Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
3841 postów 1811 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Piątek, 5 maja 2017

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

ACTA DIURNA (1032). Nasila się wojna propagandowa USA-Rosja, trwa wojna w Syrii i utrzymuje się napiecie wokół Korei. Zapraszam na serwis ze świata.

 

* Amerykańska administracja chciałaby objąć szczególną kontrolą rosyjskie porty Władywostok, Nachodkę i Wanino w kontekście wdrożenia sankcji przeciwko Korei Północnej. Takie rozwiązanie przewiduje projekt ustawy zatwierdzony przez Izbę Reprezentantów Kongresu USA.  Z dokumentu wynika, że prezydent Stanów Zjednoczonych w ciągu 180 dni po wejściu w życie ustawy, a następnie co roku przez pięć lat ma składać w Kongresie raport o portach i lotniskach, które łamią rezolucję RB ONZ w sprawie KRLD.  Każdy raport powinien zawierać konkretne wnioski odnośnie następujących portów i lotnisk: porty Nachodka, Wanino i Władywostok w Federacji Rosyjskiej – podano w  projektu ustawy. W dokumencie wymieniono też porty w Chinach, Iranie i Syrii (Tartus i Latakię). Za jego przyjęciem głosowało 419 członków izby, przeciw była tylko jedna osoba. Projekt ustawy powinien jeszcze zatwierdzić Senat i trafić na biurko prezydenta. Dokument jest nowelizacją przyjętej w ubiegłym roku ustawy o sankcjach wobec Korei Północnej. Zwiększa uprawnienia prezydenta USA w zakresie wprowadzania restrykcji w stosunku do „podmiotów, które łamią postanowienia niektórych rezolucji RB ONZ wobec KRLD”. Departament Bezpieczeństwa Krajowego Stanów Zjednoczonych otrzymał zgodę na kontrolowanie samolotów i statków na amerykańskim terytorium, które w ubiegłym roku były w Korei Północnej lub które zarejestrowano w krajach z „niezadowalającym” nadzorem celnym. Głównym celem ustawy jest nadzorowanie przestrzegania rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ, która ogranicza handel między KRLD a innymi krajami i zakazuje eksportu do tego państwa broni, samolotów, technologii rakietowych, jądrowych i innych.  Ponadto w dokumencie wymieniane zostały północnokoreańskie towary, których zakup ściągnie na nabywcę amerykańskie sankcje: złoto, nikiel, tytan, cynk, metale ziem rzadkich, węgiel, żelazo. Zakazano również nabywania żywności. Utrzymano też zakaz na wszelkie operacje finansowe z KRLD, rejestracji i innych działań z północnokoreańskimi statkami (aby nie dopuścić do ich eksploatacji pod banderą innych państw), dostaw niektórych paliw (oprócz potrzebnych do celów humanitarnych) i świadczenia usług telekomunikacyjnych. Zakazuje się zatrudniania obywateli Korei Północnej, jeśli przyniesie to korzyści rządowi tego kraju. Dokument, przedłożony przez szefa Komitetu Spraw Zagranicznych Izby Reprezentantów Eda Royce’a, został przyjęty w ramach działań amerykańskiej administracji zmierzających do rozwiązania północnokoreańskiego problemu jądrowego. Prezydent Donald Trump stara się wykorzystać Chiny do wywarcia presji na KRLD i jednocześnie wzmacnia presję militarną na Pjongjang.

 

* Kontrolowanie przez USA rosyjskich portów nad Morzem Japońskim nie wpisuje się w ogólną koncepcję zachowania bezpieczeństwa międzynarodowego – powiedział wiceprzewodniczący Komisji ds. Obrony Dumy Państwowej Andriej Krasow. Jak podkreślił, ani jeden amerykański okręt nie wpłynie na wody terytorialne Rosji.  (Kontrola) nie tylko jest niemożliwa, ale nie wpisuje się w ogólną koncepcję zachowania bezpieczeństwa międzynarodowego. Jakim prawem Amerykanie wzięli na siebie ten obowiązek, kto dał im takie uprawnienia w zakresie przeprowadzania kontroli w naszych portach morskich? Nie prosiliśmy, a organizacje międzynarodowe nie dawały – powiedział w rozmowie z RIA Novosti Krasow.  Odpowiedź może być tylko jedna: na wszelkie nieprzyjazne kroki w stosunku do Rosji i naszych sojuszników administracja USA otrzyma odpowiednią odpowiedź. W każdym razie ani jeden amerykański okręt nie wpłynie na nasze wody. Nasze siły zbrojne i nasza flota posiadają wszelkie środki, by surowo ukarać tych, którzy odważyli się wpłynąć na nasze wody terytorialne – zapewnił deputowany. Jak dodał, „stanowisko administracji USA sprowadza się znowu do pobrzękiwania szabelką”. – Pobrzękują w Europie, pobrzękują szabelką na Bliskim Wschodzie, teraz zaczynają pobrzękiwać w regionie Azji i Pacyfiku”. Wdrożenie amerykańskiego projektu ustawy ws. kontrolowania przez Stany Zjednoczone rosyjskich portów na Dalekim Wschodzie zapowiada siłowy scenariusz, co jest równoznaczne z wypowiedzeniem wojny, twierdzi szef Komisji Spraw Zagranicznych Rady Federacji Konstantin Kosaczow.  Ten projekt ustawy, mam nadzieję, nigdy nie wejdzie w życie, bo jego wdrożenie przewiduje siłowy scenariusz z przymusową kontrolą przez amerykańskie okręty wojenne wszystkich statków. Takie siłowe scenariusze nie mieszczą się w głowie, bo oznaczają wypowiedzenie wojny – podkreślił Kosaczew.

 

* Kongresmeni są rozczarowani rezultatami spotkania w sprawie Rosji z dyrektorem FBI, na którym James Comey podzielił się poufnymi informacjami o przebiegu śledztwa – poinformowała telewizja CNN, powołując się na własne źródła.  Wcześniej Comey wystąpił na otwartym przesłuchaniu w Senacie. Jedną z głównych kwestii, która niepokoi senatorów, było śledztwo w sprawie ewentualnych związków z Rosji ekipy prezydenta USA Donalda Trumpa. Wówczas dyrektor FBI nie mógł bezpośrednio odpowiedzieć, powołując się na poufność informacji. Jednocześnie obiecał, że odbędzie się spotkanie w tej sprawie za zamkniętymi drzwiami. Comey twierdzi, że Moskwa nadal ingeruje w procesy polityczne w USA i innych krajach. Rzecznik prasowy Białego Domu Sean Spicer, komentując tę wypowiedź, powiedział, że jest to opinia FBI. Jak podkreślił, nie wie, na jakich dowodach Comey oparł swoje słowa. Z kolei rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow oświadczył, że po komentarzu Spicera nie ma nic do powiedzenia na ten temat. Pod koniec grudnia 2016 roku administracja Baracka Obamy wprowadziła sankcje przeciwko dziewięciu rosyjskim podmiotom. Powód – „ingerencja w wybory” i „naciski na amerykańskich dyplomatów” pracujących w Rosji. Jednocześnie amerykański Kongres poinformował, że zamierza przeprowadzić własne śledztwo w tej sprawie.

 

* Słynny amerykański jastrząb, senator John McCain oznajmił, że wymyśli jak dokopać Rosji i wraz z kolegami będzie szukał „innych sposobów", by nałożyć sankcje na Rosję - pisze The Hill. W ten sposób McCain zareagował na słowa swojego kolegi z Komisji Relacji Międzynarodowych Boba Corkera, który wykluczył nowe obostrzenia przeciwko Rosji przed ogłoszeniem wyników śledztwa w sprawie ingerencji Rosji w wybory prezydenckie w USA. „Będziemy rozpatrywać inne warianty, w tym w ramach senackiego komitetu ds. sił zbrojnych" — poinformował McCain dziennikarzy, dodając, że wraz z kolegami, w tym senatorem Lindsey'em Grahamem dołoży do tego wszelkich starań. Obaj senatorzy brali udział w pracy nad zaprezentowanym w styczniu tego roku projektem ustawy przewidującym systematyzację już istniejących sankcji przeciwko Rosji a także nałożenie nowych. Jak podkreślają media po ogłoszeniu przez Corkera decyzji komisji „antyrosyjskie «jastrzębie» były rozwścieczone". Opublikowali wspólne oświadczenie, w którym skrytykowali swoich kolegów. „Minęło sześć miesięcy, odkąd Rosja zadała cios w fundamenty naszej demokracji, ingerując w wybory. Administracja Obamy „uśmierzyła Rosję", ale Kongres nadal nie podjął żadnych działań" — twierdzą senatorzy.

 

* Ministerstwo Obrony Rosji skomentowało incydent z samolotami u brzegów Alaski. Bombowce strategiczne Tu-95 MS lotnictwa dalekiego zasięgu w eskorcie wielozadaniowych myśliwców Su 35S zrealizowały w czwartek u brzegów Alaski planowy lot — informuje Departament Informacji i Komunikacji Masowych Ministerstwa Obrony Rosji. Podczas lotów ćwiczeniowo-szkoleniowych piloci Su-35S wykonali elementy trudnego pilotażu, lotu na wyznaczonej trasie, pilotaż samolotu bojowego na skrajnie małych wysokościach i maksymalnie dopuszczalnych wysokościach — głosi komentrz na stronie resortu.Wcześniej kanał telewizyjny Fox News powołując się na oficjalne źródła wojskowe przekazał, że Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych przechwyciły Tu-95 i Su-35 w pobliżu wybrzeża Alaski, chociaż rosyjskie samoloty nie były uzbrojone i cały czas pozostawały w międzynarodowej przestrzeni powietrznej. W Dowództwie Obrony Północnoamerykańskiej Przestrzeni Powietrznej i Kosmicznej (NORAD) powiedziano Ria Novosti, że manewr był „profesjonalny i bezpieczny". W Ministerstwie Obrony Rosji sprecyzowano, że piloci lotnictwa dalekiego zasięgu regularnie patrolują akwatoria nad wodami neutralnymi Oceanu Atlantyckiego, Arktyki, Morza Czarnego, Oceanu Spokojnego zarówno z lotnisk bazowych, jak i operacyjnych. Podkreślono, że wszystkie loty realizowane są w całkowitej zgodności z międzynarodowymi zasadami wykorzystania przestrzeni powietrznej nad wodami neutralnymi, bez naruszania granic innych państw.

 

* Rosja ma niezbite dowody, że wydarzenia w Chan Szejchun były prowokacją, powiedział specjalny wysłannik prezydenta, szef rosyjskiej delegacji w rozmowach w sprawie Syrii w Astanie Aleksandr Ławrientiew. „Jest to czysta prowokacja ze strony osób i struktur, które nie są zainteresowane osiągnięciem pokoju na syryjskiej ziemi. Ale niestety wszystkie nasze wyjaśnienia, dowody, próby udowodnienia natrafiają na kompletne niezrozumienie ze strony Zachodu” — powiedział Ławrientiew dziennikarzom. Dodał, że strona rosyjska będzie nadal starać się przekonać zachodnie kraje, aby zmieniły swoją pozycję w stosunku do rządu Syrii. Czwartego kwietnia syryjska opozycja poinformowała o 80 zabitych i 200 rannych w ataku z użyciem broni chemicznej w mieście Chan Szejchun w prowincji Idlib. Zachód oskarżył o atak chemiczny rządowe wojska. Damaszek odrzucił te oskarżenia i obwinił terrorystów i ich popleczników. Syryjskie władze twierdzą, że nigdy nie użyły broni chemicznej ani przeciwko cywilom, ani przeciwko terrorystom, a cały arsenał chemiczny został wywieziony z kraju pod kontrolą OPCW. Moskwa wzywa do powstrzymania się od nieuzasadnionych oskarżeń Damaszku i domaga się gruntownego dochodzenia w sprawie incydentu w Idlib.

 

* Szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow poinformował, że jest pewien zwycięstwa w walce z ugrupowaniem terrorystycznym Państwo Islamskie. „Niestety PI zadomowiło się na Bliskim Wschodzie i w północnej Afryce i na razie nie chce się poddać, ale to nie szkodzi: my ich obowiązkowo wybijemy do ostatniego" — powiedział Ławrow w wywiadzie dla stacji radiowo-telewizyjnej „Mir". Rosyjscy żołnierze unieszkodliwili zamachowca, który próbował wysadzić się w powietrze na trasie konwoju humanitarnego we Wschodniej Ghucie w Syrii – powiedział szef Głównego Zarządu Operacyjnego Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Rosji generał-pułkownik Siergiej Rudskoj. Terrorysta miał przy sobie 10 kg materiałów wybuchowych i granaty. Jak poinformował Rudskoj, kolumna składała się z 51 ciężarówek z żywnością i lekarstwami. Eskortowała ją rosyjska żandarmeria. Nad bezpieczeństwem czuwały też cztery drony. Zamachowiec został zauważony podczas przejazdu konwoju przez punkt kontrolny na linii rozgraniczenia. Rosyjscy żołnierze unieszkodliwili napastnika, a następnie przekazali go syryjskiej służbie bezpieczeństwa. Rudskoj poinformował też o liczebności rebeliantów w czterech strefach deeskalacji w Syrii. Według jego słów w pierwszej jest ich 14,5 tys., w drugiej – do 3 tys., w trzeciej – 9 tys., a w czwartej – ok. 15 tys. Jak dodał, podpisanie memorandum o utworzeniu stref deeskalacji nie oznacza zaprzestania walki z Państwem Islamskim i Dżabhat an-Nusrą. Generał wspomniał też o najbliższych planach rosyjskich sił powietrznych w Syrii: wojska rządowe przy wsparciu rosyjskiego lotnictwa skoncentrują się na wyzwoleniu Palmiry i  Dajr az-Zaur.

 

* Wyposażona w system uzbrojenia „Kalibr” fregata „Admirał Essen” dołączy do zgrupowania okrętów rosyjskiej marynarki wojennej – poinformował dziennikarzy naczelnik oddziału wsparcia informacyjnego Floty Czarnomorskiej kapitan pierwszej rangi Wiaczesław Truchaczow.„Dziś nowoczesna fregata Floty Czarnomorskiej „Admirał Essen”, która przechodzi z Floty Bałtyckiej do Czarnomorskiej, minęła Cieśninę Gibraltarską i wpłynęła na Morze Śródziemne. Okręt dołączył do stałego zgrupowania floty wojennej w oddalonej strefie operacyjnej” – powiedział. Oprócz fregaty „Admirał Essen”, do zgrupowania śródziemnomorskiego należy obecnie inna fregata – „Admirał Grigorowicz”. „Admirał Essen” jest drugą fregatą strefy morskiej projektu 1135.6 i pierwszym tego typu seryjnym okrętem. Fregata, nazwana na cześć admirała Marynarki Wojennej Imperium Rosyjskiego Nikołaja von Essena, została przekazana flocie 7 czerwca 2016 roku. Jednostka została uzbrojona w pociski manewrujące „Kalibr-NK”, okrętowy system przeciwlotniczy „Sztil-1”, armatę A-190 kalibru 100 mm, działa przeciwlotnicze, wyrzutnię rakietowych bomb, torpedy oraz śmigłowiec pokładowy Ka-27 (lub Ka-31).

 

* Bojownicy grup terrorystycznych Państwo Islamskie i Dżabhat an-Nusra wykorzystują noktowizyjne celowniki z elektroniką produkowana przez rosyjskie firmy, pisze „Kommiersant”. „Odkryliśmy przetworniki obrazu produkowane w rosyjskich firmach” — powiedział rozmówca gazety. Jak one trafiły do strefy działań wojennych, nie wiadomo. Jak informuje „Kommiersant”, stwierdzili to syryjscy eksperci wojskowi, badając broń wyeliminowanych terrorystów. Według eksperta „Kommiersant” ekstremiści używali również karabinów, które znajdują się na uzbrojeniu wojsk państw NATO, w tym amerykańskich Remington MSR czy austriackich Steyr Mannlicher SSG 08. Do nich powinny być wykorzystane najnowocześniejsze celowniki, które są obecnie produkowane w Rosji i USA, podkreślają analitycy. Przy czym w Stanach Zjednoczonych wywóz celowników noktowizyjnych trzeciej generacji poza granice kraju jest kategorycznie zabroniony, jak i w Rosji. Według jednej z wersji przetworniki obrazu mogły trafić do Syrii przez państwa trzecie, do których celowniki noktowizyjne, lub elementy do nich z Rosji są oficjalnie dostarczane. „Kommiersant” dodaje, że ofiarami snajperskich ostrzałów padli w ostatnich dniach podpułkownik Aleksiej Buczelnikow i co najmniej trzech innych rosyjskich żołnierzy. Rosyjskie przetworniki obrazu przeznaczone do celowników noktowizyjnych karabinów snajperskich mogły wpaść w ręce terrorystów z Państwa Islamskiego i Dżabhat an-Nusry tylko jako trofea wojenne zdobyte w walkach z syryjską armią, uważa członek Rady Społecznej przy Ministerstwie Obrony i redaktor naczelny magazynu „Obrona narodowa” Igor Korotczenko. Podkreślił, że doniesienia mediów o trafieniu przetworników optycznych w ręce terrorystów nie zostały potwierdzone, dlatego nie można jeszcze uznać ich za wiarygodne. „Nie są to oficjalne oświadczenia Ministerstwa Obrony Rosji czy syryjskiego dowództwa wojskowego, więc ta informacja musi zostać sprawdzona” — powiedział Korotczenko RIA Novosti. Według niego w Rosji działa surowy system kontroli eksportu. Dostawy produktów wojskowego przeznaczenia są możliwe tylko wtedy, gdy kraj nabywca przedstawi certyfikat użytkownika końcowego. „Oznacza to oficjalną gwarancję rządową, że zakupione rosyjskie bronie nie będą odsprzedawane lub dostarczane do kogoś innego i będą eksploatowane wyłącznie przez kraj nabywcę. Ponadto należy zauważyć, że kontrwywiadowcze zapewnienie przedsiębiorstw rosyjskiego przemysłu obronnego świadczy FSB i jest to kolejny ważny czynnik kontroli” — zaznaczył ekspert. Zasugerował, że Rosja mogła dostarczać systemy snajperskie syryjskim wojskom rządowym. „Odnotowano kilka przypadków, kiedy terroryści zajęli magazyny z bronią. W szczególności miało to miejsce podczas zagarnięcia przez terrorystów Palmiry. Wtedy w ich ręce wpadła części zapasów mienia wojskowego syryjskiej armii. Ale nie dopuszczam, że produkty wojskowego przeznaczenia z Rosji mogły gdzieś się przedostać w niekontrolowany sposób”- stwierdził Korotczenko.

 

* Ministerstwo Infrastruktury Ukrainy poinformowało na Facebooku, że rosyjski okręt rzekomo próbował przejąć ukraiński kuter ratunkowy na Morzu Czarnym. Kijów twierdzi, że do incydentu doszło 24 kwietnia podczas regularnych ćwiczeń w pobliżu miasta Skadowśk w obwodzie chersońskim. Rosyjscy marynarze mieli zażądać od załogi kutra Morskiej Służby Poszukiwawczo-Ratunkowej, aby „wyłączyła silniki i stanęła w dryfie”. Jak podkreślił resort, załoga ukraińskiej jednostki odmówiła wykonania polecenia i obrała kurs na Skadowśk, nie dopuszczając w ten sposób do „zajęcia statku”.

 

* Ministerstwo Energii przekazało Komisji Europejskiej stanowisko Polski w sprawie propozycji Gazpromu dotyczących sporu o domniemane stosowanie praktyk monopolistycznych. Polska nie popiera przedstawionych przez rosyjską spółkę zobowiązań i jest nimi „rozczarowana" - czytamy w oświadczeniu polskiego ministerstwa.  Pod koniec 2016 roku Gazprom skierował do Komisji Europejskiej ostateczne propozycje dotyczące uregulowania sporu o domniemane stosowanie praktyk monopolistycznych. Spór sięga 2012 roku, kiedy to KE postawiła rosyjskiemu holdingowi zarzuty nadużywania monopolistycznej pozycji na rynku gazu w Bułgarii, Czechach, Estonii, na Węgrzech, Łotwie, Litwie, w Polsce i Słowacji. KE zaakceptowała wstępnie propozycje Gazpromu i teraz sonduje reakcję rynku. Ostateczna decyzja zostanie podjęta po dokonaniu analizy opinii wszystkich zainteresowanych stron — oświadczył w rozmowie z Ria Novosti przedstawiciel Komisji Europejskiej. „Jesteśmy rozczarowani sposobem zakończenia toczącego się od 2012 r. postępowania antymonopolowego przeciwko Gazpromowi oraz przedstawionymi przez rosyjską spółkę zobowiązaniami" — powiedział wiceminister Michał Kurtyka. Strona polska uważa, że propozycje Gazpromu „nie rozwiązują problemów łamania przez rosyjską spółkę prawa konkurencji UE, ani nie gwarantują, że nie będzie ono łamane w przyszłości". Najważniejsze zastrzeżenia wyłuszczone w polskim stanowisku dotyczą w szczególności zakazu reeksportu, mechanizmu rewizji cen i braku rozwiązania kwestii gazociągu jamalskiego. Polsce nie podoba się także zbyt krótki czas trwania zobowiązań i zasad przestrzegania porozumienia. Według słów Kurtyki, zakończenie postępowania antymonopolowego przeciwko Gazpromowi „nie przełoży się w żaden sposób na polepszenie sytuacji polskich konsumentów". „Gazprom nie poniesie żadnych konsekwencji finansowych swoich nadużyć w ostatnich latach" — czytamy w polskim stanowisku.

 

* Rosyjskie Ministerstwo Obrony opublikowało unikalne dokumenty archiwalne o zbrodniach hitlerowców na terytorium obwodu chersońskiego ZSRR podczas II wojny światowej. Na stronie internetowej resortu przede wszystkim zamieszczono meldunek naczelnika wydziału politycznego 3 Frontu Ukraińskiego Michaiła Rudakowa z 3 kwietnia 1944 roku, z którego wynika, że w obwodzie chersońskim hitlerowcy torturowali i zamordowali dziesiątki tysięcy cywilów. Do dokumentu dołączono akt z ekspertyzy sądowo-medycznej. Przeprowadzono ją po ekshumacji ciał ze zbiorowego grobu, który odnaleziono w odległości 7 km od Chersonia. „Te dokumenty nabierają szczególnego znaczenia zwłaszcza teraz, w świetle podejmowanych przez różne siły polityczne w naszym kraju i poza jego granicami prób napisania od nowa historii II wojny światowej i narzucenia światu nowej wersji, przekształcenia jej zgodnie z koniunkturą polityczną” – podkreślił resort obrony. Obwód chersoński był okupowany od samego początku wojny. Wojska radzieckie wyzwoliły go w marcu 1944 roku.

 

* Eksperci już dawno wskazują na pewne podobieństwo między Ukrainą a Macedonią, przynajmniej na poziomie młodych państw, które po raz pierwszy uzyskały niepodległość po opuszczeniu socjalistycznego imperium i po dwudziestu latach stanęły w obliczu poważnego kryzysu tożsamości. Czy są w stanie zachować niezależność, integralność i samodzielność. Zdaniem serbskiego historyka Aleksandra Rakovica między Macedonią a Ukrainą mimo wszystko istnieje zasadnicza różnica. Przede wszystkim Macedonia jest postrzegana bardziej całościowo. — Zachodnią Ukrainę zamieszkują unici, którym jest bliżej do Polaków niż Rosjan. W centralnej części Ukrainy mieszka ludność, która czuje pokrewieństwo z Rosjanami, ale nie chce rezygnować ze swojej ukraińskiej samoistności, podczas gdy w Donbasie, obwodach charkowskim i odeskim większość uważa się za część „rosyjskiego świata”. A jedna czwarta już należy do Rosji – Krym, gdzie większość społeczeństwa ma się za Rosjan. Widzimy tu szeroką gamę samoidentyfikacji: od skrajnie ukraińskiej i antyrosyjskiej po całkowicie rosyjską. W tym sensie sytuacja w Ukrainie jest bardzo specyficzna, jeśli nie najbardziej specyficzna w tej części Europy – powiedział Rakovic. Jego zdaniem w Macedonii, w przeciwieństwie do Ukrainy, konfliktują tylko dwie tożsamości: macedońska i albańska. Sami Macedończycy są bardziej przychylni Serbom. Życie w Jugosławii zrobiło swoje. I choć język macedoński jest podobny do bułgarskiego, w kontekście kulturologicznym uważają się za część jugosłowiańskiej tradycji  - wyjaśnił historyk.Z kolei Albańczycy w Macedonii czują się częścią albańskiej całości i – jak powiedział — dążą wraz ze swymi rodakami w Kosowie i w samej Albanii do stworzenia tzw. „Wielkiej Albanii”. Macedończycy bronią integralności swego państwa, ale nie kwestionują tożsamości macedońskich Albańczyków. Jest to zasadnicza różnica między ich postawą a stosunkiem do rosyjskiej tożsamości tych, którzy opowiadają się w Ukrainie za państwem ukraińskim w jego obecnej postaci – ocenił  Rakovic.Jak dodał, Ukraina raczej nie będzie w stanie przetrwać jako całość. Co więcej, już jest rozdarta. Krym przyłączył się do Rosji, choć Zachód tego nie uznaje, a Donbas kontroluje rosyjska część narodu ukraińskiego.  Pytanie co stanie się z zachodnią i środkową Ukrainą, ponieważ to nie to samo. Widzimy u podstaw podzielone społeczeństwo – zastanawia się historyk. Odnośnie Macedonii, Rakovic uważa, że w jej przypadku jeszcze jest nadzieja na zachowanie integralności. Jednak wymagałoby to pewnej formy „słabej integracji” z Serbią. Nie chodzi o to, aby stawała się częścią nowej Jugosławii. Serbia nie zamierza niczego narzucać Macedonii: jeśli Macedonia zdecyduje się na sojusz z Serbią, to będzie mile widziana. Przede wszystkim mam na myśli, że pewna forma integracji, w której wzięłaby udział Serbia, Czarnogóra, Republika Serbska (w ramach Bośni i Hercegowiny) i Macedonia, mogłaby być gwarantem bezpieczeństwa – powiedział rozmówca Sputnika.W przeciwieństwie do Macedonii Ukraina nie ma się z kim integrować, bo projekt stowarzyszenia z UE nie wypalił, podsumował Rakovic.

 

*Eurostat przedstawił dane na temat liczby uchodźców, którzy zostali przyjęci do krajów Unii Europejskich w 2016 roku. Z raportu wynika, że w ubiegłym roku UE wydała 710400 pozytywnych decyzji odnośnie wniosków azylowych, czyli ponad dwa razy więcej niż rok wcześniej. Najwięcej uchodźców przyjęto z Syrii – 405600, (57% wszystkich uchodźców), z Iraku – 65800 (9%) oraz z Afganistanu – 61800 (9%).  Najwyższy odsetek pozytywnych decyzji o pozytywnych rozpatrzeniu wniosku o azyl podjęto wobec uciekinierów z Syrii – 98,1% oraz Erytrei – 92,5%. Poniżej 5% pozytywnie rozpatrzonych wniosków było wobec mieszkańców Macedonii, Serbii, Albanii i Kosowa.  Najwięcej uchodźców przyjęły Niemcy – 445210, Szwecja – 69350, Włochy – 35450, Francja – 35170, Austria – 31750 oraz Holandia – 21825. Polska przyjęła zaledwie 390 uchodźców – głównie z Rosji i Ukrainy. Średnio UE przyjęła 1390 uchodźców na milion mieszkańców. Najwięcej uchodźców na milion przyjęła Szwecja – 7040, Niemcy – 5420, Austria – 3655 oraz Malta – 2890. Najmniej uchodźców przyjęła Polska – zaledwie 10 na milion mieszkańców oraz Chorwacja – 25. W pierwszej instancji kraje UE pozytywnie rozpatrzyły 61% wniosków o azyl. Najwyższy odsetek pozytywnych wniosków odnotowano na Malcie i Słowacji – po 83% oraz w Austrii i Holandii – po 72%. Najmniej pozytywnych decyzji było na Węgrzech – 8% i w Polsce – 12%.

 

*Eurostat przedstawił dane dotyczące odsetka pracowników zatrudnionych na czas określony w Unii Europejskiej. W ubiegłym roku w UE zatrudnionych na umowach okresowych było 14,2% pracowników. Najwięcej umów terminowych było w Polsce – 27,5%, w Hiszpanii – 26,1%, w Portugalii – 22,3% i w Chorwacji – 22,2%, a najmniej w Rumunii – 1,4%, na Litwie – 2,0% oraz w Estonii na Łotwie – po 3,7%. Z danych Eurostatu wynika, że w podziale na grupy wiekowe najczęściej na umowy terminowe były zatrudniane osoby w wieku 15-24 lat – aż 43,8%. Z osób w wieku 25-49 w ten sposób pracuje 13,1%, a w wieku 55-64% – 6,9%.

 

* Turcja i Indie omówią możliwość rezygnacji z dolara we wzajemnych rozliczeniach i przestawienia się na waluty narodowe – oznajmił prezydent Turcji Tayyip Erdogan na indyjsko-tureckim forum biznesowym w Nowym Delhi podczas wizyty w Indiach. „Transakcje eksportowe i importowe mogą być realizowane w walutach narodowych, co zmniejszy negatywny wpływ wahań kursu walut” — cytuje Erdogana agencja Anadolu. Według niego wykorzystywanie tureckich lir i indyjskich rupii w operacjach handlowych pozytywnie wpłynie na gospodarkę obu państw. Zdaniem prezydenta potencjał współpracy handlowej Turcji i Indii nie jest w pełni wykorzystywany. „Nadszedł czas, by rozpocząć dyskusję nad projektem porozumienia w sprawie zakrojonego na dużą skalę partnerstwa gospodarczego obu państw” — powiedział Erdogan, podkreślając, że wkład w pogłębienie współpracy dwustronnej w sferze gospodarczej mogą wnieść także posiedzenia komisji międzyrządowych. „Sfera energetyki atomowej może stać się jednym z kierunków współpracy Turcji i Indii” — dodał Erdogan.

 

* 3 maja działacze środowisk narodowo-patriotycznych z Podkarpacia powołali Społeczny Komitet Usuwania Banderowskich Upamiętnień w Polsce. „Jego funkcjonowanie zakończy się wraz z usunięciem z polskiej przestrzeni publicznej ostatniego nielegalnego upamiętnienia UPA”. Jak poinformował Marek Kulpa, przewodniczący Rady Komitetu, a zarazem szef Ruchu Narodowego Podkarpacie, liczy on obecnie 17 członków oraz 4 członków honorowych. Do tych ostatnich należą m.in.: wójt gminy Stubno Janusz Słabicki, który zadecydował o rozbiórce obiektu, znany działacz patriotyczny i antybanderowski Stanisław Żółkiewicz oraz kpt. Konstanty Kopf – 95-letni weteran, żołnierz PAS NSZ, który podczas II wojny światowej walczył na Podkarpaciu (głównie na Lubaczowszczyźnie) z sowietami, hitlerowcami i UPA. Komitet ma charakter społeczny. Jego funkcjonowanie zakończy się wraz z usunięciem z polskiej przestrzeni publicznej ostatniego nielegalnego upamiętnienia UPA – powiedział portalowi Kresy.pl Marek Kulpa. Już wcześniej zapowiadał on powołanie takiego komitetu, na bazie uczestników rozbiórki nielegalnego upamiętnienia UPA na cmentarzu w Hruszowicach. Dzięki temu komitetowi chcielibyśmy generować wiedzę na temat tych upamiętnień i doszukiwać się możliwości prawnych dla rozbiórki poszczególnych obiektów. Ich status prawny będzie zapewne taki sam, ale gdyby jednak trzeba było skorzystać z innej konstrukcji prawnej, to będziemy się takich możliwości doszukiwać – mówił wcześniej prezes Ruchu Narodowego na Podkarpaciu. – Zaczęliśmy już zbierać dokumenty ws. innych nielegalnych obiektów poświęconych UPA. Dotyczy to tych obiektów, które w ostatnich latach były niszczone lub dewastowane przez nieznanych sprawców – powiedział wówczas Kulpa zaznaczając, że w tym kontekście ważny będzie argument, który zawarto m.in. we wniosku dotyczącym pomnika w Hruszowicach. Jak wskazano, obiekty te szpecą krajobraz otoczenia, a mogą wręcz zagrażać życiu lub zdrowiu osób w ich pobliżu. Tydzień temu nielegalny „pomnik” UPA w Hruszowicach został całkowicie rozebrany przez społeczników i rodziny ofiar OUN-UPA. Akcja była zgodna z prawem. Dopełniono określonych procedur, m.in. za zgodą wójta gminy Stubno, Janusza Słabickiego. Rozbiórka miała charakter czynu społecznego, w którym wzięły udział osoby chętne, m.in. działacze Ruchu Narodowego, osoby zasłużone dla walki z banderyzmem, a także rodziny ofiar OUN-UPA. Miejsce po nielegalnym „pomniku” UPA stało się ostatnio celem wizyty delegacji z Ukrainy. Z okazji obchodów 70. rocznicy operacji „Wisła”, z Lwowszczyzny do Hruszowic przybyła ukraińska delegacja. Odwiedziła miejsce po rozebranym nielegalnym upamiętnieniu UPA, gdzie złożono kwiaty i zapalono znicze. Po odśpiewaniu hymnu wzniesiono również banderowskie okrzyki: „Sława Ukrainie! Herojam Sława!” oraz „Sława Nacji! Smert Woroham!”.

 

* Rosja wprowadza kontrolę graniczną dla samolotów i pasażerów przybywających i lecących na Białoruś wobec obywateli państw trzecich. Poinformował o tym sekretarz stanu Państwa Związkowego Grigorij Rapota. Według Rapoty wszystkie loty między Rosją a Białorusią zostaną przeniesione do międzynarodowego sektora lotnisk w Federacji Rosyjskiej. Stanie się to 15 maja 2017 roku, uściśla RIA Novosti. „Nie będzie kontroli granicznej dla obywateli Rosji i Republiki Białoruś, którzy podróżują tymi rejsami” — obiecał Rapota. „Jedyną zmianą dla obywateli obu państw będzie obowiązek zachowania karty pokładowej potwierdzającej ich przylot lub wylot z Republiki Białorusi odpowiednim rejsem” — dodał sekretarz stanu Państwa Związkowego. Rapota wyjaśnił, że na granicy nie będą stemplowane paszporty.

 

* Turcja zniosła ograniczenia w imporcie rosyjskiej pszenicy - poinformował minister gospodarki Turcji Nihat Zeybekci, którego cytuje agencja Bloomberg. Rosyjski prezydent Władimir Putin po rozmowach z tureckim przywódcą Recepem Tayyipem Erdoganem poinformował, że na spotkaniu zostało osiągnięte porozumienie w sprawie zniesienia ograniczeń w handlu. Jednocześnie na razie obowiązują ograniczenia dotyczące ruchu wizowego i dostaw pomidorów z Turcji do Rosji. Tureckie władze od 15 marca zmieniły zasady wwozu niektórych rodzajów produktów rolnych przeznaczonych do przetwarzania w kraju, w tym pszenicy i oleju. Jednocześnie Rosja nie trafiła na listę krajów zwolnionych z cła. Rosja jest obecnie największym na świecie eksporterem pszenicy.

 

* Testy silnika turbowałowego do poduszkowców desantowych typu 12322 „Żubr” przeprowadzane są w Zjednoczeniu Naukowo-Produkcyjnym „Saturn” w Rybińsku – poinformowała służba prasowa korporacji państwowej Rostech. Wcześnie w przedsiębiorstwie w obecności prezydenta Rosji  Władimira Putina oddano do eksploatacji pierwszą w Rosji montażownie agregatów turbowałowych do rosyjskich okrętów i statków. Obecnie w nowym zakładzie rozpoczęto wstępne testy agregatu M35R-1, który montowany jest na największym na świecie poduszkowcu jako śmigło napędowe. Urządzenia składa się z silnika M70FRU-2, reduktora, przekładni, układu regulacji – czytamy w komunikacie.Osobliwością M70FRU-2 jest „zwiększenie wydajności i resursu miedzynaprawczego” w porównaniu ze stosowanymi wcześniej urządzeniami.Poduszkowce desantowe typu 12322 „Żubr” są największymi pojazdami poruszającymi się na poduszce powietrznej na świecie. „Żubr” może przewieźć trzy czołgi o wadze do 150 ton lub 10 wozów opancerzonych i 140 żołnierzy desantu. W czerwcu 2016 roku wiceprezes Zjednoczonej Korporacji Stoczniowej Igor Ponomarew powiedział RIA Novosti, że decyzja o nabyciu przez Ministerstwo Obrony Rosji nowych poduszkowców typy „Żubr” i „Murena” zostanie podjęta pod koniec 2016 lub na początku 2017 roku.

 

* Jak poinformował stołeczny Główny Zarząd Ministerstwa ds. Sytuacji Nadzwyczajnych, w centrum Moskwy wybuchł potężny pożar.  Informację o pożarze w porzuconym domu pod numerem 19 przy ulicy Przejazd Łubiński przekazano o godz. 08:26. Na razie nie jest znana liczba ewentualnych ofiar lub poszkodowanych. Według wstępnych informacji ogień zajął powierzchnię około 3000 m.kw – poinformował resort na Twiterze. Pożarowi nadano trzeci stopień trudności, który później obniżono do pierwszego. Prawdopodobnie najpierw zaczęły się palić śmieci. Po pracy przy gaszeniu ognia przystąpiło 147 strażaków i 45 jednostek. Na miejsce zdarzenia skierowano śmigłowiec Ka-32 Moskiewskiego Centrum Lotniczego. Ogień udało się zlokalizować. Na razie ruch w pobliżu miejsca zdarzenia jest ograniczony — czynny jest tylko jeden pas ruchu.

 

* Amerykańscy wojskowi przyznali, że w marcu przeprowadzili nalot na budynek, który był częścią kompleksu religijnego, donosi stacja telewizyjna CNN, powołując się na źródła w Pentagonie.  Nalot na meczet w rejonie Al-Gina został przeprowadzony 16 marca. Poinformowano, że w bombardowaniu zginęły 42 osoby, w większości cywile. Jednak Pentagon oświadczył wtedy, że zbombardował znajdujący się obok budynek, w którym odbywało się spotkanie terrorystów Al-Kaidy.  Według rozmówców stacji dochodzenie wykazało, że zbombardowany budynek rzeczywiście służył do celów religijnych. Należy zauważyć, że na ogół podobne struktury obok szkół i szpitali znajdują się na liście obiektów, które nie mogą być bombardowane. W celu zrobienia wyjątku wymagana jest specjalna procedura. Na razie nie ustalono, czy budynek znajdował się na takiej liście, czy też został z niej wykluczony.

 

* Podatek od pasożytnictwa wywołał jedne z zakrojonych na największą skalę protestów w historii Białorusi – pisze „The Washington Post”. Jak podkreśla amerykański dziennik, brutalnie tłumiąc wystąpienia, rząd kraju chce zapobiec własnemu Majdanowi. W sobotę w Mińsku można było zobaczyć, jak około tysiąca ludzi protestowało przeciwko autorytarnemu rządowi – podaje „The Washington Post”. Choć na demonstracje nie zezwoliły władze, ludzie i tak wyszli na ulice, „gdzie  powitała ich milicja z tarczami i pałkami, a w pobliżu stały czołgi i żołnierze”. Jeszcze zanim marsz ruszył, rozpoczęły się  aresztowania i pobicia. Jak poinformowała jedna z grup broniących praw człowieka, w sumie aresztowano ponad 400 osób. Uczestników marszu bito, a kobiety za włosy ciągnięto do autobusów. Udało mi się uciec do najbliższego podwórka – powiedział jeden z uczestników protestów. Pomimo ścisłej kontroli ze strony rządu, cenzury i podejrzeń o fałszowanie wyborów, na Białorusi dotychczas nie było dużych demonstracji, takich jak te, które doprowadziły do usunięcia z urzędu Wiktora Janukowycza w Ukrainie czy Husni Mubaraka w Egipcie, twierdzi amerykański dziennik. W kraju istnieje niewielka grupa opozycji, ale większość Białorusinów nie chce odsuwać od władzy swego autorytarnego rządu. Nie wychodzą na ulice, nie domagają się prawa do wolności słowa i uczciwych wyborów. Wolą zapewnione przez władze przywileje w duchu radzieckim: rozsądne dochody, bezpłatną opiekę zdrowotną i niezłe emerytury. Ludzie nie potrzebują więcej wolności – ocenił ekspert ds. Białorusi Balazs Jarabik. – Potrzebują więcej interwencji państwa. Potrzebują lepszego życia, tego, które mieli wcześniej – dodał. Do tej pory nie było podobnych problemów, ale teraz rosyjska, a co za tym idzie i białoruska gospodarka poważnie ucierpiała w wyniku sankcji i spadku cen ropy naftowej. W rezultacie dochody obywateli zaczęły gwałtownie spadać, a ludzie tracić pracę. Rozpaczliwie potrzebując pieniędzy, białoruski rząd zdecydował się na przywrócenie podatku od bezrobotnych, obowiązującego w Związku Radzieckim. We współczesnym wydaniu tego podatku osoby, które nie pracują co najmniej 183 dni w roku muszą odprowadzić do skarbu państwa 250 dolarów rocznie. Średnie wynagrodzenie w tym kraju wynosi 380 dolarów. Tym, którzy odmówią płacenia, grozi grzywna i dwa tygodnie więzienia. Łukaszenka oświadczył, że to prawo przywraca sprawiedliwość. Jednak Białorusini uważają inaczej: nowy podatek jest spowodowany tym, że rząd nie potrafi zapewnić ludziom miejsc pracy i to ich rozwścieczyło. W przeciwieństwie do wcześniejszych protestów te demonstracje odbiły się szerokim echem, pisze „The Washington Post”. Społeczny gniew okazał się na tyle silny, że kilka tygodni temu Łukaszenka powiedział, że ten podatek nie wejdzie w życie w tym roku, choć też nie zostanie zniesiony w całości.Jednak do uspokojenia niektórych demonstrantów tego było mało. Na bazie społecznego gniewu białoruska opozycja zamierza zbudować bardziej zorganizowany ruch. Po raz pierwszy rząd stracił zdolność do kontrolowania ludzi – powiedział Jarabik. – Jest to rzadki przypadek, gdy przywódcy kraju zrobili coś takiego, co rozwścieczyło większość – podkreślił ekspert. Rząd zaczął się obawiać. Tuż przed demonstracją ponad setkę opozycjonistów skazano na karę pozbawienia wolności do dwóch tygodni, a jednego z ich liderów — Uładzimira Niaklajeua — milicja wyprowadziła z pociągu, którym wracał on do Mińska. Władze chcą pokazać, że Majdanu nie będzie – wyjaśnił Jarabik. Jego zdaniem białoruskie władze chcą też pokazać, że to one rządzą.

 

* W Paryżu po raz kolejny zorganizowano demonstrację przeciwko obydwojgu kandydatom na prezydenta Francji. Demonstranci wyrażają brak poparcia dla kandydatur Marine le Pen i Emmanuela Macrona na urząd prezydenta Francji. Uważają, że Francji dano wybór pomiędzy nienawiścią do obcych (Le Pen) a nienawiścią do biednych (Macron). Przeważająca większość demonstrantów to młodzież.

 

* Korea Północna: służby wywiadowcze USA i Korei Południowej próbowały zabić Kim Dzong Una. Korea Północna poinformowała, że Centralna Agencja Wywiadowcza Stanów Zjednoczonych (CIA) i Narodowa Służba Wywiadowcza Korei Południowej próbowały zabić przywódcę KRLD Kim Dzong Una przy pomocy pewnej substancji biochemicznej — poinformowała agencja Xinhua powołując się na Koreańską Centralną Agencję Prasową (KCNA). Na razie nie podano innych szczegółów wydarzenia. Napięcie wokół KRLD jest związane z szeregiem  prób rakietowych i pogłoskami, że Pjongjang może przeprowadzić kolejne — szóste — testy z użyciem broni jądrowej.

 

* Amerykański senator Lindsey Graham (Republikanin ze stanu Karolina Południowa) wyraził chęć dodania do projektu ustawy w sprawie sankcji wobec Iranu nowe ograniczenia w stosunku do Rosji.  „Cieszę się, że robimy coś w stosunku do Iranu, ale jeśli projekt ustawy wyjdzie z Komisji (Senatu Kongresu USA do Spraw Zagranicznych) i będzie omawiany w pełnym składzie Senatu, to mam zamiar dodać do niego rosyjskie sankcje. A przynajmniej spróbuję” — powiedział ustawodawca, cytowany przez gazetę The Hill. Jaki jest związek między antyirańskimi i antyrosyjskimi sankcjami?  Irański politolog, ekspert ds. polityki międzynarodowej i zagadnień strategicznych irańsko-rosyjskiej współpracy Mostafa Azeriyan w komentarzu dla Sputnika powiązał inicjatywę amerykańskiego senatora z pomyślną współpracą Rosji i Iranu w kwestii syryjskiej: „Moim zdaniem głównym celem tego pakietu sankcji może być współpraca wojskowo-techniczna pomiędzy Rosją a Iranem, zwłaszcza na syryjskim froncie. W ubiegłym tygodniu wiele syryjskich miast znów zostało zaatakowanych przez terrorystów. Ich sponsorzy, czyli zachodnie rządy i Stany Zjednoczone, próbują zmienić sytuację na froncie na swoją stronę. W związku z tym okazanie jakiejkolwiek presji na głównych bojowników z terroryzmem [Iran i Rosję] jest priorytetem. Oni bezpodstawnie oskarżają nasze kraje o ingerowanie w syryjski konflikt i stosują podobne sztuczki w celu nałożenia sankcji. Jednak pomimo interwencji wojskowej Amerykanów w Syrii, wystarczy przypomnieć bombardowanie syryjskiego lotniska [Al-Shayrat], to nie mogło ograniczyć wpływu Rosji i Iranu na produktywną walkę z terrorystami. Drugą możliwą przyczyną takiego kroku może być to, że Stany Zjednoczone zdały sobie sprawę, że równowaga sił wojskowych na świecie zmieniła się. Dzisiaj Rosja dysponuje ogromną siłą militarną. To nie pasuje Stanom Zjednoczonym. Dlatego za pomocą sankcji oni starają się osłabić tę potęgę” — wyjaśnił politolog.

 

* Pentagon sprawdza informacje nt. masowej zagłady ludności cywilnej w wyniku ataku lotniczego, przeprowadzonego prawdopodobnie na obóz dla uchodźców w irackim Mosulu - podaje gazeta Washington Post. Według danych periodyku materiały wideo, na których widać skutki bombardowania, pojawiły się na jednym z zasobów internetowych ugrupowania terrorystycznego Państwo Islamskie. Jak poinformowały tureckie media, powołując się na źródła w Służbie Bezpieczeństwa Iraku, ofiarami bombardowania mogło paść ponad 80 osób. Rzecznik Pentagonu major Adrian Rankine-Galloway oświadczył, że amerykańscy wojskowi sprawdzają tę informację. „Sprawdzamy te doniesienia, jak robimy to ze wszystkimi podobnymi informacjami" — powiedział.

 

* Norwescy wojskowi mają trudności z wykrywaniem nowoczesnych rosyjskich okrętów podwodnych - podaje norweski nadawca radiowo-telewizyjny NRK, powołując się na Ministerstwo Obrony królestwa.   „Obserwujemy rosnącą aktywność rosyjskiej floty podwodnej a także jej przemieszczanie się coraz dalej na zachód. Równocześnie nowoczesne wyposażenie rosyjskich okrętów podwodnych jest na takim poziomie, że jest ich coraz trudniej wykrywać" — cytuje telewizja słowa szefa służby wywiadowczej Ministerstwa Obrony Norwegii generał-lejtnanta Mortena Hagi Lunde. Wyjaśnił, że zmodernizowane rosyjskie okręty podwodne poruszają się pod wodą, prawie nie emitując hałasu. W poniedziałek norweska Służba Wywiadowcza przedstawiła raport na temat zagrożeń dla bezpieczeństwa. Zgodnie z dokumentem cyberataki i zamachy to zagrożenia, z którymi królestwo może zetknąć się w 2017 roku. Według Lunde „Rosja przeprowadziła duże operacje elektroniczne, aby wpłynąć na wybory w USA, dlatego nie można wykluczyć, że zagraniczne władze wpłyną na wybory w Norwegii i innych krajach Europy w 2017 roku". Rosja wcześniej wielokrotnie oświadczała, że nie wpływała na wybory w USA. Rzecznik prasowy prezydenta Rosji Dmitrij Pieskow twierdził, że Kreml kategorycznie odrzuca wszelkie zarzuty o związek Moskwy z działalnością hakerów. Nazwał podobne oświadczenia „niedorzecznymi insynuacjami". CIA nie przedstawiło żadnych dowodów, powołując się na poufność danych. Norwescy analitycy uważają, że pomimo trudności gospodarczych Rosji, jej sfera wojskowa będzie umacniana, w tym potencjał Floty Północnej. Analitycy uważają, że konflikty w Ukrainie i Syrii sprzyjały wzrostowi kompetencji rosyjskich wojskowych. Moskwa wielokrotnie podkreślała, że Rosja nigdy nie będzie atakować krajów NATO. Według słów szefa MSZ Rosji Siergieja Ławrowa NATO świetnie zdaje sobie sprawę z tego, że Moskwa nie planuje żadnych ataków, lecz po prostu traktuje to jako powód do rozmieszczania większej ilości sprzętu i batalionów w pobliżu rosyjskiej granicy. 

 

* Kijowskie biuro konstruktorskie „Łucz” przeprowadziło pomyślną próbę ukraińskiego kompleksu rakietowego „Olcha”, poinformował w sobotę prezydent Ukrainy Petro Poroszenko.  „Gratuluję biuru konstruktorskiemu „Łucz” udanej próby kompleksu rakietowego „Olcha”! Szczególnie miło, że wszystkie elementy składowe kompleksu „Olcha” są ukraińskie. Pracujmy dalej nad umocnieniem naszej obronności” – napisał Poroszenko na Facebooku.  Wcześniej sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy Aleksander Turczynow oświadczył, że Ukraina powinna odnowić swoją tarczę rakietową. Według niego, siły zbrojne Ukrainy otrzymują rakiety dla swoich systemów ukraińskiej produkcji, działa cały cykl produkcji rakiet oraz jest możliwość stworzenia nowych typów i modyfikacji. 

 

* Administracja prezydenta USA Donalda Trumpa odblokowała transakcję sprzedaży Rijadowi precyzyjnych pocisków kierowanych, powiedział minister spraw zagranicznych Arabii Saudyjskiej Adel al-Jubeir. Jak donosi agencja Reuters, mowa o dostawach broni o wartości ponad miliarda dolarów. Między innymi w umowie mowa o przeciwpancernych głowicach bojowych i precyzyjnych pociskach kierowanych.Poprzednia administracja Baracka Obamy zamroziła transakcję na tle udziału Arabii Saudyjskiej w konflikcie zbrojnym w Jemenie, którego wiele ofiar stanowili cywile. „Administracja (Trumpa) odblokowała ją, teraz pracuje nad prezentacją transakcji w Kongresie” — powiedział saudyjski minister, który przebywa z wizytą w Waszyngtonie.

 

* Eksperci z amerykańskiego ośrodka badawczego RAND poprosili Ministerstwo Obrony USA o ocenę, jak NATO może zdusić rosyjski system obrony przeciwrakietowej w Kaliningradzie - czytamy w raporcie opublikowanym na stronie organizacji.   „Rozmaite scenariusze i sytuacje nadzwyczajne, o których słyszeliśmy, w Szwecji, Estonii, na Łotwie i w Polsce w związku z działaniami Rosji i potencjalną reakcją odwetową NATO, powinny zostać ocenione przez amerykański resort obrony… Jest to potrzebne dla wyraźnego uświadomienia sobie roli, jaką może odgrywać Kaliningrad ze swoim silnym systemem obrony przeciwlotniczej. W jaki sposób NATO będzie to neutralizować? Problem neutralizacji Kaliningradu pociąga za sobą kwestię eskalacji i potencjalnej reakcji Federacji Rosyjskiej na to, co Rosja będzie oceniać w kategorii ciosu zadanego ojczyźnie" — czytamy w raporcie.Amerykańscy eksperci wezwali też Pentagon do tego, by ocenił, na ile Rosja jest w stanie destabilizować sytuację polityczną w krajach nadbałtyckich, „w tym także zająć strefę nadgraniczną i wywoływać w krajach zamieszki".

 

* Tworzony w Rosji wielofunkcyjny lotniczy kompleks odległego radiolokacyjnego nadzoru i naprowadzania będzie w stanie wykrywać nowe klasy celów, w tym awiację operatywno-taktyczną nowej generacji, oświadczył minister obrony, generał armii Siergiej Szojgu. „Ten kompleks będzie w stanie szybko zwiększać radiolokacyjne pole w danym kierunku operacyjnym. Jego opracowanie jest spowodowane pojawieniem się nowych klas celów, w tym samolotów lotnictwa operatywno-taktycznego nowej generacji” — powiedział Szojgu.  Według niego w ramach prac doświadczalno-konstrukcyjnych planuje się stworzyć dwa samoloty — latające laboratorium i prototyp. A-100 „Premier” to samolot odległego radiolokacyjnego ujawniania i naprowadzania na bazie Ił-76MD-90A z silnikiem PS-90A-76. Kompleks zostanie zbudowany na bazie anteny z aktywnym fazowaniem. W marcu wiceminister obrony Jurij Borysow powiedział, że testy perspektywicznego samolotu, który przewyższa zagranicznych konkurentów pod względem właściwości, rozpoczną się w lipcu.

 

* Europejska Unia Nadawców dopuszcza możliwość wprowadzenia sankcji przeciwko Rosji i Ukrainie z powodu naruszenia regulaminu Eurowizji - poinformowało ZDF Heute, powołując się na szefa komitetu organizacyjnego konkursu Franka Dietera Freilinga.   „Regulamin przewiduje w tym przypadku kilka wariantów sankcji — od kary pieniężnej i pozbawienia wsparcia sponsorów do odsunięcia od uczestnictwa w konkursie na okres do trzech lat" — powiedział Freiling. Politolog Maksim Żarow na antenie radia Sputnik wyraził opinię, że wybór Ukrainy na miejsce przeprowadzenia Eurowizji 2017 od samego początku był decyzją polityczną i Europejska Unia Nadawców próbuje teraz zachować twarz, wprowadzając sankcje przeciwko Rosji. Europejska Unia Nadawców naruszyła swoje pisane i niepisane zasady, forsując Ukrainę jako miejsce przeprowadzenia Eurowizji w tym roku. Dlatego teraz jest zmuszona obarczyć sankcjami również Rosję po to, aby nie wyglądało to zbyt haniebnie dla Unii Nadawców. Obecnie Ukraina znajduje się w bardzo trudnej sytuacji — w Kijowie już wkrótce może przestać działać metro, 9 maja najprawdopodobniej odbędą się prowokacje oddziałów banderowskich i przeprowadzenie bez niespodzianek Eurowizji w Kijowie jest teraz bardzo zagrożone.Oprócz tego uważam, że Europejska Unia Nadawców z pewnością wprowadzi sankcje przeciwko Ukrainie i wciągnie do tego Rosję, aby Ukraina i UE nie poczuły się urażone. Co więcej, myślę, że sankcje przeciwko Rosji i Ukrainie nie będą symetryczne — powiedział Maksim Żarow.Ukraina ma na swoim koncie więcej przewinień — nie wpuściła rosyjskiej reprezentantki, a Rosjanie przepuścili tylko kilka tak zwanych obowiązkowych spotkań. Tak więc sądzę, że skończy się to dla Rosji najprawdopodobniej jakąś grzywną, a Ukraina zostanie odsunięta od uczestnictwa w konkursie na pewien czas.I w danej sytuacji można będzie oprotestować tę decyzję albo w ogóle zrezygnować z udziału w konkursie w przyszłości. Można również zorganizować kampanię w mediach, w tym w europejskich, dotyczącą konieczności zmiany zasad uczestnictwa w konkursie — podkreślił politolog.

 

* Wokalistka Julia Samojłowa, która miała reprezentować Rosję na Eurowizji 2017 potwierdziła swój udział w świątecznym koncercie 9 maja, który odbędzie się w Sewastopolu. Wcześniej okazało się, że p.o. gubernatora Sewastopola Dmitrij Owsiannikow zaproponował wokalistce przyjechać w dniu 9 maja do miasta-bohatera i wziąć udział w koncercie z okazji Dnia Zwycięstwa. Z dumą w sercu i ogromną radością wystąpię na koncercie w mieście-bohaterze Sewastopolu. Sewastopol, do zobaczenia! – głosi odpowiedź Julii Samojłowy skierowana do władz miasta. Wokalistka zauważa, że być w mieście, gdzie tysiące żołnierzy oddali życie w jego obronie w latach 1941-1942, a także w okresie wyzwolenia w 1944 roku, jest ważne i jest dla niej zaszczytem. Piosenkarka podziękowała Dmitrijowi Owsiannikowi za zaproszenie. 

 

* Prof. Stephen Hawking, wybitny astrofizyk, twierdzi, że ludzkość musi znaleźć sposób na to, by rozpocząć kolonizację kosmosu, ponieważ w innym wypadku za 100 lat czeka ją zagłada. Swoich teorii będzie bronił w nowym programie BBC. Prof. Hawking wielokrotnie podkreślał, że jego zdaniem najważniejszym z zadań współczesnego świata jest przygotowanie się do osiedlania na innych planetach, jak Mars, czy też na Księżycu. Przez lata ostrzegał też, że ludzkość czeka tragedia, która może doprowadzić do jej zagłady. Wśród tych zagrożeń wymieniał m.in. epidemię, zmiany klimatyczne, uderzenie asteroidy czy też przeludnienie. Uniknięciu którejś z tych katastroficznych wizji miałaby zapobiec kolonizacja kosmosu. – Ludzie muszą zacząć zajmować się tą materią. Jeśli nie uciekniemy z Ziemi w ciągu 100 lat, czeka nas zagłada. Musimy dalej eksplorować Wszechświat, dla dobra przyszłości ludzkości – mówił Hawking. Wcześniej astrofizyk wskazywał, że taki scenariusz miałby się sprawdzić na przestrzeni 1000 lat, jednak w ostatnim czasie znacząco zmienił swoje przewidywania. Teraz, zgodnie z zapowiedziami BBC, prof. Hawking będzie mógł skonfrontować swoje poglądy z rzeczywistością. Brytyjska stacja latem 2017 roku wyemituje dokument „Stephen Hawking: Ekspedycja nowa Ziemia”, w którym nie tylko snuje on swoje katastroficzne wizje, ale będzie też przekazywał wiedzę na temat ostatnich osiągnięć w dziedzinie astronomii, biologii i technologii, które mogą sprawić, że kolonizacja kosmosu będzie możliwa. „Hawking w dokumencie wspólnie z dwoma ekspertami będzie starał się znaleźć odpowiedź, w jaki sposób ludzkość mogłaby rozpocząć życie na innych planetach. Ten dokument pokazuje jednak, że ambicje profesora Hawkinga nie są aż tak nierealistyczne, jakby się wydawało. Tak naprawdę osiągnięcia naukowe ostatnich lat są bliżej tego, co znamy z science fiction, niż nam się wydawało” – głosi zapowiedź BBC.

 

* Trwa awantura wokół rozebranego pomnika UPA w Hruszowicach na Podkarpaciu. Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski oskarżył w mediach społecznościowych Adama Bodnara oraz Bogdana Borusewicza o sprzyjanie ukraińskim nacjonalistom.  Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich natychmiast zdementowało tę informację. „To fake news" — ogłosiło, odnosząc się do oskarżeń, które wysunął publicznie Isakowicz-Zaleski wobec Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara i marszałka Senatu Bogdana Borusewicza. Obaj politycy mieli być podobno obecni na Zjeździe Ukraińców w Przemyślu. Delegacja wybrana ze zjazdu odwiedziła Hruszowice. W miejscu, gdzie wcześniej stał pomnik UPA rozebrany za zgodą samorządu przez prawicowych działaczy, wznoszono banderowskie okrzyki „śmierć wrogom", odśpiewywano również hymn Ukrainy. Bodnar i Borusewicz mieli również skandować. „Oto przykład klasycznego fake news albo przynajmniej zmanipulowanej informacji. Nie brałem udziału w uroczystościach odbywających się przy pomniku w Hruszowicach. Z tego co wiem Marszałka Bogdana Borusewicza także tam nie było" — napisał Bodnar, prostując nieprawdziwe informacje. Isakowicz przyparty do muru oświadczył, że przecież tylko sugerował, nie napisał dosłownie, że obaj panowie byli na miejscu i czcili UPA. Jego wpisu nie dało się zrozumieć inaczej. Próbował wyjaśniać, że „istotą jego notatki były wspomniane banderowskie hasła i oczekuje, iż władze, w tym RPO na to zareagują". Osiągnął zamierzony przez siebie skutek, czyli reakcję mediów. W Hruszowicach rozebrano pomnik upamiętniający UPA. Zrobiła to pod koniec kwietnia grupa ochotników, m.in. z Ruchu Narodowego i Młodzieży Wszechpolskiej. Stało się to za zgodą samorządu, ponieważ pomnik stał nielegalnie na miejscowym cmentarzu od 1994 roku. Ukraińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych stwierdziło, że z pewnością jest to prowokacja z okazji obchodów 70-lecia akcji „Wisła". Wnioski z tego wydarzenia płyną takie, że Polacy, nawet gdy prezentują w jakiejś sprawie wspólne stanowisko, tak jak ks. Isakowicz szukają pretekstu do kolejnych podziałów i oskarżeń. Ks. Isakowicz-Zaleski umieścił na swoim profilu na Facebooku wideo ze zjazdu w Hruszowicach. Jednak opisywanych przezeń polityków tam nie widać.

 

* Rosja jest gotowa na wznowienie małego ruchu granicznego z Polską - oznajmił w Warszawie dyrektor III Departamentu Europejskiego MSZ Rosji Siergiej Nieczajew. W polskiej stolicy odbyły się rosyjsko-polskie konsultacje międzyresortowe. „Powiedzieliśmy, że kiedy obowiązywała umowa o małym ruchu granicznym między obwodem kaliningradzkim i północno-wschodnimi województwami w Polscebył to udany praktyczny przykład współpracy dwustronnej, przykład, który rzeczywiście był drogowskazem, między innymi w ogólnoeuropejskim kontekście w pracy z regionami" — oznajmił Nieczajew.  „Dlatego kompletnie nie rozumieliśmy, dlaczego latem ubiegłego roku nasi polscy partnerzy bez wstępnych konsultacji z nami w ciągu dosłownie kilku dni przed wejściem w życie ich nowego rozporządzenia w trybie jednostronnym zawiesili ten mały ruch graniczny, na co oczywiście musieliśmy zareagować adekwatnie i w sposób lustrzany" — dodał.   Dyrektor departamentu podkreślił, że strona rosyjska nie widzi „przekonujących argumentów ani logiki w wyjaśnieniach naszych polskich partnerów, dlaczego to się dzieje". „Naszym zdaniem wskutek tego ucierpieli obywatele po obu stronach granicy, którzy korzystali z tej liberalizacji ruchu do rozwiązywania swoich praktycznych problemów życia codziennego i wszyscy byli zadowoleni. Teraz ten kanał jest zamknięty" — powiedział. „Powiedzieliśmy naszym partnerom, że jeśli zdrowy rozsądek weźmie górę po stronie polskiej i polskie władze postanowią wznowić ten ruch, zareagujmy życzliwie i adekwatnie" — podsumował dyplomata. 

 

* Minister spraw zagranicznych Polski Witold Waszczykowski porównał program przesiedlania imigrantów w Europie z zesłaniem Polaków na Syberię. „Plan Unii Europejskiej w sprawie podziału imigrantów między kraje członkowskie przywołuje wspomnienia o tym, przez co Polska przeszła w czasie II wojny światowej” — powiedział Waszczykowski maltańskiej gazecie Times of Malta.  „Po prostu musicie zrozumieć, że przymusowe przesiedlenia mają złe polityczne konotacje: my w XIX wieku byliśmy zmuszeni udać się na Syberię, podczas II wojny światowej zostaliśmy wypędzeni z naszego kraju” — powiedział szef polskiej dyplomacji.Potwierdził, że Polska nie będzie realizować żadnego programu przesiedleń. „Nie chcemy, aby Polska stała się jednym wielkim obozem…, w którym ludzie prowadziliby życie pod ochroną za ogrodzeniem” — powiedział Waszczykowski. „Migracja powinna być dobrowolna” — zaznaczył. Polski minister oświadczył również, że Polska jest otwarta na „prawdziwie humanitarne przypadki”.Są imigranci i są uchodźcy. Oczywiście nadal będziemy przyjmować uchodźców, jest to naszym obowiązkiem, ale imigranci — to inna sprawa — powiedział.Waszczykowski dodał, że szczególnie dotyczy to tych imigrantów, „którzy w ogóle nie chcą przyjeżdżać do Polski”.

 

* Johnson & Johnson musi zapłacić 110 mln dol. Amerykance, która zachorowała na raka. Sąd przysięgłych Saint Louis w stanie Missouri zobowiązał amerykański międzynarodowy koncern farmaceutyczny i kosmetyczny Johnson & Johnson do wypłacenia 110 mln dol. odszkodowania kobiecie, która miała zachorować na raka w wyniku korzystania z jego produkcji – informuje Reuters. Mieszkanka stanu Wirginia używała pudru w talku przez 40 lat. W 2012 roku zdiagnozowano u niej raka jajników, a niedawno przerzuty wykryto w wątrobie. Kobieta kontynuuje chemioterapię. Jak twierdzi, raka wywołały u niej właśnie kosmetyki  Johnson & Johnson. Koncern zapewnia, że jego produkcja jest całkowicie bezpieczna. W oświadczeniu stwierdzono, że amerykańska firma współczuje kobiecie, ale złoży odwołanie od decyzji sądu. Zasądzone pieniądze to rekordowa kwota odszkodowania, którą Johnson & Johnson kiedykolwiek wypłacił na polecenie sądu. W sumie przeciwko koncernowi złożono około 2,4 tys. pozwów. W lutym ubiegłego roku ten sam sąd zobowiązał Johnson & Johnson do wypłacenia 72 mln dol. rodzinie kobiety, która zmarła na raka jajników. Kilka  miesięcy później inny sąd w stanie Missouri zasądził na korzyść pacjenta onkologicznego odszkodowanie w wysokości 55 mln dol. 

 

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930