Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
3688 postów 1749 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Uzbecy zamiast Ukraińców

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

CO PISZĄ INNI: Adam Danek na Xportalu wysuwa oryginalną propozycję w kwestii polityki imigracyjnej.

 

Niedawno w niektórych polskich miastach wystąpił problem. Okazało się, że mimo wszelkich starań liczba ukraińskich gastarbeiterów, których udało się do nich ściągnąć, jest nadal za mała, by zaspokoić żądania miejscowego biznesu. Wobec deficytu Ukraińców władze samorządowe zaczęły więc badać możliwość sprowadzenia Uzbeków, odbywając w tym celu spotkania z przedstawicielami rządu w Taszkencie.

Przypadki Łodzi i Lublina można by oczywiście wykorzystać jako pretekst do powtórzenia po raz setny – obiektywnie słusznych – argumentów przeciw masowej imigracji zarobkowej w ogóle. Rozejrzyjmy się jednak dookoła: argumenty powtarzano już wiele razy, tymczasem zjawisko nie znika, a nadal przybiera na sile. Być może jednak w Łodzi i Lublinie przez przypadek wskazano sposób na rozwiązanie części wynikających z niego problemów.

Presja lobby pracodawców na masowe wpuszczanie do Polski imigrantów zarobkowych ze Wschodu psuje polski rynek pracy; blokuje wzrost wynagrodzeń dla polskich pracowników; odsuwa w czasie perspektywę powrotu do kraju polskich emigrantów, którzy wyjechali szukać szczęścia w garkuchniach i korporacjach Europy Zachodniej; wreszcie stwarza realną groźbę zmiany stosunków etnicznych w naszym kraju i zagrożenie dla jego wewnętrznej stabilizacji według scenariusza francuskiego (szwedzkiego, niemieckiego, brytyjskiego, belgijskiego, holenderskiego…). Wygląda jednak na to, że rząd w Warszawie na chwilę obecną ma zbyt słabą pozycję, by zatamować zalew obcokrajowców. Jest to sytuacja historycznie znana, która występowała w państwach wcześniej od Polski dotkniętych zjawiskiem zmasowanego importu cudzoziemskich pracowników, np. we Francji, dokąd tanią siłę roboczą latami zwożono z krajów Maghrebu i Czarnej Afryki. Teoretycznie rząd naszego państwa pozostaje suwerenny w sprawach polskiej polityki migracyjnej, ale w praktyce nawet rządowi niełatwo przychodzi przeciwstawić się najazdowi imigrantów ekonomicznych, jeżeli najazd ten wspiera solidarnie cały świat biznesu (w tym drobni pracodawcy prywatni), działając jak dobrze zorganizowana i dysponująca ogromnym budżetem piąta kolumna.

Na osobną dyskusję zasługuje oczywiście pytanie, czy obecny rząd ma w ogóle polityczną wolę zastopowania ukraińskiej imigracji. Biorąc pod uwagę to, jak w rzeczywistości wygląda obecnie nasza polityka migracyjna, śmieszyć jedynie mogą buńczuczne wywiady udzielane przez Jarosława Kaczyńskiego, który ogłasza w nich, że nie zgodzi się na „przyjmowanie uchodźców” w ramach unijnego mechanizmu relokacji, ponieważ groziłoby to trwałą zmianą stosunków etnicznych w Polsce. Szczerze powiedziawszy, jako podatnik z chęcią zgodziłbym się wziąć na utrzymanie naszego państwa te parę tysięcy chrześcijan z Erytrei czy Syrii, jeżeli w zamian za to rząd naprawdę odesłałby do domu milion imigrantów z Ukrainy, którzy wjechali do Polski w ostatnich latach (oraz przestał leczyć w polskich szpitalach i sanatoriach neobanderowskich bojówkarzy rannych w Donbasie). Wiemy jednak, że rząd tego nie zrobi, bo pozostaje zakładnikiem lobby biznesowego i musi mu czymś zapychać gęby, żeby przetrwać politycznie następne wybory. Ale nawet jeśli rząd nie może zablokować masowej imigracji zarobkowej (bez popełnienia politycznego samobójstwa), powinien odgrywać podmiotową i kierowniczą rolę w polityce migracyjnej. Może aktywnie wpływać na trasy imigracyjne, wygaszając imigrację na kierunku ukraińskim, a preferując imigrację na przykład z Uzbekistanu, by stopniowo zastąpić tę pierwszą.

Niektórych może oburzyć taka propozycja – zwłaszcza tych, co parskają na krytyków imigracji: cieszcie się, że w Polsce mamy „bliskich nam kulturowo” Ukraińców i siedźcie cicho, bo jeszcze nie daj Boże zaczną nam tu ściągać Arabów i zrobi się jak w Europie Zachodniej! Wszystkim uznającym zalew przybyszów z Ukrainy za mniejsze zło (albo i za błogosławieństwo, w porównaniu do zachodnioeuropejskich Arabów i Murzynów) sugeruję, by najpierw uwzględnili poniższe fakty.

Gęstość zaludnienia na Ukrainie jest większa, a liczba ludności o wiele większa niż w Uzbekistanie. Oznacza to, iż w Uzbekistanie występuje prawdopodobnie mniejsza presja migracyjna niż na Ukrainie. Wśród osób chcących wyjechać z Uzbekistanu proporcjonalnie mniej będzie takich, które chcą jechać za granicę, by nigdy nie wrócić – czyli w celach osiedleńczych – a więcej takich, które wyjeżdżają czasowo w celach zarobkowych. To istotna różnica z punktu widzenia państwa rozważającego, przed kim otworzyć granice.

Skoro zaś mowa o zasiedleniu, zauważmy, że z uwagi na separację geograficzną Polska nie miała w swej historii konfliktów terytorialnych czy granicznych z Uzbekistanem. W Polsce nie ma żadnego uzbeckiego „Zakerzonia”, ziem uważanych przez uzbeckich radykałów za utracone dziedzictwo i do dziś rysowanych na mapkach Wielkiego Uzbekistanu nawet przez urzędników państwowych. Odwrotnie przedstawia się ta kwestia w relacjach polsko-ukraińskich i dlatego też inaczej musimy spoglądać na proceder masowego osiedlania się imigrantów z Ukrainy na terytorium naszego państwa.

Uzbekom nie uda się wyłudzać „Karty Polaka”, żeby potem na jej podstawie zachowywać się roszczeniowo po przyjeździe do Polski. Nie będą domagać się od władz samorządowych tworzenia za publiczne pieniądze uzbeckich szkół podstawowych czy klas z wykładowym uzbeckim w szkołach pozostałych szczebli. Nie będą wydawali dofinansowanych z budżetu państwa gazet opluwających polskich bohaterów narodowych i wybielających zbrodniarzy, którzy mordowali Polaków. Nad Wisłą nie działa Związek Uzbeków w Polsce, ostentacyjnie wykorzystywany przez władze Uzbekistanu jako narzędzie nacisku na polskie władze.

Uzbecka kultura nie szuka swego fundamentu w tradycjach anarchii, podczas gdy ukraińska narracja historyczna gloryfikuje anarchię upostaciowioną w kozaczyźnie zaporoskiej. Ta tradycyjna apoteoza anarchii na naszych oczach wcieliła się w „Majdan” i jego kult, szerzony przez władze w Kijowie. Ojciec niepodległego Uzbekistanu, zmarły w ubiegłym roku Islam Karimow, przez prawie trzydzieści lat swoich rządów ugruntował wśród rodaków zasadę silnego kierownictwa państwowego, wskrzeszając tradycje dawnych chanów i hokimów. To silne kierownictwo państwowe, jakie po 1990 r. nigdy nie wytworzyło się na rozczłonkowanej między oligarchiczne klany Ukrainie, pomimo braku nowożytnych uzbeckich tradycji państwowych umiało nie tylko zbudować sprawnie działające państwo*, ale nawet uczynić je zdolnym do prowadzenia w regionie polityki mocarstwowej, według głoszonej przez Karimowa koncepcji odtworzenia imperium Timura. Rząd w Kijowie wielokrotnie pokazał, iż nie kontroluje efektywnie tego, co dzieje się na terytorium państwa i kto przekracza jego granice. Poprzedni rząd w Kijowie w latach 2013-2014 oddał pole anarchii w samej stolicy, po czym ustąpił przed wywrotowcami i oddał władzę. Silny rząd w Taszkencie przez dekady rozprawiał się z islamskim terroryzmem żelazną ręką, a w 2005 r. stłumił zwrócone przeciwko sobie powstanie. To okoliczności o tyle istotne, że ewentualna imigracja zarobkowa z Uzbekistanu do Polski miałaby odbywać się nie w sposób żywiołowy, jak z Ukrainy, a pod kontrolą uzbeckiego rządu i przy jego współpracy ze stroną polską.

Strategicznym celem władz w Warszawie powinno stać się stopniowe wygaszenie masowej imigracji zarobkowej obcokrajowców, a ożywienie trendu repatriacyjnego, zwłaszcza z Zachodu, natomiast celem taktycznym – zmiana szlaków imigracji poprzez zastąpienie Ukrainy w roli bazy imigracyjnej krajami takimi jak Uzbekistan. Wybór imigrantów z Uzbekistanu pozwoli uniknąć szeregu problemów stwarzanych przez imigrantów z Ukrainy. Sytuacji nie zmienia przy tym niedawne zniesienie wiz dla Ukraińców przez Unię Europejską. Kluczowe instrumenty oddziaływania na imigrację ekonomiczną – wydawanie pozwoleń na pracę i zwalczanie nielegalnego zatrudnienia – pozostają w rękach polskiego rządu.

 

KOMENTARZE

  • nie podoba mi się podejście.
    Pan Adam Danek jest typowym przykładem propagandowego skrzywienia ideologią "NWO" które to obserwujemy u większości ludzi będących wykształconymi i w styczności z polityką globalną.
    Pan Danek zamiast myśleć jak zwiększyć demografie Polaków oraz ściągnąć "uciekinierów" z powrotem do Polski to idzie z nurtem lewaków o wpompowywaniu w Polskę jakiejkolwiek emigracji. Tak Narodu Polskiego, jego czystości i Polski się nie uchowa. Łatwiej jest niszczyć aniżeli budować.
  • Witam
    Przede wszystkim najpierw Polacy z Syberii tudziez z Kazachstanu

    A co do obcych, to sprawa jest oczywista: imigracja TANIEJ siły roboczej powinna być zróżnicowana etnicznie, stąd mogą być i Uzbecy.

    A co do nie tyle naszych braci, co raczej (za maksem Kolonko) potomków morderców naszych braci: potrzebujemy PILNIE prawa zakazującego i penalizującego promocję banderyzmu itd itd - nie miejsce tu ma powtarzanie oczywistości

    Pozdrawiam Autora serdecznie
  • To ilu jest tych muzułmanów już w Polsce? No i kiedy będzie ten pierwszy...
    //Otrzymanie Karty Polaka po jej znowelizowaniu daje znacznie więcej uprawnień niż było miało to miejsce dotychczas. Jej posiadacze, przyjeżdżając do naszego kraju, dostaną bezpłatnie Kartę Stałego Pobytu, a po roku otrzymają obywatelstwo polskie. W międzyczasie będą mogli liczyć na pomoc państwa w pierwszym, najtrudniejszym okresie pobytu w naszym kraju. M.in. będą mogli ubiegać się o dofinansowanie do wynajęcia mieszkania, dofinansowanie intensywnej nauki języka polskiego, kursów zawodowych. Będą mogli otrzymać również zasiłek adaptacyjny, który będzie wynosił ok. 6 tys. zł. Na pomoc finansową polskiego państwa mogą liczyć również członkowie rodzin osób, które otrzymały Kartę Polaka. Polski rząd postanowił wygospodarować specjalne środki finansowe na ten cel, które mają zostać uruchomione z początkiem 2017 r.

    Wprowadzając wszystkie te granty nie pomyślano jednak o sposobie weryfikacji dokumentacji, na podstawie której ma być przyznawana Karta Polaka. Okazuje się, że coraz częściej wnioski składają osoby, które z polskością niewiele mają wspólnego. W takich krajach jak Rosja, Ukraina, Kazachstan, Turkmenistan, Uzbekistan, gdzie korupcja w urzędach jest wszechobecna, za pieniądze można także zdobyć dokumenty dowodzące polskiego pochodzenia. Właśnie to sprawia, że liczba wniosków o przyznania Karty Polaka, składanych w polskich urzędach konsularnych na Wschodzie, z miesiąca na miesiąc systematycznie rośnie. Pracownicy polskich placówek konsularnych nieoficjalnie potwierdzają, że strona polska w żaden sposób nie jest już w stanie weryfikować prawdziwości tych dokumentów.//

    https://polskaniepodlegla.pl/wydarzenia/item/8106-ciemna-strona-karty-polaka-do-polski-moze-chciec-przyjechac-wiele-podejrzanych-osob-w-tym-agentow
  • RP
    Danek kombinuje, by otworzyć wrota Uzbekom wiedząc, że i tak nie zatrzyma się Ukraińców.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031