Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
3828 postów 1806 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Piątek, 1 września 2017

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

ACTA DIURNA (1048) Zapraszam na codzienny serwis bieżących informacji i komentarzy medialnych ze świata.

*Ponad 70 tysięcy osób podpisało petycję z prośbą do prezydenta USA Donalda Trumpa o uznanie amerykańskiego miliardera George'a Sorosa za terrorystę, wynika z tekstu petycji opublikowanej na stronie internetowej Białego Domu.Dyrektor Instytutu Planowania Strategicznego, doktor habilitowany politologii profesor Aleksander Gusiew w wywiadzie dla radia Sputnik wyraził opinię, że demokraci nie mogą wybaczyć miliarderowi swej przegranej w wyborach. Soros jest politycznym maklerem. Skoro przegrał, musi zwrócić pieniądze. Popierał Partię Demokratyczną, Hillary Clinton, nawet grał na stawkach i przegrał blisko miliard dolarów. Obecnie uprawia bardzo burzliwą działalność — praktycznie codziennie za pomocą kontrolowanych przezeń mediów obrzuca Trumpa błotem. Wypada też zaznaczyć, że inicjatorami petycji przeciwko niemu byli nie republikanie, lecz właśnie demokraci — i na tym polega paradoks sytuacji. Soros okazał się między młotem a kowadłem. Trump jest na niego obrażony, gdyż finansował on kampanię przedwyborczą Clinton, a demokraci zarzucają mu dezorganizację całej pracy przedwyborczej w partii demokratycznej. Dlatego Soros jest obecnie w sytuacji dość złożonej — powiedział Aleksander Gusiew.Jego zdaniem, petycja zgromadzi liczbę głosów, niezbędną dla jej rozpatrzenia. Zakładam, że niezbędne sto tysięcy podpisów będzie zgromadzone. Dalej dojdzie do rozpatrzenia dokumentu. Jest to bardzo poważny artykuł — terroryzm — w zasadzie oznacza to albo karę dożywocia, albo karę śmierci. Chodzi nie tylko o pozbawienie go wszystkich aktywów. Demokraci są obrażeni bardzo poważnie i żądają krwi, obarczając winą za wszystko Sorosa, biorąc pod uwagę, że ma on za sobą cały szereg różnych poważnych spraw, włącznie z fiaskiem w Europie, w Afryce Północnej, gdzie finansował on wszystkie te „kolorowe rewolucje". Dlatego, zakładam, że jego sprawa będzie prowadzona na pełną skalę — podkreślił Aleksander Gusiew.

 

*Podczas rosyjsko-białoruskich manewrów „Zachód-2017”, które odbędą się w połowie września, rosyjska armia może zająć część terytorium Polski oraz Litwy i utworzyć korytarz lądowy do obwodu kaliningradzkiego.Takiego rozwoju wydarzeń spodziewa się spiker Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy Władysław Wołoszyn, o czym mówił na antenie stacji telewizyjnej Espresso, jak informuje rosyjski portal Lenta.ru. Jest tam Korytarz Suwalski, który łączy Białoruś z rosyjskim obwodem kaliningradzkim. To stosunkowo niewielka odległość, to Polska i Litwa. A przeprowadzenia takiej operacji z „ich tam nie ma” jest dość proste. Świadczą o tym wydarzenia na Krymie i w Donbasie – powiedział Wołoszyn. Politycy z Ukrainy i krajów bałtyckich wielokrotnie wyrażali swoje zaniepokojenie manewrami „Zachód-2017”. Ukraiński minister obrony Stepan Połtorak powiedział, że Kijów zaplanował działania na wypadek rosyjskiej inwazji. Jak dodał, to, co się dzieje na ukraińskich granicach Kijów rozpatruje jako nieprzyjazne kroki. Z kolei były gubernator obwodu odeskiego Michaił Saakaszwili twierdzi, że Moskwa zamierza zająć Białoruś. Sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ołeksandr Turczynow zaznaczył, że rosyjska armia przećwiczy scenariusz inwazji na Polskę i Litwę. Rosyjscy i białoruscy politycy podkreślają, że ćwiczenia wojskowe „Zachód-2017” nie mają agresywnego charakteru”.

 

* Ćwiczenia wojskowe USA i Finlandii na Bałtyku nie są w nikogo wymierzone - oświadczył przywódca Finlandii. Przyszłe manewry wojskowe USA i Finlandii na Bałtyku nie są w nikogo wymierzone — oznajmił dzisiaj prezydent Finlandii Sauli Niinistö.  Wcześniej Biały Dom oznajmił, że USA i Finlandia przeprowadzą wspólne ćwiczenia na Bałtyku we wrześniu — jednocześnie z rosyjsko-białoruskimi ćwiczeniami Zachód 2017. „Muszę powiedzieć, że parę tygodni temu spotkałem się z prezydentem (Rosji Władimirem) Putinem. Media interesowały się, dlaczego chińska marynarka wojenna ćwiczy wraz z Rosjanami w regionie bałtyckim. Putin odparł, że to nie blok, nie jest to w nikogo wymierzone. Moja odpowiedź jest taka: też ćwiczymy na Bałtyku z USA i Szwecją. I to nie blok, to nie jest w nikogo wymierzone" — oznajmił Niinisto na konferencji prasowej podsumowującej rozmowy z prezydentem USA Donaldem Trumpem. „Czujemy się tymi, którzy dążą do pokoju. I to jest to, co robimy w regionie bałtyckim" — dodał. 

 

* Do 30 września skład osobowy i sprzęt sił zbrojnych Białorusi i Rosji powrócą na miejsca stałej dyslokacji - oświadczyło Ministerstwo Obrony Białorusi. Wspólne rosyjsko-białoruskie manewry „Zachód-2017" odbędą się na terytorium Białorusi w dniach 14-20 września. MSZ Rosji przekazało wcześniej, że w ćwiczeniach weźmie udział nawet 12,7 tys. żołnierzy (w tym 5,5 tys. rosyjskich), około 70 samolotów i helikopterów, nawet 680 jednostek sprzętu bojowego, w tym około 250 czołgów, około 200 dział, wyrzutni rakietowych, do 10 okrętów. „Do 30 września skład osobowy, uzbrojenie i sprzęt sił zbrojnych Białorusi powrócą na miejsca stałej dyslokacji, a sił zbrojnych Rosji — na swoje terytorium" — oświadczył we wtorek w Mińsku dowódca sztabu generalnego Sił Zbrojnych, wiceminister obrony Białorusi Oleg Biełokoniew.

 

*Dowódca Sił Zbrojnych USA w Europie generał Ben Hodges podczas dwudniowej wizyty na Litwie powiedział, że Rosja powinna zaprosić na manewry „Zachód-2017” dziennikarzy. Wszyscy mogliby się rozluźnić, gdyby Rosja zaprosiła media. Tak robią siły zbrojne Litwy, Niemiec i USA – powiedział Hodges na konferencji w litewskim Ministerstwie Obrony. Komentując obawy związane z zapewnieniem przejrzystości manewrów, rosyjskie MSZ oświadczyło, że łączna liczba składu osobowego i uzbrojenia nie będzie przekraczać poziomu, który podlega obowiązkowi śledzenia za określonymi rodzajami działalności wojskowej przewidzianemu w Dokumencie Wiedeńskim 2011 OBWE o środkach budowy zaufania i bezpieczeństwa. Rosja 13 lipca na posiedzeniu Rady NATO-Rosja przeprowadziła dla państw członkowskich briefing dotyczący zaplanowanych manewrów. Wiceminister obrony Rosji gen. Aleksander Fomin powiedział, że manewry mają wyłącznie charakter obronny. Zostanie na nich przećwiczona walka z terrorystami, którzy otrzymują wsparcie z zagranicy. Jak podkreślił, spekulacje, że w trakcie ćwiczeń będą przygotowywane „przyczółki do okupacji” Litwy, Polski lub Ukrainy, nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Z kolei naczelnik Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych, wiceminister obrony Białorusi Oleg Bielokonew powiedział, że szum wokół tych ćwiczeń, który podnoszą niektóre kraje, jest niezrozumiały w związku z koncentracją sił NATO przy białoruskich i rosyjskich granicach. Ponadto prezydent Białorusi wielokrotnie podkreślał, że będą mogli je śledzić zagraniczni obserwatorzy.

 

*NATO od dwóch tygodni próbuje zlokalizować na Północnym Atlantyku i wzdłuż norweskiego wybrzeża ultranowoczesny rosyjski okręt podwodny „Kazań”.Prawdopodobnie przez jakiś czas jednostka przebywała na tym obszarze, aby śledzić ruchy i operacje amerykańsko-brytyjskiego zgrupowania lotniczego. Jak pisze AldriMer.no, to duży ból głowy NATO. USA, Kanada, Francja, Niemcy i Norwegia polowały na rosyjski okręt podwodny z użyciem samolotów rozpoznawczych. Źródła w NATO informowały, że celem lotów było naniesienie na mapę aktualnej lokalizacji rosyjskiej jednostki klasy „Jasień”.  Tymczasem dowództwo operacyjne norweskich sił zbrojnych nie chce komentować trwającej od kilku tygodni zakrojonej na wielką skalę aktywności samolotów lotnictwa rozpoznawczego w ramach NATO.

 

*Sekretarz stanu USA Rex Tillerson zatwierdził wykorzystanie 60 mln dol., które wydzielił przez Kongres na walkę z propagandą i dezinformacją oraz na zwalczania organizacji terrorystycznych – poinformował przedstawiciel Departamentu Stanu.Według „Politico” te środki zostaną wykorzystane do przeciwstawienia się działaniom Rosji. Wcześniej poinformowano, że Tillerson nie chciał wydawać tych pieniędzy, bo dodatkowe finansowanie programu skierowanego przeciwko wpływom Moskwy w mediach może wywołać negatywną reakcję Kremla. Przedstawiciel amerykańskiego resortu dodał, że decyzja w sprawie wykorzystania tych środków została podjęta „w ubiegłym tygodniu po ważnych konsultacjach w Departamencie Stanu, administracji, z obcymi rządami i pozarządowymi partnerami”. 19,8 mln dol. zostanie przeznaczonych na walkę z ISIS. Ta kwota już była ujęta w budżecie resortu. Kolejne 40 mln dol., na program Globalnego Ośrodka Współpracy, będzie przelane z konta Pentagonu. W sumie Departament Stanu mógł zażądać od Pentagonu 60 mln dol. na finansowanie swoich programów. Ponadto 20 mln nadal pozostanie na koncie Departamentu Obrony. Resort nie ujawnił, dlaczego sekretarz stanu nie wnioskował o tę kwotę i czy te środki zostaną skierowane na walkę z rosyjską propagandą, jak pisało „Politico”. Podkreślono jedynie, że pieniądze zostaną wykorzystane na przeciwdziałanie propagandzie sponsorowanej przez państwa. 

 

*Amerykańskie okręty mają przybyć na Bałtyk przed ćwiczeniami „Zapad 2017". Poinformowała o tym prezydent Litwy Dala Gribauskayte podczas spotkania z delegacją kongresu USA.Wspólne białorusko-rosyjskie ćwiczenia strategiczne „Zapad 2017" będą odbywały się w dniach od 14 do 20 września na terytorium Białorusi. W audycji radia Sputnik ekspert z Centrum Dziennikarstwa Wojskowo-Politycznego Borys Rożyn podkreślił, że Stany Zjednoczone mają aż za dużo środków do obserwacji białorusko-rosyjskich ćwiczeń strategicznych. „Są to środki wywiadu technicznego, jest to wywiad agenturalny. Ponadto, zapraszano ich  na te ćwiczenia w charakterze obserwatorów. Na terytorium Europy Wschodniej, w krajach bałtyckich, rozmieszczono ośrodki wojny informacyjnej i cybernetycznej, które gromadzą informację z terytoriów Rosji i Białorusi. Czyli Amerykanie nie mają żadnych problemów z kontrolowaniem charakteru tych ćwiczeń. Jednakże muszą demonstrować irytację z powodu rosyjskiej polityki na kierunku zachodnim kreując Rosję jako domniemanego agresora. Natomiast swoje własne poczynania, związane z rozbudową wojsk, systemów obrony przeciwlotniczej, prowadzeniem ćwiczeń wymierzonych przeciwko Rosji — wszystko to pozostawiają na marginesie i zaczynają sugerować wszem i wobec, że domniemany agresor — Rosja — chce zaatakować Litwę" — powiedział Borys Rożyn.

 

* Huragan Harvey, który nawiedził  stany Teksas i Luizjana przerodził się w potop. W niektórych miejscach spadło  ponad 1,3 metra deszczu. Poważnie zalane jest miasto Houston, gdzie burmistrz wprowadził godzinę policyjną, aby powstrzymać normalne w Ameryce plądrowanie sklepów przy takich okazjach. W Teksasie zginęło co najmniej 38 osób i liczba ta najprawdopodobniej okaże się wyższą, w miarę ustępowania wód. Według niektórych szacunków, szkody spowodowane burzą i powodzią mogą kosztować nawet 100 miliardów dolarów.

 

* W liście do przewodniczącego Senackiej Komisji Spraw Zagranicznych sekretarz stanu Rex Tillerson przedstawił projekt reformy Departamentu Stanu USA. Liczba specjalnych wysłanników zostanie ograniczona z 66 do dziewięciu, w tym ds. kobiet, ds. walki z antysemityzmem, ds. zakładników, ds. wolności religijnej, ds. globalnej walki z AIDS, ds. kwestii związanych z Holokaustem. Inne kwestie zostaną ponownie włączone do zwykłych biur Departamentu, takich jak środowisko naturalne i zasoby naturalne, Tybet, prawa człowieka w Korei Północnej, globalne bezpieczeństwo żywnościowe, prawa osób niepełnosprawnych, kwestie unii związków zawodowych, zmian klimatycznych, regionu Arktyki, Wielkich Jezior i Konga, Sudanu i Sudanu Południowego, Birmy, Libii i mudżahedinów ludowych z Iranu, stosunków z opozycją syryjską, swobodnego dostępu do internetu, konfliktów o diamenty, wdrożenia porozumień z Mińska, Haiti, polityki sankcji, Afganistan i Pakistan, zagraniczni bojownicy w Syria, umowa jądrowa Iranu, globalne partnerstwo, kwestie energetyczne. W sprawie Lewantu relacje z opozycją syryjską są włączone do Biura ds. Bliskiego Wschodu (z 2 urzędnikami i resztą z 379 000 dolarów na tę misję), a kwestia dżihadystów zostaje przeniesiona na Biuro Kontrwywiadu, bez osobnego personelu ani budżetu.

 

*Moskwa podejmie odpowiednie kroki w związku z żądaniem Stanów Zjednoczonych zamknięcia konsulatu generalnego Federacji Rosyjskiej w San Francisco - oświadczył minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow.Oświadczył również, że Rosja podejmie kroki w związku z antyrosyjską polityką USA. „Rosja będzie udzielać ostrych odpowiedzi na te kroki, które zadają nam szkody absolutnie bezpodstawnie, i które podyktowane są jedynie dążeniem do podważenia naszych relacji ze Stanami Zjednoczonymi" — powiedział minister, przemawiając w piątek w Moskiewskim Państwowym Instytucie Stosunków Międzynarodowych. Podkreślił, że polityka sankcji ze strony Stanów Zjednoczonych została zainicjowana przez administrację byłego prezydenta Baracka Obamę, w celu podważenia relacji rosyjsko-amerykańskich.Zawsze byliśmy przyjaźnie nastawieni do Amerykanów. Obecnie też jesteśmy otwarci na konstruktywną współpracę w tych sferach, które odpowiadają rosyjskim interesom. Pragniemy szczerego unormowania dwustronnej atmosfery politycznej.  Ale jak wiecie, do tanga trzeba dwojga. Na razie, moim zdaniem, nasi amerykańscy partnerzy wykonują raz za razem indywidualny breakdance — ocenił szef rosyjskiego MSZ.Politolog, amerykanista Wiktor Olewicz w wywiadzie dla radia Sputnik podkreślił, że  zamknięcie rosyjskiego konsulatu  generalnego w San Francisco jest bardzo poważnym krokiem ze strony Waszyngtonu.  „Jest to najstarszy konsulat rosyjski na terytorium Stanów Zjednoczonych, obsługiwał on interesy obywateli na południowym zachodzie Stanów Zjednoczonych, w Kalifornii, w południowej części wybrzeża Pacyfiku. Po jego zamknięciu na terytorium USA pozostaną trzy rosyjskie konsulaty generalne: w Nowym Jorku, Huston i Seattle. To właśnie im powierzony zostanie szereg funkcji konsulatu generalnego w San Francisco" — powiedział Wiktor Olewicz. Podkreślił, że inicjatorem „wojny dyplomatycznej", która toczy się obecnie między Federacją Rosyjską a Stanami Zjednoczonymi, była bynajmniej nie Moskwa.Trzeba powiedzieć, że ta wojna dyplomatyczna zainicjowana została przez stronę amerykańską 29 grudnia minionego roku, gdy Stany Zjednoczone wywłaszczyły obiekty rosyjskiej własności dyplomatycznej i zażądały wydalenia rosyjskich dyplomatów. USA uznały, że pierwsza runda tej wojny jest niewystarczająca i zainicjowały drugą rundę wojny dyplomatycznej, której obecnie jesteśmy świadkami — podkreślił Wiktor Olewicz.Jednakże, według politologa, w odpowiedzi na kolejne nieprzyjazne kroki ze strony Waszyngtonu Moskwa będzie musiała podjąć niezbędne kroki. Możliwych jest tu kilka wariantów.  „Bardziej łagodną odpowiedzią może stać się żądanie zamknięcia niektórych pomocniczych obiektów amerykańskich misji dyplomatycznych na terytorium Federacji Rosyjskiej,albo też wydalenie niektórych amerykańskich dyplomatów, czy też cięcia w liczebności amerykańskiego personelu administracyjno-technicznego na terytorium Rosji. Bardziej ostra odpowiedź może zakładać żądanie zamknięcia jednego z trzech konsulatów generalnych Ameryki na terytorium Rosji" — powiedział na zakończenie politolog.

 

 * Dżihadyści z Daeszu przegrywają  wojnę na wszystkich frontach. W Iraku, straciły twierdzę Tal Afar. Po ciężkich walkach z Hezbollahem w rejonie Qalamun  na pograniczu syryjsko-libańskim, broniące się tam oddziały Daesz zgodziły się na ewakuację wraz z rodzinami nad Eufrat na wschodzie, ale po drodze zostały one zablokowane przez siły amerykańskie. Ostatnią redutą dżihadystów jest miasto Deir ez-Zor nad Eufratem we wschodniej Syrii.

 

* W ostatnich miesiącach syryjska armia ze wsparciem rosyjskiego lotnictwa poczyniła znaczne postępy, odbijając duże obszary kraju z rąk bojowników Państwa Islamskiego. Jednocześnie zaczęto realizować uzgodnione wiosną w Astanie strefy deeskalacji. Spowodowało to wyraźny wzrost poczucia bezpieczeństwa, co skłania wielu uchodźców do powrotu do ojczyzny.W ostatnich dniach ponad 40 tysięcy z nich opuściło tureckie obozy, by spędzić we własnym domu nadchodzące święto Id al-Adha, upamiętniające Abrahama składającego Bogu ofiarę ze swego syna. Według danych Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji od początku roku do Syrii powróciło około 600 tysięcy osób. 15 sierpnia władze tureckie otworzyły przejście graniczne Öncüpınar, co pozwoliło tysiącom ludzi wrócić do ojczyzny, często na stałe. Dla ułatwienia ich relokacji stworzono specjalny serwis internetowy, w którym mogą udostępnić władzom swoje dane osobowe, konieczne do wyrobienia przepustki. Uchodźcy udają się do stref deeskalacji, w którym panuje relatywny spokój, utrzymywany przez rosyjskie patrole pod kontrolą turecko-rosyjskiej komisji. Z uzgodnień wykluczone są jedynie obszary okupowane przez islamistów z Państwa Islamskiego i Dżabhat an-Nusra. Rosyjski minister obrony Siergiej Szojgu oświadczył, że Rosja gotowa jest udostępnić swoją flotę transportową w celu relokacji uchodźców i wysłania zaopatrzenia do stref deeskalacji. Oprócz wsparcia materialnego rosyjskie władze nadzorują proces pokojowy na szczeblu lokalnym. Do wtorku około 214 lokalnych ośrodków opozycyjnych podpisało porozumienie pokojowe. „Kontynuujemy negocjacje z dowódcami polowymi zbrojnej opozycji w prowincjach Aleppo, Damaszek, Homs, Hama, Idib i al-Quneitra” – oświadczył Szojgu. Genrał pułkownik Siergiej Surowikin wyraził nadzieję na szybkie wyrzucenie z Syrii bojowników Państwa Islamskiego, przypominając, że tylko w ciągu ostatniego kwartału zabito 8 tysięcy dżihadystów. Zdaniem rosyjskiego wywiadu na terenie syryjskiej republiki wciąż operuje około 9 tysięcy bojowników ISIS, skoncentrowanych głównie wzdłuż brzegu Eufratu. Właśnie to zgrupowanie jest głównym celem ofensywy Syryjskiej Armii Arabskiej na osi As-Suchna – Deir ez-Zor. To ostatnie miasto od lat jest oblężone przez islamistów, jednak dzięki wsparciu syryjskiego i rosyjskiego lotnictwa obrońcy odpierają kolejne ataki. Zdaniem ministra Szojgu to właśnie tam stoczona zostanie ostatnia bitwa z Państwem Islamskim na terenie Syrii. Według szacunków prezydenta Baszara al-Assada wskutek wojny domowej Syrię opuściło około 4,8 miliona mieszkańców. Aż trzy miliony spośród nich znalazło schronienie w Turcji.

 

* Przywódca  Hezbollahu, szejk Said Hassan Nasrallah, oświadczył w czwartek, że osobiście był w Damaszku, gdzie spotkał się z prezydentem Syrii, Baszarem al-Assadem dla omówienia sytuacji w górach Qalamun. Choć nie określono daty, przywódca Hezbollahu podkreślił, że było to jeszcze przed ewakuacją terrorystów islamskich (Daesz) z granicy libańskiej do syryjskiej prowincji Deir Ezzor. Było to pierwsze spotkanie twarzą w twarz Nasrallaha z Assadem w ciągu ostatnich kilku lat tego gwałtownego konfliktu w Syrii.

 

* W syryjskiej prowincji Hama w Maszirfah na froncie oblężenia kotła Uqayribat zginęło dziś dwóch rosyjskich wojskowych, prawdopodobnie doradców. Informację podały źródła Daesz (Amaq) publikując zdjęcie jednego z zabitych, które budzi  wątpliwości: ma on brodę (której zabrania regulamin rosyjskiej armii) i mundur starego typu, jakiego dziś już wojsko rosyjskie nie używa.

 

* Trwa zaciskanie kotła Uqayribat. Terroryści zajęli pozycje w rejonie Dżobar i Ain Tarma. Obecnie jest to jedyne ugrupowanie, które zostało tu po wycofaniu się Failak ar-Rahman po podpisaniu pokoju przy pośrednictwie Rosji. Źródło wojskowe z syryjskiej armii poinformowało, że „armia prowadzi operację zacieśniania pierścienia wokół terrorystów. Dzięki danym zwiadowczym niszczone są podziemne korytarze, których używają terroryści. Niedawno został zniszczony ważny dla terrorystów tunel między Dżobar i Ain Tarma, którym dostarczali sobie wszystkie niezbędne rzeczy". „Zmasowany ogień artyleryjski zmusza terrorystów do wycofywania się, zostawiają broń i zajmują mniej korzystne pozycje. Terroryści musieli wdać się w bezpośrednie starcia z wojskiem zarówno wewnątrz zajmowanych budynków, jak i w podziemnych korytarzach" — poinformowało źródło wojskowe. Obecnie armia syryjska podeszła do wysokich budynków w dzielnicy Ataya.

 

* W wywiadzie udzielonym anglojęzycznemu dziennikowi The National, wychodzącemu w Emiratach Robert Ford, który był ambasadorem USA w Syrii za kadencji Obamy, przyznał, że Assad wygrał wojnę w Syrii: „Wojna stopniowo się kończy. Assad wygrał i pozostanie u władzy. Nigdy nie będzie rozliczony za to, co się stało, a Iran pozostanie w Syrii. To nowa rzeczywistość, którą musimy zaakceptować, i niewiele da się zrobić, jeśli chodzi o ten stan rzeczy”. Robert Ford odegrał kluczową rolę w eksporcie „Arabskiej Wiosny” do Syrii. Osobiście uczestniczył w antyrządowej demonstracji, która miała miejsce w Homs i która oznaczała początek tzw. „wojny domowej”. Dzisiaj pracuje on w Waszyngtonie w Instytucie Bliskiego Wschodu, który od teraz będzie finansowany przez Zjednoczone Emiraty Arabskie.

 

* Arabia Saudyjska kontynuuje przygotowania do abdykacji króla Salmana i zastąpienia go przez jego syna, księcia Muhammada. Świadczą o tym e-maile wymieniane między żydowskim ambasadorem USA Martinem Indykiem a ambasadorem Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Zostały one przechwycone i opublikowane przez Middle East Eye. Wynika z nich, że Arabia Saudyjska przygotowuje się do wycofania się z Jemenu. Książę Muhammad już wie, że nie może wygrać tej wojny i  poprzez abdykację jego ojciec mógłby przyjąć na siebie odpowiedzialność za tę katastrofalną przygodę.  Ponadto Arabia Saudyjska przestanie  szczuć sunnitów przeciwko szyitom i powróci do szczucia według kryterium narodowego: Arabów przeciwko Persom. Umożliwiłoby to Riyadowi znalezienie wyjścia z wojny domowej, która obecnie trwa w regionie Qatif, gdzie trwa powstanie szyitów. Tu również książę Muhammad doprowadził do egzekucji szejka al-Nimra, który podniósł ten bunt, ale zmiana na tronie pomogłaby usprawiedliwić . Tę linię wydaje się potwierdzać przyjęcie irackiego przywódcy szyitów Moqtady Sadra w Rijadzie oraz saudyjskiego wysłannika Walida Boukhariego w Libanie, przez wiceprzewodniczącego Rady Najwyższej szyitów, szejka Abdel Amira Kabalana. Zgodnie z tą logiką, Arabia Saudyjska właśnie ponownie otworzyła posterunki graniczne Arar i Dżumaima z Irakiem, które pozostawały zamknięte od ponad trzydziestu lat.  Gdy te dwie zmiany zostaną wprowadzone, przyszły król, Muhammad, mógłby następnie ogłosić, że Arabia Saudyjska pomoże w odbudowie Syrii, co mogłoby ubiec i odstawić od tej roli Iran. Decyzja Rijadu o zaprzestaniu wspierania dżihadystów po przemówieniu Donalda Trumpa w dniu 21 maja 2017 r. również wpisuje się w tę logikę. Książę Muhammad działa pod wpływem impulsu i będzie w stanie podważyć własne wcześniejsze  decyzje. Gdyby tak się stało, zmiana suwerena w Arabii Saudyjskiej mogłaby doprowadzić do pokoju w Arabii Saudyjskiej, jak również w Jemenie i w Syrii. Byłaby to dobra wiadomość.

 

* Jordański minister odpowiedzialny za stosunki z prasą, Muhammad Moumani, pojawił się w TV, aby pokazać, że stosunki z Syrią są doskonałe. Wg ONZ Jordania zapewnia bezpieczne schronienie 650 000 uchodźcom syryjskim. Jednak Amman uważa, że​​rzeczywista liczba prawdopodobnie wynosi 1,4 miliona. Ma to równoważyć demografię Jordanii, gdzie 80% mieszkańców to ludność palestyńska. W czasie wojny Jordania próbowała, jak to było możliwe nie angażować się w walki. Jednakże mając u siebie bazy należące do USA, Francji i Arabii Saudyjskiej, stało się podstawą wsparcia dla dżihadystów w południowej Syrii. W lutym 2015 r. Jordania zareagowała silnie na egzekucję swego pilota wojskowego, spalonego żywcem przez Daesz. W odwecie Jordania powiesiła dwóch terrorystów i zabronił dżihadystom przeszkolonym w zachodnich bazach wojskowych w Jordanii opuszczenia ich kwater na terenie kraju. Latem 2016 r. Stosunki między Ammanem a Damaszkiem były napięte, gdy armia Jordanii pozwoliła wyszkolonym  dżihadystom swobodnie przemieszczać się z zachodnich baz wojskowych w Jordanii do Syrii. W swoim wystąpieniu Muhammad Moumani podkreślił  jednak, że Jordania i Syria utrzymały pełne stosunki dyplomatyczne przez cały czas trwania konfliktu; że Jordania nigdy nie ingerowała w politykę wewnętrzną Syrii; i że szanowała prezydenta Baszara al-Assada. Zgodnie z oficjalnym oświadczeniem Jordanii armia syryjska przejęła kontrolę nad dwoma stanowiskami na granicy jordańsko-syryjskiej, które dotąd zajmowali dżihadyści. Wypowiedzi te można interpretować jako ostrzeżenie dla dżihadystów obecnych w południowej Syrii i wezwanie ich do złożenia broni.

 

*Szef federalnej policji Iraku Szakir Al Dżaudat powiedział, że „w kwartale al Qadisiya na zachodnich przedmieściach miasta Tal Afar odkryto zakład produkcji bomb z trującymi substancjami chemicznymi. Wewnątrz znaleziono materiały wybuchowe, metalowe zbiorniki oraz chlor i amoniak”.Służba informacyjna policji przekazała nagranie, na którym widać, że fabryka znajduje się wewnątrz zwykłego prywatnego domu mieszkalnego. Poinformowano, że odkrycia dokonano podczas kontroli wszystkich budynków po wyzwoleniu terenu z rąk terrorystów. Film nagrał oficer wywiadu, który jako jeden z pierwszych wszedł do budynku. Podczas nagrywania powiedział, że fabryka jest częścią linii produkcyjnej bomb chemicznych w tym rejonie. Metalowe zbiorniki pochodzi z innej minifabryki Daesz w Tal Afar.

 

* Benjamin Netanjahu, premier Izraela zagroził rządowi, że jeżeli Iran będzie kontynuował poszerzanie swoich wpływów w Syrii, Izrael dokona ataku bombowego na siedzibę syryjskiego prezydenta Baszara al-Assada w Damaszku. Netanjahu ostrzegł również, że zrobi wszystko, aby pakt o zawieszeniu broni między USA, a Federacją Rosyjską został zerwany. Groźby te padły podczas wizyty izraelskiego premiera Benjamina Netanyahu w Soczi, gdzie spotkał sięna swoją prośbęz prezydentem Federacji Rosyjskiej, Władimirem Putinem.

 

* Turcja przygotowuje się do aneksji syryjskiego miasta granicznego Al-Bab, na wzór nieuznawanej tureckiej Republiki Cypru Północnego. Po utworzeniu tam Izby Handlowej na początku sierpnia Ankara zainstalowała sieć telefoniczną Turkcell i wysłała 1500 policjantów dla utrzymania porządku. Al-Bab ma kluczowe znaczenie dla Turcji, aby założyć tam eksterytorialne warsztaty dla podrabiania wyrobów markowych, nie naruszając oficjalnie prawa międzynarodowego.

 

*W latach wojny w Syrii nabrała aktualności walka z narkotykami.Jeśli wcześniej uważało się, że państwo jest wolne od tej plagi, to teraz sytuacja budzi coraz większy niepokój. Zgodnie ze statystyką MSW Syrii w 2016 roku zostały skonfiskowane 2433 partie narkotyków oraz zatrzymano 3160 osób oskarżanych o handel i użycie zakazanych substancji. Łącznie w ubiegłym roku w ręce służb porządkowych trafiło 267 kg haszyszu, 28 kg heroiny, 11 kg kokainy, 180 kg nasion marihuany, 65 943 tabletki z substancjami psychotropowymi, ponad 6 milionów tabletek kaptagonu oraz tona substancji chemicznych wykorzystywanych do produkcji preparatów narkotykowych. W pierwszym półroczu 2017 roku liczba aresztowanych jest większa niż w analogicznym okresie 2016 roku i wynosi 2071 osób. Źródło w syryjskim MSW poinformowało, że w latach 2013-2014 w Syrii zostali zatrzymani członkowie 40 gangów narkotykowych. Podkreśliło, że handlarze narkotykami rozpowszechniają swój towar wśród mieszkańców. Natomiast liczba wykrytych narkomanów wyniosła około 2000 osób. Są to przeważnie mieszkańcy Damaszku i Aleppo. Obecnie najszerzej rozprzestrzenionym w Syrii narkotykiem jest amfetamina kaptagon „ciesząca się dużą popularnością wśród terrorystów. Według niego w mieście Yabroud 80 km od Damaszku znajdowała się fabryka produkująca ten preparat". Kaptagon słynie z tego, że tłumi lęk, ma efekt wzmożonej odwagi i wytrwałości. Został szeroko rozprzestrzeniony w Syrii między innymi z powodu łatwości w przygotowaniu, do czego nie jest potrzebna specjalistyczna wiedza farmaceutyczna. 

 

* Gigantyczne powodzie z powodu niezwykle intensywnych opadów tegorocznego monsunu nawiedziły Indie, Nepal i Bangladesz.  Dotąd zginęło ponad 1200 osób, a miliony zostało bezdomnych. Większość zniszczeń znajduje się na obszarach wiejskich, chociaż ulewy spowodowały, że sieć transportowa Mumbaju przestała funkcjonować.

 

* Pani Yingluck Shinawatra, była premier Tajlandii, uciekła z kraju przed werdyktem, który mógłby zostać ogłoszony w jej procesie z powodu zaniedbania w zarządzaniu programem subsydiowania ryżu. Pani Yingluck , która została obalona przez zamach stanu w 2014 r. twierdzi, że zarzuty te są politycznie motywowane, podobnie jak wcześniej w przypadku jej starszego brata Thaksina, również premiera, który też został obalony i musiał ratować się ucieczką z kraju. Pani Yingluck Shinawatra, nazywana Pu („Krab”) była pierwszą kobietą i najmłodszą osobą na stanowisku premiera Tajlandi. .  

 

* Po atakach na posterunki policji, w których zginęło 12 funkcjonariuszy, siły bezpieczeństwa w Myanmaru rozpoczęły walkę z bojownikami ludu Rohingya, których oskarża się o próby zdobywania w ten sposób broni. W wyniku walk zginęło dotąd przynajmniej 110 Rohingyów. Walki sprawiły, że kolejne 18 000 Rohingyów, muzułmańskiej grupy etnicznej prześladowanej przez buddyjską większość birmańską, uciekło przez granicę do muzułmańskiego Bangladeszu.

 

* Sąd stanu Harijana w Indiach skazał Gurmeeta Ram Rahim Singha, najbardziej wpływowego guru w tym kraju na 20 lat więzienia za gwałt na dwóch asystentkach. Dziesiątki tysięcy uczniów i wielbicieli „świętego męża” (bhaktów) obległo budynek sądu i na wieść o wyroku wybuchły zamieszki. W starciach z policją zginęło co najmniej 38 osób. Werdykt jest jednak uważany za zwycięstwo sprawiedliwości, ponieważ zwykle w Indiach tacy „święci mężowie” dysponujący ogromnym majątkiem, koneksjami politycznymi i kierujący tłumami zwolenników są nietykalni i stoją ponad prawem.

 

* Chiny i Indie zakończyły niebezpieczny wzajemny pokaz siły na  granicy z Bhutanem w Himalajach. Spór rozpoczął się w czerwcu, kiedy Chiny wybudowały drogę w rejonie płaskowyżu Doklam, który jest terytorium spornym między Chinami i Bhutanem. Bhutan jest bliskim sojusznikiem Indii, który korzysta z ich wojskowej ochrony. Obie strony podjęły rozsądną decyzję i postanowiły wyprowadzić z tego regionu swoje siły, unikając tego, co mogło być ich najpoważniejszym zderzeniem od dziesięcioleci.

 

* Korea Północna przeprowadziła dość prowokacyjny test wystrzeliwując rakietę balistyczną ponad terytorium Japonii daleko na Pacyfik. Rząd japoński powiedział, że jest to "bezprecedensowe, poważne i poważne zagrożenie" dla bezpieczeństwa kraju. Media w Korei Północnej opisały ten test jako pierwszy etap operacji na Pacyfiku i „preludium do unieszkodliwienia  wyspy Guam", na której znajdują się amerykańskie bazy marynarki wojennej i lotniczej.

 

*Amerykańskie myśliwce i bombowce naddźwiękowe przeprowadziły ćwiczenia razem z południowokoreańskimi niszczycielami w celu demonstracji siły po ostatnim wystrzeleniu pocisku balistycznego przez KRLD, donosi agencja Yonhap, powołując się na urzędników Ministerstwa Obrony Korei Południowej. Według agencji w ćwiczeniach wzięły udział amerykańskie bombowce strategiczne B-1B Lancer z bazy na wyspie Guam i myśliwce Lockheed Martin F-35, bazujące w Japonii, a także południowokoreańskie myśliwce F-15K. Został również zmobilizowany samolot wojskowo-transportowy Boeing KC-135 Stratotanker. Ćwiczenia przeprowadzono w prowincji Gangwon, donosi agencja. Rankiem 29 sierpnia Korea Północna wystrzeliła rakietę balistyczną, która przeleciała nad terytorium Japonii i spadła 1180 kilometrów od przylądka Erimo na Hokkaido. Całkowity zasięg lotu wyniósł 2,7 tysiąca kilometrów, lot trwał 14 minut, maksymalna wysokość wyniosła 550 kilometrów. Nie odnotowano uszkodzeń statków powietrznych i morskich. Po raz pierwszy od kwietnia 2009 roku, kiedy KRLD wystrzeliła satelitę z rakietą Taepodong-2, rakieta przeleciała nad terytorium Japonii.

 

*Korei Północnej nie zastraszą żadne środki gospodarcze ani wojskowe ze strony USA.Czytamy to w dzisiejszym wydaniu centralnej północnokoreańskiej gazety partyjnej Rodong Sinmun w świetle kolejnej próby rakietowej Pjongjangu.  „Amerykanie powinni wiedzieć, że nie są w stanie zaskoczyć nas żadną presją gospodarczą ani zagrożeniem wojskowym i nie wytrącą nas z obranej przez nas drogi" — podkreśla dziennik Komitetu Centralnego Partii Pracy Korei. Artykuł ma odpowiedni tytuł: „Musimy w należyty sposób pokazać naszą siłę i wolę". O świcie we wtorek z okolic Pjongjangu została wystrzelona rakieta balistyczna, która pokonała odległość 2700 km, przeleciała nad Japonią i spadła do Pacyfiku. USA i Korea Południowa zagroziły Pjongjangowi „wojskową odpowiedzią", nie wykluczając działań zbrojnych w przypadku dalszych „prowokacji". Japonia, USA i Korea Południowa zażądały zwołania RB ONZ. „Tragedia polega na tym, że USA nadal kompletnie nie znają naszej potęgi i woli" — pisze Rodong Sinmun. Jednocześnie gazeta przypomina o odbywających się w Korei Południowej wspólnych amerykańsko-południowokoreańskich manewrach wojskowych polegających na przećwiczeniu planu lokalnej wojny na północy Korei. „Jeśli USA koniec końców stracą rozsądek i zaatakują nas, jesteśmy gotowi nauczyć ich dobrych manier jądrowymi i strategicznymi siłami zbrojnymi, które szczegółowo zaprezentowaliśmy" — ostrzega Rodong Sinmun. Formalnie USA i Korea Północna są w stanie wojny, ponieważ po wojnie koreańskiej w latach 1950-1953 zostało podpisane tylko porozumienie o rozejmie. Próby KRLD wymuszenia na USA podpisania traktatu pokojowego do tej pory nie przyniosły rezultatu. W Korei Południowej na zasadzie rotacji stale stacjonuje ponad 28 tys. amerykańskich żołnierzy pod pretekstem ochrony tego kraju przed północnokoreańskim zagrożeniem wojskowym. 

 

*USA będą domagać się zaostrzenia sankcji gospodarczych przeciwko KRLD, a także spróbują zapewnić sobie poparcie Chin i Rosji.Powiedział to w wywiadzie dla RIA Novosti ekspert Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych (CSIS) Carl Baker. „Uważam, że niezwłoczna odpowiedź ze strony USA będzie polegać na podwojeniu wysiłków na rzecz zapewnienia sobie poparcia Rosji i Chin w kwestii zaostrzenia sankcji przeciwko KRLD. Mimo że obecne sankcje wydają się stosunkowo nieskuteczne, moim zdaniem USA są pewne, iż po przyjęciu rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ 2371 na początku sierpnia udało im się popchnąć Chiny i Rosję do szerszego pakietu sankcji" — powiedział Baker. Według niego „już są pewne dowody na to, że Chiny przyjęły owe szersze obostrzenia, oświadczając, iż nie pozwolą na nowe inwestycje w KRLD oraz że będą ograniczać import węgla". „Spodziewałbym się, że USA będą w dalszym ciągu domagać się szerszych obostrzeń w celu zwiększenia presji gospodarczej na Koreę Północną" — podsumował ekspert. 

 

*Donald Trump nie był w stanie rozkręcić biznesu w Rosji, mimo że miał znakomite możliwości, by zostać właścicielem moskiewskich nieruchomości - pisze Bloomberg.„Żenująca historia" biznesu Trumpa w Rosji trwa od 30 lat, co dowodzi, iż w końcu nie zrozumiał, jak prowadzi się biznes z Rosjanami — uważa autor.  Pierwszą okazję biznesmen miał w 1987 roku — przypomina autor. Wówczas Trump po raz pierwszy przyjechał do Moskwy, gdzie prowadził rozmowy z radzieckimi urzędnikami, by pozwolili mu na zbudowanie w Moskwie luksusowego hotelu. Nie rozumiał jednak, jak można budować nieruchomości, nie mając ziemi na własność. W 1996 roku Trumpowi wypadła korzystna okazja, gdy moskiewska administracja próbowała go zaangażować w odbudowę dwóch niefunkcjonujących hoteli — Moskwa i Rosja. Najprawdopodobniej warunki transakcji nie wydały się mu zbyt atrakcyjne — pisze gazeta.  Poza tym w 2013 roku była omawiana kwestia budowy wieżowca, gdy Trump przyjechał do Moskwy na konkurs Miss Wszechświata.

 

* Były kanclerz Niemiec Gerhard Schroeder potwierdził w środę plan wejścia do rady dyrektorów Rosnieftu, mimo krytyki niemieckiej opinii publicznej i mediów. Polityk wezwał, aby nie demonizować Rosji, donosi agencja DPA.  „Zrobię to, chodzi o moje życie, tu decyduję ja, a nie niemiecka prasa”, powiedział socjaldemokrata na imprezie przedwyborczej w małym miasteczku w Dolnej Saksonii, na czele której stał przed przyjazdem do Berlina. Zdaniem Schroedera na wysokim stanowisku będzie chronił bezpieczeństwa energetycznego Niemiec i całej Europy.  „Demonizacja Rosji nikomu nie pomoże” — powiedział były kanclerz. Dodał, że Rosnieft „nie jest jedną z rąk rosyjskiego rządu”, a do rady dyrektorów spółki wejdzie wielu obywateli innych krajów. „Nie będzie można mnie wykorzystać” — stwierdził Schroeder, którego wiele mediów oskarża o to, że po jego nominacji będzie reprezentować interesy rosyjskiego kierownictwa.  Schroeder był szefem gabinetu ministrów Niemiec od 1998 do 2005 roku, ale był ostro krytykowany w ojczyźnie po tym, jak 11 sierpnia rosyjski rząd przedstawił jego kandydaturę do rady dyrektorów Rosnieftu. 29 września w Petersburgu spółka przeprowadzi nadzwyczajne zebranie akcjonariuszy. Sam Schroeder nazwał swoją decyzję „osobistą sprawą” i oskarżył partię kanclerz Niemiec Angeli Merkel o próbę podniesienia swojego ratingu kosztem socjaldemokratów w okresie przygotowań do wrześniowych wyborów do Bundestagu.

 

* Mieszkańcy Akwizgranu i okolic z niepokojem spoglądają w kierunku belgijskiej elektrowni atomowej Tihange. Od piątku regionalne władze zaczną rozdawać tabletki z jodem. Przestarzała elektrownia atomowa Tihange w Belgii od lat uchodzi za niebezpieczną. Raz po raz dochodzi w niej do awarii. Tysiące drobnych pęknięć w zbiorniku reaktora, akcje sabotażu, płonące rozrządownie to tylko niektóre z przypadków, do jakich dochodziło dotąd w elektrowni atomowej oddalonej o niecałe 65 km od Akwizgranu (Aachen).  Od piątku (1.09.2017) rusza tam profilaktyczna akcja wydawania mieszkańcom tabletek z wysoko stężonym jodem, które należy przyjmować, gdyby doszło do kolejnej groźnej awarii reaktora. Władze regionu wywierały nacisk na władze landowe Nadrenii-Północnej Westfalii, by już teraz zaopatrzyć ludność w tabletki. Zachodzi bowiem obawa, że w przypadku zagrożenia nie udałoby się tego zrobić na czas. Tego typu środki zaradcze dopuszczano dotąd w całym kraju wyłącznie w sytuacjach awaryjnych. Mieszkańcy do 45. roku życia, kobiety w ciąży oraz matki karmiące z regionu Akwizgranu oraz z graniczących z nim trzech powiatów mogą przez link w Internecie złożyć wniosek o talon. Otrzymają na niego bezpłatnie w wyznaczonych aptekach tabletki z jodem. W ocenie władz z oferty skorzysta więcej niż co trzeci mieszkaniec. Tabletki mają chronić przed rakiem tarczycy i trzeba je stosować wyłącznie zgodnie z instrukcją. Komisja Ochrony Radiologicznej odradza przyjmowanie tabletek osobom powyżej 45. roku. Ryzyko działań ubocznych jest w takich przypadkach większe, niż ryzyko zachorowania na raka tarczycy. Tabletki z jodem przechowywane są w Niemczech centralnie i wydawane wyłącznie wtedy, gdy jest to konieczne. Pozwala to zapobiec przedwczesnemu użyciu tabletek, co mogłoby ograniczyć skuteczności ich działania.

 

* Dowódca Floty Pacyfiku USA Scott Swift oświadczył, że przeprowadziłby atak nuklearny na Chiny, gdyby taki rozkaz wydał prezydent Donald Trump - informuje agencja Associated Press. Swift wygłosił przemówienie na konferencji ws. bezpieczeństwa na Australijskim Uniwersytecie Narodowym po wspólnych amerykańsko-australijskich manewrach wojskowych. Zapytany przez jednego z wykładowców, czy przeprowadziłby atak nuklearny na Chiny w przyszłym tygodniu, gdyby prezydent Stanów Zjednoczonych wydał taki rozkaz, Swift odparł: "Odpowiedź brzmi: tak". Admirał podkreślił także, że każdy amerykański żołnierz składał przysięgę posłuszeństwa prezydentowi jako zwierzchnikowi sił zbrojnych.  Stosunki Waszyngtonu i Pekinu przeżywają trudny okres. W ubiegłym tygodniu chiński myśliwiec już po raz trzeci w ciągu kilku miesięcy przechwycił samolot rozpoznawczy Marynarki Wojennej USA nad Morzem Południowochińskim. Na początku lipca Pekin oskarżył Waszyngton o rażące naruszenie swojej suwerenności i prawa międzynarodowego w związku z wpłynięciem amerykańskiego niszczyciela do akwatorium spornych Wysp Paracelskich, które Chiny uważają za swoje terytorium. MSZ kraju zaapelowało do Waszyngtonu o zaprzestanie podobnych prowokacji, które negatywnie wpływają na stosunki dwustronne. Oprócz tego administracja Donalda Trumpa przygotowuje nowe sankcje przeciwko małym chińskim bankom i innym organizacjom prowadzącym interesy z Koreą Północną. Ograniczenia, które obejmą małe instytucje finansowe związane z programem jądrowym i rakietowym Pjongjangu, mogą zostać przyjęte w ciągu kilku tygodni.

 

*Moskwa zamknęła Cieśninę Kerczeńską dla wszystkich statków oprócz rosyjskich z powodów technicznych.Zamknięcie cieśniny oznacza zmniejszenie możliwości dla dwóch ważnych ukraińskich miast portowych — Mariupola i Berdiańska a także pośrednio uderza w Waszyngton — pisze Atlantic Council. Teraz Waszyngton powinien wysłać okręty wojskowe marynarki wojennej USA na Morze Azowskie przez Cieśninę Kerczeńską, by pokazać Ukrainie swoje wsparcie — uważa autor artykułu. Jego zdaniem NATO powinno zrobić to samo. Innym sposobem zwiększenia presji na Rosję jest przekazanie Ukrainie broni defensywnej.  

 

* Jeśli w ukraińskim społeczeństwie nastąpi poważny podział polityczny, kolejny Majdan będzie szczególnie krwawy, powiedziała dyrektor Instytutu Demografii i Studiów Społecznych im. M. W. Ptukhi Narodowej Akademii Nauk Ukrainy Ella Libanowa. Według niej Ukraińcy mogą dość długo istnieć w reżimie „zrada-gniew”. „Moim zdaniem wiele osób czerpie szczerą radość z faktu, że na kogoś na Facebooku można wylać wiadro pomyj, nazwać «porochobotem», «zdradofilem»” — cytuje UNIAN słowa Libanowej. Zdaniem socjolog w warunkach, kiedy ludzie mają w rękach dużo broni, polityczny rozłam narodu jest szczególnie niebezpieczny, ponieważ nowa fala protestów może stać się jeszcze bardziej brutalna. „Dlatego jeśli teraz dojdzie do nowego Majdanu, będzie początkowo ostry i krwawy” — powiedziała Libanowa. Przypomnijmy, wcześniej źródło Donieckiej Republiki Ludowej w ukraińskiej Gwardii Narodowej dowiedziało się o konflikcie między prezydentem kraju Petrem Poroszenką a szefem MSW Arsenem Awakowem. Ten ostatni w przypadku jego dymisji planuje zamach stanu.

 

* Użytkownicy Twittera i Facebooka komentują sytuację z migrantami i narastające zagrożenie terrorystyczne w Europie. W Europie w ciągu ostatnich dwóch lat doszło do ponad 20 ataków terrorystycznych, w których zginęło ponad 340 osób, a ponad 1180 zostało rannych. Francja, Wielka Brytania, Hiszpania, Niemcy, Belgia i Szwecja już doświadczyły koszmaru zamachów na własnej skórze. Większość wykonawców dużych zamachów w europejskich stolicach stanowią osoby pochodzące z Afryki Północnej, co nie może nie budzić niepokoju wśród Europejczyków, których państwa nie miały do czynienia z terrorystami na swoim terytorium, lecz tak czy inaczej już zetknęły się z napływem imigrantów.  „Dokąd zaprowadziła multikulturowość we Francji? Lęk, ataki, stan nadzwyczajny od prawie dwóch lat. Rzeczywiście tego nie chcemy" — pisze na Facebooku internauta z Czech. Włosi na portalach społecznościowych nawołują, by brać przykład z państw Grupy Wyszehradzkiej, Polacy po zgwałceniu Polki we włoskim Rimini przypominają władzom o obietnicach, że nie wpuszczą do kraju imigrantów. O nastrojach panujących wśród obywateli państw europejskich może świadczyć fala komentarzy na portalach społecznościowych, w których internauci wyrażają swoje opinie i obawy, dotyczące fali migrantów i związanych z nimi zagrożeń, także terrorystycznych. Sputnik przedstawia wybrane komentarze użytkowników Twittera i Facebooka z Włoch, Czech, Słowacji i Polski. „Polska, Węgry, Czechy i Słowacja — jedyne państwa europejskie, które działają w interesie własnych obywateli, a nie migrantów".  

 

*Komisja Europejska: Polska nie ogłosiła żadnych konkretnych kroków, by rozwiązać problemy.Polska na razie nie ogłosiła żadnych konkretnych kroków, które pomogłyby w rozwiązaniu kwestii w sferze prymatu prawa poruszonych przez Komisję Europejską — oznajmił pierwszy wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Frantz Timmermans.  „Nadal dokładnie analizujemy (odpowiedź), ale między innymi na podstawie oświadczeń w polskich mediach mogę powiedzieć, że polska odpowiedź nie zawiera żadnych konkretnych kroków na rzecz rozwiązania kwestii poruszonych przez komisję" — oznajmił Timmermans, występując przed posłami Parlamentu Europejskiego. Podkreślił, że KE „uważnie zbada przedstawione (przez Polskę) motywy" .„Nie mogę powiedzieć, jaki będzie kolejny krok komisji. Będę musiał omówić to na posiedzeniu kolegium (eurokomisarzy), a na pewnym etapie — z Radą (UE)" — oświadczył wiceprzewodniczący KE. KE w ciągu ostatniego roku przyjęła dla Polski trzy zalecenia, wyrażając niepokój w związku z realizowaną w państwie reformą sądową. Komisja Europejska uważa, że przyjmowane w Warszawie ustawy znacznie ograniczą niezależność wymiaru sprawiedliwości, kontrolę nad którym przyjmie władza polityczna. Ostatnie zalecenie zostało wydane 26 lipca. 

 

*USA udzieliły rosyjskiej stronie wyjaśnień w związku z nową strategią USA w Afganistanie, informuje MSZ Rosji.Jak czytamy w komunikacie opublikowanym na stronie internetowej Ministerstwa Spraw Zagranicznych Rosji, we wtorek w Moskwie odbyło się spotkanie wiceministra spraw zagranicznych Rosji Igora Morgułowa i ambasadora USA Johna Teffta. „Strona amerykańska udzieliła wyjaśnień w związku z ogłoszoną przez prezydenta Donalda Trumpa nową strategią USA w Afganistanie i Azji Południowej. Strona rosyjska wystosowała szereg wymagających wyjaśnień kwestii zarówno pod względem parametrów, jak i sposobów obecności wojskowej USA w Islamskiej Republice Afganistanu” — czytamy. Strona rosyjska na spotkaniu zwróciła uwagę na ukierunkowanie nowej strategii USA na siłowe rozwiązanie afgańskiego problemu. „Szczególną uwagę zwrócono na brak przejrzystości w działaniach amerykańskich wojskowych, co wywołuje u Rosji i innych regionalnych partnerów uzasadnione obawy. Podkreślono, że Moskwa nie podziela stanowiska Waszyngtonu odnośnie selektywnej presji na poszczególne kraje regionu, opowiada się za równoprawnym współdziałaniem i koordynacją podejść do rozwiązywania sytuacji w Afganistanie z uwzględnieniem interesów wszystkich państw regionu bez wyjątku. Wśród oczywistych niedostatków strategii jest brak w niej zadania walki z afgańskim zagrożeniem narkotykowym, a także kompleksowego podejścia do walki z rozprzestrzenianiem się wpływu Państwa Islamskiego w Afganistanie” — czytamy w komunikacie MSZ. Dyplomaci obu krajów omówili również temat możliwości współdziałania Rosji i USA w Afganistanie w formatach dwustronnych i wielostronnych. W poniedziałek prezydent USA ogłosił nową amerykańska strategię działania w Afganistanie. Trump odmówił komentarza odnośnie wojskowych aspektów strategii, ale dał jasno do zrozumienia, że nie będzie szybkiego wycofania wojsk z Afganistanu. Wyraźnie również określił rolę Pakistanu w afgańskim uregulowaniu: pod adresem Islamabadu zabrzmiała bezpośrednia groźba, że może „dużo stracić”, jeśli nadal będzie ukrywać terrorystów na swoim terytorium. Trump oświadczył, że USA nie będą już wykorzystywać swojej armii do budowania demokracji na świecie.

 

*USA ryzykują utratę bazy wojskowej w centrum Europy. Władze Republiki Czeskiej rozważają możliwość dyslokacji amerykańskiej bazy wojskowej z kraju, powiedział w wywiadzie dla RIA Novosti ambasador Czech w Rosji Vladimir Remek.Dyplomata uważa, że Praga​​nie czuje potrzeby rozmieszczania obcych baz. Jeśli amerykańscy wojskowi rzeczywiście będą musieli opuścić Czechy, to plan rozwoju obrony antyrakietowej w Europie będzie zagrożony. Brak zainteresowania Czech współpracą wojskową z Waszyngtonem potwierdzają wyniki sondaży. Czesi obawiają się, że ich kraj może znaleźć się na ostrzu konfrontacji obcych mocarstw, a w zamian nie będzie mieć żadnych korzyści. Dla Czech ta perspektywa jest podwójnie nieprzyjemna, ponieważ państwo poniosło już straty w wyniku wprowadzenia antyrosyjskich sankcji. Praga, która poparła ograniczenia handlowe przeciwko Moskwy w imię solidarności atlantyckiej, nigdy nie ukrywała, że​​ma nadzieję na ich jak najszybsze zniesienie. Zdaniem ekspertów nie należy przesadzać z prorosyjskim wektorem czeskiej polityki. Jak powiedział wicedyrektor Centrum Technologii Politycznych Aleksiej Makarkin, strategicznym imperatywem dla Pragi jest unikanie konfliktu, który nie zapowiada korzyści dla kraju. Jego zdaniem ważną rolę odegra fakt, że w Republice Czeskiej Rosja jest postrzegana dość pozytywnie.  „Opinia publiczna pamięta, że​​Rosja sympatyzowała z czeskim ruchem narodowym jeszcze na początku XX wieku. Czesi pozytywnie odbierają fakt, że Armia Czerwona wyzwoliła Pragę. Co prawda między naszymi krajami pozostają wspomnienia z 1968 roku, ale one nie są decydujące, te wydarzenia są raczej oceniane za jeden z epizodów z przeszłości” — mówi Makarkin. Zdaniem eksperta czeską politykę ogólnie charakteryzuje dążenie do równowagi, co określają lepsze niż u sąsiadów w regionie relacje z Brukselą. „Czechy nie prowokują Unii Europejskiej, nie kwestionują europejskiego prawa, o co są oskarżane Węgry i Polska, a także zapewniają sobie lepszą pozycję negocjacyjną” — powiedział ekspert. „Nie jest też tak pewne, że od razu wystawią Amerykanów, raczej będą kontynuowane manewry dyplomatyczne — próby znalezienia kompromisu między opinią publiczną a atlantycką solidarnością” — uważa politolog. Zdaniem innego eksperta ds. stosunków międzynarodowych, wiceprzewodniczącego Centrum Komunikacji Strategicznej Dmitrija Abzałowa, dalsze działania Pragi będą zależeć od tego, ile irytacji przeciwko USA nagromadziło się w czeskiej elicie. „Dobra wymiana handlowa między Rosją a Republiką Czeską została obecnie ograniczona, wspólne projekty energetyczne są zagrożone. Z punktu widzenia Republiki Czeskiej powinno być niezrozumiałe, dlaczego trzeba z tego wszystkiego zrezygnować” — powiedział Abzałow.

 

* Coraz ostrzejsze formy przybiera wojna propagandowa Zachodu przeciw Rosji.Dyrektor generalny organizacji Reporterzy bez Granic – Francuz Christophe Deloirew wywiadzie dla „Télérama” powiedział, że podczas spotkania z Władimirem Putinem w Wersalu Emmanuel Macron „surowo potraktował RT i Sputnik — dwa media finansowane przez Kreml –  nazywając  je «organami władzy»”.  „A w ubiegłym roku, po przyjęciu rezolucji Parlamentu Europejskiego skierowanej przeciwko rosyjskiej propagandzie, szefowa  RT — stacji, która powinna się pojawić we Francji pod koniec roku – napisała do mnie i poprosiła naszą organizację o ochronę, powołując się na art. 19 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka! Żyjemy w czasach, gdy wrogowie dziennikarstwa korzystają z tych zasad, które kiedyś służyły do ochrony dziennikarstwa” – powiedział Deloire. Jego zdaniem w tej sytuacji obowiązujące międzynarodowe prawodawstwo nie działa. W ubiegłym roku przedstawiciele organizacji Reporterzy bez Granic oświadczyli,  że nie będą udzielać komentarzy mediom, które wchodzą w skład „Rossija Siegodnia”. Była to odpowiedź na prośbę o ocenę rezolucji Parlamentu Europejskiego w sprawie zwalczania rosyjskich mediów, które nazwano „zagrożeniem informacyjnym”.  Redaktor naczelna międzynarodowej agencji informacyjnej „Rossija Siegodnia" i stacji telewizyjnej RTOrmianka Margarita Simonian skomentowała wypowiedź Deloire następująco:  „Po takich diabelskich wypowiedziach Reporterzy bez Granic powinni cichaczem sami się rozwiązać, aby nie hańbić prawdziwych obrońców praw człowieka”.

 

*Duży popyt na rosyjskie systemy obrony powietrznej S-400 na świecie powinien zmusić Pentagon i NATO do „przemyśleń, że​​zostaliściśnięci w międzynarodowej przestrzeni powietrznej. Do takiego wniosku w swoim artykule dla Contra Magazin doszedł sprawozdawca Marco Mayer.Autor zaznacza, że​​obecnie Rosja ma dziesięć zamówień  na dostawę S-400, a wśród klientów figurują Iran i Chiny.  „Jeśli (Pentagon i NATO) zdecydują się na inwazję na kraj, który nie podporządkuje się ich woli, powinni zrozumieć, że takiego systemu nie da się wyłączyć jednym naciśnięciem przycisku” — zauważa Meyer. Jednocześnie obserwator podkreśla, że​​wśród klientów S-400 jest Turcja, co możeprzyczynić się do pogłębienia rozłamu między NATO a Ankarą, a jednocześnie zapewnić równowagę sił w regionie.

 

* Dyrektor federalnej Służby do spraw Współpracy Wojskowo-Technicznej Dmitrij Szugajew wyraził nadzieję na „pozytywny wynik" negocjacji prowadzonych przez Rosję i Turcję w sprawie dostaw wyrzutni przeciwlotniczych S-400. Chodzi przecież nie o dostawy broni strzeleckiej, lecz o poważne systemy, wobec tego istnieją w tym pewne niuanse. Bardzo liczę na to, że wkrótce osiągniemy pozytywny wynik — powiedział Szugajew w wywiadzie dla gazety „Kommiersant". Podkreślił on również, że „nasi przyjaciele za oceanem, oczywiście, są oburzeni, lecz Turcja jest niepodległym państwem i może podejmować decyzje w sprawie tego, czy ma kupować czy nie, czy ma połączyć, czy nie". Rzecznik prasowy prezydenta Turcji Ibrahim Kałyn oświadczył pod koniec lipca, że negocjacje w sprawie dostaw dla Turcji systemów S-400 zbliżają się do końca, porozumienie między dwoma krajami w tej sprawie już uzyskało kształty, do wyjaśnienia pozostały tylko nieznaczące zagadnienia. Z kolei dyrektor generalny organizacji „Rosoboroneksport" Aleksander Michiejew w ubiegłym tygodniu poinformował, że kontrakt dotyczący dostaw wyrzutni przeciwlotniczych S-400 dla Turcji jest bliski podpisania, lecz na razie nie nabrał jeszcze mocy prawnej. Dyrektor Centrum Badań Wojskowo-Politycznych Moskiewskiego Państwowego Instytutu Stosunków Międzynarodowych politolog Aleksiej Podbieriozkin w wywiadzie dla radia Sputnik wyraził opinię, że nie ma tu mowy o sztucznym przeciąganiu negocjacji. Rozmowy są dość trudne z tego prostego przecież powodu, że jest to nowy system, jakiego dotychczas nie dostarczano na eksport. Kontrakt na dostawy systemów zawarty jest tylko z Chinami. Ewentualnie, będziemy dostarczać S-400 dla Indii. Obecnie prowadzone są negocjacje z Turcją. Wzorce eksportowe są nieco inne, ponadto, należy je przecież wyprodukować. Przy tym produkowane są one przez setki przedsiębiorstw i to wszystko wymaga uzgodnienia — powiedział Aleksiej Podbieriozkin.Politolog podkreślił, że przeciwlotnicze wyrzutnie rakietowe S-400 „Triumf" są obecnie najlepsze na świecie pod względem szeregu parametrów. Najważniejsze, co cechuje S-400, to nowe systemy rażenia, dość szybkie rakiety, zdolne do zestrzeliwania międzykontynentalnych rakiet balistycznych i rakiet balistycznych średniego zasięgu. Żaden z dotychczasowych systemów nie posiadał podobnych możliwości. Ponadto, wyposażono go w absolutnie unikalną stację radarową w pasmach decymetrowych dla wykrywania celów punktowych. S-400 jest systemem unikalnym, na razie nie istnieje nic, do czego dałoby się go porównać — podkreślił Aleksiej Podbieriozkin.

 

*Przechwycenie lecącej w powietrzu hipersonicznej rakiety balistycznej nie jest takim łatwym zadaniem - zauważa The New York Times.System, który strzeże kontynentalnej części USA, nosi nazwę Naziemnego Systemu Obrony Przeciwrakietowej (Ground — Based Midcourse Defence, GMD) na odcinku marszowym lotu. Autor materiału uważa, że GMD trudno nazwać cudowną tarczą, tym nie mniej na dany moment USA nie mają innej obrony. W skład GMD wchodzi od 36 do 44 rakiet przechwytujących rozmieszczonych na Alasce i w Kalifornii. Tymczasem w toku prowadzonych od 1999 roku 18 testowych startów tylko 10 razy udało się zestrzelić rakiety-cele. Problem w tym, że system GMD przeznaczony jest do likwidacji pocisków ICBM, które latają znacznie wyżej i szybciej niż rakiety o mniejszym zasięgu. Zadanie komplikują odłamki powstające na skutek oddzielenia głowicy od rakiety. Odróżnienie głowicy bojowej od chmury odłamków jest nader problematyczne.

 

*Minister turystyki podjął decyzję o dymisji prezesa  Polskiej Organizacji Turystycznej Marka Olszewskiego. Jest ona reakcją na sugestie Olszewskiego, aby z programów turystycznych promujących Polskę wykreślić Muzeum Historii Żydów Polskich „Polin” oraz KL Auschwitz-Birkenau.Chcemy położyć nacisk na promowanie tego, co cenne w naszej własnej kulturze, pokazać nasz wielki wkład w rozwój Europy. Nie mam potrzeby eksponowania miejsc i zdarzeń związanych z historią innych narodów – stwierdził Olszewski.– Pamiętajmy, że kultura żydowska w praktyce cała przetrwała – mówił szef POT i dodawał, że „nie ma potrzeby eksponowania miejsc i zdarzeń związanych z historią innych narodów”.Auschwitz to nie produkt turystyczny, lecz miejsce zadumy i przemyśleń, a my zajmujemy się promocją Polski jako kraju atrakcyjnego turystycznie – argumentował szef POT.Dodał on również, że – To polskie, a nie żydowskie elity zostały w czasie wojny zupełnie przeorane i zlikwidowane i podkreślał, że chce pokazać Polskę od najlepszej strony, przez nasze zabytki, kulturę, gościnność, wspaniałą muzykę.

 

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930