Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4001 postów 1864 komentarze

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Za co kochać Niemców?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

CO PISZĄ INNI: Gabryś Orłowski o stosunku Niemiec do Polski i co z tego ma dla nas wynikać…

 

Elity PiS i związane z nimi prawicowe media regularnie, czasem wręcz histerycznie, krytykują rząd niemiecki. Konsekwentne kreują niemieckiego wroga. Dzisiejszego lewackiego, klękającego przed islamem Berlina. I wczorajszego, utożsamiając nazistów z całym niemieckim narodem.

Antyniemieckie ataki PiS chronią w Polsce niemiecki rząd i Niemców przed pozostałą krytyka, zwłaszcza krytyków przeciwników PiS. Bo oni boją się, że krytykując Niemcy wpiszą się w chór PiS-owskich fobii i histerii. Niemcy przez wiele ostatnich lat pozostawały w Polsce poza krytyką elit i głównych mediów. Bo w III Rzeczpospolitej zostały uznane za wzorowego sąsiada i adwokata Polski w czasie wstępowania naszego państwa do Unii Europejskiej.

Niemcy wcześniej niż inne państwa otworzyły rynek pracy dla obywateli RP. Stały się najważniejszym polskim partnerem gospodarczym. Do niedawna czołowi politycy niemieccy robili wszystko aby nie urazić polskich sąsiadów. Nie okazywać biedakom zza Odry swojej wyższości.

Rządzący w III Rzeczpospolitej, związani najpierw z Unią Wolności a potem Platformą Obywatelską, politycy i wspierające ich media wzbudziły w polskim społeczeństwie poczucie wdzięczności wobec Niemiec. Za ostateczne uznanie polskich granic zachodnich po zjednoczeniu Niemiec. Za wspieranie polskich dążeń do NATO i UE. Za niemieckie inwestycje i dopuszczenie polskiej gospodarki do udziału w niemieckich produktach finalnych. Nawet za niemieckie ordery i prestiżowe nagrody dla swych polskich przyjaciół.  Zapewne dla ludzi pamiętających bariery ograniczające kontakty polsko-niemieckie w czasach PRL taka niemiecka otwartość na Polskę była nową jakością i wielką wartością.

 

BUNT SKOLONIZOWANYCH

Podczas wyborów prezydenckich i parlamentarnych wraku 2015 doszło do głosu nowe pokolenie III RP. Dla niego polskie członkostwo w UE i NATO nie jest wartością, tylko zastaną oczywistością. Podobnie jak wspólny rynek pracy z Niemcami. Dla ludzi pamiętających PRL oczywistością był niższy status materialny Polski i Polaków. Pozycja niekaprysząca, bo pozycja „panny bez posagu". Pewnie dlatego wielu polityków starszej generacji podczas sporów polsko-niemieckich wolało siedzieć cicho. Pamiętali z historii, że Polska zawsze była biedniejsza i szkoda było robić hałas.

Nie oni zauważali, że w polskim społeczeństwie narasta bunt przeciwko nierównym relacjom polsko-niemieckim. Sprzeciw coraz bardziej licznych grup niezadowolonych z obecnego stanu rzeczy. Coraz silniej akcentujących godnościowy wymiar polityki, gospodarki i stosunków międzynarodowych.  Dla nich rola największego kooperanta gospodarki niemieckiej nie jest już wartością, jest niehonorową podległością. Statusem niemieckiej kolonii gospodarczej. Państwa drugorzędnego politycznie z drugorzędną gospodarką. A to przy rozbudzonym poczuci godności narodowej szczególnie boli.

Symbolem tego niemieckiego neokolonializmu jest wyprodukowany w Polsce samochód, ale z niemiecka marką. Cóż z tego, że czterdzieści procent tego produktu to efekt polskiej myśli technicznej, skoro potem sprzedawany jest jako produkt niemieckiej techniki.

Podobnym symbolem niemieckiego wyzysku i rasizmu konsumenckiego jest powszechnie znana na polskiej prowincji „Chemia z Niemiec". Lud zamieszkujący polskie miasta i wsie wierzy, że wszelkie środki czystości produkowane przez niemieckie firmy mają podwójne standardy. Wyższe dla konsumenta niemieckiego i niższe dla mieszkańców polskiej kolonii gospodarczej. I niezależnie od tego jak jest w rzeczywistości, polskie poczucie krzywdy jest powszechne.

Podobnie powszechne jest poczucie, że Niemcy w Polsce mają zbyt wiele przywilejów. Takich, jakich Polacy za Odrą nie mają. Mieszkający u nas Niemcy są uznawani za mniejszość narodową, dzięki czemu korzystają z gwarantowanych przez Unię Europejską przywilejów. Polscy Niemcy mają też zagwarantowaną reprezentację w polskim Sejmie. Polacy nie tylko nie posiadają swoich posłów w Bundestagu, ale od lat nie mogą wywalczyć w RFN statusu mniejszości narodowej odebranej im przez rząd hitlerowski.

Pomimo sąsiedztwa i „wzorowych" relacji Niemcy nie traktują Polaków jak równorzędnych partnerów kulturalnych. Nie ma wspólnych produkcji filmowych, seriali telewizyjnych, prestiżowych wystaw. Bywają niemieckie stypendia, rodzaj jałmużny dla biednych ze wschodu. Polska nadal dla Niemców jest pustynią kulturalną, strefą buforową między nimi a fascynującą ich Rosją. A teraz strefą rządzoną przez niezrozumiałych, dzikich warchołów.

 

JUTRO BEZ JUTRA

Za niecały miesiąc odbędą się w RFN wybory parlamentarne. Jeśli popatrzymy na programy wyborcze konkurujących tam partii to można odnieść wrażenie, że Niemcy nie sąsiadują z Polakami. Polska rzadko jest w ich programach wymieniana.

Najwięcej miejsca poświęca nam program CDU, który głosi konieczność utrzymania Trójkąta Weimarskiego, czyli współpracy francusko-niemiecko-polskiej. Ale ostatnie krytyczne wypowiedzi prezydenta Francji i kanclerz Niemiec stawiają pod znakiem zapytania przyszły udział IV RP w Trójkącie. Być może po niemieckich wyborach zostanie ogłoszony casting na nowy trzeci bok Trójkąta.  Zwłaszcza kiedy ponownie wygra pani Merkel, co przewidują sondaże. Zapewne, niezależnie od wyniku wyborów, polityka niemiecka wobec Polski nie zmieni się.

Wszystkie niemieckie partie optują za dokończeniem gazociągu Nord Stream 2. Jedynie Zieloni sugerują, aby w tej inwestycji pomyśleć o potrzebach europejskich sąsiadów. Nikt z kandydujących nie kontestuje, poza lewicową Die Linke, niemieckiego ekonomicznego drenażu gospodarek biedniejszych państw europejskich. W obecnej retoryce niemieckich polityków Polska staje się, czasem razem z Węgrami, krnąbrnym, agresywnym uczniem, który nie potrafi zdać do następnej, zintegrowanej europejsko klasy. I dlatego warto go posadzić w oślej ławce.

Skoro tak jest i tak ma być, to czemu i za co mamy tak bardzo kochać naszych niemieckich kolonizatorów?

KOMENTARZE

  • @Autor
    "Dla niego polskie członkostwo w UE i NATO nie jest wartością, tylko zastaną oczywistością. Podobnie jak wspólny rynek pracy z Niemcami."

    Tak jak napisał Ortega y Gasset masy mają tę charakterystyczną cechę, że traktują dzieła rąk ludzkich jako coś co będzie trwać wiecznie i nie wymaga żadnej konserwacji ani żadnego podtrzymywania.
    Identycznie jest w przypadku który opisuje szanowny Autor. Zapewne otrzeźwienie przyjdzie wtedy, gdy ta "zastana oczywistość" się skończy.
  • @programista 15:06:38
    Chcesz być wiecznym sługą? Mam takie wrażenie. Sądzisz, że Niemcy z własnej woli wypchną nas poza statut pachołka? Każde działanie które może wskazywać na zerwanie się Polski z niemieckiego łańcucha będzie przez Niemców blokowane z całych sił. To w ich żywotnym interesie leży i nawet nie mozna ich za to ganić. Naszym obowiązkiem jest doprowadzić do symetrycznych relacji między obu państwami. Ale ty jak zawsze wolisz złotówkę w garści niż stówkę po którą trzeba podskoczyć.. Tyle , że w takiej sytuacji pozostaniesz z tą złotówką na stale, bo nie masz ani ambicji ani wizji.
  • @zadziwiony 15:20:22
    "Naszym obowiązkiem jest doprowadzić do symetrycznych relacji między obu państwami."

    Otóż to.
    Jedyna droga by do tego doprowadzić to gromadzić kapitał. Bo tylko to się liczy w stosunkach między państwami.
    Dlatego idiotyzmem jest narzekać na sytuację kiedy dzięki Niemcom można gromadzić kapitał i starać się taką sytuację zmieniać.
    Tak, wolę złotówkę w garści i systematyczne gromadzenie tych złotówek niż ryzykować wszystko dla mitycznej stówki. Moją wizją jest systematyczne działanie bez poddawania się wpływowi emocjonalnych haseł typu "wieczny sługa", "statut pachołka" czy "niemiecki łańcuch".
  • @programista 15:54:39
    problem w tym, że jeśli nie kopniesz Niemców w jaja, to ten kapitał będziesz gromadził kilka setek lat, bo nie pozwolą Ci na to. Widzisz jaki jest rejwach , gdy zaczynamy poluźniać smycz. Osobiście uważam ,że miarą działania rządu na rzecz dobra narodowego jest klangor z sąsiednich stolic. Im jest on większy tym jesteśmy bardziej niezależni.
    Poza tym bez wpływu na emocje Polaków nie zauważą oni problemu, a jest to niezbędne dla narodowego wzmocnienia. Chowanie głowy w piasek niczego dobrego nie uczyni
    Inną sprawą jest przygotowanie całej operacji, czy jest to tylko polityczna gra czy przemyślane, racjonalne działanie mające przynieść rzeczywiste korzyści.
  • a czym to się objawia Niemiecki kolonializm ...
    ,,Skoro tak jest i tak ma być, to czemu i za co mamy tak bardzo kochać naszych niemieckich kolonizatorów?,,

    Ciekawe komu służy napuszczanie Narodów na siebie .
    Jakoś nigdzie nie zauważyłem by,, niemiecki kolonizator ,, wymagał by go kochać .... trochę refleksji .. bo to droga do donikąd .
  • Parę faktów
    >Niemcy wcześniej niż inne państwa otworzyły rynek pracy dla obywateli RP.
    ----------------------------------------
    Taką w Polsce puszczali propagandę?
    Czarny rynek nigdy nie potrzebował pozwoleń. Natomiast oficjalnie Niemcy były ostatnim krajem w UE, który otwarł swój rynek pracy na Polskę.
    Autor tekstu raczej nie kłamie tylko umiejętnie przeinacza. Jego tekst jest tekstem proniemieckim, propagandowym.

    Ludzie jeździli do Anglii, Irlandii, Szwecji itd. gdyż to były kraje które 7 lat przed Niemcami otwarły swoje rynki pracy dla Polaków. Niemcy ustawę UE o "Swobodnym przepływie pracowników w UE" po prostu ograniczyli przy pomocy swojego trybunału prawa podstawowego i wprowadzili "okres przejściowy"
    .
    Swobodne wykonanie zawodu wstało się możliwe w Niemczech dopiero od maja 2011 roku, gdy pod presją wyroku o dyskryminacji ETS o swobodnym wykonywaniu zawodu, Niemcy znieśli po olbrzymiej dyskusji okres przejściowy. Wcześniej droga do wykonywania zawodu była dla Polaków z Polski zamknięta.

    Prawdziwe jest natomiast twierdzenie odwrotne - to Niemcy wcześniej niż inne państwa otworzyły sobie (od 88) rynek biznesowy w Polsce.

    To oni zostali powpuszczani przez polskich zdrajców, denuncjantów, ludzi najgorszego sortu. Byli zapraszani, jako "eksperci" do przekształcania struktur finansowych i przemysłowych w PRL.
    Im za to jeszcze płacono!.
    To WSIOKI ich powpuszczali i trzeba by tych wszystkich zdrajców i Ubeckich milionerów i ich potomków poodwłaszczać, gdyż okradli Polskę.

    Niemcy też już w latach 90-tych najszybciej przejęły ziemie uprawne na Pomorzu i Mazurach przy pomocy słupów, gdyż dostawali na to darmowe kredyty ze specjalnych funduszy d przeznaczonych tylko do inwazji na Polskę, których nie musieli spłacać.

    >Lud zamieszkujący polskie miasta i wsie wierzy, że wszelkie środki czystości produkowane przez niemieckie firmy mają podwójne standardy.
    ------------------------------
    Produkcja do krajów nieposiadających silnych instytucji ochrony konsumenta jest oczywiście wykorzystywana przez kraje postkolonialne do robienia większych biznesów. Niemiecki kapitalizm jest tu typowy- rżnie słabszych i głupszych, aż do śmierci.

    Ostatnio nawet sami Niemcy żalą się, że nie dostają odszkodowań za oszustwa spalinowe w dieslach VW, Audi, czy Mercedesa, a Amerykanie dostali i dostają nadal

    Zrozumieć Niemcy najłatwiej jest, gdy się rozumie wilki.
    ------------------------------
    >Jeśli popatrzymy na programy wyborcze konkurujących tam partii to można odnieść wrażenie, że Niemcy nie sąsiadują z Polakami. Polska rzadko jest w ich programach wymieniana.

    Polaków z podwójnym obywatelstwem jest ponad 2 miliony.
    Tych prawdziwych Polaków około 100.000

    Czasami się zastanawiam, dlaczego nikt mnie nie popiera, gdy próbuję wprowadzać na TT polską tematykę wyborczą po niemiecku.

    A przecież, gdy polskie trolle piszą po polsku to ich teksty do Niemców nie docierają, nawet, gdy Twitty otrzymują zawrotną liczbę RT. Dlaczego bloger z neonu Stanislas Balcerac (ITI) teraz bardzo aktywny na TT, nie pisze po niemiecku? Kto może wprowadzać lepiej polskie tematy do Niemiec? Ja na TT po 6-miesięcznej blokadzie mojego konta, straciłem siłę przebicia. Jakby moich TT nikt nie popierał. A może otoczyli mnie jakimś filtrem. Niemcy piszą o bytach w "mydlanych bańkach".

    A może zgermanizowani Polacy przestali być polscy?

    Gdyby byli Polakami i starali się wprowadzać konsekwentnie jeden temat wyborczy, to otrzymaliby poważanie i uwagę, jaką np. mają niezgermanizowani - niespodleni, niemieccy Turcy.
    Tak reagują Niemcy na zbiorową siłę!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930