Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4001 postów 1864 komentarze

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Wtorek, 22 sierpnia 2017

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

ACTA DIURNA (1042) Syria, Irak, Afganistan, Katalonia, Ukraina, Korea, Afryka… Zapraszam na zwyczajowy serwis bieżących informacji i komentarzy medialnych ze świata.

 

* Coraz więcej dobrych wieści napływa z Syrii gdzie w ciągu ostatnich kilku dni syryjskie wojska rządowe (SAA), kierowane przez  elitarne formacje Tygrysów i Hezbollahu oraz wspierane przez rosyjskie lotnictwo i Irański Korpus Strażników Rewolucji (IRGC), zadały decydujące ciosy terrorystom Daesz w prowincji Homs. W kilku błyskawicznych uderzeniach z rąk bandytów odbito przepompownię Tuweiyan, oraz rozległe pola gazowe Tuweiyan, Akram, Husain i Ghadur. SAA zniszczyła tam 15 uzbrojonych pojazdów Daesz i przystąpiła do rozminowywania pól gazowych. Oddzielnie siły pro-rządowe wyzwoliły Sawwanat Husayyah, Tall Husayyah, Sawwanat al-Qusayr i pobliskie punkty i odcięły jedyną linię zaopatrzenia kluczowej wioski Uqayrabat, gdzie siły terrorystów zostały obecnie całkowicie otoczone. Uqayrabat i kilka pobliskich  wsi są jednak usytuowane w bardzo trudno dostępnym terenie, co może przyczynić się do ewentualnego opóźnienia operacji SAA w tym regionie. Zdobycie obszaru Uqayrabat umożliwi znaczące skrócenie linii frontu i pozwoli przerzucić  3000-5000 syryjskich żołnierzy oraz około 200 pojazdów i czołgów do operacji w innych miejscach w Syrii.

 

* Jak poinformował wczoraj rosyjski generał Rudskoj, w ciągu ostatniego miesiąca sytuacja na frontach Syrii znacznie się poprawiła. Przy aktywnej pomocy rosyjskiego lotnictwa armia syryjska dokonała znaczących postępów w centralnej części kraju. Front przesuwa się w tempie 30-40 km w ciągu doby. Intensywność bombardowań wzrosła do 60-70 wylotów na dobę. Trwa całodobowa obserwacja terrorystów. W minionych 5 dobach rosyjskie samoloty wylatywały 316 razy, dokonując 819 bombardowań. Jak dotąd w sierpniu dokonano 990 lotów bojowych i 2518 uderzeń na pozycje terrorystów, koncentrując się na składach amunicji, punktach dowodzenia i obozach szkoleniowych. Rudskoj podkreślił i przypomniał, że 12 sierpnia armia syryjska z pomocą lotnictwa FR przeprowadziły unikalną operację desantu na tyłach Daesz. Zaskoczenie wroga niespodziewaną operacją oraz efektywność działania armii syryjskiej wspomaganej śmigłowcami KA-52 oraz syryjską artylerią umożliwiły na zajęcie miejscowości Al Kader bez jakichkolwiek strat. Odblokowanie Deir ez-Zor zakończy rozgromienie głównych sił Daesz w Syrii. Nie będzie to jednak proste, z uwagi na to, że pod Deir ez-Zor wycofują się doborowe oddziały terrorystów wypierane z Mosulu i Rakki. Operacja odblokowywania Deir ez-Zor, gdzie od początku wojny broni się bohaterski  garnizon wojsk syryjskich  będzie prowadzona z trzech kierunków. Rudskoj zapowiedział, że w ciągu najbliższych 48 godzin zostanie wyzwolone zamknięte w kotle miasto Akerbat, na które zmasowanych atakach z powietrza pójdą dwie syryjskie dywizje pancernie: 11. od zachodu a 18. od południa.

 

*Rosyjskie lotnictwo zlikwidowało w Syriikolejną dużąkolumnę Daeszu  zmierzającą w kierunku Deir ez-Zor,gdzie międzynarodowi terroryści spróbują się przegrupować i stworzyć ostatni przyczółek w Syrii. Opublikowane nagranie przedstawia tę operację, w której zostało zlikwidowanych  ponad 200 terrorystów, ponad 20 samochodów terenowych z bronią i moździerzami dużego kalibru, a także sprzęt opancerzony, w tym czołgi. Wypierani z południa prowincji Rakka i zachodu prowincji Homs dżihadyści próbują skupić siły w prowincjiDeir ez-Zor ale ich pokonanie w tym rejonie będzie ich końcem w Syrii. Uderzenie sił rządowych na Deir ez-Zor było możliwe dzięki zdobyciu wcześniej przez armię syryjską strategicznego miasta as-Suchna. W kierunku bogatej w ropę prowincji o tej nazwie zmierza także rebeliancka (arabsko-kurdyjska)  armia tzw. Syryjskich Sił Demokratycznych (SDF), wspierana przez międzynarodową koalicję z USA na czele. SDF nie zdoła tam jednak dotrzeć  przed zdobyciem obleganego obecnie bastionu dżihadystów – miasta ar-Rakka, położonego wyżej nad Eufratem niż Deir ez-Zor. Rosyjski ekspert Stanisław Tarasow mówi już o końcowym rozstrzygnięciu: „Trwa szturm Rakki. Jeśli wcześniej arabsko-kurdyjskie formacje przy wsparciu USA udostępniały terrorystom i ich rodzinom korytarze do opuszczenia miasta w kierunkuDeir ez-Zor, to teraz próby stworzenia tak zwanej niedostępnej twierdzy na wschodzie Syrii podejmowane przez islamskich radykałów nie powiodą się, ponieważ inicjatywa przeszła już do syryjskiej armii rządowej i rosyjskich sił lotniczych. To jest już agonia Daeszu i ich czas jest liczony na godziny. Jeśli wcześniej USA twierdziły, że walka z PI potrwa dość długo, to obecnie faza wojskowa zamienia się w fazę polityczno-dyplomatycznego uregulowania kryzysu syryjskiego, zdefiniowania sił, które będą uczestniczyć w tym procesie i decydowania o przyszłości samej Syrii. Pojawiły się doniesienia, że w Rijadzie jest przygotowywane spotkanie grup „kairskiej", „rijadzkiej" i „moskiewskiej", gdzie będą ustalane główne zasady syryjskiego uregulowania" — powiedział Stanisław Tarasow. 

 

* Armia syryjska i jej sojusznicy przejęli kontrolę nad stacją gazową Nabij na wschód od as-Suchna, przechwytując drogę Suchna-Resafa aby otoczyć w drugim kotle resztę obszaru znajdującego się na północ od Palmyry. Wojska rządowe zajęły również Talalat Durub w pobliżu Humaima zacieśniając oblężenie otoczonych oddziałów Daeszu. Po wyzwoleniu Humaimy, armia syryjska prawdopodobnie skupi się na zdobywaniu stacji przepompowni T2 w pobliżu granicy z Irakiem.

 

* Źródła kurdyjskie podały, że Siły Demokratyczne (SDF) popierane przez USA wyzwoliły około 60% miasta Rakka, w tym ponad połowę obszaru Starego Miasta, który jest kluczowym punktem obrony Daesz. W ostatnich starciach w północnych i zachodnich częściach Rakka SDF zlikwidował ponad stu bandytów z Daesz.  SDF, wspierane przez lotnictwo  amerykańskiej koalicji, jej artylerię i wojskowych doradców, ma dużą przewagę w walce z dżihadystami. Jednak intensywna propaganda  uprawiana przez obie strony oraz brak dowodów wideo i fotografii nie pozwalają na dokładną ocenę rzeczywistej sytuacji wojskowej w starym mieście Rakka i na pobliskim obszarze.

 

*Samoloty koalicji międzynarodowej dowodzonej przez USA przeprowadziły naloty na miasto Rakka na północy Syrii, w ciągu 24 godzin zginęło 78 cywilów - podaja syryjska agencja narodowa SANA.Zostały zbombardowane dzielnice As-Sachani i Al-Badu, a także At-Tausia. Według danych agencji mniej niż 48 godzin przez nalotami w Rakce samoloty koalicji zaatakowały wieś Dżizaaa w prowincji Al-Hasaka, w rezultacie zginęło 20 mieszkańców. Rosyjskie MSZ wielokrotnie  podkreślało, że USA i koalicja międzynarodowa działają w Syrii bez zgody i koordynacji z oficjalnym Damaszkiem oraz rezolucji RB ONZ.    

 

* Rosja nagrodziła syryjskiego generała brygady Suheila Salmana al-Hassana za śmiały i udany desant na tyłach Państwa Islamskiego w rejonie Deir az-Zaur – poinformowało rosyjskie Ministerstwo Obrony. „Na polecenie ministra obrony FR gen. Siergieja Szojgu podczas wizyty w rosyjskiej bazie lotniczej Hamejmim w Syrii naczelnik Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Rosji Walerij Gierasimow podziękował syryjskim żołnierzom za męstwo i heroizm podczas udanych wspólnych działań z Siłami Powietrzno-Kosmicznymi Rosji przeciwko terrorystom z Daesz" — głosi komunikat. Za zakończoną sukcesem ofensywę wzdłuż rzeki Eufrat, udział w wyzwoleniu strategicznie kluczowej miejscowości as-Suchna oraz kierowanie działaniami podczas desantu taktycznego i zajęcie osady El-Kader minister obrony Rosji gen. Siergiej Szojgu  wręczył syryjskiemu dowódcy nagrodę za odwagę i sprawność bojową. Gierasimow wręczył syryjskiemu generałowi list rosyjskiego Ministerstwa Obrony z podziękowaniami i szablę. 

 

* Libańska armia poinformowała o rozpoczęciu ofensywy przeciwko organizacji terrorystycznej Państwo Islamskie na granicy z Syrią – podała agencja Reuters, powołując się na źródło w organach bezpieczeństwa Libanu. Jak powiedział informator agencji, libańskie siły zbrojne chcą zaatakować pozycje Państwa Islamskiego w pobliżu miejscowości  Ras Baalbek. Armia użyje podczas operacji rakiet, artylerii i śmigłowców. Libańskie wojska od dwóch tygodni zintensyfikowały ostrzały pozycji terrorystów. Zdaniem ekspertów działania te są częścią przygotowań do decydującej operacji lądowej wyparcia z terytorium tego kraju dżihadystów z Daesz. We wtorek rząd zatwierdził zalecenia dotyczące przygotowania operacji wojskowej. Wziął też na siebie odpowiedzialność za wyzwolenie Libanu spod terroru.

 

* Przedstawiciel Syryjskiej Koalicji Narodowej na rzecz Opozycji i Sił Rewolucyjnych w wywiadzie dla syryjskiego portalu informacyjnego Zaman el-Vasl poskarżył się, że Turcja podjęła decyzję w sprawie wstrzymania pomocy finansowej konfederacji.Komentator polityczny, dziennikarz Musa Özuğurlu w wywiadzie dla Sputnika skomentował te doniesienia i ewentualne powody takiej decyzji ze strony Turcji, która wysyłała powołanej do życia z inicjatywy USA w 2012 roku koalicji co miesiąc pomoc materialną w wysokości 320 tys. $. Özuğurlu powiedział, że u podstaw tej decyzji Ankary leży niechęć do sponsorowania struktury opozycyjnej, która „zdolna jest jedynie do prowadzenia dyskusji w ramach konferencji w hotelach, a nie ma żadnego realnego wpływu na teatr działań zbrojnych”. Syryjska  Koalicja Narodowa na rzecz Opozycji i Sił Rewolucyjnych w zasadzie nie ma żadnej realnej siły, aby wpłynąć na sytuację w Syrii. „Ta struktura ma jedynie symboliczne znaczenie. Przekształciła się w organizację, która może działać tylko pod patronatem wielu liderów w Stambule i Ankarze. Po upływie pięciu lat stało się jasne, że koalicja nie ma przyszłości. Tureckie władze zrozumiały, że dalsze finansowe wsparcie tego tworu nie ma sensu, w związku z czym podjęto taką decyzję” – powiedział  Özuğurlu.Mówiąc o tym, że Turcja koncentruje się na wyeliminowaniu zagrożenia dla swego bezpieczeństwa, które stwarzają kurdyjskie oddziały samoobrony i Partia Unii Demokratycznej, Özuğurlu podkreślił: „Jeśli podjętą jakiś czas temu decyzję o zaprzestaniu pomocy elementom opozycyjnym można wyjaśnić skoncentrowaniem pomocy wojskowej na siłach kurdyjskich w Syrii, to działania Turcji należy w takim razie rozważać jako sygnał, świadczący o dążeniu Ankary do maksymalnego skupienia się na przeciwstawieniu się kurdyjskim oddziałom samoobrony”. Czyli, „jeśli Stany Zjednoczone porzucają jednych sojuszników, aby nawiązać współpracę z Kurdami, to Turcja mogła zdecydować się na ten krok, żeby skoncentrować swoje wysiłki na walce z Kurdami”– dodał. Özuğurlu powiedział też, że ta decyzja Ankary ma istotne znaczenie, bo demonstruje postępy w stanowisku Turcji w stosunku do Damaszku. „Rezygnując z udzielania pomocy materialnej opozycji, Turcja jakby wykonuje gest dobrej woli w kierunku władz syryjskich. Ten krok może złagodzić stanowisko Syrii w stosunku do Turcji” – dodał. Jak podkreślił, ewentualna współpraca Ankary i Damaszku będzie korzystna dla obu stron. Podstawowym problemem w przypadku Turcji na lądzie obecnie są Kurdowie. I być może kroki Ankary są spowodowane dążeniem do współpracy z rządem Syrii w tej kwestii, przecież w relacjach syryjskich Kurdów z Damaszkiem również obserwujemy napięcie. Czyli, jeśli patrzeć z tej perspektywy, interesy obu krajów są zbieżne. Aby osiągnąć przewagę na lądzie Turcja potrzebuje Damaszku, bo po zajęciu as-Suchny syryjska armia zmierza w kierunkuDeir ez-Zor zarówno z północy, jak i południa – powiedział Özuğurlu. Oczywiście nie należy oczekiwać szybkiego nawiązania stosunków. Prawdopodobnie strony będą nadal składać ostre oświadczenia pod swoim adresem. Jednak zaprzestanie wspierania przez Ankarę Syryjskiej Koalicji Narodowej na rzecz Opozycji i Sił Rewolucyjnych oznacza, że Turcja już nie wspiera rebeliantów. A to samo w sobie może zwiastować nowy etap w stosunkach między Ankarą a Damaszkiem – wyjaśnił dziennikarz.

 

* Szyicki przywódca Iraku szejk Moqtada Sadr spotkał się z księciem Mohamedem Ben Salmanem, następcą saudyjskiego tronu w Rijadzie a obecnie przebywa w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, gdzie spotkał się również z następcą tronu, Mohammedem Ben Zayedem Al-Nahyanem. Moqtada Sadr popiera byłego irackiego premiera Nouri al-Maliki i zwalcza wpływ Iranu na iracką wspólnotę szyicką. Rosnąca potęga Moqtady Sadra który promuje jedność Iraku, przeciwstawiając się naciskom separatystycznym ze strony czterech państw (tzn. Iranu - pro-szyicke, Arabii Saudyjskiej i Turcji - pro-sunnickie oraz Izraela - pro-kurdyjskie)  nie jest dobrą wieścią dla Syrii: w kwietniu Sadr wezwał prezydenta Baszara al-Assada do rezygnacji, czyli przywrócił taktykę byłej irackiej partii Baath, która w przeszłości zwalczała swych syryjskich rywali.

 

* Podczas konferencji prasowej, która odbyła się 16 sierpnia 2017 r. W Damaszku, wicepremier Syrii, Faisal Mekdad, ujawnił, że w bunkrach zbudowanych przez dżihadystów znaleziono w dużych ilościach toksyczne substancje chemiczne. Stwierdził więc: "Wszystkie niezwykłe materiały zostały znalezione w granatach i granatach wyrzutni substancji toksycznych, CS i CN (...). Firma Federal Laboratories produkowała chemiczną amunicję na terytorium USA, podczas gdy firmy Cherming Defense UK (UK) i NonLethal Technologies (USA) wytwarzały substancje toksyczne ". Te trzy firmy specjalizują się w produkcji gazu wykorzystywanego przez policję m.in. do rozpraszania tłumów. Federalne Laboratoria działają głównie z armią izraelską. Zgodnie z artykułem 5 Traktatu o zakazie broni chemicznej użycie tych gazów - przy założeniu, że jest to gaz, którego zwykle wykorzystuje policja, jest zabroniona w strefach konfliktu. W dniu 14 września 2013 r. Syryjska Republika Arabska ratyfikowała ten traktat (którego Izrael nadal nie podpisał). Cały zapas broni chemicznej Syrii został zlikwidowany pod wspólną kontrolą Stanów Zjednoczonych i Rosji. Od tego czasu Damaszek skrupulatnie respektuje ten Traktat; Ale Waszyngton - mimo deklaracji,że asystował przy zniszczeniu całego arsenału Syrii, nadal oskarża Syrię o używanie zakazanej broni. Przez ostatnie pięć lat Waszyngton, Londyn i Tel-Aviv prowadziły operację Timber Sycamore, największą operację w handlu bronią w historii.

 

* USA nie zamierzają pozostać w Syrii po zniszczeniu Państwa Islamskiego – poinformowała rzeczniczka amerykańskiego Departamentu Stanu Heather Nauert. Naszym celem jest pokonanie ISIS i nic poza tym. Chcemy, aby Syrią rządzili Syryjczycy, a nie USA czy inne siły, tylko Syryjczycy — podkreśliła Nauert. To nie jest nasz plan - pozostawać w Syrii. Nasz plan polega na zniszczeniu ISIS — dodała. Był to komentarz do słów rzecznika Syryjskich Sił  Demokratycznych (SDF) Talala Selo, który powiedział agencji Reuters, że amerykańscy żołnierze pozostaną w północnej Syrii po wyparciu stamtąd dżihadystów z Państwa Islamskiego. Jego zdaniem Stany Zjednoczone mają swój cel w tym, aby pozostać w tym kraju. — Mają swoją strategię programową na dziesięciolecia. Zostaną zawarte porozumienia wojskowe, gospodarcze i polityczne na długie lata między kierownictwem północnych prowincji Syrii a amerykańską administracją — powiedział Selo.  

 

*Ambasador Iraku uważa, że ostateczne wyzwolenie Mosulu potrwa niecałe dwa miesiące.Ostateczne wyzwolenie irackiego Mosulu od terrorystów z grupy Państwo Islamskie potrwa mniej niż dwa miesiące, powiedział ambasador Iraku w Rosji Haidar Hadi. „Teraz, kiedy mowa o niewielkich «gniazdach», gdzie pozostają jeszcze terroryści, ofensywa przebiega znacznie szybciej, a wśród terrorystów padają morale, dlatego ich wykończenie będzie dużo łatwiejsze. Powiedziałbym, że zajmie to niecałe dwa miesiące” — powiedział Hadi w wywiadzie dla gazety Izwiestia. Według Hadiego, opuszczając Mosul, terroryści faktycznie nie pozostawili kamienia na kamieniu w wielu obszarach, dlatego iracki rząd czeka ogromna praca, aby odbudować miasto, co wymaga międzynarodowego wsparcia i wielu środków. „Odnośnie środków — w celu doprowadzenia Mosul do stanu, w którym miasto znajdowało się przed przybyciem PI, potrzeba miliard dolarów. W celu jego powrotu do życia potrzeba wiele pieniędzy i dużo wysiłku, ale mamy za plecami wsparcie społeczności międzynarodowej i jestem pewien, że poradzimy sobie” — powiedział, zwracając uwagę, że rosyjskie przedsiębiorstwa wykazały również zainteresowanie odbudowaniem Mosulu. Władze Iraku na początku lipca oficjalnie ogłosiły zwycięstwo nad Państwem Islamskim w Mosulu, którego operacja wyzwolenia trwała od października 2016 roku.

 

*Ponad 40 tys. cywilów zginęło podczas walk o wyzwolenie irackiego miasta Mosul z rąk terrorystów Państwa Islamskiego - podaje gazeta Independent, powołując się na dane kurdyjskiego wywiadu.Podkreślono, że mieszkańcy miasta padli ofiarami terrorystów PI, irackich wojsk oraz zginęli w nalotach. Jak poinformował kurdyjski polityk i były szef MSZ Iraku Hoszijar Zebari, wiele ofiar „nadal znajduje się pod ruinami". Premier Iraku Hajdar al-Abadi w ubiegłym tygodniu oficjalnie ogłosił zwycięstwo nad Daeszem w Mosulu, który terroryści kontrolowali przez ponad trzy lata. Dowodzący operacją amerykański generał Stephen Townsend później oznajmił, że oczyszczenie miasta od terrorystów potrwa jeszcze kilka tygodni. Jak oświadczyło ONZ, na utrzymanie mieszkańców Mosulu znajdujących się poza miastem po jego uwolnieniu będzie potrzebnych do 450 mln dolarów. Poza tym na odbudowę podstawowej infrastruktury trzeba będzie wydać miliard dolarów. 

 

*Syryjska prowincja Aleppo została całkowicie wyzwolona od terrorystów, powiedział podczas briefingu szef Głównego Zarządu Operacyjnego Sztabu Generalnego Siergiej Rudskoj.„W ciągu ostatniego miesiąca w Syryjskiej Republice Arabskiej miały miejsce istotne zmiany. Siły rządowe przy wsparciu Sił Powietrzno-Kosmicznych Rosji poczyniły poważne postępy i wyrządziły znaczne szkody dużej grupie Daesz w centralnej Syrii. Prowincja Aleppo została całkowicie wyzwolona od terrorystów” — powiedział. Rudskoj podkreślił, że łącznie wyzwolono od terrorystów 50 miejscowości i ponad 2,7 tysiąca kilometrów kwadratowych syryjskiego terytorium. Zaznaczył, że wraz z odblokowaniem miasta Deir ez-Zor zakończy się rozgromienie głównych sił terrorystów Państwa Islamskiego w Syrii. Dyrektor, koordynator Studiów Środkowego Wschodu w Instytucie Badań Strategicznych i Prognoz RUDN Dmitrij Jegorczenkow na antenie radia Sputnik wyraził opinię, że historia PI w Syrii faktycznie dobiega końca. „Biorąc pod uwagę to, z jaką szybkością poruszają się syryjskie wojska rządowe, w rzeczywistości goniąc bandytów, którym zamknięto drogi zaopatrzenia i których jednocześnie atakują rosyjskie samoloty, wydaje mi się, że nie wypada mówić o tym, że w Deir ez-Zor będzie jakiś poważny opór” — powiedział Dmitrij Jegorczenkow. Według niego dziś można już mówić z większą lub mniejszą pewnością o perspektywach militarnego zwycięstwa nad terrorystami. „To zależy od takich czynników, jak zaopatrzenie i planowanie operacji oraz od tego, na ile armii syryjskiej starczy sił i zasobów do pościgu. Terytorium pod względem rozmiaru jest przyzwoite. Są to głównie obszary pustynne, tam ze szczególną uwagą trzeba prowadzić planowanie operacji. Z drugiej strony wydaje mi się, że PI już nie ma możliwości uzyskania gdzie indziej politycznego, a nawet finansowego wsparcia” — powiedział Dmitrij Jegorczenkow.

 

*ONZ poinformowało o przechwyceniu dwóch ładunków wysłanych z KRLD do Syrii.W ciągu ostatnich sześciu miesięcy przejęto dwie przesyłki z KRLD do Centrum Badań Naukowych i Opracowań Syrii (SSRC), donosi agencja Reuters, powołując się na poufne sprawozdanie ONZ dotyczące naruszenia sankcji wobec KRLD. W sprawozdaniu, które zostało przygotowane przez niezależnych ekspertów Organizacji Narodów Zjednoczonych i przedstawione w Radzie Bezpieczeństwa organizacji, nie określono, kiedy i gdzie nastąpiło przechwycenie, ani też nie ujawniono zawartości dostaw.  „Komisja bada doniesienia o współpracy między Koreą Północną a Syrią w dziedzinie zakazanej broni chemicznej, pocisków balistycznych i broni konwencjonalnej”, cytuje agencja fragment 37-stronicowego dokumentu. „Inne państwo członkowskie (ONZ) poinformowało komisję, że istnieją powody, aby sądzić, że towary te są częścią porozumienia pomiędzy Koreańską Radą Rozwoju Przemysłu Górniczego (KOMID) a Syrią” — czytamy w sprawozdaniu. „Odbiorcami były syryjskie organizacje, które UE i Stany Zjednoczone zdefiniowały jako «przykrywki» dla SSRC” — zaznaczono w sprawozdaniu. Po największym ataku gazowym w sierpniu 2013 roku na przedmieściach Damaszku Wschodniej Gucie, w którym według różnych szacunków zginęło od kilkuset do półtora tysiąca osób, Syria przystąpiła do Konwencji o zakazie broni chemicznej. Było to wynikiem porozumienia Rosji i Stanów Zjednoczonych w sprawie zniszczenia broni chemicznej w kraju pod kontrolą OPCW i powstrzymało interwencję wojskową USA w Syrii. Prezydent Syrii Baszar al-Asad powiedział, że syryjski rząd nie stosował broni masowego rażenia, w tym chemicznej, przeciwko własnemu narodowi. Zapasy broni chemicznej zostały wywiezione z Syrii w styczniu 2016 roku. OPCW poinformowała o całkowitym wyeliminowaniu arsenału chemicznego kraju.

 

*MSZ Rosji wezwało do wycofania amerykańskich wojsk z Afganistanu.„Afganistan dla USA jest jedynie kolonią, a plany amerykańskich władz przypominają odrodzenie Angielskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej" — powiedział były ambasador Rosji w Afganistanie, dyrektor II Departamentu Azji MSZ Zamir Kabułow w wywiadzie dla gazety Izwiestija.  Czy USA są gotowe do wycofania swojego kontyngentu z Afganistanu? Co trzyma Stany Zjednoczone w kraju, w którym od 16 lat ich obecności nie osiągnęły żadnych sukcesów? O przyczynach, dla których USA pomimo braku sukcesów wojskowych nie zamierzają opuścić Afganistanu w wywiadzie dla Sputnika, opowiedział afgański politolog Akhtar Shakh Hamdard. „W najbliższym czasie USA nie opuszczą Afganistanu. Mają tu długoletnie plany strategiczne i już wybudowali bazy wojskowe. Stany Zjednoczone zainwestowały duże pieniądze w ten region, gdzie znajdują się jej przeciwnicy (Rosja i Chiny), które przez Afganistan mogą wyrządzić USA znaczące szkody".  USA także ogłosiły Azję Środkową strefą swoich interesów, ponieważ odkryto tam obfite złoża kopalin użytecznych. Trzeba powiedzieć, że Iran ma duże zasoby ropy naftowej i gazu, co również ma strategiczne znaczenie dla Waszyngtonu. Najkrótsza droga USA do Iranu przebiega przez Afganistan. Z tych powodów Stany Zjednoczone w najbliższym czasie nie opuszczą Afganistanu, a rozmowy na ten temat to zwykłe rozgrywki polityczne USA. Poza tym USA zawarły umowę z obecnym afgańskim rządem i dlatego ich obecność w tym kraju jest absolutnie zgodna z prawem. USA Wydają na Afganistan 20-25 mld dolarów. Dla państwa, którego budżet wojskowy wynosi 600 mld dolarów, to drobiazg. Jedyna rzecz, która interesuje Waszyngton w Afganistanie, to straty w sile żywej, ponieważ może to wywołać protesty w kraju". Na pytanie, czy działalność Talibanu i Daesh w tym regionie może skutkować wycofaniem USA z Afganistanu, ekspert odpowiedział: „Daesh jest projektem USA, Anglii i Izraela. Zgodnie z ich planami Daesh przez Iran i Afganistan miał zająć Azję Środkową i zacząć zagrażać Rosji. Ich terroryści mieli zrujnować szyicki rząd w Iranie, zająć Kaukaz, a przez Afganistan — Azję Środkową. Udana operacja wojskowa Rosji w Syrii pokrzyżowała te plany. Nie sądzę, że obecna działalność Daesh doprowadzi do wycofania USA z Afganistanu".

 

*Rada Federacji Rosyjskiej ma wątpliwości co do tego, czy USA kiedykolwiek wycofają się z Afganistanu.USA nigdy nie zamierzały wycofywać się z Afganistanu, dla nich jest to kluczowy region z punktu widzenia wpływu na znajdujące się w pobliżu Pakistan, Indie i Chiny, powiedział RIA Novosti pierwszy wiceprzewodniczący Komitetu Rady Federacji ds. Obrony Franc Klincewicz. Wcześniej prezydent USA Donald Trump oświadczył, że pełnomocnictwa amerykańskiej armii w Afganistanie zostaną rozszerzona do walki z terrorystami w tym kraju. Trump powiedział również, że Stany Zjednoczone nie będą już informować o liczebności swoich wojsk biorących udział w operacjach przeciwko terrorystom i ogólnie o swoich planach wojskowych. Ponadto według Trumpa konsekwencje możliwego szybkiego wycofania amerykańskich wojsk z Afganistanu są nie do przyjęcia. „USA nigdy nie opuszczą Afganistanu i nigdy nie zamierzały tego zrobić. Dla nich jest to kluczowy region wpływu z punktu widzenia Pakistanu, Indii i Chin” — powiedział Klincewicz, który brał udział w działaniach bojowych w Afganistanie w latach 1986-1988. Zaznaczył, że baza w Afganistanie ma zasadnicze znaczenie dla Stanów Zjednoczonych także z punktu widzenia możliwości szybkiej i wielkoskalowej reakcji na ewentualne ekscesy w regionie. „Nie należy zapominać, że USA dysponują 700 bazami wojskowymi na całym świecie, z których 400 jest zachowanych. Znajduje się tam niezbędna liczba personelu w celu zapewnienia funkcjonowania bazy, ale w przypadku potrzeby szybkiej interwencji wojskowej bazy te mogą zostać natychmiast wdrożone” — wyjaśnił senator.

 

*Trump nazwał szybkie wycofanie amerykańskich wojsk z Afganistanu niedopuszczalnym.Konsekwencje ewentualnego szybkiego wycofania amerykańskich wojsk z Afganistanu są nie do przyjęcia, stworzy to próżnię, którą wykorzystają terroryści, oświadczył prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump.  „Najokropniejszy atak terrorystyczny w naszej historii, 11 września, został zaplanowany i kontrolowany z Afganistanu, ponieważ kraj ten był rządzony przez rząd, który zapewnił schronienie terrorystom. Wyprowadzenie (wojsk) stworzy próżnię, którą wypełnią terroryści, w tym PI i Al-Kaida, jak to miało miejsce przed 11 września” — powiedział Trump, występując ze specjalnym orędziem w bazie wojskowej Fort Myer w Wirginii. Trump powiedział również, że pełnomocnictwa amerykańskich wojsk w Afganistanie zostaną rozszerzone w celu walki z terrorystami. Według niego Stany Zjednoczone nie będą już informowały o liczebności wojsk zaangażowanych w operacje przeciwko terrorystom, ani w ogóle o swoich planach wojskowych. Jednocześnie, jak poinformował prezydent, amerykańska pomoc dla Afganistanu nie będzie nieskończona. „Ameryka będzie współpracować z rządem Afganistanu, aż zobaczymy jego ukierunkowanie i postęp” — dodał Trump. Stany Zjednoczone w 2001 roku po atakach terrorystycznych z 11 września rozpoczęły antyterrorystyczną operację wojskową w Afganistanie, później w kraju z upoważnienia RB ONZ zostały wdrożone międzynarodowe siły bezpieczeństwa (ISAF) pod dowództwem NATO. Antyterrorystyczna koalicja pod dowództwem Stanów Zjednoczonych i ISAF walczyła z bojownikami ruchu Taliban i grupy Al-Kaida. W 2014 roku został wycofany bojowy kontyngent krajów NATO z Afganistanu, a od 1 stycznia 2015 roku w zastępstwie dla bojowej operacji przyszła niebojowa misja „Stanowcza Pomoc”. W różnych latach liczba amerykańskich żołnierzy w Afganistanie zmieniała się i za prezydenta Baracka Obamy osiągnęła ponad 100 000 osób. Jednak później on zdecydował się na znaczne zmniejszenie kontyngentu i na prośbę władz Islamskiej Republiki pozostawiono w kraju około 8 400 żołnierzy (liczba ta nie obejmuje żołnierzy sojuszników USA). Oni prowadzą specjalne operacje przeciwko talibom i grupie Państwo Islamskie, szkolą i konsultują lokalne siły bezpieczeństwa. Według oficjalnych danych Pentagonu na dzień 21 sierpnia 2017 roku Stany Zjednoczone straciły w Afganistanie 2264 żołnierzy i cywilnych specjalistów, a ponad 20 tysięcy zostało rannych.

 

*Zdaniem amerykańskiego generała, byłego zastępcy szefa sztabu armii USA Jacka Keane’a trwająca od 16 lat operacja wojskowa USA w Afganistanie jest hańbą.Jak powiedział w wywiadzie dla Fox News, aby odnieść zwycięstwo w tym regionie Stany Zjednoczone muszą zwiększyć liczebność kontyngentu wojskowego o około 10-20 tys. osób. W taki sposób skomentował on pojawiające się w mediach informacje o zamiarze wysłania przez Pentagon dodatkowych co najmniej 4 tys. żołnierzy do tego kraju do walki z talibami. Niewątpliwie 4 tys. osób będzie przydatne. Ale realne pytanie brzmi: czy ta zmiana przechyli szalę na naszą stronę? Moim zdaniem nie – ocenił Keane. Wcześniej szef Pentagonu James Mattis potwierdził, że prezydent USA Donald Trump pozwolił resortowi obrony na ustalanie liczebności  amerykańskich wojsk w Afganistanie.

 

*Amerykański prezydent Donald Trump oświadczył w czasie napiętego spotkania z generałami, że USA przegrywają wojnę w Afganistanie, i zażądał zwolnienia dowódcy amerykańskich wojsk w tym kraju, generała Johna Nicholsona - podaje kanał NBC.Według informacji NBC Trump coraz bardziej rozczarowuje się swoimi doradcami, którym powierzono opracowanie nowej amerykańskiej strategii w Afganistanie. Dziewiętnastego lipca, w czasie spotkania z generałami Trump niejednokrotnie proponował ministrowi obrony Jamesowi Mattisowi i szefowi połączonych sztabów sił zbrojnych Josephowi Dunfordowi zastąpienie Nicholsona, bo nie ten „nie wygrywa wojny". „My nie wygrywamy. My przegrywamy" — poskarżył się Trump na spotkaniu.  Według źródeł NBC, Trump skarżył się także na sojuszników USA w NATO. Przez ostatnich kilka miesięcy zespół Trumpa pracuje nad nową strategią USA w Afganistanie.

 

* Z Katalonii wciąż dochodzą chaotyczne, wzajemnie sprzeczne i przez to niewiarygodne wiadomości w sprawie zamachów terrorystycznych i prowadzonej przeciw nim akcji policyjnej.  Wczoraj podano, że około 16:30 czasu lokalnego w gminie Subirats około 30 km na zachód od Barcelony zastrzelono mężczyznę, który miał na sobie pas szahida (z ładunkami wybuchowymi do samobójczego odpalenia). Hiszpańska policja potwierdza, że prowadzona jest operacja służb, ale nie podaje żadnych szczegółów. Wcześniej dziennik La Vanguardia podał, że sprawca ostatniego zamachu w Barcelonie Younes Aboyaaqoub został zatrzymany przez hiszpańskie służby. Z kolei później pojawiła się informacja, że to właśnie on zginął w dzisiejszym incydencie w Subirats. Śledczy nie potwierdzają tych doniesień. Oficjalna wersja utrzymuje że w zamachu 17 sierpnia na promenadzie Las Ramblas w centrum Barcelony zginęło 13 osób, a ponad 100 zostało rannych. Natomiast w nocy z czwartku na piątek katalońscy policjanci udaremnili podobno kolejną próbę zamachu. W nadmorskiej miejscowości Cambrils oddalonej o około 100 km od Barcelony zastrzelono 5 terrorystów, którzy chcieli powtórzyć scenariusz z Las Ramblas. Wskutek ich ataku zginęła jedna kobieta, kilka osób zostało rannych.

 

* Hiszpańskie służby udostępniły zdjęcie jednego z domniemanych zamachowców. Jest nim Driss Oukabir z Melilli w Maroko. Driss Oukabir pochodzi z Melilli w Maroko, autonomicznego miasta, będącego eksklawą Hiszpanii. Mężczyzna, według informacji podanych przez hiszpańską policję, mieszkał wcześniej na Półwyspie Iberyjskim. Służby ustaliły, że to na jego imię i nazwisko wynajęto furgonetkę użytą do zamachu. Auto wynajęto w miejscowości Santa Perpetua de la Mogada. To właśnie te informacje sprawiły, że służby od razu powiązały Oukabira z zamachem.  Tuż przed godz. 20 czasu polskiego hiszpańskie media poinformowały, że Oukabir został aresztowany przez funkcjonariuszy. W sieci pojawiło się kilka nagrań przedstawiających zatrzymanie przez policję jakiegoś mężczyzny, którym najprawdopodobniej jest Oukabir. W Barcelonie w czwartek furgonetka wjechała w tłum na słynnej ulicy La Rambla przy Placu Katalońskim. Oprócz tego, do jednej z restauracji weszło dwóch uzbrojonych napastników, którzy zabarykadowali się w lokalu i wzięli zakładników. Od godz. 18 czasu polskiego trwają negocjacje z napastnikami. Wciąż nie wiadomo, gdzie może przebywać kierowca auta. Według informacji podawanych przez agencję Reutera w zamachu zginęło co najmniej 13 osób, a ponad 30 jest rannych. Z kolei lokalne władze poinformowały, że w zamachu zginęła jedna osoba, a 32 zostały ranne, w tym 10 ciężko.

 

*Media dowiedziały się, że Waszyngton pracuje nad nowymi środkami mającymi na celu wywarcie presji na Pekin.Amerykańscy prokuratorzy federalni pracują nad nowymi środkami wobec chińskich przedsiębiorstw mającymi na celu wywarcie presji na Chiny, zmuszenie ich do podejmowania skuteczniejszych działań wobec Korei Północnej i jej programu atomowego — pisze The Wall Street Journal, powołując się na źródła zaznajomione z sytuacją. W maju prokurator generalny Stanów Zjednoczonych wydał nakaz zamrożenia środków należących do chińskich przedsiębiorstw, tłumacząc, że firmy te brały udział w finansowaniu północnokoreańskiego programu nuklearnego — pisze gazeta. Teraz prokuratura podejmuje poważniejsze kroki, w tym także konfiskatą środków. Dziennik informuje, że nakazy dotyczą przedsiębiorstwa Dandong Zhicheng, które przypuszczalnie kupowało w Korei Północnej węgiel, a także czterech innych przedsiębiorstw, które wcześniej kupowały węgiel za amerykańskie dolary. W operacjach uczestniczyło osiem amerykańskich banków. Prokuratura USA planuje przeprowadzić konfiskatę aktywów chińskich przedsiębiorstw, które przypuszczalnie pomagają w dostarczaniu pieniędzy Korei Północnej. Jak zauważa gazeta, nakazy zamrożenia aktywów to etap przejściowy. Prokuratorzy będą musieli następnie założyć oficjalną sprawę, aby skonfiskować środki. Według informacji źródeł w najbliższych dniach prokuratorzy podejmą dalsze kroki wobec kolejnych kilku przedsiębiorstw z siedzibą w Dandong, niedaleko od granicy z Koreą Północną. 5 sierpnia Rada Bezpieczeństwa ONZ jednogłośnie uchwaliła rezolucję zaostrzającą sankcje wobec Korei Północnej. Dokument przewiduje zakaz importu żelaza, rudy żelaza, ołowiu, węgla i owoców morza. Sankcje przewidują też zamrożenie kont Banku Handlu Zagranicznego Korei Północnej oraz zakaz zawijania do portów wszystkich państw północnokoreańskich okrętów, które naruszyły rezolucje ONZ. Przewidziano też nowe środki przeciwko podmiotom związanym z rakietowym i nuklearnym programami Pjongjangu. Z dniem 5 września Chiny przerywają faktyczny odbiór wielu towarów z Korei Północnej objętych sankcjami na mocy rezolucji 2371 Rady Bezpieczeństwa ONZ — czytamy w oświadczeniu Ministerstwa Handlu Chińskiej Republiki Ludowej. Zakaz importu węgla, rudy żelaza, ołowiu, rudy ołowiu i owoców morza z Korei Północnej wchodzi w życie 15 sierpnia.

 

*Około 2600 osób pozostało bez dachu nad głową w wyniku trzęsienia ziemi, do którego doszło w poniedziałek wieczorem na włoskiej wyspie Ischia na Morzu Tyrreńskim, powiedział szef Narodowej Służby Obrony Cywilnej Angelo Borrelli.Według szefa resortu, który we wtorek rano odbył na Ischii spotkanie z burmistrzami wszystkich miejscowości na wyspie, około 2 tysiące osób straciło dach nad głową w uzdrowiskowej miejscowości Casamicciola Terme, a około 600 — w miasteczku Lacco Ameno. To właśnie w tych dwóch miejscowościach na północnym wybrzeżu Ischii odnotowano największe zniszczenia. Borrelli zaznaczył, że na Ischii nie planuje się utworzenia miasteczka namiotowego. Wszyscy obywatele, którzy stracili domy, zostaną zakwaterowani w hotelach i innych obiektach infrastruktury turystycznej. Trzęsienie ziemi na wyspie Ischia miało miejsce w poniedziałek o godzinie 20:58. Początkowo Krajowy Instytut Geofizyki i Wulkanologii Włoch (Ingv) poinformował o trzęsieniu ziemi o sile 3,6, ale po północy eksperci skorygowali swoje szacunki i stwierdzili, że magnituda wyniosła 4,0. Epicentrum trzęsienia znajdowało się w bezpośrednim sąsiedztwie zachodniego wybrzeża Ischii w morzu na głębokości około 10 kilometrów. Według sejsmologów za pierwszym podziemnym wstrząsem nastąpiło 14 słabszych. Według najnowszych danych lokalnych władz w wyniku trzęsienia ziemi zginęły dwie kobiety, a 39 osób zostało rannych. Wcześniej niszczycielskie trzęsienie ziemi zarejestrowano na wyspie Ischia wieczorem 28 lipca 1883 roku. Wtedy najbardziej ucierpiało miasteczko Casamicciola, zginęło 2313 osób.

 

* Ambasada USA na Ukrainie sceptycznie oceniła wyniki wyboru kandydatów do zmodernizowanego krajowego Sądu Najwyższego. „W skład Sądu Najwyższego  trafiło kilku silnych kandydatów, lecz porządność wielu z nich wzbudza wątpliwości" — czytamy na oficjalnym koncie ambasady na Twitterze. Resort podkreślił także, że Wyższa Rada Sprawiedliwości Ukrainy powinna rozpatrzyć każdą kandydaturę z osobna. Jak podkreśliły ukraińskie media, Wyższa Komisja Kwalifikacyjna Sędziów opublikowała listy z nazwiskami 120 zwycięzców konkursu na stanowiska w nowym Sądzie Najwyższym. Centrum Walki z Korupcją ustaliło, że 80% kandydatów na stanowiska w Sądzie Najwyższym stanowią pracujący lub zdymisjonowani sędziowie. Jednocześnie co czwarty z nich otrzymał negatywną opinię Społecznej Rady Porządności. 

 

*Szef Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) Wasilij Hrycak oskarżył rosyjskie służby specjalne o to, że wabią do Rosji w prowokacyjnych celach byłych uczestników ukraińskiej operacji wojskowej w Donbasie.Szef ukraińskich służb specjalnych powołuje się na przypadek z udziałem trzech weteranów operacji antyterrorystycznej (tak Kijów nazywa działania zbrojne na Donbasie), którym wyjazd do Rosji w celach zarobkowych mieli zaoferować obywatele reprezentujący interesy rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB). SBU zapewnia, że wszystkie ruchy ukraińskich wojskowych były monitorowane.„Potem zostałoby to wykorzystane jako dowód przygotowań i przeprowadzenia przez ukraińskie władze zamachów w Moskwie" — powiedział  Hrycak. Służba Bezpieczeństwa Ukrainy przekonuje, że „po uświadomieniu sobie zagrożenia trzech Ukraińców zdołało przez moskiewskich znajomych powrócić okrężną drogą do Ojczyzny". Hrycak wezwał weteranów „antyterrorystycznej operacji" do wstrzymywania się od wyjazdów do Rosji. „Rosyjskie służby tylko wypatrują możliwości wykorzystania was przeciwko państwu ukraińskiemu" — powiedział szef SBU.

 

* RosyjskaFSB zatrzymała na Krymie agenta Służby Bezpieczeństwa Ukrainy, który przygotowywał serię dywersji. Zatrzymany nazywa się Hennadi Limeszko, pochodzi z obwodu charkowskiego, „wcześniej pełnił służbę w tak zwanej strefie operacji antyterrorystycznej jako starszy wywiadowca wywiadu głębinowego w jednej z jednostek wojskowych Sił Zbrojnych Ukrainy". Na Krymie Limeszko miał zadanie uszkodzić linie wysokiego napięcia Sudak-Nowy Świat, podpalić las w okolicach Sudak-Rybaczie-Ałuszta, wywołać ławinę górską w celu zablokowania trasy samochodowej Sudak-Nowy Świat a także podpalić jeden z obiektów gospodarki komunalnej w rejonie miejscowości Rybaczie. Limeszko został zatrzymany podczas próby uszkodzenia linii elektrycznej.  „Odebrano mu  dwa ładunki trotylowe typu „200" z rurką zapłonową ZTP-50, mechanizm do detonacji ładunku wybuchowego, granat RGD-5 z wkręconym zapalnikiem UZRGM, pojemniki z mieszanką zapalną, piłę ręczną do podpiłowania drewnianych słupów linii elektrycznych oraz kamerę cyfrową do dokumentacji działalności dywersyjnej i sporządzenia raportu dla kuratorów w Służbie Bezpieczeństwa Ukrainy” — podała FSB. Wydział Śledczy Zarządu Federalnej Służby Bezpieczeństwa w Krymie i Sewastopolu wszczął postępowanie karne. Trwa śledztwo, są poszukiwani prawdopodobni wspólnicy dywersanta.  Sąd wydał nakaz aresztowania Limeszki na okres dwóch miesięcy. 

 

*Ambasador Łotwy w NATO Indulis Bērziņš, oświadczył, że Rosję drażni sam fakt istnienianiepodległych państw bałtyckich. „Myślę, że Rosję drażni sam fakt pomyślnego istnienia państw bałtyckich. To zły przykład, że te trzy państwa, które były częścią ZSRR, mogły wejść do zachodnioeuropejskiego społeczeństwa i dość pomyślnie istnieć oraz rozwijać się jako państwa narodowe” – powiedział Indulis Bērziņš, którego cytuje DELFI.

 

*Wprowadzenie przez USA nowych sankcji wobec Rosji doprowadziło do tego, że stosunki między obu państwami osiągnęły najniższy od czasów zimnej wojny poziom – pisze w artykule dla „Politico” dyrektor zarządzający Kissinger Associates Thomas Graham, który w latach 2004-2007 był szefem Departamentu ds. Rosji w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego USA.Jego zdaniem obie strony obwiniają się wzajemnie o to, co się dzieje. Jednocześnie twierdzą, że dążą do normalizacji stosunków i zachowują się tak, jakby aktualne antagonizmy były jedynie niechcianym, tymczasowym etapem. I choć wielu w USA obarcza winą za pogorszenie się relacji prezydenta Rosji Władimira Putina, prawda jest następująca: stosunki między tymi krajami zawsze były trudne, a okresy współpracy – krótkie. USA nie żyją z zgodzie ani z Putinem, ani z samą Rosją – podkreśla Thomas Graham. Rosja i Ameryka „bodą się” od tego czasu, jak pod koniec XIX wieku Stany Zjednoczone przekształciły się w wielkie mocarstwo i zaczęły konkurować z Imperium Rosyjskim o wpływy w Mandżurii. Być może rozwój wydarzeń na świecie zmienił specyfikę tej rywalizacji, a postęp technologiczny zwiększył ryzyko, ale obszary konfrontacji pozostały takie same: wartości, strefy wpływów, zasady porządku światowego. Niedługo po rozpadzie Związku Radzieckiego okazało się, że nadziei na bardziej skoordynowane relacje z Moskwą nie udało się wcielić w życie. Po zafascynowaniu się antyhistorycznymi dowodami, USA stwierdziły, że w rezultacie ich zwycięstwa w ziemnej wojnie Rosja, jak i inne kraje, nie będzie miała szczególnego wyboru i przyjmie liberalny demokratyczny porządek  wolnego rynku, który już przyniósł dobrobyt i pokój na Zachodzie. Jednak Rosja, pogrążona w wyniszczającym kryzysie społeczno-gospodarczym, nie tyle wspierała, co milcząco godziła się na projekty Waszyngtonu. I w miarę tego, jak za rządów Putina rosyjska gospodarka zaczynała się odbudowywać i umacniały się tradycyjne aspiracje kraju, znowu pojawiły się historyczne napięcia między obu krajami. Kulminacja miała miejsce trzy lata temu, gdy rozpoczął się ukraiński kryzys i załamały się rosyjsko-amerykańskie stosunki. USA powinny zacząć od surowej prawdy: Rosja w najbliższej przyszłości – a być może nigdy – nie stanie się liberalną demokracją, która z łatwością będzie przystosowywać się do zachodnich struktur – pisze Graham. Jednocześnie aktywna obecność Rosji na arenie międzynarodowej jest wzmacniana przez jej położenie geograficzne w samym sercu Euroazji, jej arsenał jądrowy i nieporównywalne bogactwa naturalne, a także przez coraz bardziej zdolną do walki armię, profesjonalny korpus dyplomatyczny i kreatywne środowisko naukowe, które umiejętnie dostosowuje zaawansowane technologie do celów państwa. Pomimo prognoz o dalszym upadku Rosji, nie przestanie być ona dużym graczem, twierdzi autor.  Waszyngton nie ma innego wyboru, jak tylko współpracować z taką Rosją, jaka ona jest – podkreśla. Tutaj pojawia się pytanie: jak budować relacje z dużym, potężnym państwem, które ma szczególne znaczenie dla bezpieczeństwa w Europie, ale opiera się na innych wartościach i rywalizuje z wami o wpływy w innych strategicznie ważnych regionach? Jednym z wariantów w tym przypadku jest odstraszanie wzmocnione przez karę w postaci sankcji – właśnie taką opcję wybrały obecnie amerykańskie władze. Jednak Waszyngton nie może skutecznie izolować jednej z największych gospodarek świata, zwłaszcza gdy nabierające znaczenia mocarstwa, tj. Chiny i Indie, nie są gotowe pójść za przykładem Ameryki.  Sankcje ostatecznie będą rozczarowaniem, zwłaszcza biorąc pod uwagę to, że – zdaniem Rosji – w grę wchodzą jej kluczowe interesy – podkreśla Thomas Graham. Jego zdaniem istnieje lepsze rozwiązanie: robienie interesów z Rosją w sposób pragmatyczny i skupienie się na kontroli geopolitycznej rywalizacji w celu ograniczenia do minimum ryzyka wywołania konfliktu na pełną skalę. Stany Zjednoczone muszą bronić swoich żywotnych interesów, ale jednocześnie być gotowe do kompromisów w innych kwestiach, jeśli nie zagrażają one podstawowym amerykańskim wartościom. Waszyngton i Moskwa muszą przyznać, że rosnący globalny zamęt wymaga bardziej zrównoważonych relacji, które, bez ignorowania historycznych różnic, działałyby na korzyść obu państw – podsumowuje Graham.

 

* Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan wezwał naturalizowanych Niemców tureckiego pochodzenia, by w wyborach nie głosowali na CDU, SPD i Zielonych. - Wspierajcie partie, które nie są wrogami Turcji – zaapelował prezydent, zaznaczając, że za napięcia w stosunkach turecko-niemieckich odpowiadają tylko i wyłącznie Niemcy. Jak podaje rządowa agencja prasowa Anadolu, prezydent podkreśla, że SPD i CDU dyskredytują Turcję, by w wyborach uzyskać więcej głosów. - Dlatego wzywam wszystkich moich obywateli w Niemczech, by ich absolutnie nie wspierali - ani CDU, ani SPD, ani Zielonych. To są wszystko wrogowie Turcji - powiedział Erdogan, dodając że "Niemcy stały się krajem łamiącym wartości Unii Europejskiej".  Żyjący w Niemczech Turcy powinni za to wspierać partie, które nie zachowują się wrogo wobec Turcji. Jakie partie miał na myśli, nie sprecyzował. Jak zaznaczył: "dla moich obywateli w Niemczech te wybory są kwestią honoru". W ubiegłych miesiącach stosunki między Turcją i Niemcami bardzo się pogorszyły. Rząd Niemiec krytykuje m.in. przetrzymywanie kilku Niemców w tureckich więzieniach, w tym niemiecko-tureckiego dziennikarza Deniza Yuecela. Turcy ze swojej strony oskarżają Niemcy o udzielanie schronienia uczestnikom nieudanego puczu z roku 2016 i blokowanie planów rozszerzenia unii celnej z UE. Ostatnio Erdogan zarzucał rządowi RFN, że szpieguje jego kraj. W przemówieniu pod koniec lipca na spotkaniu posłów partii AKP, mając na myśli niemieckiego działacza praw człowieka Petera Steudtnera, który został zatrzymany 5 lipca br. w Stambule, powiedział: "wasi agenci przyjeżdżają tu, gnieżdżą się w hotelach i dokonują podziału mojego kraju".

 

* Trwa napięcie pomiędzy USA i Koreą Północną. W odpowiedzi na słowa Donalda Trumpa, aby „uwolnić ogień i wściekłość, jakich jeszcze nie widział”, jeśli reżim Kim Dzong Ila będzie nadal zagrażał Ameryce swoją bronią nuklearną. Pyongyang zagroził atakiem na kluczową amerykańską bazę wojskową na wyspie Guam pośrodku Pacyfiku. Pogróżka ta zaniepokoiła wiele osób i sprawiła, że ONZ wycofała wcześniejszą decyzję Rady Bezpieczeństwa o nałożeniu surowych nowych sankcji na Koreę Północną.

 

* Władze Korei Północnej wezwały swoich ambasadorów w największych krajach świata na naradę dyplomatów w Pjongjangu na tle zaostrzenia międzynarodowych sankcji i nacisku na KRLD w związku ze zwiększaniem przez ten kraj potencjału jądrowego i rakietowego - przekazała w poniedziałek agencja informacyjna Yonhap.Według danych agencji w naradzie wezmą udział ambasador Korei Północnej w Chinach Ji Jae-Ryong, ambasador w Rosji Kim Hyung Jun i stały przedstawiciel KRLD przy ONZ Ja Song NamJak podkreśla agencja Yonhap, podobne narady odbywają się w Korei Północnej co roku. Rosyjski ekspertAleksander Wawiłow,  profesor Akademii Dyplomatycznej MSZ Rosji, zwraca uwagę na to, że cel wezwania ambasadorów nie jest ujawniany w pełnym zakresie ale krok ten ocenia pozytywnie. „Nie ma w tym żadnego zaogniania sytuacji. Ambasadorów zaprasza się w celu konsultacji, a konsultacje są zjawiskiem szeroko rozpowszechnionym w dyplomacji i bardzo ważnym. Dlatego ten krok można jedynie powitać z uznaniem. Naturalnie jednakże, w dyplomacji liczne decyzje podejmowane są „za kulisami”, i to jest jeszcze jednym czynnikiem wskazującym na powagę, z jaką Północnokoreańczycy traktują całą sprawę. Zakładam, że jest to sygnał kierowany do wspólnoty światowej, jednakże sygnał w pełni pozytywny, bo nie są to jakieś wojownicze oświadczenia, których nie zabrakło przecież z obu storn, nie są to żadne pogróżki, nie jest to też pobrzękiwaniem bronią, lecz sygnał szukania politycznych dróg w celu znalezienia wyjścia z sytuacji. Zakładam, że jest to krok w pełni rozsądny i uzasadniony”,- powiedział Aleksander Wawiłow. Jego zdaniem, władze Korei Północnej życzą sobie naradzenia się z ambasadorami, orientującymi się w sytuacji wewnątrz innych krajów. „Są to konsultacje prowadzone z ludźmi, którzy orientują się w sytuacji w terenie – czyli oceniają ją nie ze stolicy swego kraju, lecz na miejscu, w świecie. Jest to bardzo ważny aspekt każdej pracy dyplomatycznej – chodzi o obserwację rozwoju sytuacji na konkretnej arenie, na konkretnej scenie politycznej”.

 

* Oficjalne śledztwo władz Mjanmy (d. Birma)  w sprawie nadużyć praw człowieka przez wojsko birmańskie wobec muzułmańskiej mniejszości Rohingja w październiku 2016 stwierdziło, że takie przestępstwa nie miały tam miejsca. Na początku br ONZ oskarżyła armię birmańską o masowe mordy, gwałty i pobicia popełnione wobec Rohingjów i wezwała rząd Mjanmy do pociągnięcia sprawców do  odpowiedzialności. Obecna odpowiedź Mjanmy ma na celu odwiedzenie ONZ od prowadzenia własnych dochodzeń w tej sprawie. Prześladowania Rohingjów przez buddyjską większość Mjamny trwają od wielu lat i mają na celu ich wyparcie przez granicę do i tak już przeludnionego Bangladeszu.

 

* Na Malediwach po raz pierwszy od połowy lat pięćdziesiątych, czyli odkąd wyspy były kolonią brytyjską, zaczęto wykonywać karę śmierci wobec skazanych morderców. Amnesty International uznała przywrócenie kary śmierci na Malediwach jako próbę odwrócenia uwagi od prawdziwych problemów w kraju.

 

* Trzęsienie ziemi, które nawiedziło chińską prowincję Syczuan, zabiło co najmniej 19 osób i zraniło 250. Syczuan – kraina słynna z pięknych gór, bogatego folkloru i najlepszej w Chinach kuchni - jest obszarem wyjątkowo niestabilnym tektonicznie i często  pada ofiarą silnych trzęsień ziemi.

 

* Jakub Zuma, skorumpowany prezydent Republiki Południowej Afryki, zachował swoje stanowisko po tym jak opozycja nie zebrała 201 głosów za votum nieufności, potrzebnych do tego, aby go usunąć z urzędu.  Jednak jego zwycięstwo było cieniutkie: szósta część posłów z partii Zumy -  rządzącego Afrykańskiego Kongresu Narodowego (ANC) albo wstrzymała się od głosu albo głosowała za wnioskiem opozycji.

 

* Paul Kagame, prezydent Ruandy, wygrał bez trudu trzecią siedmioletnią kadencję na swym urzędzie, uzyskując prawie 99% głosów w wyborach. Generał Kagame rządzi de facto Ruandą od 1994 roku, odkąd na czele powstańczej armii Tutsich operującej z terenu Ugandy wkroczył do Ruandy, pokonał ówczesną armię rządową zdominowaną przez plemię Hutu (80% ludności Ruandy) i położył kres ludobójczej rzezi  Tutsich (około 15% ludności) prowadzonej przez faszyzujące bojówki Hutu. Paul Kagame okazał się wyjątkowo sprawnym dowódcą, politykiem i administratorem, który od tamtego czasu zapewnia Ruandzie pokój wewnętrzny i niezły rozwój gospodarczy, a prawdopodobnie skutecznie powstrzymuje także rzeź w bliźniaczym państwie Burundi, gdzie skład etniczny jest podobny, władzę ma jednak większość Hutu i jej armia, a nienawiść między Hutu a Tutsi narasta. Ruanda i Burundi były dawniej królestwami, gdzie wysocy i szczupli pasterze Tutsi stanowili rasę panów nad krępą, rolniczą ludnością Hutu, płacącą im podatki. Otwarta waśń wybuchła po tym, jak oba państwa uzyskały niepodległość spod kolonialnego panowania Belgii, a zasady demokracji odwróciły tradycyjny porządek władzy i umożliwiły emancypację Hutu oraz odwet, w którym – jak się wydaje – bardziej chodzi o zemstę za wieki odczuwanego upokorzenia niż ekonomicznego wyzysku.

 

*  W wyborach prezydenckich w Kenii ogłoszono zwycięstwo Uhuru Kenyatty, dotychczasowego przywódcy państwa i syna „ojca niepodległości” Yomo Kenyatty. Raila Odinga, jego główny rywal i lider kenijskiej opozycji powiedział,że wyniki były ogłoszone przedwcześnie i stwierdził,że włamano się do komputerów centralnej komisji wyborczej. Zwolennicy Odingi wyszli na ulicę i sytuacja grozi powtórką wojny domowej sprzed kilku lat. Kenyatta jest przedstawicielem największego kenijskiego plemienia Kikuju z grupy ludów Bantu, zamieszkującego centralny płaskowyż rolniczy, a Odinga – ich tradycyjnych rywali – nilockiego ludu Luo znad Jeziora Wiktorii.

 

* Specjalny wysłannik ONZ do Libii poparł misję włoskiej marynarki wojennej, która wspiera libijską straż przybrzeżną, próbując ograniczyć przepływ migrantów na Morzu Śródziemnym. Uruchomiona w tym miesiącu kontrowersyjna misja Włoch wywołała krytykę ze strony organizacji zajmujących się prawami człowieka, które twierdzą ze zagraża ona życiu migrantów. Potępiają ją także frakcje sił libijskich przeciwstawiających się rządowi w Trypolisie popieranemu przez ONZ.

 

* Samochód wbił się w grupę żołnierzy patrolujących przedmieścia Paryża, raniąc sześć osób. Kierowca celowo jechał do mężczyzn, którzy zostali wysłani w ramach Opération Sentinelle pod nadzorem Francji. Policja aresztowała podejrzanego na północy kraju. To ostatni z kilka ataków na siły bezpieczeństwa we Francji.

 

* Sytuacja w Wenezueli staje się coraz bardziej niestabilna. Nowo wybrany komitet konstytucyjny Wenezueli zwolnił Luisę Ortegę Díaz z funkcji prokuratora generalnego tego kraju. Zgromadzenie to zostało wybrane w głosowaniu bojkotowanym przez opozycję. Ortega nazwała to "szyderstwem ludzi". Tymczasem Mercosur, południowoamerykański blok handlowy zawiesił Wenezuelę jako swego członka. W osobnym incydencie uzbrojeni mężczyźni pod dowództwem zbuntowanego kapitana zaatakowali bazę wojskową, wzywając żołnierzy do zbuntowania się przeciwko rządowi. Destabilizacje pogłębia rząd USA, który nałożył kolejne sankcje na ośmiu wysokich urzędników Wenezueli, w tym brata zmarłego prezydenta Hugo Cháveza, lidera "boliwariańskiej rewolucji" w tym kraju.W sumie Ameryka nałożyła sankcje na prawie 40 Wenezuelczyków.

 

* Po swierdzeniu Donalda Trumpa, że​​Ameryka nie wyklucza "wojskowej opcji", aby zahamować chaos w Wenezueli, prezydent tego kraju Nicolás Maduro, oskarżył Stany Zjednoczone o „jankeski imperializm”  i prowokacyjne ćwiczenia wojskowe. Przywódcy regionalni i republikańscy sojusznicy Trumpa zlekceważyli  te uwagi, ale dyplomatycznie zaciążyły one nad wizytą wiceprezydenta USA Mike'a Pence'a w Argentynie, Chile, Kolumbii i Panamie.

 

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930