Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4001 postów 1864 komentarze

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Wtorek, 18 kwietnia 2017

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

ACTA DIURNA (1026). Napięcie wokół Korei sięga zenitu, polaryzuje się sytuacja w Turcji, nadal leje się krew w Syrii… Zapraszam na serwis ze świata.

 

* USA nie będą tolerować gróźb ze strony KRLD i odpowiedzą „we właściwy sposób", powiedziała dziennikarzom przedstawicielka Departamentu Stanu USA z Biura Spraw Azji Wschodniej i Pacyfiku, Susan Tornton. Odpowiemy na każde zagrożenie lub atak we właściwy sposób — powiedziała Tornton. Przedstawicielka Departamentu Stanu powtórzyła, że USA nie zamierzają „pozwolić Korei Północnej na zachowywanie się w zagrażający sposób".  Nie ma w stosunku do tego żadnej tolerancji, w stosunku do tych bezprawnych programów — jądrowego i  rakiet balistycznych — dodała Tornton. USA dały jasno do zrozumienia, że chcemy rozwiązać ten problem poprzez pokojową denuklearyzację Półwyspu Koreańskiego, zdecydowanie nie dążymy do konfliktu lub zmiany reżimu — dodała Tornton. 

 

* Polityka Waszyngtonu prowadzi do wzrostu zagrożenia wybuchem wojny jądrowej, oświadczył dziś na konferencji prasowej w Nowym Jorku stały przedstawiciel Korei Północnej przy ONZ Kim In Ryong. Z powodu nierozsądnych działań USA związanych ze zwiększeniem i modernizacją sił jądrowych, na Ziemi wzrasta niestabilność i zagrożenie wojną jądrową —  powiedział Kim In Ryong. Jednocześnie północnokoreański dyplomata zaznaczył, że potencjał jądrowy KRLD  jest skierowany na obronę własnego bezpieczeństwa i suwerenności.KRLD jest gotowa zareagować na każde wojenne plany, których życzą sobie Amerykanie — powiedział polityk.Północnokoreański dyplomata oświadczył także, że jego kraj jest gotowy do przeprowadzenia nowych prób jądrowych wtedy, kiedy uzna to za stosowne. „Próba zostanie przeprowadzona w czasie i miejscu, które uznają za stosowne władze kraju" — powiedział.

 

* Wiceprezydent USA Mike Pence powtórzył przekonanie o konieczności wywarcia zarówno dyplomatycznego, jak i ekonomicznego nacisku na Koreę Północną w związku z kontynuacją jej programu nuklearnego i rakietowego. Jednocześnie Pence obiecał, że USA będą bronić Japonii w obliczu zagrożenia ze strony Korei Północnej. „Ameryka jest razem z Japonią” — cytuje słowa Pence’a agencja Kyodo. Wypowiedzi Pence'a zabrzmiały na tle rosnącej konfrontacji między USA a Koreą Północną, która nie przerywa rozwoju programu nuklearnego i rakietowego. Podczas wczorajszej wizyty w Korei Południowej Pence powiedział, że „czas strategicznej cierpliwości” wobec Pjongjangu skończył się. Jak informowano wcześniej, ku wybrzeżom Korei płynie grupa amerykańskich okrętów wojskowych na czele z lotniskowcem „ Carl Vinson”. Ze swojej strony Pjongjang oświadcza, że w przypadku prowokacji zostanie zadane wyprzedzające uderzenie w amerykańskie okręty i bazy wojskowe, w tym także na terytorium Japonii.

 

* Przywódca KRLD Kim Dzong Un wyraził swoją solidarność z Syryjską Republiką Arabską i jej prezydentem, Baszarem Al-Assadem, w konfrontacji z imperializmem amerykańskim. Zapewnił również o gotowości udzielenia wsparcia „bratniemu rządowi i narodowi” w osiągnięciu sprawiedliwości. Informacje tę opublikowała agencja CTAK (Centralna Agencja Telegraficzna Korei), przy okazji 71. rocznicy uzyskania niepodległości przez Syrię. Koreańczycy potępili też niedawny atak rakietowy USA na bazę lotniczą Szajrat jako akt agresji i przestępstwo wojenne.

 

* Armia Korei Północnej jest gotowa odpowiedzieć na wojnę nuklearną, jeśli wywołają ją USA – powiedział minister pełnomocny ambasady KRLD w Rosji Zin Jeong Hep. Ostatnio obserwujemy eskalację napięcia wokół Półwyspu Koreańskiego. Społeczność międzynarodowa apeluje do stron o powściągliwość. „Nasza armia i nasze społeczeństwo mają wolę, gotowość i siłę, aby odpowiedzieć na wszelkie prowokacje ze strony wrogich sił. Nasza armia i nasze społeczeństwo są gotowe odpowiedzieć na wszelkie agresywne działania ze strony Stanów Zjednoczonych i wrogich sił. Jeśli chcą wojny nuklearnej, to możemy odpowiedzieć wojną nuklearną. Jeśli chcą kompleksowej wojny, jesteśmy gotowi też na kompleksową wojnę” – zapewnił Zin Jeong Hep na spotkaniu z liderem Liberalno-Demokratycznej Partii Rosji Władimirem Żyrinowskim.

 

* USA zamierzają zrewidować porozumienie o wolnym handlu z Koreą Południową - oznajmił amerykański wiceprezydent Mike Pence, zabierając głos w Izbie Handlowo-Przemysłowej.Wspomniał o „licznych barierach" dla amerykańskiego biznesu.„Najbardziej istotny jest fakt, że deficyt handlowy USA z Koreą Południową od czasu wejścia porozumienia w życie podwoił się. Jest to trudna prawda" — cytuje słowa Pence'a agencja Yonhap. Agencja podkreśla, że wypowiedzi Pence'a mieszczą się w nurcie oświadczeń prezydenta USA Donalda Trumpa o tym, że z powodu porozumienia o wolnym handlu  w tym z Koreą Południową, Amerykanie tracą miejsca pracy. Jednocześnie Pence podkreślił pozytywne strony porozumienia, takie jak zwiększenie wielkości dwustronnego handlu i inwestycji koreańskich firm w gospodarkę USA, ale znów potwierdził, że „trzeba uczciwie przyznać się jak wygląda obecny stan stosunków". Wyraził nadzieję na to, że obu krajom uda się wyrównać stosunki handlowe dla „owocnej przyszłości narodów USA i Korei Południowej" oraz obiecał, że porozumienie o wolnym handlu zostanie zreformowane w najbliższym czasie.

 

* Co czeka Rosję, jeśli dojdzie do wojny między Koreą Północną a USA? – zastanawia się „Contra Magazin”. Zdaniem publicysty Marco Mayera, FR zaleje fala uchodźców. Autor przypomina, że krążownik rakietowy Wariag i tankowiec Pieczenga przebywają niedaleko Półwyspu Koreańskiego. Postawiono je w „stan gotowości bojowej”. Mayer twierdzi, że Moskwa spodziewa się prowokacji ze strony USA lub Korei Północnej i chce przygotować się do nich. Jego zdaniem w przypadku eskalacji konfliktu, „setki tysięcy, jeśli nie miliony Koreańczyków z Północy mogą spróbować przedostać się przez północną granicę, w tym żołnierze północnokoreańskiej armii”. 

 

* Wiceprezydent USA Mike Pence omówił kwestię Korei Północnej z japońskim premierem Shinzo Abe, donosi agencja prasowa Kyodo.Podczas rozmów Pence zaznaczył, że Waszyngton, jak i Tokio, dąży do pokojowego rozwiązania sytuacji w regionie. Przy tym podkreślił, że „pokój osiąga się siłą”. Ponadto polityk oświadczył o zamiarze USA współpracowania z Japonią, Koreą Południową i Chinami w celu rozwiązania nuklearnego północnokoreańskiego problemu. Wczoraj Pence powiedział, że​​erastrategicznej cierpliwości Waszyngtonu w stosunku do Korei Północnej skończyła się. Wezwał także Pjongjang, aby nie próbował testować determinacji prezydenta USA Donalda Trumpa.

 

* Tokio po raz pierwszy rozważa możliwość wdrożenia sił samoobrony: tak może się zdarzyć, jeśli północnokoreańska rakieta spadnie do japońskich wód terytorialnych, pisze gazeta „Yomiuri”. Pod koniec marca ubiegłego roku w kraju wszedł w życie pakiet ustaw o zapewnieniu bezpieczeństwa. Nowe prawa rozszerzają możliwości wykorzystania sił samoobrony, w tym także za granicą. Zmiany przewidują również trzy stopnie zagrożenia, które regulują pracę japońskiej armii. Pierwszy i najniższy stopień jest definiowany jako „możliwość ataku zbrojnego” i przewiduje budowę obiektów obronnych. Trzeci stopień oznacza bezpośredni atak zbrojny i przewiduje wojenne „odparcie ataku”. Do tej pory Tokio nigdy nie rozważało możliwość praktycznego zastosowania tych stopni, zaznacza „Yomiuri”. Gazeta pisze, że trafienie rakiety innego państwa w wody terytorialne Japonii zostanie objęte definicją „zbrojnego ataku obcego państwa”. „Trudno sobie wyobrazić, że Korea Północna zamierza teraz przeprowadzić kompleksowy atak zbrojny” — wyjaśniło źródło gazety w rządzie Japonii. Rozmówca „Yomiuri” podkreślił „umiarkowany charakter” rozpatrywanych środków. Zaznaczył, że bezpośrednie odparcie ataku mogłoby sprowokować Koreę Północną do bardziej „agresywnego zachowania”. Na początku marca Pjongjang przeprowadził testy rakiet balistycznych, przeznaczonych do ataków na amerykańskie bazy wojskowe w Japonii. Trzy pociski spadły w wyłącznej strefie ekonomicznej Japonii.

 

* Premier Japonii Shinzo Abe nie popierał amerykańskiej operacji zbrojnej w Syrii rzekomo wymierzonej przeciwko użyciu broni chemicznej i uwzględnił „rosyjski czynnik".Powiedział o tym Muneo Suzuki szef japońskiej partii Shinto Daichi i były poseł do japońskiego parlamentu, którego japońskie media nazywają nieoficjalnym doradcą premiera Shinzo Abe ds. stosunków z Rosją. Agencja informacyjna Kiodo wcześniej poinformowała, że Abe poparł „zdecydowane nastawienie" USA przeciw użyciu broni chemicznej a także wyraził opinię, że celem ataku na Syrię było zapobiegnięcie pogorszeniu sytuacji. Według doniesienia agencji Kyodoszef MSZ Japonii Fumio Kishida także oznajmił, że „popiera zdecydowanie, by wypełnić obowiązek zapobiegania rozprzestrzenieniu broni chemicznej".„Premier Abe opowiada się za niedopuszczalnością użycia broni chemicznej i poparł amerykańskie zdecydowanie w rozwiązywaniu tego problemu. Podkreśliłem jednak, że Shinzo Abe wbrew doniesieniom szeregu mediów nie wyrażał poparcia dla operacji zbrojnej Amerykanów w Syrii w rozmowie z prezydentem USA Donaldem Trumpem, w ogóle o tym nie wspominał — w ten sposób, jak wyjaśniłem Panu (wiceszefowi MSZ Rosji Igorowi) Morgułowowi, Abe uwzględnił „rosyjski czynnik" — powiedział Suzuki w wywiadzie dla gazety Izwiestia

 

* Referendum konstytucyjne w Turcji w sprawie wprowadzenia prezydenckiego systemu rządów zamiast parlamentarnego zakończyło się zwycięstwem jego zwolenników z nieznaczną przewagą. Według wstępnych danych zdobyli 51,2% głosów, czyli 1,25 mln więcej niż przeciwnicy reformy konstytucyjnej. Zmiany konstytucyjne dotyczące przestawienia się na prezydencki system rządów wcześniej zostały zatwierdzone przez turecki parlament i podpisane przez prezydenta Erdogana. Wyniki referendum konstytucyjnego w Turcji świadczą o tym, że obecny prezydent Tayyip Erdogan „uzyska pełnomocnictwa niemal takie, jakie miał sułtan w Imperium Osmańskim" i będzie kontynuował politykę tworzenia „neoosmańskiego zjednoczenia" w warunkach rosnących napięć w polityce wewnętrznej - twierdzi rosyjski ekspert  Wiktor Nadiein-Rajewski. „Oznacza to praktycznie rządy autokratyczne, prawie samodzierżawie" — powiedział w wywiadzie dla RIA Novosti. „Namiętności w polityce wewnętrznej rozpaliły się, państwo zostało podzielone na dwie części i te napięcia nadal rosną. Jednocześnie na razie nie widzę poważnych sił politycznych będących w stanie obalić Erdogana w takich warunkach" — oznajmił Nadiein-Rajewski. Według niego po tureckim przywódcy można spodziewać się „kontynuacji polityki tworzenia niejakiego zjednoczenia nieosmańskiego w jego wizji". Zostaną mu przyznane pełnomocnictwa w zakresie powoływania wiceprezydentów, ministrów i wysokich rangą urzędników. Urząd premiera zostanie zniesiony. Decyzje w kwestii tworzenia, rozwiązywania, pełnomocnictw, obowiązków i struktury ministerstw będą podejmowane na mocy dekretów prezydenta. Prawo wprowadzenia stanu wyjątkowego otrzyma prezydent, zatwierdzać decyzję przywódcy państwa w tej sprawie będzie parlament. Przywódca państwa będzie mógł wydawać inne dekrety mające moc prawną. Ich wejście w życie nie będzie wymagało wstępnego zatwierdzenia parlamentu, ale będą mogły zostać unieważnione, jeśli ustawodawcy je odrzucą.  Prezydent będzie mógł pozostać w szeregach swojej partii politycznej, jak przewiduje to obowiązująca konstytucja. Wzrośnie liczba deputowanych — z 550 do 600. Próg wiekowy dla kandydatów na stanowiska elekcyjne zostanie obniżony z 25 do 18 lat. Decyzje w sprawie przeprowadzenia powtórnych wyborów będzie mógł podejmować zarówno parlament, jak i prezydent. Wybory do organów władzy ustawodawczej i wykonawczej będą odbywać się tego samego dnia. Parlament i prezydent będą wybierani na okres 5 lat, jednocześnie przywódca państwa może sprawować urząd nie więcej niż dwie kadencje z rzędu. Prezydent otrzyma prawo rozwiązywania parlamentu, które jednocześnie będzie pociągało za sobą konieczność organizacji nowych wyborów parlamentarnych i prezydenckich.

 

* Prezydent USA Donald Trump pogratulował tureckiemu przywódcy Recepowi Erdoganowi zwycięstwa w referendum konstytucyjnym, głowy państw stwierdzili konieczność pociągnięcia syryjskiego przywódcy do odpowiedzialności po incydencie z bronią chemiczną w Idlib - podaje biuro prasowe Białego Domu. Niedzielne referendum konstytucyjne w Turcji w sprawie zmiany systemu rządów z parlamentarnego na prezydencki zakończyło się zwycięstwem jej zwolenników, którzy zdobyli 51,2% głosów. O telefonie Trumpa poinformowała wcześniej turecka państwowa agencja informacyjna Anadolu. Tymczasem Departament Stanu USA podkreślił niepokój obserwatorów referendum.  „Prezydent Donald Trump rozmawiał dzisiaj z prezydentem Turcji Recepem Tayyipem Erdoganem i pogratulował mu zwycięstwa na referendum a także omówił działania USA w odwecie za użycie 4 kwietnia przez syryjski reżim broni chemicznej" — czytamy w komunikacie Białego Domu. „Prezydent Trump podziękował prezydentowi Erdoganowi za poparcie dla tej operacji USA, przywódcy zgodzili się co do konieczności pociągnięcia syryjskiego prezydenta Baszara Asada do odpowiedzialności" — podkreślono w komunikacie prasowym. Ponadto prezydenci poruszyli kwestię walki z Daeszem oraz współpracy przeciwko „wszystkim ugrupowaniom wykorzystującym terroryzm do osiągnięcia swoich celów". 

 

* Tysiące osób niezadowolonych z wyników referendum w Turcji wyszły na ulice Stambułu - donosi France Presse. Według informacji agencji tysiąc osób protestowało w dzielnicy Beşiktaş, jeszcze dwa tysiące — w azjatyckiej części miasta Kadıköy. Niedzielne referendum konstytucyjne w Turcji w sprawie zmiany systemu rządów z parlamentarnego na prezydencki zakończyło się zwycięstwem jego zwolenników. Według wstępnych danych zdobyli 51,4% głosów. Zmiany konstytucyjne wcześniej zatwierdził parlament kraju i podpisał prezydent Recep Tayyip Erdogan. Informacji o naruszeniach porządku podczas akcji protestacyjnych nie ma. 

 

* Turecka opozycyjna Republikańska Partia Ludowa złoży dzisiaj apelację w sprawie unieważnienia wyników niedzielnego referendum - podaje agencja Anadolu. Wcześniej do wiadomości publicznej podano, że turecka opozycja zamierza zaskarżyć wyniki referendum w Sądzie Konstytucyjnym Turcji i jeśli zajdzie potrzeba — w Europejskim Trybunale Praw Człowieka. Według danych agencji wiceprzewodniczący partii Bulent Tezdjan miał złożyć apelację o 14:30. W referendum konstytucyjnym w Turcji w sprawie wprowadzenia prezydenckiego systemu rządów z nieznaczną przewagą zwyciężyli jego zwolennicy. 

 

* Jak wola tureckiego narodu wpłynie na sytuację polityczną na świecie? Napięcie między Ankarą i Unią Europejską po referendum w Turcji będzie narastać, a relacje z Rosją będą nadal rozwijać się „zygzakami" - uważa pracownik naukowy Instytutu Badań Wschodnich RAN Ilszat Sajetow. Według niego Turcja nie zmieni kursu obranego przez Erdogana. Referendum konstytucyjne, którego wyniki mają zatwierdzić poprawki zmieniające ustrój polityczny w Turcji z parlamentarnego na prezydencki zakończył się zwycięstwem zwolenników Erdogana. Według wstępnych danych, uzyskali oni nieznaczną przewagę nad przeciwnikami zmiany ustroju, zdobywając 51,2% głosów. Wprowadzone do konstytucji poprawki zostały wcześniej zatwierdzone przez parlament i podpisane przez prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana. Jak wola tureckiego narodu wpłynie na sytuację polityczną na świecie? Napięcie między Ankarą i Unią Europejską po referendum w Turcji będzie narastać, a relacje z Rosją będą nadal rozwijać się „zygzakami" — uważa pracownik naukowy Instytutu Badań Wschodnich RAN Ilszat Sajetow. Według niego Turcja nie zmieni obranego przez Erdogana kursu.  „Intensywność zmian zmierzających do zatwierdzenia systemu prezydenckiego i innych procesów związanych z umocnieniem Erdogana u władzy zostanie utrzymana, a nawet zwiększona" — prognozuje ekspert, Sajetow wyjaśnił, że zaaprobowane przez turecki naród zmiany powinny wejść w życie dopiero w listopadzie 2019 roku, kiedy to odbędą się kolejne wybory prezydenckie. Władze jednak, „najwyraźniej, nie będą czekać", aż ten moment nastąpi. „Możliwe że wyznaczą termin wyborów na wcześniejszy termin, na 2018 rok. Jedną kampanię zakończą i de facto uruchomią nową" — zauważył Sajetow. Ogółem biorąc, ciągnie ekspert, „prześladowanie ludzi za odmienne poglądy" zostanie utrzymane". „Można powiedzieć, że proces decyzyjny w Turcji coraz bardziej zamyka się na jedną osobę, i wyniki referendum temu sprzyjają" — podreślił turkolog. Co się tyczy przyszłych relacji z Unią Europejską, to, zdaniem eksperta, napięcie między stronami będzie tylko wzrastać. A z Rosją będą rozwijać się „zygzakami". „Tego poziomu relacji, jaki był wcześniej, przywrócić się już nie da, a to za sprawą kilku czynników, w tym także personalnych. Sytuacja w Syrii również nie sprzyja i bardzo wpływa na dialog. Myślę, że relacje gospodarcze przyjmą jakiś w miarę normalny kształt, ale w kryzysowych sytuacjach może dochodzić do jakichś odstępstw" powiedział ekspert.

 

* W prowincji Tunceli we wschodniej Turcji rozbił się śmigłowiec Sikorsky, należący do organów bezpieczeństwa - poinformowała stacja telewizyjna NTV. Według wstępnych informacji na pokładzie znajdowało się 12 osób — 7 policjantów, 1 sędzia, 1 wojskowy i 3 członków załogi Przyczyną katastrofy mogły być złe warunki pogodowe. Na miejscu katastrofy pracują ratownicy.

 

* W marcu w wyniku nalotów koalicji w Syrii i Iraku kierowanej przez USA zginęła rekordowa liczba cywilów. O tym informuje International Business Times, powołując się na dane niezależnej grupy monitorującej Airwars.Jak donosi organizacja zajmująca się śledzeniem działań koalicji w Iraku i Syrii, wzrost liczby nalotów na terytorium obu krajów w ostatnich miesiącach był „bezprecedensowy”. Według Airwars w marcu koalicja dokonała 268 nalotów w Iraku i 434 w Syrii, w których zginęło co najmniej 1782 cywilów. Jak zaznacza pracownik organizacji Alex Hopkins, w ubiegłym miesiącu liczba zabitych w Syrii wzrosła kilkakrotnie, ale fakt ten otrzymał minimalne zainteresowanie prasy.

 

* Amerykańscy wojskowi przyznali, że przeprowadzili nalot w pobliżu meczetu w prowincji Aleppo. Obecnie sprawdzane są doniesienia o śmierci ponad 40 cywilów w wyniku tego bombardowania – poinformowało Centralne Dowództwo Sił Zbrojnych Stanów Zjednoczonych na Bliskim Wschodzie (CENTCOM). Przedmiotem ataku nie był meczet, a budynek, gdzie odbywały się spotkania (rebeliantów), położony w odległości 15 metrów od meczetu, który nadal stoi – powiedział rzecznik CENTCOM pułk. John Thomas, cytowany przez agencję AFP. Z kolei z informacji przekazanych przez Reuters wynika, że chodzi prawdopodobnie o ofiary nalotu przeprowadzonego na meczet w wiosce Al-Jineh na obrzeżach Atariby.

 

* Organizacja zajmująca się obroną praw człowieka Human Rights Watch uważa, że​​amerykańskie wojsko nie podjęło niezbędnychśrodków w celu uniknięcia ofiar wśród ludności cywilnej w Syrii. Raport dotyczy uderzenia w Aleppo 16 marca, w którym zginęło 38 osób. Obrońcy praw człowieka doszli do wniosku, że Stany Zjednoczone nie mogły określić, że celem ataku był budynek meczetu, gdzie miała zacząć się modlitwa. Ponadto w momencie uderzenia odbywała się tam lekcja religii.  „Należyta analiza celu i jego wykorzystanie być może ustaliłaby przynajmniej niektóre z tych rzeczy” — zaznacza organizacja. Obrońcy praw człowieka nie znaleźli dowodów, aby w meczecie podczas ataku odbywało się spotkanie członków „Al-Kaidy” czy innych grup zbrojnych. Władze USA muszą wyjaśnić, co poszło nie tak, zacząć odrabiać lekcje przed nalotami i dołożyć wysiłków, aby to się znów nie powtórzyło — powiedział przedstawiciel Human Rights Watch Ole Solvang.Wcześniej Centralne Dowództwo USA (CENTCOM), którego obszar odpowiedzialności obejmuje Bliski Wschód, przyznało fakt ataku w pobliżu meczetu w syryjskiej prowincji Aleppo. Z kolei Pentagonu oświadczył, że obiekt bombardowania znajdował się obok meczetu.

 

* W ciągu dwóch tygodniu po ataku chemicznym w Chan Szejchun (Idlib, Syria) żaden mieszkaniec miasta, w tym eksperci z Białych Hełmów nie zwrócił się o pomoc medyczną z powodu zatrucia się - poinformował dzisiaj dziennikarzy rzecznik Ministerstwa Obrony Rosji generał-major Igor Konaszenkow. Miasto żyje swoim życiem. Nikt nawet nie zwracał się o udzielenie pomocy specyficznymi lekami, antydotum, dezaktywatorami — nie tylko mieszkańcy, ale również tak zwani ratownicy — powiedział Konaszenkow. Jedynym „dowodem” na użycie broni chemicznej nadal są dwa nagrania Białych Hełmów — podkreślił generał.

 

* Jeden z „generałów” Daesz w Syrii ukrył się wśród uchodźców. Jest nim Lavdrim Muhaxheri, kosowski Albańczyk  znany lepiej na Bliskim Wschodzie jako „Abu Abdullah al-Kosova”, przebywający tam od końca 2012 roku. Muhaxheri jest nie tylko dowódcą ISIS na Albanię, lecz także jedną z czołowych figur odpowiedzialnych za rekrutację nie-arabskich dżihadystów z Europy. Występował także w wielu materiałach propagandowych organizacji, w tym pokazowych egzekucjach (na jednym nagraniu zabił jeńca strzelając do niego z wyrzutni rakietowej). Albański terrorysta już wcześniej miał przygotowanie wojskowe – jako weteran sił KFOR (w Kosowie) oraz na misji NATO w Afganistanie (w latach 2010-2012).Jako pierwszy poinformował o tym tygodnik „L’Espresso”, powołując się na źródła we włoskim wywiadzie, według których około 300-400 członków „kalifatu” przybyło razem z nim do Kosowa. Mieli się oni ukryć w masach wkraczających do Europy uchodźców. Śledczy twierdzą, że Muhaxheri planował ataki na serbskie cerkwie oraz na instytucje państwowe w Kosowie, a także na izraelską drużynę piłki nożnej, która przybyła rozegrać mecz z reprezentacją Albanii. W akcji służb specjalnych miało zostać aresztowanych 19 osób (18 Albańczyków kosowskich i jeden z Macedonii); ich przesłuchanie miało ujawnić, że to Muhaxheri był „mózgiem” tych planów.Informacje wyciekłe z włoskiego wywiadu zostały częściowo zdementowane przez kosowską policję – która co prawda potwierdziła informacje o jego kierowniczej roli w planowanych atakach oraz o aresztowaniu terrorystów, jednak zaprzeczyła, jakoby albański dowódca ISIS miał się znowu znajdować w Kosowie. Jednak należy pamiętać, że w sprawie Muhaxheriego kosowska policja już wcześniej doświadczyła spektakularnej porażki: w 2013 roku terrorysta wrócił na krótko do Kosowa by świętować Ramadan razem z członkami działającej całkiem otwarcie islamistycznej organizacji „Islamska Społeczność Kosowa”. Zdjęcia z tego pojawiły się później w mediach społecznościowych. Kosowskie służby nie zdołały (nie chciały?) go ująć – bez problemów powrócił on do Syrii, przekraczając jej granicę od strony tureckiej.Niewiele osób zdaje sobie sprawę z faktu, iż w zeszłym roku włoskie służby spacjalne nawiązały współpracę z wywiadem syryjskim. Informacje pochodzące od ich wywiadu z pewnością są bardziej wiarygodne niż słowa albańskich „władz” kolaborujących z Saudyjczykami i Zachodem. Natomiast same Włochy, mimo ogromnej masy migrantów z Afryki północnej, są na chwilę obecną bezpieczniejsze niż np. Francja czy Niemcy – przynajmniej w kwestii ataków terrorystycznych koordynowanych przez światową siatkę dżihadystyczną. Niezależnie od wyplenienia dżihadystów w Europie zachodniej i południowej, pozostaje jeszcze otwarta kwestia, co zrobić z albańskim, wahabickim wrzodem na Bałkanach…

 

* Rosyjska delegacja udała się do Egiptu, gdzie odbędzie się kolejny etap rozmów na temat dostaw sprzętu dla śmigłowcowców Mistral. Poinformowały o tym rosyjskie media, powołując się na źródło w systemie współpracy wojskowo-technicznej Rosji z innymi państwami. Według źródeł strona rosyjska ma „gotowe propozycje techniczne odnośnie urządzeń łączności i sterowania". Wcześniej doradca prezydenta Rosji ds. współpracy wojskowo-technicznej Władimir Kożyn oznajmił, że Rosja zaproponowała Egiptowi nowoczesne systemy zbrojeniowe, środki walki elektronicznej i łączności możliwe do zainstalowania na Mistralu. Poinformowano także, że sprzęt jest prawie gotowy do wysłania do Egiptu i zostanie dostarczony w najbliższym czasie pod warunkiem zawarcia kontraktu. Egipt może między innymi otrzymać samoloty Ka-52K — pokładową modyfikację Aligatora stworzoną specjalnie pod potrzeby Mistrali. Początkowo odbiorcą Mistrali otrzymanych przez Egipt w 2017 roku miała być Rosja. W 2011 roku Francja rozpoczęła budowę dwóch śmigłowcowców na zlecenie rosyjskiej marynarki wojennej. Pierwszy okręt otrzymał nazwę „Władywostok", a drugi — „Sewastopol". Z powodu wydarzeń na Ukrainie prezydent Francji Francois Hollande postanowił zawiesić kontrakt, a następnie go rozwiązał. W rezultacie Paryż wypłacił Moskwie 949,7 mln euro odszkodowania, a okręty sprzedał (ze stratą) Kairowi.

 

* W Jemenie rozbił się wojskowyhelikopter Black Hawk lotnictwa Arabii Saudyjskiej. Według wstępnych danych zginęło 12 wojskowych — informuje saudyjski kanał telewizyjnyAl-Ikhbariya, powołując się na oświadczenie koalicji międzynarodowej.Do katastrofy doszło w jemeńskiej prowincji Marib podczas wypełniania zadań bojowych. Nie wiadomo czy został zestrzelony czy uległ awarii.

 

* Rosja zauważa pogłębienie i rozszerzenie kontaktów z Arabią Saudyjską na wszystkich szczeblach - oświadczył wiceminister spraw zagranicznych Rosji Michaił Bogdanow.Rzeczywiście, ma miejsce pogłębienie wzajemnego zrozumienia między naszymi krajami oraz kontaktów na wszystkich szczeblach — powiedział Bogdanow w trakcie spotkania z kierownikiem Centrum Pomocy Humanitarnej i Operacji Humanitarnych im. Króla Salmana Abdullahem bin Abdulazizem Al Rabiahem.Według Bogdanowa „państwa mają bardzo dobre kontakty na wszystkich kierunkach".  Miło mi, że na szczeblu naszych resortów polityki zagranicznej i naszych ministrów mamy również dobre kontakty. W najbliższym czasie spodziewamy się delegacji z Arabii Saudyjskiej— powiedział polityk, nie precyzując, delegację jakiego szczebla miał na myśli.

 

* Jedna trzecia Rosjan dopuszcza możliwość wojny między USA i Rosją. Tak wynika z sondażu przeprowadzonego przez Wszechrosyjski Ośrodek Badań Opinii Publicznej (WCIOM).  „Konflikt zbrojny między Rosją a USA i NATO wciąż wydaje się niemożliwy albo wielce nieprawdopodobny dla większości Rosjan (63%), tym nie mniej udział tych, którzy dopuszczają możliwość wojny albo uważają, że wojna już się toczy, osiągnął 30%" — czytamy w materiale badania. 15% ankietowanych uważa taki konflikt za absolutnie niemożliwy, 47% za mało prawdopodobny, kolejne 16% uważa, że wojna jest wielce prawdopodobna i może się rozpocząć, a 14% uważa, że wojna już się zaczęła. Sondaż był przeprowadzany w dn. 11-12 kwietnia 2017 roku, wśród 1,2 tys. respondentów, metodą wywiadu telefonicznego. Błąd statyczny nie przewyższa 3,5%. Socjolodzy zauważają, w marcu 2014 roku wojenny scenariusz wykluczała jedna czwarta ankietowanych (25%), ponad połowa (51%) uznawała wojnę za mało prawdopodobny rozwój wydarzeń, 16% za wielce możliwy i tylko 4% wyrażało zdanie, że taka wojna już trwa.

* Domniemany organizator zamachu w petersburskim metrze Abror Azimow został znaleziony dzięki włączonej komórce - pisze Kommersant, powołując się na własne źródła.Według danych gazety mężczyzna został namierzony w trakcie sprawdzania kontaktów terrorysty samobójcy Akbarżona Dżaliłowa. Przed wysadzeniem się w powietrze terrorysta zadzwonił do Azimowa, żeby poinformować o gotowości do zamachu.Kommersant podkreśla, że poszukiwania podejrzanego trwały kilka dni, ponieważ po wybuchu ukrył się: nie pojawiał się w wynajmowanym mieszkaniu i pozbył się wszystkich komórek. 17 kwietnia mężczyzna kupił nowe komórki i karty sim. Aktywując jedną z nich, dał się namierzyć. Tego samego dnia Azimow został zatrzymany przy przejściu kolejowym w rejonie odincowskim obwodu moskiewskiego. Podczas rewizji znaleziono u niego pistolet Makarowa. 3 kwietnia w tunelu między stacjami Siennaja Płoszczad' i Tiechnologiczeskij Institut 2 Petersburskiego metra doszło do potężnego wybuchu. 15 osób zginęło. Później na stacji Płoszczad Wosstanija została znaleziona i unieszkodliwiona jeszcze jedna bomba. 

 

* Podejrzany o organizację zamachu w Petersburgu Abror Azimow przyznał się do winy. Zatrzymany w podmoskiewskiej miejscowości Abror Azimow przyznał się do organizacji zamachu w petersburskim metrze — oświadczył dziennikarzom adwokat oskarżonego Armen  Zadojan. Mój klient przyznaje się do winy — powiedział adwokat bez podawania szczegółów.Azimow został zatrzymany podczas operacji służb specjalnych FSB w odincowskim rejonie pod Moskwą. Według danych służb to właśnie Azimow „przygotował terrorystę-samobójcę Akbarżona Dżaliłowa".

 

* Szef Komisji ds. Polityki Informacyjnej Dumy Państwowej Leonid Lewin powiedział, że rosyjska służba „Głosu Ameryki", „Radia Swoboda" i telewizji CNN jest częścią kolosalnej machiny wywierania presji przez USA na Rosję.  „Będziemy musieli zbadać konkretne przypadki ingerencji w wybory w Rosji. Jednak chciałbym przypomnieć, że omawiane przez nas struktury są częścią kolosalnego amerykańskiego systemu nacisków na nasz kraj. Wykorzystuje on najróżniejsze instrumenty przeciwko Rosji – podkreślił Lewin. Wcześniej informowano, że odbyło się posiedzenie komisji ws. zbadania działalności amerykańskich mediów.

 

* Rosyjscy eksperci opowiedzieli w Dumie Państwowej o jednostronnym naświetlaniu wyborów w Rosji przez Głos Ameryki i Radio Swoboda.Rosyjscy eksperci dopatrzyli się stronniczości i braku alternatywnych punktów widzenia w naświetlaniu odbywających się w Rosji w 2016 roku wyborów parlamentarnych przez takie media, jak Głos Ameryki i Radio Swoboda.Odsetek artykułów na temat wyborów w ogólnej liczbie materiałów był niewielki, ale informacje były podawane dość jednostronnie – powiedziała we wtorek szefowa Departamentu Monitorowania i Analiz „M13” Aleksandra Doronina na rozszerzonej sesji Komisji ds. Polityki Informacyjnej niższej izby rosyjskiego parlamentu.Posiedzenie, zwołane na wniosek Dumy Państwowej, miało ustalić, w jakim stopniu działające w Rosji Głos Ameryki, Radio Swoboda i CNN przestrzegały rosyjskich przepisów i czy miały wpływ na proces wyborczy w tym kraju. Doronina przedstawiła raport, z którego wynika, że w sumie przeanalizowano 180 wiadomości na temat kampanii wyborczej, w tym 158 Radia Swoboda i 31 Głosu Ameryki. Jak podkreśliła, zaobserwowano „stronniczość w naświetlaniu i wzmiankach na temat działalności tych czy innych partii w tym okresie”. Najwięcej negatywnych materiałów publikowano oraz najczęściej wspominano o Jednej Rosji, a najwięcej pozytywnych komentarzy pojawiło się na temat partii Jabłoko i Partii Narodowej Wolności.

 

* W Rosji został zlikwidowany duży kanał przemytu broni i materiałów wybuchowych z UE i Ukrainy: wszczęto śledztwo przeciwko 54 osobom, którym skonfiskowano ponad 230 jednostek broni i 21 kg materiałów wybuchowych - podała FSB Rosji. „FSB wspólnie z MSW Rosji udaremniła działalność przestępczą międzyregionalnego ugrupowania związanego ze stworzeniem kanału dostaw środków bojowych z państw UE i Ukrainy do Rosji. W 24 podmiotach Rosji przeciwko 54 wyjawionym i udokumentowanym członkom wskazanej grupy podjęto niezbędne czynności śledcze" — czytamy w komunikacie.  Doniesienie nie zawiera informacji, ilu przemytników zostało aresztowanych. Podczas operacji specjalnej skonfiskowano ponad 230 jednostek broni — zarówno działających, jak i przerobionych i „przygotowanych do przywrócenia charakterystyk bojowych" (chodzi między innymi o broń z czasów Wielkiej Wojny Ojczyźnianej): 18 karabinów maszynowych, 43 karabiny automatyczne, 29 pistoletów maszynowych, 45 karabinków, karabinów i strzelb oraz 97 pistoletów i rewolwerów. Została między innymi skonfiskowana armatka lotnicza z czasów Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, ponad 16 tys. jednostek amunicji, 15 ręcznych granatów odłamkowych, ponad 21 kg substancji wybuchowych, narkotyki a także fałszywe formularze pozwoleń na posiadanie broni palnej. Zostały zamknięte trzy podziemne warsztaty. Obecnie są podejmowane działania w celu likwidacji kanałów dostawy (broni) z zagranicy. Śledztwo jest w toku.

 

* Czterech byłych funkcjonariuszy charkowskiej jednostki specjalnej Berkut 13 kwietnia przekroczyło rosyjsko-ukraińską granicę i obecnie przebywa w Rosji – poinformował RIA Novosti ich adwokat Walentin Rybin. Spokojnie przekroczyli rosyjsko-ukraińską granicę po zastosowaniu środków zapobiegawczych wobec nich i po zakończeniu postępowania przygotowawczego. Biorąc pod uwagę to, że prokuratura generalna wywiera na nich presję — niektórzy urzędnicy pozwalają sobie na wypowiedzi w stylu, że nie tylko Berkutowcy, ale i sędziowie, którzy mieli odwagę ich wypuścić na wolność, zostaną wsadzeni do więzienia — nie jest dla nich tu bezpiecznie, dlatego postanowili przenieść się w bezpieczne miejsce – wyjaśnił adwokat. Jak dodał, byli funkcjonariusze ukraińskiej jednostki specjalnej legalnie przekroczyli granice, dlatego nie można ich wyjazdu nazwać ucieczką. Do Rosji wyjechali Aleksander Kostiuk, Władysław Mastiega, Artiom Wojłokow i Witalij Gonczarenko.

 

* Ukraiński ekspert, współprzewodniczący Fundacji Strategii Energetycznych Dmitrij Marunicz wskazał na dziwne zjawisko w statystyce dotyczącej węgla. Skomentował on sytuację w rozmowie z Ukraina.ru.  „Nie do końca rozumiem pewną rzecz: przez ostatnie 3 miesiące na Ukrainie gwałtownie kurczyły się zapasy antracytu. Jeśli zakładać, że Rosja wwoziła tu antracyt dla elektrowni cieplnych, to coś tu nie gra. Jeśli ten węgiel dostarczano do zakładów metalurgicznych, to nic w tym dziwnego. Ale jeśli dostarczano go do elektrowni, to nie zgadza się to ze statystykami dotyczącymi węgla" — powiedział Marunicz. Według niego, jeśli węgiel marki antracyt sprowadzano na Ukrainę z Rosji, niewiadomo, gdzie on przepadł. „To dziwne. Nie należy zapominać, że w lutym-marcu rozpoczęła się blokada Donbasu. W tak krótkim okresie dać radę sprowadzić takie duże ilości antracytu?" — podkreślił Marunicz. Oświadczył też, że rozmiary dostaw węgla z RPA świadczą o tym, że do Ukrainy sprowadzono zaledwie jeden okręt antracytu. I na pewno był to węgiel dla elektrowni. Co się tyczy rosyjskiego węgla, jego „zaginięcie" wywołuje zdziwienie eksperta. „DTEK (Donbasskaya Toplivno-Energeticheskaya Kompaniya) nie zajmowała się tym. To mogła być Centrenerga, ale wtedy pojawia się pytanie: dlaczego teraz brakuje jej węgla? Dlaczego elektrownie Tripolska i Zmijewska wstrzymały pracę?" — pyta Marunicz. Dodaje, że informacji o przetargu na zakup węgla też nie podawano, co wywołuje jeszcze więcej wątpliwości. Wcześniej ukraińskie media rozprzestrzeniały informację, zgodnie z którą Rosja w pierwszym kwartale 2017 roku była liderem w dostawach węgla do ukraińskich elektrociepłowni. Z Rosji na Ukrainę dostarczono 221,6 tys. ton, z Polski 118,9 tys. ton, z RPA 72,9 tys. ton węgla. 

 

* Pułkownik MSW Ukrainy Władimir Stiebliuk, biorący udział w działaniach wojennych w Donbasie, poinformował o braku możliwości rozwiązania konfliktu drogą dyplomatyczną.  „Oni nas nienawidzą. My nienawidzimy ich. I póki co nie możemy tego zmienić. Zakończyć tę wojnę czyjąś decyzją lub drogą dyplomatyczną? To niemożliwe. Wyzwolić siłą? To oznacza kolosalną liczbę ofiar. Żeby wyzwolić okupowane terytoria Donbasu i Krymu należałoby dokonać czystki" — powiedział Stiebliuk w wywiadzie dla Online.ua. Jako sposób na dokonanie tej czystki pułkownik podał „zrównanie z ziemią" regionów. Jednocześnie Stiebliuk przyznał, że w takim wypadku świat nie zrozumiałby działań Ukrainy. „I nie mamy takiej siły, żeby potem móc się przeciwstawić i utrzymać odbite terytoria. Bo co byśmy otrzymali? Terytorium nienawiści? Przecież i tak je mamy" — powiedział Stiebliuk. Poinformował też, że mieszkańcom ŁRL i DRL „żyje się nieźle" — dostają emerytury, jako tako  funkcjonuje przemysł.Wcześniej inny członek ATO — pułkownik Sił Zbrojnych Ukrainy dowodzący grupą operacyjno-taktyczną „Mariupol" Eduard Moskaliow oświadczył, że mieszkańcy Donbasu nienawidzą ukraińskiej armii. „Bywało tak, że, na przykład, kiedy weszliśmy do Debalcewa — ludzie bardzo nieprzyjaźnie nas witali. Wiecie, nigdy w życiu nie widziałem tak nienawistnych spojrzeń, że kiedy patrzysz, to aż cię przeszywa ta nienawiść w ich oczach" — opowiadał ukraiński pułkownik. Podzielił się również tym, że na początku zmuszał swoich podwładnych do strzelania.

 

* Kijowska strona we Wspólnym Centrum Kontroli i Koordynacji oświadczyła, że Kijów wypełnia Konwencję ONZ w dziedzinie kontroli zbrojeń, więc oświadczenia władz proklamowanej w trybie jednostronnym ŁRL o przechowywaniu trujących substancji w magazynach Sił Zbrojnych Ukrainy nie jest prawdą. Wcześniej rzecznik Ludowej Milicji ŁRL Andriej Maroczko poinformował, że w rejonie miejscowości Czerwony Żowteń znajduje się magazyn 14 brygady Sił Zbrojnych Ukrainy, w którym między innymi przechowywane są miotacze ognia i trujące substancje.„Informacje zawarte w niniejszym materiale nie są prawdziwe, ponieważ kierownictwo kraju 13 stycznia 1993 roku podpisało Konwencję o zakazie opracowywania, produkcji, składowania i użycia broni chemicznej oraz o jej zniszczeniu” — poinformowało na Facebooku centrum prasowe ukraińskich służb bezpieczeństwa, powołując się na Wspólne Centrum Kontroli i Koordynacji.

 

* Porozumienia mińskie są jedynym wariantem rozwiązania konfliktu zbrojnego w Donbasie zarówno w kwestiach bezpieczeństwa, jak i w aspektach politycznych – napisał prezydent Ukrainy Petro Poroszenko na Facebooku. Skomentował też rozmowy w formacie normandzkim z udziałem prezydentów Francji i Rosji, Françoisa Hollande’a i Władimira Putina, a także kanclerz Niemiec Angeli Merkel — czytamy na Ukraina.ru.Według jego słów strony uzgodniły, że w Donbasie koniecznie należy przestrzegać zawieszenia broni, które wprowadzono przed świętami wielkanocnymi. Ukraiński przywódca apelował o bardziej zdecydowane działania w zakresie uwalniania jeńców i zakładników, które powinno odbywać się w formacie „wszyscy na wszystkich”. Ukraiński prezydent podziękował Hollande’owi za pomoc w rozwiązaniu tej kwestii w ramach formatu normandzkiego. – Mamy nadzieję, że ten format będzie kontynuował prace po wyborach prezydenckich we Francji – dodał Poroszenko. W nocy z poniedziałku na wtorek prezydent Ukrainy Petro Poroszenko, kanclerz Niemiec Angela Merkel, prezydenci Francji i Rosji François Hollande i Władimir Putin przeprowadzili negocjacje telefoniczne w ramach formatu normandzkiego.

 

* Szef MSZ Słowacji oświadczył, że jest zbyt wcześnie, aby mówić o członkostwie Ukrainy w Unii Europejskiej. Minister Spraw Zagranicznych Słowacji Miroslav Lajčák ostudził europejskie nadzieje Ukraińców. Ani Ukraina nie jest w takiej sytuacji, abyśmy mogli mówić o jej członkostwie (w UE),  ani Unia Europejska nie jest gotowa o tym mówić. Ale ważne jest, aby Ukraina przejmowała europejskie standardy, aby wykorzystywała to, co otrzymuje w ramach programu Partnerstwa Wschodniego — powiedział Lajčák, którego słowa przytacza bratysławski portal Teraz.Odpowiadając na pytanie dziennikarzy, czy proces dla Ukrainy nie rozciągnie się tak samo jak w przypadku Turcjina bliżej nieokreślony czas, słowacki minister oświadczył, że Unia Europejska sama obecnie się rozwija i zmienia. 

 

* Brytyjski parlament może zostać rozwiązany w nocy z 2 na 3 maja – poinformował spiker Izby Gmin David Lidington.  „Można spodziewać się rozwiązania parlamentu w nocy z 2 na 3 maja” – powiedział polityk, pytany przez parlamentarzystów o ewentualną datę. We wtorek premier Wielkiej Brytanii  Theresa May powiedziała, że zaapeluje do parlamentu o poparcie przedterminowych wyborów  8 czerwca. Zgodnie z brytyjskim prawem z 2011 roku parlament powinien być rozwiązany 25 dni roboczych przed wyborami.

 

* Kanclerz Niemiec Angela Merkel przekazała brytyjskim służbom specjalnym dossier na prezydenta Rosji Władimira Putina zebrane przez niemiecki wywiad - podaje periodyk Focus.Czasopismo, powołując się na własne źródła w niemieckich służbach specjalnych, podaje, że w październiku 2015 roku Merkel odwiedziła oficjalną podmiejską rezydencję brytyjskiego premiera Davida Camerona — willę Checkers. Kanclerz spotkała się tam z szefami brytyjskiego wywiadu i kontrwywiadu, MI6 i MI5 — Alexem Youngerem i Andrew Parkerem. Podczas rozmowy ostrzegli Merkel przed prawdopodobnymi zamachami w Niemczech. Ta z kolei przekazała im dossier na rosyjskiego prezydenta Władimira Putina i materiały analityczne dotyczące sytuacji na Krymie. Jak podkreśla periodyk, Merkel oficjalnie nie powiadomiła o wizycie szefów niemieckich służb specjalnych, co wywołało oburzenie wśród pracowników Federalnej Służby Wywiadowczej i Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji Niemiec. Poza tym według danych Focus Merkel nie poinformowała niemieckiego wywiadu i kontrwywiadu o przekazaniu informacji Brytyjczykom. 

 

* Unia Europejska na tle Brexitu rozpatruje plan, według którego Wielka Brytania czasowo pozostałaby pod opieką Unii Europejskiej, stając się członkiem Europejskiego Stowarzyszenia Wolnego Handlu (EFTA), pisze europejska wersja „Politico” powołują się na wysokiej rangi urzędnika w Komisji Europejskiej.  EFTA została stworzona w 1960 roku z inicjatywy Wielkiej Brytanii, która była członkiem stowarzyszenia do 1973 roku. W skład EFTA wchodzą nie będące członkami Unii Europejskiej Norwegia, Islandia, Szwajcaria i Liechtenstein.  Członkostwo w EFTA, w ramach którego Norwegia, Islandia, Liechtenstein i Szwajcaria prowadzą wolny handel, pozwoli Wielkiej Brytanii zwrócić się do Unii Europejskiej z prośbą o przyjęcie do Europejskiej Strefy Gospodarczej (EEA), członkostwo w której gwarantuje swobodny dostęp do wspólnego rynku Unii Europejskiej. Tego typu wariant często nazywa się „modelem norweskim”, pisze „Politico”. Norwegia nie jest członkiem Unii Europejskiej, jednak jest zintegrowana w sojusz jako członek Europejskiej Strefy Ekonomicznej i uczestnik Europejskiego Stowarzyszenia Wolnego Handlu.  Model pozwoli zachować obecne więzi handlowe Wielkiej Brytanii i Unii Europejskiej, oraz uchronić ją przed negatywnymi zmianami ekonomicznymi do momentu, aż Londyn i Bruksela określą przyszłość swoich stosunków gospodarczych, powiedział urzędnik w Komisji Europejskiej.  Pismo podkreśla, że plan jest skrajnie niezadowalający dla zwolenników „twardego Brexitu”, ponieważ wymaga od Wielkiej Brytanii przyjęcia czterech swobód Unii Europejskiej, w tym swobody przemieszczania się. Minister finansów Phillipe Hammonde oświadczył wcześniej, że Wielka Brytania nie może pozostać w ogólnym rynku Unii Europejskiej z powodu migracji. 

 

* Norweski rząd prowadzi aktywne dyskusje w sprawie ewentualnego przyłączenia się do systemu obrony przeciwrakietowej NATO. Zdania partii mających swych przedstawicieli w parlamencie są podzielone, w związku z czym rząd nie jest w stanie ustalić jednolitej linii postępowania w tej kwestii. Kilka miesięcy temu mianowano grupę ekspertów-badaczy, którzy mają zorientować się szczegółowo w tej sprawie i przedstawić swoje wnioski rządowi przed upływem roku. Przy tym w NATO zapewnia się, że przymierze opowiada się w pierwszej kolejności „za pokojem i stabilnością". Jest sprawą oczywistą, że strony różnie oceniają ewentualny wkład Norwegii w budowę wspólnego systemy obrony przeciwrakietowej. Decyzja w sprawie jego rozbudowy zapadła podczas obrad szczytu przymierza w Lizbonie w 2010 roku. Profesor Akademii Nauk Wojskowych Federacji Rosyjskiej, ekspert do spraw wojskowości Władimir Kozin uważa, że na rozmieszczeniu systemu obrony przeciwrakietowej w Norwegii zyska tylko NATO, dla Oslo z kolei oznaczać to będzie jedynie dodatkowe problemy.  „Kraje natowskie, w pierwszej kolejności Stany Zjednoczone, pragną zaangażowania w budowę systemu obrony przeciwrakietowej  także Norwegii  w celu rozszerzenia listy państw, które dysponować będą uderzeniowymi środkami bojowymi, czyli rakietami przechwytującymi. Ewentualne rakiety balistyczne mogą lecieć nad północną częścią Europy, dlatego posiadanie systemu obrony przeciwrakietowej na tym terytorium jest ważne. W jakiej mierze może tym być zainteresowana Norwegia? Może jedynie stać się zakładniczką w globalnych amerykańskich rozgrywkach przeciwrakietowych. Do umocnienia obrony Norwegii nie przyczyni się to wcale. Obecnie jesteśmy świadkami początku wyścigu zbrojeń przeciwrakietowych, jednak ten wyścig nie leży w niczyim interesie. Mimo wszystko znajdzie się na to jakiś środek; w celu przełamania sytuacji, moim zdaniem, konieczne jest prowadzenie pracy z aktualną administracją USA i z sześcioma krajami członkowskimi NATO dysponującymi systemami antyrakietowymi" — uważa Władimir Kozin. Ekspert w dziedzinie wojskowości, pułkownik w stanie spoczynku Wiktor Litowkin jest zdania, że Norwegii nie da się uniknąć udziału w systemach broni, które zostaną jej narzucone, gdyż jest członkiem NATO i będzie musiała podporządkować się wytycznym z Brukseli. Bruksela, ze swej strony, podporządkowana jest Stanom Zjednoczonym. Według eksperta Rosja będzie reagować spokojnie i zastosuje środki zapewniające bezpieczeństwo własnych granic. „Znajdziemy sposób na zneutralizowanie tego systemu, jeśli wyniknie taka potrzeba. Mamy do tego wszystkie niezbędne części składowe: są to zarówno operatywno-taktyczne wyrzutnie rakietowe Iskander-M, jak też rakiety odpalane z pokładów samolotów strategicznych, takich jak Tu-22M3 i Tu-160, Tu-95MC. Jeśli Norwegia zainstaluje u siebie ten system, najprawdopodobniej będziemy wprowadzać zmiany do planów sił zbrojnych na okres krytyczny" — podkreślił ekspert do spraw wojskowości.

 

* Prezydent Wenezueli Nicolas Maduro przed akcjami protestacyjnym, największymi w całej historii według słów opozycji, wysłał na ulice miast wojsko.jak podaje RTE Maduro rozkazał siłom zbrojnym stanięcie w obronie lewicowej rewolucji boliwariańskiej rozpoczętej przez jego nieżyjącego mentora Hugo Chaveza w 1999 roku.  „Wraz z pierwszą pobudką (poniedziałek rano), wraz z pierwszym pianiem koguta boliwariańskie narodowe siły zbrojne będą na ulicach, <…>, mówiąc: „Niech żyje boliwariańska rewolucja" — cytuje periodyk prezydenta kraju. Wcześniej do wiadomości publicznej podano, że wenezuelskie władze podczas antyrządowych akcji protestacyjnych w dniach 4-14 kwietnia zatrzymały 470 osób.

 

* 5 maja sąd w Bloemfontein  w RPA ma podjąć decyzję w sprawie ewentualnego zwolnienia warunkowego Janusza Walusia.Polak mógł wyjść z więzienia już przed rokiem. Decyzję o zwolnieniu podjął wówczas sąd w Tshwane. Ministerstwo Sprawiedliwości RPA złożyło jednak apelację. O tym, że kolejna rozprawa ma odbyć się na początku maja, poinformowała córka skazanego Ewa Waluś. Początkowo rozprawa miała mieć miejsce w sierpniu, ale termin został przyspieszony. – mówi Michał Zichlarz, autor książki „Zabić Haniego. Historia Janusza Walusia”. Nawet jeśli sąd zgodzi się na zwolnienie warunkowe, nie wiadomo, czy Polak będzie mógł wrócić do ojczyzny. Zichlarz przypomniał okoliczności zwolnienia w 2015 r. Clive’a Derby-Lewisa, nieżyjącego już dziś inspiratora czynu Walusia, który też został skazany na dożywocie. – Zwolnienie było obwarowane tyloma warunkami, że przypominało areszt domowy. Derby-Lewis miał zakaz publicznych wystąpień i opuszczania domu bez informowania władz. – mówi Zichlarz. Zarazem ocenia, iż w przypadku Walusia „sytuacja jest jednak inna” i „istnieje prawdopodobieństwo powrotu do ojczyzny”. Skazany zrzekł się bowiem obywatelstwa RPA i jest już tylko obywatelem Polski. W dodatku w jego sprowadzenie do kraju zaangażowało się polskie Ministerstwo Sprawiedliwości. Ono samo podkreśla, że działania te miały miejsce jeszcze za rządów PO i była to standardowa procedura, podejmowana w przypadku każdego Polaka skazanego za granicą, który wystąpi z takim wnioskiem. Na niekorzyść Walusia działa fakt, iż w RPA postać Chrisa Haniego została po zakończeniu apartheidu wyniesiona do rzędu otaczanych czcią bohaterów.  W niedawnych uroczystościach w rocznicę śmierci komunisty uczestniczył prezydent kraju Jacob Zuma. – przypomina Michał Zichlarz. W starania o uwolnienie Janusza Walusia miało się natomiast zaangażować nawet kilku polskich polityków.  Nie kwestionując zbrodni Walusia, trzeba uznać go za więźnia politycznego. Już kilkanaście lat temu powinien nabyć prawo do zwolnienia, jednak jest taktowany inaczej niż sprawcy o wiele poważniejszych zbrodni, w które obfitował okres upadku apartheidu. – stwierdził jeden z nich, poseł Tomasz Rzymkowski z klubu Kukiz’15.

 

* Koalicja PO-Nowoczesna-PSL to faworyt nadchodzących wyborów parlamentarnych – wynika z sondażu przeprowadzonego przez IBRIS dla „Faktu” i Radia Zet. Według respondentów spore szanse ma mieć także nowa partia opozycyjna, która również zdetronizuje PiS. W odpowiedzi na pytanie „Kto, Pana/i zdaniem, wygra wybory parlamentarne w 2019 roku?” jedynie niecałe 23 proc. ankietowanych wskazało rządzące obecnie Prawo i Sprawiedliwość. Partię Jarosława Kaczyńskiego miałaby wyprzedzić koalicja ugrupowań opozycyjnych złożona z Platformy Obywatelskiej, Nowoczesnej i Polskiego Stronnictwa Ludowego – na taki wynik wyborów wskazuje aż 36 proc. respondentów. Co ciekawe, prawie 24 proc. badanych (czyli także więcej niż na PiS) chciałoby zagłosować na „nową siłę opozycyjną, która dopiero powstanie”. Skąd taki wynik? – Tak duża grupa czekająca na nową siłę to przejaw myślenia życzeniowego Polaków, którzy chcieliby innego stylu uprawiania polityki – mówi cytowana przez „Fakt” dr hab. Ewa Marciniak, dyrektor Instytutu Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Sondaż wykonano 11 kwietnia na próbie 1100 osób.

 

* Instytut Pamięci Narodowej zgodnie z zapowiedzią odtajnił zbiór zastrzeżony. Tym samym wydał prawie tysiąc nazwisk oficerów i agentów wywiadu PRL i IIIRP.  Obce służby nie muszą się już głowić, jak ich rozpracować. Wystarczy katalog IPN. Ujawniono dane, które w myśl ustawy o ABW i Agencji Wywiadu powinny być objęte najściślejszą państwową tajemnicą. W zbiorze zastrzeżonym widniały nazwiska niemal tysiąca agentów i oficerów wywiadu, zarówno działających w poprzednim ustroju, jak i po 1989 roku.Odtajnianie zbioru zastrzeżonego rozpoczęło się pod koniec 2016 roku kiedy przeforsowano nową ustawę o IPN, zobowiązującą Instytut do podania informacji o służbach specjalnych PRL. Jak zwykle, wylano dziecko z kąpielą. To nieprawdopodobny skandal. Większość tych ludzi jeszcze żyje, czynne są ich kontakty. Państwo polskie po prostu ich zdradziło – powiedział „Gazecie Wyborczej” były oficer Agencji Wywiadu, który poprosił o anonimowość. — Wystarczy ogólna sygnatura akt i mamy cały polski wywiad jak na dłoni. Jak to działa? Jeśli wpiszemy ciąg cyfr  003175 w wyszukiwarce Inwentarza Archiwalnego na stronie IPN pokażą się nam 973 wpisy z klauzulą „Z” (zastrzeżone) – tam są dane personalne agentów: ich prawdziwe imiona i nazwiska oraz personalia, jakimi posługiwali się, działając za granicą. Są tam dane szpiegów z czasów zimnej wojny, Polski Ludowej i III RP – po 1989 roku.Przy okazji na jaw wyszło sporo „kwiatków” – możemy się na przykład dowiedzieć, że agentem był Mariusz Kazana, szef protokołu dyplomatycznego MSZ, który zginął w 2010 w katastrofie smoleńskiej. W służbie był od 1986 roku. Był oficerem wywiadu o nazwisku legalizacyjnym Czarski. Takich osób jest więcej. Nikt nie wiedział, że związany z wywiadem jest Jarosław Skonieczka, dziś pracownik centrali NATO, były był szef wydziału ds. partnerstwa z krajami trzecimi w NATO. To on brał czynny udział we wprowadzaniu Polski do sojuszu. Obce służby dostały polskich szpiegów podanych na widelcu – przez własne państwo. Wszystko przez szaleństwo dekomunizacyjne.

 

* Dowództwo Sił Operacji Specjalnych Marynarki USA wszczęło śledztwo ws. oficera sił specjalnych Josepha Johna Schmidta, który grał w filmach pornograficznych, dorabiając w ten sposób do żołdu – informuje „San Diego-Union Tribune”.  42-letni komandos  nie otrzymał zgody na wykonywanie dodatkowych prac zarobkowych od swojego dowódcy. W konsekwencji może stracić prawo do świadczeń emerytalnych i zostać zdegradowany. W ciągu siedmiu lat żołnierz zagrał w 29 filmach dla dorosłych, ukrywając się pod pseudonimem  Jay Voom. W większości z nich wystąpiła też jego żona, aktorka porno. Para od piętnastu lat jest małżeństwem. Aktorka twierdzi, że dowództwo wiedziało o karierze filmowej jej męża. Niektórzy oficerowie nawet oglądali filmy z jego udziałem.  Zawsze dość otwarcie mówił o tym w obecności dowództwa. Wszyscy jego koledzy wiedzieli o tym – powiedziała żona Schmidta, oskarżając zwierzchnictwo amerykańskiej marynarki wojennej o hipokryzję. Jak dodała,  jej mąż musiał grać w filmach porno, aby pomóc rodzinie spłacić długi.

 

* Władimir Putin podpisał dekret o zaostrzeniu kary dla kibiców za naruszenie zakazu odwiedzania zawodów sportowych. Ustawa zaostrza karę za poważne naruszenie zasad zachowania się na stadionach i przewiduje możliwość ograniczenia wjazdu do Rosji zagranicznych kibiców. Kara grzywny za naruszenie zakazu odwiedzania miejsc przeprowadzenia oficjalnych imprez sportowych wrośnie z 20-25 do 40-50 tys. rubli. Jednocześnie jest możliwy alternatywny środek zapobiegawczy — pozbawienie wolności do 15 dni. Ustawa wprowadza także odpowiedzialność za brutalne naruszenia przez widzów zasad zachowania się, w tym działania prowadzące do przerwania lub zakończenia meczu. Podobne naruszenia będą karane grzywną do 20 tys. rubli lub aresztem do 15 dni i zakazem wstępu na zawody na okres do 7 lat. W przypadku naruszenia zakazu kara wzrośnie do 50 tys. rubli lub 15 dni aresztu.  Jeśli naruszenia dopuści się obcokrajowiec, grozi mu kara grzywny do 20 tys. Poza tym może zostać wydalony z Rosji albo pozbawiony wolności na 15 dni (z obowiązkowym wydaleniem z kraju). Sąd może zastąpić wydalenie zakazem wstępu na zawody na okres do 7 lat lub karą grzywny do 50 tys. rubli. Poza tym obcokrajowiec naruszający porządek publiczny może zostać objęty zakazem wjazdu do kraju, jeśli wcześniej już naruszał porządek publiczny podczas masowych imprez w Rosji lub władze otrzymają informację o zamiarach popełnienia występku.  

 

* Komitet organizacyjny prowadzi rozmowy na temat ewentualnego przeniesienia Eurowizji 2017 roku do Rosji, informuje niemiecki tabloid „Bild” powołując się na anonimowe źródło w komitecie organizacyjnym. Tabloid podkreśla jednak, że sam fakt rozmów nie oznacza jeszcze przeniesienia imprezy do innego państwa. Według danych pisma, decyzję o rozpoczęciu poszukiwania nowego miejsca przeprowadzenia podjęto w związku z tym, że Kijów do tej pory nie przedstawił administracji konkursu gwarancji finansowych.  Jak uważają eksperci, impreza wymaga wydatków w wysokości 25 milionów euro – taka suma na daną chwilę jest nie do udźwignięcia dla ukraińskiego budżetu, pisze „Bild”.  Pismo zauważa, że przyjęta wcześniej przez Radę Najwyższą ustawa o skierowaniu dodatkowych zasobów finansowych na przeprowadzenie Eurowizji nie przekonała organizatorów konkursu. Niemniej jednak ukraińskie władze twierdzą, że źródła finansowania zostaną znalezione i będą wkrótce przedstawione kierownictwu Europejskiej Rady Nadawczej, która sprawuje nadzór nad przeprowadzeniem konkursu w państwach laureatach.  Sytuację skomentowała deputowana Rady Najwyższej Hanna Hopko. „Przeniesienie Eurowizji do innego państwa byłoby dla nas katastrofą” – powiedziała w wywiadzie dla niemieckiego pisma. „Bild” pisze, że ukraińskie władze rozpatrują Eurowizję jako „wspaniałą szansę” dla ukraińskiej gospodarki.  Wcześniej ukraińska telewizja informowała już o ewentualnym przeniesieniu konkursu. 28 listopada wiceszef kijowskiej administracji Aleksiej Reznikow oświadczył, że tego typu plotki nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Jednocześnie przedstawiciele Europejskiej Rady Nadawczej zapewnili opinię publiczną, że są „zadowoleni z kroków podjętych w celu osiągnięcia postępu”.  Ukraina otrzymała prawo do przeprowadzenia Eurowizji 2017 po zwycięstwie w 2016 roku wokalistki Jamali z piosenką „1944”. Komitet organizacyjny postanowił przeprowadzić konkurs w Kijowie, odrzucając kandydatury innych ukraińskich miast: Dniepra (były Dniepropietrowsk) i Odessy. Wcześniej służba prasowa telewizji „UA:Pierwyj” poinformowała, że półfinał Eurowizji 2017 planuje się przeprowadzić 9 i 11 maja, a finał – 13 maja. 


KOMENTARZE

  • Bogusław Jeznach
    Wielki turniej szachowy im. Zbigniewa Brzezińskiego.
    https://www.youtube.com/watch?v=8w6Gpy6lZLA
    Pozdrawiam Serdecznie.
  • @@@!
    Trump podpisał rozporządzenie "Kupuj amerykańskie, zatrudniaj Amerykanów !". Akt ma służyć zaostrzeniu kontroli nad programem wizowym H-1B. Zdaniem prezydenta Trumpa, który podczas wizyty w zakładach narzędzi w Kenosha w stanie Wisconsin przywołał swoje hasło wyborcze „America First !”(Ameryka przede wszystkim), pogram wizowy H-1B pozwala na zatrudnienie nisko opłacanych obcokrajowców, kosztem Amerykanów posiadających te same kwalifikacje.

    Podczas kampanii wyborczej Donald Trump nazwał program H-1B „programem taniej siły roboczej” a zdaniem Trumpa i jego najbliższych doradców pracę powinni w pierwszej kolejności otrzymywać rodowici Amerykanie.

    Program wizowy H-1B pozwala obcokrajowcom posiadającym kwalifikacje w zawodach poszukiwanych na amerykańskim rynku pracy o ubieganie się o trzyletnią wizę zwaną „wizą pracowniczą”.

    Osoba ubiegająca się o wizę pracowniczą H-1B musi posiadać m.in. długoletnie doświadczenie w wykonywaniu „profesji deficytowej” na amerykańskim rynku pracy. Obecnie w każdym roku budżetowym wydawanych jest 85 tysięcy wiz H-1B (w tym 20 tys. wiz dla obcokrajowców, którzy ukończyli uniwersytety amerykańskie ze stopniem magistra lub wyższym).

    Ponieważ program wizowy H-1B - obok programów dla uchodźców i programu łączenia rodzin - jest jedynym programem pozwalającym na otrzymanie prawa stałego pobytu w Stanach Zjednoczonych, zainteresowanych otrzymaniem „wizy pracowniczej” jest o wiele więcej niż liczba corocznie wydawanych wiz tego typu. Dlatego wizy H-1B wydawane są na podstawie loterii.

    W roku 2015, w pierwszym tygodniu przyjmowania podań o wydanie wizy H-1B na rok budżetowy 2016, Urząd Obywatelstwa i Usług Imigracyjnych ( United States Citizenship and Immigration Services ) otrzymał 233 tysiące podań, prawie trzy razy więcej niż wynosi roczna pula wiz H-1B (85 tys.)

    Wizy wydawane są na trzy lata z możliwością ich przedłużenia na kolejne trzy lata. W roku 2015, ostatnim roku, z którego pochodzą miarodajne dane urzędu imigracyjnego, najwięcej wiz pracowniczych otrzymały osoby urodzone w Indiach (70,7 proc.) Chinach ( 9,6 proc.) i w Kanadzie (1,3 proc.). W roku budżetowym 2015, 66 proc. osób, które wylosowały wizy H-1B, miało oferty zatrudnienia w amerykańskim przemyśle komputerowym.

    Program wizowy H-1B jest krytykowany nie tylko przez Donalda Trumpa, ale także przez związki zawodowe w takich dziedzinach jak informatyka czy opieka medyczna oraz przez organizacje antyimigracyjne.

    Zdaniem przeciwników, program „wiz pracowniczych” jest wykorzystywany przez amerykańskich pracodawców do zatrudnienia obcokrajowców za niższą płacę niż oczekiwałby tego Amerykanin posiadający podobne bądź zbliżone kwalifikacje do umiejętności i doświadczenia obcokrajowców przebywających i pracujących w Stanach Zjednoczonych na podstawie wizy H-1B.

    Krytycy programu wizowego jako przykład nieuczciwego wykorzystywania tego programu wskazują zatrudnianie słabo wykwalifikowanych obcokrajowców za płacę minimalną w parkach rozrywki Disney’a w Kalifornii. Przeciwnego zdania są szefowie dużych korporacji o profilu informatycznym.

    Rozporządzenie wykonawcze Trumpa nie przewiduje całkowitej likwidacji programu wiz pracowniczych, ale zapewnienie, że wizy takie otrzymają zgodnie z intencjami tego programu najlepiej wykształceni, najwyżej opłacani specjaliści w poszukiwanych na amerykańskim rynku pracy specjalnościach. Rozporządzenie, podpisane po wizycie prezydenta Trumpa w zakładach w Kenosha, zobowiązuje także resorty federalne do zapewnienia, że w różnych projektach budowlanych i konstrukcyjnych finansowanych przez rząd federalny w pierwszej kolejności będą wykorzystywane produkty amerykańskie. Prezydent Trump celowo wybrał stan Wisconsin na podpisanie swojego rozporządzania „Kupuj amerykańskie, zatrudniaj Amerykanów!”.

    Donald Trump wygrał ubiegłoroczne wybory prezydenckie w Wisconsin, pokonując kandydatkę Partii Demokratycznej Hillary Clinton minimalną przewagą 1 proc. głosów (otrzymał o zaledwie 23 tys. głosów więcej). Zdaniem amerykańskich mediów prezydent Trump powrócił do populistycznych haseł z kampanii wyborczej, aby poprawić swoje notowania. Ps...A u nas jest zasada kupuj niemieckie zatrudniaj Ukraińca. Każdy mądry Polak kupuje w polskich sklepach a nie napycha kieszeni niemieckim i francuskim złodziejom.Posyłają do nas najgorsze produkty, tekstylia rodem z bazarku szumnie nazwane "markowe". KPINA!
  • @@@!
    http://media.wplm.pl/pictures/825/upscale_True/path/2017/04/19/825/360/732f0ae1cab04403a460a240604ccae1.jpeg Atak w USA! 39-letni Kori Ali Muhammad zastrzelił trzy osoby. Podczas aresztowania krzyczał: "Allahu Akbar". Trzy osoby zostały zastrzelone we wtorek w kalifornijskim mieście Fresno. Jak poinformowały lokalne media, podczas aresztowania podejrzany o te zabójstwa mężczyzna krzyczał: „Allahu Akbar”. Przedstawiciel miejscowej policji powiedział, że na razie jest zbyt wcześnie by stwierdzić, czy to był atak terrorystyczny.

    Aresztowany mężczyzna to czarnoskóry Kori Ali Muhammad. Według świadków 39-latek otworzył ogień w czterech miejscach w centrum Fresno, m.in. na parkingu przed budynkiem należącym do parafii katolickiej. Według dziennika „Fresno Bee” wcześniej wyrażał on na portalach społecznościowych nienawiść wobec białych i rządu USA. Trzy osoby zabite we wtorek we Fresno to biali.

    Kori Ali Muhammad był poszukiwany przez policję w związku zabójstwem w ubiegłym tygodniu ochroniarza w miejscowym hotelu. Ps...Oni mają bardzo ubogi zasób słów. Tylko Allahu Akbar i nic więcej.
    Jaka Ameryka taki rewolwerowiec. Czarny Ku-Klux-Klan wykonuje wyroki na białasach krzycząc przy tym o białym rasizmie. Wyrok śmierci powinna wykonać kobieta, na przykład jedna z matek albo sióstr ofiar. Chętnych do tej czynności z pewnością nie zabraknie. I z raju nici. USA to kolos na glinianych czarnych nogach w białym Trampku. To on sobie jeździł z miejsca na miejsce i strzelał? Ameryka to wielki kraj, takie cuda się zdarzają. Lekarze udowodnią że on jest psychiczny i zamiast czapy dostanie leczenie w ekskluzywnej klinice. I pomyśleć że zainfekowana część społeczeństwa widzi przyszłość w utrzymywaniu takich osobników na nasz koszt i cierpienia. A nam emerytury po 76 roku życia. I oni mienią się postępowcami. Gdyby taka historia zdarzyła się w Polsce i przechodzień by zabił tego mordercę, to przechodzień dostał by dożywocie. Dziękujemy wam esbeckie sądy. Ale już was czas się kończy stalinowskie ścierwa!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930