Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4573 posty 2072 komentarze

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Śledztwo ukarane

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

CO PISZĄ INNI: Przytaczam bardzo ciekawe opracowanie M.Mazura opublikowane na łamach Xportalu.

 

Wielomiesięczne śledztwo dziennikarskie w sprawie przerzutu broni dla syryjskiej „opozycji”, skończyło się dla prowadzącej je bułgarskiej dziennikarki długimi przesłuchaniami i zwolnieniem z pracy. Sprawa jest niezwykle wrażliwa politycznie, gdyż cały proceder odbywał się pod nadzorem CIA i innych agencji wywiadu, zaś dostawy trafiały do Syrii na pokładach samolotów, w ramach lotów dyplomatycznych z państw Kaukazu i Europy Południowo-Wschodniej. Ładunki przewożone w ramach takich rejsów nie podlegają kontroli, są także zwolnione od podatków oraz opłat lotniczych.

Obszerny raport, którego autorką jest dziennikarka śledcza Diliana Gajtandżijewa opublikował bułgarski dziennik „Trud”, z siedzibą w Sofii. Autorka opisała w nim, jak pod przykrywką lotów dyplomatycznych państwowe linie lotnicze Azerbejdżanu „Silk Airlines” regularnie transportowały setki ton broni do Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratów Arabskich (ZEA) oraz Turcji – będąc częścią niejawnego programu CIA, którego celem było zbrojenie tzw. syryjskiej opozycji. Jednak jak wykazała Gajtandżijewa, broń ta ostatecznie skończyła w rękach terrorystów Al-Qaidy i  Daeszu w Syrii oraz Iraku. Trzeba przy tym zaznaczyć, że stało się tak nie tylko za sprawą znanego mechanizmu „dezercji z bronią w ręku” – ale także z jak najbardziej planowego dostarczania broni dla Daeszu przez sunnickie monarchie Zatoki Perskiej.

W cały proceder, obok amerykańskiego Dowództwa Operacji Specjalnych (USSOCOM), władz bułgarskich, azerskich, saudyjskich oraz ZEA, miały być również zaangażowane stacjonujące w Afganistanie kontyngenty wojskowe Niemiec oraz Danii, a także przebywające w Iraku oddziały ze Szwecji. Natomiast jeśli chodzi o podmioty prywatne uczestniczące w łańcuchu dostaw, na szczególną uwagę zasługują amerykańskie firmy Purple Shovel, a także spółki Jugoimport (Serbia), CHIHAZ (Azerbejdżan) oraz Elbit Systems (Izrael). W raporcie zauważono także, że sam mechanizm przerzutowy był wykorzystywany nie tylko na potrzeby „syryjskiej opozycji” – jeden z takich „rejsów dyplomatycznych” do Burkina Faso poprzedzał bezpośrednio próbę zbrojnego zamachu stanu w tym państwie. Mechanizm miał być wykorzystywany także do zbrojenia lewicujących bojówek Kurdów w północnej Syrii – możliwe, że w jego ramach będą dalej otrzymywać broń, tak długo jak politycy USA będą przekonani, że dzięki temu nadal będą mieć jakąkolwiek realną możliwość wpływania na sytuację w Syrii.

Choć od dawna było wiadome, że broń dostarczana islamiskim „rebeliantom” w Syrii przez koalicję USA+państwa Zatoki Perskiej+państwa NATO ułatwiła ekspansję Państwa Islamskiego, raport jest przełomowy także dlatego, że jako pierwszy dostarcza całościowych informacji (wraz z oficjalną dokumentacją!) nt. łańcucha dostaw broni, od momentu opuszczenia przez nią krajów pochodzenia aż do znalezienia się na bitewnych polach Syrii i Iraku. Autorka raportu już wcześniej posiadała pewne informacje o broni wędrującej do islamistów z Bułgarii – jak sama przyznała, w tym poglądzie utwierdził ją wyjazd do syryjskiego Aleppo w grudniu 2016 roku, gdzie miała relacjonować przebieg przełomowych walk o miasto. Była świadkiem wyzwolenia ostatnich zajmowanych przez islamistów dzielnic, a także jedną z pierwszych osób spoza Syrii, które miały okazję zobaczyć, co znajdowało się w magazynach terrorystów. Wtedy też sporządziła solidną dokumentację filmowo-zdjęciową, zwracając szczególną uwagę na numery produkcyjne broni – oraz na oznaczenia skrzyń, w których ta broń się znajdowała – z zaskoczeniem odkrywając, że znaczna część sprzętu pochodziła z jej ojczyzny.

Jak wyjaśniała, później udało jej się ustalić, w jakich bułgarskich fabrykach ta broń została wyprodukowana – by następnie odkryć, że została ona legalnie wyeksportowana do Arabii Saudyjskiej, która następnie zaopatrzyła w nią popierane przez siebie grupy islamistyczne w Syrii.

Jednak zakrojone na szeroką skalę dziennikarskie śledztwo rozpoczęła wkrótce po tym, jak pod koniec czerwca na Twitterze używanym przez bułgarskich członków sieci „Anonymous” (@anon_bg) opublikowano link do materiałów, zawierających korespondencję dyplomatyczną, skany listów przewozowych oraz wykradzione emaile podmiotów państwowych i prywatnych, uczestniczących w tym procederze. Nie jest jasne, jak bułgarscy „Anonymous” weszli w ich posiadanie – ciekawe są zwłaszcza skany listów przewozowych, oraz inne dokumenty, które wyglądają tak, jakby miały być sporządzone jedynie w wersji papierowej. Wiele z nich wygląda na zeskanowane w pośpiechu, niezbyt estetycznie. Zastanawia też, skąd hakerzy wiedzieli, gdzie i czego szukać, na co zwracać uwagę w olbrzymiej ilości danych? Niewykluczone, że w ujawnieniu procederu pomógł im jakiś dysydent, będący dość wysoko w którymś z pionów bułgarskiego państwa (dyplomacja? wywiad?). Jeżeli tak było w istocie, to znając specyfikę Bułgarii należy pochylić czoła przed odwagą – gdyż mowa tu o strukturach państwa kontrolowanego przez mafię, rozliczającą się w bezwzględny sposób z każdym, kto zagraża jej interesom.

Z pewnością nie jest też kwestią przypadku, że na jedno z państw przerzutowych CIA wybrało właśnie Bułgarię – amerykańska agencja dobrze zna specyfikę tego kraju, a jako organizacja posiadająca doświadczenie w różnych „nie do końca legalnych” działaniach na pewno umie wykorzystywać ją do własnych celów. Jeszcze bardziej skorumpowany, przeżarty klanowo-mafijnymi układami jest Azerbejdżan – kraj, gdzie od kilkunastu lat rządzi prezydent Ilhan Alijew, a państwowa komisja wyborcza przez przypadek ogłasza wyniki wyborów jeszcze zanim zaczęło się głosowanie. Co oczywiście w niczym nie przeszkadza „obrońcom demokracji” z Ameryki i Europy – a przynajmniej tak długo, dopóki azerski satrapa będzie nadal realizował ich wolę.

Z uwagi na kaliber sprawy, wkrótce po ukazaniu się raportu Bałkańska Sieć Dziennikarstwa Śledczego przystąpiła do jego weryfikacji – przeprowadzając własne śledztwo, które ostatecznie potwierdziło ustalenia dziennikarki.

Wartościowy jest również tekst opublikowany w Zero Hedge (niezależny, ceniony na Zachodzie za podejmowanie niewygodnych tematów i podważanie propagandy mediów głównego nurtu). Ujęto w nim także to, co się wydarzyło (i nie wydarzyło) już po opublikowaniu raportu.

Choć raport jest dostępny od wielu miesięcy, a drogę utorowała mu seria pomniejszych śledztw związanych z tematem, nie poświęcono mu wielkiej uwagi w prasie zachodniej czy międzynarodowej – nawet pomimo faktu, że był rozpowszechniany za pomocą mediów społecznościowych oraz dyskutowany przez jednych z najbardziej znanych ekspertów ds. Syrii i Bliskiego Wschodu. Jednak co zaskakujące, w ubiegłą niedzielę dłuższy tekst nt. raportu i związanych z nim dalszych perypetii bułgarskiej dziennikarki opublikowała… katarska telewizja al-Dżazira. Oprócz kwestii podejmowanych w samym raporcie, katarscy dziennikarze przekazali światu informację, że Gajtandżijewa była przesłuchiwana przez bułgarskie władze, a następnie zwolniono ją z pracy.

Nieprzypadkowo  al-Dżazira opisała sprawę  dopiero teraz, gdy obecny kryzys na linii Katar-Arabia Saudyjska pogłębia się – skutkując dyplomatyczną wojną, w której obie strony wyciągają sobie wzajemnie rozmaite brudy z przeszłości, w szczególności te związane ze wspieraniem terroryzmu. Niezależnie od swego miejscami eufemistycznego języka i niedopowiedzeń, reportaż al-Dżaziry stanowi pierwszy przypadek, gdy media głównego nurtu zwróciły uwagę na sprawę. I co ciekawe – choć powszechnie wiadomo o niedawnej decyzji prezydenta Trumpa o zaprzestaniu przez CIA dozbrajania syryjskiej opozycji, wygląda na to, że cały aparat dostaw broni do Syrii istnieje nadal. Na dodatek azerskie linie lotnicze „Silk Airlines” nadal w nim uczestniczą. W rozmowie telefonicznej dla dziennikarzy al-Dżaziry, jaka miała miejsce w ubiegłą niedzielę, Gajtandżijewa powiedziała: „Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie i USA muszą zaprzestać przerzutu broni za pośrednictwem lotów dyplomatycznych Silk Airlines, która później ląduje w rękach terrorystów na całym świecie”.

Niestety, istnieje ryzyko, że Gajtandżijewa może podzielić  smutny los Sereny Shim – urodzonej w USA reporterki tureckiego pochodzenia, śledzącej dla irańskiej sieci medialnej Press TV wątki wspierania syryjskich dżihadystów przez Turcję. W końcu nieprzypadkowo mówi się o Bułgarii (trawestując znane powiedzenie o militarystycznych Prusach): „to nie jest państwo, które ma mafię – to mafia, która ma państwo”

 

 

Diliana Gajtandżijewa

KOMENTARZE

  • Bułgaria
    Cała sprawa jest ciekawa dlatego,że utajniono tę sprawę tak,iż dopiero Pański artykuł ujawnia w Polsce tę aferę. Bułgaria od zawsze (także za "komuny") realizowała takie transakcje (KINTEX), bo miała szereg zalet. Duża i tania produkcja broni strzeleckiej od kalibrów 7,62mm po 23mm. A to bardzo pożądana broń w strefach konfliktów lokalnych, gdzie decydują właśnie te kalibry. Ponadto Bułgaria jest blisko tych stref konfliktów oraz poprzez swoich muzułmanów ma dobre powiązania handlowe. Do tego Azerowie i sprawa jest jasna. Ciekawe, czy o tym wszystkim wiedział prez.Trump, który jest zwolennikiem "załatwienia" ISIS? Pozdrawiam.Excalibur
  • Dlaczego 1?
    Z jakiego powodu ktoś ocenił artykuł na 1?
    Pewnie kundelek się tutaj pojawił...
  • niejednemu chlopu ich brakuje
    Odwazna kobieta;ma j.ja

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31