Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
3841 postów 1811 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Środa, 3 maja 2017

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

ACTA DIURNA (1030). Jak zwykle głównie polityka: Bliski Wschód, Korea, Ukraina… Ale także gospodarka, militaria, nauka, polityka historyczna i wyznaniowa, ploteczki… Zapraszam na serwis ze świata.

 

* Amerykański Senat postanowił zawiesić przyjęcie projektu ustawy o wprowadzeniu nowych sankcji wobec Rosji za jej rzekomą ingerencję w amerykańskie wybory w 2016 roku, pisze The Washington Post. Najprawdopodobniej proces zostanie zawieszony do czasu, aż Komitet Senatu ds. Wywiadu nie zakończy dochodzenia w sprawie działań Kremla, czytamy w artykule.  Przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Senatu Bob Corker powiedział w poniedziałek, że wyższa izba Kongresu Stanów Zjednoczonych, zanim podejmie kroki w sprawie tego projektu, poczeka, aż zostaną jej przedstawiane fakty. „Teraz prowadzony jest szczegółowy proces przesłuchań, oprócz tego trwa dochodzenie — podkreślił Corker. — Czy nie jest to rozsądne, aby uzyskać te informacje, podać je do wiadomości publicznej i rozwiązać tę kwestię w odpowiedni sposób? Moim zdaniem jest to rozsądne”. Gazeta przypomina, że w styczniu tego roku Demokrata Benjamin Cardin wniósł do Senatu projekt ustawy o nałożeniu sankcji wobec Rosji. Ponadto w lutym republikański senator Lindsey Graham wniósł do rozpatrzenia inny projekt ustawy, który dałby Kongresowi USA prawo do unieważnienia decyzji w sprawie zniesienia sankcji wobec Moskwy. Corker wskazał na to, że te inicjatywy legislacyjne zostały przyjęte do rozważenia z powodu obaw wielu Demokratów i Republikanów z tego powodu, że nowa administracja może próbować znieść obowiązujące już sankcje w związku z Ukrainą i Krymem. „Nie sądzę, aby teraz ktoś miał podobne obawy. I dlatego chęć, aby działać szybko, rozproszyła się” — powiedział Corker. Jak wspomniano w artykule, ten projekt ustawy przewiduje nie tylko utrzymanie istniejących środków ograniczających przeciwko Moskwie, ale także wprowadzenie nowych przeciwko tym osobom, które wspierają działalność hakerską Rosji w odniesieniu do infrastruktury państwowej i prywatnej. Jednak pomimo tego, że przyjęcie sankcji zostało wstrzymane, Corker zaznaczył, że on nadal zamierza współpracować z Demokratą Benjaminem Cardinem nad promowaniem części jego propozycji legislacyjnych w sprawie przeciwdziałania rosyjskiej propagandzie w Stanach Zjednoczonych i za granicą, donosi The Washington Post.

 

* W pobliżu amerykańskiej ambasady w Kabulu doszło do silnego wybuchu - podaje agencja Reuters, powołując się na słowa pracownika służb bezpieczeństwa. MSW Afganistanu  poinformowało, że w rezultacie wybuchu zginęło co najmniej 8 osób, 25 zostało rannych. Do wypadku doszło niedaleko siedziby misji NATO Resolute Support. Według danych jednostki ranni zostali trzej wojskowi sojuszu, jednak są w stabilnym stanie i mają zapewnioną odpowiednią opiekę medyczną — głosi oświadczenie jednostki w Twitterze. Odpowiedzialność za atak przyjęło na siebie Państwo Islamskie (Daesz).

 

* USA potrzebują więcej sił pancernych w Europie do powstrzymywania Rosji — oznajmił dzisiaj naczelny dowódca sił USA i NATO w Europie generał Curtis Scaparrotti. „Stanowisko Rosji to nie lekka siła, to ciężka siła. Potrzebujemy więcej sprzętu pancernego, by to stanowisko było zarówno niezawodne, jak i miało słuszny charakter" — oznajmił Scaparrotti podczas posiedzenia w Senacie.W lipcu 2016 roku na szczycie NATO w Warszawie została podjęta decyzja w sprawie rozmieszczenia na Litwie, Łotwie, w Estonii i Polsce po jednym międzynarodowym batalionie NATO „w celu umocnienia wschodniej flanki". Ich tworzenia podjęły się i obecnie forsują Wielka Brytania, Niemcy, Kanada i USA. Rozwijany na Litwie batalion o liczebności 1,2 tys. zasilą wojskowi z Niemiec (połowę od całości), Belgii, Holandii, Norwegii i Luksemburga. Oświadczenia w sprawie rzekomego zagrożenia dla państw bałtyckich i Polski ze strony Rosji wielokrotnie padały również wcześniej, chociaż Moskwa podkreślała, że Rosja nigdy nie będzie atakować żadnego z państw NATO. Według słów szefa MSZ Rosji Siergieja Ławrowa NATO świetnie zdaje sobie z sprawę z tego, że Moskwa nie planuje żadnego ataku, lecz po prostu korzysta z pretekstu do rozmieszczenia więcej sprzętu i batalionów w pobliżu rosyjskiej granicy.

 

* Zwrot Donalda Trumpa ku agresywnej, „neokonserwatywnej” polityce zagranicznej wobec Syrii i Korei Północnej wywołał liczne komentarze amerykańskich mediów. Konserwatywna publicystka Ann Coulter na łamach prawicowego portalu Breitbart News nazwała zarządzony przez prezydenta atak rakietowy na syryjską bazę lotnictwa „niemoralną awanturą, która jest pogwałceniem każdej obietnicy wyborczej i może pogrzebać prezydenturę Trumpa”. Media głównego nurtu są natomiast zachwycone. „Wall Street Journal” wyjaśnił zmianę stanowiska Trumpa „dobroczynnym” wzrostem wpływu wielkiego biznesu i lobby żydowskiego na prezydenta. Zbliżenie się Trumpa do bardziej pragmatycznego skrzydła jego administracji, wpływ byłych szefów prywatnego biznesu, którzy są obecnie członkami jego gabinetu, i w końcu kojący wpływ jego córki Ivanki i zięcia Jareda Kushnera, piastujących teraz oficjalne stanowiska w Białym Domu, spowodował, że stanowisko Trumpa w dziedzinie polityki zagranicznej i gospodarczej jest bliższe tradycyjnym poglądom waszyngtońskiego establishmentu politycznego. – napisał amerykański dziennik. Jeden z najbardziej prominentnych neokonserwatystów, Charles Krauthammer, na łamach „Washington Post” nazwał atak na syryjską bazę lotniczą „przesłaniem dla całego świata”. Skomentował go też hasłami „Abdykacja Ameryki się skończyła!” i „Koniec chodzenia we śnie. Ameryka powróciła”. Wzrost wpływów Żydów w otoczeniu prezydenta przyniósł osłabienie pozycji Stephena Bannona, byłego redaktora naczelnego Breitbart News i szefa sztabu wyborczego Donalda Trumpa, który w Białym Domu nadal zajmuje stanowisko tzw. głównego stratega. W wywiadzie dla „New York Post” Trump zagroził, że jeśli konflikt  między Bannonem a jego żydowskim zięciem Jaredem Kushnerem  się nie skończy, sam go rozstrzygnie – na niekorzyść Bannona. Jeśli Bannon zostanie usunięty, nie będzie już osoby o podobnym statusie w Białym Domu, która mogłaby wywierać na Trumpie nacjonalistyczny nacisk, a bardziej centrystyczne postacie już zyskują na znaczeniu (Ivanka, Gary Cohn). Bez głosu Bannona, Biały Dom staje się bardziej konwencjonalny. – skomentował Jonathan Swan na łamach portalu Axios.

 

* W Soczi odbyło się spotkanie prezydenta Rosji Władimira Putina i prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana. Po spotkaniu liderzy Rosji i Turcji wzięli udział we wspólnej konferencji prasowej, na której Putin oznajmił, że z Turcji zostały zdjęte wszystkie ograniczenia handlowe oprócz zakazu wwozu pomidorów. Według Putina zakaz importu tureckich pomidorów zostanie zniesiony dopiero po tym, jak rosyjskim producentom zwrócą się inwestycje poniesione w związku z zamknięciem rynku.  „Zapytaliście, kiedy można będzie powiedzieć, że zostały zdjęte ograniczenia wprowadzone jakiś czas temu. No,  to dzisiaj można o tym powiedzieć" — odpowiedział Putin na pytanie dotyczące terminów zniesienia ograniczeń. Z kolei Erdogan oznajmił, że chce, aby tureckie pomidory trafiły na rosyjski rynek, „ponieważ są smaczne".

 

* Dyrektor FBI James Comey twierdzi, że włamanie na konta pocztowe serwerów Yahoo zostało zrealizowane wspólnie przez służby specjalne Rosji i hakerów.„Ich (tzn. Rosji) organizacje rządowe mają związki z przestępcami, choć zawsze trudno jest ustalić, o kogo chodzi konkretnie. Włamanie na Yahoo to przykład tego, jak jeden z najlepszych kryminalistów i służby wywiadowcze działają wspólnie” – powiedział Comey występując w senacie Kongresu Stanów Zjednoczonych. Nie przedstawił żadnych dowodów na potwierdzenie swoich słów. Dwa duże włamania na konta Yahoo, o których było głośno w zeszłym roku doprowadziły do tego, że cena transakcji sprzedaży kompanii Yahoo przez amerykańską Verizon, która początkowo oscylowała wokół 4,83 miliarda dolarów spadła o 350 milionów dolarów. Wcześniej USA oskarżały Rosję o udział we włamaniu do bazy danych Partii Demokratycznej Stanów Zjednoczonych i przekazaniu informacji zasobowi WikiLeaks w 2016 roku. Wyników oficjalnego śledztwa władze Stanów Zjednoczonych nie przedstawiły. Rosja wielokrotnie odrzucała oskarżenia amerykańskich służb specjalnych. Założyciel WikiLeaks Julian Assange odrzucił jakikolwiek związek między tą stroną internetową i Rosją. 

 

* Niemcy i UE ingerują w kampanię wyborczą w Wielkiej Brytanii, by podważyć reputację premier Theresy May.  Pisze o tym Daily Telegraph, powołując się na źródła bliskie May. Według ich danych wysocy rangą urzędnicy w niemieckim rządzie i organach UE spowodowali wyciek poufnych informacji o prywatnych spotkaniach May w celu osłabienia autorytetu premier w oczach wyborców. Zdaniem źródeł periodyku Theresa May stała się „ofiarą zmowy" przed wyborami parlamentarnymi. Wydaje się, że Niemcy i UE naruszają „dawną tradycję, zgodnie z którą państwa nie mieszają się w wybory innych krajów" — podkreśla jeden z nich. Próby osłabienia stanowiska May są związane z chęcią Niemiec i UE skłonienia obywateli Wielkiej Brytanii do oddania głosu na siły polityczne gotowe na ustępstwa w rozmowach z Brukselą w sprawie wyjścia państwa z UE — pisze The Telegraph. Jednocześnie May potwierdziła twarde stanowisko w sprawie wystąpienia Wielkiej Brytanii, co wywołuje niezadowolenie eurourzędników — podkreśla periodyk.  Wcześniej do wiadomości publicznej podano, że został rozwiązany brytyjski parlament. Przedterminowe wybory parlamentarne w Wielkiej Brytanii są zaplanowane na 8 czerwca. Swoją decyzję w sprawie rozwiązania parlamentu i przeprowadzenia przedterminowych wyborów Theresa May wyjaśniła dążeniem do konsolidacji brytyjskiego społeczeństwa przed rozmowami w sprawie Brexitu. Konserwatywna Partia z premier May na czele jest uważana za faworyta wyścigu wyborczego.   

 

* Rzecznik prasowy przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska Preben Aamann powiedział, że informacja o przedterminowych wyborach parlamentarnych w Wielkiej Brytanii nie wpłynie na plany Unii Europejskiej ws. przeprowadzenia negocjacji nt. wyjścia kraju z bloku europejskiego - przekazuje agencja France Presse.  „Wybory w Wielkiej Brytanii nie zmieniają planów 27 państw członkowskich UE" — powiedział Aamann.We wtorek Theresa May ogłosiła, że w Wielkiej Brytanii odbędą się przedterminowe wybory parlamentarne, po których zostanie utworzony nowy gabinet ministrów. Decyzję o przeprowadzeniu przedwczesnych wyborów May podjęła pod wpływem wyników sondaży, zgodnie z którymi rządząca Partia Konserwatywna odnotowała wzrost poparcia. 29 marca brytyjska premier oficjalnie rozpoczęła proces wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej,  wręczając Donaldowi Tuskowi list, zawierający odpowiednie powiadomienie. Zgodnie z zasadami przewidzianymi art. 50 Traktatu lizbońskiego Wielka Brytania powinna opuścić wspólnotę 29 marca 2019 roku — równo dwa lata po rozpoczęciu procedury. 5 kwietnia Parlament Europejski przyjął rezolucję zawierającą warunki, na jakich zgodzi się na wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. W dokumencie podkreślono między innymi, że porozumienie o wyjściu Wielkiej Brytanii może zostać zawarte tylko za zgodą Parlamentu Europejskiego, podobnie jak inne przyszłe porozumienia regulujące stosunki między Unią Europejską i Wielką Brytanią, a także wszystkie warunki okresu przejściowego.

 

* Czy kanclerz Niemiec Angela Merkel w kwestiach bezpieczeństwa ufa brytyjskim służbom specjalnym bardziej niż pracownikom własnych służb?  W każdym razie na takie myśli naprowadza śledztwo dziennikarskie pisma „Focus”, według którego Merkel co najmniej dwukrotnie otrzymywała od przedstawicieli brytyjskich służb specjalnych informacje o zagrożeniach terrorystycznych w Niemczech i Europie – przy czym bez wiadomości władz RFN. Tajne spotkania Merkel z kierownictwem brytyjskich służb specjalnych wywołały oburzenie niemieckich specjalistów w dziedzinie bezpieczeństwa. „W minionych 12 latach swojego kanclerstwa pani Merkel ani razu nie pojawiła się na cotygodniowych zebraniach z udziałem kierownictwa organów bezpieczeństwa RFN, na których odbywała się analiza sytuacji” – cytuje anonimowego urzędnika wysokiej rangi „Focus”.- „Po co w takim razie jeździ do Anglii, czy ona nie ufa własnym ludziom?”. Co ciekawe, w sekretnych spotkaniach brał udział Robert Hannigan, kierownik tzw. Ośrodka Łączności Rządowej (Government Communications Headquarters, GCHQ). Według danych komitetu Bundestagu, zajmującego się śledztwem w sprawie skandalu związanego z działalnością ANB, brytyjski Ośrodek Łączności Rządowej przeprowadzał na terytorium Niemiec nielegalne akcje podsłuchowe na wielką skalę. Ostatnie spotkanie Merkel z przedstawicielami brytyjskich służb specjalnych odbyło się, jak informuje „Focus”, w październiku 2015 roku w odległości 60 km na północny zachód od Londynu, w Checkers, w rezydencji brytyjskiego premiera, którym wówczas był David Cameron. Na spotkaniu, poza  Hanniganem, obecni byli również Andrew Parker, kierownik służby MI5, w którego kompetencjach jest walka z terroryzmem i kontrwywiad, a także Alex Younger, szef MI6, czyli zagranicznego wywiadu Wielkiej Brytanii. Za uzyskane informacje Merkel odwdzięczyła się Brytyjczykom w szczególny sposób, przekazując im dossier BND, służby wywiadu zagranicznego RFN, na prezydenta Rosji Władimira Putina, a także analizę sytuacji na Krymie. Według informacji „Focusa”, materiał został przygotowany w Oddziale 6 resortu kanclerza federalnego (ten oddział odpowiada za BND i koordynację pracy służb wywiadowczych RFN), o czym niemieckie władze również nie wiedziały. Uwagę zwraca fakt, że później Brytyjczycy w kontaktach ze swoimi niemieckimi kolegami byli zaskoczeni tym, że służby specjalne RFN nie zostały uprzedzone o tajnych spotkaniach Merkel w Anglii. 

 

* Na łamach gazety „Bild am Sonntag” niemiecki minister spraw wewnętrznych Thomas de Maiziere opublikował osobliwy dekalog, zawierający „niepisane (sic!) zasady„, na których opiera się niemiecka kultura, a które są warunkiem udanej integracji imigrantów z niemieckim społeczeństwem.Jak określił szef MSW, „poza językiem, konstytucją i przestrzeganiem praw podstawowych istnieje w nas coś, co nas spaja, co decyduje o naszej tożsamości i odróżnia nas od innych„. Dodał również, że swą publikacją chce zainicjować debatą o „kulturze wiodącej” w Niemczech, przy czym od razu przezornie zaznaczył, że nie postuluje dominacji niemieckiego etnosu w wielokulturowym społeczeństwie RFN. Na początku wykazu wymienił takie konwenanse jak przedstawianie się i podanie ręki podczas przywitania, a także konieczność odsłaniania twarzy. „Jesteśmy otwartym społeczeństwem, a nie burką„, jak plastycznie ujął kwestię de Maiziere. Ponadto wyznał, że Niemcy są spadkobiercami swej kultury „ze wszystkimi jej wzlotami i upadkami„, co wiąże się ze „szczególnym stosunkiem wobec Izraela„. Zaznaczył, że choć Niemcy są krajem chrześcijańskim, to „podstawą jest bezwarunkowy prymat prawa świeckiego nad wszystkimi religijnymi regułami w życiu państwowym i społecznym„. Wymienił również zasadę kompromisu i przywiązanie do ochrony mniejszości jako cechy konstytutywne dla narodu niemieckiego. „Jesteśmy oświeconymi patriotami, kochamy nasz kraj, lecz nie żywimy nienawiści do innych” – zaznaczył polityk CDU. Na zakończenie publikacji minister ostrzegł, że imigranci nie znający lub świadomie odrzucający te zasady nie będą mogli zintegrować się z niemieckim społeczeństwem. Nie ujawnił jednak, jakie sankcje zostaną zastosowane wobec tych osób.

 

* Dzięki prężnemu rozwojowi gospodarki w krajach Grupy Wyszehradzkiej (Słowacja, Czechy, Polska i Węgry - V4) można mówić o wzroście gospodarczym także w całej UE - oznajmił słowacki premier Robert Fico.   „Gdyby u nas (na Słowacji) nie było wzrostu gospodarczego zbliżającego się do 4% i podobnie w Czechach, Polsce i na Węgrzech, UE nie mogłaby dzisiaj mówić o dodatnim wzroście gospodarczym" — powiedział Fico, zabierając głos w zachodniosłowackim mieście Nitra.Jednocześnie według Fico stopa życiowa ludności na wschodzie UE na razie nie dorównuje tej w państwach zachodnioeuropejskich i rozwiązanie tego problemu jest jednym z głównych zadań słowackiego rządu.Po jednej stronie mamy zamożne państwa zachodnie, a po drugiej — państwa, które weszły do UE w 2004 roku i wbrew temu, że mają wysoką wydajność i jakość pracy, bardzo wolno zbliżają się do przeciętnej stopy życiowej w UE — podkreślił Fico. Słowacki premier uważa, że prężny rozwój gospodarki powinien w większym stopniu odbijać się na dobrobycie ludności. Według niego rząd zamierza w przyszłym roku maksymalnie przybliżyć płacę minimalną do 500 euro, a rok później przewyższyć ten wskaźnik. Rząd planuje także wprowadzenie 10-dniowego płatnego urlopu ojcowskiego. Ponieważ Słowacja prowadzi w UE pod względem liczby pracowników pracujących na nocne zmiany (240 tys. osób), rząd zamierza zwiększyć dopłaty za pracę w godzinach nocnych z 20% do 50% płacy minimalnej — powiedział Fico. „Poza tym zostaną zwiększone dopłaty za pracę w weekendy i święta" — poinformował premier.

 

* Bank Światowy przyznał Ukrainie kredyt w wysokości 150 mln dolarów „na wsparcie nastawionego na eksport małego i średniego biznesu”.Według oświadczenia dyrektora Banku Światowego ds. Ukrainy, Mołdawii i Białorusi, Satu Kahkonena, kraj posiada duży potencjał, ale nadal istnieją poważne przeszkody dla eksportu, w tym jest utrudniony dostęp do kredytów dla małych i średnich przedsiębiorstw. Program zostanie zrealizowany przez Ukreksimbank, który przyzna kredyty podporządkowane bankom uczestniczącym. Pieniądze zostaną wydane na projekty w takich dziedzinach, jak zaopatrzenie w wodę, ogrzewanie, energetyka, budowa dróg, ubezpieczenie społeczne i opieka zdrowotna. Bank Światowy wcześniej zamierzał przyznać Kijowowi środki w ramach przyspieszonej procedury, ale przełożył rozpatrzenie kwestii z 31 marca na 2 maja. Było to związane z decyzją Międzynarodowego Funduszu Walutowego pod koniec marca odnośnie przełożenia na czas nieokreślony przekazania krajowi kolejnej transzy w wysokości miliarda dolarów. Czteroletni program pomocy finansowej MFW przewiduje między innymi przyznanie Ukrainie 17,5 mld dolarów. Kijów już otrzymał trzy transze na łączną kwotę 7,7 mld dolarów, ostatnią — we wrześniu 2016 roku. W tym roku Ukraina spodziewa się otrzymać około 5,4 mld dolarów.

 

* To, co dzieje się aktualnie w związku z Donbasem, świadczy o utracie przez ukraińskie państwo jednej z głównych jego właściwości. Takie zdanie wyraził w audycji radia Sputnik lider partii Wielka Ojczyzna Nikołaj Starikow. Starikow uważa, że blokada handlowa Donbasu, zorganizowana przez siły tak zwanych „aktywistów" ukraińskich, jest oznaką korozji ukraińskiej państwowości. Administracja prezydenta oraz rząd Ukrainy także wcześniej niejednokrotnie krytykowały tę samowolną blokadę, wyrządzającą szkody gospodarcze, finansowe i polityczne Ukrainie. Równocześnie władze jawnie nie mają żadnych możliwości ani do zmuszenia, ani też do przekonania uczestników blokady, by zaniechali swoje działania. O rozpoczęciu blokady republik Donbasu, które proklamowały swoją niepodległość, kombatanci „batalionów ochotniczych" poinformowali 26 grudnia 2016 roku. Najpierw inicjatorzy blokady wyjaśniali swoje poczynania, powołując się na dążenie do jak najszybszego wyzwolenia wziętych do niewoli uczestników tak zwanej ATO — czyli operacji antyterrorystycznej, znajdujących się na terytoriach republik Donieckiej i Ługańskiej. Później lista ich żądań została rozszerzona. Aktualne poczynania „aktywistów" są spowodowane bezczynnością i biernością Kijowa, w tym także tym, że ukraińskie władze nie zrobiły niczego w celu wykonania porozumień mińskich — uważa Nikołaj Starikow. „Jeśli sięgniemy po porozumienia mińskie, aby sprawdzić, który to punkt z nich został wykonany przez Kijów, odkryjemy ze zdziwieniem, że żaden. Nawet ten najprostszy — wymiana wszystkich jeńców — dotychczas nie może być dokonany z jakichś absolutnie niezrozumiałych dla mnie powodów w wyniku hamowania tego procesu przez władze kijowskie. To, co dzieje się obecnie na Ukrainie, nazywa się chaosem" — powiedział Nikołaj Starikow. Według niego ta sytuacja poskutkuje dalszą korozją ukraińskiej państwowości. „W lutym 2014 roku doszło do najstraszniejszej rzeczy, jaka może spotkać państwo: pozbawiono go monopolu na przemoc. Teraz ta przemoc na terytorium państwa, nazywanego Ukrainą, jest stosowana przez każdego chętnego. Jeśli zechcemy, zablokujemy drogę. Jeśli zechcemy — zablokujemy budynek administracji prezydenta. Czy też tereny, które nie znajdują się pod naszą kontrolą. Każdy, kto chce, robi, co chce. Prowadzi to do zniszczenia państwa, który to proces da się zatrzymać za pomocą tylko jednego sposobu: jeśli państwu zostanie przywrócony monopol na przemoc" — zakłada Nikołaj Starikow.

 

* Międzynarodowa koalicja antyterrorystyczna pod wodzą USA potwierdziła śmierć co najmniej 396 cywilów w latach 2014-2017 w Syrii i Iraku w swoich nalotach – oświadczyło centralne dowództwo koalicji. Syryjski parlamentarzysta Muhammed al Husein powiedział w rozmowie z agencją Sputnik, że oświadczenia koalicji są „śmieszne”, bo jej naloty doprowadziły do śmierci dziesiątków tysięcy Irakijczyków i Syryjczyków. – Jesteśmy zaskoczeni tymi danymi, ponieważ tylko podczas jednego bombardowania Rakki zginęło ponad 700 nieuzbrojonych mieszkańców miasta – twierdzi al Husein.  Przywykliśmy do kłamliwych oświadczeń koalicji międzynarodowej USA oraz ONZ. Wiemy, że koalicja nie na poważnie i nieszczerze walczy z Daesh, Dżabhat an-Nusrą i innymi ugrupowaniami terrorystycznymi. Przeciwnie – działają w interesach dżihadystów i ochraniają ich – podkreślił parlamentarzysta. Według jego słów w atakach koalicji w Syrii i Iraku zginęło ponad 20 tys. nieuzbrojonych ludzi. Wśród nich kobiety, dzieci i starcy, którzy nie mieli żadnego związku z organizacjami terrorystycznymi. Podobnymi oświadczeniami koalicja wypacza prawdę i bagatelizuje skalę zbrodni przeciwko cywilom.

 

* W opublikowanym we wtorek raporcie Human Rights Watch czytamy, że eksperci tej organizacji broniącej praw człowieka doszli do wniosku, że na miejscu ataku chemicznego w syryjskim mieście Chan Szajchun zostały znalezione fragmenty bomby lotniczej radzieckiej produkcji. W opublikowanym we wtorek raporcie Human Rights Watch czytamy, że eksperci tej organizacji broniącej praw człowieka doszli do wniosku, że na miejscu ataku chemicznego w syryjskim mieście Chan Szajchun zostały znalezione fragmenty bomby lotniczej, która została zidentyfikowana jako HAB-250 (HB-250) radzieckiej produkcji. Przy tym w dokumencie szczególnie podkreślono, że HRW nie posiada informacji, które wskazywałyby na to, że syryjski rząd posiada na uzbrojeniu taką broń. Jak informują rosyjskie media, w 48-stronicowym raporcie czytamy, że obrońcy praw człowieka zebrali dane z otwartych źródeł. „Sprawdziliśmy je z ekspertami. Jesteśmy dość mocno przekonani, że poprawnie zidentyfikowano radziecką bombę — czytamy w raporcie. — Wiemy, że jest to bomba z czasów radzieckich. Kiedy syryjski rząd przystąpił do Konwencji o zakazie broni chemicznej, powinien zadeklarować i zniszczyć swoje zapasy broni chemicznej, ale ich deklaracja jest poufna i nie zostanie podana do wiadomości publicznej”. Przy tym działacze praw człowieka dodali: „Nie mamy informacji, które wskazywałyby na to, aby syryjski rząd posiadał tę bombę w swoim arsenale”. Innymi słowy, Human Rights Watch ponownie próbowała wypromować się na głośnym skandalu. Przecież wszystkich interesuje w pierwszej kolejności nie sam ładunek, a odpowiedź na pytanie: kto go użył? Ale eksperci z HRW nie byli w stanie na nie odpowiedzieć, do czego też publicznie się przyznali.

 

* Dwa czeczeńskie bataliony w Syrii zastępują się nawzajem co 2-3 miesiące - poinformował w wywiadzie dla RT przywódca Czeczenii Ramzan Kadyrow. „Mamy tam jeszcze jeden batalion, zastępują się nawzajem, doświadczenie — nic nowego dla nich nie było, ponieważ większość jest muzułmanami, którzy przeszli tę drogę, którzy widzieli stosunek terrorystów do ludzi, jak podle postępują, jak wysadzają w powietrze" — powiedział Kadyrow, dodając, że bataliony zastępują się nawzajem co 2-3 miesięcy. Według niego członkowie batalionu zostali wyróżnieni przez Ministerstwo Obrony. „Należało do nich w większym stopniu zapewnienie bezpieczeństwa, prowadzili pracę wyjaśniającą z mieszkańcami, według ministerstwa obrony dobrze im poszło. Otrzymali nagrody" — podkreślił szef Czeczenii.Według niego batalion między innymi analizował sytuację w Syrii w celu prowadzenia walki z terroryzmem. „To, co tam było — to, co było u nas, ten sam scenariusz, ci sami szefowie, ci sami szajtanowie, którzy byli u nas. Chłopacy biorą co trzeba, by wdrożyć struktury zbrojne, aby w stu procentach zdawali sobie sprawę z tego, co może na nich tam czekać, nie tylko zapewniali bezpieczeństwo, analizowali sytuację, aby dalej prowadzić walkę z tym złem" — podkreślił przywódca Czeczenii.

 

* Premier Izraela Benjamin Netanjahu ocenił na „dziesiątki ton” zapasy broni chemicznej pozostające w Syrii i ostrzegł przed próbami wykorzystania jej wobec państwa żydowskiego. Przypuszczalne zastosowanie trujących substancji w prowincji Idlib, co doprowadziło w kwietniu do licznych ofiar wśród miejscowej ludności, Netanjahu uważa za dowód, że międzynarodowe porozumienia o zniszczeniu syryjskich arsenałów niekonwencjonalnych nie zostały w pełni zrealizowane. „Przede wszystkim pozostała tam broń chemiczna. Niech i nawet kilka procent (dawnego arsenału), ale wciąż jest to kilkadziesiąt ton… Obiecuję wam, że jeśli komuś kiedyś przyjdzie do głowy pomysł, aby użyć broni masowego rażenia przeciwko nam, wystawi się na straszliwe niebezpieczeństwo” — powiedział na antenie izraelskiego rosyjskojęzycznego Kanału Dziewiątego. „Chcę, aby dotarło to do wszystkich. Jest to pierwsza zasada w doktrynie obronnej, którą promuję. Każdy, kto chce nas zniszczyć, sam naraża się na poważne niebezpieczeństwo” — ostrzegł Netanjahu w wywiadzie, który powiązano z Dniem Niepodległości Izraela. Izrael w ślad za USA oskarżył o atak chemiczny w Idlibie Damaszek i z zadowoleniem przyjął atak rakietowy USA na lotnisko wojsk rządowych, który nastąpił po incydencie. Władze Syrii odrzucają oskarżenia o użycie substancji toksycznych i utrzymują, że jeszcze kilka lat temu przekazały swoje niekonwencjonalne arsenały pod kontrolą społeczności międzynarodowej w celu zniszczenia.

 

* Na Uniwersytecie Damasceńskim po raz pierwszy odbywa się akcja „Wstążka św. Jerzego”. W ciągu pół godziny rozdano ponad półtora tysiąca wstążek. Dlaczego rosyjski symbol zwycięstwa, mający na celu upamiętnienie i uczczenie bohaterów Dnia Zwycięstwa 9 maja 1945 roku, jest bliski sercu Syryjczyków?  – Macie symbol zwycięstwa nad faszyzmem. Chcemy, aby u nas pojawił się symbol zwycięstwa nad terroryzmem – powiedział kierownik Wydziału Filologii Rosyjskiej Uniwersytetu Damasceńskiego Mamdouh Abu al-Luvey. W tym roku na uniwersytecie po raz pierwszy odbyła się akcja „Wstążka św. Jerzego”. W ciągu pół godziny rozdano ponad półtora tysiąca wstążek. Dołączono do nich notatki, w których objaśnia się ważność tego symbolu w historii Rosji. Na razie sporządzone je wyłącznie w języku arabskim, ale niewykluczone, że już niedługo będą dostępne też po rosyjsku, bo w zasadzie jest on w Syrii drugim podstawowym językiem. Wydziały filologii rosyjskiej funkcjonują na wszystkich uniwersytetach w tym kraju. Dzieci uczą się rosyjskiego w szkołach od siódmej klasy. Taka jest decyzja prezydenta Baszara al-Assada, którego dzieci też uczą się czytać, pisać i wyrażać swoje myśli w języku – nie Puszkina i Tołstoja – Rosji. Bo „przy wsparciu Rosji zwyciężymy” – twierdzi slawista, profesor Uniwersytetu Damasceńskiego, który oczekuje wzrostu zainteresowania grupami dla początkujących. Nie oszukujmy się, nie wszyscy osiągną taki poziom znajomości języka rosyjskiego, aby zachłystywać się dziełami Puszkina i Tołstoja. Ale będą wiedzieć, że „agresja” i „terror” nie są słowami pochodzenia rosyjskiego. A słowo „pokój” („mir”) jest czysto rosyjskie.

 

* Ministerstwa obrony USA, Japonii i Korei Południowej odbyły w poniedziałek naradę za pośrednictwem wideokonferencji w sprawie Korei Północnej – poinformował Pentagon. Amerykę reprezentował pełniący obowiązki doradcy sekretarza obrony ds. Azji Wschodniej Chris Johnston. „Stany Zjednoczone potwierdziły żelazne zaangażowanie w bezpieczeństwo Korei Południowej i Japonii” – podano w komunikacie amerykańskiego departamentu. Napięcie wokół KRLD jest związane z ostatnią północnokoreańską próbą rakietową  i pogłoskami, że Pjongjang może przeprowadzić kolejne – szóste – testy z użyciem broni jądrowej.

 

* Korea Północna nazwała manewry amerykańskich strategicznych samolotów bombowych w ramach ćwiczeń z Koreą Południową „bezmyślną prowokacją" - podaje agencja Reuters, powołując się na Koreańską Centralną Agencję Prasową (KCNA). „Ta bezmyślna prowokacja wojskowa popycha sytuację na Półwyspie Koreańskim ku krawędzi wojny jądrowej" — czytamy w oświadczeniu KCNA. Wcześniej amerykańskie siły powietrzne poinformowały o starcie dwóch samolotów bombowych B-1B Lancer z bazy na wyspie Guam w ramach wspólnych ćwiczeń z Koreą Południową. Seul oznajmił, że manewry mają na celu „powstrzymywanie prowokacji" strony północnokoreańskiej. Pjongjang nazwał wspólne ćwiczenia USA i Korei Płd.  „przećwiczeniem zrzutu bomby jądrowej" na kluczowe obiekty kraju.

 

* Aktywność militarna niektórych krajów stwarza napięcie na Półwyspie Koreańskim. KRLD nie zrezygnuje z broni jądrowej, dopóki czuje zagrożenie, powiedział dyrektor Departamentu Ministerstwa Spraw Zagranicznych Federacji Rosyjskiej ds. Nierozprzestrzeniania się i Kontroli Zbrojeń Michaił Uljanow. Aktywność militarna niektórych krajów stwarza napięcie na Półwyspie Koreańskim. KRLD nie zrezygnuje z broni jądrowej, dopóki  czuje zagrożenie, powiedział dyrektor Departamentu Ministerstwa Spraw Zagranicznych Federacji Rosyjskiej ds. Nierozprzestrzeniania się i Kontroli Zbrojeń Michaił Uljanow na pierwszej sesji przygotowawczego komitetu konferencji 2020 roku w sprawie rozpatrzenia obowiązywania Traktatu o nierozprzestrzenianiu broń jądrowej w Wiedniu.„Analogiczne i nawet jeszcze bardziej pod względem intensywności dyplomatyczne wysiłki są potrzebne teraz w odniesieniu do Półwyspu Koreańskiego. Przy czym trzeba zaczynać, nie marnując czasu, nie czekając, kiedy logika konfrontacji weźmie górę. Rosja nie zaakceptuje nuklearnego statusu Korei Północnej, prowadzenia przez Pjongjang testów jądrowych i nieprzestrzegania odpowiednich rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ. Ale jednocześnie jest przekonana, że przyczyną napięcia na półwyspie jest nie tylko program nuklearny i rakietowy Pjongjangu, ale także zwiększona aktywność wojskowa niektórych regionalnych, a w szczególności pozaregionalnych państw w Azji Północno-Wschodniej. Jest oczywiste, że Pjongjang nie zrezygnuje z broni nuklearnej, dopóki będzie odczuwać bezpośrednie zagrożenie dla swojego bezpieczeństwa” — powiedział Uljanow, którego słowa cytuje portal MSZ Rosji.

 

* Korea Północna ostro skrytykowała Chiny, oskarżając je o tolerowanie prób USA zwiększenia presji na Pjongjang, aby zmusić go do wstrzymania północnokoreańskich programów jądrowych i rakietowych. „Chiny powinny zastanowić się nad ciężkimi skutkami, do których mogą doprowadzić dzisiejsze nieprzemyślane działania podważające fundamenty stosunków koreańsko-chińskich" — czytamy w opublikowanym dzisiaj komentarzu Koreańskiej Centralnej Agencji Prasowej (KCNA) z bezprecedensową krytyką pod adresem Pekinu.  Agencja twierdzi, że KRLD potrzebuje broni jądrowej do ochrony państwa i narodu, a Chiny oskarżają Pjongjang o osłabienie bezpieczeństwa regionu przez próby przeprowadzane 100 km od granicy obu państw.  „Jeśli w ich interesie jest zgodzić się na zaostrzenie sankcji lub nawet interwencję zbrojną w przypadku, jeśli nie zrezygnujemy z broni jądrowej, to bardzo się mylą w swojej logice mocarstwowej, iż powinniśmy złożyć w ofierze nie tylko swoje interesy strategiczne, ale również godność a także prawo do istnienia" — czytamy w komentarzu. „Chiny nie powinny wystawiać naszej cierpliwości na próbę, lecz spokojnie spojrzeć na rzeczywistość i dokonać słusznego wyboru strategicznego" — ostrzega KCNA. Tak ostra krytyka Pjongjangu po raz pierwszy padła pod adresem Chin, które wzywają sąsiednie państwa, przede wszystkim USA i Japonię, do zwiększenia presji na Pjongjang, aby przestał rozwijać programy nuklearne i rakietowe. 

 

* Do nieobecności wśród uczestników forum w Pekinie przywódców niektórych zachodnich państw, nie należy dopisywać znaczenia politycznego – powiedział na briefingu minister spraw zagranicznych Chin Wang Yi. W Pekinie w dniach 14-15 maja odbędzie się forum wysokiego szczebla w ramach strategii „Jedna strefa, jeden szlak”. Udział w spotkaniu potwierdzili prezydenci i premierzy 28 państw, w tym rosyjski przywódca Władimir Putin.Ta inicjatywa gospodarcza polega na współpracy gospodarczej. Nie chcemy, aby była upolityczniana – podkreślił szef chińskiej dyplomacji, pytany o to, czy niektórzy zachodni przywódcy nie potwierdzić swego udziału, bo nie rozumieją inicjatywy Pekinu.Według jego słów Chiny zawsze uważały i uważają wszystkie kraje za równe. Jak dodał, inicjatywa dotyczy głównie Eurazji, dlatego większość uczestników spotkanie reprezentuje właśnie ten region. Wang Yi powiedział też, że takie kraje, jak Niemcy i Francja, chcą wziąć udział w forum, ale z powodu wyborów, które odbędę się w tym roku, ich przywódcy nie mogą przyjechać. Jak dodał, Wielka Brytania, Niemcy i Francja wyślą swoich wysoko postawionych przedstawicieli. W 2013 roku Chiny poinformowały o nowej strategii rozwoju gospodarczego „Jedna strefa, jeden szlak”, mającej na celu stworzenie infrastruktury i nawiązanie kontaktów między krajami Eurazji. Strategia obejmuje dwa kluczowe kierunki rozwoju: strefę gospodarczą Jedwabny Szlak i morski Jedwabny Szlak. Chodzi o stworzenie korytarza handlowego, którym będą transportowane towary bezpośrednio ze Wschodu na Zachód na preferencyjnych warunkach.

 

* Wielka Brytania w ciągu ostatnich sześciu lat przekazała Korei Północnej ponad 4 miliony funtów, pomimo międzynarodowego potępienia badań jądrowych i rakietowych Pjongjangu, pisze gazeta Daily Mail. Brytyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych, według gazety, nie planuje zmniejszać pomocy finansowej dla Pjongjangu. Jak zaznaczył resort, pieniądze zostały wydane na konkretne programy i nie były przekazywane bezpośrednio rządowi. Źródło publikacji oświadczyło, że tego rodzaju wsparcie może przyczynić się do poprawy stosunków z państwem. Jak informuje gazeta, to wzbudziło oburzenie brytyjskich polityków

 

* OECD przedstawiła raport na temat klina podatkowego, czyli różnicy między całkowitym kosztem zatrudnienia pracownika zatrudnionego na pełny etat, a jego wynagrodzeniem netto. Klin obejmuje całość podatków oraz składek płaconych przez pracownika i pracodawcę po odjęciu otrzymywanych świadczeń rodzinnych. Dane dotyczą średniej płacy w sektorze prywatnym w 2016 r.  Średni klin podatkowy dla bezdzietnych singli pracowników zarabiających średnią krajową w krajach należących do OECD w 2016 r. wyniósł 35,9%. Najwyższy klin podatkowy był w Belgii – 54,0%, Austrii – 49,5%, Niemczech – 49,4% i Węgrzech – 48,2%. Najniższe obciążenia ponosili pracownicy w Chile – 7,0%, Nowej Zelandii – 17,9% i Meksyku – 20,1%. Stosunkowo niski klin podatkowy jest też w Polsce – 35,8%. Z krajów należących do UE niżej znalazła się tylko Irlandia.  OECD przedstawiło też dane dotyczące poszczególnych członów opodatkowania w stosunku do całości kosztów zatrudnienia pracownika. Średnia OECD odnośnie podatków bez składek wyniosła 13,4%. Najwyższe podatki w stosunku do średnich kosztów pracy w ubiegłym roku były w Danii – 35,9%, Islandii – 26,9%, Australii – 23,0% i Belgii – 20,8%. Najniższe podatki odnotowano w Chile – 0%, Korei południowej – 5,2% oraz Polsce – 6,1%.  Średnie składki płacone przez pracownika wyniosły w OECD 8,2%. Najwyższe były w Słowenii – 19,0%, Niemczech – 17,3%, Polsce – 15,3% i Węgrzech – 14,4%, a najniższe w Nowej Zelandii, Australii i Danii – 0%. Średnie składki płacone przez pracodawcę dla bezdzietnych singli wyniosły w OECD 14,4%. W ubiegłym roku najwyższe były we Francji – 26,8%, Czechach – 25,4%, Estonii – 25,3% i Włoszech – 24,2%, a najniższe w Nowej Zelandii i Chile – 0% oraz Danii – 0,8%. W Polsce wyniosły 14,4%.  Nieco inaczej wygląda klin podatkowy, gdy dane dotyczą par z dwójką dzieci, w których jedna osoba pracuje. Średni klin podatkowy w krajach należących do OECD wyniósł tutaj 26,6%. Najwyższy klin podatkowy był we Francji – 40,0%, Finlandii – 39,2%, Belgii i Włoszech – po 38,6%, a najniższe obciążenia podatkowe ponosili pracownicy w Nowej Zelandii – 6,2%, Chile – 7,0% i Irlandii – 8,3%. Sporo wyższy niż w przypadku bezdzietnych pracowników klin podatkowy był też w Polsce – 30,8%.  OECD przedstawiła też dane dotyczące poszczególnych członów opodatkowania w stosunku do całości kosztów zatrudnienia pracownika. Średnia OECD odnośnie podatków bez składek wyniosła 8,8%. Najwyższe podatki w stosunku do średnich kosztów pracy w ubiegłym roku były w Danii – 32,0%, Australii – 23,0%, Islandii – 20,0% i Nowej Zelandii – 17,9%. W dwóch krajach odnotowano ujemne opodatkowanie (państwo dopłaca pracownikom). Są to Czechy – 3,1% i Słowacja – 1,1%. 0% wyniósł podatek w Chile, 0,7% w Niemczech, a 1,1% w Polsce.  Średnie składki płacone przez pracownika w tej grupie gospodarstw wyniosły w OECD 8,2%. Najwyższe były w Słowenii – 19,0%, Niemczech – 17,1%, Polsce – 15,3% i Węgrzech – 14,4%, a najniższe w Nowej Zelandii, Australii i Danii – 0%.  Średnie składki płacone przez pracodawcę w tej grupie wyniosły w OECD 14,4%. W ubiegłym roku najwyższe były we Francji – 26,8%, Czechach – 25,4%, Estonii – 25,3% i we Włoszech – 24,2%, a najniższe w Nowej Zelandii i Chile – 0% oraz Danii – 0,8%. W Polsce wyniosły 14,4%. OECD przedstawiło też dane dotyczące klina podatkowego dla osób otrzymujących różną wysokość wynagrodzenia – 67% i 167% średniej płacy.  Dla bezdzietnych pracowników zarabiających 67% średniego wynagrodzenia średnio klin podatkowy w OECD wynosił w ubiegłym roku 32,3%. Najwyższy był na Węgrzech – 48,2%, w Belgii – 47,5%, Niemczech – 45,3% i Francji – 43%, a najniższy w Chile – 7%, Nowej Zelandii – 13,6% i Izraelu – 15,1%. W Polsce wynosił on 35,1%. Dla bezdzietnych pracowników zarabiających 167% średniego wynagrodzenia średnio klin podatkowy w OECD wynosił w ubiegłym roku 40,4%. Najwyższy był w Belgii – 59,9%, Francji – 54,4%, Włoszech – 54,1%, oraz Niemczech – 51,4%, a najniższy w Chile – 8,0%, Meksyku – 23,1% i Nowej Zelandii – 23,6%. W Polsce wynosił on 36,4% i był najniższy ze wszystkich badanych krajów UE .  Dla singli z dwójką dzieci zarabiających 67% średniego wynagrodzenia średnio klin podatkowy w OECD wynosił w ubiegłym roku 16,6%. Najwyższy był w Turcji – 34,8% Belgii i Szwecji – po 33,6% i Grecji – 31,7%. W czterech krajach odnotowano ujemny klin podatkowy (państwo poprzez świadczenia dopłaca pracownikom). Jest to Irlandia – 18,8%, Kanada – 14,9% Nowa Zelandia – 13,0%, Australia – 1,1% i Izrael – 0,4%. W Polsce wynosił on 29,6%, czyli znacznie ponad średniej krajów rozwiniętych.  OECD przedstawiło też dane dla pracujących par z dwójką dzieci – gdy jeden opiekun zarabia 100% średniego wynagrodzenia, a drugi 67% oraz gdy jeden zarabia 100%, a drugi 33%. Wreszcie OECD przedstawiło dane dla bezdzietnych par, z których jedna osoba zarabia 100% średniej, a druga 33%. Dla pracujących par z dwójką dzieci, z których jedna osoba zarabia 100% średniego wynagrodzenia, a druga 67% średni klin podatkowy w OECD w 2016 r. wynosił 30,9%. Najwyższy klin podatkowy był w Belgii – 46,4%, Francji – 42,6%, Niemczech – 42,4% i Włoszech – 41,5%, a najniższy w Chile – 6,6%, Szwajcarii – 15,2%, Izraelu – 15,7%. W Polsce klin podatkowy wynosił 33,1%. Dla pracujących par z dwójką dzieci, z których jedna osoba zarabia 100% średniego wynagrodzenia, a druga 33% średni klin podatkowy w OECD w 2016 r. wynosił 28,2%. Najwyższy klin podatkowy był w Belgii i Niemczech – po 38,8%, Włoszech – 38,4%, Grecji – 37,8%, a najniższy w Chile – 4,6%, Szwajcarii – 12,1% i Nowej Zelandii – 13,0%. W Polsce klin podatkowy wynosił 32,1%. Wreszcie dla bezdzietnych par, z których jedna osoba zarabia 100% średniego wynagrodzenia, a druga 33% średni klin podatkowy w OECD w 2016 r. wynosił 32,8%. Najwyższy klin podatkowy był na Węgrzech – 48,2%, w Belgii i Niemczech – po 45,2% i w Austrii – 45,4%, a najniższy w Chile – 7,0%, Nowej Zelandii – 16,5% i Meksyku – 18,0%. W Polsce klin podatkowy wynosił 35,1%.

 

* Amerykański wywiad zaczął szukać informatorów Wikileaks w szeregach CIA, donosi stacja telewizyjna CBS. Powołując się na własne źródła, zaznajomione z sytuacją, stacja telewizyjna poinformowała, że „trwa polowanie na zdrajców wewnątrz CIA”. Według niej „CIA i FBI prowadzą wspólne dochodzenie jednego z największych wycieków informacji niejawnych z CIA, który dotyczy tysięcy tajnych dokumentów, które odnoszą się do narzędzi, z pomocą których oni włamują się do smartfonów, telewizorów i systemów komputerowych”. Jak wspomniano, „obiektami polowania” są „albo pracownicy, albo wykonawcy CIA, którzy mieli fizyczny dostęp do materiałów”. Przy czym agencja wywiadowcza nie ujawnia, kiedy i w jaki sposób zostały wykradzione poufne informacje. Podkreślono, że​​większość dokumentów przechowywano wściśle tajnym oddziale CIA, jednak dostęp do niego miały setki ludzi.„Śledczy badają listę nazwisk” — czytamy w oświadczeniu.

 

* Zastępca redaktora naczelnego czasopisma „Arsienał Otieczestwa" Dmitrij Drozdenko wyraził opinię, że Rosja i Egipt osiągną porozumienie w sprawie dostaw sprzętu i broni rosyjskiej produkcji. Rosyjska delegacja udała się do Egiptu, gdzie odbędzie się kolejny etap rozmów na temat dostaw sprzętu dla śmigłowcowców Mistral. Śmigłowcowce otrzymały nazwy na cześć egipskich prezydentów: „Gamal Abdel Naser" i „Anwar Sadat". Były konstruowane przez Francję właśnie przy uwzględnieniu wymogów rosyjskich sił zbrojnych, więc są one przystosowane do naszego sprzętu radioelektronicznego, wojskowego i broni. W zasadzie Egipt nie ma zbyt wielkiego wyboru co do tego, jaki sprzęt ma tu zainstalować. Jest to raczej kwestia ceny i terminów dostaw. Jestem przekonany, że strony osiągną porozumienie, i z tą transakcją wszystko będzie w porządku" — powiedział Dmitrij Drozdenko. Jego zdaniem Egipcjanie nie zrezygnują z kupna śmigłowców pokładowych Ka-52K „Katran". „Jest to morska modyfikacja  Ka-52, która przeszła pomyślnie testowanie w Syrii w trakcie wyprawy naszego lotniskowca «Admirał Kuzniecow». To świetna maszyna, posiadająca unikalne możliwości atakowania. Czyli po raz pierwszy śmigłowiec stwarza realne zagrożenie dla okrętów bojowych dzisiejszych czasów. «Mistrale» były przystosowane właśnie do tych śmigłowców. Wobec tego ten kontrakt najprawdopodobniej zostanie zrealizowany i maszyny Ka będą stacjonować na pokładach egipskich śmigłowcowców" — uważa ekspert.

 

* Amerykańska spółka SpaceX wystrzeliła w kosmos satelitę szpiegowskiego NROL-76 - pisze Die Welt. Skrót NRO mówi o przynależności satelity do Narodowego Zarządu Wywiadu Wojskowo-Kosmicznego USA - czytamy w artykule. Podkreślono, że to druga próba odpalenia rakiety, pierwszy start został wstrzymany. Jednocześnie część informacji o starcie nie została ujawniona: na przykład nie pokazano ujęć satelity wyniesionego w kosmos a także trajektorii jego lotu. Jednocześnie do tej pory nie ma oficjalnych danych o producencie i wadze NROL-76. Eksperci uważają, że satelita mógł zostać umieszczony na orbicie eliptycznej w celu obserwacji i przechwytywania elektronicznego, zapewnienia łączności radiowej i komórkowej i stacji radiolokacyjnych na szerokościach północnych — na przykład, w Rosji. 

 

* Amerykańscy naukowcy odkryli, że właściciele smartfonów wcześniej zaczynają skarżyć się na bóle w górnej części pleców i szyi niż ludzie, którzy nie korzystają z gadżetów – wynika z badań opublikowanych w „The Spine Journal”. Ortopedzi, Jason M. Cuéllar i Todd H. Lanman, zauważyli, że coraz więcej młodych ludzi cierpi na bóle pleców lub przepuklinę kręgosłupa. Analizując zdjęcia rentgenowskie, lekarze doszli do wniosku, że ci pacjenci w nietypowy sposób zginali szyję podczas codziennego, kilkugodzinnego korzystania ze smartfonów. Zdaniem naukowców osoby, które spędzają wiele czasu ze smartfonem w dłoni, schylają głowę, co znacznie zwiększa obciążenie kręgosłupa. Na przykład, gdy dana osoba stoi prosto, jej głowa waży 4,5-5,5 kg, ale już przy nachyleniu pod kątem 60 stopni obciążenie kręgosłupa jest takie, jakby ważyła 27 kg. Ortopedzi proponują właścicielom smartfonów, aby zmniejszali obciążenie kręgosłupa dzięki trzymaniu telefonu mniej więcej na poziomie oczu podczas pisania smsów. Zalecili też esemesowanie oboma rękoma, aby kręgosłup znajdował się w bardziej symetrycznej i wygodnej pozycji.

 

* Firma Smithfield Foods produkująca wieprzowinę oświadczyła, że zamierza wykorzystywać zwierzęta hodowlane do produkcji organów do transplantacji. O tym pisze „ScienceAlert”. Specjaliści planują wprowadzić zmiany do DNA zwierząt, aby ich serca i płuca nadawały się do przeszczepu ludziom. Według przedstawicieli kompanii, to pozwoli także osiągąć inny cel, jakim jest redukcja odpadów biologicznych. Smithfield Foods już dostarcza tkanki i organy świń firmom medycznym. Śluzówka jelit jest wykorzystywana do produkcji heparyny, leku przeciwzakrzepowego używanego podczas operacji chirurgicznych. Poza tym, z biologicznych materiałów odpadowych produkowane są składniki lekarstw do leczenia dyspepsji i niedoczynności tarczycy. Jednym z problemów, stojących na drodze transplantacji organów świń ludziom jest obecność w zwierzętach genów czyniących je podatnymi na niektóre choroby. Dla pomyślnego przeszczepu i zachowania funkcjonalności organu konieczne jest blokowanie aktywności odpowiedniego fragmentu DNA. 

 

* Specjaliści Instytutu Fizyki Ogólnej Rosyjskiej Akademii Nauk im. Prochorowa stworzyli model urządzenia gwarantującego bezpieczeństwo lotów samolotów wojskowych, nawet, jeśli będą atakowane przez rakiety nieprzyjaciela. „Stworzono model ponadświetlnego generatora superszerokopasmowego impulsowego promieniowania elektromagnetycznego subnanosekundowej długości na podstawie szeroko parabolicznej fotokatody o średnicy 200 milimetrów, pobudzanej ultrakrótkimi impulsami laserowymi” – głosi opublikowany na stronie Rosyjskiej Akademii Nauk raport o stanie nauk fundamentalnych w Federacji Rosyjskiej i o najważniejszych osiągnięciach rosyjskich naukowców w 2016 roku. Generator może być stosowany do rozwiązywania zadań w zakresie łączności, sondowania i walki radioelektronicznej. Na przykład, urządzenie gwarantuje bezpieczeństwo lotu samolotu w sytuacji, gdy został namierzony i podlega atakowi rakiet sterowanych termicznie – głosi raport. Wśród głównych kierunków prac Instytutu Fizyki Ogólnej Rosyjskiej Akademii Nauk są współczesne problemy optyki i fizyki laserowej, fundamentalne podstawy technologii laserowych, współczesne problemy radiofizyki i akustyki oraz problemy fizycznej elektroniki. 

 

* Urząd rosyjskiego Ministerstwa Sprawiedliwości obwodu penzeńskiego przerwał działalność wszystkich czterech lokalnych organizacji religijnych Świadków Jehowy po decyzji Sądu Najwyższego, który zakazał pracy głównego centrum tej organizacji w Federacji Rosyjskiej, poinformowała służba prasowa urzędu. Według resortu na podstawie sentencji Sądu Najwyższego urząd Ministerstwa Sprawiedliwości podjął decyzję o przerwaniu działalności dwóch lokalnych organizacji Świadków Jehowy w Penzie, a także po jednej w Zariecznym i​​Nikolsku. „Dokumenty wysłano do urzędu Federalnej Służby Podatkowej obwodu penzeńskiego w celu dokonania odpowiedniego wpisu do Jednolitego Państwowego Rejestru Osób Prawnych” — czytamy w oświadczeniu.

 

* Nacisk na Rosję w związku z „naruszeniem praw” organizacji Świadkowie Jehowy jest rutynowym międzynarodowym mechanizmem mającym na celu oskarżenie o niedemokratyczność, powiedział agencji RIA Nowosti politolog Aleksander Asafow. Najwyższy Sąd Rosji uznał działalność „Zarządu Centrum Świadków Jehowy w Rosji” za ekstremistyczną i zakazał jej. Przedstawiciele „Świadków Jehowy” oświadczyli dziennikarzom, że zamierzają zaskarżyć decyzję rosyjskiego sądu w Europejskim Trybunale Praw Człowieka. W obronie tej organizacji wystąpiło również MSZ Niemiec i służba polityki zagranicznej Unii Europejskiej. „Świadkowie Jehowy” dbają o swój wizerunek prześladowanych i próbują go zaakcentować. To rutynowy mechanizm państw zachodnich w celu oskarżenia państwa o niedemokratyczne sposoby rządzenia. Bez wątpienia, pokojowe „postępowe społeczeństwo” będzie przedstawiać Rosji nie tylko procesy w Trybunale Europejskim, ale i wykorzystywać ten argument do politycznego nacisku na nasze państwo” – powiedział Asafow. Według jego słów, organizację stara się przedstawić jako spokojnych ludzi badających Biblię, jednak to jest destrukcyjna sekta. „Próbują przedstawić sprawy tak, jakoby zakazuje się tylko transfuzji krwi, a w rzeczywistości Świadkowie Jehowy mają na celu maksymalnie wyłączyć swoich członków ze społeczeństwa, z życia obywatelskiego, przeszkodzić w wypełnianiu zobowiązań swoich członków – głosować na wyborach, służyć w wojsku. W tym celu wykorzystują metody manipulacji i stumienia świadomości” – dodał politolog. 

 

* W Denver (Kolorado, USA), został otwarty międzynarodowy kościół konopi, którego wyznawcy wykorzystują narkotyk z konopi w celach rytualnych, informuje pismo „Huffington Post”. „Nie wierzymy w autorytarne struktury i nie uznajemy poznania Rozumu Bożego. Nie ma u nas proroków i apostołów” – powiedział w wywiadzie dla gazety adept kościoła Lee Molloy. Organizacja zajęła budynek obok kościoła protestanckiego. W nim będą odbywać się różne imprezy. Kościół zamierza zapraszać znanych aktorów, komików, a także organizować koncerty i pokazy filmowe. Według profesora Marka Ferrary z Uniwersytetu Nowego Jorku, pierwsze wzmianki o użyciu konopi w celach rytualnych pochodzą z indyjskich Wed, czyli sprzed około 3 tysięcy lat. Wielu wyznawców hinduizmu do tej pory spożywa napój na bazie konopi pod nazwą bhang. Oprócz tego, konopie są częścią kultu rastafariańskiego, rozpowszechnionego głównie na Jamajce i w Etiopii. Znanym rastafarianinem był Bob Marley. 

 

* Reagując na niedawno uchwalone prawo zakazujące kobietom noszenia muzułmańskiej burki (pełna zasłona ciała), austriacki prezydent, Alexander Van der Bellen wymyślił sobie, aby wszystkie Austriaczki jednego dnia założyły takie burki w formie protestu przeciwko islamofobii. Alexander Van der Bellen należy do tej kategorii ekologicznych polityków, która w połowie lat dziewięćdziesiątych zebrała się wokół niemieckiego Josepha Fischera. W swoim czasie popierając mniejszość muzułmańską w Bosni Bellen poparł też nielegalną agresję NATO na Jugosławię. Wbrew temu jednak, w co wierzy prezydent Van der Bellen, zasłona ta nie stanowi nauki islamu w tradycyjnej formie. Żadna z żon Proroka nie nosiła zasłony. Tradycja ta pojawiła się dopiero w VIII wieku, za czasów Abbasydów w Bagdadzie. Następnie stopniowo włączano ją w różne szkoły orzecznictwa, ale dopiero od II wojny światowej, Bractwo Muzułmańskie uczyniło ją symbolem  i wymogiem swego projektu politycznego w społeczeństwach muzułmańskich.

 

* Akcja pamięci „Nieśmiertelny pułk” odbędzie się w tym roku w ponad 20 amerykańskich miastach; w dużych metropoliach weźmie w niej udział około tysiąca ludzi – poinformował RIA Novosti przedstawiciel Rady Koordynacyjnej Organizacji Rosyjskich Rodaków w USA Igor Koczan. W akcji uczestniczą 22 amerykańskie miasta. Jest ona scentralizowana – niemal we wszystkich miastach odbędzie się 6 maja – powiedział Koczan. W tym roku przeprowadzana jest pod egidą rady. Jak dodał, ludzie coraz bardziej interesują się tą inicjatywą. – Podobnie jak w ubiegłych latach, nadal drukujemy portrety weteranów, uczestników wojny dla ich krewnych – dodał. Do pułku w Waszyngtonie, Detroit, Nowym Jorku, San Francisco, Seattle, Chicago, miastach na Florydzie przyłączy się około 5 tys. ludzi, w tym co najmniej 100 weteranów. W Nowym Jorku „Nieśmiertelny pułk” przemaszeruje po nabrzeżu rzeki Hudson pod pomnik żołnierzy poległych w II wojnie światowej w Battery Park na Manhattanie. Do akcji przyłączy się też chór Uniwersytetu Yale, który wykona kilka utworów z czasów wojny. „Nieśmiertelny pułk” po raz pierwszy przemaszerował ulicami amerykańskich miast w 2015 roku. Jak poinformował RIA Novosti rzecznik ambasady Rosji w Bośni i Hercegowinie, w tym roku do akcji pamięci przyłączyło się  miasto Banja Luka. Jak powiedział, głównymi ulicami miasta 9 maja przemaszerują jego mieszkańcy i członkowie społeczności rosyjskiej. Będą mieli ze sobą zdjęcia krewnych, którzy walczyli z faszyzmem w II wojnie światowej.  Impreza odbędzie się z inicjatywy lokalnych organizacji rządowych i społecznych we współpracy z ambasadą – dodał dyplomata.

 

* Wojna z pomnikami – demontaż pomników żołnierzy radzieckich w Polsce – może nabrać masowego charakteru, jeśli zostaną wprowadzone poprawki do ustawy o dekomunizacji – powiedział ambasador Rosji w Polsce Siergiej Andriejew. Jeśli zmiany te wejdą w życie, przewidują one demontaż w ciągu roku tych pomników, które znajdują się poza cmentarzami wojskowymi. Tutaj takich monumentów jest 200-300. Jest oczywiste, że to, co było pojedynczym przypadkiem, nabierze masowego charakteru. Będzie to dla nas wyzwanie, prowokacja, kryzys w naszych stosunkach. Nie możemy i nie będziemy przyglądać się temu bezczynnie – podkreślił rosyjski dyplomata. Jak dodał, polski Senat w ubiegłym tygodniu zatwierdził poprawki do ustawy o dekomunizacji. Teraz nowelizacja ustawy zostanie rozpatrzona przez Sejm, a następnie trafi na biurko prezydenta. Zmiany przewidują rozbiórkę tych pomników, które zostaną uznane za propagandę komunizmu.  Do tych pomników polscy parlamentarzyści zaliczyli również pomniki radzieckich żołnierzy wyzwolicieli. To absurdalna interpretacja, ponieważ nie jest to propaganda komunizmu, a  pamięć o tych, dzięki którym obecnie istnieje Polska – podkreślił ambasador. Ustawa o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego przez nazwy budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej zaczęła obowiązywać w Polsce od kwietnia ubiegłego roku. Za propagandę uznano upamiętnianie „osób, organizacji, wydarzeń lub dat symbolizujących komunizm lub inny ustrój totalitarny”.

 

* Atak w petersburskim metrze był finansowany z Turcji przez członków międzynarodowej organizacji terrorystycznej - poinformowała sędzia Sądu Rejonowego w Moskwie Jelena Lenskaja. Zgodnie z ustaleniami śledztwa  Akram Azimow osobiście odbierał w Turcji środki finansowe na wykonanie ataku terrorystycznego. On sam nadzorował proces wyrabiania fałszywych dokumentów dla członków grupy przestępczej w celu bezproblemowego przekroczenia przez nich granicy — powiedziała sędzia Lenskaja.

 

* Rosyjska straż graniczna użyła 3 maja broni palnej przeciwko przemytnikom podczas pościgu na granicy z Ukrainą, poinformował RIA Novosti rzecznik straży granicznej FSB w obwodzie rostowskim. „Przestępcy przez drogę przerzutu przez granicę odebrali towar z przemytu i próbowali dwoma pojazdami — UAZ „Patriot” i „WAZ-2109” — przedostać się wgłąb terytorium Rosji, ignorując żądania straży granicznej, aby się zatrzymali” — wyjaśnił rozmówca agencji. Dodał, że samochody przemytników niebezpiecznie manewrowały i stworzyły zagrożenie dla życia i zdrowia funkcjonariuszy straży granicznej. Pogranicznicy po strzałach ostrzegawczych byli zmuszeni do użycia broni. Zatrzymani nie zostali ranni. Na zdjęciu z miejsca zatrzymania widać przebite koła samochodów. Jeden z samochodów podczas pościgu przewrócił się. Według źródła w organach ścigania regionu zatrzymani próbowali przewieźć przez granicę dużą partię papierosów o wartości ponad miliona rubli. Przemytnicy zostali aresztowani, a samochody i towar zostały skonfiskowane. Trwa postępowanie. „Za podobne czyny, oprócz pociągnięcia do odpowiedzialności za naruszenie granicy (art. 18.1 Kodeksu Administracyjnego Federacji Rosyjskiej) i niepodporządkowanie się poleceniom służby granicznej (art. 18.7 Kodeksu Administracyjnego Federacji Rosyjskiej), przestępcy mogą zostać ukarani na podstawie art. 318 Kodeksu Karnego Federacji Rosyjskiej (stosowanie przemocy wobec przedstawiciela władzy), który przewiduje karę pozbawienia wolności na okres do 5 lat”- oświadczyła straż graniczna.

 

* 32-letni kibic piłkarki z Wielkiej Brytanii został skazany na dziesięć lat za to, że w czasie Euro-2016 bez powodu zepchnął na tory w metrze mężczyznę będącego obywatelem Polski. Anglik chciał w ten sposób zemścić się „za porachunki z rosyjskimi chuliganami". Adwokat oskarżonego oświadczył, że jego klient przyjął Polaka za Rosjanina i chciał zemścić się za to, że ten brał jakoby udział w zamieszkach i porachunkach między kibicami we Francji. Na rozprawie poszkodowany zeznał, że poczuł uderzenie prądu i usłyszał, jak zbliża się pociąg.

 

* Rosjanin Nikołaj Loginow z motoklubu „Nocne Wilki” zostanie wydalony z Polski do końca dzisiejszego dnia, będzie musiał również pozostawić swój motocykl, powiedział agencji RIA Nowosti konsul generalny Rosji w Krakowie Aleksander Minin. Loginow został zatrzymany w środę rano w Mysłowicach, choć, jak powiedział organizator rajdu, dokumenty „były w całkowitym porządku” skoro na ich podstawie został wpuszczony do Polski. Jak poinformowano RIA Nowosti w służbie granicznej, przebywanie rosyjskiego motocyklisty w Polsce „jest niepożądane ze względów bezpieczeństwa”. „Przygotowuje się do wyjazdu na granicę w ciągu 3-4 godzin. Do końca dnia powinien przekroczyć granicę w rejonie Kaliningradu” – powiedział Minin. Według jego informacji, na granicę Rosjanina przywiezie samochodem służba graniczna, motocykl natomiast musiał pozostawić u przyjaciół w Polsce. Konsul generalny powiedział, że na podstawie decyzji polskiej strony, „na podstawie punktu 9 artykułu 302 Ustawy o cudzoziemcach, jego przebywanie zagraża bezpieczeństwu państwa i porządkowi publicznemu”. Ponadto, Loginowowi  po jego zidentyfikowaniu jako „Nocnego Wilka” zostanie anulowana wcześniej wydana wiza Schengen. W rejonie Kaliningradu Rosjanin zostanie przekazany rosyjskiej służbia granicznej. Konsul podkreślił, że Loginow czuje się dobrze. 

 

* Aleksander Koss, działacz społeczny z Gdańska oraz kandydat w wyborach parlamentarnych z list ruchu Kukiz’15 w wyborach w 2015 r. został uniewinniony 21 lutego z kuriozalnego zarzutu „nawoływania do nienawiści na tle narodowościowym wobec Republiki Litewskiej”.Rzekomym nawoływaniem miało być wypowiedzenie w spocie wyborczym następujących haseł: „tak zwana Republika Litewska”, „beneficjenci agresji na Polskę”, „umożliwiali bolszewikom pochód na (…)”, „post-szaulistowski reżim”, „nie zamierzający oddać prawowitego terytorium”, „uzurpujący historyczną nazwę Litwa”, „polskie Wilno”, „spadkobiercy zbrodni w Ponarach”, „ziemie tymczasowo wchodzące w skład Republiki Litewskiej”, „polska armia bez trudu zajęłaby całe terytorium tak zwanej Republiki Litewskiej”. Podczas zeznawania na sali sądowej Koss argumentował, że art. 256 § 1 k.k. nie mówi chroni podmiotów państwowych, a jedynie grupy etnicznie i narodowe. W skład podmiotu państwowego, jakim jest Republika Litewska, wchodzi w skład również polska mniejszość narodowa, która jest przez władze Republiki Litewskiej poddawana od wielu lat systematycznym prześladowaniom, i za którą w swojej wypowiedzi w spocie wyborczym się właśnie ujął. Przywoływał też fachową literaturę historyczną ukazującą niechlubną rolę władz Litwy przed II wojną światową oraz zbrodnie proniemieckich litewskich nacjonalistów. Sąd w uzasadnieniu uniewinnienia stwierdził, że sformułowania ze spotu wyborczego można określić najwyżej jako „niestosowne, zbyt dosadne, nawet obraźliwe, przesadzone i obliczone na uzyskanie zainteresowania podczas kampanii wyborczej do parlamentu, zgromadzenie elektoratu”, jednak „były one zbieżne z poglądami wielu historyków i osób zainteresowanych kwestią losów i warunków życia Polaków na Litwie. Powszechnie znane są doniesienia medialne dotyczące nierespektowania praw ludności pochodzenia polskiego na Litwie”. Zeznający w procesie pracownik konsulatu Litwy w Gdańsku, pod którym nakręcono spot wyborczy sam przyznał, że określenia te nie odbiegają od wielu innych padających w kontekście stosunków polsko-litewskich i złożenie przez polski MSZ do prokuratury zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa jedynie nagłośniło sprawę. Pogrobowcom Giedroycia jednak to nie wystarczy i złożyli apelację od wyroku. Miejmy nadzieje, że i tym razem Dobra Zmiana okaże się wystarczająco dobra, a sprawiedliwość i prawda historyczna zwyciężą nad poprawnością polityczną na zamówienie Wielkiego Brata z Waszyngtonu.

 

* Kierownik artystyczny Polskiego Studia Teatralnego oraz znana działaczka polska na Litwie pani Lila Kiejzik wywiesiła na swoim balkonie w Wilnie biało-czerwoną flagę. Niestety, świętowanie zostało przyćmione przez interwencję policji. Około godz. 11:30 do mieszkania pani Lili Kiejzik przybyła policja z VI Komisariatu Miasta Wilna i domagała się usunięcia flagi. Pani Lila zamieściła na swojej stronie w Facebooku post ze zdjęciem z biało-czerwoną flagą, powiewającą na balkonie jej mieszkania i napisała komentarz: „Halo, szanowni Rodacy, niecałe 15 minut temu do domu przyjechała Policja (6-dzielnicowy komisariat m. Wilna) i kazała mi zdjąć flagę Polską zawieszoną dzisiaj rano na balkonie. Argumenty, że jest święto Polski nie pomogły. Tak to się okazuje, że flaga RP jest flagą wrogiego państwa? A mój ojciec, lat 92, tak się cieszył widokiem „polskości". Żal, że tak krótko…". „Policjant kazał zdjąć flagę z balkonu, niestety, nie uzasadniając, na podstawie jakiego artykułu czy paragrafu wydał takie polecenie. Byłam zaskoczona, zdezorientowana, tłumaczyłam, że w wywieszeniu flagi nie ma żadnej polityki, że 2 maja to święto narodowe Polaków, które jest obchodzone przez Polaków na całym świecie" — podała szczegóły zdarzenia działaczka w rozmowie z wileńskimi mediami. Przedstawiciel policji Paulius Radvilavičius skomentował zdarzenie i określił je mianem zwykłego nieporozumienia. „Ten incydent możemy nazwać nieporozumieniem, ponieważ policja otrzymała powiadomienie o wywieszeniu flagi sowieckiej, której — jak wiadomo — nie można demonstrować publicznie. Flaga była wywieszona w ten sposób, że nie dało się rozpoznać czy to jest flaga Polski, innego kraju czy sowiecka. Była po prostu zawieszona na balkonie" — poinformował Radvilavičius.

 

* Pierwsza dama USA znajduje się w centrum zainteresowania mediów w związku z plotkami o jej rzekomym rozwodem z Donaldem Trumpem. Krążą domysły o niechęci zamieszkania supermodelki z mężem w Białym Domu. Jak pisze New York Post, Melania tym razem sama podgrzała plotki o rozwodzie. Pierwsza dama zalajkowała wypowiedź marketingowca i producenta z Nowego Jorku Andy'ego Ostroy'a, co stało się kolejnym „potwierdzeniem" problemów w życiu rodzinnym prezydenta. „Wydaje się, że jedyny mur, który jest w stanie zbudować Donald Trump, to mur między nim a Melanią Trump" — zauważył Andy Ostroy. Wielbiciele Melanii byli zaskoczeni, gdy pierwsza dama USA zalajkowała sarkastyczny komentarz.  

KOMENTARZE

  • Panie Boguslawie.Dzieki za madre wiadomosci.
    Jutro lece na Floryde, do Miami, do szkoly sredniej Columbus High School gdzie moj przodek byl pryncypalem przez lata.Eugene Trzecieski, zakonnik.70 lecie slubow w sobote obchodzi.Rodzina Trzecieskich jest wspominana w polskiej historii razem z Kochanowskim, Lukasiewiczem ( od lampy naftowej).Liczna rodzina, katolicka.Mam 25% ich krwi i wielce jestem z tego dumny, czysta Polska, katolicka, krew.Reszte krwi mam od polskich chlopow(50%) i od inflandzkiej arystokracji (25%).Czy to co pisze ma jakis sens?Czy nasza krew ma wplyw na obecne czasy?

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930