Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
3828 postów 1806 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Poniedziałek, 28 sierpnia 2017

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

ACTA DIURNA (1046) Zapraszam na serwis bieżących informacji i komentarzy medialnych ze świata.

 

* Syryjskie wojska rządowe przy wsparciu rosyjskich sił powietrznych pokonały dżihadystów z Państwa Islamskiego w dolinie rzeki Eufrat w rejonie Ganem Ali – poinformowało w niedzielę Ministerstwo Obrony FR. „27 sierpnia 2017 roku oddziały wojsk rządowych, dowodzone przez generała Hasana Suheila, przy zmasowanym wsparciu Sił Powietrzno-Kosmicznych Rosji rozgromiły najbardziej zdolne do walki i dobrze uzbrojone grupy zbrojne ISIS w dolinie rzeki Eufrat w rejonie Ghanem Ali” – głosi komunikat. W trakcie operacji zabito ponad 800 terrorystów, a także zniszczono 13 czołgów, 39 pick-upów z zamontowanymi na nich karabinami maszynowymi o dużym kalibrze, 9 moździerzy i broń artyleryjską. „Oddziały syryjskich wojsk rządowych pod dowództwem generała Suheila rozwija ofensywę wzdłuż rzeki Eufrat na kierunku Dajr az-Zaur w celu wyzwolenia miasta i zlikwidowania ostatniej twierdzy terrorystów PI na syryjskiej ziemi" — czytamy w komunikacie Ministerstwa Obrony Rosji.

 

* W ciągu ostatnich 24 godzin rosyjskie lotnictwo w Syrii zadało kolejne poważne straty członkom ugrupowania terrorystycznego Daesz — podaje Departament Informacji i Komunikacji Masowych Ministerstwa Obrony Rosji. „Rosyjskie Siły Powietrzno-Kosmiczne w ciągu nocy i dzisiejszego dnia kontynuowały ataki na cele PI, niszcząc cztery czołgi, 16 pojazdów terenowych z karabinami maszynowymi dużego kalibru, 6 samochodów ciężarowych z amunicją a także dwie umocnione pozycje wyposażone w punkty artyleryjskie" — czytamy w komunikacie. W syryjskiej prowincji Homs lotnictwo rosyjskie zlikwidowało centrum dowódczeDaeszurozbijając zgrupowania terrorystów przy wschodniej części miasta Salamija. Rosyjskie samoloty i śmigłowce zlikwidowały ponadto należący do terrorystów skład z bronią i amunicją - informuje agencja SANA.  

 

*Libański Hezbollah i syryjska armia w niedzielę ogłosiły wstrzymanie ofensywy przeciwko Państwu Islamskiemu w zachodnim Kałamun na granicy z Libanem – poinformowała agencja Reuters, powołując się na telewizję Al-Manar.Wcześniej pojawiła się wiadomość, że libańska armia poinformował o wstrzymaniu ofensywy przeciwko Państwu Islamskiemu na północno-wschodnim odcinku granicy z Syrią. Z tekstu oświadczenia wynika, że wstrzymanie ognia przygotuje grunt pod przyszłe negocjacje w sprawie uwolnienia przetrzymywanych przez terrorystów libańskich żołnierzy. Zawieszenie broni zaczęło obowiązywać o godz. 08:00 czasu polskiego. Jak pisze agencja, Hezbollah potwierdził te doniesienia. Libańska armia od 19 sierpnia prowadzi operację przeciwko ISIS na graniczących z Syrią obszarach w górskich regionach Ras Baalbek i Al-Kaa. Dowództwo wojskowe poinformowało we wtorek, że wyzwolono terytorium o powierzchni 100 km2 i 120 jeńców. Jest to samodzielna operacja, bez współpracy z syryjskimi wojskami czy Hezbollahem.

 

*Operacja przeciwko członkom ugrupowań terrorystycznych w Syrii będzie trwała do ich całkowitej likwidacji – powiedział w piątek dowódca zgrupowania Sił Zbrojnych Rosji w Syrii gen. pułk. Siergiej Surowikin. Operacja likwidacji członków ugrupowań terrorystycznych Państwo Islamskie i Dżabhat an-Nusra na terytorium Syrii będzie kontynuowana do całkowitej ich likwidacji – zapewnił rosyjski generał. Jak podkreślił, „wojska rządowe Syrii przy wsparciu Sił Powietrzno-Kosmicznych Rosji i rosyjskich doradców wojskowych robią wszystko, aby na syryjskiej ziemi jak najszybciej zapanował pokój, powstrzymując się od niepotrzebnej przemocy i ratując życie ludzkie”.

 

* Siły Powietrzno-Kosmiczne Rosji w ciągu tygodnia zniszczyły ponad tysiąc obiektów międzynarodowych grup terrorystycznych w Syrii, świadczą dane opublikowane w piątkowym numerze gazety „Krasnaja Zwiezda”. Według infografiki samoloty Sił Powietrzno-Kosmicznych Rosji w ciągu ostatniego tygodnia przeprowadziły ponad 360 lotów bojowych w Syrii. Jednocześnie odkryto ponad 190 obiektów terrorystów dzięki bezzałogowym statkom powietrznym. Odnotowano ponad 140 wylotów dronów na zwiady.  

 

*Podczas operacji specjalnej w Syrii po raz pierwszy udało się przećwiczyć użycie komponentu morskiego i powietrznego w jednym ataku. „W trakcie operacji specjalnej w ramach planu Sztabu Generalnego po raz pierwszy wykorzystano broń precyzyjną powietrznego i morskiego bazowania. Przećwiczono użycie komponentu powietrznego i morskiego do przeprowadzenia jednego ataku” – powiedział zastępca szefa Sztabu Generalnego Rosji generał lejtnant Igor Makuszew podczas okrągłego stołu poświęconego omawianiu syryjskiego doświadczenia na Międzynarodowych Targach Wojskowo-Technicznych „Armia-2017”. Według jego słów w Syrii rosyjscy wojskowi przetestowali ponad 200 egzemplarzy broni, które wykazały się wysoką efektywnością. Szczególną uwagę zwrócono na nowe uzbrojenie, aby wykryć i wyeliminować niedociągnięcia. Sztab Generalny FR poinformował też, że rosyjskie drony w trakcie syryjskiej operacji przeprowadziły ponad 14 tys. lotów, kontrolując sytuację na ziemi niemal na całej powierzchni kraju.

 

* Rosyjskie Siły Powietrzne w Syrii od początku operacji przeprowadziły ponad 28 000 lotów bojowych, wykonując około 90 000 nalotów, poinformował szef Głównego Zarządu Operacyjnego Sztabu Generalnego Siergiej Rudskoj, donoszą media. „Zamknięto główne trasy dostaw broni i amunicji terrorystom. Organizacje terrorystyczne straciły źródła finansowania z nielegalnej sprzedaży ropy naftowej” — wymienił rezultaty operacji Rudskoj. Przypomniał, że w celu zniszczenia kluczowych celów wroga użyto pocisków lotniczego i morskiego bazowania, wystrzeliwanych z okrętów, okrętów podwodnych i strategicznych samolotów rakietowych. Były również aktywnie wykorzystywane ciężkie bombowce lotnictwa dalekiego zasięgu z dużym załadunkiem bombowym. „Ważną rolę w rozgromieniu formacji bandyckich odgrywają siły operacji specjalnych, które rozwiązują zadania likwidacji liderów terrorystów, niszczenia kluczowych obiektów wroga i korygowania nalotów naszego lotnictwa” — powiedział Rudskoj.

 

*Jak poinformowało MSZ emiratu, władze Kataru podjęły decyzję o powrocie ambasadora do Iranu, którego odwołano półtora roku temu. – Władze Kataru informują, że ambasador emiratu w Teheranie już niedługo wróci do pełnienia swoich dyplomatycznych obowiązków – głosi komunikat.Podkreślono w nim również, że emirat dąży do umocnienia dwustronnych stosunków z Iranem „we wszystkich sferach”. Ten krok Kataru komentuje Hassan Hanizade, irański politolog, ekspert ds. problemów bliskowschodnich, były redaktor naczelny irańskiej agencji informacyjnej Mehr News. Jego zdaniem Katar zawsze dążył do utrzymania zrównoważonych stosunków z Iranem. Przez 37 lat od islamskiej rewolucji w Iranie Katar stara się utrzymać z naszym krajem równoprawne i zrównoważone stosunki. Po powołaniu do życia Rady Współpracy Zatoki Perskiej (GCC) w 1981 roku, której celem było koordynowanie polityki zagranicznej 6 państw arabskich – a faktycznie uzgodnienie polityki odnośnie wojny irańsko-irackiej – Katar z Omanem starały się podtrzymywać z Iranem umiarkowane stosunki. Katar pomimo niewielkiej powierzchni, opowiadał się przeciwko agresywnej polityki Arabii Saudyjskiej wobec Iranu i starał się zachować przyjazne więzi z naszym krajem. Katar współpracuje z Teheranem w sektorze wydobycia ropy naftowej i gazu na szelfie kontynentalnym Zatoki Perskiej, co ma dla niego znaczenie gospodarcze, bo podtrzymuje więzi gospodarcze z Iranem – powiedział ekspert. Najnowszy konflikt między Arabią Saudyjską, Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi, Bahrajnem i Egiptem a Katarem był konsekwencją tego, że Doha jeszcze bardziej zwróciła się w stronę Iranu. Z kolei Iran udostępnił przestrzeń powietrzną katarskim samolotom, co było pozytywnym bodźcem dla katarskiej gospodarki – wyjaśnił Hanizade. Na jakie jeszcze kroki jest gotów pójść Katar, aby zbliżyć się z Iranem?  Naturalnie Katar przez 6 lat syryjskiego kryzysu stał po stronie Turcji i Arabii Saudyjskiej. Ale, biorąc pod uwagę niedawne ostre pogorszenie stosunków między Katarem a Arabią Saudyjską, można powiedzieć, że Katar potrzebuje wsparcia Iranu. W przyszłości Katar na pewno opuści GCC. Powstanie nowy blok w składzie Iran, Irak, Syria, Liban i Jemen, aby przeciwstawić się Arabii Saudyjskiej. Saudyjczycy będą starali się powstrzymać Katar i zrobić tak, aby polityka Kataru była uzgadniana z Arabią Saudyjską – powiedział irański ekspert.

 

*Premier Izraela Benjamin Netanjahu w wywiadzie dla krajowych mediów wyjaśnił, dlaczego spotkał się z rosyjskim prezydentem Władimirem Putinem 23 sierpnia. Powód – zmiana sytuacji w regionie.Jak podkreślił, w ostatnim czasie wzrosło prawdopodobieństwo pokonania Państwa Islamskiego w Syrii. – To dobrze. Ale złe jest to, że Iran aktywnie, jawnie, systematycznie przenika tam, skąd odchodzi ISIS – powiedział szef izraelskiego rządu. Premier zapewnił, że jego kontakty z rosyjskim przywódcą zawsze służą bezpieczeństwu i interesom obu krajów. – Ostatnio zwykle spotykam się z Władimirem Putinem przede wszystkim, aby zabezpieczyć izraelskie interesy i bezpieczeństwo na północnym odcinku granicy. Mogę powiedzieć, że wszystkie rozmowy, które z nim dotychczas odbyłem, służyły naszemu bezpieczeństwu oraz – jak sądzę – interesom Rosji, a nie tylko naszym – wyjaśnił Netanjahu. Szef izraelskiego rządu wyraził przekonanie, że bezpieczeństwu regionu i całego świata zagraża Iran, który próbuje wywołać wojnę z Izraelem. Jak dodał, Teheran nie ukrywa, że chce dyslokować siły powietrzne, lądowe i morskie na tych obszarach, z których odchodzą dżihadyści z Państwa Islamskiego. – Jednym z jego celów jest rozpoczęcie wojny z Izraelem. Oczywiste jest, że jest to zmiana. Zmiana, która zagraża nie tylko na, ale i innym krajom w regionie. A moim zdaniem zagraża też całemu światu – ocenił Netanjahu. O spotkaniu przywódców Rosji i Izraela poinformowano 20 sierpnia.

 

*Podczas pierwszej wizyty sekretarza generalnego ONZ António Guterresa w Izraelu zostanie poruszona kwestia tego, że izraelskie władze więcej nie będą „tolerować niechętnego stosunku” do swego kraju wewnątrz organizacji - powiedziała wiceminister spraw zagranicznych Izraela Cippi Chotoweli.Wcześniej rzecznik prasowy sekretarza generalnego ONZ Stefan Dyuzharrik zapowiedział, że Guterres podczas swojej wizyty w Izraelu i Palestynie w przyszłym tygodniu spotka się z przywódcami obu krajów. Dążymy do radykalnej zmiany nastawienia ONZ do Izraela. Nadszedł czas, aby bezpośrednio przedstawić tę kwestię podczas sesji i jednoznacznie rozwiązać ją – podkreśliła Chotoweli, cytowana przez „Times Of Israel”. Według jej słów, jeśli ONZ „nie zmieni znacząco swego nastawienia, to straci i poparcie, i finansowanie” ze strony Izraela i innych państw. Jak dodała, USA też zmieniły swoje stanowisko, jasno dając do zrozumienia, że więcej nie będą tolerować niechętnego stosunku do Izraela. Podczas spotkania zostanie również omówiona kwestie wzmocnienia misji ONZ w Libanie.

 

*Co najmniej 14 osób zginęło, w tym 6 dzieci, w piątkowym nalocie koalicji na dzielnicę mieszkaniową w stolicy Jemenu, Sanie – poinformowało RIA Novosti źródło w służbach medycznych. „Lotnictwo koalicji międzynarodowej przeprowadziło w piątek naloty na dzielnice mieszkaniową Atan na południowym zachodzie stolicy. Zginęło 14 osób, w tym 6 dzieci i 2 kobiety. Rannych zostało 15 osób – powiedział informator agencji. Bomby całkowicie zniszczyły dwa domy, grzebiąc pod gruzami ich mieszkańców. Kolejne 6 domów zostało uszkodzonych. Wcześniej związana z Houthi agencja SABA poinformowała, że ponad 70 osób zginęło lub zostało rannych w środowym nalocie koalicji międzynarodowej w Jemenie, nie ujawniając dokładnej liczby ofiar śmiertelnych.

 

*UE nie może się obejść bez NATO.Oznajmił to sekretarz generalny organizacji Jens Stoltenberg w wywiadzie dla gazety Rzeczpospolita. „NATO jest najsilniejszym sojuszem wojskowym na świecie, ponieważ ma wielką siłę odstraszania. Ta siła opiera się na artykule 5 Traktatu Waszyngtońskiego, zgodnie z którym atak na jednego sojusznika jest traktowany jak atak na całe NATO" — oznajmił Stoltenberg.  Mówiąc o wspólnej polityce obronnej UE podkreślił, że należy unikać konkurencji i jedynie uzupełniać działania NATO. „Zresztą wyraźnie to mówi wielu europejskich przywódców. Chcemy więcej europejskich sił, więcej nowoczesnych zdolności, więcej wydatków na obronę, mniej fragmentacji" — podkreślił sekretarz generalny NATO. Wezwał do unikania duplikacji, tworzenia europejskich dowództw czy europejskiej armii a także retoryki, że Europa poradzi sobie bez NATO. „Ponieważ to NATO jest gwarantem zbiorowej obrony i Europa od niego zależy" — zaznaczył. Sekretarz generalny przypomniał, że po brexicie poza UE znajdą się dwa państwa o najwyższych wydatkach na obronę — USA i Wielka Brytania, a „trzy z czterech grup bojowych na wschodniej flance będą dowodzone przez kraje spoza UE". Dlatego „nie ma możliwości poradzenia sobie bez pomocy członków NATO, które nie należą do UE — podsumował Stoltenberg.

 

*Waszyngton nie podjął jeszcze decyzji w sprawie dostaw broni śmiercionośnej na Ukrainę - oświadczył ambasador USA w Moskwie John Tefft.Szef Pentagonu James Mattis oświadczył wcześniej, że Waszyngton rozważa kwestię dostaw broni śmiercionośnej dla Kijowa, dodając, że przedstawi swoje rekomendacje dla ukraińskich władz po wizycie w ukraińskiej stolicy, która odbyła się w ubiegłym tygodniu.„O ile wiem, ostateczna decyzja w tej sprawie nie zapadła" — powiedział amerykański dyplomata w wywiadzie dla stacji radiowej „Echo Moskwy".

 

* Rosja „nie jest i nie będzie" w izolacji. Takimi słowami rosyjski senator Aleksiej Puszkow skomentował słowa wysłannika USA ds. Ukrainy Kurta Volkera. Amerykański polityk mówił wcześniej, że z powodu sytuacji na wschodzie Ukrainy Rosja może znaleźć się w gospodarczej i dyplomatycznej izolacji. Zdaniem Volkera Rosja jest gotowa „zaakceptować" obecną sytuację, a to grozi jej konsekwencjami. „Wysłannik USA ds. Ukrainy gra po stronie Kijowa, co bynajmniej nie dziwi. Dziwne tylko, że do tej pory nie zrozumiał, iż Rosja nie jest i nie będzie w izolacji" - napisał Puszkow na Twitterze, dodając, że Rosja nie zostanie „wyrzucona z systemu stosunków dyplomatycznych i gospodarczych". Senator podkreślił, że to ponad siły Stanów Zjednoczonych.

 

*W wywiadzie dla Sputnik Mundo polityczny analityk André Abeledo Fernández opowiedział, co według niego doprowadziło do zamachów w Hiszpanii w tym tygodniu. Trzeba koniecznie rozumieć, że kiedy niszczysz państwo – a właśnie to próbowano zrobić w Libii, Iraku i Syrii, — to zostawiasz swobodną przestrzeń dla terrorystów, barbarzyńców. Poza tym, wśród naszych sojuszników są i tacy, co już właściwie udowodniono, którzy popierają i finansują terrorystów. Mówię o Arabii Saudyjskiej i Turcji. Europa powinna określić, jakie stosunki podtrzymuje z państwami, które finansują terroryzm. Z jednej strony walczymy z terroryzmem, z drugiej budujemy partnerskie stosunki z państwami popierającymi terroryzm.  Teraz już widać, że polityka Stanów Zjednoczonych i NATO przeciwko tym państwom to polityka zniszczeń i grabieżczych wojen. Wojen o zasoby energetyczne. Pozwoliliśmy niszczyć państwa, a teraz obróciło się to przeciwko nam. Zetknęliśmy się z problemami we własnym domu. Przede wszystkim chciałbym wykrzyknąć: Wreszcie! Wreszcie zaczęliśmy sobie zdawać z tego sprawę. Wszyscy to dawno wiedzieliśmy, ale wreszcie zaczynamy mówić o tym głośno. Trzeba było zrobić wycieczkę w przeszłość, niezbyt odległą. W czasach II wś, kiedy istniały dwa zupełnie różne systemy z różnymi poglądami, ZSRR i blok zachodni,  to połączyły się przeciwko nazistowskim Niemcom, przeciwko głównemu wrogowi. Teraz jesteśmy w podobnej sytuacji. W ten sposób za wspólnego wroga moglibyśmy uważać Państwo Islamskie. Trzeba odłożyć na bok nasze różnice i naszą walkę strategiczną o władzę i zasoby. Nie ma innej drogi niż działać wspólnie przeciwko Państwu Islamskiemu. Wydaje mi się, że to kwestia zdrowego rozsądku. Cieszę się, że ambasador o tym powiedział. Dzień wcześniej w Moskwie ambasador Hiszpanii w Federacji Rosyjskiej Ignasio Ibanes po minucie ciszy w pamięć o ofiarach zamachów terrorystycznych w Hiszpanii powiedział, że jego państwo ma nadzieję na kontynuowanie wspólnej z Rosją walki przeciwko terroryzmowi. Według hiszpańskiego ambasadora, „terroryzm stanowi globalne zagrożenie i walczyć z nim trzeba tak samo, za pomocą globalnych środków”. 

 

*W ostatnim czasie to właśnie „działalność lobbystów” określa stosunek Niemców do Rosji, pisze Die Welt. „Od dawna szefowie niemieckich koncernów chwalą Rosję jako kraj nieograniczonych możliwości, jako partnera gospodarczego, od którego zależy przyszłość”.Jednak Federacja Rosyjska jest „niezmiernie przeceniana”, a niemiecka elita nie może uchronić się od „rosyjskiego kompleksu”, przekonuje autor artykułu Gerhard Gnauck.  „Dlaczego w naszym kraju jest tak wiele ludzi, którzy rozumieją Rosję podobnie, jak były kanclerz Niemiec Gerhard Schröder?” — pyta niemiecki dziennikarz. A wszystko w tym, że Federacja Rosyjska stała się największym dostawcą surowców energetycznych nie tylko dla Niemiec, ale także dla Unii Europejskiej, wyjaśnia Gnauck. „Przed spadkiem cen ropy naftowej w 2014 roku rosyjski budżet był w 60 % uzupełniany przychodami z eksportu ropy i gazu. Dziś wskaźnik ten powinien być nieco mniejszy. Jednak Putin pewnie nie mógłby rozpocząć swojego gigantycznego programu uzbrojenia i krymsko-ukraińskiej przygody, gdyby wojskowa kasa i fundusz walutowy nie były tak dobrze wypełnione” — podkreśla autor artykułu.  „Dlaczego w Niemczech jest tyle wykształconych ludzi, którzy nie chcą widzieć tego związku?” — zastanawia się Gerhard Gnauck. Dzisiaj według sondaży sytuacja w Niemczech jest taka, że zaledwie 11% mieszkańców Niemców ufa polityce zagranicznej Donalda Trumpa, podczas gdy polityce zagranicznej Władimira Putina — 25%” — zaznacza niemiecki dziennikarz. „To prowadzi nas do przyczyn współczucia dla Rosji, które wielu przedstawicieli niemieckich elit ochoczo demonstruje. Mowa o toksycznym splocie przesłanek i kompleksów: wina, strach, wdzięczność, podziw. Pytanie o to, czy w tym wszystkim grają jakąś rolę carowie, Tołstoj i Dostojewski, lepiej zostawmy otwarte” — podsumowuje Gerhard Gnauck.

 

*Stały przedstawiciel Korei Północnej przy ONZ skierował pismo do Rady Bezpieczeństwa ONZ z żądaniem przeprowadzenia dyskusji nad obywającymi się na Półwyspie Koreańskim wspólnymi ćwiczeniami, które, zdaniem strony północnokoreańskiej, są „prowokacyjne i agresywne”.Poinformowała o tym agencja Renhap, powołując się na informacje Centralnej Agencji Telegraficznej Korei. Pismo miało zostać wysłane w piątek. „Korea Północna stanowczo domaga się od Rady Bezpieczeństwa ONZ omówienia tematu wspólnych (amerykańsko-południowokoreańskich – red.) szkoleń jako nadzwyczajnego tematu w agendzie” – cytuje Renhap informacje Centralnej Agencji Telegraficznej Korei, w których podkreśla się również, że manewry wojskowe Korei Południowej i Stanów Zjednoczonych są „niczym innym niż działaniem histerycznego przywódcy dolewającego oliwy do ognia”. 

 

*Sojusz na rzecz Ochrony Demokracji, którego celem jest „walka z rosyjską propagandą”, poinformował USA Today, jakie zasoby internetowe interesują Moskwę.Organizacja zapewniła, że uważnie monitoruje „sieć z 600 profili na Twitterze”, z których rozpowszechniane są „korzystne dla Kremla” wiadomości. Wyjściowymi źródłami materiałów są amerykańskie prawicowe portale Breitbart News, True Pundit, The Gateway Pundit i Imperialist U, popularna w USA telewizja FoxNews oraz RT i Sputnik. Według organizacji Kreml próbuje „podważyć” procesy demokratyczne na Zachodzie, rozpowszechniając w sieciach społecznościowych informacje, które z czasem mogą wywrzeć wpływ na opinię publiczną. Szefowa sojuszu Laura Rosenberg twierdzi, że wymienione zasoby „niekoniecznie są częścią operacji w zakresie rozpowszechniania dezinformacji”. Jej zdaniem mogą one „nieświadomie działać w interesach Moskwy, publikując materiały, które «Kreml stara się promować»”. Sojusz na rzecz Ochrony Demokracji został powołany do życia latem tego roku przy wsparciu niemieckiej Fundacji Marshalla równolegle z projektem Hamiltona 68, w ramach którego jest monitorowanych „600 profili na Twitterze”. Wcześniej amerykańskie media zwróciły uwagę na wątpliwy charakter działalności sojuszu. Komentator pisma „The Nation” James Carden twierdzi, że walka z „rosyjską propagandą” w rozumieniu pracowników organizacji polega na tym, aby nie dopuścić do pojawienia się w internecie materiałów krytykujących politykę Waszyngtonu. Carden podaje kilka „propagandowych i kłamliwych” tweetów z portalu Hamiltona 68. Mowa jest w nich przede wszystkim o tym, że w USA w wyniku tortur zmarł więzień, Kongres wezwał do „zniszczenia Korei Północnej”, rosyjska ambasada w Damaszku została ostrzelana z moździerza, a prezydent Rosji złożył życzenia żołnierzom desantu z okazji Dnia Wojsk Powietrznodesantowych. Dziennikarz stwierdza, że ani jednej z tych informacji nie można nazwać „kłamliwymi”. – Sens projektu Fundacji Marshalla jest zrozumiały: wszelkie wiadomości, które mogą przedstawić Stany Zjednoczone w negatywnym  świetle, dziś sprowadza się do rozpowszechniania rosyjskiej propagandy. Hamilton 68 stara się zawęzić ramy akceptowanego dyskursu politycznego. Ten projekt ma ukryte przesłanie, że Amerykanie powinni ignorować nieprzyjemne wiadomości, jeśli ich źródłem są zagraniczne media, niezależnie od wiarygodności informacji – wyjaśnia dziennikarz.

 

* Rosja i Chiny dysponują ogromnym zapasem złota, podczas gdy USA likwidują ostatnie złote aktywa, co nieuchronnie doprowadzi do gruntownych zmian w życiu politycznym i gospodarczym na świecie. Tak uważają eksperci z różnych krajów.  Rosja i Chiny nie przestają zakupywać metalu szlachetnego i powiększają swoje rezerwy narodowe. Celem jest uniezależnienie się od światowej waluty rezerwowej, czyli amerykańskiego dolara. W najbliższych latach światowe rynki finansowe zderzą się z zakrojoną na szeroką skalę dewaluacją dolara. „Przewidujemy niedobrą tendencję w kursie dolara. W naszej prognozie na najbliższe 15 lat opieramy się na założeniu, że w perspektywie długoterminowej amerykański dolar może przestać pełnić rolę światowej waluty rezerwowej".  Rosja i Chiny nadal chcą nabywać złoto, które pozostaje główną częścią oficjalnych rezerw walutowych banków centralnych tych państw. Udział amerykańskiego dolara w międzynarodowych rezerwach walutowych wynosi około 60. Kupując złoto, Rosja i Chiny chcą uzyskać większą samodzielność w handlu złotem, pozbyć się konieczności dokonywania operacji z udziałem złota w USA i uzyskać większą niezależność od kursu dolara. Tak uważa Jochen Stanzl, pracownik CMC Markets, specjalista ds. analizy rynków Niemiec i Austrii. Nabywanie przez Rosję i Chiny złota służy dywersyfikacji — dodaje Stanzl. „Jeśli państwo stawia na jedną tylko walutę, to popada w zależność niej, od jej zmiennego kursu. Bank Centralny przeprowadza dywersyfikację, tzn. rozprasza swoje dewizy, a tym samym wzmacnia swoje pozycje, zapewnia bezpieczeństwo finansów państwa i może elastyczniej reagować na zmiany rynkowe". Eksperci przy tym uważają, że nabywanie złota przez Rosję i Chiny nie jest czynnikiem windującym ceny złota na światowym rynku. Zgodnie z danymi Światowej Rady Złota (WGC), organizacji utworzonej przez głównych producentów złota na świecie, Chiny i Rosja nadal znajdują się w ogonie dziesiątki krajów z największymi rezerwami złota. Największymi rezerwami złota dysponują na dany moment USA (8134 tony). Na drugim miejscu plasują się Niemcy (3380 ton). MFW jako wielonarodowa organizacja finansowa posiada 2814 ton, zaraz za nią podążają Włochy (2452 tony) i Francja (2436 ton). Chiny (1843 ton) i Rosja (1655 ton) nadal zajmują szóste i siódme miejsce na świecie.

 

*Amerykański prezydent podzielił się z internautami swoją opinią na temat międzynarodowej umowy.Północnoamerykański Układ Wolnego Handlu (NAFTA), umowa zawarta między USA, Kanadą i Meksykiem i wprowdzająca między tymi krajami strefę wolnego handlu, została przez amerykańskiego prezydenta określona mianem „najgorszej kiedykolwiek podpisanej umowy handlowej".Jesteśmy w trakcie ponownych negocjacji z Meksykiem i Kanadą w sprawie NAFTA (najgorszej kiedykolwiek podpisanej umowy handlowej)" — napisał Trump na swoim Twitterze. Według amerykańskiego prezydenta, negocjajcje z partnerami przebiegają bardzo ciężko. „Może je przerwać?" — pyta Trump. Wcześniej amerykański prezydent wspominał o rychłym rozwiązaniu tej umowy.

 

*Federalna Służba Współpracy Wojskowo-Technicznej Rosji ma około dziesięć zamówień na dostawę systemów obrony przeciwlotniczej S-400 Triumf, poinformował dyrektor resortu Dmitrij Szugajew. „Obserwujemy duże zapotrzebowanie na systemy obrony przeciwlotniczej: tylko na S-400 Triumf opracowujemy około 10 zamówień” — powiedział Szugajew w wywiadzie dla gazety Kommiersant. Zaznaczył również, że Rosja i Turcja już umówiły się co do dostaw rakietowego systemu przeciwlotniczego i teraz omawiają szczegóły. „Ta kwestia jest praktycznie zakończona, ale nie chodzi o dostawę broni strzeleckiej, a o poważny system, dlatego istnieją pewne niuanse” — powiedział Szugajew.

 

* Doświadczenie i uzbrojenie, które Rosja odziedziczyła po Związku Radzieckim, dały Moskwie „śmiercionośny zestaw możliwości” do prowadzenia wojny w Arktyce, pisze „The National Interest”. Jak zauważa pismo, właśnie dzięki dziedzictwu ZSRR strona rosyjska okazała się dobrze przygotowana do walki o ten region.  W czasach zimnej wojny ZSRR przygotował się do prowadzenia działań wojennych w Arktyce: zarówno w powietrzu, jak i w wodzie, pisze w swoim artykule dla „The National Interest” wykładowca Szkoły Dyplomacji i Handlu Międzynarodowego im. Pattersona Robert Farley. Wiele z broni oraz duża część doświadczenia nagromadzonego w okresie radzieckim przetrwały po dziś i dały tym samym Kremlowi „śmiercionośny zestaw możliwości”. Dalej autor pisze, co Rosja może wykorzystać, aby chronić swoje interesy na Północnym Oceanie Lodowatym i zwyciężyć w wojnie arktycznej „w razie, jeśli to, co jest nie do pomyślenia, jednak kiedyś nastąpi”. Po pierwsze, lodołamacze. Najważniejsze okręty w tym regionie, które pozwalają otrzymać dostęp do Arktyki, a Rosja dysponuje największą flotą lodołamaczy na świecie. Przy czym globalne ocielenie nie przekreśla problemu lodu, a przeciwnie, z powodu tego procesu ruchy lodu stają się bardziej nieprzewidywalne, głosi artykuł.  Po drugie, podwodne okręty projektu 971 „Szczuka-B” (według klasyfikacji NATO — Akula). Te okręty podwodne mogą być wyposażone w szeroki arsenał uzbrojenia i mogą pomyślnie walczyć zarówno z obcymi okrętami podwodnymi, jak i ze statkami. Dane okręty pod względem hałasu ustępują swoim zachodnim konkurentom, ale kompensują to swoim rozmiarem i uzbrojeniem.  Po trzecie, myśliwce MiG-31 przystosowane do wszystkich warunków pogodowych mające daleki zasięg działania. Jak zauważa „The National Interest”, nawet bez względu na topnienie lodów, w warunkach arktycznychtrudno przeprowadzić operacje z udziałem lotniskowców. W wyniku tego rośnie znaczenie samolotów naziemnego bazowania, takich jak MiG-31, które mogą działać na dość dużym obszarze. W artykule podkreśla się, że w razie walki z amerykańskimi samolotami bojowymi  piątej generacji myśliwce MiG-31 będą miały niełatwo. Ale biorąc pod uwagę to, że USA cierpią na niedostatek baz w regionie, amerykańskie myśliwce mogą po prostu nie dolecieć do miejsca potyczki. Po czwarte, strategiczne bombowce Tu-95 i ich „morskie warianty” Tu-142. Te samoloty w zimnej Arktyce czują się doskonale, ponieważ w regionie mało jest lądowych baz i w większości przypadków nie ma lotniskowców. Tu-95 może być wyposażony w przeciwokrętowe rakiety manewrujące, a Tu-142 jest zdolny prowadzić operacje przeciwko okrętom podwodnym – pisze autor. Po piąte, specnaz. Siły rosyjskie specjalnego przeznaczenia już dawno szykują się do wojny w Arktyce. Podczas zimnej wojny pododdziały specnazu opracowywały ataki na obiekty NATO w Norwegii, na Wyspach Owczych, Islandii i w innych miejscach. W ostatnich latach Rosja umocniła przygotowanie specnazu przeznaczonego do eksploracji Arktyki. Jak wskazuje pismo, specnaz może przeprowadzić atak i utrzymanie trudnych terytoriów, może prowadzić wywiad i zakłócać pracę wrogich środków łączności. Na zakończenie publicysta „The National Interest” Robert Farley pisze, że dzięki spuściźnie zimnej wojny Rosja okazała się doskonale przygotowana do walki o Arktykę. Dla Moskwy wyzwanie będzie polegało na tym, żeby utrzymać te systemy w dobrym stanie, a także znaleźć dla nich następstwo. Jednak z powodu bieżących problemów finansowych wywołanych przez zachodnie sankcje i gwałtowny spadek cen ropy naftowej, rosyjska armia będzie miała trudności w przeprowadzeniu efektywnej transformacji sił zbrojnych – pisze autor. 

 

*Wielka Brytania gotowa jest rozpatrzeć kwestię rozmieszczenia na swoim terytorium pocisków jądrowych w świetle pogorszenia stosunków z Rosją. Takie oświadczenie złożył minister spraw zagranicznych kraju Philip Hammond.Według niego, taki krok można rozpatrywać jako „wyraźny sygnał" dla prezydenta Rosji Władimira Putina ze strony Wielkiej Brytanii w odwecie za wzrost aktywności wojskowej Rosji, w tym także za rozmieszczenie pocisków w Kaliningradzie.  „Powinniśmy wysyłać Rosji wyraźne sygnały, że nie pozwolimy jej na przekroczenie naszej czerwonej linii" — cytuje ministra gazeta Daily Mail. Jednocześnie Hammond dodał, że możliwość rozmieszczenia amerykańskich pocisków jądrowych na razie jest hipotetyczna, ponieważ jego zdaniem Zachód nie chce jednak inicjować „zbędnych prowokacji" ani kolejnego etapu wyścigu zbrojeń w warunkach trwającego na Ukrainie konfliktu.  

 

*Rosja podwyższa swoje możliwości bojowe w Syrii dzięki połączeniu wojskowych w jedną sieć informacyjno-komunikacyjną, powiedział pierwszy zastępca przewodniczącego komitetu Rady Federacji ds. obrony i bezpieczeństwa Franc Klincewicz. „W Syrii prowadzimy już wojnę z zastosowaniem tzw. koncepcji wojen centrosieciowych " — powiedział Klincewicz dla telewizji „Zwiezda". Centrosieciowa wojna jest zorientowana na podwyższenie możliwości bojowych w konfliktach zbrojnych poprzez osiągnięcia przewagi informacyjno-komunikacyjnej — połączenie uczestników działań wojennych w jedną sieć. Jak wyjaśnił Klincewicz, często w Syrii „znajdujący się na polu boju specnazowiec z elementami Ratnika (ekwipunek bojowy) realizuje wywiad i podaje namiary celu". Jak uważa senator, to pozwala otrzymać wskazówki „23-letniemu chłopcu, który wzleciał na nowoczesnym kompleksie lotniczym", w rezultacie, „on atakuje nie nowym pociskiem, ale starą 250 albo 500 (bombą lotniczą) z dokładnością do 1,5 metra z wysokości 6-6,5 km i odchodzi po wykonaniu zadania".

 

*W trakcie manewrów Rosja działa w ramach norm międzynarodowych; Polska nie ma powodów do niepokoju – powiedział w rozmowie z RIA Novosti wiceprzewodniczący Komitetu Rady Federacji ds. Obrony Franc Klincewicz.Minister obrony Polski Antoni Macierewicz po spotkaniu z sekretarzem generalnym NATO Jensem Stoltenbergiem powiedział, że Warszawa obawia się, iż po manewrach „Zachód-2017" rosyjskie wojska zostaną przy polskiej granicy.  Do chóru zachodnich polityków, sztucznie podsycających napięcie wokół manewrów „Zachód-2017", dołączył minister obrony Polski Antoni Macierewicz. Jednak nie ma powodu do takie histerii — powiedział Klincewicz. Jego zdaniem Rosja i Białoruś dostosowują scenariusz ćwiczeń do sytuacji na kontynencie europejskim w danym momencie, „działając wyłącznie w ramach obowiązujących norm międzynarodowych i porozumień". Jednocześnie w tych ramach w oparciu o umowy wzajemne nasze kraje mają prawo do podjęcia każdej decyzji, która zapewni im bezpieczeństwo — podkreślił polityk. Polska nie ma powodu do niepokoju. Mogę jedynie rekomendować jej władzom, aby unikały w trakcie ćwiczeń prowokacji — dodał Klincewicz. Manewry Zachód-2017 odbędą się w dniach 14-20 września na Białorusi.  

 

*Rosja i Serbia prowadzą negocjacje w sprawie sprzedaży systemów wyrzutni przeciwlotniczych S-300 - poinformował dyrektor federalnej służby ds. współpracy wojskowo-technicznej Rosji Dmitrij Szugajew. „Serbscy partnerzy są zainteresowani systemami S-300. Ta sprawa jest w trakcie omawiania" - powiedział Szugajew podczas forum „Armia 2017".Wcześniej chęć kupna tych systemów zadeklarował prezydent Serbii Aleksander Vucić. W audycji radia Sputnik ekspert w dziedzinie wojskowości, redaktor naczelny czasopisma „Nacionalnaja oborona" Igor Korotczenko stwierdził, że zainteresowanie Serbii wyrzutniami przeciwlotniczymi rosyjskiej produkcji jest bardzo duże.  „Dla Serbii, która w 1999 roku padła ofiarą bombardowań natowskich, kwestia umacniania swej obrony przeciwlotniczej należy do zagadnień o znaczeniu kluczowym z punktu widzenia zapewnienia bezpieczeństwa narodowego. Wobec tego zainteresowanie Serbii rosyjskimi wyrzutniami przeciwlotniczymi o dużym zasięgu S-300 jest bardzo duże. Negocjacje w sprawie prawdopodobieństwa dostaw S-300 do Serbii prowadzone są dość aktywnie, tak samo jak negocjacje w sprawie dostaw rosyjskich myśliwców MiG-29. Jak można wnioskować, cały problem tkwi we wskaźnikach cenowych kontraktu — według jakiego schematu Serbia będzie opłacać dostawy S-300. Jeśli ten kontrakt zostanie zrealizowany, stanie się to, poza wszelką wątpliwością, bardzo mocnym krokiem geopolitycznym i wspaniałym wskaźnikiem tego, że rosyjskie wyrzutnie S-300 i S-400 nadal są faworytami na światowym rynku zbrojeń" — powiedział Igor Korotczenko. Jego zdaniem w NATO podejmowane będą próby wywierania presji na Serbię w celu pokrzyżowania jej planów. „NATO na wszelkie możliwe sposoby będzie stwarzać przeszkody w realizacji tej transakcji, wywierać presję na Belgrad, w tym także za pomocą szantażu, biorąc pod uwagę interesy Serbii dotyczące prawdopodobieństwa jej wstąpienia do Unii Europejskiej. Dlatego może dojść do starcia nie na żarty. Wywierana będzie zmasowana presja na Belgrad, żeby nie dopuścić do realizacji tego kontraktu" — uważa Igor Korotczenko.

 

*W NASA i współpracujących z nią strukturach coraz częściej mówią o inwazji kosmitów, „obcych wśród nas" i poszukiwaniach śladów życia na Marsie w 2020 roku.Bałkany mają własną historię obserwacji niewyjaśnionych zjawisk na niebie nad imperium Tito. W wywiadzie dla Sputnika były dowódca sił powietrznych i obrony przeciwlotniczej Jugosławii generał Zvonimir Jurjevic opowiedział o jednym z najbardziej niezwykłych spotkań z niezidentyfikowanymi obiektami. W 1975 roku Jurjevic dowodził 172. pułkiem lotniczym rozlokowanym na lotnisku w Titogradzie (obecnie stolica Czarnogóry Podgorica). Interesujące jest, że ze względu na szereg przyczyn ten pułk miał większy nalot niż inne pułki jugosłowiańskich sił powietrznych — 12000 wobec 2000. Pierwszy kontakt pilotów Jurjevica z istotami pozaziemskimi miał miejsce na początku stycznia 1975 roku podczas nocnego lotu. Wówczas według generała spodek dołączył do układu bojowego samolotów: „Obiekt wyglądał jako świecąca się kula, był dobrze widoczny, być może dziesięciokrotnie jaśniejszy od najjaśniejszej wówczas gwiazdy. Kolor ciągle się zmieniał: biały, żółty, jasnoczerwony, pomarańczowy, znów biały itd. Pojawił się znikąd, znienacka. Celowo zwracał na siebie uwagę". Według słów Jurjevica obiekt zawsze pojawiał się 50 minut po starcie jugosłowiańskich samolotów. Czas startu był specjalnie przesuwany, lecz obiekt mimo wszystko pojawiał się po 50 minutach. 25 stycznia 1975 roku Jurjevic postanowił przechwycić gościa. I znów dokładnie 50 minut po starcie obiekt pojawił się nad miastem Cetynia, ale kiedy Jurjevic wyruszył w jego kierunku, obrał kurs na Budvę i zniknął. Ta gra trwała kilka dni i za każdym razem Jurjevic meldował o wydarzeniach Belgradowi. Pewnego dnia dowódca postanowił niespodziewanie poderwać w powietrze cztery samoloty. Dwa wystartowały natychmiast, a kolejne dwa miały wylecieć nieco później do Budvy i Nikšića. Wszystkie były niewidzialne na radarach. Zostało to zrobione po to, by się przekonać, że w wydarzenia nie są wmieszani szpiedzy państw obcych i nie ma miejsca wyciek planów lotów. „Tuż po tym, jak wystabilizowałem lot gdzieś nad Cetynią obiekt błysnął nad Budvą, lejtnant Machec widział go nad Nikšićem. Rozkazałem Machecowi, aby pozostał na miejscu, a sam obrałem kurs równolegle do wybrzeża adriatyckiego, próbowałem ustalić, w jakiej odległości jest obiekt: okazało się, że to około 10 km. Nie pozwalał się zbliżyć na mniejszą odległość. Zmniejszam prędkość — odległość się nie zmienia. Zwiększam — nadal te 10 km" — wspomina Jurjevic. Radar na półwyspie Prevlaka nie wykrył obiektu, ale kiedy z Belgradu przybyły dwa radzieckie MiG-21 jugosłowiańskim radarom udało się zauważyć gościa. Zresztą nawet szybkie MiGi nie były w stanie zbliżyć się do kuli, a tym bardziej ją dogonić. Gdzie tam! Jak twierdził Zvonimir Jurjevic we wcześniejszych wywiadach dla miejscowych mediów, obiekt, który przed chwilą pędził 1700 km/h nagle znajdował się z tyłu goniących go samolotów i leciał z prędkością 80 km/h.  To, co się działo na niebie nad Jugosławią w 1975 roku nadal jest tajemnicą. Specjaliści nie doszli do żadnych wniosków, a z innych baz do Jurjevica dzwonili i żartobliwie a może i szyderczo pytali, czy przypadkiem nie prześladuje czarownic. Koniec końców dowódca rozkazał swoim pilotom, by nie zwracali uwagi na obiekt, który po raz ostatni pojawił się tu 12 lutego 1975 roku. „Przygotowuję się do lotu, wsiadam do kabiny i nagle — znów blask i obiekt leci bezpośrednio na lotnisko, gdzie było ze 150 osób. Ludzie zaczęli nawet krzyczeć. Widzę go, ale udaję, że nie widzę, ponieważ rozkazałem, by nie zwracać na niego uwagi. Dowódca eskadry wskazał na niego. Powiedziałem natomiast, że nic nie widzę". Od tamtej pory adriatycki wędrowca już nigdy się nie pojawiał. Być może zrozumiał, że jest lekceważony, a może…

 

*Rosyjski minister obrony Siergiej Szojgu niedawno ogłosił, że Krasnodarska Wyższa Wojskowa Lotnicza Szkoła Pilotów przeprowadzi nabór wśród kobiet. Jak pisze „The National Interest”, Rosjanki za sterami samolotów bojowych przywrócą chwalebną tradycję radzieckich „nocnych wiedźm”. „Nocne wiedźmy” stały się legendą lotnictwa. Podczas II wojny światowej 588 Pułku Nocnych Bombowców, składający się z samych kobiet, wykonywał naloty nękające i bombardowania sił niemieckich. Jednak od 1991 roku, po rozpadzie Związku Radzieckiego, pilotami wojskowymi zostawali wyłącznie mężczyźni. I nawet po tym, jak w Wielkie Brytanii, USA i Izraelu za sterami samolotów zasiadły kobiety, Rosjanki nie otrzymały takiej możliwości. Jednak niedawno minister obrony Rosji Siergiej Szojgu ogłosił, że Rosjanki będą mogły pilotować maszyny bojowe. – Jest wiele kobiet, które chciałyby zostać pilotami wojskowymi – powiedział szef resortu obrony. – Otrzymaliśmy setki listów, w związku z czym podjęliśmy decyzję: w tym roku przeprowadzimy pierwszy nabór wśród kobiet do Krasnodarskiej Wyższej Wojskowej Lotniczej Szkoły Pilotów – zapewnił minister. Jak dodał, pierwsza grupa kadetek będzie się składać z 15 osób. „The National Interest” pisze, że „kobiety w kokpitach samolotów ożywią chwalebną tradycję wojenną Rosji”. Pismo przypomina, że w październiku 1941 roku, gdy Armia Czerwona wycofywała się pod naciskiem „bezlitosnego nazistowskiego blitzkriegu”, Stalin wydał rozkaz o utworzeniu pułku pod dowództwem  płk. Mariny Raskowej. Rok później Rosjanki przeprowadzały już loty nad niemieckimi pozycjami. Radzieckie pilotki stawiały czoła znacznie bardziej doświadczonym niemieckim lotnikom, którzy ponadto siedzieli za sterami nowocześniejszym maszyn. 588 Pułku Nocnych Bombowców miał znacznie bardziej skomplikowane zadanie. Latał na dwupłatowcach Po-2. Pierwszy lot tej maszyny odbył się w 1929 roku i zwykle był wykorzystywany jako samolot szkoleniowy lub do oblatywania upraw. Zadanie „nocnych wiedźm” polegało na tym, aby nie dać zasnąć niemieckim żołnierzom. Po-2 latały na małych wysokościach w ciemności i zrzucały na pozycje Niemców bomby. Samolot zabierał na pokład w sumie 6 sztuk amunicji. Była to wystarczająca ilość, aby rozbudzić śpiących żołnierzy i zmusić ich do szukania schronienia. Niemcy przezwali radzieckie lotniczki „nocnymi wiedźmami”. Jak pisze „The National Interest”, do zakończenia wojny życie straciło trzydzieści członkiń pułku.

 

*Zagraniczne misje Bundeswehry kosztowały niemiecki budżet od 1992 roku prawie 21 miliardów euro, poinformowała agencja dpa, powołując się na Ministerstwo Obrony Niemiec.Od 1991 roku w 52 misjach zagranicznych udział wzięło około 410 tysięcy niemieckich wojskowych, 108 osób zginęło. Takie dane, według informacji dpa, zawarte są w odpowiedzi rządu Niemiec na zapytanie frakcji partii Die Linke w Bundestagu. 37 spośród  108 zmarłych żołnierzy zostało zabitych podczas ataków terrorystycznych i walk, powiedziano w Ministerstwie Obrony. Jak głosi oświadczenie wiceszefowej Die Linke w Bundestagu Sabiny Zimermann, „zagraniczne misje Bundeswehry nie tylko kosztują majątek, ale wielu żołnierzy zapłaciło za nie życiem”, dlatego Bundeswehra „powinna zostać przywrócona swoim początkowym celom, takim jak armia obronna i powinna opuścić zagraniczne misje”. Oświadczenie cytuje dpa. Pod koniec lipca dwóch niemieckich żołnierzy zginęło w katastrofie śmigłowca w Mali. Brali udział w misji pokojowej ONZ. 

 

* Rosyjskie okręty wojskowe otrzymają nie mającą odpowiednika w skali światowej stację oślepiającą wroga, poinformował przedstawiciel „Zjednoczonej Korporacji Budowy Aparatury” (OPK, należący do Rostechu),  projektanta nowej broni. Należąca do Rostechu „Zjednoczona Korporacja Budowy Aparatury” stworzyła stację zakłóceń wizualno-optycznych „Gawron” dla ochrony okrętów wojskowych w czasie nocy i o zmierzchu. Instrument „oślepiający” żywą siłę i urządzenia optyczne wroga pozwala ukryć desant, uchronić ludzi i okręty przed strzałami przy użyciu celownika podczas operacji bojowych. Okrętowa stacja „Gawron” przeznaczona jest do montażu na okrętach nawodnych 2 klasy, w tym także okrętach desantowych, okrętach na poduszce powietrznej, wodolotach i  różnych łodziach.  Za pomocą światła o wysokiej intensywności emisji urządzenie tłumi wzrokowo-optyczne i optyko-elektroniczne przyrządy obserwacyjne i celujące. „Gawron” jest skuteczny w nocy i o zmierzchu. Urządzenie to może być również stosowane jako reflektor o wielkiej mocy albo do przesyłania wiadomości poprzez sygnały świetlne w zakresie widoczności meteorologicznej. Stacja ma małe wymiary, zapewnia ciągłą pracę przez kilka godzin zużywając przy tym mało energii. Okrętowa stacja zakłócenia wizualno-optycznego „Gawron” zostanie zademonstrowana na międzynarodowej wystawie „Dni Innowacji Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej”, która odbędzie się w dniach 5-6 października w Centrum Kongresowo-Wystawowym Wojskowo-Patriotycznego Parku Kultury i Rekreacji Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej „Patriot” (miasto Kubinka, obwód moskiewski).

 

*Niesporczaki to najodporniejsze na Ziemi organizmy zdolne dożyć do „końca świata", kiedy Słońce do cna wyczerpie zapasy wodoru, przekształci się w czerwonego giganta i pochłonie planetę Ziemię - piszą brytyjscy uczeni w artykule opublikowanym w czasopiśmie Nature. „Jeśli nie stworzymy systemu planetarnej obrony, ludzie będą pozostawać gatunkiem z niezwykle wysokim ryzykiem wymarcia. Nawet niewielkie zmiany w warunkach zewnętrznych mogą nas zgubić. Niesporczaki natomiast są praktycznie nienarażone na tego typu zagrożenia. Być może na innych planetach też występują tak żywotne organizmy. Jeżeli na Ziemi żyją niesporczaki, to kto wie, co może zamieszkiwać w kosmicznych głębinach?" — powiedział Alves Batista z Uniwersytetu Oksfordzkiego. W 2007 roku, w czasie analizy danych zebranych przez rosyjskiego biosatelitę „Foton-M3" uczeni dokonali zadziwiającego odkrycia. Okazało się, że niesporczaki, nieduże bezkręgowce, dalecy krewni raków i owadów, mogą żyć bardzo długi czas w otwartym kosmosie, a nawet rozmnażać się w warunkach pełnej nieważkości oraz braku jedzenia i wody.Kiedy uczeni zaczęli liczyć i badać geny niesporczaków, spotkała ich niemała niespodzianka: ponad 6,5 tysiąca odcinków DNA spośród 38 tysięcy genów (18%) były „pozapożyczane" od innych organizmów: znaczna część od bakterii ekstremofilnych, choć w genomie niesporczaków obecne są też geny roślin, grzybów i archeonów. Niedawno uczeni odkryli, że komórki niesporczaków zawierają unikatowe białka chroniące je przed śmiertelnymi dozami promieniowania. Wychodząc od znanych nam już danych o biologii tych niezłomnych organizmów, a także od tego, jakie kosmiczne kataklizmy mogą zagrażać Ziemi, uczeni postanowili ustalić, jakie niebezpieczeństwa z ziemi czy też z kosmosu mogą unicestwić niesporczaki. Uczeni rozpatrywali trzy podstawowe rodzaje zagrożeń dla życia na Ziemi — upadek dużych asteroidów, wybuchy supernowych i błyski gamma. Jak wynika z obliczeń, żadne z tych niebezpieczeństw nie może pogorszyć warunków życia na Ziemi do tego stopnia, aby wyginęły niesporczaki. Na przykład aby z Ziemi mogły zniknąć albo wyparować w kosmos oceany, potrzebny jest nadzwyczaj duży asteroid, wielkości Westy, Plutonu czy też inne duże planety, które nigdy nie zbliżają się do Ziemi i mają zerowe szanse, by na nią upaść w ciągu najbliższych 4-4,5 miliardów lat, które przetrwa jeszcze Słońce. Supernowa musiałaby wybuchnąć w nadzwyczaj bliskiej odległości od Ziemi, w promieniu zaledwie 0,14 lat świetlnych od Układu Słonecznego, aby dokonać pełnej „sterylizacji" planety i pozbawić ją wszystkich zapasów wody i innych podstawowych cegiełek życia. Najbliższa do nas gwiazda Proxima Centauri, leżąca w odległości czterech lat świetlnych od Słońca, nawet nie stanowi dla nas zagrożenia. Źródła błysków gamma „potrzebnej" mocy musiałyby się znajdować w odległości mniejszej niż 40 lat świetlnych, co też jest niemożliwe, bo w najbliższych okolicach Ziemi nie ma dużych gwiazd, które mogłyby zrodzić podobne kataklizmy. „Wygląda na to, że niezmiernie trudno zetrzeć życie z oblicza Ziemi czy też innej zamieszkiwanej planety. Historia Marsa pokazuje, że była wokół niego atmosfera zdolna do podtrzymywania ekstremalnych form życia. Organizmy o takiej odporności na promieniowanie i niskie temperatury, podobne do niesporczaków, mogą bytować pod powierzchnią Marsa, w oceanach Europy i Enceladusa. Poszukiwania i odkrycie takich organizmów w tych zakątkach Układu Słonecznego pomogłoby nam zrozumieć, gdzie przebiegają granice życia" — reasumuje astronom z Uniwersytetu Harwardzkiego Abraham Loeb.

 

*Rosyjscy biolodzy odkryli mutację w „śmieciowym” DNA, zmuszającą komórki odpornościowe do atakowania ciała i wyzywającą stwardnienie rozsiane oraz inne choroby autoimmunologiczne – głosi artykuł opublikowany w piśmie „PLoS One”.„Kiedy sygnał przekazywany przez interleukinę 2 pogłębia się lub przerywa, u myszy występuje reakcja autoimmunologiczna. U ludzi z szeregiem chorób autoimmunologicznych również odkryto zmiany w pracy odpowiednich receptorów. Dlatego skoncentrowaliśmy się na genie IL2RA i na małych zmianach w sąsiadujących z nim fragmentach” – opowiada Marina Afanasiewa z Instytutu Biologii Molekularnej im. Engelhardta, którą cytuje służba prasowa MFTI. Człowiekowi, tak samo jak i innym żywym istotom, zagraża cały szereg ciężkich chorób, których przyczyną rozwoju są nie bakterie lub wirusy, ale błędy w funkcjonowaniu układu odpornościowego, zmuszające jego komórki do atakowania zdrowych tkanek ciała. Do takich chorób zalicza się stwardnienie rozsiane, toczeń rumieniowaty, cukrzyca I typu oraz artretyzm (zapalenia stawów). Przyczyny pojawienia się takich chorób są na razie nieznane, istnieją równej wagi powody, aby przypuszczać, że mogą być rzadkimi skutkami zwykłych infekcji, a także produktem pewnych błędów w działaniu genów i ich mutacji. Na przykład, niedawno brytyjscy naukowcy wyjaśnili, że stwardnienie rozsiane może rozwijać się  u osób z niezwykle aktywnym genem Rab32. Afanasiewa i jej zespół znaleźli jeden mechanizm genetyczny rozwoju stwardnienia rozsianego, badając mutacje znajdujące się wewnątrz genu i związane z pracą genu IL2RA, ważnego elementu układu „swój – obcy” w organizmie. Jak wyjaśniają naukowcy, ten gen odpowiada za produkcję interleukiny 2, ważnej molekuły informacyjne układu odpornościowego, oznaczającej w różnych sytuacjach sygnał „nie jedz mnie” albo „atakuj”.  Badania genetyczne na wielką skalę pokazały, że błędy w funkcjonowaniu i strukturze IL2RA są związane z rozwojem chorób autoimmunologicznych. Rosyjscy biolodzy molekularni i genetycy postanowili wyjaśnić, jak działa ten związek. W tym celu naukowcy wybrali sześć najbardziej „podejrzanych” mutacji w IL2RA, znajdujących się nie w kodującej części genu, ale wewnątrz „śmieciowego” DNA w nim i sprawdzili, jak te zamiany wpływają na jego funkcjonowanie. Jak wyjaśniają naukowcy, budowa „śmieciowych” fragmentów DNA nie wpływa na strukturę białka, które koduje gen, ale może kierować tym, na ile aktywnie komórka sczytuje ją i wypracowuje białkowe molekuły. Mutacje w „śmieciowej” części IL2RA mogą znacząco obniżać lub podnosić aktywność tego genu i czynić komórkę „podejrzaną” dla układu odpornościowego.  W celu sprawdzenia tych przypuszczeń biolodzy wstawili „dodatkowy chromosom” wewnątrz ludzkich komórek. Chromosom zawierał w sobie jeden z tych fragmentów i związany z nim gen, zmuszający komórkę do produkcji molekuł świecącego się białka. Jeśli te segmenty „śmieciowego” DNA rzeczywiście mogą zmieniać częstotliwość „sczytywania” IL2RA przez komórkę, to wówczas siła światła powinna być różna w „normalnej” i „zmutowanej” wersji genów. Jak się okazało, jedna z takich mutacji — rs12722489 — szczególnie mocno wpływała na „czytelność” IL2RA. Zamiana tylko jednej litery w tej części genu o 1,5 raza zmniejszała jego aktywność, co może wyjaśnić, dlaczego nosiciele tego „błędu” o wiele częściej cierpią na stwardnienie rozsiane i inne choroby autoimmunologiczne. Dalsze poszukiwanie podobnych do tej mutacji, jak mają nadzieję naukowcy, pozwoli  w pełni odkryć przyczyny tego, dlaczego układ odpornościowy zaczyna „buntować się” i zaczyna niszczyć organizm niemal tak aktywnie, jak i rzeczywiste bakterie i wirusy. 

 

*Naukowcy pomyślnie zastosowali komórki macierzyste mięśni do leczenia serca osób chorych na niewydolność tego narządu, głosi artykuł opublikowany w piśmie „JAHA”W ciągu ostatnich dwudziestu lat biolodzy nauczyli się zamieniać komórki macierzyste w tkanki kości, mięśni, skóry i systemu nerwowego. Takie tkanki mogą stać się „częściami zamiennymi” na wypadek uszkodzenia ciała lub lekarstwem w przypadku wielu zachorowań degeneratywnych. Na przykład, w kwietniu 2012 roku naukowcom udało się zamienić komórki macierzyste w cebulki włosów i transplantować je na ciemię „łysych” myszy. W zeszłym roku oraz dwa lata temu japońscy naukowcy zbudowali pełnowartościowe kopie różnych organów, takich jak nerki lub wątroba z komórek macierzystych, a także wyhodowali nogę szczura i „podłączyli” ją do ciała gryzonia. Wszystkie te eksperymenty na razie prowadzone są na zwierzętach, jednak w najbliższych latach analogiczne eksperymenty zaczną się na ludzkich komórkach. Shigeru Miyagawa z uniwersytetu w Osace oraz jego zespół przeprowadzili pierwszy tego typu eksperyment w warunkach klinicznych z udziałem dwóch tuzinów ochotników, cierpiących na różne formy niewydolności serca – niedorkwienia i rozciągnięcia ścianek serca. Obie choroby leczy się dziś za pomocą różnego rodzaju lekarstw, tzw. beta-blokerów, oraz terapii.  Zarówno jedno, jak i druge pomaga tylko niewielkiej ilości pacjentów, z tego powodu lekarze muszą stosować wobec pozostałych przeszczep serca. Dawców zawsze jest za mało, dlatego istnieje prawdopodobieństwo, że ludzie, cierpiący na choroby serca nie dożyją do transplantacji. Miyagawa i jego zespół opracowali i przetestowali w praktyce altenratywę dla tych lekarstw. Eksperymentując na zwierzętach, odkryli, że implantacja warstw komórek macierzystych mięśni prowadzi do częściowego lub nawet pełnego wyzdrowienia uszkodzonych fragmentów mięśnia sercowego. Te komórki, jak wyjaśnili naukowcy kilka lat temu, wydzielają cały zestaw substancji sygnałowych, które zmuszają mięśnie serca do leczenia się. Nawet, jeśli nie zostaną przyjęte i zginą, te komórki i tak wywierają dobry wpływ na serce pacjenta. Jak pokazały pierwsze testy kliniczne tej metody, które zespół Miyagawy prowadził na przestrzeni siedmiu lat, tego typu podejście rzeczywiście działa: stan zdrowia wszystkich pacjentów znacznie się poprawił w ciągu roku po implantacji komórek macierzystych. Miyagawa i jego zespół podkreślają, że we wszystkich tych operacjach wykorzystywane były nie embrionalne, ale „dorosłe” komórki macierzyste pacjentów, które utrzymują się w niewielkiej ilości w mięśniach i innych tkankach organizmu. Naukowcy po prostu wyciągnęli je, rozmnożyli i wykorzystali je do reperacji serca. Brak efektów ubocznych i sukcesy operacji otwierają, zdaniem autorów artykułu, drogę do przeprowadzenia testów na większą skalę i wprowadzenia tej metody walki z niewydolnością serca do praktyki klinicznej. 

 

* Prawosławny metropolita warszawski i całej Polski Sawa skrytykował władze Ukrainy. Jesteśmy niemile zaskoczeni tym faktem, że na Ukrainie siłą są zajmowane prawosławne świątynie i dyskryminowani prawosławni Ukraińcy. Gdzie są władze państwowe, które bronią ludzi i praw religijnych? Ukraina chce być demokratycznym państwem, ale w demokracji powinien panować porządek – powiedział metropolita warszawski i całej Polski na spotkaniu z wiceprzewodniczącym Wydziału Zewnętrznych Stosunków Cerkiewnych Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego protojerejem Nikołajem Danilewiczem w Warszawie. Podczas spotkania duchowny, który uczestniczył w posiedzeniu OBWE, które odbywa się w stolicy Polski, opowiedział metropolicie o łamaniu praw prawosławnych na Ukrainie, zajmowaniu świątyń, wprowadzaniu przez lokalne organy władzy dyskryminujących Ukraiński Kościół Prawosławny przepisów – poinformowała służba prasowa Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego.  Ze swej strony metropolita Sawa powiedział o likwidacji monastyru Świętych Cyryla i Metodego w Polsce za nawiązywanie kontaktów z „prawosławnym Kościołem niekanonicznym”.

 

KOMENTARZE

  • TVP i TVN milczą
    że od 1-30.09 zamykają korytarze powietrzne między Polską a Obwodem Kaliningradzkim, Polską a Białorusią, Polską a Ukrainą.
    https://www.youtube.com/watch?v=2MH3LrzNfzE
    Dzisiaj wieczorem z inicjatywy USA i Japonii zbiera się w trybie nadzwyczajnym RB ONZ w sprawie Korei PŁn. Kongres od dawna naciska na Trumpa o podjęcie zdecydowanych działań. Polacy od pewnego czasu są podgrzewani w duchu bojowym (niejaka księżna szwedzka, Trump, patriotyczny PiS na czele z Macierewiczem). Jedną z teorii spiskowych może być, że USA skoncentruje się na wojnie koreańskiej, w Europie Rosja jest w pełni gotowa do ćwiczeń Zapad i, Izrael się potężnie zbroi a Ameryka tonie w długach.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930