Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
3705 postów 1762 komentarze

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Gliniany bunt Ryoji Koie

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

GARNCARSTWO I CERAMIKA (06) Buntownik w świecie sztuki to jak zaczyn w piekarni albo w browarze: wnosi potrzebny ferment. Poznajmy największą sławę japońskiego garncarstwa – mistrza Ryoji Koie i jedną z jego serii wyrobów

 

Kiedy Ryoji Koie (ur. 1938) zaczynał swoją garncarską przygodę we wczesnych latach 1960-ych, kiedy wypalał swe pierwsze wyroby w piecu na drewno ściągane z portu nieopodal  rodzinnego Tokoname.  Jego garnki pobłyskiwały wtedy brązowo i czerwonawo w sposób charakterystyczny dla tradycyjnej glazury solnej. Potem Koie, niespokojny duch i zadymiarz, imał się wielu stylów. Niektórym seriom wyrobów nadał znaczenie protestu przeciw Hiroszimie, Nagasaki i Czernobylowi , inne – z niewypalonej gliny – przynosił na  radykalne happeningi i niszowe wystawy i tam pokazowo je wypalał.  Bardzo wcześnie wyczuł, jak najlepiej robić sobie publicity i wyrobić wielkie imię na salonach. W  latach 1980-ych, w jego warsztacie w Gifu pojawiły się obok gliny także cięte kamienie i inne materiały.  Jednakże prawdziwą specjalnością  Ryoji Koie pozostało garncarstwo, które najlepiej odpowiadało jego buntowniczej naturze.

Istotą jego sztuki jest inowatorskie stosowanie szkliwa i polewy barwnej otrzymywanych tradycyjną metodąa wygrzewania popiołu według specjalnych receptur. Eksperymentował z różnymi rodzajami japońskiej i obcej gliny, która z różnych miejsc ma różną wartość i różne właściwości, z góry nadając się na określone wyroby. Eksperymentował także z różnymi technikami wypalania, z różną  glazurą itp. Jest on  bowiem przede wszystkim ekspertem od garncarskiego surowca.

Na jego wyroby nie warto jednak patrzeć od strony kształtów i wzorów dekoracji, bo te nas, laików nie przekonają. To jest garncarstwo dla ekspertów. Te garnki trzeba raczej opukiwać, gładzić fakturę ręką, próbować ścianek palcem, skrobać paznokciem, wąchać, lizać itp. Ocenić jak są twarde i jak kruche, jak wypalone, jak zwarte w glinie i jak szczelne w polewie. To w gruncie rzeczy stara i wielka wiedza, a raczej głębokie znawstwo, wynikające z doświadczenia i zawsze z nim silnie połączone.

Koie jest właśnie takim znawcą, niemal kultowym ekspertem-praktykiem zwłaszcza w zakresie glazury i wypalania garnków. Zna z doświadczenia wszystkie tradycyjne, stare piece garncarskie (anagama) w Japonii, niektóre sięgające wiekiem średniowiecza, z których każdy ma odrębne właściwości i tajemnice rzutujące na kierunek i wynik wypalania. Posiada ogromne doświadczenie i słynie z intuicji, która pozwalała mu przewidzieć kierunek zaciekania polewy lub farby na powierzchni garnka, stopnia jej doschnięcia przed włożeniem do pieca, wyczucia temperatur w różnych częściach pieca w zależności od stopnia napełnienia różnym paliwem, odpowiedniego gatunku i kaloryczności  drewna, koloru płomieni etc. Potrafi też ciekawie o nich opowiadać i ma charyzmę, która czyniła go zawsze gwiazdą wszelkich spotkań, zjazdów, konferencji, targów, wywiadów i programów TV.

Na wystawie Clay Sculpt Gulgong 1995, gdzie Koie zdobył nagrodę Oribe Award, wystawił serię wyrobów pokrytych zieloną glazurą oribe (ao-oribe) na kremowym tle. Inowacyjne stosowanie takiej glazury, osiągane przez wielodniowe wypalanie ciągłe w jednokomorowym piecu anagama,  gdzie naturalne pyły popiołu ulegają zeszkliwieniu na powierzchni naczyń w temperaturze 1220 st. C,  było jednym z najwyżej cenionych osiągnięć niesfornego mistrza. Koie był wtedy po poważnym wypadku samochodowym, z jedną ręką już niewładną, i wyroby były wykonane tylko drugą ręką, stąd często umyślnie pochylone w jedną stronę.

Garnki z tej kolekcji przypominają stado łaciatych krów, w zielono-białe łaty. Widać, że są jednej rasy i spod jednej wyszły ręki, ale nie ma dwóch jednakowych, ani co do kształtu, ani tym bardziej co do układu łat, oraz proporcji i intensywności obu kolorów. Jest to kolekcja lepiona z tzw. suchej gliny i z ręki, tj. bez użycia koła garncarskiego. Tak często lepi się np. chawany  czyli czarki do chanoyu   - tradycyjnej ceremonii picia herbaty. Na wygląd są one zwykle trochę niezdarnej i topornej roboty, ale dzięki tak uformowanej glinie i naturalnie rozłożonej polewie najlepiej „trzymają  smak zielonej herbaty matcha”, która i na sucho i w płynie przypomina zieloną farbę do ścian i którą w Japonii pije się na zimno (w odróżnieniu od mętnej ryżowej wódki sake, która wyglądem i smakiem przypomina mydliny po praniu i którą z kolei często pije się na ciepło – brr!). Mistrz Koie robił również, a jakże, dużo takich chawanów.   

Piękno tych wyrobów mieszka z pewnością w oku patrzącego Japończyka, a ponieważ jest to kultura dość odległa i obca, Europejczyk ma zawsze wrażenie, że tamtejsi garncarze naciągają go niczym krawcy poddanych króla w znanej baśni Andersena. Niejeden gotów pomyśleć, że sam też by takie umiał zrobić: „Anche io sono vasaio” (To ja też jestem garncarzem). To złudzenie, bo sztuka ta jest naprawdę i duża i prawdziwa, a o wypalactwie i piecach anagama przyjdzie mi jeszcze kiedyś w szczegółach napisać. (BJ)

A teraz zapraszam do obejrzenia wyrobów  ao-oribe z ręki Ryoji Koie:

Fot.1

Fot.2

Fot.3

Fot.4

Fot.5

Fot.6

Fot.7

Fot.8

Fot.9

Fot.10

Fot.11

Fot.12

 

 

 

W otwartym cyklu GARNCARSTWO I CERAMIKA  na moim blogu ukazały się jak dotąd następujące pozycje:

01.Ceramika panny Mech (7.07.2015)

02.Kunszt w koreańskiej glinie (5.04.2016)

03.Surowe Gary Józefa(2.08.2016)

04.Faulkner, ceramik z Bermudy (11.10.2016)

05.Wazony od kwiatów ładniejsze (18.04.2017)

/Rowena Gilbert/

06.Gliniany bunt Ryoji Koie  (9.05.2017)

 

 

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31