Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
3826 postów 1806 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Trump w Brukseli

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

CO PISZĄ INNI: Dziś w Brukseli zbiera się doborowe towarzystwo - prezydenci i szefowie rządów krajów NATO. Leonid Sigan ze Sputnika rozmawia z polskim politologiem i publicystą dr Mariuszem Olszewskim.

 

Ten szczyt NATO będzie zapewne szczególnie bacznie obserwowany i szeroko komentowany ze względu na to, że udział w niej bierze Donald Trump, który o Sojuszu Północnoatlantyckim mówił różnie. Jakie są oczekiwania Polski?

Myślę, że to spotkanie będzie głównie nacechowane ciekawością sojuszników zachodnioeuropejskich w stosunku do nowego prezydenta USA Donalda Trumpa. Ciekawością, kierowaną po różnego rodzaju jego deklaracjach, które padały w czasie kampanii wyborczej i później, po objęciu przez niego urzędu prezydenta w Białym Domu. Myślę, że na specjalne inicjatywy nie ma co liczyć. Będzie to po prostu przedstawienie siebie i poznanie poglądów prezydenta USA na rolę Sojuszu i pytanie, czy dotrzyma słowa, czy przedstawi coś nowego, czy powtórzy coś, co było już artykułowane przez niego w czasie kampanii wyborczej. Mam tu na myśli to, czy USA chcą, czy też nie chcą być światowym policjantem. Czy rola NATO będzie taka sama jak za Baracka Obamy? Podróż Donalda Trumpa, którą rozpoczął od Arabii Saudyjskiej, wskazywałaby na to, że jednak walka z terroryzmem będzie na pierwszym planie i NATO podporządkuje swoje priorytety tym działaniom.

 

Z prasy wiemy, że Andrzej Duda na brukselskim spotkaniu podkreśli gotowość do zwiększenia wydatków na obronę kraju. Mówił o tym szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Paweł Sołoch w wywiadzie dla polskich mediów. Czy Pana zdaniem jest to inicjatywa, która może się spotkać ze zrozumieniem sojuszników?

Może się spotkać ze zrozumieniem polskich żołnierzy, ponieważ deklaracje z ust polityków i obecnej partii rządzącej, ale także poprzednich koalicji rządowych były tylko słowami. Gdybyśmy za 10 lat przy tych deklaracjach słownych zaprosili żołnierzy rosyjskich do Polski, to oznaczałoby, że spotkają się z muzeum z czasów ZSRR ze sprzętem, którym dysponuje armia polska. W związku z tym każda wypowiedź, dotycząca zwiększenia wydatków, dla żołnierzy polskich będzie oznaczała odrobinę nadziei, że może zrobimy chociaż dwa kroki do przodu w stronę modernizacji tego, czym armia polska dysponuje. Z drugiej strony muszę powiedzieć, że to, co się dzieje w tej chwili, te szumne zapowiedzi dotyczące zakupienia Patriotów, urządzania programu „Narew", programu „Wisła" są niestety tylko zagrywkami PR-owymi. Nawet Amerykanie są zaskoczeni deklaracjami polskiego ministerstwa, kiedy wyznacza konkretne daty na zakup komponentów chociażby do „Wisły", gdzie nawet amerykańska armia w tak krótkim czasie nie będzie dysponowała takim sprzętem. To jest na razie tylko i wyłącznie deklaracja słowna i nic więcej.

 

Wróćmy do Brukseli. Przełomowe były sesje w Newport w 2014 roku i w Warszawie w roku ubiegłym. Novum stał się po nich termin „ flanka wschodnia". Na Wschód Europy, konkretnie ku granicom Federacji Rosyjskiej, przesunęły się natowskie bataliony. Czy więc świat stał się bardziej bezpieczny? Czy Państwo Islamskie zostało pokonane?

Ja uważam, że świat staje się bardzo niebezpieczny i przed tym niebezpieczeństwem, póki co, Polska dobrze się broni poprzez niewpisywanie się w ten scenariusz, który zaplanowała w Unii Europejskiej Angela Merkel. Przypomnę, że to na jej zaproszenie mamy teraz w Unii tłumy emigrantów, czy uchodźców, wśród których są ukryci bojownicy Państwa Islamskiego. To jest bardzo niebezpieczne. Świat stoi w obliczu olbrzymich wyzwań, a nadchodzące lato nie będzie należało do tych, które będą bezpieczne w Europie. Przesunięcie na wschodnią flankę miało sens przy pewnej narracji, która trwała jeszcze za prezydenta Obamy.  Natomiast w tej chwili już pewne akcenty zostały przesunięte w zupełnie inne obszary świata i myślę, że to będzie obecnie ograniczane. Samo to, że Polska nie uzyskała stałych baz natowskich, tylko bazy rotacyjne, oznacza, że jest to swego rodzaju przykrycie realnych oczekiwań poprzez maskowanie pewnych wydarzeń, które mają być odczytywane jako wzmocnienie zaufania, które między sojusznikami powinno występować. Raczej się tego zaufania nie ma i prezydent Donald Trump podczas wizyty głównie będzie miał za zadanie powiedzieć, że ta więź istnieje między uczestnikami Sojuszu Północnoatlantyckiego. Czy mu się to uda? Nie wiem, bo w tej chwili jest za dużo spraw, rozbieżnych interesów między poszczególnymi sojusznikami NATO, żeby można było połączyć i wyznaczyć jeden cel, który będzie spajał tę strukturę.

 

 Czy według Pana posła plany rozszerzenia Sojuszu o nowe państwa są realne? Pod drzwiami stoi Czarnogóra, do tych drzwi pukają Gruzja i Ukraina.

Myślę, że jeżeli chodzi o Czarnogórę — tak. Natomiast Gruzja i Ukraina sądzę, że nie. Jest to wrzucenie kolejnego punktu do debaty, która tak czy inaczej, prędzej czy później nastąpi między Waszyngtonem a Moskwą. W związku z tym, odczytuję takie zgłaszanie przyjęć kolejnych członków jako karty przetargowe przed spotkaniem na prawdziwym szczycie, czyli spotkaniem Putin-Trump.

 

 

KOMENTARZE

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930