Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4048 postów 1888 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Bronić kaczyzmu

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

CO PISZĄ INNI: Bartosz Bekier, rednacz Xportalu, pisze z nadzieją o końcu demokracji liberalnej i konsolidacji władzy w Polsce

To na pewno nie jest jeszcze dyktatura, ale to już nie jest demokracja liberalna” (Leszek Miller) 

Wśród wielu celów i dążeń narodowego solidaryzmu, nazywanego przez nas niekiedy falangizmem, można wyodrębnić dwa najważniejsze, współzależne ze sobą. Należy do nich unicestwienie demoliberalnych rządów plutokracji, która w ramach zinstytucjonalizowanego, sejmokratycznego chaosu dzieli Naród na zwalczające się partyjne kartele rozgrywane przeciwko sobie przez międzynarodowych banksterów i zewnętrzne ośrodki siły. Drugi cel to wyswobodzenie Polski i Europy spod wpływu geopolitycznej dominacji Stanów Zjednoczonych, mesjanistycznego supermocarstwa, które prócz brutalnej, bezlitosnej walki o zabezpieczenie własnych interesów, zwykło także prowadzić ideologiczną krucjatę na rzecz liberalnej demokracji, której triumf miał „zakończyć historię”.

 

„Cesarstwo” kontra „papiestwo”

Z naszej perspektywy realizacja obydwu tych celów negatywnych postrzegana była jako długi proces, który prawdopodobnie nie zakończy się za naszego życia. Historia jednak nieoczekiwanie przyspieszyła: za Oceanem toczy się właśnie bój między krzyżowcami światowej plutokracji, a prezydentem imperium, który twarde interesy USA i skupionych wokół siebie sfer wielkoprzemysłowych przedkłada wyżej niż samą krucjatę i jej quasi-religijne wartości. Jako że „cesarz” krwawego imperium wciąż jeszcze niezupełnie pokajał się przed „papiestwem” demoliberalizmu, w dominium Ameryki poluźniono ideologiczne kaftany. Przyspieszył także proces bezprecedensowej w historii III RP konsolidacji władzy nad Wisłą. To nieprawda, że ostatnia wizyta prezydenta Trumpa w Warszawie nie miała żadnego realnego znaczenia. Rzeczywiście, w sferze tego, co zostało powiedziane, była ona wyłącznie prezentacją interesów amerykańskiej kliki przemysłu zbrojeniowego i surowcowego. Najważniejsze jednak jest to, co nie zostało wypowiedziane: krytyka obozu rządowego za uderzenie w instytucje liberalnej demokracji w Polsce, czego nie odmówił sobie chociażby prezydent Obama. Tym razem stało się inaczej – zachwytom nad dzisiejszą, „godną swojej historii” Polską, nie było końca. Ani słowa o Trybunale Konstytucyjnym, łzach zatroskanych liberałów, czy „zagrożonych wartościach Zachodu”. Innymi słowy, wizyta prezydenta USA stała się de facto milczącą zgodą na dalszy demontaż liberalnej demokracji w Polsce.

 

Nieliberalna demokracja

Symptomy rozmontowywania systemu demoliberalnego przez rząd Prawa i Sprawiedliwości wystąpiły już wcześniej, jednak w powyższym kontekście nie dziwi fakt, że w nocy z 14 na 15 lipca o godz. 2:30, czyli nieco ponad tydzień po wizycie Trumpa w Polsce, obóz władzy dokonał kolejnego kroku – Senat przyjął nowe ustawy o zmianach w Krajowej Radzie Sądownictwa i ustroju sądów powszechnych. Wcześniej obie ustawy przegłosował Sejm – początkowo miał tego dokonać jeszcze przed wizytą Trumpa, jednak w ostatniej chwili głosowanie zapobiegawczo wycofano z porządku obrad w oczekiwaniu na rezultaty wizyty światowego hegemona. Rezultaty okazały się jednak odpowiednie, więc śmiało wykonany został kolejny krok. Jeśli prezydent Duda podpisze ustawę, obecna Krajowa Rada Sądownictwa zostanie rozwiązania przed upływem kadencji (w normalnym trybie miała ona trwać jeszcze 4 lata), a o wyborze 15 nowych sędziów do KRS zadecyduje nie samorząd sędziowski, lecz większość sejmowa, czyli obecny obóz władzy. Czy mamy do czynienia z „mordowaniem demokracji”, jak raczył wyrazić się jeden z liderów opozycji? Należy zgodzić się z prof. Bartyzelem, iż w gruncie rzeczy teraz dopiero sędziowie będą wybierani przez osoby posiadające mandat demokratyczny, nie zaś „samodzielnie” wyłaniać się w obrębie quasi-arystokratycznej struktury sędziowskiej. To zatem nie istota demokracji została naruszona, lecz „mechanizmy kontroli i równowagi” (ang. checks and balances), stanowiące przeszkodę dla koncentracji potęgi politycznej, lecz mogące funkcjonować również w ustrojach niedemokratycznych. Według zapisów konstytucji, KRS stoi na straży „niezależności i niezawisłości sądów”, a także m. in. decyduje o nominacjach sędziowskich. Z kolei ustawa o sądach powszechnych uprawni ministra sprawiedliwości do bezpośredniego mianowania prezesów i wiceprezesów sądów apelacyjnych oraz obsadzania wszystkich stanowisk funkcyjnych w sądach rejonowych. Wygląda na to, że podobne zmiany mogą objąć także skład Sądu Najwyższego, który w polskim systemie rozstrzyga m. in. o ważności wyborów do Sejmu, Senatu i wyborów prezydenckich.

Skoro jednak demokracja w Polsce została pozbawiona przymiotnika „liberalna”, jak twierdzą politycy opozycji od prawa do lewa, a także niektóre zachodnie tytuły prasowe, to jak nazwać obecny stan rzeczy? Dla liberałów „demokracja nieliberalna” znaczy tyle co „miękki autorytaryzm”, „reżim hybrydalny”, „semidemokracja”. To system, w którym istnieją procedury demokratyczne, jednakże ich wpływ na realną politykę i decydowanie politycznie jest niewielki, lub systematycznie maleje. Pluralizm polityczny obowiązuje w ramach partii rządzącej, zaś opozycja wypchnięta zostaje poza margines życia politycznego. Przykłady takich państw to według autorów tej definicji chociażby Węgry Orbana, Rosja Putina, a ostatnio także Polska Kaczyńskiego, która jest przypadkiem o tyle ciekawym, że polski „naczelnik” nie pełni formalnie żadnych funkcji państwowych. Można więc powiedzieć, iż polski model nieliberalnej demokracji jest pod pewnymi względami bliski wzorcom sanacyjnym z II RP. Zwłaszcza w aspekcie rzeczywistej hierarchii politycznej nie odpowiadającej tej formalnej, a także stosowaniu precedensów prawnych i podporządkowywaniu instytucji kontrolnych. Podobnie jak reżim sanacyjny, obecny obóz władzy afirmuje ideę silnego państwa tworząc jednocześnie pozapaństwowe struktury władzy oraz nie stroni od retoryki nacjonalistycznej, którą historycznie sanacja zapożyczała od endecji, a nawet organizacji narodowo-radykalnych w „złotym okresie” Obozu Zjednoczenia Narodowego.

 

Nowy porządek

Porównania historyczne w zależności od audytorium mogą pomagać lub szkodzić obecnej władzy, a z uwagi na samą swoją istotę nie opisują w sposób pełny nowej rzeczywistości. W obrębie aksjologii solidaryzmu narodowego koncentrację potęgi politycznej przez obóz rządowy należy jednak ocenić pozytywnie, ponieważ w tej konkretnej perspektywie nie ma nic gorszego, aniżeli zinstytucjonalizowany chaos sejmokracji, niemoc decyzyjna i osłabianie woli politycznej sztucznymi barierami narzuconymi przez liberalną ideologię. Jeśli Prawo i Sprawiedliwość umocni swoją władzę na tyle, że wszelkie decyzje polityczne będą zapadać wewnątrz jej establiszmentu, nie zaś w toku negocjacji z obozem liberalnym, sytuacja ta wymusi poszerzenie bazy ideologicznej i politycznej wewnątrz samego obozu władzy. Jako iż liberałowie zostali uznani przez rządową propagandę za „opozycję totalną”, co samo w sobie cieszy, można jednocześnie żywić nadzieję, że wewnętrzna pluralizacja nowego systemu będzie przebiegać w sposób korzystny z punktu widzenia narodowego solidaryzmu. Pierwszym symptomem otwarcia się na nowe perspektywy, w tym chociażby na racje czynnie przez nas wspieranych środowisk kresowych, może być porzucenie części neokonserwatywnych dogmatów polityki wschodniej np. w stosunku do neobanderowskiej Ukrainy. Prawo i Sprawiedliwość choć cieszy się dużym poparciem społecznym nie wytworzyło żadnej organizacji masowej, a jego kadry są bardzo ograniczone, co z jednej strony jest wyzwaniem dla rządzących, a z drugiej szansą dla środowisk, które w demoliberalnym, plutokratycznym spektaklu nigdy nie miałyby wpływu na decyzje polityczne rządu.

Docelowo system polityczny powinien zostać oparty o powszechną organizację społeczną w duchu jedności i obowiązku, a zatem na zasadach platonizmu politycznego. Obecny stan ustroju Rzeczypospolitej jest więc jedynie dobrym systemem przejściowym pomiędzy Polską liberalną, a Polską narodowo-solidarną. Przed nadmiernym optymizmem skutecznie chroni nas utrzymująca się zależność Polski względem Waszyngtonu. Nie zmienia to faktu, że konsolidacja władzy, jaka zachodzi obecnie w Polsce, ma w najnowszej historii charakter bezprecedensowy i jest szansą, ponieważ skutkuje rozmontowywaniem znienawidzonej plutokracji i kontrolowanego z zewnątrz chaosu. Dlatego z uwagi na porządek eliminacji należy ją poprzeć, a w razie potrzeby – bronić.

 

 

KOMENTARZE

  • Witam Panie Bogusławie.
    Nareszcie z powrotem i mam nadzieję w zdrowiu.
    Przyznam, bardzo brakowało mi Pana obecności na Neonie, oceny sytuacji politycznej w Polsce i ogólnie na świecie. A stwierdzenie - "Przed nadmiernym optymizmem skutecznie chroni nas utrzymująca się zależność Polski względem Waszyngtonu. Nie zmienia to faktu, że konsolidacja władzy, jaka zachodzi obecnie w Polsce, ma w najnowszej historii charakter bezprecedensowy i jest szansą, ponieważ skutkuje rozmontowywaniem znienawidzonej plutokracji i kontrolowanego z zewnątrz chaosu. Dlatego z uwagi na porządek eliminacji należy ją poprzeć, a w razie potrzeby – bronić." - uważam za ważne z naszego narodowego punktu widzenia. Mimo iż z Pisowską polityką wschodnią zupełnie się nie zgadzam, jak również z obsadzeniem Macierewicza na stanowisku ministra ON, tudzież Waszczykowskiego szefem MSZ.
    Znalazło by się jeszcze wiele innych wad i uchybień w ich działaniach (szefostwa PIS-u), tym nie mniej na razie my Polacy, chyba nie mamy innego wyjścia.
    Serdecznie pozdrawiam.
  • x
    Dyktatury w Polsce wychodzą bardzo dobrze, już starczy tej błotnistej demokracji.
    W czasie wojennym, potrzebny jest wódz.
    Można to również odwrócić - wojna sprzyja pojawieniu się wodza, który zawiesi demokrację.
    Lud go poprze.
    Oczywiście "tumy" wyjdą pewnie bronić demokracji!
    Myślę, że armatki wodne wystarczą, żeby hołota mniejszości, poszła do domu i nie bruździła.
    Po czasie wojennym, elity (prawdziwe!) pod parasolem dyktatury wojskowej, zaproponują i ustanowią nowy gmach państwa.
    Dyktator zda mandat.

    Dziękuje za uwagę;))
  • @Autor
    Tu też występuje sugestia budowy ruchu społecznego wspierającego linię zmian, ale też kontrolującego przebieg.
  • @Vinto 22:34:29
    Witam,
    Miło znów spotkać życzliwą duszę. O zdrowiu/wzroku na razie zamilczę coby licha zanadto nie rozdrażnić. A co do tego, że /…tym nie mniej na razie my Polacy, chyba nie mamy innego wyjścia/ ja też mam poczucie, że jako naród wchodzimy w historyczny zakręt. Bekier słusznie zauważa, że PIS ma za szczupłe kadry i za mały potencjał do zadania przed którym staje. Stąd jego postulat poszerzenia bazy poprzez przyłączenie się do „kaczyzmu” bo tam już jest wyraźna postać przywódcza, która może skupić należytą masę krytyczną na pożądanym kierunku uderzenia. Choć jest to ryzykowne, wydaje się że jak na razie nie ma innego wyjścia.
    Będzie się działo.
    Pozdrawiam bardzo serdecznie BJ
  • @Torin 22:40:46
    To co Pan wyartykułował jest w gruncie rzeczy główną kwestią praktyczną w obecnej sytuacji politycznej: powróciliśmy do starego sporu pomiędzy endecją i sanacją na temat ustroju wodzowskiego. Jako narodowiec wolałbym, oczywiście, linię solidaryzmu narodowego i ideę narodowej demokracji według Dmowskiego, ale nie mogę nie zauważać, że te koncepcje są już mało przystające do współczesnych realiów politycznych, a w obecnej sytuacji nasza ogłupiona i rozwarcholona Ojczyzna potrzebuje raczej silnej ręki i żelaznej woli Wodza. To rodzi jednak dwie obawy: (1) Jak daleko jesteśmy od faszyzmu? (2) Czy Kaczor nadaje się do takiej roli? Mam propozycję: może poprowadziłby Pan taką dyskusję na łamach Neonu jakimś tekstem wprowadzającym? Jest potrzebna i byłaby ciekawa, a mogłaby łacno rozwinąć się także w inne ważne wątki. Ja się tego nie podejmę, bo jeszcze jestem za świeżo w kraju i warsztat mam zawalony innymi pomysłami od Sasa do lasa, a tu potrzebna jest kilkudniowa koncentracja uwagi. Pan ma odpowiedni potencjał intelektualny i – jak sądzę – dość motywacji, nawet jeśli stronniczej (co jest dobre, bo zaostrza smak debaty), aby nadać takiej dyskusji odpowiedni impet. Pozdrawiam BJ
  • @Krzysztof J. Wojtas 07:54:05
    Pańska cierpliwa praca u podstaw zaczyna zyskiwać szerszy kontekst.
    Pozdrawiam przyjaźnie. BJ
  • @Bogusław Jeznach 10:19:21
    Mamo..
    Dużo roboty, szczególnie jeśli miałbym zakasać, do tej pisaniny i poślinić ołówek. Kobiałka nawali mnie wałkiem po łbie. Uważa, że są sprawy ważniejsze i bliższe sioła.

    Dlaczego zakłada Pan stronniczość? Stronniczość czego? Polski, Polaków, własnego bezpieczeństwa, rodziny? To się zgadza..

    Jarek nie będzie dyktatorem. Po pierwsze to "demokrata" - polityk, po drugie, to cywil. Mówię o dyktaturze wojskowej, na czas wojny.

    Po wojnie..

    No tak.., dobrze spróbuje coś wyrzeźbić na klawiaturze..
  • @Torin 18:57:52
    Eee tam, zaraz "zakłada stronniczość"... Napisałem "nawet jeśli..." bo dostrzegam u Pana dużo entuzjazmu dla "Jarka". Ja go postrzegam raczej jako "zło konieczne", ale mam dużo dobrej woli, dostrzegam historyczną konieczność i liczę na to, że dyskusja będzie ciekawa.

    Proszę pozdrowić Kobiałkę. Wszystkie nasze Panie uważaja, że "są sprawy ważniejsze i bliższe sioła niż nasze pisanie" i mam często obawę, że one mogą mieć rację. Ale "czyż lampart może zgubić swoje cętki, albo Etiopczyk zmienić swoją skórę?".
    Przesyłam wiązkę przyjaznych wibracji. BJ
  • @Bogusław Jeznach 23:25:39
    Jarek jest najlepszy, z tego co mamy na półce, w Biedronce demokracji i daje jakąś pewność, że data przydatności do spożycia nie jest sfałszowana, dzięki czemu się nie potrujemy.

    Coś tam skrobnąłem, mało literacko.

    Pan mnie przecenia. Gdybym próbował użyć takich porównań, w rozmowie z połowicą, zapewne dowiedziałbym się, że mi pióro pasuje, jak świni siodło.
    Słusznie uległa, moim argumentom jest, ale talentu piśmiennego, za zniewalający nie uważa. Ponownie słusznie, niestety.

    Co innego w pana przypadku, zawsze twierdziłem, od pierwszego pana postu.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031