Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4039 postów 1886 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Poniedziałek, 31 lipca 2017

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

ACTA DIURNA (1041) Zapraszam na codzienny serwis bieżących informacji i komentarzy medialnych ze świata, z niewielką domieszką informacji z kraju.

 

* Narasta konflikt dyplomatyczny na linii Moskwa-Waszyngton.Prezydent Trump nie złożył co prawda podpisu pod projektem ustawy ws. antyrosyjskich sankcji, ale Kreml uważa, że dokument zostanie przyjęty automatycznie po przegłosowaniu go w Senacie, dlatego nie czeka na podpis prezydenta i już dziś odpowiada na antyrosyjskie sankcje - oświadczył rzecznik rosyjskiego prezydenta Dmitrij Pieskow. „Rzecz w tym, że po tym jak Izba Reprezentantów i Senat przyjęły ten projekt ustawy, wiadomo, jakie będą jego dalsze losy. Dokument przybierze formę ustawy de facto automatycznie. To znaczy, nawet jeśli prezydent USA go nie podpisze, tak czy inaczej przybierze formę ustawy" — powiedział Pieskow, zapytany o to, dlaczego Rosja już teraz odpowiada na amerykańskie sankcje. Ponadto Pieskow przypomniał wcześniejsze słowa Waszyngtonu o tym, że jeśli u Trumpa pojawią się jakieś uwagi, będą one dotyczyć ich zaostrzenia. „Dlatego nie ma na co czekać. Wszystko było z góry wiadomo" — podkreślił rzecznik rosyjskiego prezydenta. Rosja dała dużo czasu na redukcję personelu dyplomatycznego USA, bo 72 godziny, które Waszyngton dał rosyjskim dyplomatom to rzecz nieludzka i niepoprawna" — powiedział dziennikarzom rzecznik rosyjskiego prezydenta. Zapytany o to, czy tak długi czas na wyjazd pracowników nie oznacza, że Rosja dopuszcza dialog w tej sprawie, Pieskow odpowiedział: „Nie, nie oznacza. To normalna praktyka". „Domaganie się zakrojonej na tak dużą skalę redukcji personelu w tak krótkim czasie, jaki przydzielono naszym dyplomatom, byłoby nieludzkie i niepoprawne. Stąd tak dużo czasu" — wyjaśnił Pieskow.

 

*Jeśli Waszyngton przedsięweźmie kroki odwetowe za decyzję o redukcji amerykańskiej misji dyplomatycznej, Moskwa będzie działać ostro, według zasad symetrii - powiedział agencji Ria Novosti szef komisji ds. międzynarodowych Rady Federacji Konstantin Kosaczew. Prezydent Rosji Władimir Putin oświadczył, że personel dyplomatyczny USA w Rosji będzie liczyć tyle samo osób, co personel dyplomatyczny Rosji w USA, czyli 455 pracowników. To oznacza, że 755 pracowników amerykańskiej ambasady usi przerwać swoją działalność w Rosji. Amerykański Departament Stanu uznał działania Moskwy za nieuzasadnione i zapowiedział stosowną reakcję. Kosaczew zauważył, że w oświadczeniu rosyjskiego kierownictwa i w stanowisku ministerstwa spraw zagranicznych Rosji wyraźnie zaznaczono wspólną zasadę. „Odtąd będzie absolutna synchronia w tym zakresie". „Jeśli będą działania odwetowe (ze strony USA), to będą działania odwetowe i z naszej strony. Nie będziemy ubiegać, przejawiać własnej inicjatywy, będziemy za to bezwzględnie postępować, według zasad symetrii" — podkreślił rosyjski senator. Kosaczew zauważył, że symetria może być zastosowana w części dotyczącej zapewnienia sprawnego funkcjonowania placówek dyplomatycznych oraz w części dotyczącej nieruchomości. Szef komisji Rady Federacji zauważył także, że obecna administracja Białego Domu nie wykorzystała danego mu czasu na rozwiązanie kwestii rosyjskich dyplomatów i własności dyplomatycznej Rosji w USA.

 

*Waszyngton ubolewa z powodu decyzji Moskwy o zmniejszeniu amerykańskiego personelu dyplomatycznego w Rosji i zastanawia się nad odpowiedzią - oznajmiła rzeczniczka Departamentu Stanu w wywiadzie dla RIA Novosti.„Ten nieuzasadniony krok wywołuje ubolewanie. Analizujemy wpływ takiej redukcji oraz zastanawiamy się nad odpowiedzią. W tej chwili innych komentarzy nie udzielamy" — podkreślił resort.  Wcześniej rzeczniczka Departamentu Stanu Heather Nauert oznajmiła, że USA „są głęboko rozczarowane i protestują" w związku z decyzją Moskwy. Sekretarz stanu Rex Tillerson i ambasador John Tefft już przedstawili rosyjskim władzom stanowisko Waszyngtonu. Decyzja w sprawie wydalenia dyplomatów jest odpowiedzią na projekt ustawy o antyrosyjskich sankcjach zatwierdzony przez Kongres. USA mogą zostawić w kraju 455 pracowników ambasady i konsulatów — właśnie tylu rosyjskich dyplomatów pracuje w USA. Rosję opuści 755 amerykańskich dyplomatów. Według słów Władimira Putina przyczyną takiej decyzji jest kolejny niczym nieuzasadniony krok Waszyngtonu w kierunku pogorszenia stosunków z Moskwą. MSZ oznajmiło, że dalsze działania będą zależeć od reakcji Waszyngtonu na podjęte już kroki. 

 

*Według słów wiceprzewodniczącego komitetu Rady Federacji ds. obrony i bezpieczeństwa Franca Klincewicza, wysokiej rangi amerykańscy urzędnicy prowadzą dezinformację, świadomie ignorując obiektywne fakty.  „Wszystko to wywołuje zdziwienie. Osoba na takim stanowisku nie może nie mieć obiektywnych informacji. On doskonale wie, że ani Rosja, ani Chiny nie biorą udziału w realnym finansowym wsparciu rakietowego i jądrowego programu Korei Północnej” — powiedział. „Problematyka Korei Północnej została stworzona w sposób sztuczny przez Amerykanów, a oni specjalnie naciskają tworząc trudności. Jestem przekonany, że hiporbolizacja tych stosunków związana jest z przygotowaniem przez Amerykanów innych poważnych punktów i wpływów” – uważa senator. Wcześniej sekretarz stanu USA Rex Tillerson nazwał Rosję i Chiny głównymi ekonomicznymi pomocnikami północnokoreańskiego programu jądrowego i programu rozwoju rakiet balistycznych.

 

*W celu normalizacji stosunków Rosji i Stanów Zjednoczonych należy przejawić wolę polityczną poprawy stosunków i zrezygnować z prób dyktatu sankcyjnego - powiedział rzecznik prasowy prezydenta Rosji Dmitrij Pieskow. „Wyjście z tej sytuacji zależy od przejawienia politycznej woli odbudowy stosunków, odejścia od ostrej fazy schizofrenii politycznej, przejawienia chęci do normalizacji tych stosunków oraz rezygnacji z prób dyktatu sankcyjnego" — powiedział Pieskow dziennikarzom, odpowiadając na pytanie, w jaki sposób można znormalizować stosunki Rosji i USA. Oprócz tego rzecznik rosyjskiego prezydenta podkreślił, że wcześniej Władimir Putin akcentował chęć Rosji do kontynuowania współpracy w sferze wspólnych interesów.

 

*Rosyjski senator Aleksiej Puszkow skomentował oświadczenie Unii Europejskiej o tym, że nowe amerykańskie sankcje przeciwko Rosji mogą negatywnie wpłynąć na UE. „UE powiedziała: nowe amerykańskie sankcje uderzą w Europę. Na pewno uderzą. Ich celem jest zmuszenie UE do zapłacenia za amerykański gaz łupkowy. Amerykanie gwiżdżą na Europę" — napisał Puszkow na swoim profilu na Twitterze. Amerykańscy republikanie i demokraci uzgodnili wcześniej w Kongresie projekt ustawy o nowych sankcjach wobec Rosji. Do projektu ustawy włączono artykuł, zgodnie z którym USA będą w dalszym ciągu sprzeciwiać się realizacji projektu Gazociągu Północnego-2 i przywiązywać największe znaczenie do eksportu amerykańskiego surowca na europejski rynek. Unia Europejska oświadczyła przy tym, że uważa projekt ustawy amerykańskiego Kongresu za jednostronne działania Waszyngtonu oraz że nowe ograniczenia mogą mieć kolosalne następstwa.

 

*Rosja to znakomity kandydat na przyjaciela, dlatego amerykańscy politycy powinni przestać układać na jej temat strasznych historii - pisze Ralph Benko, publicysta Forbes i były zastępca głównego doradcy w Białym Domu za prezydentury Ronalda Reagana. „Trump nie poszedł za przykładem tych, którzy wylewają na Rosję pomyje, i my powinniśmy pójść za przykładem Trumpa" —  pisze  Benko. Zdaniem publicysty w kwestii sankcji Donald Trump, który nieraz wyrażał chęć naprawy relacji z Rosją, ma rację, a Kongres, który usiłuje mu w tym przeszkodzić, nie ma racji.„Nasi politykierzy, którym przyświeca cel siania trwogi wśród obywateli, zamierzają uczynić z Rosji straszaka". „To zupełnie nie na miejscu i koliduje z amerykańskimi wartościami i interesami" — twierdzi Benko.Dążąc do naprawy relacji z Rosją Trump opowiada się po właściwej stronie. „Lepiej dla nas, jeśli nasz dawny sojusznik z czasów II wojny światowej (…) będzie nam przyjacielem, a nie wrogiem". Szukanie płaszczyzn przyjaźni potrzebne jest też do tego, żeby uniknąć wojny na wielką skalę, bo jak pokazała I wojna światowa, może ją rozpętać jeden niewłaściwy krok — podkreśla autor. Z punktu widzenia Benko, Rosja postępuje nie jak „bandyta", lecz jak „zapędzony w róg niedźwiedź". Autor jest pewny, że Rosja będzie o wiele bardziej przyjazna, jeśli Waszyngton przestanie na nią naciskać. Rozszerzenie NATO jest jednym z powodów, dla którego Moskwa postrzega Rosję jak zagrożenie. Donald Trump ma rację, kiedy mówi, że pierwotna misja Sojuszu — przeciwwaga dla ZSRR — przeżyła się i trzeba dokonać jej rewizji, wysuwając na pierwszy plan walkę z „Państwem Islamskim" — pisze dalej Benko. „Czasy się zmieniają. ZSRR już dawno przestało istnieć. Najwyższy czas się z tym pogodzić" — podkreśla publicysta. Były amerykański urzędnik zauważa, że Rosjanie czują zagrożenie ze strony Zachodu nie tylko dlatego, że NATO „okrąża" Rosję. Jej podejrzliwość uwarunkowana jest także historią. Od 18 wieku kraj trzykrotnie padał ofiarą najazdu: w 1707 roku Szwecja, w 1812 roku Francja, w 1941 roku Niemcy. Nie licząc najazdów mongolskich. Trump otwarcie wypowiadał się na temat tego, że te pieniądze, które USA wydatkują na „ryzykowne przedsięwzięcia wojskowe", można by było spożytkować na rozwój infrastruktury, gazociągów, wodociągów, a także wzmocnienie gospodarki. Natomiast jeśli USA będą w dalszym ciągu wkładać pieniądze w to, przez co inne kraje czują się zagrożone, nie należy się spodziewać, że ludzie w tych krajach wybiorą „armaty", choć woleliby łagodniejsze środki — rozważa Benko.  „Grzechy przyjaciół odbierane są nie tak jak grzechy wrogów. Rosja jest doskonałym kandydatem na przyjaciela i naruszenia, jakich się dopuszcza, powinny być oceniane z zachowaniem odpowiedniej miary. A jeszcze przestańmy wymyślać grzechy, których nie możemy udowodnić" — kończy autor.

 

*Sam fakt spotkania z Rosjaninem w USA jest niemalże przestępstwem, uważa wiceszef MSZ Federacji Rosyjskiej Siergiej Riabkow. „Sam fakt tego, że ktoś gdzieś spotkał się z Rosjaninem jest teraz niemalże dokonaniem przestępstwa w USA. Myślę, że to głupie i upokarzające dla takiego wielkiego państwa jak Stany Zjednoczone” – powiedział Riabkow w wywiadzie dla telewizji ABC.  Odpowiadając na pytanie czy strona rosyjska udostępni zwolennikom amerykańskiego lidera Donalda Trumpa „dyskretną informację o byłej kandydatce  na prezydenta  Hillary Clinton”, Riabkow powiedział, że „wszystkie informacje, które Rosja komukolwiek udostępnia mogą być z łatwością znalezione w otwartych źródłach”.  Zauważył także, że do zresetowania stosunków pomiędzy dwoma państwami potrzebna jest „wola polityczna”.  Wcześniej pracownik naukowcy Instytutu Stanów Zjednoczonych i Kanady Rosyjskiej Akademii Nauk Władimir Wasiliew powiedział, że USA wiele stracą na skutek nowych antyrosyjskich sankcji. 

 

*Nie posiadanie przez USA jasnej strategii dotyczącej rozwiązania syryjskiego konfliktu może doprowadzić do wybuchu III wojny światowej – pisze Tim Joslyn w artykule dla „The National Interest”.Autor przypomina, że początkowo Stany Zjednoczone zamierzały jedynie wesprzeć Irak w walce z organizacją terrorystyczną Państwo Islamskie, ale dość szybko przeszły do „dramatycznej eskalacji konfliktu”. Zdaniem Joslyna problemy może spowodować nieposiadanie przez Amerykę jasnego planu dotyczącego współpracy z Rosją w kwestiach rozwiązania syryjskiego konfliktu. Ponadto rosyjskie i amerykańskie samoloty przeprowadzają operacje w jednej przestrzeni powietrznej. I, w przeciwieństwie do Rosji, Stany Zjednoczone mogą zachowywać się agresywnie, czego przykładem może być niedawny incydent z zestrzeleniem przez Siły Powietrzne USA syryjskiego Su-22. Rosnące napięcie mógłby osłabić Donald Trump, ale – jak pisze autor – niemal od razu po objęciu urzędu wydał rozkaz przeprowadzenia ataku rakietowego na bazę Szajrat lotnictwa syryjskiego.  USA nie posiadają jasnego harmonogramu lotów, nawet nie mają praktycznego wyobrażenia o tym, jak powinna wyglądać „udana” ingerencja w syryjski konflikt – pisze Joslyn. Twierdzi on, że jeśli w najbliższym czasie amerykańscy politycy nie opracują planu rozwiązania konfliktu, może to mieć zgubne konsekwencje dla całego świata.

 

* Na łamach Sputnika Irina Ałknis tak pisze o postawie Kremla wobec konfliktów na linii Waszyngton-Bruksela:Stany Zjednoczone są gotowe do uchwalenia nowych sankcji wobec Rosji, a Europa tak z tego powodu histeryzuje, jakby ją ze skóry obdzierali. I w sumie tak też się dzieje. Amerykanie znaleźli kolejny sposób na wyciśnięcie z Europy wszystkich soków. W tym celu muszą pozbawić staruszkę rosyjskiego gazu, blokując budowę gazociągów. „Dla Rosji bez wątpienia będzie to nieprzyjemnym ciosem — nieprzyjemnym i ciężkim, ale mimo wszystko nie fatalnym. Ale już zakup przez Europę amerykańskiego gazu za 500 dolarów zamiast rosyjskiego za 200 dolarów może wpędzić ją w fatalny stan. Najśmieszniejsze, że wszystko to dzieje się pod szlachetnym hasłem obrony bezpieczeństwa energetycznego sojuszników. Swoją nową sankcyjną ustawą USA złamały zwyczajowy schemat, czyniąc kilka otwartych, agresywnych wypadów w stronę Europy, którą trochę zmroziło takie zagranie, ale ostatecznie odpowiedziała tym samym, wydając ostre komentarze i oficjalne oświadczenia. Otwarta pozostaje odpowiedź na pytanie, czy Unii Europejskiej uda się tym razem w konfrontacji z amerykańskim bratem, sojusznikiem i partnerem obrócić sytuację na swoją korzyść. Nie można na pewno nie doceniać siły politycznego drapieżnika, który przez ostatnie tysiąclecie nabrał doświadczenia w sztuce wyżywania. Błyskawiczność rozwoju sytuacji wokół sankcyjnego projektu ustawy — oczywiście bez jakiegokolwiek uprzedzenia europejskich partnerów — świadczy o najważniejszym: Stany Zjednoczone i Europa znajdują się w ostrym niedoczasie. Przy czym mowa nawet nie o latach, lecz o miesiącach i tygodniach. Dosłownie tu i teraz podejmowane są decyzje które określą okrawaną geopolityczną konstrukcję świata. A pośpiech, otwarta konfliktowość i emocjonalność reakcji obydwu stron — zarówno USA, jak i Europy — zdradzają ich nerwowość i zaniepokojenie. Co się tyczy Rosji, to Kreml, choć formalnie stanowi główny obiekt nowej ustawy sankcyjnej, zachowuje spokój wobec wszystkiego, co się wokół niej dzieje, ograniczając się do zdawkowych „skrajnie negatywnych" ocen przygotowywanego projektu ustawy. Nawet jeśli to spokój na pokaz, dla innych krajów takich jak Irak, Katar czy Turcja, jest on w pełni przekonywujący. Stare utarte wyrażenie głosi, że „uciekający generał w okresie pokoju budzi śmiech, a w okresie wojny — panikę". O ileż to twierdzenie jest prawdziwsze w stosunku do wielkich mocarstw stanowiących o losach świata.

 

*Amerykański projekt ustawy o nowych sankcjach wobec Rosji może się niespodziewanie obrócić przeciwko samym Stanom Zjednoczonym - pisze w The National Interest profesor Georgetown University Angela Stent. „W swoim obecnym kształcie projekt ustawy uderza nie tylko w Rosję, ale też w amerykańskie i europejskie przedsiębiorstwa, a to za sprawą zapisanych w nim ograniczeń dotyczących projektów energetycznych związanych z rosyjskimi przedsiębiorstwami" — wyjaśnia Stent. Dotyczy to w szczególności budowy rosyjskiego gazociągu Nord Stream-2. Berlin wspiera ten projekt jako najkorzystniejszy sposób zaspokojenia przyszłego zapotrzebowania na gaz — pisze Stent. Większość europejskich partnerów Berlina myśli podobnie. W czerwcu przeciwko nowym sankcjom powstali wicekanclerz Niemiec Sigmar Gabriel i kanclerz Austrii Christian Kern, zauważając, że Waszyngton usiłuje zmusić Europę do nabywania amerykańskiego gazu ciekłego. O konieczności niezwłocznego podjęcia kroków odwetowych oświadczył wcześniej szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker, a minister gospodarki i energetyki RFN Brigitte Zypries dodała od siebie, że nowe amerykańskie sankcje naruszają prawo międzynarodowe. „Niektórzy europejscy urzędnicy uprzedzili, że jeśli USA nie przestaną forsować tego projektu, UE może zrewidować swój własny tryb sankcyjny, starannie opracowany razem z administracją Baracka Obamy" — pisze Stent i dodaje, że „dla Kremla będzie to dobra wiadomość". Projekt ustawy został już zatwierdzony przed obydwie izby Kongresu. Pozostaje jeszcze podpis Donalda Trumpa. Wielu zapewnia, że amerykański prezydent nie ma wyboru. Moskwa ogłosiła już redukcję amerykańskiego personelu dyplomatycznego w Rosji. W kraju będzie mogło pozostać 455 pracowników ambasad i konsulatów. Stent uważa, że rosyjskie kroki odwetowe mogą pociągnąć za sobą nową serię sankcji i kontrsankcji, które jeszcze bardziej pogrążą stosunki dwóch państw. „Być może Rosja i Ameryka będą mogły współdziałać w Syrii, ale to chyba jedna z niewielu sfer współpracy, jaka im pozostała" — reasumuje autorka.

 

*Obecność chińskich okrętów na paradzie morskiej w Petersburgu i wspólne rosyjsko-chińskie ćwiczenia na Bałtyku dały zachodnim mediom powód do mówienia o rozszerzeniu współpracy wojskowej między Moskwą i Pekinem.We Władywostoku paradę obserwowali członkowie załóg, które przybyły tam, by wziąć udział w konkursach międzynarodowych Puchar Morza 2017 i Desant Morski 2017, w tym chińskiej piechoty morskiej. Natomiast chiński niszczyciel „Hefei", fregata „Yuncheng" i jednostka wspomagająca „Lomahu" w niedzielę były obecne na paradzie w Petersburgu. Gazeta New York Times dostrzegła w tym zamiar „podkreślenia partnerstwa strategicznego Chin i Rosji". Jak podkreślała wcześniej gazeta w związku ze wspólnymi ćwiczeniami z udziałem okrętów obu państw, Moskwa i Pekin widzą w sobie nawzajem „alternatywę dla zachodniego modelu politycznego". Rozszerzenie współpracy wojskowej daje im możliwość pokazania, że próby Zachodu odizolowania ich od siebie nic nie dadzą — twierdzi autor artykułu. W kontekście rozszerzenia współdziałania morskiego Rosji i Chin dziennikarz The National Interest zadaje pytanie, czy doprowadzi to do zawarcia formalnego sojuszu. Zresztą eksperci uznali taki rozwój wydarzeń za mało prawdopodobny. Na fakt, że Rosja i Chiny nie tworzą bloków wojskowych, we czwartek zwrócił uwagę rosyjski prezydent Władimir Putin. Jednocześnie według niego wspólne rosyjsko-chińskie ćwiczenia wojskowe na Bałtyku są dobrym przykładem tego, jak państwa mogą współpracować w każdym regionie świata. The National Interest podkreslił wzrost poziomu partnerstwa strategicznego między Moskwą i Pekinem. Zdaniem autora artykułu wspólnymi ćwiczeniami wojskowymi na Bałtyku Rosja i Chiny wysyłają pod adresem Zachodu sygnał, iż zamierzają maksymalnie utrudnić USA i ich sojusznikom przeprowadzanie operacji w pobliżu ich wybrzeży. „Rosja i Chiny zbliżają się, by podważyć globalną dominację Waszyngtonu" — podkreśla autor. Według niego część odpowiedzialności za to spoczywa na polityce zagranicznej realizowanej przez Stany Zjednoczone przez ostatnie 25 lat. Nie obeszło się bez oświadczeń odnośnie „zagrożenia" związanego z ćwiczeniami. Na przykład brytyjska The Telegraph uznała, że ćwiczenia na Bałtyku są dla Wielkiej Brytanii i jej sojuszników w NATO „ostrzeżeniem" przed zagrożeniem dla europejskiego bezpieczeństwa stwarzanym przez wzmocnienie chińskich sił zbrojnych.

 

*Chiny są gotowe do wszechstronnego rozwoju stosunków z Siłami Powietrzno-Kosmicznymi Rosji - powiedział dowódca Sił Powietrznych Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej (PLAAF), gen. Ma Xiaotian na ceremonii otwarcia konkursu lotniczego „Awiadarts".  „Chiny przywiązują ogromną wagę do rozwoju stosunków z Siłami Powietrzno-Kosmicznymi Rosji i są gotowe do organizacji przyszłych wymian dwustronnych oraz współpracy w różnych dziedzinach,w tym organizacji wspólnych manewrów, współpracy w sferze obrony przeciwrakietowej oraz wyposażenia technicznego" — powiedział Ma Xiaotian, którego wypowiedź została opublikowana w poniedziałek na stronie resortu obronnego Chińskiej Republiki Ludowej. Międzynarodowe zawody lotnicze „Awiadarts" po raz pierwszy odbywają się w Chinach. W tym roku o pierwsze miejsca powalczą najlepiej przygotowani piloci dwóch krajów — Chin i Rosji. Konkurs składa się z ośmiu kategorii, w których piloci zaprezentują skomplikowane elementy pilotażu, nawigacji, ostrzału celow naziemnych oraz zadań specjalnych dla różnych rodzajów lotnictwa. Na ceremonii inauguracji zawodów, która odbyła się w niedzielę, był również obecny naczelny dowódca Sił Powietrzno-Kosmicznych Rosji generał Wiktor Bondariow. Ma Xiaotian podkreślił, że „Rosja i Chiny są dobrymi sąsiadami, które odgrywają ważną rolę na arenie międzynarodowej i w obecnej trudnej oraz niepewnej sytuacji w strukturze stosunków międzynarodowych oba kraje mają wspólne interesy i cele strategiczne". „Siły Zbrojne Rosji i Chin utrzymują ścisłe i długofalowe stosunki, składają sobie wizyty na wysokim szczeblu,organizują wspólne manewry i zawody międzynarodowe, a także współpracują w różnych profesjonalnych sferach" — dodał chiński generał.

 

*Wiceminister spraw zagranicznych Syrii Faisal al Mikdad powiedział agencji Sputnik, że syryjskie i rosyjskie władze utrzymują na co dzień skuteczną współpracę na różnych poziomach. „Na danym etapie polityka państwa rozwija się w dwóch równoległych kierunkach. Po pierwsze prowadzona jest walka z terroryzmem. W tej sferze Syria, wspierana przez rosyjskich sojuszników, odniosła wydatne sukcesy. Po drugie trwa uregulowanie sytuacji politycznej. Braliśmy udział we wszystkich międzynarodowych rozmowach politycznych w Genewie. Największa trudność, z którą przyszło nam się zderzyć, polega na tym, że niektóre państwa zachodnie nie chcą walczyć z terroryzmem. Wolą za to inwestować w to zjawisko, które sieje strach i przerażenie" — powiedział wiceszef syryjskiej dyplomacji. Polityk uważa, że wszystkie problemy w regionie są związane z dążeniem krajów zachodnich do przywrócenia sobie kolonialnej dominacji. USA są najbardziej winne szerzenia się plagi terroryzmu i związanego z nim strachu. Wzmacniając swoje pozycje USA działają poza prawem i z pominięciem międzynarodowych instancji. Co się tyczy oskarżeń pod adresem syryjskiego rządu w kwestii wykorzystywania broni chemicznej, syryjski dyplomata powiedział: „niejednokrotnie zwracaliśmy się  do kompetentnych organizacji z prośbą, by przeprowadziły szeroko zakrojone śledztwo. USA odrzuciły jednak takie podejście. Waszyngton tylko powiela ataki przeciwko cywilom. Rosja i Syria przeprowadziły w tej sprawie konsultacje i wypracowały plan działań odwetowych, do których przystąpią w odpowiednim momencie". Jak powiedział al Mikdad, syryjski rząd współpracuje z 23 międzynarodowymi organizacji pozarządowymi, które koordynują swoją pracę z oficjalnymi osobami w państwie. Ta lista byłaby znacznie dłuższa, jeśli tylko wszystkie organizacje humanitarne zajmowałyby się niesieniem pomocy cywilom, a nie terrorystom, co czynią na zamówienie swoich sponsorów ze Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Francji — dodał rosyjski dyplomata.

 

*Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump i premier Japonii Shinzo Abe w trakcie rozmowy telefonicznej uzgodnili, że będą zwiększać presję na Koreę Północną i namawiać do podobnej strategii inne kraje - głosi komunikat Białego Domu, udostępniony przez agencję Ria Novosti. „Liderzy byli zgodni co do tego, że Korea Północna jest ogromnym i rosnącym zagrożeniem dla Stanów Zjednoczonych, Japonii, Korei Południowej oraz wielu innych krajów. Prezydent Trump i premier Abe wyrazili również konieczność zwiększenia presji gospodarczej i dyplomatycznej na Koreę Północną, a także przekonania innych państw do wzięcia z nich przykładu" — głosi komunikat Białego Domu. Trump dał również „żelazne" gwarancje dotyczące obrony Japonii i Korei Południowej — poinformował Biały Dom. Do rozmowy Trumpa i Abe doszo po drugiej próbie międzykontynentalnej rakiety balistycznej, przeprowadzonej przez Koreę Północną. Według ocen wojskowych rakieta pokonała około 1000 km i spadła do Morza Japońskiego.

 

*Północnokoreańska gazeta wyjaśniła, po co Pjongjang urządza demonstrację siły.Korea Północna dotąd będzie demonstrować swój potencjał jądrowy i rakietowy, dopóki USA nie przerwą wrogiej polityki wobec kraju — pisze rządowa gazeta Korei Północnej „Rodong Sinmun".  „Wielki sukces drugiej próby międzykontynentalnej rakiety balistycznej Hwason-14 stał się potężną demonstracją rewolucyjnej wiary naszej partii i narodu, gotowych dotąd zadawać ciosy, dopóki amerykańscy imperialiści nie przerwą swej wrogiej anachronicznej polityki względem Korei i nie złożą szczerych przeprosin za przyczynione naszej nacji cierpienia" — czytamy w jednym z artykułów poświęconych próbie rakietowej w KRLD. Jak zauważa południowokoreańska agencja Yonhap, poprzez demonstrację potęgi atomowej i rakietowej Pjongjang chce wymusić na Stanach Zjednoczonych zmianę polityki wobec KRLD.

 

*Doradcy prezydenta USA Donalda Trumpa „za kulisami" opracowują sankcje gospodarcze przeciwko Chinom w związku z sytuacją wokół Korei Północnej - pisze Politico, powołując się na dwóch urzędników w Białym Domu.Według źródeł prawdopodobne sankcje mają na celu „ukaranie" Chin i świadczą o niezadowoleniu Trumpa z „bezczynności" Pekinu. Politico podkreśla, że doradcy Trumpa w ciągu tygodnia omawiali prawdopodobne sankcje przeciwko Chinom. Ostateczna decyzja może zostać podjęta w najbliższych dniach. Informatorzy gazety podkreślili, że są rozpatrywane zarówno stosunki handlowe, jak i sankcje gospodarcze. Jednocześnie urzędnicy podkreślili, że na razie jest za wcześnie na mówienie o tym, jaką decyzję podejmie sam prezydent. Wcześniej Trump napisał na Twitterze, że Chiny go rozczarowały. Stały przedstawiciel USA przy ONZ Nikki Haley także wezwała Pekin do podjęcia działań w kwestii Pjongjangu. 

 

*Agencje rządowe Stanów Zjednoczonych nie przestają korzystać z produktów Laboratorium Kasperskiego, nie bacząc na zakaz wydany przez Generalny Urządu ds. Usług (General Services Administration - GSA) - pisze gazeta Washington Post, powołując się na szereg nagrań i wywiadów.Według informacji gazety programy Laboratorium Kasperskiego są wciąż wykorzystywane przez funkcjonariuszy agencji rządowych na całej szerokości Stanów Zjednoczonych, począwszy od Oregonu, a kończąc na stanie Connecticut. Co więcej, w ostatnich latach kupowało je Federalne Biuro Więzień i Komisja do Spraw Bezpieczeństwa Produktów Konsumenckich. W ubiegłym tygodniu oba resorty oświadczyły, że potrzebują czasu, aby stwierdzić, czy oprogramowanie wciąż znajduje się w użytku. Gazeta Washington Post zbadała strony rządowe pod kątem znalezienia w nich wzmianki o firmie i jej produktach. Zapytani przez amerykański dziennik urzędnicy z dziewięciu stanów oświadczyli, że przez ostatnie dwa lata nabywali i korzystali z oprogramowania Kasperskiego. Praktycznie wszyscy odpowiedzieli, że nie planują go w najbliższym czasie zmieniać. Zdaniem jednego z administratorów pododdziału ds. świadczenia usług ochrony państwowej w stanie Connecticut Johna Morrisona oprogramowanie Kasperskiego sprawdza się, dlatego jest wykorzystywane. Administrator sieciowy ze stanu Missisipi Jason Wheat powiedział, że osobiście nie widział ostrzeżeń ze strony władz stanowych. Władze San Marcos w Teksasie przez wiele lat zawierały kontrakt z Laboratorium Kasperskiego i przedłużyły licencję na oprogramowanie w czerwcu, przed wydaniem decyzji GSA. Jak pisze gazeta, to niedoinformowanie mówi o braku komunikacji miedzy lokalnymi urzędnikami i rządem federalnym w kwestii bezpieczeństwa cybernetycznego. To właśnie urzędnicy pełniący służbę w lokalnych organach władzy częściej rozważają zakup produktów Laboratorium Kasperskiego. Na początku lipca agencja Bloomberg podała, powołując się na dane korespondencji wewnętrznej, że Laboratorium Kasperskiego utrzymuje ścisłe kontakty z rosyjskim rządem i służbami wywiadowczymi. Firma zdementowała tę informację, podkreślając, że Laboratorium Kasperskiego nie prowadzi współpracy politycznej z żadnym krajem. Amerykańskie władze wykreśliły następnie Laboratorium Kasperskiego z listy dostawców, których produkty zostały dopuszczone do użytku agencji rządowych. W GSA powiedziano, że priorytetem resortu jest „zapewnianie integralności i bezpieczeństwa systemów rządowych". Kreml określił decyzję USA jako upolitycznioną, podkreślając, że Rosja podejmie kroki w celu ochrony interesów swojej  firmy. 

 

*Z pomocą sankcji USA mogą pokrzyżować wspólne plany Japonii i Rosneftu - podaje agencja Bloomberg, powołując się na źródła zaznajomione z sytuacją.Sprzeciw Waszyngtonu wobec japońskich planów prac poszukiwawczych za ropą naftową na Dalekim Wschodzie mówi o tym, że amerykański Skarb Państwa wspiera sankcje pomimo tego, że niektóre spółki międzynarodowe nalegają na transakcjach z rosyjskimi spółkami energetycznymi — pisze agencja. Pod koniec ubiegłego roku, miały miejsce rozmowy prezydenta Rosji Władimira Putina i premiera Japonii Shinzo Abe, w wyniku których Rosneft i konsorcjum japońskich spółek w składzie Marubeni Corporation, Japan Oil, JOGMEC i Inpex Corporation podpisały porozumienie w sprawie podstawowych warunków współpracy w zakresie wspólnych prac rozpoznawczych, poszukiwawczych i wydobywczych w rosyjskiej strefie szelfowej na Morzu Japońskim. Media donosiły też, że Moskwa i Tokio potwierdziły zainteresowanie projektem budowy Gazociągu Sachalin-Hokkaido, umawiając się, że jego rozpracowaniem zajmą się podmioty gospodarcze. Według informacji źródeł sprzeciw USA bierze się z pryncypialnego stanowiska, że sojusznicy z grupy G7 nie powinni ignorować sankcji, pozwalając swoim spółkom na realizację projektów, nad którymi amerykańskie spółki nie mogą pracować pod karą grzywny. Stanowisko Japonii zasadza się na tym, że japońsko-rosyjski projekt nie narusza sankcji, bowiem japońskie konsorcjum nie konkurowało z amerykańskimi spółkami.

 

*Moskwa może podjąć symetryczne kroki w związku z decyzją Warszawy w sprawie usunięcia pomników żołnierzy radzieckich - pisze gazeta Izwiestija, powołując się na komentarz Departamentu Informacji i Prasy MSZ Rosji.„Polskie władze powinny zdawać sobie sprawę z tego, że ich nieprzyjazne działania w sferze memorialnej nie pozostaną bez konsekwencji. Przeciwko stronie polskiej zostaną podjęte adekwatne środki w odpowiedzi, które mogą mieć charakter asymetryczny" — cytuje gazeta tekst komentarza. MSZ Rosji podkreśliło, że temat niezgodnego z prawem demontażu pomników żołnierzy radzieckich w Polsce jest niezmiennie „poruszany podczas kontaktów z Polakami, naszymi zagranicznymi partnerami, w ramach organizacji międzynarodowych, w tym OBWE, Rady Europy i OUBZ". Jak pisze gazeta, powołując się na źródła w rosyjskim środowisku dyplomatycznym, obecnie jest rozpatrywanych kilka wariantów sankcji. Według informatora jednym z najbardziej prawdopodobnych jest wprowadzenie sankcji personalnych przeciwko polskim politykom, autorom ustawy a także znaczne obniżenie poziomu rosyjsko-polskich stosunków gospodarczych.Według danych dziennika rozpatrywane są również „działania gospodarcze i aktywna praca na różnych forach międzynarodowych w celu zwrócenia uwagi na ten problem". 

 

*To, że Warszawa nie dopuszcza Rosji do udziału w projekcie modernizacji Muzeum w Sobiborze, jest niemoralne. Rosyjskie MSZ zareagowało na tę decyzję. Uważamy podjęcie takiej decyzji za niemoralne z punktu widzenia prawdy historycznej" — poinformował resort. MSZ Rosji podkreśliło, że „trudno zaprzeczać temu, iż udział Rosji w modernizacji Muzeum Byłego Obozu Zagłady w Sobiborze jest absolutnie uzasadniony". „Lekceważenia faktów historycznych nie da się racjonalnie wyjaśnić i nie powinno to zostać niezauważone przez wspólnotę światową. Niedopuszczenie Rosji do grona uczestników projektu jest kolejnym przejawem otwarcie demonstrowanej ostatnimi czasy przez Warszawę rusofobii i dążenia Polaków do narzucenia własnej wizji historii i zmniejszenia roli wyzwoleńczej Związku Radzieckiego i Armii Czerwonej w II wojnie światowej" — czytamy w komunikacie. Muzeum powstanie w Polsce na terenie byłego niemieckiego obozu śmierci w Sobiborze (województwo lubelskie). Obóz śmierci Sobibór funkcjonował od marca 1942 roku do końca 1943 roku. Według najnowszych danych historyków naziści zamordowali tam około 170 tys. Żydów z Polski i innych państw europejskich, według wcześniejszych ocen była mowa o 250 tys. ofiar. Polska odmówiła Rosji udziału w budowie muzeum na miejscu byłego obozu nazistowskiego.

 

*Rada Federacji zamierza zwrócić się do prezydenta Rosji Władimira Putina z prośbą o rozpatrzenie ewentualnego wprowadzenia ograniczeń we współpracy z Polską. „Rada Federacji zwraca się do Pana, Władimirze Władimirowiczu, z prośbą o rozpatrzenie ewentualnego wprowadzenia restrykcji w sferze dwustronnej współpracy z Polską oraz wobec polskich parlamentarzystów, którzy zainicjowali ustawę z 1 kwietnia 2016 roku. Praktyczne kroki w kierunku realizacji ustawy o dekomunizacji po wejściu w życie będą bezpośrednim naruszeniem dwustronnych umów i doprowadzą do rewizji obecnego formatu współpracy z Polską w zakresie ochrony i utrzymywaniu miejsc pamięci i spoczynku polskich żołnierzy i cywilów na terytorium Federacji Rosyjskiej” – czytamy w apelu. W projekcie dokumentu, który senatorzy zamierzają przyjąć 25 lipca, podkreślono, że członkowie izby potępiają celowe próby rewizji historii podejmowane przez władze Polski. – Nie można zapominać, że dzięki zwycięstwu nad faszyzmem, w które zdecydowany wkład wniósł Związek Radziecki, Polska zachowała się jako państwo – podkreślają autorzy inicjatywy. Z podobną propozycją związaną z przyjęciem przez Polskę ustawy, która przewiduje demontaż pomników radzieckich żołnierzy, wystąpiła wcześniej przewodnicząca Rady Federacji Walentyna Matwijenko. Jej zdaniem nie można pozostawić bez odpowiedzi działań polskiego kierownictwa. Wybaczać takich rzeczy, moim zdaniem, nie można. Jest to stanowisko nie tylko Rosji. To cyniczna decyzja, historia ich osądzi. Jak można kpić z pamięci – powiedziała Matwijenko. Z kolei ambasador Polski w Rosji Włodzimierz Marciniak twierdzi, że Rosjanie nie tak zrozumieli ustawę o demontażu pomników.

 

*Komunistyczna Partia Federacji Rosyjskiej zaproponowała zerwanie stosunków dyplomatycznych z Polską.Deputowany Dumy Państwowej z Partii Komunistycznej Nikołaj Charitonow zaproponował niższej izbie rosyjskiego parlamentu, aby w związku z przyjętą w Polsce ustawą o rozbiórce pomników radzieckich złożyć oświadczenia o zerwaniu stosunków dyplomatycznych z tym krajem i odwołaniu rosyjskiego ambasadora.  „Powinniśmy do końca dnia przyjąć oświadczenie w odniesieniu do tej ustawy, którą przyjął Sejm RP. W naszym oświadczeniu powinno być przewidziane dziś do wieczora zerwanie stosunków dyplomatycznych, odwołanie ambasadora FR w Polsce, wydalenie polskiego ambasadora, zamknięcie wszelkiego handlu z Polską” — powiedział Charitonow na posiedzeniu Dumy Państwowej. Podkreślił, że w Polsce zginęło 600 tysięcy żołnierzy Armii Czerwonej. Niższa izba (Sejm) polskiego parlamentu 22 czerwca przegłosowała poprawki do ustawy o zakazie propagandy komunizmu lub innego ustroju totalitarnego w nazwach budynków i obiektów. Dokument przewiduje rozbiórkę pomników z epoki radzieckiej, w tym wojskowych. Według szacunków Instytutu Pamięci Narodowej Polski ustawa dekomunizacyjna obejmie około 230 pomników Armii Czerwonej.

 

* W kontekście ostrego kryzysu społecznego, politycznego i gospodarczego obywatele Ukrainy coraz częściej widzą w przedstawicielach władzy zdrajców ojczyzny - pisze amerykańska gazeta The New York Observer.  Euromajdan zakończył się 3,5 roku temu, a porewolucyjnemu chaosowi w kraju końca nie widać — uważa autor artykułu. „Ukraińcy przestali rozumieć, co się w ich kraju dzieje. Najpopularniejsze dziś słowo to zdrada (ukr. зрада). Ukraińcy widzą zdradę wszędzie" — twierdzi autor materiału, przypominając niedawne oskarżenia pod adresem Julii Tymoszenko o zdradę interesów narodowych. Około 80% obywateli nie ufa przewodniczącemu Rady Najwyższej Andriejowi Parubijowi, szefowi MSW Arsenowi Awakowowi i Ołeksandrowi Turczynowowi, sekretarzowi Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy. Poparcie dla prezydenta jest też na bardzo niskim poziomie: 78% ankietowanych nie popiera jego działań. Takie cyfry są w pełni usprawiedliwione — uważa autor, proponując spojrzeć do statystyki. Dzisiaj w Radzie omawiany jest projekt ustawy o podwyższeniu emerytur do 1500 hrywien (60 dolarów). Przed Majdanem wysokość emerytur była trzykrotnie wyższa. Średni dochód miesięczny wynosił wówczas 410 dolarów, a dziś 230 dolarów. Według danych ONZ, 60% Ukraińców żyje poniżej progu ubóstwa, choć jeszcze w 2015 roku odsetek biednych w społeczeństwie nie przewyższał 28%. Darmowa opieka medyczna gwarantowana art. 49 Konstytucji też odeszła w niepamięć. Kijów nie tylko uchyla się od swoich zobowiązań socjalnych i gospodarczych, ale też przejawia niechęć rozwijania demokratycznych instytucji — czytamy w artykule. I tak na przykład, wiceminister ds. „czasowo okupowanych terytoriów" Heorhij Tuka oświadczył niedawno, że Ukraina potrzebuje dyktatury, bo to jego zdaniem jedyna skuteczna forma rządów. W Radzie też można usłyszeć rozmowy o „nowej nocy długich noży" i rozprawach nad opozycją. „Broń bierze górę nad prawem" — reasumuje autor.

 

* 18 lipca w Doniecku władze Donieckiej Republiki Ludowej, reprezentowane przez Aleksandra Zacharczenkę i ministra Aleksandra Timofiejewa, wystosowały apel do władz w Kijowie i mieszkańców Ukrainy, proponując wyprowadzenie jej ze stanu wewnętrznego chaosu i wojny domowej przez utworzenie nowego państwa – Noworosji. Omówiliśmy sytuację i doszliśmy do wniosku, że Ukraina okazała się państwem upadłym. Władze w Kijowie nie są w stanie zakończyć wojny domowej. (…). Zgadzamy się, by nowe państwo nazywało się Małorosja, bo nazwa „Ukraina” się zdyskredytowała. – ogłosił Zacharczenko. – Proponujemy plan reintegracji państwa drogą prawną i konstytucyjną. Musimy zbudować nowe państwo, w którym pojęcia sumienia i honoru nie będą w zapomnieniu. Proponujemy obywatelom Ukrainy pokojowy sposób wyjścia z trudnej sytuacji, bez wojny. To nasza ostatnia oferta, nie tylko dla Ukraińców, ale również dla wszystkich państw, które popierały wojnę domową w Donbasie. Timofiejew zaproponował procedurę utworzenia nowej państwowości, podzieloną na kilka etapów: (1) wybory przedstawicieli do Zgromadzenia Konstytucyjnego na szczeblu poszczególnych obwodów; (2) przygotowanie i uchwalenie przez Zgromadzenie Konstytucyjne konstytucji Małorosji; (3) przyjęcie nowej konstytucji w referendum, poprzedzonym konsultacjami społecznymi na szczeblu centralnym i regionalnym.  Takie rozwiązanie jest możliwe pod warunkiem uzyskania poparcia wspólnoty międzynarodowej. – stwierdził Zacharczenko, dodając, że tak zarysowana reintegracja obecnego terytorium Ukrainy i Donbasu mogłaby zostać skutecznie przeprowadzona w ciągu trzech lat. Aleksandr Timofiejew odczytał przygotowaną w tym dniu deklarację polityczną, m.in. słowa: Małorosja jest państwem federalnym o szerokim zakresie autonomii regionów. Gwarantuje się zachowanie praw regionalnych języków; za flagę państwową uznaje się flagę Bohdana Chmielnickiego. Przedstawiciele władz DRL poinformowali również, że ich projekt przewiduje: przeniesienie stolicy państwowej Małorosji do Doniecka, przy uznaniu Kijowa za jej centrum historyczne i kulturalne; pozablokowy status Małorosji;  starania o przyjęcie Małorosji do Państwa Związkowego Rosji i Białorusi. Po ogłoszeniu deklaracji władze ŁRL oświadczyły, że nikt nie konsultował z nimi tej inicjatywy. Apel wywołał reakcje również na Zachodzie: władze Niemiec nazwały propozycję Doniecka „absolutnie niedopuszczalną”, a władze Francji domagają się od Rosji, by ją potępiła. Od inicjatywy władz DRL zdystansował się również Borys Gryzłow, główny przedstawiciel Rosji w negocjacjach prowadzonych w Mińsku. Ukraińscy komentatorzy twierdzą, że projekt utworzenia Małorosji został sformułowany prawdopodobnie przez Zachara Prilepina, który towarzyszył  Zacharczence podczas ogłoszenia deklaracji.

 

* Ukraina wysycha wskutek zamknięcia Kanału Północnokrymskiego.Taką informację przekazała dyrektor działu agrometeorologii Ukraińskiego Centrum Hydrometeorologicznego Tatiana Admienko, zapytana, jakie korzyści dało Ukrainie zamknięcie Kanału Północnokrymskiego, którym docierała na półwysep woda z Dniepru.Tatiana Adamienko poinformowała, że Ukraina, w szczególności obwód chersoński, nic nie zyskała na zamknięciu kanału. Systemem irygacyjnym dysponują ci, którzy mają na niego pieniądze. Choć, powiedziała Adamienko, rozwijając system nawadniania, całe południe i południowy wschód Ukrainy uzyskałby nieograniczone możliwości uprawy wszelkich roślin" —  pisze  portal ukraina.ru. Przy całej obfitości rzek i jezior na Ukrainie, państwu grozi niedobór wody.  „Od 2015 roku obserwujemy tendencję deficytową. Od trzech lat ilość opadów nie jest w stanie przywrócić równowagi wodnej zaburzonej w 2015 roku — wyschły szuwary, małe rzeki, a w studniach do tej pory wody gruntowe nie podnoszą się powyżej średniego poziomu. Ratują nas tylko zbiorniki retencyjne" — reasumuje specjalista. Kiedy Krym wchodził w skład Ukrainy, woda na półwysep docierała z Dniepru Kanałem Północnokrymskim. Po powrocie Krymu na łono Rosji władze Ukrainy stopniowo ograniczały przesył wody do pełnego zamknięcia kanału.

 

* Jak poinformował niemiecki tygodnik „Die Zeit” władze Turcji przekazały stronie niemieckiej listę 68 nazwisk osób i nazw firm, które są oskarżane przez  Ankarę o wspieranie z Niemiec terroryzmu skierowanego przeciwko Turcji. Ankara zarzuca im utrzymywanie kontaktów z przebywającym na emigracji w USA muzułmańskim kaznodzieją Fethullahem Gulenem, który zdaniem tureckich władz jest odpowiedzialny za zorganizowanie ubiegłorocznej próby zamachu stanu w tym państwie. Na liście znalazły się m.in. niemieckie koncerny Daimler i BASF, ale także bar szybkiej obsługi i punkt sprzedaży kebabu w Nadrenii Północnej-Westfalii.Już wcześniej władze Turcji przekazały Niemcom 4,5 tys. dokumentów dotyczących zwolenników Gulena i jak oświadczył prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan – „Niemcy muszą wydać Turcji tych terrorystów. Dopóki tego nie zrobią, Turcja będzie traktowała Niemcy jak kraj chroniący terrorystów. „Die Zeit” donosi, że przedstawiciele niemieckiego rządu uznali listę przygotowaną przez tureckie władze za „absurdalną” i śmieszną”. Federalny Urząd Kryminalny (BKA) miał poprosić o uzupełnienie informacji jednak nie doczekał się póki co odpowiedzi od strony tureckiej.

 

*Syryjskie wojska w lipcu odbiły ponad 40 platform wiertniczych.Podczas ofensywy na „stolicę” PI Rakkę syryjskie wojska odbiły z rąk terrorystów z Daeszu ponad 40 platform wiertniczych w tej prowincji. „Od początku lipca ponad 40 stacjonarnych przepompowni ropy naftowej trafiło ponownie pod kontrolę syryjskiego rządu — ale niestety wszystkie z nich zostały zniszczone przez wycofujących się terrorystów” — powiedział dziennikarzom inżynier naftowy Ali Ibrahim odpowiedzialny za przywrócenie produkcji ropy w prowincji Rakka. Powiedział, że podczas odwrotu terroryści wysadzili większość wież, pozostałe zostały złamane. Po rozminowaniu pompy wież zostaną zdemontowane i wysłane do miasta Hama w celu naprawy — do końca lipca większość naftowych punktów wznowi pracę” — przekonuje inżynier. Od początku lipca siły rządowe wypchnęły terrorystów z głównych obszarów produkujących ropę naftową w prowincji. Pod kontrolę Damaszku wróciły pola naftowe Dabsan, Daylaa, al-Ramila, Tebisan, as-Saura i Wahab, powiedział Ibrahim. Według niego terroryści  z Daeszu wykorzystywali bogactwa pustyni w pobliżu Rakki tak jak chcieli. W szczególności tylko w rejonie złoża as-Saura zniszczono ponad 50 stacji naftowych domowej roboty. Wcześniej syryjskie źródło wojskowe powiedziało RIA Novosti, że syryjskie wojska rządowe odzyskały kontrolę nad 15 szybami naftowymi, złożem gazu w pobliżu Debsan i przepompowniami na południu prowincji Rakka.

 

*Dyplomaci z ZEA, Arabii Saudyjskiej, Egiptu i Bahrajnu oznajmili, że wszelkie pośrednictwo w uregulowaniu kryzysu wokół Kataru powinno opierać się na liście z sześciu warunków - podaje agencja informacyjna ZEA WAM.Listę zatwierdzili szefowie MSZ państw arabskich na spotkaniu w Kairze 5 lipca. Jak oznajmili dyplomaci na wspólnej konferencji w Nowym Jorku, lista uwzględnia „konieczność prowadzenia walki z ekstremizmem i terroryzmem, rezygnację z podżegania i nawoływania do nienawiści i przemocy, realizację porozumień z lat 2013 i 2014 zawartych w ramach Rady Współpracy Zatoki Perskiej i wyników szczytu arabsko-amerykańskiego w Rijadzie w maju 2017 roku". Ponadto wspomniano o „rezygnacji z ingerencji w sprawy wewnętrzne i wspierania nielegalnych formacji" oraz „zasadzie odpowiedzialności wspólnoty międzynarodowej za walkę z terroryzmem i ekstremizmem". Jednocześnie dyplomaci podkreślili, że Doha nie podjęła żadnych znaczących kroków, by odpowiedzieć na początkowe warunki postawione jej w czerwcu. 

 

* Pogłębia się kryzys wokół Kataru. W mediach arabskich pojawiły się przecieki że Arabia Saudyjska i Emiraty pod groźbą dalszych sankcji i zacieśnienia blokady zażądały od emira Kataru zamknięcia słynnej stacji TV al-Dżazira , która ma siedzibę w Doha i korzysta z jego ochrony. Rządzące arabskie klany monarsze  nienawidzą al-Dżaziry, która specjalizuje się w ujawnianiu ich sprawek, nadużyć i skandali. Al-Dżazira cieszy się ogromną popularnością na Bliskim Wschodzie i uchodzi za najbardziej niezależne źródło informacji w języku arabskim, ale stanowi też tubę fundamentalistycznej ideologii islamskiej i odegrała dwuznaczną rolę w promocji tzw. wiosny arabskiej 

 

*Stanowisko Komisji Europejskiej, która wszczęła postępowanie wobec Polski uznajemy za nieuzasadnione – powiedział polski wiceminister spraw zagranicznych ds. europejskich Konrad Szymański. Trzeba też pamiętać, że polityka społeczna i organizacja wymiaru sprawiedliwości należą do kompetencji państw członkowskich – dodał Szymański. Jego zdaniem ustawa o ustroju sądów powszechnych dostosowuje wiek stanu spoczynku sędziów do powszechnego wieku emerytalnego obowiązującego w Polsce po uchyleniu reformy emerytalnej „67" przez rząd PiS. Inne rozwiązanie tym bardziej mogłoby być łatwo uznane za dyskryminację sędziów – ocenił.

 

* Decyzję Komisji Europejskiej skomentował też szef gabinetu prezydenta Andrzeja Dudy Krzysztof Szczerski.  „Komisja Europejska weszła na drogę, która prowadzi donikąd. Każdy kolejny krok oznacza że coraz większe będą dla Komisji koszty odwrotu z tej drogi, a w pewnym momencie odwrót będzie konieczny, bo KE w sprawie polskiej reformy sadownictwa na siłę szuka pretekstów do wykazania swojej kompetencji w sprawach, w których w oczywisty sposób jej nie posiada. Organizacja wymiaru sprawiedliwości jest wewnętrzną sprawą każdego państwa i dlatego jest tak różna w różnych krajach UE – podkreślił Szczerski. Jak dodał, zarzuty Komisji Europejskiej dotyczące zróżnicowania wieku emerytalnego sędziów między kobietami a mężczyznami „brzmią groteskowo”. — Jeśli to główne uchybienie, jakie Komisja znalazła w tej ustawie, to można stanowisko KE uznać za paradoksalne – ocenił. KE poinformowała w sobotę o wszczęciu postępowania wobec Polski o naruszenie unijnych przepisów w wyniku publikacji w piątek w Dzienniku Ustaw ustawy o ustroju sądów powszechnych. Główny zarzut prawny Komisji w odniesieniu do ustawy dotyczy dyskryminacji ze względu na płeć z powodu wprowadzenia odmiennego wieku przejścia sędziów w stan spoczynku — dla kobiet 60 lat i mężczyzn 65 lat. Zdaniem Komisji jest to sprzeczne z art. 157. Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej oraz dyrektywą w sprawie równości płci w dziedzinie zatrudnienia.

 

*Polska odpowiedziała na zarzuty Komisji Europejskiej w kwestii relokacji uchodźców i prosi KE o wstrzymanie procedury sankcyjnej - poinformował minister spraw wewnętrznych Mariusz Błaszczak. 14 czerwca Komisja Europejska skierowała do Polski, Czech i Węgier oficjalne powiadomienie o  wszczęciu postępowania, które może doprowadzić do nałożenia sankcji na te trzy kraje w związku z odmową przyjmowania uchodźców.„Przed chwilą podpisałem dokument stanowiący odpowiedź na zarzuty Komisji Europejskiej. Dokument zawiera argumenty, w moim przekonaniu bardzo mocne, za tym, że Polska nie musi przyjmować imigrantów ekonomicznych z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu, zwanych uchodźcami" oświadczył Błaszczak na konferencji prasowej.„Moja argumentacja jest oparta o zasadę bezpieczeństwa. Bezpieczeństwo jest polityką narodową, a nie wspólnotową" — dodał minister spraw wewnętrznych. Błaszczak zauważył, że w swojej odpowiedzi do Komisji Europejskiej Warszawa wnosi „o umorzenie postępowania o naruszenie prawa UE w związku z decyzjami o relokacji z 2015 roku".

 

*Komisja Europejska nie ma podstaw do nałożenia sankcji na Polskę w związku z reformami sądownictwa - informuje polskie MSZ. „Trzeba też pamiętać, że polityka społeczna i organizacja wymiaru sprawiedliwości należą do kompetencji państw członkowskich" — powiedział wiceszef MSZ ds. europejskich Konrad Szymański. „Uznajemy, że prezesi sądów odgrywają w polskim systemie wymiaru sprawiedliwości rolę przede wszystkim administracyjną (…) Ich inne działania nie wpływają na sytuację prawną stron. We wszystkich ważnych sprawach procesowych decydują zawsze sędziowie zajmujący się daną sprawą. Obowiązują też wszelkie gwarancje procesowe i środki odwoławcze. Tu również stanowisko KE uznajemy za nieuzasadnione" — stwierdził Szymański. Na stronie polskiego MSZ ukazało się oficjalne oswiadczenie w tej sprawie.

 

* Masoneria w tym roku obchodzi 300 urodziny. Wiekami była potępiana przez kościół. A przy tym zawsze istniały wewnętrzne więzi masonerii z kościołem i przywiązanie niektórych kapłanów do masonerii. Jacy są dzisiejsi masoni i czy przeniknęli do Watykanu? O tym Sputnik Italia porozmawiał z Don Ennio Innocenti, byłym sekretarzem Ekumenicznej Komisji Wikariatu Rzymu, kapłanem Bractwa «Aurigarum», członkiem Świątyni Świętego Piotra w Watykanie: W swojej książce o masonerii «Inimica vis», którą trudno znaleźć w księgarni, napisałem o przeniknięciu masonerii do kościoła jak o fakcie: poczynając od dawnych czasów, masoneria przenikała do kościoła anglikańskiego, a potem w XVIII wieku stała się popularne wśród rosyjskiej arystokracji. W łonie Cerkwi Prawosławnej  masonem był patriarcha Konstantynopola Atenagoras. To dotyczy również kościoła katolickiego. W pierwszym wydaniu mojej książki cytowałem listę złożoną z tysięcy kapłanów masonów XVIII-XIX wieku, która była zaświadczona osobistym podpisem mistrza Loży Wielkiego Wschodu Giordano Gamberiniego. Lista masonów katolików XX wieku została opublikowana w drugim wydaniu mojej książki. W nowym wieku przenikanie masonerii trwa, niedawno papież wyraził zaniepokojenie w związku z tym. Mowa była o „zarażeniu” Zakonu Maltańskiego, który otworzył dostęp w swoje szeregi protestantom, co doprowadziło do pojawienia się masonów. Inne zakony katolickie również są „zarażone” masonerią, między innymi jezuici, a także biskupstwa, szczególnie na kontynencie amerykańskim. To potwierdzili mi dwaj nuncjusze papiescy, jeden z nich to biskup Meksyku Mendez Arceo di Cuernavaca. Takie dowody różnych moich przyjaciół, których o to pytałem, potwierdzają obecność masonów w kościołach katolickich Ameryki Północnej. Uważam, że rozprzestrzenienie się masonerii jest związane z transcendentalną teologią niemiecką. W niej wyraźnie obecny jest subiektywizm, bardzo podobny do filozoficznego stanowiska masonów. 

 

* Niedawno Piotr Zapart, przewodniczący komitetu budowy pomnika króla Jana III w Wiedniu, zasugerował, że tekst polskiego hymnu państwowego powinien zostać zmieniony tak, aby znalazły się w nim słowa „Dał nam przykład Jan Sobieski, jak zwyciężać mamy”. Teraz poparcie dla pomysłu usunięcia z hymnu wzmianki o Napoleonie wyraził poseł Jacek Żalek. Hymn państwowy powinien przyczyniać się do budowania wspólnoty w Polsce. Jeżeli pojawiają się głosy, że obecny tekst jest nieaktualny, to być może należy rozważyć jego zmianę. Tekst odnosi się do pragnień, które, jak się później okazało, zawiodły. Nadzieje Polaków na odzyskanie niepodległości dzięki działaniom Napoleona nie zostały spełnione. Fraza o zwycięstwach Bonapartego, który ostatecznie wojnę przegrał, jest dzisiaj niezrozumiała. (…). Dlaczego trzymać się idei napoleońskiej, a nie na przykład piastowskiej, która miała dużo większy wpływ na los naszej historii? (…). Młode pokolenie ma problem ze zrozumieniem historii stanu wojennego, a co dopiero wojen napoleońskich. Mogą zapytać: kto to ten Napoleon, co to za przegrany „koleżka”? Pokoleniu wychowanemu na komiksach Jan III Sobieski przynajmniej z czymś się kojarzy. Z wielkim zwycięstwem. (…). W treści hymnu mamy logiczną sprzeczność: ma nas do zwycięstwa prowadzić facet, który przegrał wszystko. Poza Polską i Francją Napoleon jest traktowany jako zbrodniarz porównywalny do Hitlera. Dla Hiszpanów, Włochów, Niemców, Austriaków czy Rosjan to symbol agresji. Myśmy wyparli się tego, co robili jego żołnierze. Zrobiliśmy z nich legendę. Żołnierze Napoleona byli zwykłymi zbójami. Niszczyli, rabowali, kradli, gwałcili, plądrowali. Nie byli wzorem do naśladowania. Tyle że w Polsce to wrogowie Napoleona dopuszczali się tych wszystkich nieprawości. – mówił poseł Żalek w wywiadzie dla „Super Expressu”. Jacek Żalek zasiada w Sejmie od 2007 r. Do 2013 r. był posłem Platformy Obywatelskiej (z której odszedł, odmawiając podporządkowania się dyscyplinie partyjnej w głosowaniu nad projektem ustawy o tzw. „związkach partnerskich”), a następnie Polski Razem Jarosława Gowina. W latach 2000-2008 był członkiem Klubu Zachowawczo-Monarchistycznego, z którego został usunięty po tym, jak zagłosował za ratyfikacją traktatu lizbońskiego.

 

KOMENTARZE

  • Bogusław Jeznach
    Świetne te Pana relację ze świata. Wynajduje Pan najlepsze kąski. Bardzo optymistyczne te Chiny - Rosja. Chińczycy to mądry naród, z bardzo wysokim poziomem IQ.
    Pozdrawiam.
  • światem, to można się interesować, gdy swoja wieś spokojna
    ale gdy dom płonie, nie czas na takie zbytki,

    dużo bezpieczniej czułem się w najkolorowszych dzielnicach paryżewa,
    niż teraz w swoim, dawniej polskim mieście, wśród ukraińców.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031