Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
3904 posty 1831 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Dwa kroki naprzód, jeden do tyłu

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

CO PISZĄ INNI: Francuski dysydent Thierry Meyssan, który chyba zbyt pochopnie uwierzył w Trumpa, robi dobrą minę do złej gry i twierdzi, że w Syrii nic się nie stało…

 

Choć międzynarodowa prasa opisuje zdumiewającą woltę w postawie Donalda Trumpa, Thierry Meyssan pokazuje, że nic takiego się nie stało. Prezydent Stanów Zjednoczonych wprawdzie porzucił  ideał pokoju, szaleje i bombarduje, ale jednocześnie dba o to by nie popełnić niczego, czego by się nie dało odkręcić.

Radykalnej wolcie polityki zagranicznej Trumpa towarzyszyło bombardowanie syryjskiej bazy lotniczej w Szejrat, a także jaskiń w afgańskich górach.

Świat zadrżał wobec takiej siły - 59 pocisków Tomahawk na Syrię i jedna mega-bomba GBU-4/3 w Afganistanie. Aliści baza w Szejrat wznowiła działalność nazajutrz rano po nalocie, podczas gdy "Matka wszystkich bomb" z pewnością spowodowała zapadnięcie się trzech wyjść z naturalnego tunelu, ale przecież nie zniszczyła kilometrów dróg podziemnych wydrążonych w czasie przez rzeki w obrębie gór Tora Bora.W sumie –beaucoup de bruit pour rien  - wiele hałasu o nic.

Te dwie operacje miały na celu przekonanie „głębokiego państwa” USA, że Biały Dom po raz kolejny poparł swoją politykę imperialną. Wywarło to pożądany skutek w  Niemczech i Francji. Kanclerz Angela Merkel i prezydent François Hollande klaskali swemu panu i władcy, wzywając do skończenia z Syrią. Niespodzianka przybyła z innego miejsca.

Wielka Brytania nie tylko pochwaliła ten ruch. Boris Johnson, brytyjski  minister spraw zagranicznych, zaproponował nałożenie sankcji na Rosję, która według niego miała swój udział w syryjskich „zbrodniach”, a także była odpowiedzialna za opozycję afgańską i całe inne zła.

Podczas spotkania ministrów spraw zagranicznych G7 Johnson ogłosił rezygnację ze swej podróży do Moskwy i wezwał wszystkich swoich partnerów do zerwania stosunków politycznych i handlowych z Rosją. Partnerzy wprawdzie poparli brytyjską inicjatywę ale  woleli ostrożnie pozostać w tle. Rex Tillerson, sekretarz stanu USA, odrzucił tę szaleńczą propozycję i podtrzymał plan swej podróży do Moskwy. Niezrażony ty,m Johnson oświadczył zatem, że to Europejczycy mianowali Tillersona, aby w jakiś sposób móc gadać z Rosjanami.

Choć międzynarodowy protokół dyplomatyczny stanowi, że ministrowie państw obcych są przyjmowani po stronie gospodarzy przez ich odpowiedników, a nie przez głowę państwa, to prasa atlantystów przedstawiła powitanie Tillersona przez Ławrowa jako chłodzenie stosunków rosyjsko-amerykańskich. Zanim jeszcze zdążył pozdrowić swego gościa, Siergiej Ławrow został po chamsku zaskoczony pytaniem przez dziennikarza z Waszyngtonu, który przerwał mu jego zadania. Przypominając mu o obowiązku podstawowej grzeczności, rosyjski minister odmówił mu odpowiedzi i skrócił prezentacje.

Spotkanie za zamkniętymi drzwiami trwało ponad 4 godziny, co wydaje się dość długo jak na ludzi, którzy nie mają sobie nawzajem nic do powiedzenia. Na koniec obaj wystąpili o audiencję u prezydenta Putina, który przyjął ich na  kolejne dwie  godziny.

Po tych spotkaniach ministrowie przeprowadzili konferencję prasową. Stwierdzili bez ironii, że zrobili niewiele więcej niż listę rozbieżności. Siergiej Ławrow ostrzegał dziennikarzy przed niebezpieczeństwem, jakie to pęknięcie stanowi dla świata.

Jednakże następnego dnia tenże sam Ławrow, zwracając się do prasy rosyjskiej, wskazał, że zawarł umowę ze swoim gościem. Waszyngton zgodził się nie kontynuować ataków na syryjską armię arabską, a Pentagon i armia rosyjska wznowiły koordynację wojskową w syryjskiej przestrzeni powietrznej.

Wygląda na to, że administracja Trumpa rycząca z całą mocą i rzucająca bomby wokół siebie, w rzeczywistości stara się nie powodować nieodwracalnych szkód.Dlatego nadal możliwe są scenariusze i najgorsze i najlepsze.

 

/tłum. z franc. BJ/

KOMENTARZE

  • scenariusze?
    Powiedział bym, scenariusze złe lub jeszcze gorsze.
  • Brawo Donuś!
    http://st.depositphotos.com/3243153/5134/i/450/depositphotos_51343241-stock-photo-baby-making-his-first-steps.jpg

    pozdr
  • Odzywka Lawrowa do wrzeszczacej reporterki bezcenna.
    "Kto cie wychowywal?Kto dal ci te maniery?"
    https://www.youtube.com/watch?v=u1mx3ZrzXRg
  • Dokąd naprawdę płyną okręty Trumpa?
    https://cdnpl1.img.sputniknews.com/images/521/37/5213772.jpg Na tle wzrostu napięć na Półwyspie Koreańskim admirał Harry Harris oznajmił, że lotniskowiec Carl Vinson otrzymał rozkaz oddalenia się od wybrzeża Singapuru i wyruszenia na północ.

    11 kwietnia sekretarz obrony James Mattis oznajmił dziennikarzom, że „płynie tam" lotniskowiec Carl Vinson.

    12 kwietnia prezydent Trump w wywiadzie dla telewizji Fox Business Network na pytanie o przerzucenie okrętów potwierdził tę informację: „Wysyłamy tam armadę, bardzo potężną".

    Amerykańskie media zaktywizowały się i 14 kwietnia Fox Business Network poinformowała, że grupa lotniskowa „obrała kurs" na wybrzeże Korei Północnej. Tym niemniej, sądząc po zdjęciach umieszczonych przez amerykańską marynarkę wojenną, to zupełnie nie zgadza się z rzeczywistością. Na zdjęciu opublikowanym przez marynarkę wojenną w sobotę 15 kwietnia widzimy lotniskowiec na wodach Cieśniny Sundajskiej między indonezyjskimi wyspami Sumatra i Jawa. Zdjęcie pozwala stwierdzić, że później tego samego dnia lotniskowiec wypłynął na Ocean Indyjski. Innymi słowy w dniu, kiedy cały świat z niepokojem obserwował zakrojoną na dużą skalę defiladę w Korei Północnej z okazji urodzin założyciela państwa Kim Ir Sena, a media rozprawiały nad atakiem prewencyjnym USA, dowództwo amerykańskiej marynarki wojennej wysłało lotniskowiec Carl Vinson i wspomagającą grupę składającą się z dwóch niszczycieli rakietowych i krążownika zupełnie w innym kierunku — ponad 4,8 tys. km na południowy zachód od Półwyspu Koreańskiego i ponad 800 km na południowy wschód od Singapuru. Innymi słowy w dniu, kiedy cały świat z niepokojem obserwował zakrojoną na dużą skalę defiladę w Korei Północnej z okazji urodzin założyciela państwa Kim Ir Sena, a media rozprawiały nad atakiem prewencyjnym USA, dowództwo amerykańskiej marynarki wojennej wysłało lotniskowiec Carl Vinson i wspomagającą grupę składającą się z dwóch niszczycieli rakietowych i krążownika zupełnie w innym kierunku — ponad 4,8 tys. km na południowy zachód od Półwyspu Koreańskiego i ponad 800 km na południowy wschód od Singapuru. Przedstawiciele Dowództwa i Floty Oceanu Spokojnego odmówili komentarza. 17 kwietnia rzecznik Floty Oceanu Spokojnego USA kapitan II. rangi Clayton Doss powiedział jedynie, że lotniskowiec Carl Vinson i towarzysząca mu grupa okrętów „płyną przez akwen zachodniego Pacyfiku". Jednocześnie nie chciał podać dokładnej lokalizacji okrętów, dodając, że u wybrzeża Korei Południowej i Japonii ich nie ma. Cai Jian, ekspert Centrum Badań Koreańskich Fudan University w Szanghaju, uważa, że to wszystko jest „wojną psychologiczną lub blefem" będącym częścią dokładnie przemyślanej gry prowadzonej przez USA.

    W okresie szczytowym konfrontacji wojna psychologiczna ma bardzo duże znaczenie — mówi.

    Według słów Rossa Babbage'a, starszego pracownika naukowego Centrum Ocen Strategicznych i Budżetowych, ten ruch należy uważać za „sygnał wojskowy".

    To więcej niż blef. Blef oznacza brak poważnych zamiarów. A o ile rozumiem, obecna administracja USA nie żartuje i działa maksymalnie poważnie. Próby zmuszenia Korei Północnej do rezygnacji z pomysłu stworzenia broni jądrowej są podejmowane już od 40 lat — mówi Babbage.

    Być może administracja Trumpa postanowiła dać Chinom trochę czasu, aby same nacisnęły na Koreę Północną.

    Wiedzą Państwo, że przywódca Korei Północnej znów próbował zorganizować jakąś prowokację, odpalając rakietę — oznajmił sekretarz obrony USA Mattis we wtorek w drodze do Rijadu. Tłumaczy to, dlaczego obecnie po spotkaniu w Mar-a-Lago tak ściśle współpracujemy z Chińczykami. Informację o tym, że lotniskowiec Carl Vinson obrał kurs na Koreę, światowe media przedstawiły jako niezaprzeczalny fakt. Chociaż gdzie indziej pojawiała się informacja, że prawdopodobnie okręt uda się tam nie tak szybko, jak się przypuszcza. 11 kwietnia dziennik Instytutu Marynarki Wojennej poinformował, że lotniskowiec wykluczył przystanki w australijskich portach, ale nie zrezygnował z udziału w ćwiczeniach na rzecz szybszego dotarcia do Półwyspu Koreańskiego. Będzie potrzebował ponad tydzień na wpłynięcie na wody u wybrzeży Półwyspu Koreańskiego.

    Właśnie ten szczegół został ominięty w świetle sensacyjnych doniesień o „wojnie". Być może grupa lotniskowa w rzeczywistości płynie na północ.
  • Rosyjskie bombowce znów obleciały Alaskę
    https://cdnpl2.img.sputniknews.com/images/181/08/1810835.jpg Para rosyjskich bombowców Tu-95 znów zrealizowała lot u wybrzeży Alaski. Tym razem amerykańskie siły powietrzne nie wysłały myśliwców z zadaniem ich przechwycenia - informuje kanał telewizyjny Fox News, powołując się na źródło w Pentagonie. „Rosyjskie bombowce wracają na Alaskę już drugą noc z rzędu. Dwa Tu-95 przeleciały w odległości 36 mil morskich (67 km) od kontynentalnej części Alaski" — poinformował na Twitterze producent kanału telewizyjnego Lucas Tomlinson, specjalizujący się w komentowaniu prac Pentagonu i Departamentu Stanu. Jak powiedział Tomlinson, Tu-95 zrealizowały swój lot w nocy z wtorku na środę.

    Według informacji mediów, „amerykańskie siły postanowiły tym razem nie wysyłać myśliwców z zadaniem przechwycenia rosyjskich bombowców, ograniczając się do wysłania samolotu dozoru radiolokacyjnego dalekiego zasięgu E-3 AWACS".

    W poniedziałek amerykańskie siły zbrojne przechwyciły dwa rosyjskie Tu-95 w międzynarodowej przestrzeni powietrznej, u wybrzeży Alaski. W celu ich przechwycenia w powietrze wzbiły się dwa myśliwce F-22 i samolot E-3, eskortując je do momentu opuszczenia przez bombowce Alaskańskiej Strefy Identyfikacji Obrony Przeciwlotniczej.

    Rosyjski resort obrony potwierdził fakt przechwycenia, podkreślając, że lot rosyjskich Tu-95 spełniał wymogi międzynarodowe i nie naruszał granic państw trzecich.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031