Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
3705 postów 1762 komentarze

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Kakaowiec pod żaglami

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

ARCHITEKTURA I BUDOWNICTWO (06): Jest wtorek, dzień szukania piękna. Zapraszam do imponującej, nowo otwartej filharmonii w Hamburgu. A przy okazji trochę o architekturze sal koncertowych.

 

Fot.1. Mówią, że przypomina żaglowiec…

 

Wstydliwy, ale głośny skandal wokół budowy berlińskiego lotniska świadczy o tym, że i Niemcom zdarzają się kompromitujące wpadki, grube niedoszacowania kosztów, niekompetencja w zarządzaniu, jak również przekręty  i poślizgi w terminach wielkich projektów inwestycyjnych. Innym, najnowszym, choć mniejszym już przykładem może być Filharmonia Połabska – Elbphilharmonie w Hamburgu, której budowę zaczęto w roku 2003 i która w założeniu miała kosztować 77 milionów euro i być gotowa w roku 2010. Ostatecznie kosztowała jednak dziesięć razy więcej, a jej budowa trwała 7 lat dłużej. Kiedy 31 października zeszłego roku na imponującym budynku zaświecił się w końcu wielki napis FERTIG (gotowe, skończone), z ulgą odetchnęli zwłaszcza architekci i wykonawcy. Twórcy projektu – Jacques Herzog i Pierre de Meuron mieli powody by na tle tej inwestycji obawiać się plajty swego biura w Bazylei, choć miało ono już na swym koncie takie sukcesy jak Tate Modern, brytyjskie muzeum międzynarodowej sztuki nowoczesnej w Londynie, albo stadion olimpijski w Pekinie zwany „ptasim gniazdem” (, [yànwō]) zaprojektowany z udziałem Ai Weiwei. Z jeszcze większą ulgą odetchnęło też całe miasto. Już bowiem w 2011 Barbara Kisseler, hamburska senator odpowiedzialna za sprawy kulturalne, w wywiadzie dla brytyjskiej TV, wyrażając opinie współmieszkańców stwierdziła: „Die Elbphilharmonie is very dear to us, in both senses of the word” (Filharmonia Połabska jest nam bardzo droga, w obydwu znaczeniach tego słowa). 

Patrząc jednak dziś na końcowy efekt, chyba warto było dłużej czekać i nawet warto było przepłacić. Będąc najwyższym i najbardziej charakterystycznym budynkiem miasta, z dachem pokrytym ogromnymi cekinami, posadzona na szpicy bardzo ruchliwego nabrzeża portowego, filharmonia w swym skończonym kształcie jest porównywana do kryształu na skale, topniejącej kostki lodu w szklanej bańce albo do statku pod żaglami. Jego „kadłub” stanowi przerobiony magazyn ziarna kakaowego (dlatego w kolorze czekolady), dawniej największy w hamburskim porcie. Jego imponujące „żagle” są cudem techniki: jest to tysiąc paneli ze szkła wygrzanych do 600 stopni aż się wydęły, pokrzywiły i wypuczyły, a w każdej zatopiono mnóstwo cienkich i maleńkich metalowych blaszek, które zmieniają kolor w miarę jak pod różnym kątem i z różną intensywnością pada na nie światło, czy to z zewnątrz za dnia, czy też od wewnątrz w nocy. Jest to przykład „sztuki kinetycznej” na niespotykaną dotąd skalę. 

Fot.2  …albo topniejącą kostkę lodu na pudełku czekolady

 

Ponieważ podstawa budynku jest ściśnięta na wąskim cyplu (Fot.4), hala koncertowa musiała się zmieścić na bardzo ciasnym planie i jej projektanci musieli raczej „myśleć w pionie” niż w poziomie. Ich konsultantem akustycznym był światowej sławy japoński ekspert Yasuhisa Toyota. Jego projekt sprzed 30 lat – tokijska Suntory Hall (Fot.5) pozostaje do dziś wzorem akustycznego wyrafinowania i wizualnej elegancji. Na świecie istnieją dwa główne modele hal koncertowych – „pudełkowy” (ang. Shoebox) i „winnicowy” (ang. Vineyard). Toyota jest pionierem modelu Vineyard, zapoczątkowanego w latach 1960-ych w Berlinie (Fot.6), który obecnie przyjmuje się jako lepszy standard na całym świecie. Tradycyjna widownia typu „pudełkowego” (Fot.7) ma miejsca wyraźnie lepsze i gorsze, ale bardziej demokratyczna widownia w kształcie tarasowo opadającej winnicy nie ma miejsc najlepszych. W hamburskiej Elbphilharmonie nikt nie siedzi dalej niż 30 metrów od sceny. (Fot.8)

Aby osiągnąć wymaganą jakość dźwięku, jakiej domagał się Toyota, główną salę koncertową trzeba było podwiesić u stropu jak kokon i opatulić dookoła puchowymi poduszkami, aby odizolować od zewnętrznego, portowego hałasu. Jej wnętrze wyłożono dziesięcioma tysiącami paneli gipsowych, z których każda została komputerowo zaprogramowana w taki sposób, aby zarówno rozpraszała dźwięk, ale i utrzymywała pełne bogactwo jego barwy.  Wnętrze tej hali, niczym wydrążona w skale pieczara, o ścianach pogiętych i zwichrowanych bez żadnej linii prostej, w całości robi wrażenie „ręcznej roboty”.

 

Fot.3. Jest najwyższa i zewsząd ją widać

 

Inauguracyjny koncert, który odbył się 11 stycznia 2017 i miał udowodnić akustyczną elastyczność tego miejsca, był wielkim triumfem. Zarówno wtedy, gdy grał niewielki zespół instrumentalny, jak i wielka orkiestra wagnerowska, i niezależnie od tego czy wyrazistym barytonem śpiewał Sir Bryn Terfel, czy swym ulotnym falsetem Philippe Jaroussky, dźwięki były wyważone, ciepłe i jasne w każdym szczególe. Szerokie i obszerne schody oraz spartański wystrój dębowego foyer przypominają o powściągliwej elegancji, jaka obowiązuje w luterańskiej tradycji tego hanzeatyckiego miasta. 

Wielka hala główna jest tylko częścią całego projektu. Budynek mieści również mniejszą sale kameralną oraz spory dział edukacyjny. Ma tam siedzibę zarówno NDR Elbphilharmonie Orchester, jak i Resonanz, radykalnie eksperymentująca grupa smyczkowa. Imponujący jest też program, który ułożył i lansuje Christoph Lieben-Seutter, dyrektor generalny tej placówki. Jest nie tylko pełen muzycznych gwiazd pierwszej wielkości, ale ma także rozmach i różnorodność, wyraźnie namierzone na pozyskanie nowej widowni, jak np. trzydniowy festiwal „Salaam Syria” w połowie marca, gdzie głównymi wykonawcami byli muzycy z emigracyjnej Syrian Expat Orchestra. W pełnym migrantów Hamburgu było to coś więcej niż tylko gest w stronę uchodźców. Bilety na każdy koncert w sezonie inaugurayjnym były wysprzedane już w kilka godzin po otwarciu kasy.    

Hale koncertowe o takiej skali coraz częściej są projektami o charakterze także politycznym. „Elphie”, jak swoją nową filharmonię pieszczotliwie nazywają Hamburczycy, z miejsca podbiła serca także innych Niemców. Na jej otwarciu obecna była kanclerz Angela Merkel i pięciu innych członków rządu federalnego. Cztery miesiące wcześniej w Bochum, mieście w dotkniętym kryzysem Zagłębiu Ruhry, otwarto uroczą salę koncertową w poważnej części sfinansowaną ze zrzutki 20000 mieszkańców, którzy w ten sposób chcą wydobyć miasto z marazmu. Dwa lata temu przy niemal powszechnym zachwycie otwarto wspaniałą Philharmonie de Paris – ideę lansowaną przez 30 lat przez Pierre Bouleza i innych francuskich muzyków, a także przez polityków francuskiej lewicy. Philharmonie ma w zamierzeniu przyciągać widownię z ubogich dzielnic Paryża oraz zachęcać dziatwę do nauki gry na instrumentach z innych kultur świata. Wkrótce w Paryżu ma być zresztą otwarta kolejna sala koncertowa - Seine Musicale, finansowana głównie z funduszy publicznych.     

W odróżnieniu od miast Niemiec i Francji, trochę gorszy przykład daje Londyn. Pomysł nowej filharmonii w Barbican Centre wstępnie skalkulowany na 400 milionów funtów, ma swoich zwolenników głównie w brytyjskich mediach. Jednakże ten hałaśliwie reklamowany projekt jest coraz bardziej postrzegany jako wielkomiejska próżność i ma niewielu przyjaciół nawet w świecie muzycznym, a cóż dopiero poza nim. Przy już istniejących filharmoniach na Southbank i Barbican, nawet jeśli trochę odstają one od najnowszych światowych standardów, życie muzyczne brytyjskiej stolicy ma się zupełnie dobrze i bez tej jeszcze jednej. Bo przecież Hamburg to jednak inna historia. Będąc jednym z najbogatszych miast w Europie nigdy nie był postrzegany jako cel dla koneserów kultury. Dopiero obecnie nowa Elbphilharmonie ma nadzieję to zmienić. (BJ)

 

 

Fot.4.  Miejsce posadzenia Elphie

 

Fot.5. Suntory Hall, Tokio

 

Fot.6. Model „winnicowy”. Filharmonia w Berlinie

 

 

Fot.7. Model „pudełkowy”. Stadthalle Wuppertal

 

 

Fot.8. Ihr Sitzplatz, bitte.

 

W otwartym cyklu ARCHITEKTURA I BUDOWNICTWO, na moim blogu ukazały się dotychczas:

01.Pałac listonosza (15.09.2013)

/amatorska budowla marzeń we Francji/

02. Siedem cudów świata (5.04.2015)

/film o architekturze starożytności/

03.Cień Hohenzollernów (3.07.2015)

/zamek i muzeum w Berlinie/

04. Schody do nieba (11.08.2015)

/mozaikowe schody w San Francisco/

05.Hundertwasser, skóra III (17.11.2015)

/architektura Wiednia/

06.Filharmonia nad Łabą (11.04.2017)

/Elbphilharmonie w Hamburgu/

 

KOMENTARZE

  • Autor
    Mam mieszane uczucia patrząc na budynek tej filharmonii. Może lepiej wygląda w rzeczywistości? Tak sobie myślę, czy Hamburg chciał "przebić" operę w Sydeny? To mu się nie udało.

    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/5/5e/Australia_Day.jpg/640px-Australia_Day.jpg

    Czytałam kiedyś, że niedościgłym wzorem dla akustyki jest wiekowy budynek opery w Parmie. Nie wiem czy tak jest dalej. Pozdrawiam z 5*

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930