Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
3904 posty 1831 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Poniedziałek, 18.09.2017

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

ACTA DIURNA (1053) Zapraszam na serwis bieżących informacji i komentarzy ze świata.

 

* W poniedziałek odbyło się spotkanie szefa MSZ Rosji Siergieja Ławrowa i sekretarza stanu USA Rexa Tillersona. Politycy przybyli do Nowego Jorku na 72. sesję Zgromadzenia Ogólnego ONZ i skorzystali z okazji, by przeprowadzić nieformalne rozmowy. Spotkanie za zamkniętymi drzwiami odbyło się w Stałym Przedstawicielstwie Rosji  przy ONZ i jak przekazują agencje informacyjne, trwało około 45 minut. Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rosji poinformowało później, że w czasie spotkania politycy rozmawiali m.in. o realizacji porozumień mińskich  oraz „różnych aspektach sytuacji na Bliskim Wschodzie oraz w Afryce Północnej". Ławrow i Tillerson po raz kolejny zwrócili uwagę na konieczność ograniczenia sytuacji konfliktowych w czasie operacji wojskowych w Syrii, zmniejszenia agresji oraz stworzenia warunków do dalszej realizacji procesu genewskiego zgodnie z rezolucją Rady Bezpieczeństwa ONZ" — poinformowała rzeczniczka prasowa Departamentu Stanu Heather Nauert. Spotkanie szefów resortów polityki zagranicznej obu krajów skomentował wiceprzewodniczący komisji ds. międzynarodowych Rady Federacji Władimir Dżabarow.Negocjacje odbyły się zaraz po tym, jak Siergiej Ławrow przybył do Nowego Jorku i świadczy to o tym, że Amerykanie bardzo oczekiwali tego spotkania, ponieważ temat Syrii i Ukrainy jest niezwykle ważny dla obydwu krajów. Oprócz tego nie wykluczam, że w trakcie wizyty Ławrowa w Nowym Jorku Biały Dom może zaproponować reformę ONZ.  Na tym etapie Rosja raczej nie poprze tej propozycji. Mówiąc otwarcie, nie jest to odpowiedni czas na zajmowanie się reformą tej organizacji. Najpierw trzeba omówić ten pomysł z wszystkimi państwami, które są członkami ONZ — uważa Władimir Dżabarow.Dodał również, że program uczestnictwa szefa MSZ Rosji na 72. Sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ przewiduje wiele ważnych spotkań. „Jest to odpowiedź tym, którzy powtarzają, że Rosja jest obecnie «w izolacji». Jak widzimy, pomimo tej tak zwanej «izolacji» z rosyjskim ministrem od razu zechciał spotkać się sekretarz stanu USA. Świadczy to o tym, że Rosja odgrywała, odgrywa i będzie odgrywać niezwykle ważną rolę w światowej polityce" — powiedział Władimir Dżabarow.

 

*Czołowe oddziały syryjskiej armii (SAA) i siły sojusznicze w poniedziałek 18 września w godzinach rannych sforsowały rzekę Eufrat na wschodzie Deir ez-Zor i rozpoczęły oczyszczenie północnych obrzeży miasta. Pododdziały inżynieryjne zbudowały most pontonowy, przez który po utworzeniu 3-kilometrowej strefy bezpieczeństwa zostały przerzucone oddziały szturmowe wraz ze sprzętem na północne obrzeżaDeir ez-Zor. Oddziały szturmowe SAA w ciągu kilku godzin wyparły członków Daesz z szeregu  miejscowości i nadal posuwają się w głąb linii frontu, zmuszając terrorystów do ucieczki na północ i w kierunku miasta al-Majjadin. SAA już w pierwszych godzinach walk zniszczyła kilka samochodów terenowych Daesz wyposażonych w karabiny maszynowe, zlikwidowała kilkunastu  i pojmała kilku terrorystów oraz zniszczyła ich pozycje ogniowe. Terroryści nadal stawiają zaciekły opór, blokując ruch sił rządowych.

 

*USA zaproponowały Rosji przeprowadzenie spotkanie poświęconego dalszym losom Deir ez-Zor - przekazało agencji Ria Novosti źródło wojskowo-dyplomatyczne zaznajomione z sytuacją.„Amerykanie powiedzieli, abyśmy spotkali się w tym tygodniu i porozumieli, m.in. w sprawieDeir ez-Zor… Mówimy o podziale na strefy odpowiedzialności" — powiedział rozmówca agencji. Według jego relacji Rosja przedstawiła już USA wstępne propozycje dotyczące podziału na strefy odpowiedzialności w rejonie miasta. Na spotkaniu ma być też omówiona koordynacja działań w zakresie walki z Daesz. 5 września syryjska armia przerwała ponad trzyletnią blokadę miasta żyjącego pod terrorem Daeszu . W poniedziałek wojska rządowe wspierane przez rosyjskie lotnictwo sforsowały Eufrat niedaleko Deir ez-Zor i wyparły bojowników z wielu miejscowości. Obecnie kontynuują ofensywę w kierunku wschodnim. Arabsko-kurdyjskie oddziały „Syryjskich Sił Demokratycznych" (SDF) i dowodzona przez USA koalicja szturmują  Rakkę - twierdzę Daesz na rzece Eufrat.

 

*Oddziały Syryjskich Sił Demokratycznych (SDF) zdołały posunąć się naprzód w ramach rozpoczętej w ubiegłym tygodniu operacji wyzwalania Deir ez-Zor od terrorystów Daesz. Tak wynika z informacji uzyskanych przez agencję Sputnik ze źródeł w SDF. W walkach bierze udział 10 tysięcy bojowników SDF. Na jednej flance posunęli się o 40 kilometrów, a na drugiej — o 60 kilometrów. O przebiegu operacji opowiedział w wywiadzie dla Sputnika Ahmed Abu Haula, dowódca Rady WojskowejDeir ez-Zor kontrolowanej przez SDF: „Odbiliśmy z rąk Daesz szereg górskich rejonów Deir ez-Zor. Na obecną chwilę siły SDF stacjonują w okolicach miasta, w dowolnym momencie mogą do niego wkroczyć. Między nami i Daesz toczą się zacięte walki, w czasie których terroryści ponoszą duże straty, zlikwidowaliśmy 70 terrorystów. Nie pozwalamy im na ataki z użyciem bomb. Na dzień dzisiejszy, w wyniku operacji udało nam się ocalić około trzech tysięcy cywilów, których rozmieściliśmy w obozach, na bezpiecznym terytorium. Zapewniamy im wszystko, co konieczne. Samoloty sił koalicji udzielają nam wsparcia z powietrza, jednocześnie syryjska armia atakuje pozycje Daesz z przeciwległej flanki" — powiedział Haula.

 

* Pentagon poinformował w komunikacie, że rosyjskie samoloty zbombardowały na wschodzie Syrii pozycje Syryjskich Sił Demokratycznych (SDF), które wspierają Stany Zjednoczone.  „Rosyjskie lotnictwo dokonały ataku na rejon prowincji Deir ez-Zor na wschodnim brzegu Eufratu, zdając sobie sprawę z tego, że stacjonują tam walczące z dżihadystami Syryjskie Siły Demokratyczne oraz wojskowi doradcy z międzynarodowej koalicji pod wodzą Stanów Zjednoczonych” - podał Pentagon w sobotę. Zaznaczono, że była to lokalizacja „doskonale znana Rosjanom”. Pentagon dodał dalej, że wyniku ataku rannych zostało wielu bojowników Syryjskich Sił Demokratycznych. Przedstawiciele koalicji nie odnieśli obrażeń. Jako pierwszy o ataku poinformował szef rady wojskowej wchodzącej w skład SDF Ahmed Abu Haula. Przekazał, że rosyjskie lub syryjskie odrzutowce nadleciały znad terytorium kontrolowanego przez prezydenta Syrii Baszara al-Assada i zaatakowały cele na wschodnim brzegu Eufratu. O sprawę pytany był w sobotę rzecznik ministerstwa obrony Rosji Igor Konaszenkow. – To niemożliwe. Dlaczego mielibyśmy ich atakować? – odpowiedział krótko.

 

*Po przerwaniu oblężenia Deir ez-Zor i połączeniu obrońców miasta z głównymi siłami syryjskiej armii eksperci podzielili się swoją wizją dalszego rozwoju wypadków.Syryjski ekspert wojskowy gen. Salim Harba uważa, że „po oczyszczeniu Deir ez-Zor z terrorystów syryjska armia przerwie oblężenie lotniska Deir ez-Zor i oczyści z terrorystów miasta al Majjadin i Abu Kamal. To warunek konieczny do tego, by przedostać się do granicy z Irakiem. Co więcej syryjska armia będzie musiała koordynować swoje działania z siłami zbrojnymi Iraku. Tylko w ten sposób uda się całkowicie wytrzebić terrorystów-niedobitków. Nie należy zapominać o terrorystach Dżabhat an-Nusry, którzy okopali się w Idlib. Nie mam wątpliwości co do tego, że czeka ich taki sami los, co terrorystów w innych regionach kraju". Problem utworzenia strefy deeskalacji w Idlib skomentował syryjski komentator polityczny Kamal Jafa: „między Rosją i Syrią istnieje porozumienie w sprawie wstrzymania się od udziału w walkach na terytorium Idlibu. W prowincji tej znajduje się około 50 tys. zagranicznych bojowników lojalnych wobec Turcji. Ankara ma swoje plany wobec tego regionu. Jednocześnie Rosja i Turcja rozumieją, że walki należy wstrzymać, że strefa deeskalacji powinna zadziałać. To, co dzieje się teraz w Idlib, to wojna między rozmaitymi ugrupowaniami". Rosyjski dziennikarz Andriej Ontikow: „trzeba wiedzieć, że Daesz wciąż utrzymuje w Deir ez-Zor wiele pozycji, w szczególności na południowym wschodzie miasta. Właśnie w tym kierunku będzie się posuwać syryjska armia i Siły Powietrzno-Kosmiczne Rosji. Rosja zajmuje się przy tym kwestią stref deeskalacji i chce, aby czwarta z nich została wprowadzona w prowincji Idlib". Andriej Ontikow próbuje też odgadnąć, co może zagrażać regionowi po decydujących zwycięstwach nad Daesz. „Możliwe, że USA zrezygnowały ze stawiania na Daesz i przeszły do realizacji innego planu. Mam na myśli utworzenie niezależnego państwa kurdyjskiego. W najbliższym czasie odbędzie się referendum w sprawie niezależności irackiego Kurdystanu, a także lokalne wybory w rejonach znajdujących się pod kontrolą Kurdów, na północy Syrii. Nie mam wątpliwości co do tego, że USA pomagają Kurdom w obliczu sukcesów Syrii i Rosji w walce z terrorystami. Stany Zjednoczone usiłują nadal unicestwić syryjską państwowość. Jeśli tak na to patrzeć, utworzenie kurdyjskiego państwa stanowi dla Bliskiego Wschodu większe zagrożenie niż słabnące siły Daesz. Problem należy rozwiązać drogą dyplomatyczną, i Rosja będzie się upierać przy aktywniejszym zaangażowaniu Kurdów w proces politycznego uregulowania sytuacji w Syrii dokonujący się w formacie astańskim i genewskim.

 

*Prezydent Turcji Tayyip Erdogan skrytykował reakcję USA na zawarty kontrakt na zakup rosyjskich wyrzutni rakietowych S-400, dodając, że Ankara będzie samodzielnie decydować o swoim bezpieczeństwie.Moskwa i Ankara osiągnęły porozumienie w sprawie dostaw rosyjskich systemów S-400 do Turcji i podpisały kontrakt — poinformowała służba prasowa federalnej służby ds. współpracy wojskowo-technicznej Federacji Rosyjskiej. Erdogan oświadczył wcześniej, że Ankara dokonała pierwszej płatności za rosyjskie systemy S-400. Według słów rzecznika Pentagonu Johnniego Michaela najlepszym sposobem obrony Turcji przed zagrożeniami w regionie pozostaje kompatybilny z NATO system obrony przeciwrakietowej, i Waszyngton podzielił się swoimi obawami z tureckimi urzędnikami. „Zaczęli lamentować, kiedy porozumieliśmy się w sprawie zakupu S-400. A my co, mamy na was czekać? My samodzielnie podejmujemy działania i będziemy dalej tak postępować. Jesteśmy gospodarzami w swoim domu" — oświadczył Erdogan w czasie wystąpienia przed merami tureckich miast w Ankarze. Erdogan dodał, że po tym, jak USA i Izrael odmówiły Turcji dostaw bojowych samolotów bezzałogowych, Ankara opracowała i rozpoczęła samodzielną produkcję dronów bojowych, co wywołało „niepokój" tych państw.

 

*Korea Północna odrzuciła rezolucję Rady Bezpieczeństwa ONZ wprowadzającą nowe sankcje wobec Pjongjangu. Północnokoreańskie władze oświadczyły, że USA chcą wykorzystać środki samoobrony KRLD do całkowitego „stłumienia” kraju – powiedział ambasador Korei Północnej w Moskwie Kim Hyung Jun.Amerykański Departament Stanu twierdzi, że Waszyngton nie chce zmiany ani krachu reżimu w Pjongjangu. Jednocześnie Stany Zjednoczone obiecały, że będą podejmować działania przeciwko Rosji i Chinom, jeśli te kraje będą pomagać Korei Północnej. Z kolei Kreml podkreślił, że Rosja podczas analizowania rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ w sprawie Korei Północnej brała pod uwagę swoje interesy. Natomiast rosyjska Duma Państwowa apelowała o poszukiwania alternatywy dla sankcji. Eksperci, których agencja RIA Novosti poprosiła o komentarz, podkreślają, że nowa rezolucja Rady Bezpieczeństwa raczej nie zmusi Pjongjangu do rezygnacji z programu jądrowego. Korea Północna całkowicie odrzuca i zdecydowanie potępia rezolucję Rady Bezpieczeństwa ONZ, która wprowadza nowe sankcje wobec Pjongjangu, oświadczył we wtorek północnokoreański ambasador w Moskwie Kim Hyung Jun.  „Na siłę sfabrykowana przez USA rezolucja Rady Bezpieczeństwa ONZ w sprawie sankcji, która przekształciła się w narzędzie USA, jest nielegalna. Dlatego całkowicie ją odrzucamy i zdecydowanie potępiamy tę rezolucję” – powiedział dyplomata na konferencji prasowej. Kim Hyung Jun dodał, że Stany Zjednoczone próbują wykorzystać środki samoobrony KRLD jako pretekst do całkowitego stłumienia kraju. „USA, zamiast zrozumienia rzeczywistości i dokonania właściwego wyboru, próbują wykorzystać nasze najbardziej sprawiedliwe środki samoobrony jako sposób całkowitego stłamszenia naszego kraju” – powiedział dyplomata. W związku z tym ambasador zaznaczył, że ostatnia rezolucja Rady Bezpieczeństwa ONZ w sprawie nowych sankcji wobec Pjongjangu „rażąco narusza suwerenność” KRLD i „otwarcie rzuca jej wyzwanie”. Jak dodał, Korea Północna jest gotowa wszelkimi sposobami odpowiedzieć na to wyzwanie. – Jesteśmy gotowi użyć wszelkich, najnowszych środków – zapewnił ambasador. Potwierdził też, że, mimo ograniczeń ze strony społeczności międzynarodowej, KRLD nadal będzie umacniać obronę. „Stany Zjednoczone powinny wiedzieć, że czeka je niechybna śmierć, jeśli, pomimo naszych ostrzeżeń, będą dążyć do skrajnej konfrontacji w aspektach politycznym, gospodarczym i militarnym z naszej strony… Będziemy nadal umacniać nasze siły odstraszania jądrowego i nie zamierzamy rezygnować z wybranej przez nas drogi w celu ochrony naszego systemu politycznego i naszego narodu przed zagrożeniem ze strony USA” – zaznaczył dyplomata.

 

* Rano 15 września  Pjongjang wystrzelił pocisk, który przeleciał nad terytorium Japonii i spadł do Oceanu Spokojnego w odległości 2000 km od wyspy Hokkaido. W odpowiedzi armia południowokoreańska przeprowadziła ćwiczenia, podczas których wystrzelono dwa pociski balistyczne Hyunmoo-2. Jedna z rakiet przeleciała 250 km. Jest to odległość, która dzieli obszar, gdzie odbywały się manewry, od miasta Sunan w pobliżu Pjongjangu, skąd został wystrzelony północnokoreański pocisk. Start drugiej południowokoreańskiej rakiety zakończył się niepowodzeniem — zaraz po wystrzeleniu spadł on do morza. 

 

* Strona niemiecka rozumie i popiera zaproponowany przez Pekin i Moskwę plan „podwójnego zamrożenia" dotyczący uregulowania na Półwyspie Koreańskim. Oznajmił to szef MSZ Niemiec Siegmar Gabriel w rozmowie telefonicznej z chińskim partnerem Wang Yi, zacytowany w komunikacie na stronie chińskiego MSZ. „Niemcy doceniają ważną rolę odgrywaną przez Chiny w rozwiązywaniu kwestii bezpieczeństwa jądrowego Półwyspu Koreańskiego" — powiedział Gabriel. Podkreślił, że „Berlin jest gotów kontynuować pracę z Chinami i wspólnie promować pokojowe rozwiązanie problemu jądrowego KRLD". Według słów niemieckiego ministra wszystkie strony powinny brać pod uwagę lekcje historii, w tym z 2017 roku, „by obecne napięcie na półwyspie nie wymknęło się spod kontroli". Resorty spraw zagranicznych Rosji i Chin wcześniej wystąpiły ze wspólnym oświadczeniem w sprawie problemów Półwyspu Koreańskiego (plan „podwójnego zamrożenia"). Oba państwa zaproponowały KRLD wprowadzenie moratorium na testy jądrowe i starty rakiet, a Korei Północnej i USA — powstrzymanie się od przeprowadzenia ćwiczeń w regionie, ale Waszyngton zlekceważył tę inicjatywę. 

 

*Prezydent USA Donald Trump nazwał internet głównym narzędziem werbunku terrorystów i zaproponował, aby odłączyć im do niego dostęp w związku z wybuchem w londyńskim metrze. Z terrorystami nieudacznikami należy radzić sobie w sposób dużo bardziej surowy. Internet to ich główne narzędzie do werbunku, które musimy odciąć i którego musimy lepiej używać! — podkreślił amerykański prezydent.W kolejnym tweecie napisał::Zakaz wjazdu do Stanów Zjednoczonych powinien być dużo szerszy, bardziej surowy i bardziej szczegółowy — ale, co za głupota, nie byłoby to poprawne politycznie!". Wcześniej pojawiło się wideo z wagonu w londyńskim metrze, gdzie doszło do wybuchu.

 

*Amerykańskie służby specjalne są przekonane, że za włamaniem do korespondencji Partii Demokratycznej stała Rosja i to włamanie wpłynęło na przebieg wyborów, ponieważ zwycięstwo zależało ono od nieznacznej przewagi głosów — pisze Financial Times. Gazeta przypuszcza, że kiedy zakończy się śledztwo ws. Russia Gate, w Ameryce może dojść do kolejnego wybuchu gniewu pod adresem Rosji. Ta sytuacja jest najbardziej niebezpieczna dla Donalda Trumpa , jednak pośrednio zagraża również Władimirowi Putinowi, ponieważ w marcu odbędą się w Rosji wybory prezydenckie. Tymczasem już teraz jest jasne: fotela prezydenckiego w Stanach Zjednoczonych nie zajął przyjaźnie nastawiony do Rosji polityk. Wręcz przeciwnie, za jego urzędowania doszło do zaostrzenia nałożonych na Rosję sankcji i niebezpiecznego zwiększenia wyzwań politycznych dla rosyjskiego rządu.

 

 * Trwa atmosfera szoku wokół utrzymanych w duchu rewizjonizmu historycznego słów, które na wiecu wyborczym Alternatywy dla Niemiec wypowiedział z mównicy wiceprzewodniczący tej partii, Alexander Gauland. „Francuzi są dumni ze swojego wodza, Brytyjczycy z lorda Nelsona i Churchilla, a my mamy prawo być dumni z osiągnięć naszych żołnierzy na frontach I i II wojny światowej” – oznajmił niemiecki polityk. Gauland odniósł się również do kwestii masowych represji, jakich dopuszczało się państwo niemieckie w okresie III Rzeszy.  „(…) ludzie nie powinni dłużej oceniać Niemców przez pryzmat tamtych dwunastu lat. Tamte zbrodnie nie odzwierciedlają tożsamości dzisiejszych Niemców” – stwierdził działacz AfD.

 

*Minister spraw zagranicznych Węgier Peter Szijjarto ocenił we wtorek, że czas na sięgnięcie po najostrzejsze środki w obronie mniejszości węgierskiej żyjącej na Ukrainie. Mówił o tym w telewizji M1. Szijjarto poinformował, że w reakcji na ukraińską nowelizację ustawy o oświacie polecił węgierskim dyplomatom, by nie popierali na forach międzynarodowych inicjatyw, które są ważne dla Ukraińców. Szijjarto uznał za haniebne, że nowelizacja została przyjęta, chociaż rząd Węgier poparł europejskie dążenia Ukrainy i wielokrotnie prosił, by nie zmieniać ustawy. Szijjarto ponownie nazwał też nowelę „ciosem w plecy” Węgier. W tej sytuacji – jak podkreślił – Węgry zwróciły się do przedstawicieli OBWE, ONZ i Rady Europy zajmujących się kwestiami mniejszości z prośbą o wywarcie nacisku na Ukrainę. W poniedziałek pięć węgierskich partii parlamentarnych wezwało prezydenta Ukrainy Petra Poroszenkę, by nie podpisywał nowelizacji. Uchwalona nowelizacja ustawy o oświacie przewiduje, że językiem wykładowym na Ukrainie jest język ukraiński. Oznacza to, że szkoły mniejszości narodowych, w których teraz większości przedmiotów naucza się w ich językach, będą musiały przejść na ukraiński. Ukraińska minister oświaty Lilia Hrynewycz zapewniała, że zmiany w szkolnictwie mniejszości będą wprowadzane stopniowo. Mniejszościom zagwarantowano prawo do nauczania w językach ojczystych w przedszkolach państwowych i klasach początkowych – wyjaśniała. Na późniejszym etapie głównym językiem wykładowym ma być jednak ukraiński, by uczniowie należący do mniejszości mogli dostać się na studia na ukraińskich uczelniach – napisała, powołując się na Hrynewycz, sekcja ukraińska Radia Swoboda. Mniejszość węgierska na Ukrainie – ok. 150 tys. osób – zamieszkuje głównie na Zakarpaciu, w pasie przylegającym do granicy Węgier. Są to tereny przyłączone do Ukrainy na mocy Traktatu z Trianon z 1920 r.

 

* W ostatnim czasie to właśnie „działalność lobbystów” określa stosunek Niemców do Rosji, pisze Die Welt. „Od dawna szefowie niemieckich koncernów chwalą Rosję jako kraj nieograniczonych możliwości, jako partnera gospodarczego, od którego zależy przyszłość”. Jednak Federacja Rosyjska jest „niezmiernie przeceniana”, a niemiecka elita nie może uchronić się od „rosyjskiego kompleksu”, przekonuje autor artykułu Gerhard Gnauck.  „Dlaczego w naszym kraju jest tak wiele ludzi, którzy rozumieją Rosję podobnie, jak były kanclerz Niemiec Gerhard Schröder?” — pyta niemiecki dziennikarz. A wszystko w tym, że Federacja Rosyjska stała się największym dostawcą surowców energetycznych nie tylko dla Niemiec, ale także dla Unii Europejskiej, wyjaśnia Gnauck. „Przed spadkiem cen ropy naftowej w 2014 roku rosyjski budżet był w 60 % uzupełniany przychodami z eksportu ropy i gazu. Dziś wskaźnik ten powinien być nieco mniejszy. Jednak Putin pewnie nie mógłby rozpocząć swojego gigantycznego programu uzbrojenia i krymsko-ukraińskiej przygody, gdyby wojskowa kasa i fundusz walutowy nie były tak dobrze wypełnione” — podkreśla autor artykułu.  „Dlaczego w Niemczech jest tyle wykształconych ludzi, którzy nie chcą widzieć tego związku?” — zastanawia się Gerhard Gnauck. Dzisiaj według sondaży sytuacja w Niemczech jest taka, że zaledwie 11% mieszkańców Niemców ufa polityce zagranicznej Donalda Trumpa, podczas gdy polityce zagranicznej Władimira Putina — 25%” — zaznacza niemiecki dziennikarz.  „To prowadzi nas do przyczyn współczucia dla Rosji, które wielu przedstawicieli niemieckich elit ochoczo demonstruje. Mowa o toksycznym splocie przesłanek i kompleksów: wina, strach, wdzięczność, podziw. Pytanie o to, czy w tym wszystkim grają jakąś rolę carowie, Tołstoj i Dostojewski, lepiej zostawmy otwarte” — podsumowuje Gerhard Gnauck.

 

*„Agenci Kremla” używali Facebooka do organizowania protestów przeciwko imigrantom – twierdzą dziennikarze „The Daily Beast”.Jako przykład redakcja podaje protesty antymuzułmańskie, które miały miejsce w sierpniu 2016 roku w Idaho podczas kampanii prezydenckiej w USA. „The Daily Beast” pisze, że na Facebooku zablokowano kilka takich społeczności, które rzekomo promowali rosyjscy agenci za pośrednictwem wewnętrznej reklamy w sieci społecznościowej. Zawierały one apele o zaprzestanie przyjmowania muzułmańskich uchodźców i staranne sprawdzanie wszystkich wniosków związanych z ich imigracją.

 

*Redaktor naczelny Focus Robert Schneider przeprosił za niestosowne wypowiedzi pod adresem Władimira Putina – poinformował na Facebooku attaché prasowy rosyjskiej ambasady w Niemczech Denis Mikerin.Robert Schneider zadzwonił do ambasady i osobiście przeprosił za uwagi pod adresem rosyjskiego prezydenta. Zapewnił, że redakcja „w żaden sposób nie chciała obrazić ani znieważyć rosyjskiego przywódcy”. Jednocześnie przyznał wyjątkową niestosowność użytego wyrażenia. Jak napisał Mikerin, Schneider przeprosił też czytelników, „których słusznie rozgniewał obraźliwy komentarz”.  Wiadomość o przeprosinach pojawiła się też na profilu niemieckiego czasopisma na Facebooku. W jednym z numerów „Focus” pojawił się artykuł poświęcony Angeli Merkel i zawierający następującą treść: „Oczywiście boi się psa Putina, ale na pewno nie boi się psa-Putina”.(Sie hat zwar Angst vor Putins Hund, aber keine Angst vom dem Hund Putin).Jak poinformowała służba prasowa czasopisma, niemieckie słowo „hund” (bezpośrednie tłumaczenie „pies”) jest równoznaczne wyrażeniu harter Hund, czyli twardy orzech. Strona rosyjska nie zgodziła się na taką interpretację. Attaché prasowy rosyjskiej ambasady w Niemczech Denis Mikerin twierdzi, że w artykule zabrakło wyrażenia „harter Hund”, a „gra słów” przez samych Niemców już uważana za zniewagę.

 

*Zapytany przez RT o rolę, jaką USA odegrały w Syrii, minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow oświadczył, że administracji byłego amerykańskiego lidera Baracka Obamy zabrakło odwagi do tego, aby oddzielić terrorystów Dżabhat an-Nusry od opozycjonistów. „Rosja konsekwentnie trzymała się stanowiska, że wszyscy, którzy znajdują się na syryjskiej ziemi albo w syryjskiej przestrzeni powietrznej bez zgody, bez zaproszenia syryjskiego rządu, naruszają prawo międzynarodowe. Rosja natomiast działa w Syrii na wyraźną prośbę władz Syryjskiej Republiki Arabskiej" — zauważył rosyjski dyplomata. Ławrow podkreślił, że Rosja współdziała „w tym formacie z syryjskimi siłami zbrojnymi wyłącznie w celu zduszenia terroryzmu i stworzenia warunków do zakończenie wojny domowej, rozwiązania problemów humanitarnych i politycznego uregulowania kryzysu".„To, że na syryjskiej ziemi znajdują się nieproszeni goście, w tym również z bronią w ręku, jest obiektywnym faktem. I te blade próby współpracy w zakresie walki z terroryzmem w interesie całego syryjskiego narodu, nawet te próby zostały zaniechane. Jeszcze za rządów Obamy wypracowaliśmy z Amerykanami schemat działania. Jeśli by ten schemat był wówczas wcielony w życie, bylibyśmy dzisiaj w dużo lepszej sytuacji" — dodał Ławrow.Według słów rosyjskiego ministra USA „zabrakło śmiałości albo umiejętności odróżnienia Dżabhat an-Nusry od opozycjonistów, z którymi współpracowała amerykańska strona". Wcześniej wyszło na jaw, że dowodzona przez USA koalicja międzynarodowa naruszała międzynarodowe praw humanitarne w czasie operacji wyzwalania syryjskiej Rakki. Wiceszef libańskiego ruchu Hezbollah Sheikh Naim Kassem w rozmowie z RT oświadczył, że USA chciały wykorzystać „Państwo Islamskie" przeciwko Syrii, ich celem była zmiana władzy w arabskiej republice.

 

*Amerykańskie śledztwo wobec agencji Sputnik i przesłuchiwanie byłego pracownika agencji godzi w wolność informacyjną - powiedział w rozmowie z Ria Novosti zastępca sekretarza Izby Społecznej Federacji Rosyjskiej Siergiej Ordżonikidze. Portal Yahoo News, powołując się na anonimowe źródła, poinformował, że Federalne Biuro Śledcze przesłuchało byłego pracownika Sputnika Andrew Feinberga w ramach sprawdzania prawdziwości doniesień o tym, że agencja działa jako organ rosyjskiej propagandy, czym narusza amerykańską ustawę „o rejestracji zagranicznych agentów" (FARA). Portal twierdzi przy tym, że FBI otrzymało od Feinberga i innego byłego pracownika waszyngtońskiego biura Sputnika Josepha Johna Fionda dostęp do korespondencji wewnętrznej Sputnika. „To co robi FBI nazywa się zastraszeniem, najprostszym zastraszaniem tych przedstawicieli mediów, którzy podają opinii publicznej informację, która im się nie podoba. To naruszenie zasady wolności otrzymywania i przekazywania informacji, zapisanej w Akcie końcowym KBWE" — zauważył Ordżonikidze. FBI od dwóch dni nie odpowiada na oficjalne zapytanie, czy resort prowadzi śledztwo przeciwko agencji.

 

* Rosja ze względów geograficznych nie może przestać być częścią Zachodu. Jednak Moskwa nie pierwsze dziesięciolecie stawia opór Zachodowi, a nawet odrzuca go – pisze „The Nation”. W perspektywie Rosja posiada ogromne terytorium, olbrzymie zasoby naturalne, utrzymuje naukę na światowym poziomie, dysponuje wielką armią i potencjałem jądrowym, a także prawem weta w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, zjednoczy się w silny sojuszu z innymi szybko rozwijającymi się państwami, które nie są częścią amerykańsko-natowskiego Zachodu, a nawet opowiadają się przeciwko niemu. Doprowadzi to do tego, że Rosja będzie coraz mniej podatna na wpływy Zachodu. Taki scenariusz stanie się konsekwencją nowej zimnej wojny, która rozpoczęła się i trwa nie z inicjatywy Moskwy, a Waszyngtonu i Brukseli.

 

* Międzynarodowa organizacja praw człowieka Human Rights Watch (HRW) oskarżyła Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy o torturowanie obywatelki Ukrainy Darii Mastikaszewy – poinformowano na stronie internetowej organizacji.  Według HRW, 29-letnią Ukrainkę oskarżono o zdradę państwa, a sąd w Dnipro usankcjonował jej zatrzymanie na czas prowadzenia śledztwa. Mastikaszewa w sierpniu przyjechała do obwodu dniepropietrowskiego, aby odwiedzić syna i matkę. Została zatrzymana 15 sierpnia, kiedy wsiadała do autobusu, aby powrócić do Moskwy. Adwokat Mastikaszewy opowiedział obrońcom praw człowieka, że po zatrzymaniu torturowano ją i zmuszano do przyznania się przed kamerą do pracy na rzecz FSB Rosji. "Władze ukraińskie powinny niezwłocznie zbadać doniesienia o nielegalnych zatrzymaniach i torturach" – powiedział Hugh Wiliamson, dyrektor ds. praw człowieka w Europie i Azji Środkowej, który zauważył również, że na Ukrainie nasiliły się przypadki tortur, "które pozostają bezkarne". Szef Służby Bezpieczeństwa Ukrainy Wasilij Hrycak 17 sierpnia na briefingu powiedział o zatrzymaniu dwóch obywateli Ukrainy: Darii Mastikaszewy i Aleksandra Karataja. Według SBU, na zlecenie rosyjskich służb specjalnych mieli oni przygotowywać zamachy terrorystyczne w Moskwie i innych miastach rosyjskich, za które winą miano obarczyć ukraińskich wojskowych w Donbasie. Partner życiowy Matikaszewy, Rosjanin Siergiej Sokołow powiedział, że nie miała ona żadnego związku z działalnością służb specjalnych i zajmowała sie wyłącznie rozwojem sportu rekreacyjnego. Do Dnipra, gdzie się urodziła, przyjechała wyłącznie, aby przygotować swojego 10-letniego syna do nowego roku szkolnego. Sokołow opowiedział także, że przy zatrzymaniu pracownicy SBU pobili Mastikaszewą. Była duszona, na głowę założono jej plastikową torebkę i wywieziono do Donbasu grożąc zabiciem. 

 

* W Radzie Najwyższej Ukrainy pojawiła się inicjatywa przyjęcia ustawy o zniesieniu blokady handlowej Donbasu. Natalia Wiesiełowa z Samoobrony zaproponowała, aby ukraiński parlament zatwierdził ustawę o zniesieniu blokady gospodarczej i transportowej Donbasu. Odpowiedni projekt został zarejestrowany na stronie internetowej Rady. Zastępca kierownika Katedry Krajów Postradzieckiej Zagranicy Rosyjskiego Państwowego Uniwersytetu Humanitarnego Aleksander Łewczenkow powiedział na antenie radia Sputnik, że inicjatywa dotycząca zniesienia blokady Donbasu jest podyktowana kilkoma względami. „Wielu ukraińskich polityków rozumie, że blokada nie przyniosła takich rezultatów, na które liczono. Przecież spodziewano się, że blokada Donbasu sparaliżuje życie w tym regionie i pogorszy jego relacje z Rosją. Ale w rzeczywistości blokada miała zupełnie inny rezultat. Już pod koniec sierpnia został opublikowany specjalny raport analityczny, który sporządziła strona ukraińska. Wynika z niego, że Ukraina ponosi poważne straty. Według ukraińskich ekonomistów Ukraina straciła około 1,5% PKB jedynie z powodu tej blokady. To poważne straty dla i tak małego ukraińskiego budżetu. Ale jest jeszcze jedna kwestia: obecnie problemy socjalne są ważniejsze dla Ukraińców od polityki zagranicznej. Zbliża się sezon grzewczy. Wielu ukraińskich ekspertów obawia się, że znajdzie się on na krawędzi. W najlepszym razie wzrosną taryfy na energię elektryczną. Biorąc pod uwagę, że cykl wyborczy na Ukrainie zbliża się wielkimi krokami, opozycja stara się zapewnić sobie wzrost popularności, koncentrując się na sprawach społecznych. Moim zdaniem jest to próba zdobycia wyborców, ale świadczy ona o zrozumieniu przez ukraińskich polityków wagi poszukiwania alternatywnych rozwiązań – podkreślił Aleksander Łewczenkow.

 

*Stacja telewizyjna CBS News przypomniała, że Rosja aktywnie zwiększa swoją obecność w Arktyce.Zdaniem byłego dowódcy sojuszniczych sił w Europie, emerytowanego generała Philipa Breedlove'a po zdobyciu całkowitej kontroli nad Północnym Szlakiem Morskim, Rosja będzie mogła żądać „wykupu” i wywierać ogromny wpływ na gospodarkę światową. Jak powiedział, Rosja zadomowiła się w Arktyce, o czym może świadczyć to, że zorganizowała tam manewry wojskowe. Ponadto Północny Szlak Morski może wkrótce stać się alternatywą dla Kanału Sueskiego, pozwalając sektorowi transportu morskiego na poważną oszczędność i czasu, i pieniędzy. 

 

*Rzeczniczka MSZ Rosji Maria Zacharowa skomentowała oskarżenia USA pod adresem „Laboratorium Kasperskiego", w którego działalności Waszyngton upatruje zagrożenie dla „bezpieczeństwa narodowego kraju".„Media: „Ministerstwo spraw wewnętrznych USA oświadcza, że produkty „Kasperskiego" stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa". Oto cała uczciwa konkurencja w kilku słowach" — napisała Zacharowa na swoim profilu na Facebooku. W środę Ministerstwo Bezpieczeństwa Wewnętrznego USA zaleciło wszystkim instytucjom państwowym wstrzymać wykorzystywanie produktów „Laboratorium Kasperskiego" z powodu możliwego dostępu do nich rosyjskich władz. „Laboratorium Kasperskiego" oświadczyło, że nie pomagało i nie będzie pomagać żadnemu rządowi w próbach cyberszpiegostwa lub agresywnej działalności w cyberprzestrzeni. Firma dodała, że oskarżenia  władz USA oparte są na nieprawdziwych i niewłaściwych danych. Ambasada Rosji w USA zauważyła, że decyzja Waszyngtonu oddala perspektywę przywrócenia współpracy, w pierwszej kolejności w walce z terroryzmem.

 

*KGB (Komitet Bezpieczeństwa Państwowego) już od dawna nie istnieje, lecz lęk przed państwowym aparatem wywiadowczym pozostał - podaje CNN.W okresie radzieckim KGB był największą na świecie strukturą łączącą funkcje tajnej policji i służby wywiadu zagranicznego. We współczesnej Rosji KGB zostało podzielone na dwa zarządy: Federalną Służbę Bezpieczeństwa (FSB) i Służbę Wywiadu Zagranicznego (SWR). Ponadto periodyk przypomina o istnieniu GRU (Główny Zarząd Wywiadowczy), które zawsze stanowiło samodzielną strukturę. Szefowie służb specjalnych są bezpośrednio podporządkowani prezydentowi Władimirowi Putinowi, który sam kiedyś był agentem wywiadu zagranicznego KGB i przez jakiś czas stał na czele FSB — podkreślono w reportażu telewizji. 

 

* Decyzja, aby forum odbywające się w Kijowie nazwać "jałtańskim" jest fantomowym bólem władz kijowskich – powiedziała rzeczniczka MSZ Federacji Rosyjskiej Maria Zacharowa. Forum Międzynarodowej Organizacji "Jałtańska Strategia Europejska" (YES), na którym obecny jest prezydent Ukrainy Petro Poroszenko, wystartowało w czwartek w Kijowie. Wśród gości są były sekretarz stanu USA John Kerry, a także wiceprezydent Komisji Europejskiej ds. energetyki Maroš Šefčovič. Czy to jedyne dziwactwo, które możemy zaobserwować u kijowskich władz? Można powiedzieć, że to bóle fantomowe, ale władze kijowskie nie powinny szukać winnych tego stanu za granicą – powiedziała na briefingu. "Rozumiem, że bardzo wygodnie jest oskarżać Federację Rosyjską, rozumiem, że stało się to już ideą narodową. Niestety, to wielki błąd, że władze kijowskie  stale opowiadają swoim obywatelom o rzekomej rosyjskiej agresji, rzekomej odpowiedzialności Rosji za wszystkie ich nieszczęścia. To kolosalny błąd" – dodała Zacharowa.  

 

*Śledztwo FBI wobec Sputnika skomentował sekretarz generalny Stowarzyszenia Dziennikarzy Turcji Mustafa Kuleli, którego zdaniem to działanie Stanów Zjednoczonych bezpośrednio godzi w wolność prasy.Portal Yahoo News poinformował, powołując się na anonimowe źródła, że amerykańskie Federalne Biuro Śledcze przesłuchało byłego pracownika Sputnika Andrew Feinberga w ramach sprawdzania prawdziwości doniesień o tym, że agencja działa jako organ rosyjskiej propagandy, czym narusza amerykańską ustawę „o rejestracji zagranicznych agentów" (FARA). Jednocześnie portal zapewnia, że FBI otrzymało od Feinberga i innego byłego pracownika waszyngtońskiego biura Sputnika Josepha Johna Fionda dostęp do korespondencji wewnętrznej Sputnika. Samo FBI od dwóch dni nie odpowiada na oficjalne zapytanie, czy resort prowadzi śledztwo przeciwko agencji. Śledztwo FBI wobec Sputnika skomentował sekretarz generalny Stowarzyszenia Dziennikarzy Turcji Mustafa Kuleli, którego zdaniem to działanie Stanów Zjednoczonych bezpośrednio godzi w wolność prasy.  „Niestety na całym świecie dochodzi dziś do wzrostu autorytaryzmu i presji wobec dziennikarzy. Podobną groźną tendencję obserwujemy dziś w działaniach administracji Trumpa. To bardzo smutne, bo przecież wszystko to, co dzieje się w takim kraju jak USA, gdzie wolność prasy gwarantowana jest w Konstytucji, jest niepokojącym sygnałem dla dziennikarzy na całym świecie" — powiedział Kuleli. Według niego oskarżenia o szpiegostwo czy też lobbing pod adresem dziennikarzy są niedopuszczalne. „Przedstawiciele lokalnych i międzynarodowych mediów muszą cieszyć się takimi samymi prawami w każdym kraju. Korespondent Sputnika musi korzystać na terytorium USA z takich samych praw, co w Turcji. Protestujemy przeciwko wprowadzaniu ograniczeń w działalności dziennikarzy, przeciwko posądzaniu ich o to, że są agentami bądź lobbystami. Mamy do czynienia z jawnym zastraszaniem i ingerencją w pracę dziennikarzy niezależnych mediów na całym świecie. To otwarte naruszanie wolności prasy". Zdaniem Kulelego USA powinny jak najszybciej wystąpić z oświadczeniem w danej sprawie:  „Czekamy, aż USA wystąpią z oświadczeniem, które uczyni nieco jaśniejszym ich stanowisko w danej kwestii. Obecnie wszyscy opowiadają się za wolnością prasy, poszanowaniem demokracji i praw człowieka. W rzeczywistości władze w wielu krajach naruszają te wartości w imię swoich politycznych interesów i korzyści. To podstawowe prawa i wolności, tylko ich obecność i poszanowanie umożliwia demokrację. Wszystkie państwa powinny przejawiać szacunek do działalności zawodowych dziennikarzy" — powiedział Kuleli. Sekretarz generalny tureckiego stowarzyszenia przypomniał, że śledztwo w sprawie Feinberga rozpoczęło się zaraz po tym, jak do amerykańskiego Kongresu wpłynął projekt ustawy przewidujący przyznanie departamentowi sprawiedliwości USA i FBI nadzwyczajnych uprawnień do prowadzenia śledztw i wykrywania organizacji, które podejmują próbę wywierania wpływu na procesy polityczne wewnątrz kraju. Według rozmówcy Sputnika USA zajęły ostrzejsze stanowisko, zaczynając wywierać znaczną presję na media. Zdaniem Kulelego podobna fala ucisku ze strony USA negatywnie odbije się na wolności prasy w skali całego świata. „Wstąpiwszy na tę drogę, USA nie pozostawią w spokoju przedstawicieli lokalnych i międzynarodowych mediów działających na terytorium ich kraju. To doprowadzi do tego, że społeczność międzynarodowa zacznie odczuwać problemy związane z dostępem do godnej zaufania informacji. Międzynarodowa społeczność powinna występować przeciwko takim działaniom. Fundamentalne wartości, a mowa o prawach człowieka i wolności prasy, zostały wywalczone w rezultacie wieloletniej walki. Musimy przeciwstawić się tym, którzy usiłują swoimi działaniami pozbawić społeczeństwo tych zdobyczy".

 

*Prezydent Wenezueli Nicolas Maduro zauważył w sobie podobieństwa ze Stalinem.Prezydent Wenezueli Nicolas Maduro uważa, że z wyglądu przypomina przywódcę Józefa Stalina. Powiedział to na antenie telewizji Venezolana de Televisión. «Na świecie są ludzie, którzy nazywają mnie karaibskim Stalinem. Jestem podobny. Popatrzcie na mój profil» — cytuje jego słowa Venezuela al Dia. Wcześniej Maduro poinformował o gotowości do rozmów z opozycją. Latem w Wenezueli odbyły się wybory do Narodowego Zgromadzenia Konstytucyjnego, które zajmie się przygotowaniem poprawek do Konstytucji państwa. Opozycja nie uznała wyników wyborów i zażądała przeprowadzenia referendum.

 

* Niedawny incydent z okrętem wojennym USA na Morzu Czarnym, a także zakłócenia w pracy GPS w Moskwie wskazują na to, że Rosja ma nową broń, która może wyłączyć systemy nawigacyjne, pisze „Der Standard”. Podobne nowinki przy skomplikowanej elektronice montowanej w sprzęcie o przeznaczeniu wojskowym i cywilnym mogą stanowić poważne zagrożenie w skali globalnej. Tym bardziej, że przewidzenie miejsca i czasu ich użycia nie jest możliwe.System nawigacji GPS (Global Positioning System), stworzony przez amerykańskich wojskowych, jest obecnie wykorzystywany w sprzęcie cywilnym  w samochodach, spartfonach, nawigatorach i innych urządzeniach. Centrum zarządzania tym systemem zlokalizowano w Kolorado, ale jest on dostępny na całym świecie i bezpłatny. Sygnały, które stały się dla nas czymś normalnym, są znacznie bardziej wrażliwe na oddziaływanie z zewnętrz niż dotychczas sądzono. 22 czerwca amerykański okręt, który znajdował się pod Noworosyjskiem, poinformował o problemach z określeniem współrzędnych. Nawigacja pokazywała, że jednostka jest w odległości 32 km od swego realnego położenia. Czyli w porcie lotniczym Gelendżyk. To nie jedyny przypadek, bo około 20 statków ucierpiało w wyniku dziwnych zakłóceń. Amerykański Departament Marynarki Wojennej nie znalazł przyczyny – wszystkie urządzenia działały prawidłowo. Zaczęto przypuszczać, że problemy techniczne spowodowało celowe działanie. Według „New Scientist” Rosja może wpływać na urządzenia nawigacyjne za pośrednictwem tzw. spoofingu, czyli metody przekazywania fałszywych danych o współrzędnych, które przeszkadzają w dokładnym ustaleniu położenia przy pomocy GPS. Podobną metodę wykorzystywali amerykańscy wojskowi do niszczenia aparatów bezzałogowych, dezorientowania ich przy pomocy sygnałów. W 2013 roku profesor Todd Humphries z University of Texas w Austin zbił z kursu duży jacht o długości 60 metrów. Jego eksperyment bardzo przypomina to, co wydarzyło się na Morzu Czarnym z amerykańskim okrętem wojennym. Jak pisze gazeta, na posiadanie przez Rosjan tajnej broni wskazują też niedawne incydenty w Moskwie, gdy kierowcy skarżyli się na zakłócenia w pracy nawigatorów GPS.  Rosyjski bloger i specjalista w branży IT Grigorij Bakunow opowiedział o tym, jak próbował sprawdzić pracę systemu w pobliżu Kremla. Jeżdżąc dookoła pojazdem Segway i mierząc siłę sygnału GPS i Glonass, zauważył anomalię w centrum miasta. Sygnał znacznie słabł, dlatego doszedł on do wniosku, że na Kremlu zamontowano urządzenie, które może go zakłócać i zamieniać. Jak powiedział, satelitę może zagłuszyć nawet małe urządzenie, bo sygnał z orbity jest bardzo słaby. Zdaniem eksperta „Der Standard” Rosja może skorzystać ze spoofingu jako narzędzia do prowadzenia wojny elektronicznej. To potężna broń, która poraża nie tylko sprzęt o przeznaczeniu wojskowym,  ale też bezzałogowe środki transportu i handel kontraktami futures oparty na systemie GPS. Walka z nią jest niezwykle trudna, bo manipulacje danymi w tym systemie są niewidoczne, jak ingerencja hakerów. Często dowiadujemy się o nich dopiero wtedy, gdy jest już za późno.

 

* W amerykańskim stanie Nevada rozbił się myśliwiec Su-27 eskadry sił powietrznych Aggressor podczas symulacji walki powietrznej. Jak pisze Aviation week, do zdarzenia doszło w tajnej strefie 51 niedaleko sekretnej bazy wojskowej USA. W wyniku incydentu zginął pułkownik Eric Schultz. Włoski dziennik „Corriere Della Sera” twierdzi, że amerykańskie siły powietrzne nie rozgłaszają tej informacji i nie potwierdzają, jaki samolot rozbił się. Udało się jednak wyjaśnić, że Schultz służył w tej eskadrze i od jakiegoś czasu pilotował myśliwiec Su-27. W grudniu 2016 roku media poinformowały, że rosyjski Su-27 i amerykański F-16 prowadzą szkoleniowe walki powietrzne nad Nevadą. Później pojawiły się też fotografie na potwierdzenie tych doniesień. Oficjalnie do Stanów Zjednoczonych trafił jedynie Su-27UB, który zakupiła prywatna firma Tac-Air. Blogerzy pisali, że rosyjski myśliwiec znalazł się zza oceanem dzięki skomplikowanemu schematowi poprzez Ukrainę i Wielką Brytanię.

 

* 14 września w czwartek rosyjski bombowiec dalekiego zasięgu Tu-22M3 wypadł z pasa startowego w bazie lotniczej Szajkowka w obwodzie kałużskim podczas próby poderwania się do lotu. Miał wziąć udział w ćwiczeniach wojskowych Zapad 2017. Po wyjechaniu poza pas startowy maszyna upadła na kadłub. Uszkodzone zostały także liczne elementy podwozia. W katastrofie nie zginął żaden z żołnierzy. Tupolewy takie jak 22M3 biorą udział m.in. w walkach w Syrii. Ich nazwa w kodzie NATO do „Backfire”. Mogą przenosić maksymalnie 3 pociski manewrujące Ch-22, a ich maksymalna prędkość lotu to 2300 km/h. Mają zasięg do 6800 km.

 

* Manewry „Zapad” mają długą historię, bowiem Armia Radziecka po raz pierwszy zorganizowała takie ćwiczenia w 1973 roku. Największe z nich odbyły się w 1981 r. Trwały osiem dni i wzięło w nich udział ponad 100 tys. żołnierzy. W XXI wieku manewry miały miejsce w 2009 i 2013 r. Za każdym razem zakładały agresywny scenariusz. Oficjalny plan tegorocznych manewrów, który można znaleźć na stronie rosyjskiego MON-u zakłada, że w ćwiczeniach weźmie udział łącznie 12,7 tys. żołnierzy (7,2 tys. z Białorusi oraz około 5,5 tys. z Rosji). Wykorzystanych zostanie 700 jednostek sprzętu. Na terenie Białorusi ma znaleźć się 3 tys. rosyjskich wojskowych. Białoruski resort obrony niedawno przedstawił szczegółowy scenariusz ćwiczeń. Plan zakłada fikcyjny konflikt, który opisano jako „próbę destabilizacji sytuacji na Białorusi i wywołania konfliktu wewnątrz państwa związkowego przez siły fikcyjnych Wejsznorii, Besbarii i Lubenii”. Wejsznoria ma znajdować się na północnym zachodzie realnej Białorusi. Z kolei Besbaria i Lubenia mają graniczyć z Wejsznorią od północnego zachodu i znajdować się częściowo na terytorium Polski i państw bałtyckich. Scenariusz zakłada, że to właśnie stamtąd miałyby atakować wrogie siły. Manewry podzielono na dwa etapy: izolację obszarów zajętych przez napastnika i ochronę strategicznych obiektów, a następnie wyparcie przeciwnika.

 

*13 września serwis RMF24 poinformował o kolejnym wypadku drogowym z udziałem stacjonujących w Polsce żołnierzy okupacyjnej US Army. Tymrazem chodzi o niebagatelny wyczyn: zdołali bowiem dachować ciężarówką (!) na lubuskim odcinku autostrady A18 przy zjeździe do Świętoszowa. Autem jechało dwóch żołnierzy. Z informacji, które przekazuje RMF FM wynika, że nic im się nie stało. Co charakterystyczne, inne media informowały o sprawie bardzo zdawkowo i jakby wstydliwie.

 

* 14 września  okazało się, że amerykańskim wojskowym skradziono znaczne ilości sprzętu, rzekomo nie będącego uzbrojeniem. Jak poinformowało RMF FM, ktoś włamał się do stojącego na kolejowej rampie w Żaganiu kontenera należącego do sił zbrojnych USA. Skradziono z niego specjalistyczny sprzęt o wartości 200 tys. dolarów. Prokuratura zapewnia, że w kontenerze nie było broni, amunicji oraz materiałów wybuchowych. Według ustaleń RMF łupem złodziei padł sprzęt elektroniczny i optoelektroniczny – noktowizory, laptopy, lunety i dalmierze. Kontener przyjechał do Żagania kilka dni temu, włamanie zauważono dopiero wczoraj. Nie zginęła jednak cała zawartość, a jedynie jej część. Jak mówi dziennikarz RMF – sprzętu w kontenerze było tak dużo, że złodzieje musieliby zorganizować kilka transportów. Sprawą zajmuje się wrocławska prokuratura i Żandarmeria Wojskowa.

 

*Podczas rosyjsko-białoruskich ćwiczeń Zapad 2017 rakietowe systemy przeciwlotnicze S-400 i S-300 oraz przeciwlotnicze zestawy artyleryjsko-rakietowe Pancyr-S w trudnych warunkach zniszczą cele krótkiego zasięgu, dalekiego zasięgu oraz balistyczne.Poinformowało o tym biuro prasowe Zachodniego Okręgu Wojskowego. Jednostki i pododdziały wojsk obrony przeciwlotniczej w ramach wspólnych ćwiczeń strategicznych Zapad 2017 na poligonach na Białorusi i w Rosji rozpoczęły dyżur bojowy polegający na kontroli przestrzeni powietrznej. «Podczas ćwiczeń zostaną odtworzone różne epizody taktyczne wspólnego użycia koalicyjnych grup lotnictwa i wojsk obrony przeciwlotniczej obu państw w regionach bezpieczeństwa zbiorowego w ramach operacji antyterrorystycznych i konfliktów zbrojnych» — czytamy w komunikacie.  Według danych resortu pododdziały radiotechniczne przećwiczą zadania z zakresu zapewnienia kontroli nad sytuacją powietrzną w strefie chronionej, prowadzenia i wytyczania celów dla przeciwlotniczych pododdziałów rakietowych, które w warunkach intensywnych zakłóceń mają za zadanie zniszczenie celów krótkiego zasięgu, bliskiego zasięgu oraz balistycznych w całym zakresie wysokości i prędkości środkami przeciwlotniczych systemów rakietowych S-400, S-300 oraz przeciwlotniczych zestawów artyleryjsko-rakietowych Pancyr-S.

 

*Moskwa i Ankara osiągnęły porozumienie ws. dostaw rosyjskich systemów przeciwlotniczych S-400 do Turcji - poinformowało biuro prasowe Federalnej Służby ds. Współpracy Wojskowo-Technicznej. „Strony porozumiały się ws. dostaw systemów S-400 i podpisały kontrakt. Rosja jest gotowa do jego realizacji" — głosi oficjalny komunikat. Szczegóły umowy nie zostały ujawnione z uwagi na „specyfikę i delikatność tematu". „Priorytetowe prawo komentowania kontraktu należy do zagranicznego klienta. Trzeba także podkreślić, że dostawy tych systemów do Turcji odpowiadają interesom geopolitycznym Federacji Rosyjskiej" — brzmi komentarz resortu. Jak powiedział w wywiadzie dla Ria Novosti dyrektor Centrum Analiz Światowego Handlu Bronią Igor Korotczenko, kontrakt z Turcją może zostać zrealizowany w ciągu dwóch lat. Ekspert nazwał podpisanie kontraktu ważnym krokiem we współpracy wojskowo-technicznej Moskwy i Ankary. Członek-korespondent Rosyjskiej Akademii Nauk Rakietowych i Artyleryjskich, generałKonstantin Siwkow uważa, że Turcja pod względem wojskowo-technicznym zaczyna orientować się na Rosję, a nie NATO. Turcja twardo postanowiła kupić rosyjskie systemy S-400 i kontrakt na ich dostawy został podpisany, Turcja otrzyma te systemy rakietowe. Oznacza to, że ten kraj pod względem wojskowo-technicznym zaczyna orientować się na Rosję, a nie NATO. Powoduje to osłabienie pozycji NATO w Turcji. Powstały sprzyjające warunki, żeby Turcja stała się «słabym» członkiem NATO na kierunku strategicznym, Rosja będzie dla niej bardziej atrakcyjna. To poważna strata dla Stanów Zjednoczonych, które są w NATO głównym instrumentem kontroli nad Europą — powiedział Konstantin Siwkow na antenie radia Sputnik.Systemy S-400 Triumf nie posiadające na razie odpowiedników na świecie, są przeznaczone do likwidacji obiektów powietrznych, m.in. samolotów i pocisków balistycznych. Kontrakt na dostawy systemu został podpisany również z Chinami. Pod koniec sierpnia Federalna Służba ds. Współpracy Wojskowo-Technicznej poinformowała, że otrzymała około 10 wniosków o dostawy S-400.

 

*W garnizonie i na lotnisku Brygady Lotnictwa Taktycznego im. Petro Franko w Starokonstantynowie w obwodzie chmielnickim rozpoczęły się w poniedziałek ukraińsko-amerykańskie ćwiczenia dowódczo-sztabowe „Rapid Trident — 2017” – poinformował Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy.Podczas briefingu przedstawiciele Brygady Lotnictwa Taktycznego im. Petro Franko i bazy lotniczej z Kalifornii (USA) wymienili się propozycjami dalszej pracy w trakcie manewrów, a dowództwo uzgodniło dalszą współpracę.  Pułkownik Nikołaj Kowalenko oznajmił gościom zza oceanu szczegóły dotyczące środków bezpieczeństwa podczas pobytu w garnizonie i na lotnisku brygady, a major Tod Morgan podziękował za ciepłe przyjęcie – głosi komunikat. Jak poinformowano, w poniedziałek 11 września na bazie Międzynarodowego Centrum Działalności Pokojowej i Bezpieczeństwa Akademii Narodowej Wojsk Lądowych Sił Zbrojnych Ukrainy im. hetmana Piotra Sahajdacznego (Starzyska, rejon jaworowski, obwód lwowski) odbyło się oficjalne otwarcie ukraińsko-amerykańskich ćwiczeń dowódczo-sztabowych „Rapid Trident — 2017". W tym roku w manewrach uczestniczy około 2,5 tys. żołnierzy z 15 państw. Oprócz Ukraińców i Amerykanów, biorą w nich udział Kanadyjczycy, Bułgarzy, Gruzini, Estończycy, Włosi, Łotysze, Litwini, Norwegowie, Polacy, Rumuni, Turcy, Mołdawianie i Brytyjczycy. „Rapid Trident — 2017" potrwają dwa tygodnie w różnych częściach poligonu. W ich trakcie żołnierze będą doskonalić swoją wiedzę i umiejętności w zakresie wspólnych działań taktycznych podczas patrolowania, konwojowania, rozbrajania ładunków wybuchowych. Amerykańscy żołnierze przyjechali na Ukrainę 8 września. W ukraińskiej bazie Amerykanie przeprowadzą teoretyczne i praktyczne szkolenia w zakresie przygotowania medycznego, głównie z ewakuacji lotniczej, transportu i desantowania ładunków oraz składu osobowego. – Szkolenia przyczynią się do podniesienia poziomu wyszkolenia bojowego Sił Powietrznych Ukrainy i Sił Zbrojnych Ukrainy jako całości – podkreślił resort obrony.

 

*Naukowcy misji Gaia ustalili termin kolapsu na Ziemi, gdy w granice grawitacyjne Układu Słonecznego wejdzie pomarańczowy karzeł Gliese 710 – poinformowała Europejska Agencja Kosmiczna.Z obliczeń wynika, że za około 1,3 mln lat Gliese 710 znajdzie się w odległości mniej więcej 16 tys. jednostek astronomicznych od Słońca. Jest to mniej więcej odległość dzieląca Słońce od Obłoku Oorta, najbardziej oddalonego obszaru Układu Słonecznego, składającego się z asteroidów, komet i planetoid. Z drugiej strony jest on kilkakrotnie mniejszy niż promień Strefy Hilla, określający granice Układu Słonecznego. Zbliżenie się Gliese 710 do Słońca doprowadzi do grawitacyjnych zakłóceń orbity ciał niebieskich z Obłoku Oorta. Niektóre zaczną migrować w głąb Układu Słonecznego, bliżej Ziemi. Naukowcy doszli do takiego wniosku, prezentując drugie wydanie katalogu Gaia, który zawiera informacje dotyczące położenia i przemieszczania się ponad pół miliona gwiazd Drogi Mlecznej. Granice Układu Słonecznego określa się na dwa sposoby. Pierwszy opera się na śledzeniu pozycji heliopauzy, granicy płaszcza i całej heliosfery, za którą ciśnienie materii międzygwiezdnej zaczyna dominować, a drugi – granic Sfery Hilla.

 

* Paradoksalnie, największym "zabójcą" ludzi nie jest HIV, wirus wścieklizny ani malaria. Są nim różne szczepy wirusa zapalenia wątroby, które co roku zabijają ponad 1,3 miliona ludzi, głosi artykuł opublikowany w "Lancet"."Takie wnioski budzą w nas złość, ale nie dziwimy się temu, że zapalenie wątroby zabija więcej ludzi, niż HIV, malaria czy gruźlica. Taki nieszczęśliwy obrót spraw jest związany z tym, że walka z zapaleniem wątroby nigdy nie wchodziła w polityczne priorytety państw i z tym, że nie istnieje żaden globalny system finansowania takich projektów" – skomentował odkrycie Charles Gore, prezydent Światowego Związku Walki z Zapaleniem Wątroby. Co roku WHO i inne służby zdrowia ONZ publikują w piśmie "Lancet" raporty, poświęcone temu, jakie choroby i jakie problemy zdrowotne dotykają dziś ludzkość, oraz ile lat życia zabierają. Takie raporty służą jako wskazówki dla politycznych organów ONZ i służb zdrowia poszczególnych państw. W tym roku autorzy położyli nacisk nie na choroby wywołane problemami w działaniu organizmu i złymi warunkami życia, ale na wirusy, bakterie i pasożyty. Przypada na nie około 19,4% śmierci, mających miejsce w ciągu ostatnich 40 lat, a ich łączna liczba stale rośnie, co naukowcy wiążą z pogorszeniem standardów opieki zdrowotnej i wzrostem liczby mieszkańców państw rozwijających się. Wiodącą rolę odgrywa tu, ku pewnemu zdziwieniu autorów, wirus zapalenia wątroby: w ostatnich latach zabił około 1,34 miliona ludzi. Przyczyną ich śmierci była nie tylko sama choroba, ale i związane z nią negatywne efekty: marskość i rak wątroby, a także inne efekty poboczne. Drugie miejsce zajęła gruźlica z 1,2 milionami śmierci, trzecie – HIV, który zabił około miliona osób, a czwarte – malaria z 719 tysiącami ofiar. Takie cyfry,jak podkreślają lekarze, są dość konserwatywnymi ocenami, ponieważ tylko 25 państw podaje wysokiej jakości statystykę przyczyn śmierci ich mieszkańców. Zatem realna liczba ofiar HIV, zapalenia wątroby i innych chorób może być o wiele wyższa. Zapalenie wątroby, jak podkreślają naukowcy, jest niebezpieczne w związku z tym, że liczba spowodowanych przez nie zgonów nie zmniejszyła się w ostatnich latach, jak miało to miejsce z HIV, gruźlicą i malarią, ale zwiększyła się o 22 %.  Jedną z przyczyn tego, oprócz braków w finansowaniu i wysokich kosztów szczepionek i lekarstw na zapalenie wątroby jest to, że większość ludzi nawet nie podejrzewa, że są zarażeni wirusem. Według bieżących ocen, tylko 5 % mieszkańców państw rozwiniętych i rozwijających się zna swoją diagnozę i przechodzi leczenie. 

 

*Chińscy specjaliści opracowali działający egzemplarz silnika EmDrive, którego funkcjonowania nie da się wyjaśnić zasadą zachowania energii.O opracowaniu niezwykłego wynalazku poinformował dziennik Daily Mail, powołując się na telewizję CCTV-2. Szczegółów technicznych wynalazku nie podano. Jednak w reportażu na ten temat mówi się, że silnik w najbliższym czasie zostanie przetestowany w kosmosie. EmDrive to urządzenie składające się z magnetronu wytwarzającego fale oraz pudła rezonansowego gromadzącego energię ich wibracji. Jednocześnie powstaje ciąg, którego nie da się wyjaśnić zasadą zachowania energii. Naukowcy podkreślają, że silnik na bazie tej technologii pozwoliłby ludzkości na dotarcie do granic Układu Słonecznego dosłownie w ciągu kilku miesięcy. Wcześniej specjaliści z NASA opublikowali pracę naukową, w której stwierdzili, że EmDrive rzeczywiście tworzy stały «ciąg», ale jednocześnie nie zużywa się paliwo ani nie powstaje ukierunkowana wiązka promieniowania, co jest sprzeczne z zasadą zachowania pędu. 

 

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031