Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
3828 postów 1806 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Opuszczanie czarnej flagi

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

OBSERVATORIUM BOGUSLAVIANUM: Odblokowanie miasta Deir ez-Zor przez armię syryjską przypieczętowuje klęskę Państwa Czarnej Flagi – Daeszu.

 

Wyglada to raczej jak taktyczny odwrót niż jak paniczna ucieczka, ale jakby nie patrzeć dość niespodziewanie butne Państwo Islamskie (Daesz) traci szybko grunt pod nogami. Na obu końcach swojego samozwańczego kalifatu dżihadyści pośpiesznie oddają terytorium. 27 sierpnia niemal cichcem wycofali się z Tal Afar, największego miasta w Iraku, które było wciąż pod ich kontrolą,.

Jednocześnie z jaskiń w górach Qalamoun, na granicy Libanu z Syrią, „gdzie wróg twój się kryje jak szczur” powyłaziły setki zbójów Daeszu i ich rodzin i powsiadały do​​podstawionych autobusów kierujących się na wschód. Wzięci w dwa ognie między armię syryjską i armię libańską na ziemi, oraz bezustannie atakowani przez rosyjskie lotnictwo z powietrza, wymiękli po niespełna tygodniu. Skorzystali z oferty Hezbollahu, głównej formacji, która ich osaczyła i zgodzili się na całkowitą ewakuację z bronią i z rodzinami. Nie dojechali jednak do Eufratu. Gdy tylko dostali się w obszar kontroli koalicji wojsk amerykańskich zostali zatrzymani i natychmiast poddali się im bez oporu. Bo jak mówi polskie przysłowie „Kruk krukowi oka nie wykole”, choć można to określić dosadniej.

Coraz bardziej jednak dżihadyści są ściskani w wąskiej kiszce doliny Eufratu. Straciwszy irackie miasto Mosul i powoli wycofując się z syryjskiego miasta Rakka, ich ostatnią redutą prawdopodobnie miało być miasto Deir ez-Zor we wschodniej Syrii. Ale tutaj też czekała na nich pułąpka: armia syryjska dotarła tam również i przy wydatnej pomocy lotnictwa rosyjskiego właśnie przebiła się do dwóch enklaw na zachodniej krawędzi miasta, które mimo trzech lat oblężenia utrzymał bohaterski miejscowy garnizon i pospolite ruszenie mieszkańców, chroniąc prawie 200 tysięcy mieszkańców, głównie chrześcijan, także zbiegłych z Iraku, od niechybnej rzezi. Wyzwolenie Deir ez-Zor w praktyce przypieczętowuje ostateczną klęskę Daeszu. 

Najbardziej zaskoczył wszystkich pospieszny odwrót dżihadystów z Tal Afar. Miasto to służyło jako ufortyfikowany garnizon łączący Rakkę, stolicę kalifatu z Mosulem, do niedawna jego najważniejszym, dwumilionowym miastem w Iraku. Kilku z przywódców Daeszu to sunniccy Turkmeni z Tal Afar - dwóch z nich było zastępcami Abu Bakra al-Bagdadiego, samozwańczego kalifu. Wielu funkcjonariuszy hisbah, budzącej postrach religijnej policji Daeszu, też przeważnie Turkmenów, również pochodzi z Tal Afar. To właśnie oni przeprowadzili masakrę mniejszości jezydów pod pobliską górą Sindżar i pomogli rozwinąć handel seksualnymi niewolnicami Daeszu.

Dlatego wojsko irackie spodziewało się, że w Tal Afar staną w obliczu ostrego oporu ze strony co najmniej dwóch tysięcy tamtejszych dżihadystów. Zamiast tego spotkali ich znacznie mniej. Jakiż to kontrast w porównaniu z Mosulem, gdzie dziewięć miesięcy walk ulicznych pozostawiło całe miasto w gruzach. Obserwatorzy, którzy weszli do Tal Afar po bitwie, znaleźli tam tylko kilka martwych ciał. Centrum miasta było w większości nienaruszone. W walce zginęło mniej niż 100 żołnierzy irackich, w porównaniu z wieloma tysiącami, jacy polegli w Mosulu.

Częściowo wynika to z topografii. W Tal Afar żołnierze iraccy nie musieli przeciskać się wśród ścian i wąskich uliczek, jak to robili w starym mieście Mosulu. Rozsądnie pozostawili tu również również dżihadystom drogę ucieczki. Mówi się, że setki bojowników Daeszu przeszły przez linie irackiej armii i sił kurdyjskich, zwanych Peszmerga. „Granice są po prostu zbyt porowate” – tłumaczą iraccy oficerowie. Z kolei w Libanie, bojownicy Daeszu wynegocjowali z szyicką milicja Hezbollah bezpieczne przejście wraz z rodzinami ze swej górskiej twierdzy na wschód w zamian za oddanie zwłok poległych libańskich żołnierzy. Potem Amerykanie zablokowali im dalsze przejście i zmusili do poddania.

Ale nawet tam, gdzie nie ma takich dróg wyjścia, Daesz oddaje teren.  SDF, siły głównie kurdyjskie plus grupy rebeliantów arabskich, wyszkolone i uzbrojone przez Amerykanów, w walkach, które rozpoczęły się w czerwcu zdobyły już większość Rakki nad Eufratem, uważanej za stolicę kalifatu. Oddziały Daeszu wycofują się także wokół Deraa w południowej Syrii.

Dżihadyści nadal mogą eksploatować pewne sekciarskie argumenty. Sunnici będą  obwiniać zwycięskie armie za zrujnowanie starówek Mosulu i Rakki, i twierdzić że Tal Afar oszczędzono tylko dlatego, że było tam wielu szyitów. Zdaniem Airwars, grupy monitorującej z Londynu, amerykańskie bombardowania lotnicze i artyleria zabiły ponad 700 cywilów w Rakka. W oblężonym śródmieściu zamkniętych jest nadal około 20 000 cywilów wraz z  2500 dżihadystów.

Daesz nadal zachowuje jeszcze pewną siłę do kontrataku. 29 sierpnia w Rakka zdobył czołg i baterię ciężkiej artylerii. Wydaje się, że zorganizował opór a mieście al-Ajjadija, poza Tal Afar. No i zawsze może uciec się do terroryzmu: Karrada Dakhil, ulubiona ulica handlowa w Bagdadzie, została ponownie zamknięta dla samochodów z obawy przed bombami. Ale jako państwo terytorialne Daesz wydaje się skończony. Administracja i świadczenie usług socjalnych, którymi swego czasu chciało zdobyć serca poddanych, w większości przypadków upadło na terytorium znajdującym się pod jego kontrolą. Elektryczność i bieżąca woda są już tylko wspomnieniem. Zapasy żywności są na wyczerpaniu. Lekarstwa i opieka medyczna w Rakka jest zarezerwowana tylko dla wojska. „Daesz nie leczy cywilów. Po prostu umierają z ran”, donoszą dziennikarze z miasta. Rodziny uciekają, unikając rozkazów i poleceń. Muszą unikać snajperów dżihadystów i unikać min przeciwpiechotnych, wyłożonych aby ich zatrzymać jako zakładników chroniących przed totalnym bombardowaniem. Tak samo było w Tal Afar, gdzie mimo zaminowania i zatrzymywania ludności terrorem, iraccy żołnierze po wejściu zastali większość domów pustych.

Walcząc na wielu frontach, siły Daeszu są już bardzo rozciągnięte. Brakuje ludzi do walki. W jednej z dzielnic Deir ez-Zor Daesz ograniczył liczebność policji religijnej i  większość mężczyzn skierował bezpośrednio na front. Ogromnie zmniejszyła się też liczba samobójczych ataków w okolicach Rakka. Po raz pierwszy w Deir ez-Zor zarządzono przymusowy pobór mężczyzn w wieku od 20 do 30 lat. Wycofanie oddziałów z Libanu i Tal Afar powinno zasilić armię w Syrii, ale wewnętrzna dyscyplina wydaje się szybko topnieć. Miejscowi terroryści narzekają coraz głośniej, że cudzoziemscy najmici nadal korzystają z bezpłatnej żywności i opieki medycznej, podczas gdy miejscowi mają cięcia płac. „"Na froncie bojownicy nie przestrzegają zasad religijnych”, mówi były bojownik, który zauważa, że​​  wielu pali papierosy. Zapał religijny nie starcza, aby pobudzić dżihadystów do walki. W jaskiniach porzuconych w Qalamoun, libańscy żołnierze znaleźli słynne pigułki Captagon, rozdawane dla pobudzenia przed bitwą.

Walki mogą się jeszcze ciągnąć miesiącami, ale kierunek zdarzeń jest już jasny. W miarę postępów wojskowych, Irak niedawno ponownie otworzył granicę z Jordanem w Trebil. Syryjska armia rządowa (SAA) naciska na ostatnie reduty w Deir ez-Zor. Przywódcy Daeszu prawdopodobnie ukrywają się obecnie w miastach nadbrzeżnych w dół Eufratu, takich jak Abu Kamal i al-Majjadin, przygotowując się do ostatniej obrony. (BJ)

 

 

 

Oblężone enklawy w Deir ez-Zor, w styczniu 2017

 

Syryjska armia wkracza do Deir ez-Zor

 

Deir ex-Zor?

 

Symboliczna ostatnia reduta Daesz: cmentarz w Deir ez-Zor

KOMENTARZE

  • Wielka porazka Izraela.
    :)
  • KIEDY MEDYCZNI PRZESTEPCY OPUSZCZA CZARNA FLAGE OBOWIAZKOWYCH SZCZEPIEN
    ,,1918 rok: 20 mln ludzi umarło przez szczepionki,,



    Tuż po pierwszej wojnie światowej, korporacje medyczne miały dużą ilość szczepionek. Pierwotnie zostały wyprodukowane dla żołnierzy w leczeniu żółtej febry. Jednak epidemii nie odnotowano, a nadmiar szczepionek pozostał. Dlatego przeprowadzono ogromną kampanię szczepień.

    Korporacje przekonały społeczeństwo o niebezpiecznych „chorobach zagranicznych”, z którymi rzekomo żołnierze wracali do kraju.
    Potężna akcja szczepień

    Szczepionki podawane większości ludności spowodowały liczne skutki uboczne. Chorzy dostawali wysoką gorączkę, wysypkę na brzuchu, zaburzenia jelitowe, skrajne osłabienie organizmu. Objawy były charakterystyczne dla tyfusa.

    W celu ich leczenia firmy farmaceutyczne i lekarze opracowali silniejsze szczepionki do… leczenia występujących objawów. Kumulacja szczepionek zbudowała szeroką epidemię chorób. Rząd próbował przerzucić odpowiedzialność na hiszpańską grypę.

    Grypa na pewno nie była pochodzenia hiszpańskiego. Jednak nazwa przyjęła się, dlatego ani amerykańscy lekarze, ani producenci szczepionek, nie byli podejrzani o przestępstwo wywołania epidemii w 1918 roku.

    Dopiero w ostatnich latach, naukowcy poznali fakty i prawdę o tym, kto jest prawdziwym winowajcą.

    Przed powrotem do kraju, część żołnierzy przebywała w Hiszpanii. Jednak ich choroby powstały w obozach wojskowych USA, a nie w trakcie walki czy przy kontakcie z przeciwnikami.

    Pamiętasz zastraszanie społeczeństwa w czasie epidemii grypy Hongkongu, grypy azjatyckiej, grypy Londynu, czy innych ptasich gryp?

    Były to epidemie sprowokowane medycznie i pomieszane ze zwykłymi przeziębieniami, które ludzie mają co roku.
    Szczepionki nie chronią przed grypą

    Poniższy artykuł został napisany w 1976 roku przez Getholistichealth.com.

    „Szczepionki na świńską grypę są szkodliwe. Nie dają ochrony przed tą chorobą.

    Próbują zastraszać ludzi poprzez hasło: w 1918 roku umarło 20.000.000 ludzi. Jednak nie mogą tego udowodnić, ponieważ nie mają żadnych użytecznych próbek krwi z epidemią grypy z 1918 roku. To było 58 lat temu, a lekarze wtedy byli tak zdezorientowani i nieefektywni, jak obecnie.

    Jednak jedno jest pewne, w 1918 roku hiszpańska grypa była indukowaną szczepionką, która spowodowała skrajne zatrucie organizmu ze złączenia wielu różnych szczepionek. Żołnierzom w Fort Dix, którzy ponoć mieli świńską grypę, wstrzyknięto wiele różnych szczepionek. Między innymi szczepionki, które spowodowały epidemię w 1918 roku. Epidemia grypy w Fort Dix nie była w żaden sposób związana z trzodą chlewną, bo nie było świń w obozie.

    Aby sprowokować zamieszanie, lekarze mówią ludziom, że istnieje wiele różnych rodzajów grypy; że żołnierze w Fort Dix mieli rodzaj, który nazywał się AVictoria grypa, że istnieją jeszcze inne szczepy wirusa grypy, a także, że szczepionka przeciw świńskiej grypie, którą tak wiele osób dostało, już nie chroni ich przed wieloma innymi rodzajami grypy.

    Będzie to służyło jako „wyjście awaryjne” w przypadku procesów sądowych. Lekarze będą mówić, że szczepionka nie zadziałała, ponieważ była użyta na zły rodzaj grypy. Oczywiście, nikt nie może tego udowodnić, ponieważ wirusy są nieuchwytnymi, niewidocznymi organizmami, które są niestabilne i nieprzewidywalne. Jedną słownikową definicją wirusów jest „chorobliwa trucizna”.

    Szczepionki wstrzykiwane do organizmu są trucizną i powodują typowe reakcje podobne jak trucizna.

    Wszyscy lekarze i ludzie, którzy żyli w czasie epidemii grypy hiszpańskiej w 1918 roku mówią, że była to najbardziej straszna choroba, której świat jeszcze nie widział. Praktycznie cała ludność została zaszczepiona kilkunastoma chorobami – lub toksycznymi miksturami.

    Epidemia ciągnęła się przez dwa lata, ofiary utrzymywano przy życiu kolejnymi lekami podawanymi przez lekarzy, którzy próbowali stłumić objawy. Grypa ogarnęła tylko osoby szczepione. Ci, którzy odmówili szczepień nie zachorowali.

    Gdy grypa była na jej szczycie, wszystkie sklepy, szkoły i przedsiębiorstwa – nawet szpitale były zamknięte. Lekarze i pielęgniarki zostali także zaszczepieni i zachorowali na grypę. Ulice były puste. To były wymarłe miasta. Wydawało się, że rodzina obserwatora (osoba, która relacjonuje tę historię) była jedyną rodziną, która nie dostała grypy; tak więc jego rodzice chodzili z domu do domu, i robili to, co mogli, aby opiekować się chorymi.

    Gdyby możliwe było zachorowanie, to zarazki, bakterie, wirusy lub bakterie wywołujące choroby, miały mnóstwo okazji do ataku jego rodziców, kiedy spędzali wiele godzin dziennie przy chorych. Nikt z jego rodziny nie miał grypy.

    Jedynym sposobem, aby dostać tak niebezpieczną chorobę, było złe odżywianie, picie, palenie lub inne rzeczy, które powodują zatrucie wewnętrzne organizmu i utracenia witalności.

    Wszystkim chorobom można zapobiec, a większość z nich jest uleczalna przy użyciu właściwych metod, nie znanych lekarzom nowoczesnej medycyny.

    Mówi się, że epidemia grypy zabiła 20.000.000 osób na całym świecie. Ale tak naprawdę, lekarze zabili ich swoimi prymitywnymi i śmiercionośnymi metodami i lekami. Jest to ciężkie oskarżenie, ale to jednak prawda, sądząc po sukcesie w leczeniu lekarzy naturoterapii w porównaniu z lekarzami medycyny nowoczesnej.

    Podczas, gdy w szpitalach medycznych (korporacyjnych) pacjenci umierali, szpitale nie-medyczne, takie jak Battle Creek, Kellogg i MacFadden Helth-RESTORIUM uzyskiwali prawie 100% uzdrowień za pomocą naturalnych metod: leczenie wodą, kąpielami, lewatywami, głodówką i innymi prostymi metodami leczenia. Starannie opracowali diety z naturalnych produktów spożywczych.

    Jeśli lekarze medycyny byliby tak zaawansowani jak lekarze naturoterapii, nie byłoby tych 20 mln zgonów z powodu grypy i leczenia medycznego.

    Jeden z żołnierzy, który wrócił z zagranicy w 1912 roku powiedział, że szpitale wojskowe były wypełnione przypadkami paraliżu dziecięcego i zastanawiał się, dlaczego dorośli mężczyźni mieli chorobę niemowląt.

    Teraz wiemy. Paraliż jest częstym efektem zatrucia szczepionką”.

    źródło: drleonardcoldwell.com

    Kasia Kasia Brzoza

    Formularz z NeTeS

    ZE STRONY,, ONA LUBI,PL,,

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930