Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
3719 postów 1776 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Sobota, 29 lipca 2017

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

ACTA DIURNA (1039) Po długiej przerwie wznawiam serwis bieżących informacji i komentarzy ze świata. Zapraszam.

 

* Izba Reprezentantów w USA przegłosowała  stosunkiem głosów 419:3, wprowadzenie nowych sankcji wobec Rosji, Iranu i Korei Północnej oraz dała Kongresowi prawo do powstrzymania wszelkich starań Białego Domu, które mogłyby złagodzić  sankcje wobec Rosji. Powodem miało być rzekome zaangażowanie Rosji w przebieg wyborów prezydenckich w USA.Takie działanie może oznaczać, że „zjednoczony front” Republikanów i Demokratów może utrudniać potencjalne próby prowadzenia przez prezydenta Trumpa innej polityki, niż neokonserwatywna i wroga wobec Rosji i państw spoza bloku demoliberalnego.Projekt ustawy przechodzi obecnie do Senatu, gdzie ma podobny poziom poparcia  - wystarczający, aby przy porozumieniudwóch głównych amerykańskich partiiobalić weto Trumpa. Oznacza to, że kryzys polityczny na szczytach władzy w USA nadal się pogłębia.

 

*Współpraca Moskwy i Waszyngtonu w sferze walki z terroryzmem po wprowadzeniu nowych antyrosyjskich sankcji będzie utrudniona, jeśli w ogóle będzie możliwa. Świat może wkroczyć w nową zimną wojnę - uważa wiceprzewodniczący komisji obrony Rady Federacji Franz Klincewicz. W amerykańskiej Izbie Reprezentantów odbyło się głosowanie nad wprowadzeniem nowych ograniczeń wobec Rosji, Iranu i KRLD. Sankcje zostały przegłosowane przytłaczającą większością głosów. Za ich wprowadzeniem opowiedziało się 419 kongresmenów. Przeciwko zagłosowało tylko trzech.„Myślę, że teraz nie ma sensu mówić, jaka konkretnie będzie nasza odpowiedź na wprowadzenie nowych sankcji przeciwko Rosji. Jedno jest pewne. W przypadku wejścia w życie tej ustawy — i amerykański prezydent musi zdawać sobie z tego sprawę — rosyjsko-amerykańska współpraca w zakresie najważniejszych problemów międzynarodowych, w tym również w zakresie przeciwdziałania międzynarodowemu terroryzmowi, będzie bardzo utrudniona, jeśli w ogóle będzie możliwa" — powiedział Klincewicz dziennikarzom. Zdaniem rosyjskiego senatora pod względem negatywnego oddziaływania na rosyjsko-amerykańskie relacje nowa ustawa stoi w jednym szeregu z poprawką Jacksona-Vanika z 1974 roku, która ograniczała handel z państwami łamiącymi zdaniem USA prawa człowieka. Rosja była objęta ustawą aż do 21 listopada 2012 roku — przypomniał Klincewicz. „Niestety muszę skonstatować, że świat może wkroczyć w nową „zimną wojnę" — powiedział rosyjski senator.

 

*Kolejnym krokiem może być zakaz wjazdu do Rosji osób, które głosowały za przyjęciem ustawy w sprawie wprowadzenia nowych antyrosyjskich sankcji.To dopiero pierwszy krok. Bez wątpienia, podejmiemy inne (działania) – powiedział wiceprzewodniczący komisji obrony i bezpieczeństwa Rady Federacji Franz Klincewicz. W tym zestawie (środków) mogą znaleźć się dość niespodziewane rzeczy – dodał. MSZ Rosji zaproponowało Waszyngtonowi ograniczyć liczbę dyplomatów w Rosji. Ponadto Moskwa uniemożliwiła Amerykanom  korzystanie z daczy w Sieriebrianym Borze. Amerykański Senat przyjął w czwartek ustawę, która wprowadza kolejne sankcje wobec Rosji, Iranu i Korei Północnej. Inicjatywę poparło 98 senatorów, 2 było przeciw.

 

*W pewnych kręgach w Waszyngtonie umocnił się kurs na otwartą konfrontację z Moskwą – wynika z oświadczenia rosyjskiego resortu polityki zagranicznej.Ustawa wprowadzająca sankcje trafi na biuro amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa, który może ją zawetować. Kongres może przełamać prezydenckie weto za pomocą większości 2/3 obu izb, co, biorąc pod uwagę rezultaty głosowania, jest bardzo prawdopodobne.  Pomimo ciągłych ataków ze strony Waszyngtonu, zachowywaliśmy się i zachowujemy się odpowiedzialnie i powściągliwie. Dotychczas nie odpowiadaliśmy na otwarte prowokacje. Jednak ostatnie wydarzenia świadczą o tym, że w pewnych kręgach w Stanach Zjednoczonych zakorzeniła się rusofobia i kurs na otwartą konfrontację z naszym krajem – podkreślono w dokumencie. Prezydent Rosji sankcjonował oświadczenie MSZ, w którym przede wszystkim mowa jest o pozostawieniu sobie przez Moskwę prawa do lustrzanej odpowiedzi na sankcje USA, co może mieć wpływ na amerykańskie interesy – powiedział rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow.  Oczywiście takie działania nie są możliwe bez zgody ze strony prezydenta – zaznaczył Pieskow. Pytany o to, czy przyjęcie tego oświadczenia ma związek z sytuacją wokół rosyjskich nieruchomości dyplomatycznych w USA, rzecznik Kremla powiedział, że „jest to związane z przyjęciem nowej ustawy w sprawie sankcji. W oświadczeniu MSZ jest o tym mowa”. – Powiedziano tam wszystko, nie mam nic do dodania – mówił. Pieskow poinformował też, że postanowiono nie czekać na wejście w życie ustawy po podpisaniu jej przez prezydenta USA Donalda Trumpa, bo w tym przypadku „ogromne znaczenie przypuszczalnie ma forma, w której opuściła ona Senat”. – Technicznie ta forma już jest w zasadzie ostateczna – zaznaczył.

 

* Rosyjski politologWładimir Szapowałow uważa, że w nowych sankcjach USA wobec Rosji ujawnia się rywalizacja gospodarcza między USA a UE, co wprowadza rozłam w polityce sankcji ze strony Zachodu. „Najważniejszym, zakładam, efektem ewentualnego wprowadzenia sankcji jest to, że ulega rozpadowi jednolity blok przeciwników Rosji.  Polityka sankcji ze strony Stanów Zjednoczonych, popierana stale przez Unię Europejską, może przekształcić się w politykę sankcji przeciwko Unii Europejskiej. Przecież chodzi zarówno o Nord Stream 2, jak też o inne projekty podobnego rodzaju. Przecież u podstaw tego pakietu sankcji leżą konkretne posunięcia wymierzone przeciwko w te spółki, które będą inwestować w rosyjskie firmy energetyczne, a chodzi przecież, w pierwszej kolejności, o spółki europejskie. Wcześniej Stany Zjednoczone, Unia Europejska i ich sojusznicy mówili wspólnym głosem, obecnie natomiast sytuacja diametralnie się zmieniła. Stany Zjednoczone, wprowadzając ten pakiet sankcji, walczą nie tyle z Rosją, co z Unią Europejską. W zasadzie jest to rywalizacja gospodarcza między Stanami Zjednoczonymi a Unią Europejską, w związku z czym Stany Zjednoczone stawiają kraje europejskie w bardzo niekorzystnej dla nich sytuacji" — podkreślił Władimir Szapowałow.

 

* Chińskie i rosyjskie okręty wojenne wspólnie przeprowadziły po raz pierwszy wspólne ćwiczenia na Morzu Bałtyckim. Jest to pierwsza część wspólnych ćwiczeń, którewe wrześniu przeniosą  się na Morze Japońskie i Ochockie po drugiej stronie Eurazji.Wcześniej odbyły się również manewry obu flot na Morzu Południowym i Morzu Śródziemnym. Marynarki wojenne obu tych krajów silnie wzmogły współpracę w ostatnich latach. Chiny, które właśnie założyły bazę morską w Dżibuti w Afryce, chcą pokazać, że ich marynarka może działać w dużym oddaleniu.

 

*Plany i wspólne manewry morskich sił Rosji i Chin wywołują duży niepokój niektórych krajów NATO, w tym Polski. Antoni Macierewicz  już oskarżył Rosję i Chiny o to, że ich sojusz strategiczny „zagraża wolnemu światu": „Przez wiele ostatnich lat Rosja i Chiny starały się ukrywać sojusz strategiczny, który je łączy. Próbowały stworzyć wrażenie, że taki sojusz nie istnieje. Stwarzały pozory konfliktu między sobą, aby wprowadzić w błąd zachodnią opinię publiczną, a nawet niektórych przywódców. Obecnie Rosja i Chiny doszły do wniosku, że „należy przestać się kamuflować" i zacząć „zagrażać wolnemu światu". — powiedział Macierewicz.

 

* Rosyjski komentator do spraw wojskowości gazety „Komsomolskaja Prawda", pułkownik Wiktor Baraniec podkreślił, że kraje NATO panicznie boją się sojuszu wojskowego Rosji i Chin: „Jest to rytualne zawodzenie NATO, a najgłośniej  słychać tam głos Polski. Wspólne manewry chińsko-rosyjskie dowolnej skali i niezależnie od tego, gdzie się odbywają, na lądzie, czy na morzu, zawsze  wywołują, jeśli nie paniczne, to skrajnie zawistne komentarze polityków i generałów w krajach NATO. Na manewry w Regionie Dalekowschodnim szczególnie reaguje Japonia, gdyż stosunki japońsko-chińskie z powodu wysp na Morzu Południowochińskim są bardzo napięte.  Jednak wszystko sprowadza się do jednego: USA, NATO i ich sojusznicy strasznie boją się sojuszu wojskowego Rosji z Chinami. Przypomnę, że w ubiegłym roku przywódca  Chin Xi Jinping  po raz pierwszy wygłosił frazę, która wstrząsnęła Waszyngtonem i siedzibą NATO — o prawdopodobieństwie stworzenia sojuszu wojskowego między Chinami a Rosją. Wcześniej rozmawialiśmy tylko o partnerstwie. Natomiast teraz Pekin otwarcie mówi, że stosunki wojskowo-strategiczne nie są wykluczone. I jest to oczywiście powód paniki w NATO, mimo że po szczycie G20 Pentagon informował, że Chiny zgodziły się przeprowadzać manewry na morzu również z Amerykanami" .

 

*Komisja Europejska dała Polsce miesiąc na rozwiązanie problemów z reformą sądownictwa.„Komisja Europejska daje Polsce jeden miesiąc na rozwiązanie problemów wokół reformy sądownictwa, która poważnie zagraża niezależności wymiaru sprawiedliwości w kraju, powiedział w środę pierwszy wiceprzewodniczący KE, holenderski polityk Frans Timmermans. „Komisja Europejska zaleca Polsce rozwiązanie wszystkie problemów w ciągu jednego miesiąca" — powiedział dziennikarzom, przedstawiając decyzję kolegium eurokomisarzy. Według Timmermansa, jeśli proponowane przepisy w ramach reformy sądowej wejdą w życie, władza sądownicza w kraju znajdzie się pod kontrolą polityczną. Wcześniej eurokrata ten oświadczył, że KE jest bliska uruchomieniu procedury w ramach artykułu 7 traktatu o Unii Europejskiej, która może doprowadzić do pozbawienia Polski prawa głosu w Radzie UE. Timmermans jest od dawna znany ze szczególnej wrogości wobec Polski i słynie z wielu antypolskich wypowiedzi.

 

*21 lipca Departament Stanu USA opublikował oświadczenie odnoszące się do sytuacji w Polsce i przeprowadzanych przez rząd PiS zmian w sądownictwie. „Polski rząd kontynuuje przeprowadzanie reformy, która podkopuje sędziowską niezależność i osłabia praworządność w Polsce. Nalegamy, aby wszyscy upewnili się, że jakiekolwiek zmiany w sądownictwie nie łamią polskiej konstytucji ani międzynarodowych zobowiązań prawnych i przestrzegają zasad niezależności sądów i podziału władz” – czytamy w oświadczeniu. „Polska jest bliskim sojusznikiem Stanów Zjednoczonych, a jej silna i zdrowa demokracja jest niezwykle ważna dla relacji łączących oba kraje” – czytamy dalej. „Jesteśmy pewni, że dzięki sile polskiej demokracji oraz zdolności Polaków do odpowiedzi na problemy poprzez dialog i kompromis, zapewnią polskim instytucjom oraz systemowi wzajemnej kontroli władz («checks and balances») pełną funkcjonalność i poszanowanie” – czytamy na koniec. Oświadczenie w sprawie zmian w polskim sądownictwie wydała rzeczniczka Departamentu Stanu USA Heather Nauert.

 

* W odpowiedzi na krytykę działań rządu ze strony USA, Polski MSZ wydał oświadczenie o następującej treści:„Wyrażamy zaskoczenie faktem, że rzecznik Departamentu Stanu USA zajęła oficjalne stanowisko w sprawie trwających w Polsce prac ustawodawczych” – napisało biuro prasowe polskiego MSZ. „Wszelkie oświadczenia dotyczące tej kwestii są przedwczesne z uwagi na fakt, że proces legislacyjny nadal trwa. Ustawa reformująca sądownictwo nie będzie podważać niezależności sądów i sędziów, ma ona jedynie na celu przywrócenie szacunku obywateli dla sądownictwa. Reformy proponowane w Polsce pozostają w duchu systemów sądowniczych innych państw europejskich” – czytamy w oświadczeniu. Głos zabrali także dyplomaci polscy.  „Nie umiem sobie wyobrazić rządu RP komentującego w ten sposób trwający proces legislacyjny w jakimkolwiek kraju. Nie wiem dlaczego rząd USA czuje się upoważniony, by tak robić” – taki wpis na swoim Twitterze zamieścił Piotr Wilczek, polski ambasador w Stanach.

 

*Uważany za przychylnego w stosunku do Polski (i za najgłupszego polityka w USA) amerykański senator John McCain wypowiedział się naTwitterze negatywnie na temat sytuacji związanej z planowanymi reformami sądownictwa w Polsce.Ambasador RP w USA Piotr Wilczek zadeklarował chęć spotkania się i omówienia sytuacji. W ubiegłym tygodniu media poinformowały, że u senatora McCaina zdiagnozowano raka mózgu.

 

* Doradca Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości zalecił odrzucenie sprawy wszczętej przez Węgry i Słowację w związku z narzucanymi im kwotami uchodźców. Wcześniej Komisja Europejska przesłała oficjalny wniosek do Polski, Węgier i Republiki Czeskiej wzywający te kraje do przestrzegania ustalonego w Brukseli rozdziału i wykonania przyjęcia kontyngentów uchodźczych, co jakoby ma na celu złagodzenie nacisku imigracyjnego  na Grecję i Włochy.

 

*Relokacja migrantów nie powstrzyma ich napływu i ludzie dalej będą tonąć w morzu - poinformował sekretarz prasowy polskiego rządu Rafał Bochenek w polskiej telewizji.Komentując postanowienie KE o rozpoczęciu śledztwa przeciwko Polsce, Węgrom i Czechom za odmowę przyjmowania uchodźców, Bochenek powiedział: „To jest zaskakujące. Tego typu działania pokazują słabość Komisji Europejskiej i jej nieudolność z radzeniem sobie, jeśli chodzi o problem imigracji i ich relokacji". Podkreślił, że chciałby, żeby KE „zeszła na ziemię i zaczęła realnie rozwiązywać  problemy migracji". „Relokacja nie jest sposobem na rozwiązanie tego problemu" — powiedział. Zaznaczył również, że relokacja nie jest środkiem humanitarnym, bo zakłada ich przymusowe „przydzielenie" różnym państwom. Naszym zdaniem humanitarne jest to, aby przede wszystkim pomagać im na miejscu i nie dopuszczać do tego, żeby te osoby wsiadały na pontony, na łódki i topiły się w Morzu Śródziemnym, bo relokacja wcale nie zatrzyma tego procesu — poinformował Bochenek.

 

* Rozpoczyna się operacja wojskowa przeciw enklawie terrorystów na granicy Syrii i Libanu. Dżurd al-Arsal to strefa górska, położona pomiędzy Libanem i Syrią, licząca około 150 km2. Jej najwyższy punkt przekracza 3000 m. Zimą pokrywa się nim kilka metrów śniegu i dlatego jest bezludna. Od 2011 roku chroni się tam około 3 tys. dżihadystów i ich rodzin. Obecnie jednak nie ma ich więcej niż 1000, podzielonych na dwie grupy: al-Kaida i Daesz. Od kilku miesięcy toczyły się negocjacje pomiędzy dżihadystami a Damaszkiem, który zaproponował dżihadystom, aby dali drogę armii syryjskiej do natarcia na Idlib, rejon na północnym zachodzie Syrii, który de facto znajduje się nadal pod administracją NATO. Dżihadyści ze swej strony domagali się prawa do wycofania się do Libanu na co jednak nie zgadzał się Bejrut. W końcu 20 lipca 2017 r. armia syryjska i Hezbollah rozpoczęły atak na pozycje bandytów, podczas gdy armia libańska zablokowała im wszystkie możliwe drogi odwrotu. Te trzy formacje są oficjalnie skoordynowane w działaniach po raz pierwszy  po przemówieniu Prezydenta Trumpa w Rijadzie. Bitwa zapowiada się długo i nie będzie podobna do innych. Jej celem jest całkowita likwidacja bandytów, którzy nie mają się gdzie wycofać a więc należy spodziewać się desperackiego oporu. W przeciwieństwie do innych regionów Syrii, nie ma tam stałych mieszkańców, ani nawet koczowników. Dlatego dżihadyści nie mogą tu przenikać jako kamikadze.  Jednakże zostali oni silnie uzbrojeni i wyposażeni głównie przez Niemcy, USA i Francję. Szczególnie warto zauważyć, że mają oni dużo wyrzutni i dwugłowicowych rakiet ppanc typu TOW, z celownikami optycznymi i termicznymi prowadzonych na kablu światłowodowym. Prezydent Libanu, generał Michel Aoun (chrześcijanin i patriota), osobiście nadzoruje działanie armii po stronie libańskiej. Premier Libanu, Saad Hariri (pro-saudyjski muzułmanin-sunnita), chociaż krytykuje udział szyickiego i proirańskiego Hezbollahu w tej operacji, wydał na nią zgodę. Syryjscy uchodźcy, którzy obozują u podnóża góry Ersal i którzy do tej pory byli uważani za aktywne wsparcie dżihadystów (przeważnie ich rodziny), dostali zgodę na ewakuację pod ochronę armii libańskiej. Saad Hariri i jego minister spraw zagranicznych, Gibran Bassil (zięć prezydenta Aouna) wyruszyli w podróż do USA, gdzie powinni zostać przyjęci w Białym Domu. ONZ i niektóre organizacje pozarządowe, które są teraz jedynymi podmiotami, które otwarcie wspierają dżihadystów, przygotowują się na przyjęcie rannych i otworzyły dwa szpitale polowe poza linią wojsk po stronie libańskiej. W pierwszych dwóch dniach operacji armia syryjska i wspierające ją siły ochotnicze wkroczyły na terytorium kontrolowane przez dżihadystów z Al-Kaidy, ale do większych starć jeszcze nie doszło.

 

* Moskwa jest zaniepokojona sytuacją, w której także przy nowej administracji USA zachodnia koalicja walcząca w Syrii nadal wyprowadza spod uderzenia Dżabhat an-Nusrę, oświadczył w piątek minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow. Według ministra sytuacja wokół walki z Dżabhat an-Nusrą pozostaje „wielką zagadką”. „Z jakiegoś powodu, mimo wszystkich wymogów prawnych, w oparciu o fakt, że Dżabhat an-Nusrę umieszczono jako oddział Al-Kaidy na liście terrorystów Rady Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych, na terrorystycznej liście USA i wielu innych zachodnich krajów, jak to zrobiono także w Rosji, ale w praktyce walkę z PI — tak widzimy, lecz walki z Nusrą i ze strukturami, które się z nią zmieszały, praktycznie nie obserwujemy” — powiedział Ławrow na konferencji prasowej.  „W tym sensie koalicja na czele z USA zachowuje się (teraz) dokładnie tak samo, jak zachowywała się za administracji prezydenta (Baracka) Obamy: Dżabhat an-Nusrę wszelkimi sposobami wyprowadza się spod uderzenia. Jest to bardzo niepokojący temat, my regularnie stawiamy tę kwestię w kontaktach z naszymi amerykańskimi partnerami, nie dostajemy jasnych odpowiedzi, a chcielibyśmy” — powiedział rosyjski minister.

 

* Organizacja Human Rights Watch (HTW) poddała krytyce kierowaną przez USA koalicję za wykorzystywanie bomb z białym fosforem w czasie działań bojowych przeciwko „Państwu Islamskiemu" w Syrii i Iraku. Jak podaje Associated Press, organizacja oświadczyła, że użycie bomb wypełnionych białym fosforem zagraża życiu cywilów znajdujących się w strefach działań bojowych.Niezależnie od tego, w jaki sposób jest wykorzystywany biały fosfor, niesie ze sobą wysokie ryzyko zadania przeraźliwej i przeciągłej szkody w przeludnionych miastach takich jak Rakka  i Mosul, a także w innych miastach z wysoką koncentracją ludności cywilnej — oświadczył dyrektor Human Rights Watch Steve Goose.Goose wezwał koalicję do podjęcia wszelkich możliwych kroków w kierunku zminimalizowania negatywnych następstw związanych z użyciem fosforu w Iraku i Syrii odczuwanych przez ludność cywilną.Koalicja oświadczyła wcześniej, że używa amunicji z białym fosforem zgodnie z międzynarodowymi normami prowadzenia działań zbrojnych.

 

* Interpol przesłał do każdej europejskiej policji listę 173 członków Daesz sporządzoną przez amerykańskie służby wywiadowcze. Według Guardiana (dziennikarskiego źródła tych informacji), USA sądzą, że są to dżihadyści (pochodzący z Europy) wyszkoleni do ataków samobójczych w krajach ich pochodzenia, przewidując zbliżające się klęski na Bliskim Wschodzie. Amerykanie nie potrafią jednak wiarygodnie wytłumaczyć skąd mają dostęp do takich informacji ani jak powstała ta lista.

 

* Brytyjski wywiad MI6 odwołuje swoich ludzi po nieudanej „Arabskiej Wiośnie”. Autorem operacji był Sir James Craig, który w 2004 roku zamierzał wywołać „Arabską Rewoltę”, podobnie jak Lawrence z Arabii, zorganizował ją przeciw Imperium Osmańskiemu.  Podczas pierwszej wojny światowej, agent Londynu Thomas Lawrence obiecał Arabom jedność i wolność, jeśli obalą władzę Turcji. Tak powstało Imperium Brytyjskie na Bliskim Wschodzie. Tym razem celem „Arabskiej Wiosny” miał być szyicki Iran. Chodziło o zainstalowanie wszędzie u władzy sunnickiego Bractwa Muzułmańskiego, za pośrednictwem którego imperializm anglosaski miał kontrolować bieg wypadków. W grudniu 2011 roku jeden z kluczowych agentów tego programu, Angus McKee, został mianowany brytyjskim chargé d'affaires w Syrii. Gdy brytyjska ambasada w Damaszku została zamknięta McKee kontynuował swoją funkcję z Bejrutu. W marcu 2012 roku został konsulem w irackim Kurdystanie. McKee został właśnie odwołany przez MI6 do Londynu.

 

* Europejski Trybunał Sprawiedliwości orzekł, że islamska organizacja Hamas, która sprawuje rządy w Strefie Gazy, powinna pozostać na liście ugrupowań terrorystycznych i być tak traktowana na terenie Unii Europejskiej.

 

* Rząd Izraela próbuje rozładować rosnące napięcie związane z wprowadzonymi ograniczeniami dostępu do meczetu Al-Aksa na Wzgórzu Świątynnym w Jerozolimie, usuwając zainstalowane tam wykrywacze metalu. Zastąpił je przez sterowane elektronicznie kamery, co dla odwiedzających wzgórze Palestyńczyków nadal jest nie do przyjęcia.  

 

* Policja Izraela po raz kolejny wprowadziła ograniczenia wiekowe na wstęp do centrum historycznego, gdzie odbywają się piątkowe modlitwy i zwiększyła obecność w mieście, obawiając się wybuchu kolejnych arabskich zamieszek — przekazuje  kanał II lokalnej telewizji. Organy porządkowe Izraela ogłosiły, że posiadają dane nt. planów grup ekstremistycznych, które zamierzają siłowo naruszyć porządek publiczny" w dniu, kiedy w meczecie na Wzgórzu Świątynnym tradycyjnie już gromadzą się dziesiątki tysięcy wierzących Palestyńczyków i izraelskich Arabów. „Wstęp na Wzgórze Świątynne mają tylko mężczyźni w wieku 50 lat i starsi, a także kobiety niezależnie od wieku" — przekazuje stacja telewizyjna, powołując się na policję. Do najbardziej niebezpiecznych dzielnic Jerozolimy, a także do centrum historycznego ściągnięto tysiące pracowników organów porządkowych. W piątek, po ponad dwóch tygodniach protestów, po których Izrael wycofał się z zamontowania bramek z wykrywaczami metalu i innych środków bezpieczeństwa przy wejściu na Wzgórze Świątynne — trzeciego, po Mekce i Medynie świętego miejsca Islamu, muzułmanie mieli wrócić na cotygodniowe modlitwy. Jednak wczoraj wieczorem wybuchły zamieszki między muzułmanami a izraelską policją, które rozprzestrzeniły się na sąsiednie rejony Starego Miasta. Według danych służb medycznych w wyniku starć rannych zostało ponad 120 osób.

 

* Talibowie przyjęli odpowiedzialność za niedawny atak bombowy w Kabulu, w którym zginęło co najmniej 31 osób. Ich bojówkarze zabili również dziesiątki żołnierzy w ataku na bazę wojskową niedaleko Kandaharu. W pierwszej połowie bieżącego roku w Afganistanie zostało zabitych ponad 1 600 cywilów.

 

* Unia Europejska odrzuciła wniosek Turcji o nowe rozmowy akcesyjne. Unia Europejska potępiła represje tureckich służb  bezpieczeństwa po nieudanej próbie zamachu stanu w lipcu 2016 r. Proces wytoczony 17 dziennikarzom w sprawie zarzutów związanych z terroryzmem i aresztowania działaczy Amnesty International dodatkowo rozbudziły i wzmogły napięcia między Ankarą a Brukselą na tle łamania praw człowieka.

 

*Władze Rumunii nie pozwoliły na przecięcie przestrzeni powietrznej ich państwa rejsowemu samolotowi pasażerskiemu, którym leciał wicepremier Rosji Dmitrij Rogozin – informuje RIA Nowosti powołując się na służbę prasową firmyprzewoźniczej S7. „Regularny rejs S7-157 na trasie Moskwa – Kiszyniow dostał zakaz wejścia w przestrzeń powietrzną Rumunii przez służbę organizacji ruchu powietrznego. Posłużono się argumentem, że na pokładzie znajduje się „osoba objęta sankcjami”. Uwzględniając fakt, że na pokładzie samolotu znajdowało się 165 pasażerów, załoga podjęła decyzję o dokonaniu lądowania w Mińsku.

 

*Moskwa wyraziła zdecydowany protest tymczasowemu chargé d'affaires Rumunii w Rosji w związku z wydanym przez rumuńskie władze zakazem przepuszczenia przez swój obszar powietrzny samolotu z wicepremierem Rosji Dmitrijem Rogozinem na pokładzie - informuje rosyjski resort spraw zagranicznych.Moskwa podkreśliła przy tym, że swoimi działaniami Bukareszt „naraził na niebezpieczeństwo ponad 160 pasażerów lecących tym rejsem". „Moskwa ocenia ten incydent w kategoriach świadomej prowokacji, która wyrządza poważną szkodę relacjom dwustronnym" — podkreślono w rosyjskim ministerstwie spraw zagranicznych. Resort wezwał także władze Rumunii do „przeprowadzenia rzetelnego śledztwa w sprawie incydentu i przedstawienia stronie rosyjskiej stosownego wyjaśnienia".

 

*Wicepremier Rosji Dmitrij Rogozin powiedział, że decyzja rumuńskich władz, które nie zechciały przepuścić przez swój obszar powietrzny samolotu cywilnego przewożącego rosyjską delegację do Mołdawii na rozmowy z prezydentem Igorem Dodonem, jest formą protestu pod adresem mołdawskiego prezydenta.Rosyjski wicepremier ze szczególną mocą podkreślił, że „dziś rano Dodon omówił wszystkie szczegóły wizyty z rosyjskim ambasadorem Faritem Muchameczynem". „W istocie to kolejna forma protestu pod adresem mołdawskiego prezydenta" — powiedział Rogozin. Rosyjski wicepremier leciał na zaproszenie mołdawskiego prezydenta do Kiszyniowa w celu przeprowadzenia z nim rozmów. Na kolejny dzień zaplanowana była wizyta w Benderach, gdzie mają odbyć się uroczystości z okazji 25-lecia operacji pokojowej nad Dniestrem.

 

*Rosyjskie Ministerstwo Obrony skomentowało oświadczenie polskiego Instytutu Pamięci Narodowej, który nazwał niedawną publikację dokumentów archiwalnych na temat wyzwolenia Polski spod okupacji nazistowskiej „fałszowaniem historii".„Trudno było się spodziewać innego komentarza ze strony tzw. Instytutu Pamięci Narodowej. Zaskoczyło jedynie spowolnienie złośliwej reakcji jego „specjalistów", którzy po prostu nie potrafią zdementować opublikowanych 18 lipca na stronie Ministerstwa Obrony Rosji faktów historycznych dotyczących życzliwego nastawienia ludności polskiej i  duchowieństwa do żołnierzy wyzwalającej Polskę Armii Czerwonej" — oznajmił rzecznik resortu obrony generał-major Igor Konaszenkow. Dodał, że rosyjskie Ministerstwo Obrony będzie dalej publikować dokumenty historyczne ze swoich archiwów zarówno na temat historii II wojny światowej, jak i innych okresów historycznych. A wszystko po to „by uniemożliwić rusofobom z obecnych ‘instytutów’ zacofania i konfuzji historycznej w Polsce, na Ukrainie i w innych państwach "nowoeuropejskich" dalsze okłamywanie ich narodów przez fałszowanie historii Wielkiej Wojny Ojczyźnianej" — podsumował Konaszenkow.    

 

*Biały Dom rozważa możliwość zwrotu rosyjskich nieruchomości dyplomatycznych, aby „dać szansę współpracy”, powiedział zastępca doradcy prezydenta USA Sebastian Gorka. „Ponieważ chcemy dać szansę współdziałaniu i współpracy z Rosją” — wyjaśnił Gorka stanowisko Białego Domu w wywiadzie dla stacji telewizyjnej CNN.  „Chodzi o to, że możemy nie mieć wspólnej filozofii, możemy mieć różne spojrzenie na świat, ale rzecz w tym, że istnieją kwestie wywołujące ogólny niepokój” — powiedział przedstawiciel administracji. Jako przykład takich zagadnień, w który współpraca może się udać, Gorka podał przykład sytuacji w Syrii. „Nie zapominajcie, że ponad 400 tysięcy osób zostało zabitych w Syrii. To straszne. Ale jeśli widzimy dobrą wolę, która pochodzi z Kremla w odniesieniu do takich rzeczy jak rozejm, to być może jest szansa, że​​(sekretarz stanu USA) Rex Tillerson chce zobaczyć poprawę stosunków między naszymi dwoma stolicami” — powiedział Gorka. Wcześniej prezydenci Rosji i USA na szczycie G20 w Hamburgu osiągnęli porozumienie w sprawie rozejmu w południowo-zachodniej Syrii. Specjalny wysłannik ONZ ds. Syrii Staffan de Mistura powiedział, że ONZ uważa ustanowienie rozejmu w południowo-zachodniej części kraju znaczącym krokiem w rozwiązaniu konfliktu.

 

*Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko w Dzień Chrztu Rusi kolejny raz wezwał do uznania autokefalii cerkwi prawosławnej na Ukrainie. „Włodzimierz Wielki 1029 lat temu podjął brzemienną w skutkach decyzję – ochrzcił Ruś-Ukrainę. Przyjął wiarę chrześcijańską z kościoła konstantynopolskiego, który dla nas i teraz jest kościołem macierzystym. Właśnie z jego strony oczekujemy uznania autokefalii cerkwi ukraińskiej, równej innym lokalnym kościołom prawosławnym. Oczywiście duchownie i administracyjnie niezależnej od Moskwy, od kraju agresora” – napisał Poroszenko na Facebooku, składając życzenia Ukraińcom z okazji święta. Jednocześnie podkreślił, że „wybór wiary chrześcijańskiej przez kniazia Włodzimierza był też wyborem europejskim”. W piątek w Kijowie odbędzie się procesja niekanonicznego Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Kijowskiego, który na zamówienie polityczne kół rządzących obecnie Ukrainą  bardziej niż wiarę chrześcijańska promuje wrogość wobec Rosji.

 

* 26 lipca prezydent Petro Poroszenko odebrał ukraińskie obywatelstwo Micheilowi Saakaszwilemu. Tym samym Saakaszwili został bezpaństwowcem. W 2015 r. stracił bowiem obywatelstwo  swej ojczyzny – Gruzji.  Chcą mnie zmusić, żebym przyjął status uchodźcy. Tak nie będzie! Nie zamierzam nigdzie zostawać i starać się o jakikolwiek status! Będę dążył do tego, by zgodnie z przysługującym mi prawem powrócić na Ukrainę. (…). Mam tylko jedno, jedyne obywatelstwo – ukraińskie – i nie uda im się mnie go pozbawić. (…). Decyzję o pozbawieniu mnie obywatelstwa Poroszenko podjął ukradkiem, kiedy nie ma mnie w kraju! Kiedy tylko zorientowano się, że jednoczymy się po to, by jesienią wyjść na ulice (…) strach zwyciężył nad zdrowym rozsądkiem! – skomentował sprawę Saakaszwili ze swojego obecnego miejsca pobytu. Czyli – jak łatwo zgadnąć – z Ameryki.

 

*Wypełniając wniosek o nadanie obywatelstwa ukraińskiego były prezydent Gruzji Michaił Saakaszwili nie zaznaczył, że był karany.Według informacji gazety „Ukraińska prawda" kompetentne organy Ukrainy doradziły prezydentowi Poroszence,  by podpisał dekret o odebraniu obywatelstwa gubernatorowi obwodu odeskiego. „Na wniosek Państwowej Służby Migracyjnej, która udostępniła przekonywujące fakty dotyczące przekazania nieprawdziwych informacji przy składaniu wniosku, komisja ds. obywatelstwa przy prezydencie Ukrainy postanowiła poprzeć podanie o odebranie obywatelstwa Ukrainy Michaiłowi Saakaszwilemu i doradziła prezydentowi podjąć stosowną decyzję". Główna prokuratura Gruzji zaocznie przedstawiła Saakaszwilemu oskarżenia w kilku sprawach karnych, w tym również w sprawie dotyczącej defraudacji około 5 milionów dolarów na osobiste potrzeby. Tbilisi żąda ekstradycji byłego szefa państwa w celu pociągnięcia go do odpowiedzialności. 

 

*Brytyjska gazeta „The Independent”, powołując się na gruzińskie organy władzy, oskarża Rosję o „przeniesienie granicy” w rejonie Osetii Południowej. Jak pisze, „Rosja przesunęła granicę o setki metrów w głąb terytorium gruzińskiego”. Informuje, że może chodzić  o tworzenie strefy buforowej dla ochrony Osetii przed powtórką ataku wojsk gruzińskich oraz że rosyjscy wojskowi „przesuwali” granicę w momencie, gdy „przygotowywano negocjacje między Putinem a Trumpem w Hamburgu”. „The Independent” pisze: „Jest to kontynuacja nielegalnego procesu tzw. operacji przygranicznej, który nie tylko narusza podstawowe prawa mieszkańców, ale bezpośrednio szkodzi bezpieczeństwu. Gruzińska Służba Bezpieczeństwa Krajowego twierdzi, że w wyniku «przeniesienia granicy ucierpieli mieszkańcy gminy Gori»”. Gazeta cytuje też fragment oświadczenia prezydenta Gruzji Giorgi Margwelaszwili: „To oburzające. Odwołamy się do instytucji międzynarodowych. Użyjemy wszystkich dźwigni dyplomatycznych”. B. prezydent Gruzji Michaił Saakaszwili, przeciwko któremu w kraju toczy się postępowanie karne za przekręty finansowe, powiedział, że w 2008 roku rosyjskie wojska zostały „powstrzymane w wyniku przerzucenia przez Pentagon samolotów do Turcji i Rumunii oraz okrętów 6. Floty USA w pobliże gruzińskich brzegów”. Należy zwrócić uwagę na fakt, że znacznej części terytorium gminy Gori, gdzie miało dojść do przesunięcia granicy, Gruzja od dawna już nie kontroluje. Faktycznie wchodzi ona w skład rejonu cchinwalskiego w Osetii Południowej.

 

*Władze Krymu podały, że w piątek półwysep został pozbawiony dostaw energii elektrycznej i nastąpiło całkowite zaciemnienie wszystkich dużych miast: Sewastopola, Symferopola, Eupatorii, Teodozji, Jałty i innych. Pojawiły się też problemy z łącznością komórkową, co jest typowe dla dużych przerw w dostawie prądu. Zadziałał system sterowania awaryjnego w Kraju Krasnodarskim. Podjęto działania zmierzające do szybkiego przywrócenia czterech linii – poinformował minister paliw i energetyki Wadim Bielik. Zajmujemy się tym, aby jak najszybciej przywrócić zasilanie na półwyspie – powiedział Bielik. 

 

* Ameryka nałożyła sankcje na 13 wenezuelskich urzędników przed planowanymi wyborami do specjalnego zgromadzenia  konstytucyjnego, które będzie miało prawo (i zadanie) zredagowania na nowo konstytucji Wenezueli. Sankcje zamrażają amerykańskie aktywa szefa armii wenezuelskiej, ministra spraw wewnętrznych i szefa komisji wyborczej, a także zabraniają amerykańskim firmom prowadzenia z nimi interesów. Krytycy wenezuelskiego reżimu twierdzą, że prezydent Nicolas Maduro ma zamiar wyeliminować demokrację przy pomocy zaproponowanego składu zgromadzenia. Opozycja wezwała do 48-godzinnego strajku protestacyjnego. Sytuacja w Wenezueli technicznie przypomina Polskę: sterowana z USA opozycja stara się tam obalić rząd  i dziedzictwo Chaveza poprzez „ulicę i zagranicę”.

 

* Dwaj wewnętrzni rywale Libii – popierany przez ONZ Faiz as-Serradż, premier rządu w Trypolitanii (zachodniej części kraju) oraz generał Khalifa Haftar kontrolujący tereny Cyrenajki (na wschodzie kraju), spotkali się w Paryżu i zgodzili się na zawieszenie broni. Prezydent Francji Emmanuel Macron pozuje na skutecznego pośrednika w tej sprawie.

 

* Stan wojenny na Mindanao, drugiej pod względem wielkości wyspie Filipin, gdzie mieszka duża mniejszość muzułmańska  tzw. Moros, został przedłużony do końca roku. Armia walczy tam z dżihadystami związanymi z Państwem Islamskim wokół miasta  Marawi. Rodrigo Duterte, brutalny i krewki prezydent kraju, powiedział, że zrywa rozmowy pokojowe z rebeliantami maoistowskimi na tej samej wyspie i zapowiedział  bombardowanie szkół, gdzie uczą się dzieci z plemienia Lumad, które jego zdaniem są miejscem hodowli komunistów.

 

* Hong Kong postanowił, że urzędnicy z Chin kontynentalnych będą egzekwować prawo imigracyjne wewnątrz nowego dworca kolejowego w mieście, który ma zostać otwarty pod koniec przyszłego roku. Decyzja ta została potępiona przez tzw. opozycje demokratyczną, która boi się dalszego naruszania autonomii terytorium.

 

* Ntabo Ntaberi Sheka, herszt zbrojnych band oskarżany o nadzorowanie masowych gwałtów i liczne akty terroru  w Demokratycznej Republice Konga, oddał się dobrowolnie w ręce sił pokojowych ONZ na wschodzie kraju.

 

* Rząd Szwecji znalazł się w obliczu kryzysu politycznego po naruszeniu poufnych danych w agencji transportowej. Przywódcy centroprawicowej opozycji wezwali do głosowania o votum nieufności dla trzech ministrów rządzącej Partii Socjaldemokratycznej.

 

* Sean Spicer zrezygnował z funkcji sekretarza prasowego Białego Domu po sześciu miesiącach swej dość burzliwej kadencji nie zgadzając się z nominacją przez Trumpa nowego dyrektora ds. komunikacji. Od początku Spicer miał spore zgrzyty w relacjach z mediami, broniąc wyolbrzymionych twierdzeń pana Trumpa o wielkości tłumu na jego inauguracji. Został jednak przywołany do porządku  z wewnętrznego kręgu prezydenta.  Nominacja Anthony Scaramucciego, finansisty i nadawcy znanego jako "The Mooch" (taki co przystawia się na krzywy ryj lub stara się coś dla siebie wysępić), na najwyższe stanowisko związane z komunikacją dopełniła goryczy.

 

* Australijski minister zasobów naturalnych zrezygnował po tym, gdy dowiedział się, że posiada podwójne obywatelstwo, którego konstytucja zabrania ustawodawcom. Matthew Canavan twierdzi, że nie miał pojęcia, iż​​jest również obywatelem Włoch, gdzie jego matka zarejestrowała go w 2006 roku. W ostatnim czasie rezygnację z powodu posiadania podwójnego obywatelstwa złożyli dwaj senatorzy z Partii Zielonych.

 

* W piątek po południu uzbrojony w nóż mężczyzna zaatakował bez powodu przechodniów na ulicy Fuhlsbütteler Straße w Hamburgu,  a następnie wbiegł do supermarketu EDEKA, gdzie zaatakował klientów.1 osoba zginęła, kilka zostało rannych.O godz. 15:11 czasu lokalnego na policję napłynęło jednocześnie wiele zgłoszeń. Policja zaczęła pościg. Po 30 minutach przestępca został schwytany na sąsiedniej ulicy, skąd cały we krwi i związany został wywieziony przez policjantów. Nie ma żadnych informacji o jego tożsamości. Magazyn Bild pisze, że policja szuka jeszcze jednej podejrzanej osoby w związku z atakiem.

 

* W Helsinkach w piątek samochód wjechał z dużą szybkością w tłum przechodniów na jednej z ulic śródmieścia. Jedna osoba zginęła a co najmniej cztery zostały ranne. Policja zatrzymała kierowcę, którym okazał się 50-letni mężczyzna pod silnym wpływem środków odurzających.

 

* W Polsce poseł Ruchu Narodowego Robert Winnicki ogłosił powstanie projektu ustawy zakazującej finansowania organizacji pozarządowych z zagranicy. Projekt składa się z 5 artykułów i jest odpowiedzią na nawoływanie liberalnej opozycji do siłowej zmiany władzy w Polsce „ulicą i zagranicą”. Zaproponowana ustawa ma na celu wyeliminowanie luki prawnej, polegającej na braku uregulowania kwestii zagranicznego wpływu na polskie życie społeczne i polityczne poprzez finansowanie organizacji pozarządowych. Granica pomiędzy życiem politycznym i społecznym jest obecnie płynna, dlatego nie zabezpieczając od zewnętrznych wpływów życia społecznego, otwieramy na nie zarazem życie polityczne. Obecne w polskim prawie zakazy zagranicznego finansowania partii politycznych i komitetów wyborczych, czy też obecne w debacie rozwiązania planowane dla repolonizacji mediów i ochrony narodowej autonomii polskiej debaty publicznej, nie będą w stanie spełnić swojej funkcji jeśli nie będą szły w parze z zakazem niekontrolowanego zagranicznego finansowania organizacji obywatelskich i twardą ochroną narodowej autonomii całości polskiego życia zbiorowego – czytamy we fragmencie uzasadnienia do projektu ustawy.

 

*Decyzje Wyższego Sądu Krajowego w Düsseldorfie i Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej o zniesieniu tymczasowych ograniczeń na moce przesyłowe gazociągu OPAL pozwalają spółce Gazprom Export i innym zainteresowanym stronom uczestniczyć w aukcjach na dodatkowe moce przesyłowe oraz je rezerwować - czytamy w komunikacie rosyjskiej spółki. „Decyzja Komisji Europejskiej z dnia 28.10.2016 i regulacje z dnia 28.11.2016  pozostają wobec tego w mocy. To pozwoli operatorowi gazociągu OPAL, po uzgodnieniu z niemieckim regulatorem, przeprowadzać aukcje na moce przesyłowe gazociągu, a spółce Gazprom Export i innym zainteresowanym stronom, uczestniczyć w tych aukcjach i rezerwować moce przesyłowe" — czytamy w komunikacie. W piątek Wyższy Sąd Krajowy w Düsseldorfie zniósł wprowadzone na wniosek PGNiG tymczasowe ograniczenia blokujące dostęp Gazpromu do dodatkowych mocy przesyłowych gazociągu OPAL. W ubiegłym tygodniu  analogiczną decyzję  wydał Trybunał Sprawiedliwości UE. Ograniczenia zawieszały wydaną w październiku 2016 roku decyzję Komisji Europejskiej, która zgodziła się udostępnić na aukcji 50% przepustowości gazociągu OPAL. Opal Gastransport GmbH & Co.KG (operator gazociągu) przekazał wcześniej, że czeka w nadchodzącym tygodniu na rozporządzenie Federalnej Agencji ds. Sieci Elektroenergetycznych, Gazowniczych, Telekomunikacyjnych, Pocztowych i Kolejowych Niemiec w sprawie dostępu do dodatkowych mocy przesyłowych gazociągu. Aukcje na dodatkowe moce rozpoczną się po opublikowaniu rozporządzenia, w przyszłym tygodniu.

 

*Stany Zjednoczone, wyrażając na wysokim szczeblu obawy nabyciem przez Turcję rosyjskich systemów rakietowych S-400, które prześcigają zachodnie analogi, prowadzą nieuczciwą walkę konkurencyjną – uważa główny redaktor czasopisma „Arsenał Ojczyzny” Wiktor Murachowski. Sądzę, że zaniepokojenie USA wynika przede wszystkim z konkurencji. Nie jest tajemnicą, że Rosja zajmuje silne drugie miejsce na świecie po Stanach Zjednoczonych, jeśli chodzi o dostawy eksportowe uzbrojenia – zarówno pod względem finansowym, jak i ilościowym. Ponadto po systemy rakietowe S-400 ustawiła się kolejka zagranicznych nabywców. Eksploatacja, zapoznanie się z danymi technicznymi takich systemów obrony przeciwrakietowej pozwala na wyciągnięcie wniosku, że mają realną przewagę nad amerykańskimi Patriotami i zachodnioeuropejskimi modelami pod względem możliwości – powiedział Murachowski. Jak dodał, jeśli chodzi o cenę i jakość, S-400 nie ma sobie równych, dlatego Amerykanie nie mają oporów, m.in. na najwyższym szczeblu, aby rzucać kłody pod nogi. Z sukcesem, np. podczas zagranicznych wizyt prezydenta USA Donalda Trumpa, lobbują swoje systemy. (…). Ale gdy wysokiej rangi wojskowy, czterogwiazdkowy generał otwarcie uczestniczy w nieuczciwej konkurencji, nie jest najlepiej – powiedział ekspert ds. wojskowości. Murachowski podkreślił, że Rosja sprzedawała już swoje systemy rakietowe państwu członkowskiemu NATO. Tym krajem była Grecja, ktora nabyła S-300 i system kierowanych rakiet ziemia–powietrze Buk.— Jeśli chodzi o obawy dotyczące ujawnienia pewnych sekretów. Wszystkie systemy uzbrojenia, które sprzedawane są za granicą, dostarczane są w tzw. wersji eksportowej. Różnią się od tych, które otrzymuje rosyjska armia. Bez zatwierdzenia paszportu eksportowego, w którym zostały opisane dane techniczne, użyte w nich części, nic za granicę nie trafia. Ministerstwo Obrony Rosji posiada Federalną Służbę ds. Współpracy Wojskowo-Technicznej, która odpowiada za kontrolę dostaw za granicę, aby nie zaszkodzić bezpieczeństwu Federacji Rosyjskiej – wyjaśnił analityk. Jego zdaniem technologia produkcji S-400 nie zostanie sprzedana Turcji. – Aby ruszyła produkcja na jej terytorium upłyną dziesięciolecia i potrzeba będzie setek miliardów dolarów – dodał Murachowski.

 

*Specjalny przedstawiciel USA ds. Ukrainy Kurt Walker oznajmił, że Waszyngton rozpatruje możliwość wysłania broni siłom zbrojnym uczestniczącym w operacji zbrojnej w Donbasie - podaje brytyjska korporacja nadawcza BBC. „Broń defensywna, która pozwoli Ukrainie na zapewnienie obrony i wyłączenie z akcji czołgów może w rzeczywistości pomóc (Siłom Zbrojnym Ukrainy) w powstrzymaniu Rosji zagrażającej Ukrainie" — oznajmił Walker w wywiadzie dla BBC. Specjalny przedstawiciel podkreślił, że „jest to kwestia do dalszej dyskusji i rozstrzygnięcia" i trudno jest prognozować, kiedy może zostać rozwiązana. Wcześniej wiceszef kolegium połączonych szefów sztabów USA generał Paul Selva oznajmił, że decyzja w sprawie dostawy na Ukrainę broni defensywnej może zostać podjęta w ciągu kilku miesięcy. Nazwał taki krok „wyborem politycznym". Kijowskie władze na przestrzeni ostatnich trzech lat domagają się od USA dostaw broni śmiercionośnej, lecz bez skutku. W kwietniu tę kwestię z przedstawicielami Kongresu omawiał minister obrony Ukrainy Stepan Połtorak, a w czerwcu z odpowiednią prośbą do Donalda Trumpa zwrócił się prezydent Petro Poroszenko. Obecnie Waszyngton udziela pomocy wojskowej Kijowowi, lecz oficjalnie na razie tylko w postaci umundurowania i sprzętu. Także amerykańscy instruktorzy szkolą żołnierzy Gwardii Narodowej Ukrainy. W maju Senat zatwierdził projekt federalnego budżetu, który pozwala Pentagonowi na wydanie 150 mln dolarów na pomoc Kijowowi, „włącznie z przygotowaniem (wojskowym), sprzętem, defensywną bronią śmiercionośną oraz pomocą logistyczną".    

 

*Wieka Brytania ostrzega Unię Europejską o swoim prawie do zwrotu odpadów radioaktywnych do krajów ich pochodzenia po tym, jak Londyn wyjdzie ze wspólnoty, pisze gazeta Financial Times, powołując się na dokument przedstawiony w trakcie negocjacji w sprawie Brexitu.W dokumencie stwierdzono, że kraj ma prawo „do zwrotu odpadów promieniotwórczych <…> do krajów ich pochodzenia”. Jak powiedział gazecie anonimowy brytyjski urzędnik, to sformułowanie to zaszyfrowane ostrzeżenie dla Brukseli o tym, że w interesach UE jest osiągnięcie konsensusu w tej kwestii. Według gazety Brytyjczycy mają nadzieję, że akcent na problem składowania materiałów radioaktywnych w Wielkiej Brytanii przekona Brukselę do opracowania wspólnego podejścia do kwestii jądrowej. „To może być tylko przypomnienie o tym, że jeśli porozumienie nie zostanie osiągnięte, statek z plutonem może w końcu dopłynąć do portu w Antwerpii” — powiedział jeden z ekspertów w dziedzinie energii jądrowej, z którym konsultuje się brytyjski rząd.

 

*30 lat temu została przeprowadzona pierwsza w ZSRR transplantacja serca. Jak powstawała transplantologia organów w ZSRR wspomina portal Gazieta.ru. ZSRR był poważnie opóźniony w stosunku do światowej transplantologii, czemu winne było prawodawstwo i brak ośrodków transplantologicznych. Władze państwa uznały za sprzeczne z radziecką moralnością stwierdzenie śmierci mózgu jako podstawy dla pośmiertnego dawstwa, pisze Ilja Gomyranow w artykule „Serce w prezencie”. W rezultacie, sytuacja z przeszczepami zaszła w ślepy zaułek: wątrobę, serce i płuca można było pobrać tylko od dawcy z bijącym sercem, a tego zrobić nie wolno było. Dopiero w 1987 roku, kiedy śmierć mózgu zaczęto uważać za przyczynę śmierci człowieka, dosłownie kilka miesięcy później zasłużony chirurg Walerij Szumakow mógł przeprowadzić pierwszą w ZSRR operację przeszczepu serca. Pacjentka nazywała się Aleksandra Szalkowa. Po przeprowadzonej operacji przeżyła 8,5 roku. „Pierwsza operacja przeszczepu serca, którą wykonał Walerij Szumakow, ma bez wątpienia znaczenie historyczne, ponieważ wszystkie analogiczne próby do tego czasu (a było ich kilka) zakończyły się tragicznie” – wspominał potem przeprowadzoną operację chirurg Leo Bokerija. Na świecie pierwszą tego typu operację przeprowadzono dwadzieścia lat wcześniej. Chirurg Christiaan Barnard w szpitalu Groote Schuur w Kapsztadzie pomyślnie dokonał przeszczepu serca w 1967 roku handlowcowi Louisowi Washkansky’emu od kobiety, która zginęła w wypadku samochodowym. Po operacji Louis Washkansky przeżył tylko 18 dni i zmarł na zapalenie płuc i w rezultacie odrzucenia nowego organu. Drugi pacjent przeżył 19 miesięcy, a Christiaan Barnard zdobył światową sławę. Sam Barnard za swojego nauczyciela uważał radzieckiego naukowca eksperymentatora Władimira Demichowa, nazywał go również „ojcem światowej transplantologii” i przyjeżdżał do niego do Związku Radzieckiego, a także dzwonił dzień przed operacją, aby otrzymać porady.  „Właśnie Demichow w 1962 roku zrealizował pierwszą na świecie operację przeszczepu serca wraz z płucami psu, co stało się światową sensacją i pozwoliło na przeprowadzenie podobnych operacji ludziom. Monografia „Przeszczep życiowo ważnych organów w eksperymencie” wydana w 1960 roku od razu była przetłumaczona na kilka języków i wydana w Berlinie, Nowym Jorku i Madrycie” – pisze Gazeta.ru. Obecnie przeszczepy serca są niemal rutynową operacją. Kolejność działań została opracowana do najdrobniejszych szczegółów, łącznie takich operacji przeprowadza się do 3800 tysięcy rocznie. Znane są przypadki, kiedy pacjenci po przeszczepie żyli ponad 20 lat. Rekordzistą został Amerykanin Toby Husman, który przeżył po operacji serca 30 lat i zmarł na raka skóry. Amerykańskiemu miliarderowi Davidowi Rockefellerowi przeszczepiono w ciągu jego życia siedem serc, pierwsze z nich otrzymał w 1976 roku, kiedy miał wypadek samochodowy, a ostatnie w wieku 101 lat. 

 

* Badacze ze Stanów Zjednoczonych, na podstawie analizy blogów, doszli do wniosku, że śmiertelnie chorzy ludzie rzadko poddają się złemu nastrojowi. Naukowcy przeanalizowali wiele postów na portalach społecznościowych, które pozostawili śmiertelnie chorzy ludzie. Uważnie odnieśli się do ostatnich słów umierających. Zdaniem naukowców, emocji, które udało im się odkryć u umierających, w żaden sposób nie można nazwać niepokojącymi. To raczej pojednanie i miłość. „Śmierć kojarzy się głównie ze smutkiem i przerażeniem. Ale ludzie mają niesamowitą zdolność adaptacji – zarówno fizycznej, jak i emocjonalnej” – uważa profesor Kurt Gray.  Badacze podkreślają, że im bliżej śmierci znajdują się ludzie, tym częściej w myślach i słowach umierających pojawiają się tematy religii i troski o rodzinę. Bardzo często na progu śmierci ludzie mówią o miłości. „Wodę i pokarmy dostaję teraz tylko przez kroplówkę – kap, kap, kap. Nie mogę zrobić żadnego ruchu bez pomocy innych. Ale jestem otoczony taką miłością i troską, że czuję, że jestem gotowy na następny krok” – pisze jeden z umierających pacjentów. „Niczego nie żałuję, miałem ciekawe życie. Darowano mi cudownych przyjaciół i rodzinę. Dlatego, jeśli to moja ostatnia lekcja, to nauczyłem się z niej najważniejszego. Miłość – to wielki dar. Miłość i uczciwość” – napisał inny pacjent. 

 

*Gdyby na ziemi nie było ludzi, świat wyglądałby zupełnie inaczej - uważa duński naukowiec Jens Cristian Svenning z Uniwersytetu Aarhus.Jak pisze duński portal Videnskab, planeta byłaby chłodniejsza o 1 stopień. Po drugie na Ziemi byłoby o wiele więcej wody, lodu i dzikich lasów. Wiele drzew byłoby o wiele większych od obecnych. Poza tym występowałoby o wiele więcej gatunków roślin i zwierząt. Bez człowieka światem rządziłyby duże zwierzęta, morza byłyby pełne ryby, a powietrze roiłoby się od owadów.

 

* Badania prowadzone przez naukowców amerykańskich i izraelskich wskazują, że liczebność plemników w nasieniu mężczyzn w krajach bogatych spadła o około 50% w ciągu ostatnich 40 lat. Wcześniej sugerowały to także inne podobne badania, ale krytykowano je jako niewiarygodne. Najnowsza analiza łączy w sobie wyniki ze 185 dokumentów i zdecydowanie sugeruje, że ta tendencja jest prawdziwa. Naukowcy nie wiedzą, co powoduje tak dramatyczny spadek męskiej płodności: jednym z najbardziej podejrzanych czynników są substancje szkodliwe dla hormonów, powszechnie stosowane w przemyśle.

 

*Eurodeputowany Janusz Korwin-Mikke znów dał popis swoich umiejętności retorycznych w Parlamencie Europejskim. Polska zastanawia się, co z nim zrobić.Korwin-Mikke jest politykiem znanym z poglądów tak kontrowersyjnych, że większa część wyborców nie bierze już nawet jego słów na poważnie. Polacy często przyznają, że darzą go sympatią — taką samą, jaką darzy się nieszkodliwych wariatów. Korwin-Mikke od lat stara się zrobić karierę w polityce, ubiegał się nawet o fotel prezydenta, ale nigdy nie udało mu się wyjść poza niszę radykalnej prawicy. W 2014 na fali kryzysu politycznego u schyłku drugiej kadencji rządu PO-PSL, został wybrany na europosła. Teraz swoje „mądrości" wygłasza na forum międzynarodowym. To postać niejednoznaczna. Ci, którzy go znają, wiedzą, że jest to człowiek o wielkiej inteligencji, mający nierzadko bardzo trafne spostrzeżenia. Większość jednak nie zgadza się z jego skrajnie liberalnymi poglądami gospodarczymi, uwielbieniem dla monarchii i… seksizmem. Lider UPR, Nowej Prawicy — a obecnie partii Wolność, wielokrotnie postulował odebranie kobietom praw wyborczych — ponieważ według Korwina nie znają się one na polityce w wystarczającym stopniu i nie są w stanie podejmować racjonalnych wyborów w tej dziedzinie. Jego ostatnie słowa wypowiedziane w Parlamencie Europejskim wzburzyły wszystkich: „To oczywiste, że kobiety muszą zarabiać mniej, bo są słabsze, mniejsze i mniej inteligentne" — stwierdził europoseł. Oburzeniem zareagowała natychmiast obecna na sali baskijska europosłanka z Hiszpanii, Iratxe García Pére: — Drogi deputowany, zgodnie z pańską opinią, nie mam prawa tu być, jako członek Parlamentu. Wiem, że pana to boli. Dzisiaj kobiety mogą tutaj siedzieć, by reprezentować europejskich obywateli z takimi samymi prawami jak pan. Jestem tu, by bronić wszystkich europejskich kobiet przed ludźmi takimi jak pan. JKW tłumaczył się potem ze swoich słów. Według niego „mądrość" i „inteligencja" to dwie różne sprawy: — Nie rozumiem przy tym, czemu Panie czepiają się tej inteligencji. To nie jest najważniejsza cecha człowieka. U mężczyzn ważniejsza jest siła i mądrość, u kobiet uroda i mądrość. Kobiety są zresztą średnio  mądrzejsze od mężczyzn (Skąd to wiemy? Bo nie widziano jeszcze kobiety, która by latała za facetem dlatego, że ma ładne nogi…) i mają lepszą pamięć, ale nie widziałem mężczyzny, który by się o to obraził! Mają Panie jakiś kompleks.

 

KOMENTARZE

  • Jak oni tak....to my tak ....do roboty Brukselo !
    //Komisja Europejska dała Polsce miesiąc na rozwiązanie problemów z reformą sądownictwa//

    https://pbs.twimg.com/media/DF7PmGZW0AA0y4a.jpg



    5*
    Zdrowia
  • I po co szukac na internecie jak wszystko u Pana Jeznacha jest
    w jednym miejscu?
  • @staszek kieliszek 03:39:23
    Witam, Panie Staszku
    Porządkując notatki w sprawie języka koreańskiego, o którym niedługo coś napiszę, pomyślałem o Pańskich wnukach. Pozdrawiam Pana najserdeczniej. BJ

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031