowiązania. Nie możemy jednak przy tym ignorować faktu, że swoją reputację jako niezawodnego partnera w walce z terroryzmem międzynarodowym Amerykanie rozbili w „drobny mak" — uważa Dmitrij Jewstafjew.

 

*USA i Korea Południowa planują nowe manewry z udziałem amerykańskiego lotniskowca.USA i Korea Południowa planują na październik kolejne manewry wojskowe z udziałem amerykańskiej grupy uderzeniowej na czele z atomowym lotniskowcem. W poniedziałek w parlamencie przedstawiono odnośny raport Ministerstwa Obrony Korei Południowej. Informacja pojawiła się po tym, jak Korea Północna przeprowadziła kolejne próby jądrowe i rakietowe. Jak podaje południowokoreańska agencja informacyjna Yonhap, Waszyngton, Seul i Tokio przeprowadzą na początku października wspólne ćwiczenia na wypadek ataku rakietowego KRLD. W ubiegłym tygodniu, niedługo po teście bomby wodorowej, Pjongjang odpalił rakietę balistyczną, która przeleciała nad Japonią, pokonując 3,7 tys. kilometrów. Chiny i Rosja zaproponowały wcześniej KRLD ogłoszenie moratorium na próby jądrowe i testy rakietowe, a Korei Południowej i USA — wstrzymanie się od ćwiczeń wojskowych w regionie w celu ustabilizowania sytuacji na półwyspie. Waszyngton zignorował jednak tę inicjatywę.

 

* Skoro Bułgaria jest członkiem NATO, a NATO za głównego przeciwnika w Europie uważa Rosję, nasza doktryna wojenna jest skierowana przeciw Rosji; w razie wojny będziemy walczyć przeciw niej - oświadczył w poniedziałek bułgarski premier Bojko Borysow. Borysow nawiązał do zaaprobowanego przez jego rząd w ubiegłym tygodniu raportu o stanie bezpieczeństwa narodowego za rok 2016. W dokumencie ocenia się, że "działania Rosji są źródłem niestabilności w regionie". "Rosną wyzwania w dziedzinie bezpieczeństwa, głównie w rejonie Morza Bałtyckiego i Morza Czarnego oraz we wschodniej części Morza Śródziemnego, gdzie Rosja zwiększa swój potencjał wojskowy i nasila działania militarne. Do tego należy dodać utrzymujące się konflikty na peryferiach kontynentu europejskiego i w sąsiednich regionach, które stają się źródłami trwałej niestabilności" - napisano w raporcie. „Bułgaria jest członkiem NATO, a skoro jest członkiem NATO i skoro NATO uważa Rosję za podstawowego przeciwnika militarnego w Europie, nasza doktryna wojenna jest skierowana przeciw Rosji” – oznajmił Borysow. „W raporcie wojskowi pisali o zagrożeniu, stwierdzili, że w razie wojny Bułgaria jako członek NATO byłaby celem. Jednocześnie powinniśmy pracować politycznie, dyplomatycznie, aby zniesiono sankcje i aby spadło napięcie między Europą a Rosją” - powiedział. Borysow podkreślił, że z Rosją należy pracować „maksymalnie pragmatycznie, żeby przyjeżdżali rosyjscy turyści, żeby powstał interkonektor gazowy i rosyjski gaz płynął do hubu (planowanego przez Borysowa ośrodka dystrybucji gazu koło Warny – PAP). "Powinniśmy również współpracować przeciw terroryzmowi” - zaznaczył premier Bułgarii.

 

*Pierwszy wiceprzewodniczący Komitetu Rady Federacji ds. Obrony i Bezpieczeństwa Franc Klincewicz nazwał presję, wywieraną na Rosję, decyzją kontrproduktywną, komentując wypowiedź ambasador USA przy ONZ Nikki Haley.Wcześniej Nikki Haley zaapelowała, by wywierać presję na Rosję w celu rozwiązania syryjskiego konfliktu. Jak zapewniła, będzie ona w dalszym ciągu wywierać presję na Radę Bezpieczeństwa ONZ, aby funkcjonowała, nawet pomimo rosyjskiego weta.Najwyraźniej ambasador USA przy ONZ Nikki Haley źle się uczyła w szkole. I dlatego przypomnę jej, że trzecia zasada dynamiki Newtona głosi: działaniu zawsze odpowiada takie samo przeciwne przeciwdziałanie — biuro prasowe Klincewicza cytuje jego wypowiedź.Senator uważa, że w ostatnim czasie Haley najwidoczniej „znajdowała sie w jakiejś innej rzeczywistości, jeśli nie mogła zrozumieć, że nacisk na Rosję jest od samego początku kontrproduktywny". „Niech Pani wróci na ziemię, pani Haley. Odpowiedzialni politycy nie mogą znajdować się po drugiej stronie lustra" — powiedział Klincewicz.

 

*Wiceprzewodniczący komitetu rosyjskiej Dumy Państwowej ds. Międzynarodowych Aleksiej Czepa, komentując słowa amerykańskiej ambasador USA przy ONZ Nikki Haley o likwidacji KRLD, oświadczył, że przygotowanie do wykonywania pracy dyplomatów w USA pozostawia wiele do życzenia. „Podobne oświadczenia tylko popychają Koreę Północną do podejmowania stosownych kroków. Dzisiaj to dla nich jedyna forma obrony. Oczywiście potępiamy ich próby jądrowe i wzywamy, by jedynym sposobem rozwiązania tego konfliktu były nie groźby, nie umieszczanie sprzętu u granic KRLD, a rozmowy. Ale, niestety, poziom wielu amerykańskich polityków, a szczególnie tych, którzy zajmują się dyplomacją, pozostawia wiele do życzenia" — podkreślił deputowany.  Wcześniej Haley oświadczyła publicznie, że jeśli Pjongjang będzie dalej zachowywać się „nierozsądnie" i USA będą zmuszone się bronić, to Korea Północna zostanie zlikwidowana.

 

*Media wypatrzyły bojowników batalionu „Donbas" wśród ochroniarzy Saakaszwilego.Były gubernator obwodu odeskiego  Michaił Saakaszwili  po przyjeździe do Lwowa spotkał się z merem miasta Andrijem Sadowym, w trakcie rozmowy ochraniali ich bojownicy z naszywkami batalionu „Donbas" — poinformowała stacja telewizyjna TSN. Podkreślono, że bojownicy batalionu „Donbas" otoczyli restaurację, w której jedli kolację Saakaszwili i Sadowy, nie wpuszczając nikogo do środka. Po północy Saakaszwili i Sadowy wyszli na dwór, aby porozmawiać z dziennikarzami. Mer Lwowa poinformował, że popiera powrót Saakaszwilego na Ukrainę i uważa za niedopuszczalne wydarzenia, do których doszło 10 września na polsko-ukraińskiej granicy.  

 

*Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko oznajmił, że amerykański Senat zatwierdził przyznanie Kijowowi 500 mln dolarów na wzmocnienie bezpieczeństwa i obrony.Ukraiński przywódca napisał o tym na swoim profilu na Facebooku.  Według niego projekt ustawy przewiduje dostawy Kijowowi «defensywnej broni śmiertelnej». «Po raz pierwszy na szczeblu ustawodawczym proponuje się udostępnienie Ukrainie następujących środków defensywnych: radiolokacyjne środki obrony przeciwlotniczej i obserwacji sytuacji nawodnej; wojenno-morskie środki przeciwminowe; okręty przybrzeżne i patrolowe» — oznajmił Poroszenko. Poza tym ranni ukraińscy wojskowi będą mogli przechodzić rehabilitację w placówkach medycznych w USA kosztem środków z amerykańskiego budżetu. Tymczasem wczoraj Senat przyjął projekt budżetu obronnego USA na 2018 rok w wysokości 692 mld dolarów. Pomoc wojskowa Ukrainie uwzględnia 150 mln dolarów (w ubiegłym roku było 350 mln). Jednocześnie będzie dostępnych jedynie 75 mln, a do wykorzystania pozostałych środków będzie potrzebne specjalne zezwolenie Senatu. Także projekt ustawy zawiera obietnicę udzielenia Ukrainie pomocy we wzmocnieniu cyberochrony, ale bez konkretnych zobowiązań ze strony USA.

 

*Federalna Służba Współpracy Wojskowo-Technicznej Rosji ma około dziesięć zamówień na dostawę systemów obrony przeciwlotniczej S-400 Triumf, poinformował dyrektor resortu Dmitrij Szugajew. „Obserwujemy duże zapotrzebowanie na systemy obrony przeciwlotniczej: tylko na  S-400 Triumf opracowujemy około 10 zamówień” — powiedział Szugajew w wywiadzie dla gazety Kommiersant. Zaznaczył również, że Rosja i Turcja już umówiły się co do dostaw rakietowego systemu przeciwlotniczego i teraz omawiają szczegóły. „Ta kwestia jest praktycznie zakończona, ale nie chodzi o dostawę broni strzeleckiej, a o poważny system, dlatego istnieją pewne niuanse” — powiedział Szugajew.

 

* Większość krajów Unii Europejskiej popiera przyznanie Komisji Europejskiej mandatu na przeprowadzenie negocjacji z Moskwą w sprawie utworzenia specjalnej bazy prawnej dotyczącej Gazociągu Północnego-2 – powiedział komisarz ds. działań w dziedzinie klimatu i energii Miguel Arias Cañete. Komisja Europejska dąży do zastosowania wobec gazociągu przepisów unijnych, które obecnie nie obowiązują w jego przypadku. Latem komisja przyjęła projekt mandatu na przeprowadzenie rozmów z Rosją. Powinna go zatwierdzić jeszcze Rada UE. Cañete powiedział, że w Radzie UE już prowadzone są rozmowy na ten temat, większość członków UE popiera inicjatywę.  Na tym etapie można wyróżnić trzy różne podejścia do mandatu w radzie. Pierwsze – znaczna liczba państw UE wyraźnie popiera mandat. Drugie — jest grupa państw, które mają dość neutralny stosunek do tej idei i jeszcze nie wyraziły swojego stanowiska w tej sprawie. I, wreszcie, jedynie mała liczba państw UE na tym etapie (opowiada się) przeciwko mandatowi z różnych powodów: albo uważa, że jest on niepotrzebny, albo za mało ambitny – powiedział komisarz, przemawiając w Parlamencie Europejskim. Jak dodał, Komisja Europejska twierdzi, że Gazociąg Północny-2 może mieć negatywny wpływ na wiele tras tranzytu gazu do Unii Europejskiej, w tym ukraińską.

 

*Globalne zmiany klimatyczne przyczyniają się do zwiększenia powierzchni gruntów rolnych w Rosji, stając się jednym z czynników rozwoju rosyjskiego sektora rolnego – pisze we czwartek włoska gazeta „La Stampa”.Gazeta przypomina, że w ubiegłym roku finansowym (od lipca 2016 do czerwca 2017) Rosja eksportowała 27,8 mln ton pszenicy. Z kolei w przyszłym roku – według szacunków amerykańskiego Departamentu Rolnictwa – wolumen rosyjskiego eksportu pszenicy może wynieść 31,5 mln ton, co może przyczynić się do utrzymania globalnego liderstwa w tej dziedzinie. Całkowita produkcja zbóż może dobić do 80 mln ton w porównaniu z 73 mln w ubiegłym roku.  Ale co sprowokowało ten boom eksportu rosyjskiej pszenicy? Przede wszystkim globalne ocieplenie, które prowadzi do zwiększenia powierzchni obszarów upraw na północy. Obliczono, że od końca lat 80. ubiegłego wieku temperatura w regionach upraw zbóż w Europie i Azji do 2020 roku wzrośnie o 1,8 stopnia, a do 2050 roku – o 3,9 – pisze włoska gazeta, powołując się na agencję Bloomberg. Czynnik ten w połączeniu z postępem technologicznym powinien doprowadzić do wzrostu powierzchni upraw o 140 mln akrów, które przestano zasiewać po rozpadzie Związku Radzieckiego. Zmiany klimatyczne pomagają Rosji też pod innym względem — póki amerykańscy i australijscy producenci cierpią z powodu długotrwałej suszy, Rosja podbija rynki azjatyckie, eksportując pszenicę do Bangladeszu i Indonezji, a także do Nigerii.  Podstawową zaletą w tym przypadku jest znacznie niższa cena rosyjskiego ziarna w porównaniu z europejskim i amerykańskim. Być może pewnego dnia zboże zastąpi węglowodory jako główne źródło dochodu Rosji. W rzeczywistości Kreml liczy na rozwój nauki i technologii, a nie na zwiększenie powierzchni upraw. Mówił o tym wcześniej Putin. Oczywiście technologie mogą i powinny sprzyjać produkcji produktów rolnych i żywności, ale, pomimo licznych wypowiedzi na temat samowystarczalności na tle wojny sankcyjnej z Zachodem, Rosja nadal w dużej mierze zależy od dostaw żywności z zagranicy – podsumowuje „La Stampa”.

 

* GUS ogłosił najniższy poziom bezrobocia od 1991 r. Zdaniem głównego ekonomisty polskiego oddziału Société Générale to zła prognoza dla wzrostu gospodarczego kraju. Bezrobocie w sierpniu wyniosło 7,1 proc. – wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego. W porównaniu z ubiegłym rokiem stopa bezrobocia spadła o 1,3 punktu procentowego. Rząd podkreśla, że tak niskiego bezrobocia w sierpniu nie było od 1991 roku. Ogółem na koniec sierpnia mieliśmy 1,137 mln bezrobotnych, o 2,6 tys. osób mniej niż w lipcu i o 209,5 tys. mniej niż przed rokiem. Wolnych miejsc pracy przybyło aż 152,2 tys. – takie zapotrzebowanie zgłosili pracodawcy. To o 15,3 tys., czyli o ponad 11 proc. więcej niż w lipcu. Jeszcze lepiej wygląda sytuacja na polskim rynku pracy według metodologii Eurostatu, bezrobocie wynosi bowiem zaledwie 4,8 proc., co jest najlepszym wynikiem w historii badań w Polsce i siódmym najlepszym w Europie. Średnia dla UE wynosi 7,7 proc., a rekordowo niskie bezrobocie jest w Czechach (2,9 proc.). Od Polskich pracowników lepiej też mają Niemcy, Maltańczycy, Węgrzy, Brytyjczycy i Holendrzy. Najwyższa stopa bezrobocia jest natomiast w Grecji (21,7 proc.) i w Hiszpanii (17,1 proc.).

 

*Amerykański koncern samochodowy General Motors (GM) i spółka joint venture ShanghaiGM wycofają w Chinach ponad 2,5 mln samochodów z powodu wadliwych sprężarek w poduszkach bezpieczeństwa - głosi komunikat Generalnej Administracji ds. Nadzoru Jakości, Inspekcji i Kwarantanny Chińskiej Republiki Ludowej (AQSIQ).29 października 2017 zostanie wycofanych 13,592 samochodów Saab i Opel przeznaczonych na import. Później, 29 grudnia firmy wycofają jeszcze 2,51 mln samochodów Chevrolet i Buick. Wszystkie wycofywane samochody są wyposażone w poduszki bezpieczeństwa, wyprodukowane przez japońską firmę Takata Corporation. W ubiegłym tygodniu AQSIQ poinformowała o wycofaniu 4,86 mln samochodów koncernu Volkswagen AG i jego spółek  w Chinach — FAW-Volkswagen i SAIC Volkswagen, których auta również posiadały wadliwe poduszki bezpieczeństwa produkcji Takata Corporation. Decyzje w sprawie wycofania samochodów związane są z dochodzeniem, które chiński resort prowadził od czerwca 2014 roku.

 

*Palenie marihuany prowadzi do trzykrotnego zwiększenia ryzyka śmierci na skutek wysokiego ciśnienia. Do takiego wniosku doszli naukowcy z Uniwersytetu Georgii. Wyniki ich badań opublikowano w „European Journal of Preventive Cardiology”.Specjaliści przeanalizowali dane, otrzymane podczas badań NHANES (National Health and Nutrition Examination Survey). W latach 2005-2006 1213 ochotników w wieku powyżej 20 lat wypełniło ankietę i wskazało czy palili marihuanę i w jakim wieku. Te dane zostały połączone z danymi o śmiertelności w 2011 roku. Wśród uczestników 34 % nie paliło wcale, 21 % paliło konopie, 21 % konopie i papierosy, 4 % tylko papierosy, a 5 % rzuciło palenie. Pozostali spożywali marihuanę, choć w przeszłości palili tytoń. Średni staż palenia marhiuany wyniósł 11,5 roku. Naukowcy sprawdzili, czy istnieje związek między paleniem i śmiercią na skutek nadciśnienia, chorób serca i porażenia naczyń tętniczych mózgu. Jednocześnie brano pod uwagę płeć, wiek i przynależność etniczną. Okazało się, że miłośnicy marihuany są zagrożeni śmiercią na skutek wylewu o 3,42 razy bardziej niż w innych grupach. Jednocześnie z każdym rokiem ryzyko śmierci wzrastało o 1,04 raza. Konopie oddziaływują na układ krwionośny i serce, w tym zwiększają częstotliwośc skurczy serca i wywołują nadciśnienie. Lekarze informowali o przypadkach stenokardii i zawałów po paleniu marihuany.

 

*Biolodzy z Uniwersytetu Stanforda wyodrębnili białka, które odpowiadają za rozwój zespołu chronicznego zmęczenia, co pozwala na uznanie go za chorobę – informuje czasopismo PNAS. „Zespół chronicznego zmęczenia i jego natura przez bardzo długi czas były przedmiotem sporów. Wielu kolegów uważało, że nie jest to „prawdziwa” choroba. Nasze badania pokazały, że faktycznie jest to zapalenie i że można je dość łatwo i dokładnie zdiagnozować – powiedział Mark Davis z Uniwersytetu Stanforda (USA). W ostatnich latach lekarze odnotowują szybki wzrost liczby zachorowań na tę chorobę. U większości pacjentów zdiagnozowano ogólne symptomy, w tym częste skurcze, bezsenność, zmęczenie i bóle głowy. Pomimo długich poszukiwań, naukowcom nie udało się odnaleźć powodu rozwoju zespołu i wielu lekarzy zaczęło uważać, że nie ma on fizjologicznego podłoża. Jednak stosunkowo niedawno naukowcy odkryli dowody na to, że ta niezwykła choroba jednak istnieje i rozwija się w wyniku „zaklinowania się” układu nerwowego w reżimie stałego „stanu wyjątkowego”, w wyniku czego w organizmie rozwijają się procesy zapalne obejmujące m.in. rdzeń kręgowy. Davis i jego koledzy potwierdzili tę hipotezę, analizując i porównując ze sobą zestawy białek i innych cząsteczek sygnałowych występujących we krwi ponad dwustu pacjentów ciepiących na zespól chronicznego zmęczenia, Przebadano też czterystu zdrowych ochotników. Okazało się, że koncentracja 17 białek, związanych z rozwojem stanów zapalnych, była znacznie większa we krwi nosicieli zespołu niż w organizmach zdrowych uczestników badania. Różnice pojawiały się w przypadku tych osób, u których zespół chronicznego zmęczenia widocznie demonstrował swoją obecność. Naukowcy mają nadzieję, że dalsze badania cząsteczek sygnałowych pomogą w zrozumieniu, jak można osłabić reakcję zapalną i przyczynią się do wyjaśnienia, co ją wywołuje – bakterie, wirusy lub jakieś procesy wewnątrz organizmu. 

 

*Gigantyczny Jowisz może taić w sobie niejedną zagadkę – uważają naukowcy. Ich zdaniem, pod powierzchnią planety może ukrywać się ciało niebieskie podobne do Ziemi.Do takiego wniosku badacze doszli po przeanalizowaniu informacji wysłanej z sondy Juno, badającej Jowisz. Po rozszyfrowaniu danych specjaliści powiedzieli, że gazowy gigant w rzeczywistości może być mniejszym niż uważano wcześniej, jeśli zdejmie się górną warstwę pyłu. Pod nią może skrywać się planeta podobna do Ziemi. Badacze wyrazili przypuszczenie, że na przestrzeni miliardów lat gęsta siarka i wodór mogły stworzyć zewnętrzną warstwę Jowisza, która skrywa pod sobą ciało niebieskie. Zdaniem ekspertów, planeta ma mniej więcej te same rozmiary i warunki do życia, co Ziemia. Mogą się na niej nawet znajdować woda i powietrze. Na razie nie ma oficjalnego potwierdzenia tej teorii. Najprawdopodobniej dowiedziona może być nieprędko, ponieważ naukowcy nie mają takich instrumentów, które mogłyby przeniknąć do wnętrza Jowisza, o czym pisze portal vistanews.ru.

 

*Trwająca prawie 20 lat komiczna odyseja sondy Cassini dobiegła końca. Sonda przesłała ostatni sygnał i zakończyła swoje istnienie, spłonąwszy w gęstej atmosferze Saturna - informuje NASA.Według specjalistów agencji sygnał został utracony 15 września o 14:56 czasu moskiewskiego, około 45 sekund później sonda uległa spaleniu. „Cassini" była jednym z droższych, a przy tym długoletnich i udanych projektów NASA, w ramach programu tzw. „flagowych" misji. Do niego należą też sondy „Voyager", „Viking", sonda „Galileo" badająca Jowisz, a także teleskop „Chandra" i łazik „Curiosity". W projekcie „Cassini" brali udział nie tylko amerykańscy uczeni i inżynierowie, ale też specjaliści z Europejskiej Agencji Kosmicznej i Włoskiej Agencji Kosmicznej ASI. Dzięki radioizotopowym źródłom energii sonda przepracowała w kosmosie prawie 2 lata i dokonała wielu ważnych odkryć, między innymi morza ciekłego metanu na jednym z księżyców Saturna Tytanie i ocean na innym jego księżycu, Enceladusie. Przez cały okres misji „Cassini" przekazała około pół miliona zdjęć Saturna i jego księżyców. O znaczeniu tego projektu opowiedział na antenie radia Sputnik główny pracownik naukowy Instytutu Badań Kosmicznych RAN, profesor Oleg Vaisbeg. „Cassini wniosła nieoceniony wkład w badania Układu Słonecznego, bo Saturn jest jedną z najciekawszych jego planet. Zjawiska obserwowane z sondy w pierścieniach Saturna mają ogromne znaczenie naukowe. Nie mniej ciekawe i zadziwiające okazały się rezultaty badanie księżyców Saturna — Tytana i Enceladusa" — zauważył Oleg Vaisberg. Jak powiedział, trwające obecnie badania Układu Słonecznego są nowym etapem rozwoju ludzkości. „Nie wszyscy czujemy, że Układ Słoneczny jest naszym dużym domem. Kiedyś człowiek zagospodarowywał Ziemię, teraz zagospodarowuje Układ Słoneczny, to także nasz dom, z tymże dom w ogromnej skali. Oczywiście z każdym rokiem postępuje badanie Układu Słonecznego, jego zasobów, mechanizmu rozwoju. Badając inne planety, lepiej rozumiemy, jak rozwijała się nasza Ziemia i co będzie z nami dalej. Można powiedzieć, że teraz dopiero rozglądamy się w naszym „dużym domu", oswajamy się z jego rozmiarami" — powiedział Oleg Vaisberg.

 

*W Warszawie został zdewastowany cmentarz żołnierzy radzieckich.W Warszawie został zbezczeszczony Cmentarz Mauzoleum Żołnierzy Radzieckich — podała dzisiaj Gazeta Wyborcza. Gazeta pisze, że obraźliwe napisy ("Pachołki Stalina", "Śmierć zdrajcom narodu" oraz "Paszoł won z naszego kraju") pojawiły się na pomnikach na Cmentarzu Mauzoleum Żołnierzy Radzieckich przy ulicy Żwirki i Wigury.Prawdopodobnie do zdarzenia doszło ubiegłej nocy — poinformował rzecznik policji Mokotowa Robert Szumiata. «Ustalamy, kto mógł się tego dopuścić» — dodał.Obecnie policja prowadzi prace na cmentarzu. To nie pierwszy przypadek zbezczeszczenia tego cmentarza. Niedawno na jego terenie już pojawiały się obraźliwe napisy i swastyka. Na Cmentarzu Wojskowym w Warszawie w marcu doszło do dewastacji. Nieznani sprawcy wykonali dookoła obelisku około 20 graffiti przedstawiających gwiazdę Dawida z naniesioną na nią swastyką oraz czerwone plamy. W związku z incydentem rosyjskie przedstawicielstwo dyplomatyczne zwróciło się do miejscowych władz z prośbą o usunięcie skutków działań wandali i ukaranie winnych.  

 

* W USA telewizja kablowa Showtime emituje dokument Olivera Stone'a „Wywiad z Putinem", który reżyser przygotowywał w ciągu dwóch lat. Na pytanie Stone'a, czy kocha swoje wnuki, Putin odparł: „Bardzo". Reżyser zapytał także rosyjskiego przywódcę, czy udaje mu się znaleźć czas na zabawę z dziećmi. „Niestety bardzo rzadko" — powiedział prezydent. Putin także powiedział, że jest dumny ze swoich córek, które mają własne życie rodzinne. Rosyjski prezydent przyznał się także, że czasami dyskutuje ze swoimi zięciami, przy czym ich opinie niekiedy się różnią. „Nie kłócimy się, raczej dyskutujemy. Córki też. Nie zajmują się jednak polityką, żadnym dużym biznesem. Zajmują się nauką, edukacją" — powiedział Putin. 

 

*Departament Stanu USA wezwał Federację Rosyjską do zniesienia zakazu działalności Świadków Jehowy.Sąd Najwyższy Federacji Rosyjskiej uznał wcześniej za prawomocną likwidację organizacji „Zarząd Świadków Jehowy w Rosji” z powodu uznania jej za ekstremistyczną. „Decyzja Sądu Najwyższego Rosji przeciwko Świadkom Jehowy to jeszcze jeden dowód niepokojącej nas tendencji prześladowania mniejszości religijnych w Rosji. Wzywamy władze rosyjskie do zniesienia zakazu działalności Świadków Jehowy w Rosji, odwołania zamknięcia „Zarządu Świadków Jehowy”, a także uwolnienia wszelkich przedstawicieli mniejszości religijnych, którzy zostali skazani za tzw. ekstremistyczną działalność” – powiedziała w oświadczeniu przedstawicielka Departamentu Stanu  Heather Nauert. „Wzywamy Rosję do poszanowania ogólnego prawa do wolności myśli, sumienia, religii i wiary. Wszystkie mniejszości religijne powinny korzystać z wolności religii i zgromadzeń bez jakiejkolwiek ingerencji, tak jak gwarantuje to Konstytucja Federacji Rosyjskiej” – dodała Nauert. Sądzia Sądu Najwyższego Federacji Rosyjskiej Jurij Iwanienko 20 kwietnia zadecydował o uznaniu organizacji Świadkowie Jehowy w Federacji Rosyjskiej za ekstremistyczną i zlikwidowaniu jej. Sąd postanowił również oddać Skarbowi Państwa majątek organizacji. W ten sposób, sąd zadowolił wniosek administracyjny Ministerstwa Sprawiedliwości.  Podczas procesu okazało się, że ministerstwo między innymi zarzuca Świadkom Jehowy odmowy transplantacji krwi. Ministerstwo uważa, że praca Świadków Jehowy grozi ochronie praw i interesów społeczeństwa oraz zagraża bezpieczeństwu publicznemu. Zdaniem rosyjskich sądów 95 broszur Świadków Jehowy uznano za ekstremistyczne, a także działalność ośmiu organizacji w regionach Rosji. Podczas procesu sąd wysłuchał zeznań kilu byłych członków organizacji, którzy oświadczyli, że adepci organizacji są poddawani „totalnej kontroli”. 

 

*Europejski Trybunał Praw Człowieka przyjął do rozpatrzenia skargę Świadków Jehowy na decyzję Sądu Najwyższego Rosji o uznaniu tej organizacji za ekstremistyczną i jej likwidacji - czytamy na stronie sądu. „Sąd połączył skargi od kilku zakazanych organizacji uznanych w Rosji za terrorystyczne lub ekstremistyczne: „Tablighi Jamaat", „Aum Shinrikyō", „Świadków Jehowy", „Falun Dafa", „Nursi", „Al-Sunnah" — przekazuje trybunał. Połączenie skargi oznacza, że sąd uznał za możliwe zbadanie przedstawionych w niej problemów i kieruje je władzom państwa, na które skarżą się wnioskodawcy, z prośbą o przedstawienie ich stanowiska. 20 kwietnia sędzia Sądu Najwyższego Rosji Jurij Iwanienko orzekł o uznaniu za ekstremistyczną i likwidacji organizacji „Świadkowie Jehowy". Sąd orzekł też o skonfiskowaniu majątku organizacji. Sąd Najwyższy Federacji Rosyjskiej uznał za prawomocną decyzję o likwidacji organizacji.

 

KOMENTARZE

  • Rosja zasluguje na szacunek.
    Polityka USA- rece opadaja.
  • @ All
    "*Wczoraj na terytorium Izraela została otwarta pierwsza stała baza wojskowa USA."

    Dopiero teraz? Czyżby ogon miał przestać machać psem? Aj waj! ;-)

    "* W weekend zakończył się pierwszy, trzydniowy etap ćwiczeń wojskowych Rosji i Białorusi Zapad-2017."

    Ale musieli chłopaki flach obalić ;-DDDDDD


    "*W Warszawie został zdewastowany cmentarz żołnierzy radzieckich."

    A cmentarz nietykalny jest... oj niedobrze - oby policja się spisała.

    5*
  • @ autor
    Wczoraj wysłuchałem przemówienia Trampa w ONZ.
    W czasie wyborów prezydenckich w USA, byłem pewny, że mafia banksterska nie pozwoli by wygrał kandydat niezależny i w miarę uczciwy, (na ile polityk w ogóle może takim być w dzisiejszym zakłamanym świecie). I stwierdzam bez zadowolenia, że się nie omyliłem.
    A przemówienie moim zdaniem zupełnie nie porywające, chaotyczne, niespójne i kłamliwe a chwilami infantylne.

    Pozdrawiam Pana.

    A za tekst opisujący rzeczywistość, oczywiście 5*

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031