Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4001 postów 1864 komentarze

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Śledztwo ukarane

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

CO PISZĄ INNI: Przytaczam bardzo ciekawe opracowanie M.Mazura opublikowane na łamach Xportalu.

 

Wielomiesięczne śledztwo dziennikarskie w sprawie przerzutu broni dla syryjskiej „opozycji”, skończyło się dla prowadzącej je bułgarskiej dziennikarki długimi przesłuchaniami i zwolnieniem z pracy. Sprawa jest niezwykle wrażliwa politycznie, gdyż cały proceder odbywał się pod nadzorem CIA i innych agencji wywiadu, zaś dostawy trafiały do Syrii na pokładach samolotów, w ramach lotów dyplomatycznych z państw Kaukazu i Europy Południowo-Wschodniej. Ładunki przewożone w ramach takich rejsów nie podlegają kontroli, są także zwolnione od podatków oraz opłat lotniczych.

Obszerny raport, którego autorką jest dziennikarka śledcza Diliana Gajtandżijewa opublikował bułgarski dziennik „Trud”, z siedzibą w Sofii. Autorka opisała w nim, jak pod przykrywką lotów dyplomatycznych państwowe linie lotnicze Azerbejdżanu „Silk Airlines” regularnie transportowały setki ton broni do Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratów Arabskich (ZEA) oraz Turcji – będąc częścią niejawnego programu CIA, którego celem było zbrojenie tzw. syryjskiej opozycji. Jednak jak wykazała Gajtandżijewa, broń ta ostatecznie skończyła w rękach terrorystów Al-Qaidy i  Daeszu w Syrii oraz Iraku. Trzeba przy tym zaznaczyć, że stało się tak nie tylko za sprawą znanego mechanizmu „dezercji z bronią w ręku” – ale także z jak najbardziej planowego dostarczania broni dla Daeszu przez sunnickie monarchie Zatoki Perskiej.

W cały proceder, obok amerykańskiego Dowództwa Operacji Specjalnych (USSOCOM), władz bułgarskich, azerskich, saudyjskich oraz ZEA, miały być również zaangażowane stacjonujące w Afganistanie kontyngenty wojskowe Niemiec oraz Danii, a także przebywające w Iraku oddziały ze Szwecji. Natomiast jeśli chodzi o podmioty prywatne uczestniczące w łańcuchu dostaw, na szczególną uwagę zasługują amerykańskie firmy Purple Shovel, a także spółki Jugoimport (Serbia), CHIHAZ (Azerbejdżan) oraz Elbit Systems (Izrael). W raporcie zauważono także, że sam mechanizm przerzutowy był wykorzystywany nie tylko na potrzeby „syryjskiej opozycji” – jeden z takich „rejsów dyplomatycznych” do Burkina Faso poprzedzał bezpośrednio próbę zbrojnego zamachu stanu w tym państwie. Mechanizm miał być wykorzystywany także do zbrojenia lewicujących bojówek Kurdów w północnej Syrii – możliwe, że w jego ramach będą dalej otrzymywać broń, tak długo jak politycy USA będą przekonani, że dzięki temu nadal będą mieć jakąkolwiek realną możliwość wpływania na sytuację w Syrii.

Choć od dawna było wiadome, że broń dostarczana islamiskim „rebeliantom” w Syrii przez koalicję USA+państwa Zatoki Perskiej+państwa NATO ułatwiła ekspansję Państwa Islamskiego, raport jest przełomowy także dlatego, że jako pierwszy dostarcza całościowych informacji (wraz z oficjalną dokumentacją!) nt. łańcucha dostaw broni, od momentu opuszczenia przez nią krajów pochodzenia aż do znalezienia się na bitewnych polach Syrii i Iraku. Autorka raportu już wcześniej posiadała pewne informacje o broni wędrującej do islamistów z Bułgarii – jak sama przyznała, w tym poglądzie utwierdził ją wyjazd do syryjskiego Aleppo w grudniu 2016 roku, gdzie miała relacjonować przebieg przełomowych walk o miasto. Była świadkiem wyzwolenia ostatnich zajmowanych przez islamistów dzielnic, a także jedną z pierwszych osób spoza Syrii, które miały okazję zobaczyć, co znajdowało się w magazynach terrorystów. Wtedy też sporządziła solidną dokumentację filmowo-zdjęciową, zwracając szczególną uwagę na numery produkcyjne broni – oraz na oznaczenia skrzyń, w których ta broń się znajdowała – z zaskoczeniem odkrywając, że znaczna część sprzętu pochodziła z jej ojczyzny.

Jak wyjaśniała, później udało jej się ustalić, w jakich bułgarskich fabrykach ta broń została wyprodukowana – by następnie odkryć, że została ona legalnie wyeksportowana do Arabii Saudyjskiej, która następnie zaopatrzyła w nią popierane przez siebie grupy islamistyczne w Syrii.

Jednak zakrojone na szeroką skalę dziennikarskie śledztwo rozpoczęła wkrótce po tym, jak pod koniec czerwca na Twitterze używanym przez bułgarskich członków sieci „Anonymous” (@anon_bg) opublikowano link do materiałów, zawierających korespondencję dyplomatyczną, skany listów przewozowych oraz wykradzione emaile podmiotów państwowych i prywatnych, uczestniczących w tym procederze. Nie jest jasne, jak bułgarscy „Anonymous” weszli w ich posiadanie – ciekawe są zwłaszcza skany listów przewozowych, oraz inne dokumenty, które wyglądają tak, jakby miały być sporządzone jedynie w wersji papierowej. Wiele z nich wygląda na zeskanowane w pośpiechu, niezbyt estetycznie. Zastanawia też, skąd hakerzy wiedzieli, gdzie i czego szukać, na co zwracać uwagę w olbrzymiej ilości danych? Niewykluczone, że w ujawnieniu procederu pomógł im jakiś dysydent, będący dość wysoko w którymś z pionów bułgarskiego państwa (dyplomacja? wywiad?). Jeżeli tak było w istocie, to znając specyfikę Bułgarii należy pochylić czoła przed odwagą – gdyż mowa tu o strukturach państwa kontrolowanego przez mafię, rozliczającą się w bezwzględny sposób z każdym, kto zagraża jej interesom.

Z pewnością nie jest też kwestią przypadku, że na jedno z państw przerzutowych CIA wybrało właśnie Bułgarię – amerykańska agencja dobrze zna specyfikę tego kraju, a jako organizacja posiadająca doświadczenie w różnych „nie do końca legalnych” działaniach na pewno umie wykorzystywać ją do własnych celów. Jeszcze bardziej skorumpowany, przeżarty klanowo-mafijnymi układami jest Azerbejdżan – kraj, gdzie od kilkunastu lat rządzi prezydent Ilhan Alijew, a państwowa komisja wyborcza przez przypadek ogłasza wyniki wyborów jeszcze zanim zaczęło się głosowanie. Co oczywiście w niczym nie przeszkadza „obrońcom demokracji” z Ameryki i Europy – a przynajmniej tak długo, dopóki azerski satrapa będzie nadal realizował ich wolę.

Z uwagi na kaliber sprawy, wkrótce po ukazaniu się raportu Bałkańska Sieć Dziennikarstwa Śledczego przystąpiła do jego weryfikacji – przeprowadzając własne śledztwo, które ostatecznie potwierdziło ustalenia dziennikarki.

Wartościowy jest również tekst opublikowany w Zero Hedge (niezależny, ceniony na Zachodzie za podejmowanie niewygodnych tematów i podważanie propagandy mediów głównego nurtu). Ujęto w nim także to, co się wydarzyło (i nie wydarzyło) już po opublikowaniu raportu.

Choć raport jest dostępny od wielu miesięcy, a drogę utorowała mu seria pomniejszych śledztw związanych z tematem, nie poświęcono mu wielkiej uwagi w prasie zachodniej czy międzynarodowej – nawet pomimo faktu, że był rozpowszechniany za pomocą mediów społecznościowych oraz dyskutowany przez jednych z najbardziej znanych ekspertów ds. Syrii i Bliskiego Wschodu. Jednak co zaskakujące, w ubiegłą niedzielę dłuższy tekst nt. raportu i związanych z nim dalszych perypetii bułgarskiej dziennikarki opublikowała… katarska telewizja al-Dżazira. Oprócz kwestii podejmowanych w samym raporcie, katarscy dziennikarze przekazali światu informację, że Gajtandżijewa była przesłuchiwana przez bułgarskie władze, a następnie zwolniono ją z pracy.

Nieprzypadkowo  al-Dżazira opisała sprawę  dopiero teraz, gdy obecny kryzys na linii Katar-Arabia Saudyjska pogłębia się – skutkując dyplomatyczną wojną, w której obie strony wyciągają sobie wzajemnie rozmaite brudy z przeszłości, w szczególności te związane ze wspieraniem terroryzmu. Niezależnie od swego miejscami eufemistycznego języka i niedopowiedzeń, reportaż al-Dżaziry stanowi pierwszy przypadek, gdy media głównego nurtu zwróciły uwagę na sprawę. I co ciekawe – choć powszechnie wiadomo o niedawnej decyzji prezydenta Trumpa o zaprzestaniu przez CIA dozbrajania syryjskiej opozycji, wygląda na to, że cały aparat dostaw broni do Syrii istnieje nadal. Na dodatek azerskie linie lotnicze „Silk Airlines” nadal w nim uczestniczą. W rozmowie telefonicznej dla dziennikarzy al-Dżaziry, jaka miała miejsce w ubiegłą niedzielę, Gajtandżijewa powiedziała: „Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie i USA muszą zaprzestać przerzutu broni za pośrednictwem lotów dyplomatycznych Silk Airlines, która później ląduje w rękach terrorystów na całym świecie”.

Niestety, istnieje ryzyko, że Gajtandżijewa może podzielić  smutny los Sereny Shim – urodzonej w USA reporterki tureckiego pochodzenia, śledzącej dla irańskiej sieci medialnej Press TV wątki wspierania syryjskich dżihadystów przez Turcję. W końcu nieprzypadkowo mówi się o Bułgarii (trawestując znane powiedzenie o militarystycznych Prusach): „to nie jest państwo, które ma mafię – to mafia, która ma państwo”

 

 

Diliana Gajtandżijewa

KOMENTARZE

  • Bułgaria
    Cała sprawa jest ciekawa dlatego,że utajniono tę sprawę tak,iż dopiero Pański artykuł ujawnia w Polsce tę aferę. Bułgaria od zawsze (także za "komuny") realizowała takie transakcje (KINTEX), bo miała szereg zalet. Duża i tania produkcja broni strzeleckiej od kalibrów 7,62mm po 23mm. A to bardzo pożądana broń w strefach konfliktów lokalnych, gdzie decydują właśnie te kalibry. Ponadto Bułgaria jest blisko tych stref konfliktów oraz poprzez swoich muzułmanów ma dobre powiązania handlowe. Do tego Azerowie i sprawa jest jasna. Ciekawe, czy o tym wszystkim wiedział prez.Trump, który jest zwolennikiem "załatwienia" ISIS? Pozdrawiam.Excalibur
  • Dlaczego 1?
    Z jakiego powodu ktoś ocenił artykuł na 1?
    Pewnie kundelek się tutaj pojawił...
  • niejednemu chlopu ich brakuje
    Odwazna kobieta;ma j.ja

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930