Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
3828 postów 1806 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Polska w złym towarzystwie

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

CO PISZĄ INNI: Rozmowa korespondenta radia Sputnik Leonida Sigana z politologiem, niezależnym polskim publicystą Konradem Rękasem.

Jeśli mówi się, że zbrodniarz Bandera jest lepszym rozwiązaniem niż racjonalna polityka zagraniczna, niż prawda historyczna, niż pamięć o polskich ofiarach, niż obecna polska racja stanu, wymagająca wytępienia banderyzmu na Ukrainie, to ten ktoś jest po prostu zdrajcą...

 

W czwartek w Kijowie odbyły się obchody upamiętniające 26. rocznicę odzyskania niepodległości przez Ukrainę. To okazja, by zastanowić się nad tym, z czym to państwo, czy też quasi-państwo, do tej daty przyszło. Co w ciągu tych lat osiągnęło, a szczególnie po Euromajdanie, jaki jest jego stan obecny?

Trzeba zauważyć, że z polskiego punktu widzenia rocznica ta wygląda nieco humorystycznie. I chodzi nawet nie tyle o samą datę, którą upamiętnia, co o pewien dysonans w polskiej propagandzie ostatnich kilku dekad, a w szczególności ostatnich 13 lat. Otóż warto zauważyć, że prze każdej kolejnej zmianie politycznej w Kijowie są w Polsce media i politycy, którzy triumfalnie ogłaszają, że to teraz, właśnie w tym dokładnie momencie, a nie nigdy wcześniej Ukraina odzyskuje swoją suwerenność i zaczyna prowadzić jakąś heroiczną walkę z Rosją. Tak było w 2004 roku, potem w 2014 i tylko wyjątkowo krótkiej pamięci naszych rodaków należy zapewne zawdzięczać fakt, że ludzie w Polsce dość pokornie tę niezbyt mądrą propagandę łykają.

Pamiętajmy, że był czas, kiedy prezydenci Krawczuk i Kuczma byli najbliższymi rzekomo przyjaciółmi ówczesnych władz RP. Następnie to 2004 rok i „pomarańczowa rewolucja" miały być taką ogromną cezurą w dziejach Ukrainy. Wreszcie po raz kolejny Ukraina odzyskała rzekomo niepodległość w 2014 roku po Euromajdanie. Pytanie brzmi: to ile razy jeszcze to nieszczęsne państwo będzie odzyskiwać niepodległość? I czy w końcu po tych wszystkich odzyskiwaniach zostanie tam cokolwiek, co mogłoby być jeszcze niepodległe? Niestety, historia tych dwudziestu kilku lat to historia permanentnego kryzysu i rozkradania państwa. Ukraina nie była w stanie przez ten czas wygenerować żadnej narodowej elity, nie była w stanie wygenerować narodowej jedności w oparciu o jakiekolwiek wartości zbliżone do cywilizacji czy europejskiej, czy euroazjatyckiej. Nie była w stanie obronić własnej gospodarki, systematycznie rozkradanej przez oligarchów, a teraz jeszcze przez Zachód. Jest to bardzo smutne, bo z punktu widzenia polskiego taka czarna dziura polityczno-gospodarczo-społeczna, dodatkowo dzisiaj okraszona zbrodniczą ideologią banderowską, to zagrożenie u naszych granic. Dzisiejsze patrzenie na niepodległość Ukrainy powinno odbywać się przede wszystkim z tej perspektywy — nieudanego eksperymentu polityczno-ekonomicznego w kontraście choćby do udanej drogi białoruskiej, w kontraście dla postępującej integracji państw byłego ZSRR i całego bloku euroazjatyckiego. Niestety, Ukraina pokazuje, jak wiele błędów można było popełnić w ciągu 26 lat i jak źle się stało, że w przypadku Ukrainy wszystkie je popełniono.

 

Zokazji tego święta odbyła się uroczysta defilada ukraińskich sił zbrojnych. A na trybunie honorowej stali szefowie resortów obrony Polski i USA — Antoni Macierewicz i James Mattis.  W dźwiękach banderowskiego marsza defilowali też żołnierze z pododdziału 21. Brygady Strzelców Podhalańskich. Jak Pan odebrał ten fakt i wypowiedź Macierewicza w Kijowie, że to Ukraina przejęła na siebie ciężar obrony przed barbarzyństwem, grożącym Europie ze Wschodu?

W sumie możemy powiedzieć, że mówiąc o zagrożeniu dla współczesnej Europy, idącym ze Wschodu, minister Macierewicz paradoksalnie ma trochę racji. Bo jeśli uznamy za współczesną Europę bankructwo projektu „multikulti", ogromne rozwarstwienia społeczne, ewidentny kryzys biurokratycznej i niewydolnej Unii Europejskiej, brak sukcesów w budowie zintegrowanej i odpowiadającej interesom państw narodowych polityki europejskiej; jeśli popatrzymy na ogromny kryzys projektu europejskiego i w dodatku zagrożonego napływem imigrantów, wstrząsami na tle rasowym, terroryzmem, podległością wobec Ameryki, a ostatnio jeszcze wojną handlową z Ameryką, która coraz bliżej zagraża Europie, to tak, jest zagrożenie. Takiemu projektowi europejskiemu, który jest realizowany dzisiaj i który dzisiaj bankrutuje, zagraża w kontraście to, co udaje się na Wschodzie, czyli budowa społeczeństwa prawdziwie zróżnicowanego, o różnych korzeniach etnicznych i religijnych, ale wspólnie budującego wspólny projekt euroazjatycki, wielki projekt Federacji Rosyjskiej. Zagraża temu cywilizacja oparta na wartościach ludzkich, humanistycznych, ale również chrześcijańskich, która jest realizowana w Federacji Rosyjskiej.

Tak, w takim kontraście, jeśli widzimy kryzys i upadek Zachodu, to Wschód rzeczywiście jawi się zagrożeniem. Ale mówiąc poważnie, odnosząc się do tego, co minister Macierewicz naprawdę miał na myśli i do czego zmusił polską armię, to mieliśmy do czynienia po prostu ze skandalem. Wprawdzie MON tłumaczył się najpierw długo, że nie wiedział i nie znał przebiegu parady kijowskiej, co dowodzi tylko, że minister Macierewicz uważa, że lepiej udawać idiotę niż szkodnika. Bo kto wysyła wojsko nie wiadomo do czego, i przy czym będzie używane? Więc jeśliby prezydent Poroszenko wysłał je do pacyfikowania protestujących na Majdanie, to też Podhalańczycy mieliby tam iść i strzelać? Bądźmy poważni. Ostatecznie z triumfem ogłoszono, że Ukraińcy przearanżowali przebieg parady tak, aby Czerwona Kalina i tym podobne piosenki upowskie nie rozbrzmiewały w obecności Wojska Polskiego. Minister Macierewicz, który w ogóle ma kłopoty z pamięcią i ze spostrzegawczością, nie zauważył, że odbierał defiladę organizacji paramilitarnych i politycznych Ukrainy, i odbierał defiladę czerwono-czarnych sztandarów upowskich i portretów Bandery. Minister Macierewicz jako historyk jest specjalistą od iberoamerykańskiej historii, więc może nie zauważył jeszcze, jak wygląda Stepan Bandera. Trzeba więc może mu wskazać, że to jest Stepan Bandera, a nie Ernesto Che Guevara. Może stąd wynika pomyłka.

 

 

KOMENTARZE

  • Macierewicz
    Czy skurwysyn może się skurwić?
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 18:17:33
    Jarku, trochę powagi... please...
  • @Casey 04:38:03
    Amerykański wysłannik mówi wprost: "Ukraina nie jest jeszcze gotowa do członkostwa w NATO"....Ukraina nie jest jeszcze gotowa do członkostwa w NATO - oświadczył specjalny wysłannik USA ds. Ukrainy Kurt Volker w rozmowie z ukraińską stacją telewizyjną Priamyj. Bardzo szanuję Ukrainę, ale na razie nie uważam, by była ona gotowa do wejścia do NATO, ani, by NATO było gotowe do przyjęcia jej w obecnej sytuacji powiedział Volker. Zaznaczył przy tym, że decyzja o członkostwie w Sojuszu Północnoatlantyckim należy tylko i wyłącznie do władz ukraińskich. I Stany Zjednoczone, i Unia Europejska, i Rosja powinny zrozumieć, że Ukraina jest niepodległym państwem i nikt nie może powiedzieć, kiedy może ona stać się członkiem NATO; jest to wyłącznie decyzja Ukrainy, lecz nie oznacza to, że Ukraina jest blisko otrzymania zaproszenia do NATO zastrzegł. Volker ujawnił, że podczas wizyty w Kijowie w dniach 23-24 sierpnia, szef Pentagonu James Mattis przywiózł uzbrojenie obronne dla Ukrainy, jednak o żadnych innych szczegółach nie poinformował. Ministrowie obrony nie przyjeżdżają z pustymi rękami. Minister obrony (USA) przywiózł sprzęt obronny dla ukraińskiej armii dodał amerykański wysłannik. Mattis oświadczył w czwartek po rozmowach z prezydentem Ukrainy Petrem Poroszenką, że Waszyngton rozpatruje możliwość przekazania Ukrainie broni śmiercionośnej i że powróci z Kijowa do USA z „konkretnymi rekomendacjami” w tej sprawie. Poroszenko z kolei powiedział wtedy, że jest zadowolony z rozmów, które prowadzi z Amerykanami na ten temat. Specjalny wysłannik USA ds. Ukrainy powtórzył, że jego kraj nigdy nie uzna aneksji Krymu.(nigdy nie mówi się nigdy). Zaznaczył jednak, że Kijów samodzielnie powinien przywrócić kontrolę nad utraconymi terytoriami. Odnowa suwerenności Ukrainy powinna odbywać się w ramach ukraińskiego systemu bezpieczeństwa; Kijów powinien mówić dziś o tym, jak powinni żyć ludzie, którzy znajdują się na wschodzie Ukrainy, gdyż jest to bardzo dramatyczna historia wskazał Kurt Volker. W wywiadzie dla stacji Priamyj wysłannik skomentował także rozpoczynające się w połowie września rosyjsko-białoruskie manewry wojskowe Zapad-2017. Ocenił, że zmuszają one Zachód do przygotowania się do różnych scenariuszy rozwoju sytuacji. Sądzę, że manewry wojskowe Rosji zmuszają nas do przygotowania się do jakiegoś rodzaju agresji wojennej. Społeczeństwo zachodnie powinno być gotowe do wszelkiego rozwoju wydarzeń i powinniśmy rozwijać własny system bezpieczeństwa i pracować nad tym razem oświadczył Volker.
    Z Kijowa Jarosław Junko

    Ps...I nigdy nie będą...czytać między wierszami. Ukraina jeszcze przez co najmniej dwa pokolenia nie dobije mentalnie do cywilizacji. Obecnie Ukraińcy są dla nas tym czym Islamiści dla Europy wystarczy sygnał i ponabijają nasze dzieci na płoty.....taka to Ukraina...a nasi udają, że deszcz pada...

    http://kresy.pl/wydarzenia/majkowski-szeremeta-szantazysta-banderowiec-ktory-chce-przelewac-ukrainski-nacjonalizm-polski/

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930