Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
3705 postów 1762 komentarze

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Poniedziałek, 22 maja 2017

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

ACTA DIURNA (1037). Zapraszam na serwis informacji i komentarzy ze świata.

 

* Amerykański senator John McCain oświadczył w programie Fox News Sunday, że szef rosyjskiego MSZ Siergiej Ławrow „nie ma nic do roboty w Gabinecie Owalnym". W ten sposób skomentował niedawne spotkanie Ławrowa i Donalda Trumpa w Waszyngtonie. McCain nazwał rosyjskiego ministra „marionetką bandyty i mordercy" oraz „propagandystą i lokajem" Władimira Putina. Rosyjskiego prezydenta amerykański senator oskarżył o „użycie rosyjskiej wysoce precyzyjnej broni do ataków na szpitale w Aleppo". Słynący z ostrego antyrosyjskiego stanowiska senator wcześniej już pozwalał sobie na podobne wypowiedzi pod adresem Władimira Putina. Poza tym wielokrotnie oskarżał Rosję o to, że rosyjskie Siły Powietrzno-Kosmiczne rzekomo przeprowadzają naloty na obiekty infrastruktury pokojowej w Syrii, a nie na pozycje terrorystów. Przedstawiciele Ministerstwa Obrony Rosji zaprzeczali tej informacji. Ponadto McCain pragnie wprowadzenia nowych sankcji przeciwko Moskwie z powodu jej „ingerencji" w wybory w USA. Przy czym ani on, ani jego koledzy do tej pory nie przedstawili żadnych dowodów winy Kremla. Na początku maja z tego powodu Komisja do Spraw Zagranicznych Senatu zrezygnowała z projektu nowych sankcji, co według mediów rozzłościło jastrzębi w Kongresie. 

 

* Rzeczniczka MSZ Rosji Maria Zacharowa uważa, że amerykański senator John McCain, który arogancko wypowiedział się na temat prezydenta Rosji Władimira Putina i ministra spraw zagranicznych Siergieja Ławrowa, nie wzbudza żadnych uczuć poza litością.   „Najwyraźniej swoich działaczy politycznych McCainowi nie wystarczy — wytwarza o wiele więcej jadu. Poza litością McCain już od dawna nie wzbudza żadnych emocji" — cytuje Zacharową Narodowe Biuro Informacyjne. 

 

* Prezydent USA Donald Trump odwiedził Arabię​​Saudyjską. Do Rijadu przyjechali przywódcy krajów arabskich i muzułmańskich. Na ostatnim szczycie monarcha powiedział, że wizyta i spotkanie z prezydentem Stanów Zjednoczonych „ustali sojusz przeciwko ekstremizmowi i terroryzmowi”. Donald Trump oświadczył, że Stany Zjednoczone dążą do stworzenia „koalicji narodów” przeciwko terroryzmowi. Członek Rady Bezpieczeństwa i Obrony Narodowej egipskiego parlamentu, deputowany Ahmed Ismail powiedział agencji Sputnik, że w Rijadzie decydowano o przyszłym rozmieszczeniu sił w regionie i prezydent Egiptu Abd al-Fattah as-Sisi udał się tam właśnie z tego powodu. „Głównym zadaniem Egiptu jest przywrócenie równowagi sił na Bliskim Wschodzie oraz ochrona krajów Zatoki Perskiej przed zewnętrznymi zagrożeniami. Jednocześnie Egipt nie wierzy zapewnieniom amerykańskiej strony”. „Prezydent Abd al-Fattah as-Sisi i egipskie państwo potwierdzili potrzebę pokojowego rozwiązania kryzysu syryjskiego, a nie wojennego”. Poruszono kwestię utworzenia „arabskiego NATO”. Egipt wejdzie w jego skład, ale opowiada się przeciwko konfrontacji z Syrią. W Syrii można walczyć tylko z terroryzmem. Na spotkaniu omawiano również kwestię stref wpływów i dalszej strategii w regionie, więc Egipt musiał uczestniczyć, powiedział Ahmed Ismail. Odnośnie Donalda Trumpa, Egipt dobrze zna specyfikę amerykańskiej polityki, w której zmieniają się ludzie, prezydenci, ale polityka i cele pozostają takie same. Według rozmówcy prezydent Abd al-Fattah as-Sisi dobrze o tym wie i będzie działać w oparciu o narodowe interesy.

 

* Ankara nie będzie tolerować dwulicowej polityki UE, która nie dotrzymuje obietnic danych Turcji - oznajmił prezydent kraju Tayyip Erdogan, zabierając dzisiaj głos podczas nadzwyczajnego zjazdu rządzącej Partii Sprawiedliwości i Rozwoju.Nadzwyczajny zjazd Partii Sprawiedliwości i Rozwoju został zwołany w celu wybrania Erdogana na przewodniczącego partii. Turecki przywódca podjął decyzję w sprawie powrotu do Partii Sprawiedliwości i Rozwoju po opublikowaniu ostatecznych wyników referendum konstytucyjnego przeprowadzonego 16 kwietnia, na którym Turcy opowiedzieli się za zmianą systemu politycznego z parlamentarnego na polityczny. Erdogan jest jednym z założycieli Partii Sprawiedliwości i Rozwoju, ale w sierpniu 2014 roku wystąpił z niej po wybraniu na prezydenta kraju. Zgodnie z zatwierdzonymi na referendum poprawkami do Konstytucji prezydent nie musi występować ze swojej partii politycznej, jak było to wcześniej.„Nie będziemy tolerować dwulicowości UE, która wykazuje brak szacunku wobec Turcji i jej narodu. Albo UE spełni swoje obietnice i zatwierdzi liberalizację ruchu wizowego z Turcją, przeznaczy obiecane środki na wsparcie uchodźców i zlikwiduje bariery w rozmowach na temat wejścia naszego państwa do UE, albo każdy pójdzie swoją drogą" — oznajmił Erdogan. Wcześniej Erdogan oznajmił, że Ankara zrewiduje swoje stanowisko w sprawie wejścia do UE, jeśli nie będzie pozytywnych zmian w tej kwestii oraz jeśli zachowa się obecne wrogie nastawienie niektórych państw członkowskich unii. 

 

* Pentagon zawyżył kosztorys wydatków na zakup paliwa, a nadwyżkę środków przeznaczył na szkolenie syryjskiej opozycji i operacje w Afganistanie – pisze „The Washington Post”. Według gazety od 2015 roku ze środków, które zdobyto dzięki znacznemu zawyżeniu kosztorysów budżetowych, na szkolenie sił opozycji w Syrii wydano 80 mln dolarów, a na „nieprzewidziane wydatki w Afganistanie” – 1,4 mld dolarów. Kolejne 450 mln dolarów wydano na program umożliwiający pracownikom służby zdrowia wypisywanie żołnierzom leków. Jest on często wspominany w związku z zarzutami dotyczącymi machinacji finansowych. Jak informuje gazeta, amerykański Departament Obrony zużywa największe na świecie ilości paliwa. Rocznie Pentagon nabywa około 100 mln baryłek na potrzeby sił lądowych, lotnictwa i floty. Resort przyznał, że w latach 2010-2016 faktycznie otrzymał 5,6 mld dolarów na zakup paliwa. Urzędnicy twierdzą, że nie chcieli pozyskać dodatkowych środków, a jedynie podczas planowania wydatków nie uwzględnili spadku cen paliw. W marcu prezydent USA Donald Trump wnioskował o przyznanie resortowi obrony na 2018 rok 639 mld dolarów, czyli o 52 mld więcej niż w bieżącym roku finansowym.

 

* Trump zażądał od Iranu zaprzestania wspierania „terrorystów i rebeliantów”. USA i Izrael mówią jednym głosem w kwestii zrozumienia niedopuszczalności posiadania przez Iran broni nuklearnej i razem żądają od niego zaprzestania wspierania „terrorystów i rebeliantów”, powiedział amerykański lider Donald Trump podczas swojej wizyty w Jerozolimie. Uświadomienie sobie irańskiego zagrożenia i potrzeby przeciwstawienia się mu prezydent, który przybył do Jerozolimy z Rijadu, nazwał przedmiotem rosnącego konsensusu na całym świecie, w tym w krajach arabskich i muzułmańskich. „Izrael i Stany Zjednoczone mówią jednym głosem, że nigdy nie należy dopuścić do tego, aby Iran posiadł broń nuklearną. Nigdy. Powinien zaprzestać finansowania, szkolenia i wyposażanie terrorystów i rebeliantów i to natychmiast” — powiedział Trump po rozmowach z prezydentem Izraela Re’uwenem Rivlinem. „W tej kwestii istnieje jednoznaczny konsensus narodów świata, w tym wielu krajów muzułmańskich. Rośnie świadomość wśród waszych arabskich sąsiadów tego, że mają wspólną sprawę z wami, wspólne zagrożenie ze strony Iranu. Jest to rzeczywiście zagrożenie. Nie może być tutaj żadnych wątpliwości” — dodał. Trump podziękował izraelskiemu rządowi za „zaangażowanie na rzecz osiągnięcia pokoju z Palestyńczykami” i obiecał konkretnie omówić ponowne uruchomienie procesu uregulowania z premierem Izraela Benjaminem Netanjahu i palestyńskim przywódcą Mahmudem Abbasem.  Rivlin odpowiedział, że Izrael jest gotowy, aby iść w stronę pokoju ze swoimi sąsiadami. „Panie prezydencie, chcemy iść do przodu i powinniśmy zrobić to razem, razem ze Stanami Zjednoczonymi” — powiedział.

 

* Rosyjski wojskowy, kapitan Jewgienij Konstantinow, który urodził się i wychował w Birobidżanie, zginął w Syrii, ratując towarzysza broni przed terrorystami. Poinformował o tym agencję RIA Novosti przedstawiciel rady regionalnego oddziału Ogólnorosyjskiej Organizacji Społecznej Weteranów Braterstwo Broni w Żydowskim Obwodzie Autonomicznym.  „3 maja 2017 roku w trakcie walki kapitan Jewgienij Konstantinow zauważył, że jego towarzysz broni został ranny i nie może odpierać ataków terrorystów. Rzucił się z pomocą. Jednak siły były nierówne. Jewgienij został 6-krotnie postrzelony z broni palnej. Drugi wojskowy również zginął" — oznajmił informator agencji. 32-letni Konstantinow został pochowany z wojskową asystą honorową 7 maja w Nowosybirsku, gdzie mieszkają jego rodzice, i pośmiertnie nagrodzony Orderem Męstwa. Jak podkreśliła regionalna organizacja, Jewgienij Konstantinow wychował się w rodzinie wojskowego, w 2002 roku ukończył szkołę w Birobidżanie i dostał się na nowosybirską uczelnię wojskową. W Syrii w charakterze doradcy wojskowego pomagał dowództwu wojsk syryjskiej armii w szkoleniu wojskowych. Ministerstwo Obrony Rosji na razie nie wydało oficjalnego komentarza w tej sprawie.

 

* Korea Północna wystrzeliła nieznaną modyfikację rakiety lub pocisku z rejonu Pukch'ang prowincji P'yŏngan Południowy. Według oświadczenia południowokoreańskich wojskowych „pocisk" nie był międzykontynentalną rakietą balistyczną. Obecnie wojskowi ustalają jego typ i zasięg lotu. Japońska telewizja NHK, powołując się na Ministerstwo Obrony, podaje, że rakieta spadła do Morza Japońskiego, poza granicą wyłącznej strefy gospodarczej Japonii. Start odbył się dokładnie tydzień po odpaleniu rakiety balistycznej, która pod względem swoich charakterystyk jest doskonalsza od poprzedników. Japońscy wojskowi przypuścili wówczas, że rakieta ta została zaprezentowana na paradzie 25 kwietnia i przyciągnęła uwagę specjalistów.  Południowokoreańscy wojskowi uważają, że  KRLD wystrzeliła rakietę balistyczną średniego zasięgu — „Pukkyson-2" — informuje agencja Yonhap.

 

* Pocisk balistyczny średniego zasięgu przeleciał około 500 kilometrów i spadł do Morza Japońskiego. Chociaż wciąż nie jest to realne zagrożenie dla sąsiadów reżimu, to Japonia, Korea Południowa i USA krytykują władze w Pjongjangu. Po potwierdzeniu informacji o przeprowadzeniu próby rakietowej, prezydent Korei Południowej Mun Dze In zwołał Radę Bezpieczeństwa Narodowego. Na atak krytycznie odpowiedziały też Stany Zjednocozne i Japonia.  Jest to już kolejny w ostatnich tygodniach tego typu incydent. Od kwietnia, USA, Chiny, Japonia i Korea Południowa są w stanie gotowości w związku z działaniami reżimu północnokoreańskiego. W kwietniu Stany Zjednoczone zdecydowały się przemieścić w region Półwyspu Koreańskiego swoje okręty wojenne.  Władze w Pjongjangu przeprowadzają nie tylko próby rakiet balistycznych, ale także kontynuują program jądrowy, wbrew rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ i międzynarodowym sankcjom.

 

* Chiny poprosiły USA o 100-dniową karencję na wpływ gospodarczy na Koreę Północną, pisze japońska gazeta „Asahi”. Według niej kwestia ta była omawiana na spotkaniu amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa i przewodniczącego ChRL Xi Jinpinga w kwietniu. Władze USA zażądały surowszych środków wobec Korei Północnej, której 90% zagranicznego obrotu handlowego przypada na Chiny. W przeciwnym razie Stany Zjednoczone zagroziły rozszerzeniem sankcji wobec Korei Północnej na te chińskie przedsiębiorstwa i instytucje finansowe, które współpracują z Pjongjangiem, zaznacza gazeta. Przy takim scenariuszu chińskie firmy nie będą mogły współpracować z amerykańskimi partnerami.  W odpowiedzi na to ChRL poprosiła o 100 dni karencji — podobnej do tej, którą Pekin i Waszyngton uzgodniły wcześniej w sprawie handlu zagranicznego, pisze gazeta. Handlowy plan, który przewiduje zwiększenie amerykańskiego eksportu do Chin, w ciągu 100 dni ma na celu zmniejszenie dysproporcji handlowej między oboma krajami i redukcję deficytu handlowego USA. Jednak gazeta ma wątpliwości co do możliwości Chin wpłynięcia na Koreę Północną, która tylko w ostatnim tygodniu przeprowadziła dwa wystrzały rakietowe. 

 

* Japonia uważa za konieczne połączenie wysiłków skierowanych przeciwko KRLD nie tylko z Koreą Południową i USA, ale też z Rosją i Chinami – powiedział japoński premier Shinzō Abe. Pomimo ostrzeżeń ze strony społeczności międzynarodowej znowu, po raz drugi w tym tygodniu, KRLD przeprowadziła start pocisku balistycznego. Jest to wyzwanie dla świata, które podważa wysiłki społeczności międzynarodowej zmierzające do pokojowego rozwiązania (problemów na Półwyspie Koreańskim). Na szczycie G7 w tym tygodniu zamierzamy podnieść kwestię KRLD jako jednego z głównych problemów i wysłać jednoznaczny sygnał. Oczywista jest współpraca z Koreą Południową i USA, ale ważne jest też współdziałanie z Rosją i Chinami – podkreślił szef japońskiego rządu. Z punktu widzenia bezpieczeństwa statków powietrznych i morskich ten start rakietowy jest zagrożeniem. Ponadto jest jawnym naruszeniem rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ. Powtarzające się prowokacje ze strony KRLD są niedopuszczalne i kierujemy pod jej adresem zdecydowany protest – powiedział na konferencji prasowej w Tokio sekretarz generalny japońskiego rządu Yoshihide Suga. Wcześniej poinformowano, że Korea Północna wystrzeliła w niedzielę pocisk balistyczny z powiatu Pukch'ang, w prowincji P'yongan Południowy, w środkowej części kraju. Według południowokoreańskiego sztabu generalnego przeleciał on około 500 km i spadł do Morza Japońskiego. Pocisk miał mniejszy zasięg, niż rakiety wykorzystywane podczas trzech ostatnich północnokoreańskich testów.

 

* Rezultatem wizyty prezydenta Filipin Rodrigo Duterte w Pekinie było podpisanie porozumienia o chińskich inwestycjach na kwotę 9 mld dolarów. Jednak zdaniem filipińskiego ministra finansów Carlosa Domingueza zapotrzebowanie kraju na inwestycje jest znacznie większe. Na ile trwałe okaże się zbliżenie Manili z Pekinem? Sputnik poprosił o komentarz wicedyrektora Instytutu Krajów Azji i Afryki Moskiewskiego Uniwersytetu Państwowego Andrieja Karniejewa. Filipiński minister finansów twierdzi, że Manila będzie szukać alternatywnych źródeł finansowania projektów infrastrukturalnych, aby zbytnio nie uzależniać się od Chin. Dla Filipin, które są jednym z biedniejszych krajów w regionie, zapotrzebowanie na inwestycje wynosi 167 mld dolarów.  Według Domingueza Chiny nie są rozpatrywane jako główne źródło pozyskiwania funduszy. Filipiński rząd oświadczył, że analizowane są propozycje pochodzące z Korei Południowej i Japonii. Nie wykluczone, że pewne obietnice dadzą również Stany Zjednoczone.Stosunki między Filipinami a Chinami w ostatnim czasie uległy poprawie, choć te państwa stoją po przeciwnych stronach barykady w sporach terytorialnych na Morzu Południowochińskim. Jednak Duterte najwidoczniej nadal balansuje między mocarstwami i jest gotów normalizować stosunki z USA i innymi państwami, jeśli wyciągnie z tego określone korzyści.Pod koniec kwietnia Trump rozmawiał przez telefon z Duterte. Amerykański przywódca zaprosił filipińskiego prezydenta do Waszyngtonu. W komunikacie Białego Domu podkreślono, że prezydenci odbyli „przyjacielską rozmowę”, podczas której omówili kwestie bezpieczeństwa w regionie Azji Południowo-Wschodniej oraz walkę z handlem narkotykami, którą wypowiedział na Filipinach Duterte. Stany Zjednoczone, odkładając na bok retorykę o autorytarnych rządach filipińskiego lidera, spróbują wykorzystać zainteresowanie Filipin rozwojem współpracy gospodarczej, aby powstrzymać wzrost znaczenia Chin w regionie. Nie jest jasne, czy w najbliższych miesiącach Duterte pojedzie do USA, ale już wiadomo, że w listopadzie Donald Trump uda się na Filipiny, gdzie weźmie udział w szczycie Azji Wschodniej i szczycie USA- ASEAN. Z pewnością amerykański prezydent zaproponuje gospodarzowi kolejną transakcję. Trudno przewidzieć reakcję Duterte. Nie tylko z powodu jego  zamiłowania do nieoczekiwanych posunięć. Pomimo amerykańskich wysiłków, zmierzających do przywrócenia utraconej pozycji na Filipinach, decydującą rolę w określaniu kierunku filipińskiej dyplomacji – według większości ekspertów – odgrywają Chiny. Pekin najwyraźniej jest gotów do zawarcia kompromisu z Filipinami, które jeszcze niedawno były jego przeciwnikiem w trybunale haskim. Filipiny i Chiny zamierzają przeprowadzić konsultacje w sprawie sporów terytorialnych na Morzy Południowochińskim. Ten  kanał dialogu powinien mieć stały charakter. Dialog dotyczący sporów terytorialnych może stać się nowym startem w relacjach między obu państwami. Chiny chcą wykorzystać do pogodzenia się z Manilą swoje projekty w zakresie współpracy gospodarczej, m.in. ambitny projekt Pas i Szlak.

 

* Prezydent Filipin Rodrigo Duterte zapewnił, że nie pozwoli, aby USA traktowały jego kraj jak swoją kolonię. Dotyczy to stosunku Ameryki. Nadal traktujecie nas jak kolonię? Żartujecie? Nie pozwolę, abyście traktowali mnie jak jakiegoś kolonialnego gubernatora. Jesteśmy niezależnym krajem. Możemy pokonać trudności. Możemy być głodni, ale tym razem chcemy, aby traktowano nas z godnością – powiedział Duterte w wywiadzie dla rosyjskich mediów. Filipiński prezydent znany jest ze swoich ostrych wypowiedzi pod adresem USA za prezydentury Baracka Obamy. Swego czasu domagał się m.in., aby USA nie traktowały jego kraju „jak psa na smyczy”. Zapewniał też, że Ameryka może zapomnieć o umowie ws. rozszerzenia współpracy w sferze obronnej, jeśli utrzyma się on u władzy. Duterte powiedział też, że najwyższy czas, aby Filipiny „pożegnały się” z USA. Jednak nieco później stwierdził, że Manila nie może zerwać stosunków ze Stanami Zjednoczonymi, ale nie ma potrzeby dostosowywania swoje polityki do amerykańskiej. W listopadzie Duterte pogratulował Trumpowi wygranej w wyborach, dodając, że można z nim pracować. Z kolei amerykański prezydent zaprosił go do Waszyngtonu.

 

* Prezydent Federacji Rosyjskiej Władimir Putin 25 maja przeprowadzi negocjacje z prezydentem Filipin Rodrigo Duterte. Zostanie złożone wspólne oświadczenie i dojdzie do podpisania szeregu dokumentów - donosi serwis prasowy Kremla. Podaje on również, że zaplanowano wymianę zdań na temat aktualnych problemów międzynarodowych i regionalnych, z naciskiem na zagadnienia związane z zapewnieniem stabilizacji i bezpieczeństwa w regionie Azji i Pacyfiku. „Jako rezultat wizyty przewiduje się zatwierdzenie wspólnego oświadczenia, a także podpisanie szeregu dokumentów dwustronnych" — dodano w komunikacie prasowym. Prezydent Filipin Rodrigo Duterte oświadczył, że omówienie zagadnień związanych z bezpieczeństwem i obroną zajmie centralne miejsce w trakcie jego wizyty w Rosji. „W warunkach zagrożenia stwarzanego przez terroryzm, narkotyki i przestępczość międzynarodową jednymi z najważniejszych elementów są porozumienia z Rosją w dziedzinie bezpieczeństwa i obrony. Są to te zagadnienia, które chciałbym rozpracować" — oświadczył Duterte w wywiadzie dla rosyjskich mediów udzielonym u progu wizyty rozpoczynającej się w tym tygodniu. Według niego ważne miejsce w trakcie jego wizyty w Rosji zajmą także sprawy związane z „wprowadzeniem bilansu w relacjach handlowych  między naszymi państwami oraz porozumienia w dziedzinie rolnictwa". „Rozpoczynamy nowy rozdział w historii naszego kraju. Jesteśmy gotowi do nawiązywania kontaktów z Europą Zachodnią. Gdy zostałem wybrany, miałem już plany odwiedzenia Rosji. Po pierwsze, chodzi o zacieśnianie dwustronnych kontaktów z Federacją Rosyjską. Więcej importujemy niż eksportujemy do Rosji. Mamy nadzieję na osiągnięcie balansu w tej sprawie, wysuwając liczne inicjatywy, przeważnie w dziedzinie produkcji płodów rolnych" — oświadczył prezydent Filipin.

 

* Na miesiąc przed tym, jak Republikanie nominowali Donalda Trumpa na kandydata na prezydenta, jeden z jego najbliższym sojuszników w amerykańskim Kongresie Kevin McCarthy w rozmowie z kolegami podzielił się podejrzeniami, że „Putin płaci Trumpowi”. „Washington Post” dysponuje nagraniem tej wypowiedzi. „Moim zdaniem Putin płaci dwóm osobom: Trumpowi i Rohrbacherowi” – powiedział Kevin McCarthy w nagraniu z 15 czerwca 2016 roku, do którego dotarli dziennikarze „Washington Post”. Dana Rohrbacher jest republikaninem z Kalifornii, znanym w kongresie, jako gorący obrońca Władimira Putina i Rosji. Jak przypomina dziennik, rozmowa McCarthy'ego i Ryana miała miejsce dzień po tym, jak rosyjscy hakerzy zaatakowali system informatyczny Partii Demokratycznej. W dniu ataku hakerskiego republikańscy ustawodawcy spotkali się także z premierem Ukrainy Wołodymyrem Hrojsmanem. Podczas tego spotkania Hrojsman opisywał przypadki mieszania się Rosji w sprawy sąsiadów i kremlowską taktykę finansowania populistycznych polityków, podkopując wschodnioeuropejskie instytucje demokratyczne. Podczas nagrania słychać, że po tym, jak McCarthy podzielił się swoimi podejrzeniami, niektórzy obecni zaczęli się śmiać. McCarthy dodał wówczas: „Przysięgam na Boga”. Paul D. Ryan spiker Izby Reprezentantów USA przerwał wówczas rozmowę i powiedział do obecnych: „Żadnych przecieków. W ten sposób wiemy, że jesteśmy tutaj jedną rodziną”. „I w ten sposób uwagi McCarty'ego były tajne przez prawie rok” – zauważa dziennik „Washington Post”. Nagrana rozmowa daje nam wgląd w wewnętrzne poglądy przywódców Partii Republikańskiej, którzy znajdują się obecnie pod rosnącą presją w związku z zachowaniami Donalda Trumpa. Pokazuje ponadto, że w Izbie dyskutowano na temat „zaangażowania” Rosji w wyborach w Stanach Zjednoczonych w 2016 roku i o relacjach Trumpa z Kremlem. Liderzy partii Republikańskiej do tej pory opowiadali się za powołaniem niezależnej komisji lub specjalnego prokuratora do zbadania potencjalnych rosyjskich ingerencji w wybory w Stanach Zjednoczonych w 2016 roku. W środę 17 maja zastępca prokuratora generalnego Rod Rosenstein ogłosił, że do zbadania sprawy wyznaczony został Robert S. Mueller III, były prokurator, który w latach 2001-2013 był dyrektorem Federalnego Biura Śledczego Stanów Zjednoczonych.

 

* Amerykańska telewizja NBC News przedstawiła szczegóły rozmowy prezydenta USA Donalda Trumpa z szefem rosyjskiego MSZ Siergieja Ławrowa. Według danych źródeł chodziło o plany terrorystów z Państwa Islamskiego dotyczące przygotowania wybuchu na pokładzie samolotu. Trump i Ławrow spotkali się w ubiegłym tygodniu w Gabinecie Owalnym Białego Domu.  Pózniej media poinformowały, że amerykański prezydent podzielił się z dyplomatą supertajną informacją na temat PI. Amerykańscy urzędnicy twierdzą, że na spotkaniu Trumpa i Ławrowa rzeczywiście była mowa o Państwie Islamskim. Prezydent USA rzekomo powiedział o tym, że terroryści przygotowują zamach na pokładzie samolotu lecącego do USA.Źródła telewizji podają, że terroryści planują zestrzelenie jednego z samolotów za pomocą bomby ukrytej w laptopie. Według niektórych danych systemy kontroli na lotniskach mogą "przeoczyć" podobny ładunek wybuchowy.NBC News podkreśla, że ujawnienie tej informacji naraża życie izraelskiego agenta, który przeniknął w szeregi PI i przekazał Waszyngtonowi informację o planach terrorystów. Sam Donald Trump oznajmił wczoraj, że miał prawo podzielić się informacją z Moskwą.Jako prezydent chciałem podzielić się z Rosją (na jawnym spotkaniu Białego Domu) informacją o terroryzmie i bezpieczeństwie lotów, do czego miałem pełne prawo. Chcę także, aby Moskwa znacząco zaktywizowała walkę przeciwko PI i terroryzmowi — napisał Trump na swoim Twitterze, nie podając szczegółów rozmowy z Ławrowem.Rozmowę Trumpa i Ławrowa skomentował doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Herbert McMaster. "Żadne źródła w żaden sposób nie zostały skompromitowane" — poinformował dziennikarzy. Według słów doradcy Trumpa podczas rozmów amerykański przywódca podkreślił, że Moskwa i Waszyngton powinny współpracować w krytycznie ważnych sferach.Prezydent USA jako naczelny dowódca ma prawo do odtajniania każdej informacji. Tymczasem przeciwnicy Trumpa twierdzą, że prawdopodobne przekazanie informacji Rosji może zaszkodzić stosunkom z sojusznikami, od których Waszyngton otrzymał te dane. Jednocześnie działania Trumpa skrytykowali nie tylko Demokraci, którzy siłą rzeczy szukają sposobu na wbicie szpilki republikańskiemu prezydentowi, ale również członkowie jego partii. Na przykład, wyjaśnień zażądał spiker Izby Reprezentantów Kongresu Paul Ryan.  „Nie wiemy, o czym była mowa, ale ochrona tajemnicy państwowej ma pierwszoplanowe znaczenie. Spiker ma nadzieję, że administracja przedstawi pełne wyjaśnienia" — oznajmił rzecznik Ryana Doug Andres. Demokraci w ogólne nazwali działania Trumpa „niebezpiecznymi i nierozsądnymi".Wielka stara partia (Republikanie) powinna przedłożyć interesy państwa nad interesami partii i niezwłocznie zażądać niezależnego dochodzenia i powołania specjalnego prokuratora — napisał na Twitterze drugi rangą reprezentant Partii Demokratycznej w Senacie Richard Durbin. Najwyższy rangą Demokrata w komisji wywiadu Mark Warner oznajmił, że ta informacja stała się „ciosem" we wspólnotę wywiadowczą. 

 

* Grupa hakerska Shadow Bokers, która przyznała się do wykradzenia programów szpiegowskich Agencji Bezpieczeństwa Narodowego (NSA) USA, oświadczyła, że od czerwca zacznie publikować dane dotyczące rakietowych i jądrowych projektów różnych krajów - podaje agencja Reutera. Według informacji agencji, hakerzy grożą publikowaniem co miesiąc wycieków informacji z Rosji, Chin, Iranu i KRLD, a także danych z międzybankowego systemu SWIFT. Hakerzy obiecują także dać wszystkim chętnym możliwość nabycia programu pozwalającego na włamania do przeglądarek, trasowników i smartfonów. Członkowie grupy planują ponadto otworzyć dostęp do systemu operacyjnego Windows 10 korporacji Microsoft, który wcześniej był odporny na włamania. Przedstawiciele Microsoft już oświadczyli, że szykują się do odparcia gróźb hakerów z Shadow Brokers. Poprzednie słabe miejsca systemu operacyjnego ujawnione przez hakerów korporacja wiązała właśnie z narzędziami wykradzionymi z NSA — zauważa Reuters.

 

* W Rosji coraz częściej ironizują nad zamieszaniem panującym w Waszyngtonie, ale nie należy obarczać winą wyłącznie prezydenta USA Donalda Trumpa - uważa sprawozdawca Bloomberga Leonid Berszydzki. Niedawno Trump napisał na Twitterze, że Rosja „ukrywa śmiech, patrząc na to, jak USA rozrywają się na części". Sam autor artykułu jest przekonany, że rosyjskie władze śmieją się całkiem otwarcie. Wielu w USA zastanowiła reakcja Siergieja Ławrowa na wiadomość o zwolnieniu dyrektora FBI Jamesa Comeya. Jednak „sztucznego" zdziwienia rosyjskiego dyplomaty nie da się porównać do propozycji Władimira Putina, aby podzielić się z Kongresem Stanów Zjednoczonych stenogramem rozmów Ławrowa i Trumpa. „Oczywiście to oświadczenie jest czystym naśmiewaniem się. Nie sposób sobie wyobrazić, że Kongres zwróci się z taką prośbą do rosyjskiego prezydenta" — pisze sprawozdawca. Zwraca także uwagę na udany dowcip szefa rosyjskiego MSZ na spotkaniu z sekretarzem Rady Europy Thorbjørn Jaglandem. „Mam nadzieję, Pan nie będzie miał problemu z powodu zdjęcia?" — zapytał Jagland swojego kolegę podczas sesji zdjęciowej.   „Zależy to od tego, jakie tajemnice chce Pan mi przekazać" — odbił piłeczkę Ławrow. „Taki rosyjski humor cieszy się w Europie powodzeniem" — uważa Bershidsky. Według niego rosyjskie kierownictwo nadal „jest rozweselone", ponieważ sytuacja w Białym Domu bardzo przypomina jelcynowską Rosję w najgorszym okresie. Nieustające skandale zagrażają „szczególnemu statusowi" USA na świecie, co według autora jest na rękę oponentom geopolitycznym Waszyngtonu. „Obywatele USA uważają, że całego tego zamieszania jest winny Trump. Jednak zewnętrzni obserwatorzy widzą, że jest to ogólnoamerykański chaos, którego przyczyną jest słabość Ameryki" — czytamy w artykule artykuł.  „Krytycy Trumpa powinni uświadomić sobie, że jedynie szkodzą swojemu państwu" — podkreśla dziennikarz. Wzywa oponentów politycznych do „większej powagi i zdrowego rozsądku" oraz pamiętania o tym, że dyskredytacja obecnego prezydenta może mieć nieprzewidywalne konsekwencje.  

 

* Pałac Elizejski poinformował, że prezydent Francji Emmanuel Macron 29 maja odbędzie w Wersalu rozmowy ze swoim rosyjskim odpowiednikiem Władimirem Putinem, donosi agencja France Presse. Wcześniej gazeta „Kommiersant”, powołując się na własne źródła, poinformowała, że wizyta Putina we Francji odbędzie się 29 maja. Według gazety powodem wizyty będzie otwarcie w rezydencji francuskich królów w Wersalu wystawy poświęconej Piotrowi I. Rzecznik prasowy prezydenta Dmitrij Pieskow, odpowiadając na pytanie o możliwość wizyty  Putina w Paryżu i negocjacje z Macronem, obiecał, że Kreml w odpowiednim czasie poinformuje o wizycie prezydenta Rosji w Paryżu, jeśli ona dojdzie do skutku.

 

* Waszyngton może zminimalizować programy bezpłatnej pomocy na potrzeby obronne dla kilkudziesięciu krajów, w tym dla Ukrainy, zastępując je kredytowaniem, pisze The Wall Street Journal, powołując się na urzędników i wewnątrzresortowe dokumenty, które są w dyspozycji gazety.Według anonimowych urzędników środek jest przewidziany w projekcie budżetu administracji Trumpa i może dotknąć programu pomocy na łączną sumę około miliarda dolarów. Według dokumentu, przekazanego pracownikom Departamentu Stanu dla użytku wewnętrznego, wsparcie może być zredukowane dla Pakistanu, Tunezji, Libanu, Kolumbii, Filipin, Wietnamu i kilku innych państw. Źródła gazety  poinformowały, że granty na pomoc wojskową dla Izraela (3,1 miliarda dolarów), Egiptu (1,3 miliarda dolarów) i Jordanii (250 milionów dolarów) zostaną utrzymane. „Bez takiej pomocy partnerzy prawdopodobnie albo nie będą rozwijać i utrzymywać swojej zdolności obronnej, albo zwrócą się do innych krajów — na przykład Rosji, Chin — o pomoc w rozwoju” — zaznaczono w dokumencie Departamentu Stanu. Przejście do systemu kredytowania, zgodnie z tą oceną, będzie nieefektywne, ponieważ większość z tych krajów albo nie będzie chciała ubiegać się o pożyczki, albo nie będzie w stanie spełnić wymagań w zakresie ich świadczenia. Wcześniej administracja prezydenta USA Donalda Trumpa przedstawiła projekt budżetu na rok 2018, który przewiduje redukcję wydatków Departamentu Stanu o 28% przy jednoczesnym zwiększeniu wydatków Departamentu Obrony o 10%.

 

* W internecie pojawiło się nagranie, na którym Petro Poroszenko został wygwizdany przez własnych obywateli. Politolog Aleksander Dudczak na antenie radia Sputnik wyraził opinię, że prawdopodobnie na Ukrainie dojrzewają warunki do zmiany najwyższych urzędników.Ukraiński przywódca przybył do rezerwatu historyczno-memorialnego Groby Bykowni pod Kijowem, aby uczcić Dzień Pamięci Ofiar Represji Politycznych obchodzony w państwie 21 maja — podaje Hromadske Radio. Wygłosił tam przemówienie, podczas którego oznajmił, że „każdą komórką czuje ludożercze podobieństwo między reżimem nazistowskim i stalinowskim".Kiedy Poroszenko już zmierzał ku wyjściu, został otoczony przez kilkadziesiąt osób, które zaczęły zadawać mu pytania. Ukraiński przywódca został między innymi zapytany, dlaczego „w najuboższym państwie Europy rządzi tak zamożny prezydent?". Zażądali także od niego „powstrzymania sędziów, aby nie kradli". Poroszenko nie odpowiedział na pytania i opuścił rezerwat razem z małżonką. Jednocześnie ludzie krzyczeli mu w ślad: „Hańba!", „Oszust!" i „Do dymisji!". Na antenie radia Sputnik politolog Aleksander Dudczak podkreślił, że wszystkie ostatnie kroki Kijowa w polityce, gospodarce i sferze społecznej przyczyniały się do wzrostu rozczarowania obywateli państwa obecną władzą. „Być może Poroszenko ma takich doradców, którzy życzą mu jak najszybszej dymisji i utraty resztek wyborców, którzy jeszcze go popierają. Być może specjalnie udzielają mu takich rad, aby było go łatwiej zmienić" — powiedział Aleksander Dudczak na antenie radia Sputnik. Według niego wiele faktów narzuca wniosek, że na Ukrainie prawdopodobnie dojrzewają warunki do zmiany najwyższych urzędników.  „Odnosi się wrażenie, że Poroszenko jest skazany „na rzeź". Trzeba będzie na kogoś zrzucić wszystkie grzechy popełnione przez ukraińskie władze w ostatnich latach — a na jego miejsce posadzić takiego samego. W sumie dla zbiorowego Zachodu będzie to jakieś wyjście. Obarczyć kogoś odpowiedzialnością za wszystko co złe, a na jego miejsce posadzić osobę, która będzie opowiadać Ukraińcom nowe bajki a jednocześnie ciągle robić to samo" — przypuścił Aleksander Dudczak. 

 

* Rozważania o hipotetycznej reakcji Moskwy na wprowadzenie przez stronę ukraińską wiz na razie są nie na miejscu, trzeba poczekać na kolejną falę rusofobicznej dyskusji - oznajmił rzecznik prasowy rosyjskiego prezydenta Dmitrij Pieskow.  Dzisiaj lider frakcji koalicji Front Narodowy Maksym Burbak wezwał deputowanych do rozpatrzenia projektu ustawy o wprowadzeniu wiz z Rosją. Według niego Kijów powinien „wykorzystać wszystkie uzasadnione metody walki z agresorem, który powinien słono zapłacić". Ukraińskie media piszą, że parlament może rozpatrzeć tę kwestię w ciągu tygodnia. „Pewne hipotetyczne rozważania w tym przypadku są raczej niemożliwe i są nie na miejscu. Poczekajmy na kolejną falę takich rusofobicznych dyskusji. Wiedzą Państwo, że ta kwestia była wielokrotnie aktualizowana, ale za każdym razem dzięki resztkom trzeźwości, trzeźwego myślenia ta kwestia nie była rozpatrywana. Zobaczymy, co będzie tym razem" — odpowiedział Pieskow na pytanie dziennikarzy o prawdopodobną odpowiedź Rosji na działania Kijowa. „To z kategorii «na złość mamie odmrożę sobie uszy». Nic więcej. Wiedzą Państwo, w jakim stopniu taki krok może uderzyć w interesy samych Ukraińców. Chyba trudno będzie przecenić negatywny wpływ dla samych mieszkańców Ukrainy" — podkreślił rzecznik Kremla.  Według słów Pieskowa w kwestii ograniczeń wizowych Moskwa zazwyczaj wychodzi z zasady wzajemności.   Kwestia wprowadzenia wiz była wielokrotnie poruszana w ukraińskim parlamencie. W październiku 2016 roku z taką propozycją wystąpił rzecznik Rady Najwyższej Andrij Parubij. Wówczas przeciwko opowiedziała się największa frakcja Blok Petra Poroszenki. Obecnie do przekroczenia granicy rosyjsko-ukraińskiej nie jest potrzebny nawet paszport zagraniczny.

 

* Poroszenko i Awakow szykują się do wprowadzenia wiz dla Rosjan. Rada Najwyższa w przyszłym tygodniu może przegłosować wprowadzenia ruchu wizowego z Rosją – informuje RBK- Ukraina, powołując się na źródła w Bloku Petra Poroszenki i Froncie Ludowym. Już w tym tygodniu powinno odbyć się wstępne głosowanie, które pozwoliłoby na ustalenie, na ile realne jest wprowadzenie ruchu wizowego z Rosją. W przypadku wystarczającej liczby głosów, inicjatywa trafiłaby pod głosowanie w Radzie. Wyniki wstępnej weryfikacji nie są znane. Według źródeł prawdopodobieństwo tego, że w przyszłym tygodniu odbędzie się takie głosowanie, jest bardzo duże. Tę informację potwierdził wiceprzewodniczący Frontu Ludowego Andriej Teteruk. Polityk powiedział telewizji 112 Ukraina, że Rada Najwyższa obecnie analizuje, ilu deputowanych jest gotowych głosować za prowadzeniem wiz dla Rosjan.  Moim zdaniem natychmiast po wprowadzeniu z Ukrainą ruchu bezwizowego kolejną strategiczną kwestią, którą należy rozwiązać w parlamencie, jest ruch wizowy z Rosją. Wprowadzenie wiz będzie właściwą odpowiedzią ukraińskich władz na agresję, która ma miejsce w ostatnich latach. W tym celu robimy wszystko, co możliwe. Obecnie podsumowujemy i liczymy głosy deputowanych ludowych, którzy są gotowi zagłosować „za”, prowadzone są prace wyjaśniające. Powinniśmy zrobić ten krok i wprowadzić wizy z Rosją – podkreślił ukraiński polityk.

 

* Rada Najwyższa Ukrainy przyjęła ustawę o odpowiedzialności administracyjnej za wstążki św. Jerzego. Tę decyzję poparło 238 parlamentarzystów przy niezbędnym minimum 226 głosów. Teraz dokument ma podpisać prezydent Ukrainy. Ukraińskie prawo nie zakazuje wstążek św. Jerzego, lecz co roku przed Dniem Zwycięstwa władze zalecają rezygnację z tego symbolu. Zamiast niego od 2014 roku jest promowany nowy symbol — kwiat czerwonego maku, który Europa tradycyjnie wykorzystuje 8 maja. W komentarzu do projektu ustawy czytamy, że od 2014 roku wstążka św. Jerzego była wykorzystywana przez „prorosyjskich separatystów na terytorium Ukrainy i stała się symbolem separatyzmu". Ustawa definiuje, że „propagandą" wstążki św. Jerzego jest publiczne wykorzystywanie, demonstracja, noszenie a także rozpowszechnianie jej lub jej wizerunku. Chodzi o jej pokaz podczas masowych obchodów, przedstawianie na plakatach, nalepkach, kartkach, na ubraniu, rzeczach, zdobienie nią samochodów, wykorzystywanie we współczesnych dziełach sztuki a także w mediach.Publiczne wykorzystywanie, demonstracja lub noszenie wstążki św. Jerzego (gwardyjskiej) lub jej wizerunku pociąga karę pieniężną w wysokości od 50 do 150 płac minimalnych brutto (od 850 do 2550 tys. hrywien — od 32 do 97 dolarów według obecnego kursu) z konfiskacją wstążki św. Jerzego (gwardyjskiej) lub przedmiotów z jej wizerunkiem — czytamy w tekście projektu ustawy. W dokumencie podkreślono, że za powtórzenie podobnych działań w ciągu roku nakładana jest kara grzywny w wysokości od 150 do 300 płac minimalnych brutto (od 2550 do 5100 hrywien — od 97 do 190 dolarów) lub areszt administracyjny na okres do 15 dni z konfiskacją wstążki św. Jerzego lub przedmiotów z jej wizerunkiem. 

 

* Według informacji mediów USA mogą zlikwidować programy bezpłatnej pomocy na potrzeby obronne dla szeregu państw, w tym także dla Ukrainy, zamieniając je na kredyty. Takiego rozwoju wydarzeń można się było spodziewać - podkreślił na antenie radia Sputnik politolog Dmitrij Żurawliow. Waszyngton może zlikwidować programy bezpłatnej pomocy na potrzeby obronne dla wielu państw, w tym również Ukrainy, zamieniając je na kredyty — napisała gazeta The Wall Street Journal, powołując się na urzędników i dokumenty wewnątrzresortowe, które znalazły się w jej posiadaniu. Według anonimowych źródeł takie posunięcie jest przewidziane w projekcie budżetu administracji Donalda Trumpa i może dotyczyć programów pomocy na łączną sumę ok. miliarda dolarów. Źródła gazety poinformowały, że granty na pomoc wojskową dla Izraela (3,1 mld dolarów), Egiptu (1,3 mld dolarów) i Jordanii (250 mln dolarów) zostaną utrzymane. Wcześniej administracja prezydenta USA przedstawiła projekt budżetu na 2018 rok, w którym przewidziano redukcję wydatków Departamentu Stanu o 28% przy jednoczesnym zwiększeniu wydatków Departamentu Obrony o 10%. Dyrektor Generalny Instytutu Problemów Regionalnych, kandydat nauk politycznych Dmitrij Żurawliow uważa, że wycofania programów bezzwrotnej pomocy USA na potrzeby obronne dla zagranicznych państw można się było spodziewać.  „Trump jeszcze w czasie kampanii wyborczej obiecał to zrobić, tak więc spełnia po prostu swoje  obietnice przedwyborcze. To jego podejście, podejście biznesmena: nie dawać nikomu niczego za darmo. Oczywiście od każdej zasady są wyjątki — to trzy wymienione kraje, którym Trump po prostu nie może nie dać pieniędzy… Jednak jego zasadnicze podejście głosi: chcecie coś od nas dostać — kupujcie. A Ukraina nie jest dla niego państwem «szczególnym». To po prostu «jeden z krajów». I powinna grać na tych zasadach, które on prezydent USA  akceptuje" — powiedział Dmitrij Żurawliow na antenie radia Sputnik. Jego zdaniem wycofanie bezzwrotnych grantów USA i wprowadzenie kredytów bardzo wiele zmienia dla Kijowa. „Jeśli kredyt będzie handlowy, to znaczy bez gwarancji rządu USA, to Ukraina go najprawdopodobniej nie dostanie. Ponieważ przy takich wskaźnikach gospodarczych ani jeden normalny bank nie udzieli kredytu. Jeśli natomiast amerykański rząd udzieli gwarancji pod ten kredyt, to Ukraina oczywiście go otrzyma, jednak kontrola jego wykorzystania będzie bardzo duża. Tak więc na Ukrainie, jak sądzę, trwa teraz ogromna żałoba" — podsumował Dmitrij Żurawliow.

 

* Według emerytowanego generała USA Jacka Keane’a „wytrwałość i agresywność” administracji Donalda Trumpa zaczyna przerażać Władimira Putina. Na antenie Fox News zasugerował, że w świetle takiego podejścia prezydenta USA Waszyngton ma szansę współpracować z Rosją w sprawie rozwiązania kryzysu na Półwyspie Koreańskim — tym bardziej, że Kreml jest również tym zainteresowany. Moim zdaniem Putina trochę zaczyna przerażać agresywność i wytrwałość nowej administracji, ponieważ rzuciliśmy im wyzwanie, po pierwsze, za wsparcie w Syrii zbrodniarza wojennego al-Asada; po drugie, za to, że on nie zgadza się z warunkami porozumienia z Mińska i nie wycofuje swoich wojsk z Ukrainy; po trzecie, za ingerowania w nasze wybory. I to jest coś zupełnie nowego, żaden prezydent nie sprzeciwiał się mu w taki sposób — powiedział generał.

 

* Blokada żywnościowa nieuznawanej Naddniestrzańskiej Republiki Mołdawskiej jedynie nastawi ludność przeciwko ukraińskiej władzy - oznajmił RIA Novosti deputowany Dumy Państwowej Dmitrij Bielik. Według niego Kijów próbuje powtórzyć w Naddniestrzu blokadę sprawdzoną na Krymie. Według niego ludność Naddniestrza ucierpi wskutek blokady, lecz nie zwiększy to lojalności mieszkańców wobec Ukrainy i po raz kolejny potwierdzi słuszność wyboru Krymian, którzy postanowili przyłączyć się do Rosji.SBU już czeka na głodne kolejki w Republice Naddniestrzańskiej i przekleństwa pod adresem miejscowych władz. Nie łudźcie się, podobne metody popularne w czasach Średniowiecza doprowadzą jedynie do odrzucenia wszystkiego co ukraińskie — twierdzi deputowany.Jak oznajmił wcześniej minister rolnictwa i zasobów naturalnych Naddniestrzańskiej Republiki Mołdawskiej Jefimij Kowal, tranzyt żywności do nieuznawanej Naddniestrzańskiej Republiki Mołdawskiej przez ukraińskie terytorium od 20 maja będzie możliwy tylko po uzgodnieniu z Kiszyniowem. Wynika to z listu, który Ministerstwo Rolnictwa Naddniestrza otrzymało od Służby Państwowej Ukrainy ds. Bezpieczeństwa Produktów i Ochrony Praw Konsumentów. Naddniestrze, którego 60% mieszkańców stanowią Rosjanie i Ukraińcy, domagało się wystąpienia ze składu Mołdawii jeszcze przed rozpadem Związku Radzieckiego, obawiając się, że na fali nacjonalizmu Mołdawia dołączy do Rumunii. W 1992 roku po nieudanej próbie mołdawskich władz rozwiązania problemu w drodze przemocy Naddniestrze faktycznie wyszło spod kontroli Kiszyniowa. 

 

* Rusofobia, która od czasów Rewolucji Październikowej leży u podstaw polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych wobec Związku Radzieckiego i Rosji, wyrządza im same szkody - pisze Henry Rosemont junior dla The Huffington Post.  Wskazując na brak ważkich dowodów „przestępstw Putina", autor podkreśla, iż państwa zachodnie będą mogły zdobyć zaufanie Putina, jeśli jako pierwsze uznają jego godność. Wielu amerykańskich urzędników opowiadało się przeciwko spotkaniu szefa rosyjskiego MSZ Siergieja Ławrowa z prezydentem USA Donaldem Trumpem, na którym był omawiany nowy plan zakończenia „syryjskiej rzezi". Według nich był to jedynie chwyt PR-owy Putina, do którego się uciekł, by pokazać, że ma na świecie wagę nie mniejszą niż Trump — pisze Henry Rosemont junior.Niektórym z tych „ekspertów" trudno sobie wyobrazić, że Putin prawdopodobnie „rzeczywiście dąży do trwałego pokoju". Obecna antyrosyjska histeria szalejąca w mediach i Kapitolu nie jest nowością: była zasadniczym punktem w stosunkach z tym państwem od czasów Rewolucji Październikowej i różniła się jedynie nasileniem. W swoim czasie wysocy rangą amerykańscy urzędnicy wypowiadali się o Putinie jako „o człowieku, który myśli jak Hitler, jako o „zbrodniarzu wojennym" oraz prezydencie, który „niesie poważne zagrożenie dla amerykańskiej demokracji" — przypomina Rosemont.  „Są to silne oświadczenia, tymczasem mamy stosunkowo niewiele dowodów zbrodni Putina i jego rządu. <…> Natomiast inne dowody wskazują na ciągłe wtrącanie się USA w sprawy innych państw. Jeśli Putin i jego pomocnicy są niemoralnymi potworami, czy sprawiedliwy gniew nie powinien spaść również na nas?" — zadaje retoryczne pytanie autor artykułu. 

 

* W Moskwie swoją wizytę zakończyła misja Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Jej zdaniem Rosja wychodzi z dwuletniej recesji - przyspiesza PKB, spada inflacja. Potwierdza zatem wcześniejsze sygnały o których informował prezydent Putin. Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) podniósł prognozę wzrostu PKB dla Rosji. W tym roku, jego zdaniem, rosyjska gospodarka urośnie o 1,4 proc., a nie o 1,1 proc., jak uważał w październiku ubiegłego roku. Wyższe tempo wzrostu i koniec dwuletniej recesji Rosjanie zawdzięczają  wyższym cenom ropy naftowej – Rosja jest obok Arabii Saudyjskiej jej największym producentem – oraz skutecznej polityce gospodarczej rosyjskiego rządu w czasie kryzysu, co otwarcie podkreśla komunikat MFW. MFW zwraca również uwagę na spadającą inflację. Ta jeszcze w tym roku, wg jego prognoz, ma obniżyć się do 4 proc., a więc do poziomu celu inflacyjnego zakładanego przez bank centralny Rosji. Stanie się tak, ponieważ popyt konsumencki w Rosji ciągle jest słaby, a na wzroście cen ropy naftowej dodatkowo zyskuje rubel. Jego umocnienie hamuje inflację. Eksperci Funduszu mówią jednak, że w średnim terminie Rosjanie nie mogą liczyć na wiele więcej niż prognozowane teraz 1,4 proc. wzrostu gospodarczego. Dynamika PKB będzie stłumiona – jak to określono. W praktyce oznacza to, że w rosyjska gospodarka wzrośnie w przyszłym roku raczej nie więcej niż o 1,5 proc.

 

* Partia parlamentarna „Kotleba — Partia Ludowa Nasza Słowacja" zainicjowała zbiór podpisów pod petycją, wzywającą rząd do zorganizowania referendum ws. wyjścia kraju z NATO. Pod dokumentem podpisało się już ponad 150 tys. osób przy niezbędnych 350 tysiącach — pisze o tym, powołując się na przedstawicieli partii, gazeta „Izwiestija". Według danych gazety niezadowolenie z sojuszu na Słowacji widoczne jest na wiecach, odbywających się w całej republice, na których Słowacy protestują przeciwko dyslokacji zagranicznych baz wojskowych i żołnierzy na terytorium kraju. W taki sposób Słowacja może zostać pierwszym krajem, który w najbliższej przyszłości podejmie kwestię wyjścia z NATO. Istnieją ku temu wszelkie przesłanki — piszą „Izwiestija": rosnąca liczba protestów oraz inicjatywy opozycji parlamentarnej ws. przeprowadzenia referendum. Profesor Akademii Zarządzania Socjalnego, politolog Anatolij Pietrienko uważa, że partia  „Kotleba — Partia Ludowa Nasza Słowacja" podjęła ważną kwestię dla mieszkańców Słowacji. Jednak, jego zdaniem, realizacja tych planów może napotkać problemy.— Ważna jest nie sama popularność partii a to, jaką kwestię poddała pod dyskusję. Wydaje mi się, że przedstawiciele tej partii  «złapali falę», jak mówią surferzy. A «polec» mogą z wielu powodów. Nie wykluczam, że oponenci  zaczną teraz szukać«rosyjskiego śladu» w ich działaniach. I oczywiście go znajdą: tak, a jedna babcia na Słowacji powiedziała, że Rosja jej zapłaciła, żeby zagłosowała za wyjściem z NATO — uważa Anatolij Pietrienko. Zdaniem eksperta w tej sytuacji bardzo duże znaczenie ma to, jak zareagują władze Słowacji, jeśli pod petycją podpisze się niezbędna ilość osób.  „Dzisiejsi przywódcy kraju pokażą swoje prawdziwe oblicze polityczne  w zależności o tego, jaką decyzję podejmą. Z jednej strony zgodnie z Konstytucją Słowacji są zobowiązani podjąć decyzję na podstawie wyniku tego  minireferendum. Z drugiej strony, jak rozumiem, na osoby, które podejmują decyzje na Słowacji, struktury natowskie i pronatowskie wywierają ogromną presję. Tak więc bardzo ważne jest teraz to, w jakim stopniu rząd Słowacji uwzględni to, co się dzieje (w kraju — red.). Są to wydarzenia historyczne. Nieważne, jakich rozmiarów jest kraj — jest on pełnoprawnym członkiem NATO. A jeśli pełnoprawny członek NATO informuje o swoim wyjściu z sojuszu  i mu się to udaje, to jest to precedens dla wielu innych państw" — uważa Anatolij Pietrienko    

 

* Zwycięstwo Emmanuela Macrona we Francji zatruło atmosferę w Polsce, z powodu obaw, że jego integracjonistyczna agenda pozostawi państwa Europy wschodniej na marginesie - pisze publicysta "The Guardian" Patrick Wintour. Pisze on, że od czasu zwycięstwa PiS w wyborach parlamentarnych partia Jarosława Kaczyńskiego czuła, że na politycznej fali znajdują się ugrupowania nacjonalistyczne i opowiadające się przeciw przyjmowaniu uchodźców. „Ale teraz, kiedy populiści nie zdołali odnieść zwycięstw wyborczych w Austrii, Włoszech, z Emmanuelem Macronem w Pałacu Elizejskim, teraz gdy najbliższy sojusznik Warszawy - Wielka Brytania, ma opuścić UE, Polska może poczuć się bardziej izolowana" - ocenia Wintour. Publicysta zwraca uwagę, że stosunki między Francją i Polską układają się źle od czasu wycofania się przez Warszawę z kontraktu na zakup caracali, ale Macron utrudnił je jeszcze bardziej używając Polski "jako broni, dzięki której uwypuklał swój liberalny euroentuzjazm". Wintour odnotowuje też, że szef polskiego MSZ Witold Waszczykowski w styczniu spotkał się z Marine Le Pen. Według publicysty największym zagrożeniem dla Polski są wyborcze zapowiedzi Macrona, który chce utrudnić unijnym firmom zatrudnianie tańszych pracowników z uboższych państw UE oraz przenoszenie całych zakładów do państw UE, w których płace są niższe. Wintour przypomina też, że Macron chce wprowadzenia oddzielnego budżetu strefy euro, co oznaczałoby mniej środków i wpływów dla krajów spoza strefy euro - w tym Polski.

 

* Jeżeli ktoś próbuje Polskę stawiać pod murem w sprawie relokacji uchodźców, to ostateczną odpowiedzią będzie referendum – stwierdził na antenie Radia Zet wiceszef MSZ ds. europejskich Konrad Szymański. Zapowiadane referendum, które prawdopodobnie odbędzie się 11 listopada  2018 roku to prezydencka inicjatywa, ale i sprytny ruch PIS, ponieważ wynik referendum  w tej sprawie jest z góry przesądzony  a kampania przeciw przymuszaniu Polski do przyjęcia uchodźców będzie porażką UE i przyczyni się do wzrostu notowań obozu rządzącego.  Do słów ministra Szymańskiego odniósł się Grzegorz Schetyna. Przewodniczący Platformy Obywatelskiej zasugerował, żeby nie pytać o uchodźców, tylko wprost – o wyjście z Unii Europejskiej. Według Schetyny, jeśli rząd Beaty Szydło podważa europejskie decyzje podjęte w 2015 roku, to znaczy, że nie chce być członkiem unijnej wspólnoty. Schetyna wie że również w tej sprawie PO stoi na przegranej pozycji, a wybrany termin referendum zwieksza prawdopodobieństwo zwycięstwa  PIS w wyborach parlamentarnych. 

  

* W Polsce wzrasta liczba zachorowań na boreliozę, groźną chorobę przenoszoną przez kleszcze. Państwowy Zakład Higieny podał, że w pierwszym kwartale 2017 roku odnotowano 4,1 tys. zachorowań na boreliozę, czyli o 1,5 tys. więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Tendencja zwyżkowa zachorowań utrzymuje się już od kilku lat. W 2015 roku było aż siedmiokrotnie więcej przypadków niż w 2001 roku. Wynika to główmie ze zwiększenia się liczby kleszczy. Im bowiem krótsze i cieplejsze zimy, tym więcej ich przeżywa i na wiosnę zaczyna atakować. Kleszczy jest coraz więcej nie tylko w lasach, ale także na łąkach i w ogródkach. Na początku borelioza daje objawy podobne do grypy, a dodatkowo charakterystyczny rumień wokół miejsca ugryzienia przez kleszcza. Dopiero później mogą pojawić się poważniejsze objawy, włącznie z zapaleniem mięśnia sercowego, przewlekłego zapalenia stawów oraz neuroboreliozą, która może prowadzić nawet do trwałych niedowładów czy paraliżu. 

 

* Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla „Gazety Polskiej Codziennie” mówił o decyzji Komisji Europejskiej oraz Parlamentu Europejskiego dotyczącej przymusowego osiedlania uchodźców. Jarosław Kaczyński podkreślił, że Polska musi „bronić swoich racji przed Trybunałem Sprawiedliwości UE, a także bronić się metodami politycznymi”. W ocenie prezesa Prawa i Sprawiedliwości przyjęcie dużej grupy uchodźców do Polski prowadziłoby do katastrofy społecznej. Jak mówił, „musielibyśmy zmienić całkowicie naszą kulturę i radykalnie obniżyć poziom bezpieczeństwa w naszym kraju”. Bynajmniej nie chodzi tylko o terroryzm, bo tych zagrożeń jest oczywiście więcej, co oznacza swojego rodzaju katastrofy społeczne – mówił. Prezes PiS mówił, że Finlandia przyjęła stu imigrantów, a dziś ma już ich 18 tysięcy. Przelicznik jest 1 do 180. My mielibyśmy przyjąć siedem tysięcy. Proszę sobie to teraz przemnożyć razy 180 i wychodzi ponad 1 200 tys. – przekonywał i dodał, że „jest to mechanizm, którego później nie można zatrzymać”.  We wtorek Komisja Europejska postawiła Polsce ultimatum. Jak poinformowała KE, jeśli do czerwca nie zmieni się nastawienie rządu w kwestii relokacji uchodźców, zostanie wszczęta procedura o naruszenie prawa UE. Ta zapowiedź ewentualnych konsekwencji dotyczy także Węgier i Austrii – innych państw, które nie zgadzają się na kwotowy podział uchodźców między kraje Unii Europejskiej. Informacja o decyzji KE pojawiła się tuż przed zakończeniem wtorkowego spotkania Rady Ministrów, dlatego też na konferencji po RM, premier Beata Szydło odniosła się do tych wydarzeń. Nie ma zgody polskiego rządu, by przymusowo zostały narzucone kwoty uchodźców. Nie ma możliwości przyjmowania uchodźców, takie jest stanowisko rządu – podkreśliła premier.

 

* Brytyjska gazeta The Guardian opowiedziała o wewnętrznych zasadach Facebooka w stosunku do moderatorów stron użytkowników. Gazeta przestudiowała ponad 100 instrukcji, w których wyjaśniono, jakie ograniczenia należy nałożyć w sieci w stosunku do takich zjawisk, jak podżeganie do nienawiści, terroryzm, pornografia, rasizm i dyskusja na temat kanibalizmu.W szczególności moderatorzy są zobowiązani jak najszybciej zablokować posty zawierające bezpośrednie groźby wobec konkretnych osób. Zatem wezwania do „zastrzelenia Trumpa” należy usunąć, ponieważ jest on głową państwa i należy do grona osób chronionych. Jak powiedział gazecie jeden z pracowników firmy, moderatorzy często powinni zdążyć z podjęciem decyzji w ciągu 10 sekund. „Facebook po prostu nie może kontrolować całej treści. Tego jest zbyt dużo i pojawia się zbyt szybko” — podkreślił.

 

KOMENTARZE

  • *5
    USA i Izrael mówią jednym głosem w kwestii zrozumienia niedopuszczalności posiadania przez Iran broni nuklearnej i razem żądają od niego zaprzestania wspierania „terrorystów i rebeliantów”,

    „Izrael i Stany Zjednoczone mówią jednym głosem, że nigdy nie należy dopuścić do tego, aby Iran posiadł broń nuklearną. Nigdy. Powinien zaprzestać finansowania, szkolenia i wyposażanie terrorystów i rebeliantów i to natychmiast”

    Rośnie świadomość wśród waszych arabskich sąsiadów tego, że mają wspólną sprawę z wami, wspólne zagrożenie ze strony Iranu. Jest to rzeczywiście zagrożenie. Nie może być tutaj żadnych wątpliwości”

    MÓWIŁEM TO ZANIM TRAMPEK (SYJONISTYCZNY PANTOFEL) ZOSTAŁ ZAINSTALOWANY NA STOLCU. POWTÓRZĘ .
    ROZPIERDUCHĘ W IRANIE - CZY TO RĘKAMI NAJEMNIKÓW, TERRORYSTÓW, ISIS , USA CZY BEZPOŚREDNIO IZRAELA ...
    MAMY JAK W BANKU..
    AMERICA ( ZIONISM) FIRST !!!
  • @Paulus.Aquarius 07:03:28
    Mylisz się.
    Iran to nie Libia czy też Syria.
    Czas pokaże kto ma w tym względzie rację.
  • @Robik 08:31:57
    mam wielką nadzieję, że się mylę !

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31