Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
3828 postów 1806 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Irak po Daeszu

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

OBSERVATORIUM BOGUSLAVIANUM: Likwidacja Daeszu w półncnym Iraku wyzwala proces emancypacji Kurdystanu, który może stać się problemem większym niż dotychczasowa wojna w Iraku i Syrii.

 

 

Są trzy stałe, odrębne elementy gry politycznej w Iraku: szyici na południu, sunnici w centrum, Kurdowie na północy. Za Saddama u władzy dominowali sunnici, a po jego obaleniu na wierzch wypłynęli szyici (ok. 60% ludności). Kurdowie, zawsze trochę z boku i najbardziej odrębni, bo nie arabscy, obecnie – korzystając z zamieszania - chcą się ostatecznie oderwać i wybić na niepodległość.  

Źródłem zamieszania na całym Bliskim Wschodzie była zorganizowana przez zachodnie wywiady „wiosna arabska” i jej najważniejszy produkt – sunnickie Państwo Islamskie (Daesz), zawiązane w Iraku i przeniesione do Syrii z zadaniem jej opanowania i przenicowania mapy Bliskiego Wschodu drogą religijnego terroru. Plan ten się nie powiódł, Daesz przeholował, wzbudził powszechny opór i rozczarował nawet swoich mocodawców, i obecnie jesteśmy świadkami pośpiesznej likwidacji tej zbrodniczej formacji. Jest to zasadniczą przyczyną zmiany sytuacji całym w regionie.

W północnym Iraku, likwidacja Daeszu jest realizowana przez irackie siły rządowe wspierane przez milicje szyickie (Haszd al Szabi), siły irańskie, a także m.in. USA (głównie operacje powietrzne) oraz dodatkowo przez sprzymierzone siły kurdyjskie, sunnickie itp. Daesz był wrogiem wszystkich. Symbolicznym przełomem w walce z Państwem Islamskim było zajęcie 9 lipca Mosulu nad Tygrysem – jednej ze stolic Daeszu i drugiego co do wielkości miasta Iraku. Jednocześnie w Syrii zdobywana jest Rakka nad Eufratem, główna stolica Daeszu. Oprócz Rakki do rychłego zdobycia są też cztery duże, kilkusettysięczne miasta: irackie Tel Afar na zachód od Mosulu, już praktycznie zdobyte, Hawidża na południowy zachód od Kirkuku i Al Kaim przy granicy z Syrią oraz syryjskie Deir ez-Zor na wschodzie kraju. Zarówno w Iraku, jak i w Syrii Daesz ogranicza się obecnie do ostatnich izolowanych punktów i choć jest jasne, że twór ten – podobnie jak w przeszłości – jest w stanie szybko się zreorganizować i odrodzić, tolikwidacja jego parapaństwowych struktur stwarza radykalnie nową rzeczywistość polityczną.

W kontekście irackim oznacza to polityczne zwycięstwo władz w Bagdadzie, a szerzej zwycięstwo obozu szyickiego, obejmującego obok sił rządowych rosnące w siłę – na wzór Hezbollahu - milicje szyickie, które są  tylko formalnie zależne od rządu. Ponieważ zarówno władze w Bagdadzie, jak też milicje szyickie, są w istotnym stopniu uzależnione, kontrolowane i rozgrywane przez Iran – niedoceniane mocarstwo regionalne o dużych możliwościach oddziaływania, ich sukces jest przede wszystkim sukcesem Iranu w skali regionalnej.

Istotną konsekwencją obecnego zajmowania przez siły szyickie północnego Iraku jest – jak się wydaje trwała– likwidacja obozu arabskich sunnitów jako liczącego się podmiotu w polityce irackiej. Proces marginalizacji sunnitów postępuje nieprzerwanie już od 2003 roku. Widoczny w ostatnich latach głęboki kryzys przywództwa wśród irackich sunnitów oraz powszechne, nawet jeśli w większości wymuszone, poparcie sunnitów dla Daeszu dyskredytuje ich obecnie na irackiej scenie politycznej, rodzi pragnienie zemsty i skutkuje brutalną pacyfikacją terenów sunnickich prowadzoną głównie przez milicje szyickie. Efektem są migracje uchodźcze grożące trwałą zmianą stosunków konfesyjnych w Iraku oraz kolejną falą desperacji i terroryzmu.

Marginalizacja irackich sunnitów jest strategiczną porażką Turcji, która co najmniej od 2009 roku, a szczególnie od czasu „arabskiej wiosny”, swoje ogromne ambicje polityczne w regionie (Irak, Syria) próbowała realizować właśnie w oparciu o tę kategorie polityczną. 

Znaczący wzrost siły obozu szyickiego w Iraku, marginalizacja sunnitów jako elementu równoważącego w skali kraju, wreszcie likwidacja Daeszu najprawdopodobniej powodująca czasowy spadek zaangażowania USA w regionie zostały uznane przez irackich Kurdów za egzystencjalne zagrożenie dla istnienia i rozwoju Autonomii Kurdyjskiej w Iraku znanej pod angielskim skrótemKRG, (Kurdistan Regional Government). Od 2003 roku KRG skutecznie rozwijała się i budowała swoją podmiotowość w relacjach z Bagdadem. Dysponując sprawną i dzielną formacją zbrojną tzw. peszmergów KRG wykorzystała porażki armii rządowej w walce z Daeszem, aby siłą (odpowiednio w roku 2014 i 2017) zająć szereg obszarów spornych, w tym zwłaszcza Kirkuk i przejąć kontrolę nad złożami ropy naftowej. W miarę likwidacji Daesz, głównie przez siły szyickie, KRG ma świadomość wzrostu siły Bagdadu i jego rosnącej gotowości do ograniczenia lub nawet likwidacji Autonomii Kurdyjskiej, przy użyciu wszelkich środków - gospodarczych, politycznych, a wreszcie – podobnie jak w przypadku innych dzielnic kraju – wojskowych. W tej sytuacji władze kurdyjskie w Irbilu podjęły decyzję o przeprowadzeniu 25 września referendum niepodległościowego, a więc i rozpoczęcia pośpiesznego procesu zmierzającego do uzyskania uznanej międzynarodowo niepodległości.

Istotnym czynnikiem umacniającym odrębność irackiego Kurdystanu, aczkolwiek niekoniecznie jego pełną niepodległość, jest ścisła współpraca gospodarcza i polityczna z Turcją. Inaczej bowiem niż w przypadku lewicowej, antytureckiej Partii Pracujących Kurdystanu (PKK), działającej również w północnej Syrii pod nazwą PYD, rządząca irackim Kurdystanem Demokratyczna Partia Kurdystanu (PDK) Massouda Barzaniego i jego klanu jest „młodszym partnerem” Ankary, który utrzymuje się dzięki współpracy gospodarczej z Turcją oraz korzysta z tureckiego wsparcia wojskowego i politycznego.Np. siły tureckie z bazy wojskowej w Baszice na zachód od Irbilu udzielały wsparcia artyleryjskiego dla kurdyjskich peszmergów walczących z Daeszem i szkoliły siły kurdyjskie i sunnickie.

Dla Turcji jest to wygodne, bo utrwala rozbicie Kurdów i kieruje ich ambicje niepodległościowe poza tureckie granice, a nawet w stronę Iranu, gdzie też mieszkają Kurdowie.Istnieje zresztą  silna świadomość realnych i głębokich różnic pomiędzy Kurdystanem irackim, a dzielnicami Kurdystanu w Turcji, Syrii i Iranie, które wykluczają ich zjednoczenie. Dotyczy to przede wszystkim różnic politycznych i plemiennych, ale również językowych (odmienne dialekty, zapisywane różnymi alfabetami), kulturowych czy religijnych. Choć oficjalnie PKK wyraziło wsparcie dla pomysłu referendum w KRG, to faktycznie niepodległość KRG zagrażałaby PKK. Relacje pomiędzy PDK i PKK są napięte, w przypadku Sindżaru dochodzi pomiędzy nimi nawet do starć zbrojnych.

Jednakże Irak, który jest w epicentrum całego procesu, staje na progu nowego konfliktu, prowadzącego do gruntownej rewizji obecnego układu sił w tej części Bliskiego Wschodu. Istnieje poważne ryzyko, że konflikt ten będzie gwałtownie eskalował, a jego skutki mogą być bardziej niebezpieczne dla Bliskiego Wschodu oraz Europy niż w przypadku walki z Państwem Islamskim. Ewentualny konflikt zbrojny dotykający iracki Kurdystan szybko przewyższyłby skalą syryjską wojnę domową.Siły kurdyjskie w obecnych warunkach liczą łącznie ponad 240 tys. żołnierzy, natomiast Haszd al Szabi ok. 140 tys. plus armia iracka nominalnie 270 tys.. Łączna liczba zaangażowanych dziś w wojnę syryjską sił rządowych, opozycyjnych, islamskich, kurdyjskich itd. wynosi maksymalnie 300 tys. żołnierzy i bojowników. W sytuacji konfliktu wokół KRG należałoby się liczyć ze wzrostem i radykalizacją dalszych sił zbrojnych, w tym pojawieniem się radykalnych ugrupowań sunnickich, a wraz z nimi zagrożenia terrorystycznego (identycznie jak w Syrii oraz we wcześniejszych fazach wojny w Iraku). I tak samo jak w przypadku konfliktu syryjskiego istnieje poważne zagrożenie nową fazą kryzysu migracyjnego: w irackim Kurdystanie mieszka jakieś 5,3 mln ludzi, dodatkowo znajduje się tam 233 tys. uchodźców z Syrii oraz blisko 1,5 mln irackich przesiedleńców wewnętrznych. Powrót obu tych grup do miejsc pochodzenia jest obecnie praktycznie niemożliwy. W sytuacji konfliktu można oczekiwać zarówno fal uchodźczych wywołanych represjami wobec sunnickiej ludności cywilnej, co jest masowo stosowane przez milicje szyickie, jak też w wyniku dalszego pogorszenia sytuacji bytowej.

Bliski Wschód zapewne długo jeszcze pozostanie strefą zamętu i źródłem międzynarodowego napięcia. Tak jak było to od początku zaplanowane. (BJ)

 

KOMENTARZE

  • Bardzo dobry opis sytuacji na bliskim wschodzie.
    Nie mniej nie podzielam końcowych wniosków.
    Moim zdaniem kluczowe dla przyszłości tego regionu jest wyrzucenie z regionu głównych wichrzycieli czyli USA i NATO i ich służb specjalnych.
    A na to wygląda...już brak im sił i motywacji i myślą o wycofaniu w obliczu całkowitej klęski ich zbrodniczych planów.
    Sam Izrael bez USA niewiele może i niewiele znaczy.

    Moim zdaniem gdy zostanie zniszczone PI a Kurdowie zostaną pozostawieni przez USA samym sobą .. to zacznie wygrywać Rosyjska strategia.
    A jest to strategia uspokajanie, pojednania, szukania kompromisów, wyciszania animozji.
    To jest proces ale prowadzi do dobrego końca czyli do pokojowego współistnienia wszystkich grup w regionie.
    Myślę że Iran również doceni tę strategię.

    Izrael który tam mąci przy tej strategii jest bez szans.
    Region się zjednoczy przeciw Izraelowi stanie się oczywiste dla wszystkich mieszkańców kto był inicjatorem, organizatorem tych gigantycznych dramatów które przeżyli (USA to tylko silny żydowski pachołek).

    Ta strategi wyciszania konfliktów (amnestie, zawieszenia broni, negocjacje, kompromisy) jest diametralnie odmienna od
    bandyckiej strategii USA (IZRAELA) i NATO (bezwzględnego i brutalnego a wręcz sadystycznego mordowania wszystkich którzy się opierają grabieżom tych bandytów)

    Nawiasem mówiąc podobną strategię pzyjeły władze PRLu w walce z powojennymi bandytami (liczne amnestie, praca po amnestii, możliwości edukacji...).

    Niestety niektóre bandziory chorują na nienawiść do końca życia i trują kolejne pokolenia co widzimy w Polsce dzisiaj za rządów PISu.
    Sianie nienawiści kopanie rowów między Polakami to dokładnie ta sama strategi co na bliskim wschodzie w wykonaniu USSRaela (globalnej mafii żydowskie).
    Niestety skutki mogą być podobne...(nienawiść w mediach kwitnie i współczesne polskie bandziory robią wszystko by ja podgrzewać..)
  • @Oscar 16:52:25
    Spokojnie kolego. "Nie siej nienawiści" Pamiętaj, w polityce nic nie jest białe, ani czarne. Wyluzuj.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930