Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
3828 postów 1806 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Lęk przed Partią Boga

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

BLISKI WSCHÓD: Wojna syryjska wzmocniła siły Hezbollahu i stworzyła nową sytuację w Libanie. Izrael ma się czym martwić.

 

Z wystającej skały, z której roztacza się widok na stary wapienny kamieniołom w opustoszałej dolinie Baalbeku, młody bojownik Hezbollahu (Partii Boga) w Libanie ogląda wraz z kamerą libańskiej TV teren, który jeszcze kilka dni temu był pod kontrolą dżihadystów związanych z al-Qaidą. Słychać jak mówi do kogoś: „كان هناك قناصة وراء كل صخرة  [kan hunak qanasat łara' kul sachra]” (Za każdą skałą czaili się snajperzy). Operacja wykurzania dżihadystów z ich górskich kryjówek na północno-wschodniej granicy Libanu z Syrią rozpoczęła się 21 lipca. Tylko tydzień zajęło Hezbollahowi, aby pokonać swoich mniej zaprawionych w bojach rywali i  dodać kolejne zwycięstwo do długiej i rosnącej listy swych wojskowych sukcesów odkąd sześć lat temu wybuchła wojna syryjska.

Wraz ze wsparciem rosyjskiego lotnictwa i pomocą z Iranu w postaci uzbrojenia i instruktorów, ofiarne i bardzo sprawne bojowo oddziały lądowe Hezbollahu podtrzymały syryjskiego prezydenta Baszara al-Assada. Koszt był wysoki. Około 2000 bojowników, z łącznej liczby około 15 000 (z wyjątkiem rezerwistów), zginęło na linii wielu frontów w Syrii. Ale konflikt ten również przekształcił Hezbollah – szyicką milicję utworzoną na bazie partii politycznej. Wzmocniona i zahartowana w walkach i zaopatrzona w dużo broni z Iranu, teraz bardziej przypomina regularną i dość skuteczną armię. Bardzo to martwi i niepokoi Izrael, jej tradycyjnego i nieprzejednanaego wroga.

Korzenie Hezbollahu sięgają początków lat osiemdziesiątych, kiedy to Irańska Gwardia Rewolucyjna przeszkoliła szyickich bojowników, aby nie bali się izraelskich żołnierzy, którzy okupowali wtedy południowy Liban i umieli ich nękać. Grupa dobrze wyćwiczyła skuteczną taktykę partyzancką, w tym samochody-pułapki i zamachy na słabe punkty wroga, podczas wojny domowej w Libanie. Odniosła swe pierwsze zwycięstwo w 2000 r,  zmuszając wojska izraelskie do wycofania się z południa ich kraju. Potwierdziła je ponownie sześć lat później, gdy nieźle dała Żydom łupnia obalając mit „niezwyciężonej armii Izraela” i stając się pierwszą arabską formacją, która mimo słabszego uzbrojenia sprostała im w polu. Obecnie  podczas kampanii w Syrii Hezbollah wystąpił już bardziej jako regularna armia lądowa, przyjął bardziej konwencjonalną taktykę i zdobył większy arsenał. Użył własnych czołgów i artylerii, pocisków kierowanych i floty trutni, walcząc w pustyniach, górach i miastach.

Wywiad izraelski donosi z niepokojem, że Hezbollah ma 17 razy więcej rakiet niż dziesięć lat temu. Broń jest też bardziej wyrafinowana i wiadomo, że mają także pociski przeciwlotnicze. Hassan Nasrallah, przywódca Hezbollahu, mówi, że jego rakiety mogą teraz dotrzeć do dowolnego miejsca w Izraelu, włącznie z reaktorem jądrowym w Dimona na południu i wielkimi magazynami chemicznymi w Hajfie na północy. Izraelscy wojskowi traktują te pogróżki całkiem poważnie.

Do tej pory Izrael ograniczył się do działań wewnątrz Syrii, gdzie od czasu do czasu bombardował rozpoznane lub domniemane magazyny broni Hezbollahu a także  irańskie transporty uzbrojenia dla Hezbollahu. Ale obecnie Aman – izraelski wywiad wojskowy twierdzi, że Iran buduje fabryki rakiet w Libanie. To może łatwo doprowadzić do izraelskich nalotów na Liban. Mówi się też o rozbudowywaniu sił Hezbollahu po syryjskiej stronie Wzgórz Golan, co ma otworzyć tym samym drugi front przeciwko Izraelowi, a to może również wywołać ostre reakcje Izraela i doprowadzić do kolejnego konfliktu.

Obie strony mają powody do obaw, że taka kolejna wojna może być jeszcze gorsza niż ta ostatnia. Izrael twierdzi, że granica pomiędzy państwem libańskim a coraz silniejszym i bardziej wpływowym Hezbollahem, który dzięki sukcesom bojowym cieszy się niekłamanym prestiżem w świecie arabskim, uległa w ostatnich latach zamazaniu. Jeśli więc Hezbollah rozpocznie ataki, Izrael powinien posłać Liban „z powrotem do średniowiecza" (לשלוח בחזרה לימי הביניים), jak to ujął izraelski  minister edukacji Naftali Bennett. Jego zdaniem libańskie fabryki, elektrownie i inna duża infrastruktura staną się uzasadnionymi celami ataków Izraela. Z kolei Nasrallah oznajmił, że w takim przypadku będzie zmuszony „حشد مئات الآلاف من المتطوعين [haszad mijat alalaf min almuttałłijun](wezwać setki tysięcy ochotników) z całego świata arabskiego do walki z Izraelem. Biorąc pod uwagę niewielkie terytoria obu krajów, jakikolwiek błąd kalkulacji którejkolwiek ze stron może okazać się niszczący dla obu.

Hezbollah nieco stracił na prestiżu w świecie arabskim z uwagi na jednostronne zaangażowanie się w konflikt szyicko-sunnicki w Syrii. Ale w Libanie Partia Boga  zbudowała sobie nowe, cenne sojusze. Grupa ta, która jest szyicka, skorzystała z obaw chrześcijańskiej połowy ludności Libanu orzed uchodźcami sunnickimi z Syrii, którzy stanowią już około jednej czwartej obecnej ludności Libanu. Prezydent Michel Aoun, chrześcijanin, sprzymierzył się z politycznym skrzydłem Hezbollahu. Twierdzi on, że Hezbollah ma prawo zachować broń w celu ochrony Libanu przed Izraelem, budząc tym wściekłość tych polityków, którzy chcą Hezbollah rozbroić, bo naraża on Liban na gniew Izraela. Gabinet w Bejrucie jest pełen sojuszników Hezbollahu, którzy popierają rząd Assada w Damaszku i chcą, aby uchodźcy jak najrychlej wrócili do domu.

Ten nowy krajobraz polityczny widać np.  w przygranicznej enklawie chrześcijańskiej Ras Baalbek. Dżihadyści przeniknęli tam z Syrii w 2014 r. Lokalna gospodarka załamała się z powodu zamknięcia wapiennych kamieniołomów, terenów myśliwskich i sadów na zboczach gór. Hezbollah skorzystał wtedy z okazji, pomagając chrześcijanom utworzyć lokalną milicję, wysyłając im broń, noktowizory i doradców, aby patrolować teren i odpierać dżihadystów.

"Izrael oczernia Hezbollah jako organizacją terrorystyczną", mówi Rifaat Nasrallah, przywódca milicji chrześcijańskiej w Baalbeku (nie ma żadnego związku z Hassanem Nasrallahem, przywodcą Hezbollahu). "Ale oni nie są zewnętrzną siłą, która przyszła, aby nas terroryzować. Są częścią naszego społeczeństwa. Uczestniczą w naszych weselach i pogrzebach. Troszczą się o nas, więc i my dbamy o nich”. Wydaje się, że nowe sojusze szyicko-chrześcijańskie, wypalone w piecu syryjskiej wojny będą teraz trudne do rozbicia. Izrael ma się czym martwić. (BJ)

KOMENTARZE

  • @ Autor
    5*

    "Lęk przed Partią Boga"

    Dzięki Bogu i partii [ ;-) ] bać się musi tylko dyjabeł.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930