Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
3841 postów 1811 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Cyrenajka czy Trypolitania?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

OBSERVATORIUM BOGUSLAVIANUM: Popierany przez ONZ prozachodni rząd w Trypolisie nie kontroluje nawet stolicy kraju. Tymczasem zbuntowany libijski generał Haftar zdobył Benghazi, stolicę Cyrenajki i okrążył Trypolis od południa. Co zrobi dalej?

 

Generał Khalifa Haftar jest na Zachodzie od dawna postrzegany jako warchoł i psujca wysiłków zmierzających do zakończenia konfliktu w Libii. Zdaniem mediów głównego nurtu samozwańcza Libijska Armia Krajowa (LNA) pod jego dowództwem głównie powiększa panujący tam chaos, nie pomagając wcale rozwiązać problemu. A jednak tenże gen. Haftar został przyjęty z honorami w Paryżu przez prezydenta Francji, Emmanuela Macrona. Na jego zaproszenie 25 lipca spotkał się tam ze swoim głównym politycznym rywalem Faizem al-Serradżem, który stoi na czele popieranego przez ONZ rządu z siedzibą w Trypolisie, stolicy kraju. Ich poprzednie, pierwsze spotkanie, które odbyło się trzy miesiące wcześniej, nie przyniosło żadnych rezultatów. Wszystkich zatem zdziwiło, gdy obecnie w Paryżu obaj rywale ogłosili zawieszenie broni i zamiar przeprowadzenia wyborów w 2018 roku.

La cause de la paix a fait de grands progres” (Sprawa pokoju dokonała wielkiego postępu) – obwieścił triumfalnie francuski prezydent Macron, który widzi tu dla siebie rolę wielkiego rozgrywającego. Być może Francja chciałaby w ten sposób zatrzeć swoje grzeszki w Libii, gdzie według licznych sygnałów wywiadowczych i dziennikarskich nad pośpieszną egzekucją Kaddhafiego najprawdopodobniej czuwał francuski agent nasłany przez Sarkozy’ego.

W rzeczywistości jednak zawarta obecnie paryska transakcja obu rywali jest tylko niewielkim krokiem  w stronę pokoju. Potrzebne są dalsze porozumienia, zanim wszystkie strony zdecydują się na wybory, a wojna domowa, która obecnie obejmuje w Libii liczne ugrupowania o wzajemnie sprzecznych celach i interesach, prawdopodobnie będzie kontynuowana. W istocie LNA, która popiera odrębny rząd w Cyrenajce na wschodzie, rzadko walczy bezpośrednio z siłami, które popierają rząd Serradża w Trypolisie. Zamiast tego generał Haftar chętnie zwalcza mniejsze grupy „terrorystów”, jak nazywa swoich przeciwników, i systematycznie umacnia się na coraz większym obszarze kraju. Z dwustronnych rozmów w Paryżu, którym przewodniczył nowo mianowany wysłannik ONZ w Libii, Ghassan Salamé, wyeliminowano wszystkie inne ugrupowania i lokalne milicje, kontrolujące różne miasta i dzielnice. Podobnie jak poprzednie ugody zawierane pod patronatem ONZ, tak i obecna transakcja Haftar-Serradż nie ma więc w Libii powszechnego poparcia, przynajmniej na razie.

Wynik rokowań w Paryżu jest natomiast przyznaniem, że poprzednia umowa, na mocy której Serradż został premierem w 2015 roku, nie zjednoczyła kraju zgodnie z planem. Daje to również większą legitymację dla generała Haftara, który umocnił swoją władzę na wschodzie i skorzystał z terytorialnych zdobyczy, aby zwiększyć swe własne znaczenie. Korzystając z poparcia Egiptu i Emiratów jego siły już prawie rok temu zdobyły ważne porty naftowe Sidra i Ras Lanuf. Niedawno zdobył on tereny wokół Dżafry i Sebha posuwając się mocno na zachód i w praktyce okrążając całe wybrzeże Trypolitanii od południa. 6 lipca po latach walk i chełpliwych obietnic generał Haftar ogłosił, że wyzwolił Benghazi, drugie miasto Libii, oczyszczając je z milicji islamskich, chociaż pozostały tam jeszcze nieliczne punkty oporu.

W Europie, która boryka się z problemem migrantów i terrorystów przybywających z Libii, co bardziej pragmatyczni urzędnicy coraz częściej postrzegają generała Haftara jako sojusznika. Wydaje się on być także cichym faworytem Donalda Trumpa, a ponadto coraz wyraźniej wchodzi w otwarty sojusz z Rosją. Na Zachodzie dominuje jednak wciąż sprzeciw i nieufność tzw. środowisk demokratycznych, które zarzucają Haftarawi, że na terenach pod swoją kontrolą  prześladuje dysydentów i  ogranicza swobody obywatelskie. Jego wojska zostały oskarżone o nadużycia i łamanie praw człowieka, jak np. egzekucje więźniów. Umowa z Paryża wzywa do skupienia wszystkich grup zbrojnych pod jednym dowództwem, ale jest jasne, że generał Haftar nie pozwoli nikomu, poza sobą samym, na objęcie dowództwa jednej prawdziwie narodowej armii. Wielu analityków uważa, że to właśnie on​​będzie kandydował na prezydenta, jeśli odbędą się zapowiedziane wybory i że bez trudu je wygra.

Im bardziej Haftar rośnie w siłę, tym bardziej słabnie Serradż. Ten ostatni, jak i pozostali członkowie jego rady prezydenckiej wzbudzili swego czasu wiele nadziei, kiedy formalnie objęli władzę w Trypolisie w 2016 roku. Ale trzech z dziewięciu pierwotnych członków rady już zrezygnowało albo systematycznie bojkotują tę instytucję. Reszta bardziej się kłóci niż rządzi. Niektórzy z nich czują otwartą niechęć wobec Serradża za jego nadmierną rolę w negocjacjach z obcymi mocarstwami oraz serwilizm wobec Zachodu. "Kilku członków uważa, że Serradż​​nie nadaje się do tego zadania - nie ma wiedzy, charyzmy ani zdolności do podejmowania decyzji", mówi Claudia Gazzini z International Crisis Group, brukselskiego think-tanku. "Tę opinię podziela wiele osób w obozie pro-trypolitańskim". Generał Haftar o tym wie i z pewnością lekceważy takiego partnera.

Jeśli porozumienie w Paryżu ma doprowadzić do bardziej znaczącego postępu, Serradż, który ma własnych sił zbrojnych, musi przekonać różne milicje, sprzymierzone z jego rządem, aby złożyły broń. Stosunki rządu z tymi grupami zbrojnymi są już napięte. Ci, którzy walczą z tzw. Państwem Islamskim skarżą się na brak wsparcia ze strony administracji, nawet po tym, jak w zeszłym roku wyparli dżihadystów z twierdzy Sirte. (Teraz zresztą szykuje się kontratak). Islamski rząd poprzedzający gabinet Serradża nadal jest popierany przez milicje w Misrata i w Trypolisie, które powodują kłopoty, nawet w obszarach leżących pod kontrolą rady prezydenckiej.

Serradż nie przekonał do siebie także opinii publicznej. Jego nieudolny rząd, choć od ponad roku znajduje się w Trypolisie, świadczy bardzo niewiele usług publicznych, nawet w samej stolicy. Brakuje prądu, wody, usuwania śmieci… Na ulicach nie jest bezpiecznie. Jak bardzo ograniczona jest jego władza podkreśla fakt, że handlarze ludźmi, którzy wysyłają fale afrykańskich emigrantów do Europy operują prawie wyłącznie w Trypolitanii - zachodniej części Libii. Gospodarka przez ostatnie cztery lata bardzo się skurczyła, a rosnące ceny i upadek dinara, dodają się do powszechnej nędzy po złotych latach za Kaddhafiego. Ludzie muszą godzinami stać w kolejkach, aby uzyskać z banku pieniądze, a limity wypłat i tak utrudniają pobranie ich w wystarczającej ilości. Trudności te umacniają poczucie, że w Cyrenajce -na wschodzie kraju, gdzie generał Haftar przynajmniej zapewnia bezpieczeństwo, wszystko wygląda o wiele lepiej. Ludzie w stolicy po cichu coraz bardziej czekają na Haftara.

Generał Haftar może również twierdzić, że przyczynił się do zwiększenia eksportu ropy naftowej w Libii. Odkąd bowiem zdobył i zabezpieczył porty w Sidra i Ras Lanuf, produkcja ropy wzrosła trzykrotnie do ponad 1 mln baryłek dziennie. Większość z tego załatwia i kontroluje Mustafa Sanalla, szef krajowej firmy naftowej, prawdopodobnie sojusznik Haftara. "On wie, jak przyciągać inwestycje i wiedzę ekspercką, pomimo rozpaczliwej łataniny jaką dziś przedstawia sobą przemysł wydobywczy w Libii", mówi Jason Pack z amerykańskiego Stowarzyszenia Biznesu w Libii. Mimo to produkcja ropy naftowej jeszcze nie osiąga poziomu sprzed obalenia Kaddhafiego w 2011 r., a to oznacza, że bank centralny, który wykorzystuje dochody z ropy naftowej do finansowania obu części kraju – Cyrenajki i Trypolitanii – nadal nie ma pieniędzy.

Z uwagi na duże zainteresowanie ropą naftową i swoją kolonialną przeszłością w Libii, Włochy uznały ten kraj jako swoją szczególną odpowiedzialność dyplomatyczną, zwłaszcza że zainteresowanie Ameryki wyraźnie spadło po objęciu prezydentury przez Trumpa. Toteż nieoczekiwana inicjatywa Macrona wywołała w Rzymie sporą konsternację. Prasa włoska pisze, że pewny siebie, ale przecież niedoświadczony Macron nie docenia trudności, w jakie się wplątał. Porozumienie paryskie mówi, że walki powinno zakończyć tylko rozwiązanie polityczne. Ale Serradż jest za słaby aby je wdrożyć po swojej stronie, a mało kto wątpi, że generał Haftar zrezygnuje z posługiwania się swym wojskiem zwłaszcza teraz gdy odnosi tyle sukcesów.

Wydaje się, że Haftar nie traktuje swej paryskiej wyprawy poważnie i obstawia raczej własną koncepcję związania się z Rosją. 14 sierpnia generał spotkał się w Moskwie z Ławrowem, z którym omówił kwestię udzielenia Libii przez Rosję znaczącej pomocy wojskowej.„Jesteśmy przekonani, że Rosja pozostaje naszym dobrym przyjacielem i nie odmówi pomocy" — powiedział Haftar dziennikarzom. Podkreślił, że jest nastawiony na rozwój stosunków z Moskwą we wszystkich sferach i podziękował Ławrowowi za stanowisko, które Rosja zajmuje wobec Libii na arenie międzynarodowej. Ponadto Haftar stwierdził, że ucieszy się z udziału Rosji w procesie pojednania narodowego w Libii. „Nie umawialiśmy się co do konkretnej roli Rosji, lecz poprzemy każdą rolę, którą Moskwa w tym odegra" — podkreślił. Powiedział też, że jego LNA już wyzwoliła z rąk terrorystów co najmniej 90% terytorium kraju. „Te wszystkie walki zakończyły się wyzwoleniem Benghazi i przejęciem przez LNA kontroli nad wszystkimi złożami ropy naftowej, portami i bazami wojskowymi w kraju" — dodał Haftar. Ławrow z kolei pochwalił nastawienie Haftara na osiągnięcie porozumienia z szefem rządu pojednania narodowego Faizem as-Sarradżem, i zawartą w Paryżu umowę. Coraz bardziej wygląda więc na to, że Cyrenajka przeważy nad Trypolitanią, a nazwiska przyszłego wielkorządcy Libii juz można sie uczyc na pamięć. Brzmi ono: Khalifa Haftar. (BJ)

 

 

Generał Khalifa Haftar

 

Premier  Faiz as-Serradż

KOMENTARZE

  • @ Autor
    Mam nadzieję, że Libijczykom w końcu uda się doprowadzić swój kraj do normalności i stanu nawet lepszego niż udało się osiągnąć Kadafiemu. Będzie trudno, ale tego im życzę.
    Jedno wtedy będzie pewne - będą musieli popracować nad własną świadomością państwową, żeby znów nie zrobili takiej wtopy jak jakaś kolorowa rewolucja. Tak się składa, że to dotyczy także... Polaków.

    Serdecznie Pana pozdrawiam i dziękuję za ważny wpis.

    5*
  • 6* WYŚMIENITY TEKST!
    Czy po - można by rzec - cudzie jaki wydarzył się przy pomocy Rosji w Syrii, przyszedł czas na cud w Libii?
    Długo nie mogłem się pogodzić ze zniszczeniem Libii Mu’ammara al-Kaddafiego ( cześć jego pamięci !)
    Teraz, z tego co Pan pisze wynikałoby, że pojawia się światełko w tunelu...

    Dziękuję za ten wpis i pozdrawiam

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930