Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4001 postów 1864 komentarze

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Co u kliki Boutefliki?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

OBSERVATORIUM BOGUSLAVIANUM (15): O Algierii pisze się u nas rzadko i mało, choć to ważny kraj arabski. 4 maja odbędą się tam wybory parlamentarne…

 

Nikt nie zna składu ani wewnętrznej struktury prawdopodobnie dość licznego gremium, które rządzi Algierią  niemal od uzyskania niepodległości w 1962 roku.  Określane francuskim terminem le pouvoir (władza) stanowi ono elitarny areopag wojskowo-polityczno-gospodarczy, który obecnie stoi wobec problemów kulejącej gospodarki, napierającego z zagranicy dżihadyzmu, oraz kłopotów, jakie sprawiają najbliżsi sąsiedzi, a zwłaszcza Libia i Mali. Od czasu do czasu ma też bardziej szczególne zadanie: musi przekonywać opinię publiczną, że nominalny lider tej „grupy trzymającej władzę”, sędziwy prezydent Bouteflika naprawdę jeszcze żyje.    

80-letni Abdelaziz Bouteflika zajmuje nieprzerwanie stanowisko prezydenta Algierii odkąd w 1999 roku został na nim posadzony przez wojsko. Zawsze był malutką i kruchą mężczyzną z przylizaną pożyczką na głowie, ale od kilku lat jest przynajmniej po jednym zawale i wygląda juz bardzo nieszczególnie. W lutym miał przyjąć kanclerz Merkel, ale i to spotkanie odwołano, co dało kolejne podstawy do plotek o jego śmierci. Znowu musiano go pokazać w TV jak niemrawo przesuwa papiery po biurku lub patrzy w kamerę pustym wzrokiem wyblakłych oczu.

Być może Bouteflika jest już tylko żywą mumią, ale jego ciągła i gorliwie podtrzymywana obecność na stanowisku dobrze ilustruje kondycję polityczną Algierii.  Nadal bowiem spora większość Algierczyków, a co ważniejsze także le pouvoir trzyma się kurczowo postaci tego przywódcy, który zdołał przeprowadzić kraj przez krwawe lata 1990-e, a potem pozwolił Algierii bezpiecznie uniknąć dżihadystów, wiosny arabskiej i innych plag, które nękają inne kraje Bliskiego Wschodu. Nawet w swym obecnym, już bardzo chwiejnym stanie zdrowia Bouteflika jest tam postrzegany jako najważniejszy element stabilizujący.   

Aby potrzymać tę bezpieczną stabilność, czy też raczej stagnację, wyborcy muszą 4 maja pójść masowo na wybory i znów poprzeć prezydencką partię – Front Wyzwolenia Narodowego (po arabsku: جبهة التحريرالوطني‎‎ [abhatu al-Tarīru al-Łaanī; po francusku: Front de Libération Nationale, FLN). Jak wskazuje nazwa partia ta wywodzi się z ruchu wyzwoleńczego, stała u kolebki niepodległości Algierii, zawsze zwalczała islamski ekstremizm i strzeże integralności państwa.

Mimo, iż propaganda rządowa dwoi się i troi nawołując do masowego uczestnictwa w wyborach i poparcia partii prezydenta Boutefliki, frekwencja wyborcza może być jeszcze mniejsza niż ostatnio w roku 2012, kiedy tylko 43% Algierczyków pofatygowało się do urn. W obecnych wyborach o 462 mandaty ubiega się w całym kraju 12000 kandydatów. Nikt nie ma wątpliwości że znów wysoko wygra FLN, tak jak zawsze od 1962 roku. Tylko raz, w 1991 roku przeważyła partia islamska, ale wtedy do akcji wkroczyło wojsko, wybory anulowano i wybuchła krwawa, kilkuletnia wojna domowa, w której armia długo zwalczała terrorystyczne Zbrojne Grupy Islamskie (GIA). Nadmiar demokracji zaowocował w Algierii tragedią.  

W roku ubiegłym przyjęto poprawki do konstytucji, które poważnie rozszerzyły kompetencje parlamentu, ale nadal działa on raczej jak mechaniczna przyklepywaczka rządowych decyzji. Bardzo wielu kandydatów ma ścisłe powiązania z „grupą trzymającą władzę”. Kilka partii opozycyjnych ogłosiło bojkot wyborów i media – jak zwykle – dostały instrukcje, aby je ignorować. Spośród tych ugrupowań, które do wyborów jednak stają, wiele zapewne uszczknie jakieś mandaty, lub przynajmniej zostaną im one przyznane, bo władza chce zdobyć szersze poparcie społeczne, jako że stoi wobec dalszych, bardzo  niepopularnych posunięć oszczędnościowych.

Gospodarka Algierii, pobłogosławiona przez Allaha wielką ropą i gazem, w roku ubiegłym zanotowała nadal wzrost o 4%, ale zmaga się z niskimi cenami ropy i gazu. Ich eksport to 60% dochodów budżetu państwa, ale dochody te spadły niemal o połowę od roku 2014. Rząd musiał ściąć wydatki o 9% w roku ubiegłym, i o dalsze 14% w roku bieżącym. Paliwo i elektryczność są nadal subsydiowane przez państwo ale ich ceny znacznie wzrosły. Podniesiono też podatki i zamrożono płace oraz zatrudnianie w sektorze publicznym. Mimo to deficyt w budżecie za zeszły rok wyniósł 12% a rezerwy walut obcych spadły ze 196 mld $ w roku 2014 do 114 mld $ obecnie.

Tak jak wszędzie na świecie, wraz z kosztami utrzymania rośnie niezadowolenie społeczeństwa, które w Algierii objawia się głównie apatią. Inflacja w lutym wyniosła 7,6%, przy czym najsilniej rosną ceny żywności. Bezrobocie kształtuje się na poziomie 10%, szczególnie dotkliwe jest ono wśród młodzieży. Algieria, która przywykła do czerpania z naftowo-gazowej szczodrości złóż i kupowania stabilności społecznej za pomocą obfitych subsydiów nie jest przygotowana na trudne czasy.   

Nadmiernie uzależniona od ropy i gazu, silnie zbiurokratyzowana gospodarka w połączeniu z wszechwładną korupcją odstrasza potencjaln inwestorów z zagranicy. Wiadomo też, ze wielu z kandydującychw obecnych wyborach szuka przede wszystkim immunitetu, który kryje się za mandatem poselskim i jest jednym z najważniejszych przywilejów.

Mimo to, w Algierii nie widać buntu ani chęci radykalnej zmiany sytuacji. Prawdopodobnie dojdzie do niej dopiero gdy Bouteflika umrze. W ostatnich latach „grupa trzymająca władzę” (le pouvoir) oczyściła się z postaci niezależnych i skonsolidowała więcej władzy w bezpośrednim otoczeniu prezydenta. Nie wydaje się, aby już uzgodniono kto miałby go zastąpić, ani że w tej sprawie toczy się jakaś walka, co najwyraźniej jest tez jedną z przyczyn dlaczego wciąż trzyma się go u władzy. Te sprawy w Algierii zawsze były niejasne. Mój znajomy, Algierczyk mieszkający w Warszawie, twierdzi że jego typowy rodak z przerażeniem rozgląda się po sąsiednich krajach i jest zdania, że الركود أفضل من الثورة [ar-rukudu afdal min as-saura] (stagnacja jest lepsza niż rewolucja). Dlatego jest jak jest. (BJ)

 

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930