Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4042 posty 1887 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Budowa elektrowni atomowych

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

ENERGETYKA (06) W czwartki na moim blogu poruszam tematy z zakresu „nauka-technika-medycyna”. Dziś o energetyce atomowej.

 

Fot.1 Makieta elektrowni Barakah

 

Budowana przez Koreańczyków elektrownia atomowa Barakah w Abu Dhabi nigdy nie przywoła takiej uwagi opinii publicznej jak słynny wieżowiec Burdż Khalifa w sąsiednim Dubaju, ale jest także projektem inżynierskim o podobnej skali. Może nawet większym. Zużyje trzy razy więcej betonu niż poszło na ten najwyższy budynek świata i sześć razy więcej stali. Co bardzo ważne – i mocno podkreślane przez koreańskich wykonawców – zmieści się w zaplanowanym budżecie i zdąży oddać zakład w przewidzianym terminie. Jej pierwszy reaktor zacznie wytwarzać energię jeszcze w pierwszej połowie tego roku. Będzie to historyczne osiągnięcie.

W innych częściach świata budowa elektrowni atomowych budzi zawsze panikę u  inwestorów. Dwie elektrownie ostatnio dodane do światowej puli 452 obiektów tego typu – zbudowane w Argentynie i w USA – były budowane przez 33 i 44 lata. Spośród 55 elektrowni, które obecnie się buduje na świecie dwie trzecie już mają znaczące poślizgi terminów. Takie opóźnienia zawsze zwiększają koszty końcowe, i to często dramatycznie, co przy tej skali zjawiska sprawia, że elektrownie atomowe okazują się mniej opłacalne w porównaniu z innymi źródłami elektryczności, czyli zakładami opalanymi węglem, gazem ziemnym lub wykorzystującymi łatwiejsze źródła odnawialne.  

Żadna z dwóch technologii, które miały zrewolucjonizować produkcję i dostawy energii nuklearniej – czyli Europejski Reaktor Wysokociśnieniowy (EPR) i system AP1000 amerykańskiego Westinghouse – nie została dotąd nigdzie zainstalowana, chociaż opracowano je na początku obecnego stulecia. We Francji, Finlandii i Chinach budowane właśnie projekty EPR mają już całe lata poślizgu. Obecnie największą i chyba już ostatnią nadzieją na uratowanie reputacji tego systemu – a także na uratowanie od bankructwa francuskiego koncernu EDF, który jest właścicielem EPR – jest brytyjski projekt Hinkley Point C.  Pośpiech, jaki panuje na tej budowie, brytyjska prasa złośliwie – no bo to przecież znów nawalają Francuzi! – określa jako „Hail Mary pass” (dosł. „przejście na zdrowaśkę”). [Tak nazywa się w amerykańskim futbolu desperacki rajd z piłką na bramkę przeciwnika w ostatnich minutach gry, aby uratować zwycięstwo. Termin ten wprowadził w 1975 roku zawodnik zespołu Dallas Cowboys Roger Staubach, katolik, kiedy opowiedział jak sforsował obronę zespołu Minnesota Vikings: „Zamknąłem oczy i odmówiłem Zdrowaś Mario”]  

Opóźnienia w AP1000 Westinghouse’a już spowodowały trzęsienie ziemi i chaos w firmie Toshiba, która z kolei jest właścicielem tego systemu. Firma spisała już na straty 6 miliardów $ z wyceny swych zatrzymanych projektów w Ameryce. Ponieważ takich rozpapranych obiektów nie da się już raczej nikomu sprzedać, ani nawet rozebrać ich na części dla innego projektu, straty o tej skali mogą zagrozić zasadniczemu biznesowi Toshiby, jakim jest dziedzina mikroprocesorów.  

Mimo to przykłady sukcesów w Korei Południowej i w Chinach pokazują, że można jednak budować wielkie reaktory, takie jak cztery bloki po 1400 MW w elektrowni Barakah w Abu Dhabi. Ponadto powraca zainteresowanie mniejszymi reaktorami, takimi do 300MW. W tym roku NuScale Power z Oregonu, wystąpiła jako pierwsza firma amerykańska do regulatora federalnego z wnioskiem o certyfikat na mały reaktor modułowy – Small Modular Reactor (SMR), rodzaj blokowego „składaka” do uproszczonego montażu w terenie.  

Clearly the momentum seems to be shifting away from traditional suppliers”  (Impet wydaje się wyraźnie odsuwać od tradycyjnych dostawców) – kwituje to William Magwood, szef oecedowskiej Nuclear Energy Agency.  W Ameryce i Europie, gdzie popyt na energię elektryczną rośnie wolniej potrzebne są właśnie takie małe elektrownie SMR. W Chinach,  gdzie popyt jest nadal wielki, wielkie elektrownie mają większy sens ekonomiczny.  

Jeśli Koreańczykom powiedzie się ich pierwszy program budowy elektrowni atomowej za granicą, czyli w Abu Dhabi, będą to głównie zawdzięczać niewzruszonej spójności i konsekwencji ich systemu. Takie katastrofy nuklearne jak Three Miles Island w roku 1979 lub Czernobyl w 1986 posiały wielkie zwątpienie, podłamały morale tej branży i na wiele lat zahamowały rozwój technologii oraz budowę nowych obiektów w Europie i Ameryce. Niemcy spasowali w ogóle, my też. Koreańczycy jednak od ponad 40 lat inwestują nieprzerwanie w energetykę nuklearną, a od lat 1990-ych wypracowali i stosują nową, własną technologię budowy elektrowni atomowych u siebie. Nie cierpią też na niedobory wykwalifikowanych kadr i specjalistów w tej dziedzinie, co jest dziś główną zmorą projektów na Zachodzie.   

 

Fot.2 Koreańczycy bliscy triumfu

 

 

KEPCO - czołowa, a właściwie jedyna koreańska mega-firma tej branży (chaebol), współpracuje i polega zawsze na tych samych, sprawdzonych dostawcach i firmach budowlanych z Korei. Ta sama kultura, ten sam jezyk, te same imponderabilia. A na tym właśnie – na współpracy w otwartej przestrzeni globalnej – przejechały się zarówno EPR jak i AP1000, które do swych pionierskich projektów wynajmowały zupełnie nowych podwykonawców, którzy ich sromotnie zawiedli. Ponadto, jak zauważa World Nuclear Association (WNA), zarówno Chińczycy, którzy zbudowali sobie już 57 elektrowni atomowych, jak i Koreańczycy, którzy mają ich u siebie już 28, utrzymują niskie koszty takich budów poprzez standaryzację i powtarzanie sprawdzonych rozwiązań. Przez ostatnie 20 lat koszty te po stronie południowo-koreańskiej utrzymują się na tym samym poziomie, podczas gdy w USA i we Francji w tym czasie wzrosły ponad trzykrotnie.   

WNA odnotowuje również w swym styczniowym raporcie,  że zainteresowanie mniejszymi reaktorami wynika z zachwianego zaufania do wielkich projektów. Koszty budowy gigantów są trudniejsze do przełknięcia nawet dla najbogatszych klientów (np. Barakah w Abu Dhabi będzie kosztować 20 miliardów USD) i mogą na lata utopić zaangażowane w nich firmy  oraz ich późniejszą zdolność kredytową. Ponadto na rynkach zderegulowanych pojawiła się obfitość gazu ziemnego i energii ze źródeł odnawialnych.

Zakup SMR jest mniej uciążliwy organizacyjnie i finansowo, tym bardziej, że wraz ze wzrostem ich popularności staną się zapewne bardziej konkurencyjne kosztowo. Będą mogły towarzyszyć innym inwestycjom przemysłowym, dadzą się spinać w większe łańcuchy i łatwiej instalować.

Amerykanie spodziewają się, że ciągu 40 miesięcy uzyskają decyzję w sprawie NuScale. Kluczowym zagadnieniem jest sprawa bezpieczeństwa. Jest to reaktor o sprawdzonej technologii wodno-ciśnieniowej i nie powinien mieć problemów ani ryzyk, na jakie narazona była Fukushima w 2011 roku: nie ma w nim żadnych pomp, ani poboru wody lub mocy z zewnątrz. Nawet jednak po akceptacji, sukces tej technologii da się rozpoznać dopiero wtedy, gdy zainstaluje się wiele takich SMR-ów i popracują one przez dłuższy czas w rozmaitych warunkach. Niemniej jednak mając w perspektywie SMR-y a na dziś udany projekt wielkiej elektrowni w Abu Dhabi, zwolennicy energii jądrowej (do których sam się także zaliczam) mają nareszcie na  czym oprzeć swoje nadzieje. Energii bowiem nigdy nie dość i to ona, bardziej niż jakikolwiek inny czynnik gospodarczy, zadecyduje o postępie i możliwości rozwiązywania problemów w przyszłości. (BJ)  

 

Fot.3 Model SMR NuScale

 

 

 

W cyklu ENERGETYKA na moim blogu ukazały się jak dotychczas następujące pozycje:

01.Tranzystory hybrydowe (8.08.2011)

02.Baterie szybciej (3.04.2012)

03.Atomkraft? Pst (26.07.2012)

04.Zasilanie bez drutu (20.08.2015)

05.Sieci najwyższego napięcia (20.04.2017)

06.Budowa elektrowni atomowych (27.04.2017)

 

KOMENTARZE

  • Panie Boguslawie.Podjal Pan temat oczywisty.Jestesmy otoczeni
    darmowa energia.Kilka domow ode mnie jest gosc co zalozyl wiatrak na slupie by produkowac prad.Zawsze sie obraca, nawet przy najmniejszym wietrze.Natychmiast zarzad miasteczka wydal prawo, ze wiatraki sa nielegalne, ze trzeba miec co najmniej tyle a tyle hektarow i spelnianic takie i takie wymogi.Nikt w miasteczku tylu hektarow nie ma wiec nikt z wiatru korzystac nie moze. USA, Machesney Park, Illinois.
  • @staszek kieliszek 08:41:38
    technologie geotermiczne prof. Żakiewicza pozwoliły by na budowę niewielkich elektrowni prawie w każdym mieście w Polsce. Odpadły by koszty budowy sieci i przesyłu energii na wielkie odległości. Ich koszt jest w przeliczeniu na megawaty przybliżeniu równy chimerycznej elektrowni wiatrowej. Poza tym wielka odporność na kataklizmy z uwagi na swą policentryczną strukturę, i dowolność regulowania mocy w zależności od aktualnych potrzeb.
  • @
    Atom w kraju ARABSKIM?
    Zrobią (kiedyś) to samo co Izrael...

    Parę BOMBEK :(
  • Panie Bogusławie
    "zwolennicy energii jądrowej (do których sam się także zaliczam) mają nareszcie na czym oprzeć swoje nadzieje. Energii bowiem nigdy nie dość i to ona, bardziej niż jakikolwiek inny czynnik gospodarczy, zadecyduje o postępie i możliwości rozwiązywania problemów w przyszłości. (BJ) "

    Dożyjemy czasów, że ten atom w elektrowniach wyjdzie całej ludzkości bokiem. Dosłownie, bo tylko niewielu przeżyje.
    Poza tym świat wokół nas nasączony jest energią którą można pozyskiwać niewielkimi kosztami. Udowodnił to już 100 lat temu Tesla.
    Z tej energii już ludzie korzystają tyle , że nieliczni.
    Energia atomowa, to droga ku zagładzie.
    Zresztą proszę poczytać , obejrzeć

    http://abelikain.blogspot.com/2014/02/prawdziwe-bezpieczenstwo-energetyczne.html
  • @ Autor
    "...zarówno Chińczycy, którzy zbudowali sobie już 57 elektrowni atomowych, jak i Koreańczycy, którzy mają ich u siebie już 28,..."

    Yyyyy.... tzn, że będziemy mieli dużo problemów. Nie ma siły, żeby tam coś nie walnęło/popsuło się. Właśnie wymieniony przez Szanownego Zadziwionego prof. Żakiewicz powiedział o ok.5 tysiącach awarii elektrowni atomowych w.... gdzie?/ no właśnie... /niestety bo/ - w Niemczech. To ciekawe ile będą mieli Chińczycy i Koreańczycy :-( Wolę nie myśleć o ilości i skali.

    Przerażające.

    Ukłony.
  • @staszek kieliszek 08:41:38
    "Kilka domow ode mnie jest gosc co zalozyl wiatrak na slupie by produkowac prad."

    Co za zbrodnia! Jak on tak mógł!? ;-)

    Nie ma to jak "wolność" i "demokracja" :-(

    Serdeczności.
  • @laurentp 12:23:22
    "Atom w kraju ARABSKIM?
    Zrobią (kiedyś) to samo co Izrael...

    Parę BOMBEK :("

    Właśnie w takich przypadkach przewidziana jest opcja zainstalowania "demokracji" ;-(

    No i chłopaki instalują...
  • @zadziwiony 13:20:40
    "Dożyjemy czasów, że ten atom w elektrowniach wyjdzie całej ludzkości bokiem. Dosłownie, bo tylko niewielu przeżyje."

    Dr. Jaśkowski powiedział, że przeprowadzono już na Ziemi ponad 2 tysiące wybuchów atomowych o różnych mocach. Ilość niejawnych szacuje się na ok 800. Jakby zliczyć ich łączną moc i przeliczyć na ilość bomb o mocy tej zrzuconej na Hiroszimę to wyszłaby że od 1945 roku wystarczyłoby tego na "organizowanie" około trzech wybuchów dziennie... i wszystko oczywiście idzie do atmosfery. I rozchodzi się po całym globie. I tak od 1945 roku. Co najmniej. A my sobie jeszcze dodatkowo fundujemy składowiska odpadów radioaktywnych i potencjalne okazje do awarii jakby Czarnobyla i Fukushimy było nam za mało.

    Serdeczności.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031