Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4001 postów 1864 komentarze

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Wtorek, 2 maja 2017

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

ACTA DIURNA (1029). Europa, Bliski Wschód, Korea, Ukraina… Zapraszam na serwis informacji i komentarzy ze świata.

 

* Prezydenci Rosji i USA, Władimir Putin i Donald Trump, odbyli rozmowę telefoniczną. W trakcie rozmowy prezydenci omówili perspektywy koordynacji działań obu krajów w walce z terroryzmem w kontekście Syrii — poinformowała we wtorek służba prasowa Kremla.„2 maja Władimir Putin odbył rozmowę telefoniczną z prezydentem USA Donaldem Trumpem. Omówiono wiele aktualnych kwestii dotyczących współpracy między obu krajami na arenie międzynarodowej. Położono akcent na perspektywy koordynacji działań Rosji i USA w walce z międzynarodowym terroryzmem w kontekście syryjskiego kryzysu" — podano w komunikacie.Przywódcy uzgodnili, że będą „aktywizować dialog między szefami resortów polityki zagranicznej obu krajów w zakresie poszukiwania wariantów, które umożliwią umocnienie zawieszenia broni, przyczynią się do jego stabilizacji i pozwolą na monitorowanie".  „Cel — stworzenie warunków do uruchomienia realnego procesu uregulowania w Syrii. Chodzi o to, aby minister spraw zagranicznych Rosji i sekretarz stanu USA operatywnie informowali przywódców o postępach" — podkreślono w komunikacie.   Strony omówiły także sytuację na Półwyspie Koreańskim. Prezydent Rosji wezwał Donalda Trumpa do przemyślanego postępowania w stosunku do Korei Północnej i podjęcia starań mających na celu obniżenie napięcia w tym obszarze. Ponadto prezydenci zgodzili się na podtrzymywanie kontaktów telefonicznych oraz na osobiste spotkanie w ramach szczytu G20 w Hamburgu 7-8 lipca. Kreml ocenił, że rozmowa była rzeczowa i konstruktywna.    

 


 * Ministerstwo Obrony Rosji oświadczyło, że organizacja Human Rights Watch uznała muzealny eksponat za dowód użycia bomby chemicznej radzieckiego pochodzenia. Ministerstwo Obrony Rosji poinformowało, że organizacja Human Rights Watch jako dowód użycia bomby chemicznej radzieckiego pochodzenia w Syrii przedstawiła fotografię modelu pocisku HAB-250 z Centralnego Muzeum Sił Zbrojnych w Moskwie. Wcześniej organizacja broniąca praw człowieka opublikowała raport, w którym jej eksperci doszli do wniosku, że na miejscu ataku chemicznego  w syryjskim mieście Chan Szajchun zostały znalezione fragmenty bomby lotniczej radzieckiej produkcji. Ministerstwo Obrony nazwało „gawędziarzami" ekspertów z organizacji Human Rights Watch, którzy twierdzą, że w syryjskim Chan Szajchun mogła być użyta bomba chemiczna „produkcji radzieckiej". Amunicja, o której jest mowa w raporcie HRW, nigdy nie była eksportowana poza granice Związku Radzieckiego. Ponadto jej konstrukcja nie jest przystosowana do wypełnienia sarinem — powiedział rzecznik rosyjskiego resortu obrony gen. Igor Konaszenkow. Jak dodał, minął miesiąc od incydentu w Chan Szajchun, ale żaden z mówiących o „ataku chemicznym" przedstawicieli Zachodu nie przedstawił publicznie ani w Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej konkretnych dowodów. — Jedynie plotki i hipotezy oparte na danych z portali społecznościowych, obalone przez ekspertów nawet na Zachodzie — podkreślił Konaszenkow. Według niego ani jeden ekspert z OPCW lub z krajów zachodnich nie dotarł na miejsce zdarzenia. Jednak rebelianci po tym, jak dowiedzieli się, że Damaszek zaprosił do Chan Szajchun misję OPCW, „na czyjś rozkaz zaleli lej po rzekomym wybuchu «chemicznego pocisku» cementem". Dlatego rozpoczęcie po miesiącu dochodzenia przez HRW w sprawie odnalezionego fragmentu radzieckiego pocisku lotniczego HAB-250 „ze śladami sarinu" raczej nie powinno dziwić, twierdzi generał. — Warto zauważyć, że głównym „dowodem" HRW jest zdjęcie modelu pocisku HAB-250 z Muzeum Sił Zbrojnych w Moskwie. Muszę rozczarować „gawędziarzy" ekspertów z Human Rights Watch — powiedział Konaszenkow. Jak wyjaśnił, radzieckie pociski HAB-250 nigdy nie trafiły na eksport poza ZSRR i wszystkie zostały zniszczone w latach 60. ubiegłego wieku. Po drugie, żadnych „zalewowych" gardzieli z zakrętkami, o których pisze HRW, HAB-250 nie miał. Substancję wlewało się do nich przez otwór boczny w korpusie. Po trzecie, konstrukcja pocisku nie była przeznaczona do użycia sarinu i nigdy nie był on w niego uzbrajany.

 

* Pentagon zamierza przenieść dowództwo szczebla dywizji dla działań w Europie z Baumholder w Niemczech do Poznania w Polsce – poinformował portal Defence24.pl. Oznacza to, że działania wojsk lądowych USA w Europie Środkowo-Wschodniej będą koordynowane z Polski. Dowództwo, o którym mowa, powstało w 2015 roku na bazie struktur 4 Dywizji Piechoty stacjonującej na stałe w USA. Jak powiedział Brent M. Williams, Public Affairs Officer Mission Command Element dla operacji Atlantic Resolve, przeniesienie jednostki dowódczej z Niemiec do Polski podyktowane jest przede wszystkim „zwiększeniem efektywności, skuteczności i zdolności US Army do manewrowania wojskami”. — Wysunięta obecność Mission Command Element w Polsce umożliwia jeszcze lepsze połączenie US Army Europe z sojusznikami, przywódcami i cywilami z państw europejskich, i w końcu zwiększa przygotowanie Sojuszu do odpowiedzi na jakiekolwiek zagrożenie lub kryzys w Europie – wyjaśnił Williams, cytowany przez Defence24.pl.

 

* Rosyjski doradca wojskowy zginął w Syrii podczas ostrzału przez rebeliantów syryjskich wojsk; został pośmiertnie przedstawiony do nagrody państwowej – poinformowało we wtorek Ministerstwo Obrony FR. „W wyniku ostrzału przez rebeliantów jednostek syryjskiej armii zginął rosyjski doradca wojskowy podpułkownik Aleksiej Buczelnikow. Buczelnikow przebywał w Syrii w składzie grupy rosyjskich doradców wojskowych, szkolących skład osobowy jednostek artyleryjskich syryjskich wojsk" — podano w komunikacie. Podczas szkolenia bojowego syryjska jednostka została ostrzelana przez snajpera. Podpułkownik został śmiertelnie ranny.  Dowódca Aleksieja Buczelnikowa przedstawił go pośmiertnie do nagrody państwowej — poinformował rosyjski resort obrony.    

 

* Lądowe wojska amerykańskie weszły w wielu miejscach od północy przez granicę turecką do Syrii jakoby w celu rozdzielenia  bojowników kurdyjskiej YPG od armii tureckiej.  Potwierdził to rzecznik Pentagonu kpt Jeff Davis oraz dowódca YPG Sharvan Kobani. W ten sposób Amerykanie chcą jakoby zabezpieczyć Kurdów i skierować ich wysiłek wojskowy na walkę z Daesz. Odkąd USA postawiły na Kurdów i zaczęły ich uzbrajać i chronić, Turcja z niepokojem patrzy na umacnianie się YPG wzdłuż swej granicy wiedząc że ma to wpływ na separatystyczne nastroje w tureckim Kurdystanie. Armia turecka kilkakrotnie starła się z oddziałami YPG, a 25-26 kwietnia lotnictwo tureckie zaatakowało w Syrii oddziały kurdyjskie pod Darbasija zabijając 20 i raniąc 18 ludzi.

 

* Dwa amerykańskie strategiczne samoloty bombowe В-1В Lancer, które bazują na Guam, brały udział we wspólnych manewrach lotniskowej grupy uderzeniowej USA i południowokoreańskich wojskowych - podała agencja Yonhap, powołując się dzisiaj na rzecznika Ministerstwa Obrony Korei Południowej. „Samoloty bombowe brały udział w ćwiczeniach niedaleko Półwyspu Koreańskiego, które trwały 2-3 godziny" — cytuje agencja słowa urzędnika. Samoloty bombowe odbyły lot nad terytorium Korei Południowej i nad Morzem Japońskim, co wywołało oburzenie północnych sąsiadów. Koreańska Centralna Agencja Prasowa (KCNA) podkreśliła, że lot odbył się dzień po zakończeniu zakrojonych na dużą skalę 2-miesięcznych ćwiczeń USA i Korei Południowej Key Resolve.Jednocześnie Dowództwo Lotnictwa Pacyfiku Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych oznajmiło, że obecność samolotów bombowych to rutynowa część pracy w zakresie zapewnienia bezpieczeństwa regionalnego i nie jest wymierzona w żadne państwo. 

 

* Moskwa i Pekin są zdania, że pod pretekstem przeciwdziałania KRLD Stany Zjednoczone rozmieszczają system obrony przeciwrakietowej, który stwarza zagrożenie dla rakiet balistycznych Rosji i Chin. Wcześniej przedstawiciel amerykańskiego kontyngentu wojskowego w Korei Południowej Rob Manning poinformował agencję RIA Novosti, że zainstalowany w Korei Południowej system obrony przeciwrakietowej Stanów Zjednoczonych THAAD jest gotów do przechwytywania rakiet północnokoreańskich dla obrony kraju. Media donoszą, że jednostka zainstalowana w Korei Południowej będzie mieć do dyspozycji od czterech do dziewięciu gąsienicowych wyrzutni ruchowych, z których każda przeznaczona jest do przenoszenia ośmiu rakiet przechwytujących, chociaż oficjalnych danych na razie nie opublikowano. System wyposażony ma być w radar antyrakietowy TPY-2 TM. Sugeruje się, że zasięg antyrakiet nie przekracza 200 kilometrów.Politolog, doktor habilitowany politologii Siergiej Żurawski, przewodniczący krajowego ruchu społecznego „Reformy — nowy kurs" uważa, że Stany Zjednoczone odgrywają w tym decydującą rolę:  „Nie wykluczam prawdopodobieństwa tego, że właśnie Stany Zjednoczone przekonały Koreę Południową co do konieczności zainstalowania tego systemu. Korea Południowa jest przestraszona, w ciągu ostatnich 60 lat ciągle żyje w świadomości zagrożenia ze strony swego północnego sąsiada. Wobec tego wydarzenia, jakie mają obecnie miejsce na Półwyspie Koreańskim, mieszczą się w ramach tła, które istnieje już od kilkudziesięciu lat. Wszystko to toczy się w nurcie, który wytyczył podział Korei na dwa państwa. Po prostu wszystko wkroczyło na wyższy poziom. Jeśli dawniej chodziło o działa artyleryjskie, to teraz mowa o broni atomowej i rakietach" — powiedział Siergiej Żurawski.

 

* W przypadku rozpoczęcia działań bojowych przeciwko Korei Północnej Stany Zjednoczone będą musiały stawić czoła wielu poważnym trudnościom, pisze felietonista gazety Foreign Policy Thomas Ricks.Możliwość wybuchu konfliktu zbrojnego z Koreą Północną była rozważana przez amerykańskich wojskowych przez wiele lat, co doprowadziło do powstania różnego rodzaju planów operacyjnych. Na przykład plan pod numerem 5027 rozważa rozmieszczenie w teatrze działań wojskowych setek tysięcy żołnierzy, około połowy amerykańskiej floty  i ponad tysiąca samolotów w ciągu 90 dni, czytamy w artykule. Jednak przy hipotetycznym wykonaniu planów armia USA będzie musiała zmierzyć się z wieloma poważnymi problemami, zaznacza autor. Po pierwsze, przy naniesieniu wyprzedzającego uderzenia nie można zagwarantować klęski pocisków i głowic ukrytych w tunelach na terenie górzystym. Jednocześnie naloty, walka radioelektroniczna i inne środki prawdopodobnie są w stanie znacząco obniżyć możliwości Korei Północnej wystrzelenia rakiet.Ponadto pozostaje pytanie, co zrobić z tysiącami luf północnokoreańskiej artylerii, rozmieszczonymi w pobliżu strefy zdemilitaryzowanej. Pomimo faktu, że Koreańczykom z Północy raczej nie uda się, aby w warunkach odwetowego ognia i amerykańskich nalotów ostrzeliwać Seul przez długi czas, aby zapewnić obiecane przez Pjongjang kilka lat temu, „morze ognia”, perspektywa dla ponad dwudziestomilionowej metropolii nadal wygląda ponuro, podkreśla Ricks.Następnie, w przypadku posuwania się na północ, Stany Zjednoczone zderzą się z koniecznością zapewnienia żywności dla ludności i utrzymania porządku w zajętych przez nich obszarach. Nawet jeśli uda się przekonać ONZ do wprowadzenia kontyngentu pokojowego, organizacja operacji logistycznych w każdym przypadku spadnie na barki USA — po prostu dlatego, że nieliczne kraje są w stanie zrobić w tym zakresie nawet niewielką część tego, na co jest zdolny Waszyngton, uważa autor.Wreszcie jest całkiem prawdopodobne, że wielu Koreańczyków nie będzie zadowolonych z obalenia Kima. Na przykład jeśli północno-wschodnia części kraju odmówi zawieszenia broni, to nie wystarczy to do zakończenia operacji kontyngentu sił pokojowych. A Stany Zjednoczone bardzo dobrze wiedzą, czym grozi przeciągająca się wojna w regionie Azji, podsumowuje Ricks.

 

* Liczba ofiar ataku terrorystów z Państwa Islamskiego na obóz dla uchodźców w prowincji Al-Hasaka na północnym wschodzie Syrii przekroczyła 50 osób – poinformowała syryjska telewizja satelitarna. W obozie, zlokalizowanym na południowym wschodzie od miasta al-Shaddadi, przebywali uchodźcy z prowincji  Dei raz-Zaur i Rakka oraz z irackiej prowincji Niniwa. Dżihadyści zaatakowali we wtorek wcześnie rano. Zginęło ponad 50 osób, w tym kobiety i dzieci. 34 osoby zostały ranne. Przewieziono je do szpitala. Niektórzy z nich są w ciężkim stanie – podała telewizja. Wcześniej kurdyjska agencja ANF informowała o 22 ofiarach śmiertelnych. Syryjskie Siły Demokratyczne wyparły terrorystów z obozu, a oddziały kurdyjskie i pracownicy kurdyjskiego Czarownego Półksiężyca przystąpiły do operacji ratunkowej w tym rejonie.

 

* Francuska policja użyła gazu łzawiącego, aby uspokoić wielotysięczny tłum, który zebrał się we francuskiej stolicy na obchody 1 maja. Demonstranci zebrali się w Paryżu na marsz organizowany przez francuskie związki zawodowe, m in. CGT, FO.Zgodnie z przyjętym od jakiegoś czasu scenariuszem demonstranci z zamaskowanymi twarzami zaczęli rzucać w policjantów butelkami i śmieciami. W odpowiedzi policjanci użyli gazu łzawiącego. Jak podaje stacja BFMTV, co najmniej dwóch policjantów zostało rannych. Demonstracje odbywają się w Paryżu w warunkach podwyższonych środków bezpieczeństwa, na tydzień przed drugą turą wyborów  prezydenckich. Według danych policji porządku na miejscu demonstracji pilnuje ponad 9 tysięcy funkcjonariuszy

 

* Odessa wspomina ofiary tragicznych wydarzeń z 2 maja 2014 roku, kiedy to w starciach w centrum miasta i w pożarze w Domu Związków Zawodowych zginęło prawie 50 osób. Ludzie przynoszą kwiaty na miejsce tragedii, w ciągu dnia odbędzie się wiec żałobny.Od rana ludzie przychodzą na Kulikowe Pole w celu upamiętnienia ofiar tragedii. Sytuacja w okolicy jest spokojna. Pole Kulikowe zostało zamknięte, można tam się dostać tylko przez jedno wejście z wykrywaczami metalu. Policja sprawdza ludzi, czy nie posiadają zakazanej symboliki, w tym także materiałów komunistycznych i prowokacyjnych. Policja poinformowała, że jednej kobiecie zdjęto wstążkę św. Jerzego. Nie poinformowano, czy potem wpuszczono kobietę na Pole Kulikowe. Po całym mieście rozwieszono państwowe flagi z wstążkami żałobnymi, jednak nie zaplanowano w tym dniu żadnych oficjalnych przedsięwzięć. Od 30 kwietnia pracownicy odeskiej policji przeszli na wzmocniony reżim służby. Porządek w mieście zapewniają ponad dwa tysiące policjantów. Ludzie są wpuszczani na wiece wyłącznie przez „filtracyjne punkty kontrolne”. O godzinie 14:00 powinien rozpocząć się wiec pamięci, który został zorganizowany przez organizację publiczną „Rada matek 2 maja”. „Władze miejskie nie organizują ceremonii żałobnych, ale mieszkańcy Odessy oczywiście 2 maja przyjdą na Kulikowe Pole. Wiec żałobny rozpocznie się o godzinie 14:00. Na Kulikowym Polu staną bramki, będzie systemem komunikacji” — powiedziała RIA Novosti szefowa „Rady matek 2 maja” Wiktoria Maczułko. Po zamachu stanu na Ukrainie aktywiści „Antymajdanu” na znak protestu rozbili obóz namiotowy na Kulikowym Polu w Odessie. 2 maja 2014 roku w sąsiedztwie Placu Greckiego zaczęły się starcia między aktywistami „Antymajdanu” a piłkarskimi „ultras” z Odessy i Charkowa, a także radykalistami „Euromajdanu”. Zamieszki doprowadziły do​​zniszczenia miasteczka namiotowego i podpalenia Domu Związków Zawodowych, w którym ukryli się przedstawiciele „Antymajdanu”. Według oficjalnych danych w zamieszkach ucierpiało ponad 250 ludzi, w pożarze w Domu Związków Zawodowych zginęły 42 osoby, a w starciach na Placu Greckim kolejnych sześć osób. 10 osób zginęło, wyskakując z okien płonącego budynku, 32 zmarło w wyniku poparzeń lub zatrucia tlenkiem węgla, sześć osób — od ran postrzałowych. Wśród ofiar było siedem kobiet i jeden nieletni. Ucierpiało 49 policjantów i 14 żołnierzy wojsk wewnętrznych. Dochodzenie głównych epizodów wydarzeń z 2 maja nie zostało jeszcze zakończone. Sprawę przeciwko funkcjonariuszom organów ścigania przeciąga to, że główny podejrzany — były zastępca szefa odeskiej policji Dmitrij Fuczedży — ukrywa się przed dochodzeniem. Według Kijowa przebywa w Naddniestrzu, ale władze nieuznawanej republiki temu przeczą. Sprawa przeciwko strażakom, którzy według wersji śledczych za późno wyjechali na wezwanie i nie zapewnili niezbędnych środków w celu ratowania ludzi, również nie została doprowadzona do końca.

 

* Wiele dowodów w sprawie dotyczącej masowych zamieszek w Odessie 2 maja 2014 roku zostało utraconych - oznajmił szef głównego zarządu Policji Narodowej w obwodzie odeskim Dmitrij Gołowin. Uważa, że śledztwo w sprawie tych wydarzeń ma dla służb mundurowych regionu znaczenie symboliczne, śledczy powinni dokładnie wszystko zbadać, aby uniknąć błędów.  „Śledztwo znajduje się pod moją kontrolą… Czujemy wsparcie ze strony kierownictwa zarządu obwodowego SBU i prokuratury obwodowej. Musimy brać pod uwagę, że wiele dowodów zostało utraconych w 2014 roku, gdy śledztwo prowadzili zaangażowani w dochodzenie pracownicy MSW z innych obwodów. Tym nie mniej nasi śledczy skrupulatnie szukają zachowanych dowodów i dokumentów" — oznajmił Gołowin w wywiadzie dla agencji Ukrinform.Jednocześnie odmówił ujawnienia zrobionych postępów i prognozowania dopóki śledztwo jest w toku. Wyciek informacji może zostać wykorzystany przez „różne siły w kraju i za granicą" do spekulacji — twierdzi Gołowin. Przypomniał, że w sądzie postępowanie karne dotyczące zamieszek na Placu Greckim, które zostało szybko umorzone, postępuje bardzo wolno. „Wychodzimy z tego, że nie powinno się spieszyć ze śledztwem kosztem jakości: jedynie w takich warunkach jest możliwe obiektywne ustalenie kluczowych epizodów tej głośnej sprawy" — podkreślił. Po przewrocie państwowym w Ukrainie aktywiści AntyMajdanu na znak protestu rozbili miasteczko namiotowe na Polu Kulikowym w Odessie. 2 maja 2014 roku popołudniu w rejonie Placu Greckiego doszło do starć między aktywistami AntyMajdanu z jednej strony i ultrasami z Charkowa i Odessy oraz radykałami EuroMajdanu z drugiej. Bójka zakończyła się zniszczeniem miasteczka namiotowego i podpaleniem Domu Związków Zawodowych, w którym ukryli się przedstawiciele AntyMajdanu. W wyniku konfliktu zginęło 48 osób, 250 doznało obrażeń. Postępowanie w sprawie odeskiej tragedii trwa od listopada 2014 roku, lecz z różnych powodów rozprawy sądowe były przekładane. 

 

* Debata na temat „Tragedia w Kijowie i Odessie trzy lata później: gdzie są wyniki dochodzeń?” odbyła się w siedzibie Parlamentu Europejskiego w Brukseli. Organizatorami wydarzenia byli deputowani Parlamentu Europejskiego z Czech Jurij Masztalka i Tatiana Żdanok z Łotwy. Według nich celem debaty jest ustalenie prawdy, ponieważ do tej pory żadne oficjalne wyniki śledztwa w sprawie tragedii w Kijowie nie zostały przedstawione opinii publicznej. „Niezależne dochodzenie nadal nie zostało przeprowadzone” — powiedziała parlamentarzystka Tatiana Żdanok, występując podczas debaty. „Po wydarzeniach w Odessie napisałam list do ówczesnej szefowej europejskiej dyplomacji Catherine Ashton, od której otrzymałam odpowiedź, że incydenty muszą być dokładnie zbadane, a sprawcy pociągnięci do odpowiedzialności” — powiedziała Żdanok. Według deputowanego Parlamentu Europejskiego Jurija Masztalka „komuś naprawdę nie chce się o tym mówić, a tym bardziej znaleźć winnych i ukarać ich”. „Ze strony Unii Europejskiej tym zbrodniom nie poświęcono zrównoważonej uwagi” — stwierdził. Z kolei szef misji obserwacyjnej OBWE na Ukrainie Alexander Hug potwierdził, że​​dochodzenie wydarzeń na Majdanie postępuje powoli.W obu przypadkach opóźnienia są znaczne i frustracja narasta na tle braku konkretnych rezultatów” — powiedział Hug. Ukraińskie władze chcą zbadania zbrodni w Kijowie i Odessie, ale „nie mogą”, powiedział z kolei obecny na debacie były minister spraw wewnętrznych Ukrainy Wasyl Cuszko. Wśród głównych przyczyn bierności władz polityk wymienił nie tylko degradację i paraliż systemu ochrony prawnej na Ukrainie, ale także fakt, że w kraju „obecnie naruszana jest główna zasada — nieodwracalność kary”. Polityk wyraził opinię, że śledztwo w sprawie zabójstwa w Kijowie i Odessie zależy od ustanowienia pokoju w kraju i realizacji porozumień z Mińska. „Jeśli one (przestępstwa — red.) będą badane, jest to jeden z elementów nastania pokoju obywatelskiego” — przekonuje Cuszko. Powiedział, że przestępstwa w Kijowie i Odessie „może zbadać tylko niezależna międzynarodowa misja lub komisja, jak kiedyś miało to miejsce w Jugosławii”. W ramach politycznej części porozumienia o stowarzyszeniu z Ukrainą UE ma prawo przedstawienia władzom w Kijowie pytania odnośnie zbadania tych zbrodni, powiedział ukraiński polityk. Wezwał deputowanych Parlamentu Europejskiego do przyczynienia się do tego.

 

* Prezydent Rosji podczas konferencji w Soczi, gdzie gościem jest Angela Merkel, odniósł się do sytuacji na Ukrainie. Przypomniał, że do dziś nie znaleziono winnych tragedii sprzed 3 lat w Odessie oraz niedawnego wybuchu samochodu należącego do misji OBWE i śmierci obserwatora misji. „Jak zapewne pamiętacie 3 lata temu w Odessie doszło do straszliwej tragedii — ukraińscy nacjonaliści zamknęli ludzi w Domu Związków Zawodowych i spalili ich tam żywcem. Winni do tej pory nie zostali pociągnięci do odpowiedzialności, nie ponieśli kary. Społeczność międzynarodowa nie ma prawa, aby o tym zapominać, a tym bardziej pozwolić na powtórkę takich barbarzyńskich przestępstw w przyszłości" — powiedział Putin. Zdaniem prezydenta Rosji główną rolę w ustabilizowaniu sytuacji w Ukrainie odgrywa misja obserwatorska OBWE. Niestety takie tragiczne incydenty, jak niedawny wybuch samochodu OBWE, gdzie zginął jeden z obserwatorów, zdecydowanie działają na niekorzyść pokojowych wysiłków i prowadzą do kolejnej eskalacji konfliktu. Putin oświadczył, że „przyczyny wybuchu w samochodzie misji OBWEw Donbasie należy obiektywnie zbadać".

 

* Prawdziwym celem dekomunizacji powinna być „zmiana świadomości" narodu - powiedział mediom prawnik Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej Siergiej Riabienko.Riabienko oświadczył, że obecnie w Ukrainie rozpoczął się długi proces, który według niego, „można porównać z denazyfikacją w Niemczech". W Instytucie Pamięci Narodowej uważamy dekomunizację za proces zmiany świadomości" — zaznaczył prawnik, podkreślając, że zmiany nazw ulic, czyli „usunięcie piętna reżimu totalitarnego, jest tylko jednym z etapów, które musi przejść nasz kraj.Instytut Pamięci Narodowej zajmuje się opracowaniem i rozpowszechniianiem informacji o ukraińskiej rewolucji 1917-1921 r, wydarzeniach 2013-2014 r., a także bada wydarzenia II wojny światowej z punktu widzenia ideologii nacjonalistycznej.To właśnie z inicjatywy instytutu wystartowała kampania informacyjna z okazji 75-lecia powstania UPA.    

 

* Dzisiaj Bank Światowy omówi kwestię przyznania Ukrainie 150 mln dolarów w ramach pomocy finansowej. Wcześniej agencja RIA Novosti z źródeł bliskich grupie Banku Światowego dowiedziała się, że dyskusja została przeniesiona z 31 marca na 2 maja. Rzeczniczka banku Meriem Gray wówczas nie skomentowała przyczyn przeniesienia, a jedynie je potwierdziła. Według niej miała odbyć się „szersza dyskusja". 31 maja Bank Światowy zamierzał przyznać te pieniądze stosując przyspieszoną procedurę. Źródło RIA Novosti w grupie Banku Światowego przypomniało, że program pomocy finansowej dla Ukrainy ze strony Międzynarodowego Funduszu Walutowego (wchodzi w skład grupy) jest kluczowym warunkiem kontynuowania finansowania przez inne międzynarodowe instytucje finansowe. Łącznie z MFW, który przeznaczy 17,5 mld dolarów, kwota programu wynosi 40 mld dolarów w ciągu czterech lat. Jednym z największych jego uczestników jest Bank Światowy. W udzieleniu pomocy uczestniczy także Europejski Bank Rozwoju a także inni międzynarodowi sponsorzy. Pod koniec marca MFW podjął decyzję w sprawie przeniesienia na czas nieokreślony przyznania Ukrainie kolejnej transzy w wysokości miliarda dolarów z powodu nowych okoliczności — blokady gospodarczej wschodnich regionów przez Kijów i sytuacji z córkami rosyjskich banków na Ukrainie. Po miesiącu pozytywna decyzja o przyznaniu Ukrainie pieniędzy została jednak podjęta. Według źródła RIA Novosti w grupie Banku Światowego przyznanie Ukrainie pieniędzy z dużym prawdopodobieństwem zostanie zatwierdzone przez radę dyrektorów Światowego Banku. 

 

* Zwycięzca pierwszej tury wyborów prezydenckich we Francji Emmanuel Macron stwierdził, że „reżimy panów Orbana, Kaczyńskiego i Putina" łamią zasady demokracji oraz „należą do sojuszników Marine Le Pen". Jest odpowiedź polskiego MSZ. Ministerstwo Spraw Zagranicznych wydało oświadczenie dotyczące wypowiedzi kandydata na prezydenta Francji. Wygląda na to, że Polskę najbardziej dotknęło posądzenie o przyjaźń i wspólne interesy z Władimirem Putinem. W oświadczeniu możemy bowiem przeczytać: Wartości i zasady wolnej demokracji są w Polsce przestrzegane. Do fundamentalnych wartości obecnych w polskiej kulturze i tradycji politycznej od kilkuset lat zaliczamy także szacunek i tolerancję dla tych, którzy mają inne poglądy polityczne lub są innego wyznania. Chcemy ponadto przypomnieć, że ktokolwiek zna historię i wewnętrzną scenę polityczną w Polsce, nie ma prawa oskarżać Polaków o sympatię wobec imperialnej Rosji.Polska nawet nie dopuszcza do siebie myśli, że Jarosław Kaczyński mógłby stawać w jednym szeregu z Władimirem Putinem w jakiejkolwiek sprawie. Prócz tego polskie ministerstwo zrugało Macrona i pogroziło mu paluszkiem. „MSZ oczekuje, że przyszły prezydent Francji — niezależnie od tego, który z kandydatów wygra wybory — przed formułowaniem sądów dotyczących polityki innych państw dokona pogłębionej analizy, a ewentualne wątpliwości wyjaśni w kontaktach dwustronnych" — czytamy dalej w dokumencie. Wypowiedź kandydata na prezydenta Francji Emmanuela Macrona, w której postawił w jednym szeregu Jarosława Kaczyńskiego i Władimira Putina, jest bardzo zła i naganna, jestem nią oburzony — nie kryje swoich uczuć marszałek Senatu Stanisław Karczewski. Z kolei Ryszard Czarnecki jest przekonany, że Macron „popełnił strategiczny błąd, porównując Kaczyńskiego do Putina", a to „niszczy relacje Francji z Polską". — Po Brexicie Polska jest piątym co do wielkości krajem Unii Europejskiej (…). Lepiej z Polską dobrze żyć — powiedział w Telewizji Republika. Przyszły prezydent Francji może czuć się oficjalnie skarcony.

 

* Kandydatka Frontu Narodowego na prezydenta Francji Marine Le Pen mogła skopiować do swoich przemówień niektóre fragmenty wystąpień byłego rywala Françoisa Fillona – twierdzą doradcy przedstawiciela partii prawicowej Republikanie, którzy obsługują kanał na YouTube.  W opublikowanym materiale równolegle prezentowane są wystąpienia Fillona z 15 kwietnia i Le Pen z 1 maja.Niektóre frazy są niemal identyczne. Na przykład, Fillon mówi: „Jest reńskie pograniczne — najbardziej odkryte, najniebezpieczniejsze, ale też najbardziej obiecujące. To świat niemiecki, z którym często byliśmy skonfliktowani, ale z którym będziemy współpracować w wielu sferach”.Z kolei Le Pen powtarza w zasadzie te same słowa: „Jest reńskie pograniczne — najbardziej odkryte, najbardziej obiecujące. To świat niemiecki, z którym będziemy współpracować w wielu sferach, jak długo uda nam się zachować sojusznicze relacje, a nie podporządkowania”.Obaj politycy cytują też francuskiego premiera z czasów I wojny światowej Georgesa Clemenceau’a: „W przeszłości — żołnierze Boga, dziś – żołnierze Wolności. Francja zawsze będzie żołnierzem ideałów”.Jak informuje BBC News, doradcy Le Pen odpowiedzieli na oskarżenia o plagiat. Według wiceprzewodniczącego Frontu Narodowego Floriana Philippota przemówienie kandydatki było „ironicznym odesłaniem” do przemówienia Fillona, mającym na celu skłonienie do dyskusji na temat tożsamości Francuzów. Jak dodał, świadczy to o gotowości skrajnie prawicowej polityk do rezygnacji z międzypartyjnych rozbieżności.

 

* Francja raczej nie podzieli losu Wielkiej Brytanii, a wypowiedzi Emmanuela Macrona na temat ewentualnego wyjścia kraju z UE są próbą odebrania części elektoratu Marine Le Pen – powiedział wiceprzewodniczący Komitetu Rady Federacji ds. Obrony i Bezpieczeństwa Franc Klincewicz.Kandydat En Marche! na prezydenta Francji Emmanuel Macron powiedział w wywiadzie dla BBC, że UE powinna przeprowadzić reformy, w przeciwnym wypadku jego kraj wycofa się ze Wspólnoty (Frexit). — Oczywiście UE ma problemy, są one bardzo poważne. Ale Francja raczej nie podzieli losu Wielkiej Brytanii – powiedział w poniedziałkowej rozmowie z RIA Novosti senator. Macron, dopuszczając możliwość wyjścia Francji z UE, jeśli nie zostaną przeprowadzone reformy, „próbuje przeciągnąć na swoją stronę część elektoratu swojej rywalki w wyścigu prezydenckim Marine Le Pen, która domaga się natychmiastowego zerwania z UE”, sugeruje Franc Klincewicz. Jak powiedział, gra na cudzym polu to bardzo rozpowszechnione zjawisko w technikach wyborczych, a lider En Marche! nie stroni od korzystania z niego. – Po wyborach wszystkie obietnice zostaną zapomniane. Nie zniknie jedynie jądro, czyli interesy międzynarodowego kapitału finansowego, które reprezentuje Macron – podsumował rosyjski polityk.

 

* Osoby z otoczenia kanclerz Angeli Merkel przypuszczają, że Kreml spróbuje wpłynąć na przebieg wyborów w Niemczech poprzez media i wsparcie partii lewicowych - podaje Bloomberg. Gazeta podkreśla, że w Niemczech mieszka około 2,5 mln rosyjskich Niemców, którzy preferują rosyjską telewizję i stanowią znaczną część wyborców. Bloomberg nazywa ich „koniem trojańskim Putina", ponieważ byli rodacy mogą wywrzeć nieprzewidywalny wpływ na wynik wyborów. Na przykład partia Alternatywa dla Niemiec (AfD) zapewniła sobie poparcie 1,5 mln rosyjskojęzycznych obywateli, którzy wcześniej chcieli głosować na Merkel. Gazeta przytacza historię programisty z Kolonii Jewgienija Schmidta, który przyjechał do Niemiec pod koniec lat 90. Najpierw był zwolennikiem Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej, a później przeszedł do antyimigranckiej partii Alternatywa dla Niemiec (AfD). Obecnie pochodzący z Rosji mieszkańcy stanowią jedną trzecią zwolenników AfD. Schmidt zaczął aktywnie wspierać ruch po atakach imigrantów na kobiety w Kolonii w noc sylwestrową. Według niego niemieckie media przemilczały ataki, podczas gdy rosyjskie media informowały o nich. Po tej sytuacji Schmidt stracił zaufanie do niemieckich mediów i zaczął oglądać wiadomości w rosyjskiej telewizji. Bloomberg podkreśla, że w rosyjskich mediach często pojawiają się reportaże o życiu imigrantów i uchodźców w Niemczech i reakcji niemieckiego społeczeństwa na nich. Na przykład telewizje aktywnie nagłaśniają akcje protestacyjne ruchu antyislamskeigo Pegida i opowiadają, jak migranci obciążają system ubezpieczeń społecznych w Niemczech. Ponadto periodyk twierdzi, że Kreml utrzymuje kontakty z niemieckimi partiami prawicowymi przez pośrednika, przedsiębiorcę Konstantina Małofiejewa, założyciela spółki inwestycyjnej Marshall Capital. Małofiejew utrzymuje rzekomo kontakty z partią AfD i jest nieoficjalnym reprezentantem interesów Rosji wśród niemieckich partii prawicowych. 

 

* Kandydatka na prezydenta Francji, liderka Frontu Narodowego Marine Le Pen na antenie Europe 1 poinformowała o zmęczeniu Unią Europejską.  „Jestem Europejką, ale nie chcę tej struktury politycznej, która nazywa się UE i która całkowicie zboczyła z kursu" — podkreśliła Le Pen. Według niej UE stała się zbyt tolerancyjna i należy ją zastąpić innym zjednoczeniem. W charakterze hipotetycznego związku Le Pen nazwała Europejską Unię Wolnych i Suwerennych Państw, która pozwoli krajom rozwijać się i koordynować politykę bez naruszenia ich praw. 

 

* Prezydent Ukrainy znalazł sposób na zachowanie władzy w swych rękach - piszą ukraińskie „Wiesti". W tym celu może on zainicjować wprowadzenie zmian do konstytucji. Jak pisze periodyk, istnieje już kilka wersji dokumentu, rozpatrywanych przez administrację prezydenta. Prezentacja może odbyć się w Dniu Konstytucji, obchodzonym na Ukrainie 28 czerwca. Podstawowa istota reform sprowadza się do wprowadzenia zmian do podziału uprawnień między Radą Najwyższą — a liczbę deputowanych do niej planuje się zmniejszyć z 450 do 300, rządem a prezydentem. Ponadto reforma uwzględnia pojawienie się na Ukrainie instytucji senatorów, a sam system prawny ma ulec reorganizacji na wzorzec amerykański. Te zmiany pozwolą Poroszence na pozostanie na arenie politycznej nawet w przypadku przegrania wyborów — konkludują „Wiesti". Prezydent Międzynarodowej Rady Rodaków Rosyjskich Wadim Kolesniczenko uważa za niemożliwe wdrożenie reformy konstytucyjnej na Ukrainie w aktualnych warunkach.  „Nie wprowadza się żadnych zmian do konstytucji w warunkach stanu wojennego. Nie zaakceptuje tego ani świat, ani społeczeństwo ukraińskie mimo wszystkich aktualnych niuansów w sytuacji. Jednakże koncepcja Poroszenki jest zrozumiała: chodzi o dążenie do zachowania władzy. Czy ludzie będą głosować za zmianami? Nie potrzebują tego absolutnie. Chociaż swoją rolę może odegrać dążenie ludzi do sprawienia przykrości deputowanym poprzez głosowanie za zmniejszeniem ich liczby. W warunkach ogromnej skali skorumpowania władz podobny mechanizm przekazania uprawnień w ręce Rady Najwyższej jest olbrzymim skokiem w kierunku zniszczenia Ukrainy jako takiej, która natychmiast zostanie rozerwana na części ze względu na istniejące sprzeczności" — uważa Wadim Kolesniczenko. Co do Zachodu, to, zdaniem polityka, raczej nie będzie on ingerować. „Zachód obecnie daje Ukrainie czas na samodoskonalenie się. Gdyż wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że wywieranie na nią jakiegokolwiek wpływu jest niemożliwe. Wzrost korupcji stał się dla wszystkich wielkim zaskoczeniem — nie tylko dla wspólnoty ukraińskiej, która obecnie ma to już w nosie — lecz nawet dla europejskich inwestorów, dla których to stało się wręcz wstrząsem. Jednak teraz wszyscy będą starać się unikać jakiejkolwiek ingerencji. Im mniej zamożna będzie Ukraina, tym bardziej będzie ona agresywna, przecież najważniejsze zadanie od samego początku polegało na stworzeniu ogniska napięć, które byłoby źródłem trudności dla Rosji" — powiedział na zakończenie polityk.

 

* MSZ Turcji nazwało nowe warunki wejścia do UE prowokacją. Zastępca sekretarza stanu tureckiego MSZ Kaan Esener nazwał nowe wymogi wobec Ankary dotyczące wejścia do UE prowokacją i próbą „wypchnięcia jednego państwa z dialogu".  „UE to piękny projekt i powiedzieliśmy, że chcemy być jego częścią. Ale jest to możliwe tylko jeśli UE też chce nas w nim widzieć. Odrobiliśmy pracę domową… Referendum zmieni konstytucję Turcji, ale UE także powinna podjąć swoją decyzję" — podkreślił, odpowiadając na pytanie dziennikarza, jak referendum może wpłynąć na prawdopodobne członkostwo Turcji w UE. Według słów Esenera nowe wymogi UE dotyczące między innymi zniesienia kary śmierci są „prowokacją". „Turcja zdaje sobie sprawę z tego, że to czerwona linia… ale to nie konstruktywny dialog. To próba wypchnięcia jednego państwa z dialogu" — dodał. W ubiegłym tygodniu przewodniczący Parlamentu Europejskiego Antonio Tajani nazwał nieakceptowalnym stanowisko Ankary w kwestii kary śmierci i aresztowań dziennikarzy i oponentów politycznych. Jednocześnie wyraził nadzieję, że Turcja zmieni opinię w tych kwestiach i dodał, że UE „nie zamknie drzwi" przed tym państwem. Turcja w 1963 roku podpisała umowę stowarzyszeniową z UE (wówczas WE), a w 1987 roku złożyła wniosek o członkostwo w Unii. Jednak rozmowy w sprawie przystąpienia rozpoczęły się dopiero w 2005 roku, przy czym były wielokrotnie przerywane z powodu różnic.Obecnie jest otwartych 16 z 36 rozdziałów dossier negocjacyjnego. W marcu ubiegłego roku rozmowy zaktywizowały się, gdy Turcja zgodziła się sprzyjać wstrzymaniu napływu migrantów do Europy. 

 

* Po referendum o zwiększeniu uprawnień prezydenta Turcji, może dojść do przywrócenia dyktatury - pisze Deutsche Wirtschafts Nachrichten  Analitycy obawiają się, że szef państwa Recep Tayyip Erdogan zaostrzy swoją  nacjonalistyczną retorykę skierowaną wyłącznie przeciwko UE. Zresztą NATO jest gotowe się z tym pogodzić. Turcja jest przecież potrzebna Zachodowi do kontroli nad Moskwą, a także powstrzymywani fali migrantów i zagrożenia terrorystycznego — wyjaśnia autor artykułu.NATO postanowiło nie mieszać się do wewnętrznych spraw Turcji i uznało wyniki referendum o zwiększeniu uprawnień prezydenckich — pisze Deutsche Wirtschafts Nachrichten. „Referendum konstytucyjne w Turcji to sprawa tureckiego narodu. O komentarz proszę prosić tureckie władze" — oświadczył rzecznik prasowy Sojuszu Północnoatlantyckiego. Niemieckie władze także nie zakwestionowały członkostwa Ankary w NATO — ciągnie gazeta. „W sensie geopolitycznym Turcja jest niezastępowalna" — podkreślił ekspert ds. obrony z Socjaldemokratycznej Partii Niemiec Rainer Arnold. Ale też prezydent Turcji Erdogan musi zrozumieć, że Zachód jest mu potrzebny — dodał Rainer. „Potrzebna mu nasza potęga gospodarcza i NATO — dla bezpieczeństwa". Trzeba opracować wspólną strategię dla wszystkich członków Sojuszu w zakresie tego, jak postępować z tym „niewiarygodnie skomplikowanym partnerem" — powiedział ekspert. Niemiecka minister obrony Ursula Gertrud von der Leyen także podkreśliła, że współpraca z Turcją będzie prostsza, jeśli kraj pozostanie w składzie NATO. Europejczycy nie mają czego przeciwstawić Erdoganowi, bo jego pozycja „geograficzna" jest silniejsza — wyjaśnia gazeta. Turcja znajduje się w otoczeniu rozpadającej się Europy, agresywnej Rosji i Bliskiego Wschodu, gdzie wzrasta napięcie. Ankara jest potrzebna Zachodowi do tego, żeby „zatrzymać potok migrantów, kontrolować Moskwę i powstrzymywać zagrożenie terrorystyczne". Według informacji Białego Domu, amerykański prezydent Donald Trump już zdążył pogratulować zwycięstwa tureckiemu liderowi. Śladem Trumpa poszedł prezydent Rosji Władimir Putin. Liderzy Rosji i Turcji podkreślili znaczenie utrzymania rozejmu w Syrii, a także normalizacji relacji między krajami. Analitycy uważają, że po referendum Erdogan zaostrzy swoją retorykę nacjonalistyczną skierowaną wyłącznie przeciwko UE i będzie nadal umacniać swoje polityczne wpływy. Do kraju znów może powrócić dyktatura — mówią eksperci.    

 

* Turcja i Indie omówią możliwość rezygnacji z dolara we wzajemnych rozliczeniach i przestawienia się na waluty narodowe - oznajmił prezydent Turcji Tayyip Erdogan na indyjsko-tureckim forum biznesowym w Nowym Delhi podczas wizyty w Indiach.  „Transakcje eksportowe i importowe mogą być realizowane w walutach narodowych, co zmniejszy negatywny wpływ wahań kursu walut" — cytuje Erdogana agencja Anadolu. Według niego wykorzystywanie tureckich lir i indyjskich rupii w operacjach handlowych pozytywnie wpłynie na gospodarkę obu państw.  Zdaniem prezydenta potencjał współpracy handlowej Turcji i Indii nie jest w pełni wykorzystywany. „Nadszedł czas, by rozpocząć dyskusję nad projektem porozumienia w sprawie zakrojonego na dużą skalę partnerstwa gospodarczego obu państw" — powiedział Erdogan, podkreślając, że wkład w pogłębienie współpracy dwustronnej w sferze gospodarczej mogą wnieść także posiedzenia komisji międzyrządowych. „Sfera energetyki atomowej może stać się jednym z kierunków współpracy Turcji i Indii" — dodał Erdogan. 

 

* W związku z deficytem węgla Ukraina pomimo pamięci o tragedii w Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej w coraz większym stopniu opiera się na energii nuklearnej - pisze France Presse. Spowodowany konfliktem w Donbasie  deficyt węgla doprowadził do tego, że udział energii atomowej w strukturze zużycia energii w kraju ciągle rośnie — czytamy w artykule. Na przykład niedługo po wprowadzeniu blokady Donbasu w marcu 2017 roku minister energetyki kraju Ihor Nasalik oświadczył, że udział energii atomowej wzrósł z 55% do 62%. W 2013 roku ten wskaźnik wynosił 46% — przypomina autor. Jednocześnie oficjalne dane statystyczne pokazują, że pomimo zauważalnego względnego wzrostu w liczbach absolutnych produkcja prądu w ukraińskich elektrowniach atomowych wzrosła nieznacznie. Według danych ukraińskiej spółki państwowej Energoatom, które trafiły do France Presse, w pierwszych miesiącach 2017 roku elektrownia atomowa wytworzyła 23,84 mld KWh energii elektrycznej, jedynie o 2,5% więcej niż w analogicznym okresie 2013 roku. Niektórzy eksperci uważają, że wzrost udziału energetyki atomowej na rynku krajowym przy nieznacznym wzrośnie produkcji energii elektrycznej jest związany z tym, że po 2-letnim spadku gospodarczym ukraiński przemysł potrzebuje o wiele mniej energii elektrycznej — pisze autor. Wzrost intensywności wykorzystywania energetyki elektrycznej wzbudza niepokój wielu obywateli, którzy pamiętają katastrofę w Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej w 1986 roku. Na przykład, ekspert Narodowego Centrum Ekologicznego Ukrainy Iryna Hołowko w charakterze głównego problemu branży podaje starzenie się reaktorów. „Z 15 działających na Ukrainie reaktorów jądrowych sześć przewyższyło zaprojektowany okres eksploatacji, a do 2020 roku takich reaktorów będzie już 12" — wyjaśniła Hołowko w wywiadzie dla France Presse.Jednocześnie Energoatom twierdzi, że podstaw do obaw nie ma i wszystkie reaktory z przedłużonym okresem eksploatacji są bezpieczne dzięki wykorzystywaniu najnowszego sprzętu i przestrzeganiu nowoczesnych zasad użytkowania. Na początku 2017 roku ukraińscy radykałowie zablokowali dostawy węgla z Donbasu, w rezultacie na Ukrainie zostały wprowadzone nadzwyczajne środki w energetyce. W kwietniu 2017 roku Ministerstwo Energetyki Ukrainy przedstawiło rządowi kraju projekt rozporządzenia wprowadzającego zakaz dostaw na Ukrainę węgla energetycznego z Rosji. Ukraina liczy na osiągnięcie porozumienia w sprawie dostaw węgla antracytowego z USA.

 

* Eurostat przedstawił dane na temat liczby uchodźców, którzy zostali przyjęci do krajów Unii Europejskich w 2016 roku.  Z raportu wynika, że w ubiegłym roku UE wydała 710400 pozytywnych decyzji odnośnie wniosków azylowych, czyli ponad dwa razy więcej niż rok wcześniej. Najwięcej uchodźców przyjęto z Syrii – 405600, (57% wszystkich uchodźców), z Iraku – 65800 (9%) oraz z Afganistanu – 61800 (9%). Najwyższy odsetek pozytywnych decyzji o pozytywnych rozpatrzeniu wniosku o azyl podjęto wobec uciekinierów z Syrii – 98,1% oraz Erytrei – 92,5%. Poniżej 5% pozytywnie rozpatrzonych wniosków było wobec mieszkańców Macedonii, Serbii, Albanii i Kosowa.  Najwięcej uchodźców przyjęły Niemcy – 445210, Szwecja – 69350, Włochy – 35450, Francja – 35170, Austria – 31750 oraz Holandia – 21825. Polska przyjęła zaledwie 390 uchodźców – głównie z Rosji i Ukrainy. Średnio UE przyjęła 1390 uchodźców na milion mieszkańców. Najwięcej uchodźców na milion przyjęła Szwecja – 7040, Niemcy – 5420, Austria – 3655 oraz Malta – 2890. Najmniej uchodźców przyjęła Polska – zaledwie 10 na milion mieszkańców oraz Chorwacja – 25.  W pierwszej instancji kraje UE pozytywnie rozpatrzyły 61% wniosków o azyl. Najwyższy odsetek pozytywnych wniosków odnotowano na Malcie i Słowacji – po 83% oraz w Austrii i Holandii – po 72%. Najmniej pozytywnych decyzji było na Węgrzech – 8% i w Polsce – 12%.

 

* Rosyjscy motocykliści  z klubu „Nocne wilki" będący głównymi organizatorami i uczestnikami rajdu „Drogi Zwycięstwa - na Berlin" nie zostali wpuszczeni do Polski.  W związku z tym w uroczystościach w Polsce uczestniczyli tylko przedstawiciele europejskich filii klubu motocyklowego, w tym z Białorusi. Dzisiaj poinformował o tym media przedstawiciel „Nocnych Wilków" Jewgienij Strogow. Według niego „grupy rosyjskich motocyklistów na granicy nie wpuszczono do Polski z powodu podejrzenia o jej związek z organizacją ekstremistyczną". Jednocześnie, jak podkreślił Strogow, innym uczestnikom rajdu, przedstawicielom szeregu państw europejskich, w tym Białorusi, straż graniczna zezwoliła na przekroczenie granicy. Jeden z nich — „nocny wilk" ze Słowacji — przewiózł na terytorium Polski sztandar specjalnego pułku motocyklowego Stalingradu — poinformował lider klubu motocyklowego Aleksander „Chirurg" Załdostanow. „Wyciągali na granicy naszych chłopaków, anulowali ich wizy i wysyłali z powrotem. Mimo wszystko zrobili to inni ludzie i rozwinęli Sztandar Zwycięstwa, czego nam zabronili, ponieważ uznają go za ekstremistyczny" — dodał bajker. W związku z zaistniałymi okolicznościami grupa macedońskiej filii „Nocnych Wilków" w najbliższym czasie planuje wyruszyć do Polski, aby wesprzeć swoich kolegów z Rosji. „Wyruszymy do Polski we wtorek rano, nasza grupa będzie składała się z około 20 osób" — poinformował w rozmowie z dziennikarzami członek „Nocnych Wilków" w Macedonii Tomas Swinarski. 

 

* Polska jest zdecydowana realizować projekt budowy kanału przez Mierzeję Wiślaną bez oglądania się na sprzeciw strony rosyjskiej. Z takim oświadczeniem wystąpił  w Brukseli minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Marek Gróbarczyk. „Komentarze strony rosyjskiej nie mają żadnego znaczenia dla projektu przekopu Mierzei Wiślanej — powiedział minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Marek Gróbarczyk. Nazwał je „niefortunnymi stwierdzeniami". Według słów polskiego ministra, projekt budowy kanału jest już realizowany. „Został ogłoszony przetarg i wyłoniony wykonawca do realizacji projektu budowlanego, raportów oddziaływania na środowisko, badań geologicznych i wszelkich pozwoleń, jak również ostatecznego określenia lokalizacji tego kanału żeglugi" — zauważył Gróbarczyk, zapewniając, że polski rząd aktywnie omawia ten projekt z Komisją Europejską.  „Chcemy to zrobić zgodnie z obowiązującym prawem, dyrektywami unijnymi, jak również prawem Polski i stuprocentową ochroną środowiska" — zapewnia Gróbarczyk. Budowa kanału ma ruszyć w 2018 roku i zakończyć się w 2022 roku. Nie wybrano jeszcze dokładnego miejsca przekopu. Szacunkowy koszt budowy przekopu wynosi 880 mln złotych. Nowy kanał o długości 1,3 km i 5 metrach głębokości połączy Zalew Wiślany z Zatoką Gdańską. Ma umożliwić wpływanie do portu w Elblągu jednostek o zanurzeniu do 4 m, długości 100 m i szerokości 20 m. Na dany moment, jedyna droga, którą statki mogą wpływać do Elbląga, prowadzi przez rosyjskie wody. Żeglugę w danym miejscu reguluje specjalna umowa o prawie nawigacyjnym zawarta pomiędzy państwami. Strona rosyjska występuje przeciwko budowie kanału, motywując, że realizacja tego projektu negatywnie odbije się na sytuacji ekologicznej w regionie.

 

* Naukowcy stwierdzili, że gąsienice motylicy są zdolne do trawienia torebek polietylenowych. Wyniki ich badań zostały opublikowane w piśmie „Current Biology”. „To odkrycie może pomóc pozbyć się ogromnej ilości śmieci, które gromadzą się na wysypiskach i w oceanie” – powiedział dla agencji France Press jeden z autorów badania, profesor Uniwersytetu w Cambridge Paolo Bombelli. Polietylen stanowi poważny problem dla środowiska, ponieważ w warunkach naturalnych rozkłada się bardzo powoli. Odkrycie zostało dokonane przypadkowo. Jedna z autorek badania, biolog Federica Bertoccini, zamiłowana pszczelarka, pewnego razu odkryła w ulach larwy motylicy – ćmy szkodnika, znanej pod łacińską nazwą Galleria mellonella. Bertoccini zebrała gąsienice do polietylenowej torebki, ale po jakimś czasie zauważyła, że została ona pogryziona, a larwy rozpełzły się po jej domu. Bertoccini wraz z zespołem z Uniwersytetu w Cambridge przeprowadziła eksperyment, umieszczając kilkaset gąsienic w polietylenowej torebce z supermarketu. Już po 40 minutach naukowcy odkryli w niej pierwsze dziury, a po 12 godzinach gąsienice zjadły już 92 miligramy polietylenu. To o wiele więcej niż rozmiar substancji, którą w analogicznym czasie trawią bakterie lub grzyby – głosi artykuł. Kolejne eksperymenty pokazały, że gąsienice są zdolne do całkowitego strawienia polietylenu. Rozkład polietylenu udało się osiągnąć, umieszczając na jego powierzchni także rozgniecione gąsienice. To skierowało naukowców na myśl, że działanie to spowodowane jest pewnym fermentem, który jest albo wytwarzany przez gąsienice, albo przez bakterie żyjące w ich układzie trawiennym. Gąsienice tego gatunku mogą odżywiać się woskiem, co według założenia badaczy, pomogło im wypracować zdolność trawienia polietylenu. Naukowcy mają nadzieję na wyizolowanie tej substancji, prowokującej pożądane działanie, aby potem syntetyzować ją w sposób sztuczny. „Raczej trudno byłoby hodować miliony gąsienic na foliowych torebkach” – wyjaśniła Bertoccini. 

 

* Niektóre „dietetyczne” produkty okazały się bardziej niebezpieczne niż ich „tłuste” odpowiedniki, ponieważ zawierają wiele cukru i wywołują nieodwracalne zmiany w pracy wątroby i mózgu, oświadczają naukowcy w artykule opublikowanym w „Physiology & Behavior”. „Wiele «odtłuszczonych» produktów dietetycznych zawiera w sobie wiele cukru i maskuje się pod zdrową żywność, wykorzystując ładne opakowania i nazwy. W rzeczywistości tak samo szkodzą wątrobie, jak i tłuste jedzenie oraz w nie mniejszym stopniu sprzyjają rozwojowi otyłości” – powiedział Krzysztof Czaja z Uniwersytetu Georgii (USA). W ostatnich dekadach na półkach sklepowych pojawiło się wiele produktów i napojów, które producenci określają jako „dietetyczne”, i które jakoby nie zawierają tłuszczy albo cukru. Ich pojawienie się i reklama w żaden sposób nie spowalniają tempa rozprzestrzeniania się epidemii otyłości, a w 2030 roku, jak oceniają naukowcy, na nadwagę będzie cierpieć 1/3 ludności państw rozwiniętych.  Czaja i jego zespół postanowili wyjaśnić, dlaczego tak się dzieje i zaczęli obserwować życie kilku grup szczurów. Część gryzoni karmili zwykłym jedzeniem, a część wysokokalorycznym tłustym jedzeniem lub dietetycznymi produktami z dużą dozą węglowodanów i prawie zerowym poziomem tłuszczy. Po miesiącu od rozpoczęcia eksperymentu naukowcy zważyli szczury, zmierzyli tłuszcz i mięśnie w ich ciele i sprawdzili wszystkie inne wskaźniki życiowe, w tym skład mikroflory, zawartość krwi i podatność na zapalenia. Okazało się, że żadnych różnic w pracy organizmu u zwierząt jedzących tłuste i „dietetyczne” jedzenie nie było. Szczury w obu grupach przybrały na wadze, a tłuszcz odkładał się w wątrobie. W mózgu i jelitach szczurów na diecie naukowcy zaobserwowali mnóstwo śladów chronicznych zapaleń. Niczego podobnego nie było w ciele zwierząt  jedzących normalne jedzenie.  Jak zauważa Czaja, rezygnacja z takiej diety nie prowadzi zniknięcia ognisk zapalnych, co świadczy o tym, że takie efekty są nieodwracalne albo długotrwałe. Zdaniem biologa jest to związane z tym, że przejście na jedzenie „dietetyczne” znacznie zmieniło skład mikroflory jelit szczurów, czyniąc ją bardziej skłonną do wywoływania zapalenia. „To, co niepokoi najbardziej, to fakt, że wszystkie te efekty pojawiły się w ciele szczurów, które jady „normalną” liczbę kalorii, porównywalną z tym, ile zjadały gryzonie z grupy kontrolnej. Okazało się, że podczas spożywania „dietetycznego” pożywienia, organizm wytwarza tłuszcz dwa razy bardziej efektywnie niż w innych przypadkach. Czyli szczury potrzebowały dwa razy mniej kalorii, aby przybrać na wadze tak samo, jak szczury, które jadły tłuste pokarmy” – podsumowuje naukowiec. 

 

* Chińscy naukowcy doszli do wniosku, że kwasy tłuszczowe omega-3 mogą być skutecznym środkiem ratunku dla pacjentów chorych na cukrzycę. Ich stosowanie może cofnąć rozwój cukrzycy typu I lub polepszyć stan już zdiagnozowanych pacjentów. Naukowcy z Południowochińskiego Uniwersytetu w Guangdongu przeprowadzili badania na dwóch grupach myszy z tą chorobą. Jedną karmili zwykłym jedzeniem, a do karmy drugiej grupy włączyli wielonienasycone kwasy tłuszczowe, w tym omega-3. Stan zdrowia myszy sprawdzano co trzy miesiące, biorąc pod uwagę poziom insuliny, tolerancję na glukozę i stan trzustki. Rezultaty eksperymentu świadczą o tym, że uwzględnienie w diecie kwasów tłuszczowych omega-3 przyczyniło się do poprawy metabolizmu glukozy oraz obniżyło koncentrację zapalnych białek sygnałowych. Naukowcy wyjaśnili też, że u chorych na cukrzycę gryzoni doszło do regeneracji trzustki, zwłaszcza generacji komórek beta odpowiedzialnych za wydzielanie insuliny. Według naukowców wyniki tych badań można odnieść też do ludzi. Nienasycone kwasy tłuszczowe można znaleźć w owocach morza, tłustych rybach, soi, orzechach włoskich, tłuszczu rybim, oleju lnianym i szpinaku.

 

* Rosyjscy specjaliści opracowali techniczne propozycje stworzenia małego rozmiaru energetycznego urządzenia jądrowego, w którym zasadniczo niemożliwe jest wystąpienie awarii spowodowanej niekontrolowaną reakcją łańcuchową, jak było w elektrowni w Czarnobylu.  – głosi opubikowany na stronie Rosyjskiej Akademii Nauk raport o stanie nauk fundamentalnych w Federacji Rosyjskiej i o najważniejszych osiągnięciach rosyjskich naukowców w 2016 roku. Podwyższenie poziomu bezpieczeństwa systemów jądrowych to jedna z głównych tendencji rozwoju współczesnej energetyki atomowej. W szeregu państw prowadzone są badania w dziedzinie elektrojądrowych urządzeń, wykluczających awarie związane z niekontrolowaną reakcją łańcuchową. Te urządzenia przedstawiają tzw. podkrytyczny reaktor jądrowy, w którym niemożliwa jest samopodtrzymująca się reakcja łańcuchowa, a także dodatkowe zewnętrzne źródło neutronów, tworzonych przy pomocy przyspieszacza cząsteczek naładowanych. Wiązka naładowanych cząsteczek z przyspieszacza „ostrzeliwuje” specjalny cel z ciężkiego pierwiastku chemicznego (na przykład, berylu) w wyniku czego wyzwalają się neutrony, które wywołują kontrolowane dzielenie jąder atomowych w aktywnej strefie reaktora. Jak wynika z opublikowanego raportu, w Rosji pod egidą Kryłowskiego Państwowego Centrum Naukowego (Petersburg) opracowano techniczne propozycje dla stworzenia niewielkiego (ochronny kontener o średnicy 10 metrów i długości 35 metrów) urządzenia elektrojądrowego o sile 25 megawat. W skład urządzenia wchodzi liniowy przyspieszacz protonów ze stosunkowo niską energią wiązki i podkrytyczny jednokonturowy wysokotemperaturowy ochładzany gazem reaktor cieplny o mocy 200 megawat z nośnikiem ciepła opartym na helu. 

 

* Prezydent Filipin Rodrigo Duterte oświadczył, że ma bardzo napięty grafik, w związku z czym nie jest pewien, czy da radę przyjechać do Waszyngtonu na spotkanie z prezydentem USA Donaldem Trumpem - pisze gazeta Philippine Star. Na pytanie dziennikarzy, czy przyjął zaproszenie od Donalda Trumpa, Duterte odpowiedział: „Nie, bo jestem bardzo zajętym człowiekiem. Nie mogę obiecać, że dam radę". Dodał, że ma w planach m.in. podróże dyplomatyczne do Rosji i Izraela. Sekretarz prasowy Białego Domu Sean Spicer podczas briefingu poinformował, że prezydent USA Donald Trump chciałby porozmawiać z Rodrigo Duterte m.in. o sytuacji na Półwyspie Koreańskim.

 

* W Indonezji zmarł prawdopodobnie najstarszy człowiek świata. Mężczyzna o imieniu Sodimedjo zmarł na indonezyjskiej wyspie Java w wieku 146 lat. Poinformowała o tym stacja BBC.W ubiegłym roku służba, zajmująca się rejestracją ludności i aktów stanu cywilnego (Disdukcapil) na Javie potwierdziła zasadność wydania Sodimedjo wewnętrznego dokumentu tożsamości z określoną datą urodzenia — 31 grudnia 1870 roku. Jednak, jak zaznacza BBC, w Indonezji zaczęto prowadzić rejestrację urodzeń dopiero w 1900 roku, dlatego nie jest możliwe określenie na podstawie dokumentów wieku osób, które urodziły się wcześniej. Jeśli dane o wieku Sodimedjo zostałyby potwierdzone przez ekspertów, byłby on wówczas oficjalnie uznany za najstarszego człowieka na świecie. Dziadek Gotho (Mbah Gotho — tak Sodimedjo był nazywany przez mieszkańców wsi) przeżył 10 braci, 4 żony i wszystkie swoje dzieci.

 

* Maori Tezuka, najstarsza japońska gwiazda porno, która grała w filmach dla dorosłych w wieku 80 lat, ogłosiła przejście na emeryturę - pisze agencja AFP. Była śpiewaczka operowa Maori Tezuka, która zadebiutowała w branży porno w wieku 71 lat, wyjaśniła swoją decyzję nie wiekiem, lecz tym, że „jest jej trudniej grać w filmach w parze z aktorem nie jej typu". Tym nie mniej Maori Tezuka nie zaprzecza, że za 2-3 lata może wrócić na plan filmowy. „Zastanowię się" — odpowiedziała na pytanie o powrót do pracy za jakiś czas. Zyski z branży porno w Japonii są szacowane na 20 mld dolarów rocznie. Biorąc pod uwagę, że w Japonii liczba osób w wieku powyżej 65 lat wynosi około 34 mln lub jedną trzecią ludności kraju, filmy porno z udziałem starszych aktorów cieszą się dużą popularnością. 

 

* W amerykańskiej armii w 2016 roku odnotowano rekordową liczbę doniesień o molestowaniu seksualnym - podaje agencja Reuters, powołując się na Pentagon. Poinformowano, że w ubiegłym roku wojskowi złożyli 6172 skargi na molestowanie. W 2015 roku armia USA otrzymała 6082 takie wnioski. Dla porównania w 2012 roku odnotowano 3604 doniesienia o nękaniu seksualnym. „Uważamy, że wzrost wskaźników raportowych świadczy o ciągłym zaufaniu do naszego systemu wsparcia" — cytuje agencja słowa pełniącej obowiązki asystenta ds. gotowości bojowej sekretarza obrony Elizabeth Van Winkle.  

 

KOMENTARZE

  • Panie Boguslawie, nie wszystkie jednak wiadomosci zle.
    Pomogl mi Pan rozwiazac zagatke z molami w mojej spizarni.Zona wklada produkty takie jak maka, kasza, suchary w woreczki foliowe z suwakiem a po jakims czasie w tych woreczka pojawiaja sie dziury a w srodku mole.Kto by wpadl na to, ze mole jedza plastik! Trzeba wiec kupic kule na mole.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930