Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4001 postów 1864 komentarze

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Mały sukces wielkiej pandy

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

PLANETA ZWIERZĄT (29) Dobre wieści są zawsze mile widziane, szczególniej w ochronie przyrody, a już zwłaszcza kiedy dotyczą jednego z najbardziej charyzmatycznych gatunków megafauny, jaką jest panda wielka, sztandarowa maskota WWF.

Trudno sobie wyobrazić stworzenie bardziej rozkoszne i urocze od pandy wielkiej (Ailuropoda melanoleuca), zwłaszcza młodej, jednego z najrzadszych i najbardziej zagrożonych gatunków zwierząt na Ziemi. Dlatego wszystkich musi cieszyć zarówno wzrost pogłowia tych ssaków  w przyrodzie, jak i sukcesy ich hodowli w specjalnych ośrodkach ochrony i rozmnażania  pand w ich chińskiej ojczyźnie, a przede wszystkim  w prowincji Syczuan

We wrześniu 2016 Międzynarodowa Unia Ochrony Przyrody (IUCN), która zrzesza rządy i różne organizacje pozarządowe (NGOs) zajmujące się tą tematyką, obwieściła, że bezapelacyjny ulubieniec całego świata nie jest już gatunkiem w kategorii „zagrożony” (endangered),  tj. o wysokim ryzyku wyginięcia w przyrodzie,  ale przechodzi do kategorii „narażony” (vulnerable), czyli o jedno oczko niżej w tabeli ekologicznych alarmów.  „Wszyscy powinni się z tego cieszyć” – oznajmił Lo Sze Ping, szef WWF-China.

Przez ostatnie 30 lat Chińczycy dokonali ogromnego postępu w hodowli i rozmnażaniu pand. Jednakże to nie tylko te sukcesy zadecydowały o zmianie klasyfikacji statusu pandy wielkiej. Nie chodzi o populację pandy w niewoli, ale o kondycję pandy dzikiej. Liczba  dzikich  pand wielkich w przyrodzie  wzrosła bowiem ze 1114 sztuk w roku 1988 do 1864 osobników podczas spisu w roku 2013. Jest to w sumie pięć razy więcej niż liczba pand obecnie trzymanych w niewoli. 

Wzrost liczby pand w środowisku  naturalnym zawdzięcza się sporej poprawie warunków środowiska czyli gęstych lasów bambusowych w pasie gór południowo-zachodniej części Chin, głównie w prowincji Syczuan, a częściowo też w prowincjach Gansu i Shaanxi. Po okresie intensywnej eksploatacji i wycinania bambusowych zasobów, w Chinach utworzono obecnie aż 67 górskich rezerwatów pandy, pokrywających niemal połowę terytorium endemicznego występowania tego gatunku. Mieszka w nich prawie 70% pand populacji dzikiej. Rząd Chin zasługuje tu na najwyższe pochwały za swoje długoletnie, cierpliwe i konsekwentne wysiłki w celu zbudowania całego systemu ochrony pand wraz z mechanizmem  finansowania projektu, stworzeniem kadr, procedur i infrastruktury.  Dużą rolę odgrywa tu wspomniana populacja pand rozmnażanych w niewoli, które tworzą pulę m.in. do wynajmowania ich i pokazywania w zagranicznych ogrodach zoologicznych. Według stosowanej obecnie taryfy wynajęcie pary pand na 1 rok kosztuje 1 milion $, popyt na taka usługę rośnie, a większość pozyskiwanych w ten sposób pieniędzy służy potem pokryciu wydatków dla ochrony pand dzikich i utrzymania ich rezerwatów w terenie.  

Rezultat jest jednak taki, że Chiny mają dziś dwie odrębne populacje tego gatunku: dziką i wiwaryjną. Ta druga jest nie tylko lepiej znana, oswojona i fotografowana, ale i sporo bardziej płodna. W latach 2003-2013 populacja dzika wzrosła o 268 sztuk, czyli o 17%. W tym samym czasie populacja pand w niewoli wzrosła ze 164 do 375 sztuk, czyli ponad dwukrotnie. Tradycyjnie pandy wielkie miały reputację reprodukcyjnie  prawie beznadziejnych – samica wchodzi w ruję tylko raz w roku i to zaledwie na kilka dni.  Okazało się jednak, że trudność w rozmnażaniu pand w niewoli wynikała głównie z ludzkiej ignorancji.  Obecnie, gdy znajomość biologii i zachowań bambusowych niedźwiedzi znacząco wzrosła – zwiększyła się też skuteczność zapłodnień  i ich przychówki.  

Niestety, dla populacji dzikiej nie ma to znaczenia. Celem programu rozmnażania pand w niewoli jest więc zasilenie przychówkami populacji dzikiej, także w celu wzbogacenia ich puli genetycznej. Urodzone w niewoli pandzięta  (muszę chyba opatentować to słowo!) przychodzą dwuletni kurs reintrodukcyjny, w którym specjalni instruktorzy, ubrani w kostiumy imitujące pandy i nasączone uryną innych, dorosłych  pand uczą je jak zbierać pożywienie i jak unikać ludzi. Nie jest to jednak proces bardzo wydajny ani udany. Po wielu latach wysiłków na wolność wypuszczono jak dotychczas tylko pięć pand urodzonych i wychowanych w niewoli. Dwie z nich wkrótce padły. Dwie kolejne wypuszczono do lasu w styczniu 2017 i jak na razie sa one śledzone jak sobie radzą. Na razie wypuszcza się tylko dorosłe i silne samce, jakby jeszcze nie dowierzając instynktom samic wychowanych w niewoli, ze poradzą sobie z potomstwem na wolności.

Po tym wszystkim mogło się wydawać, że rząd chiński powita z radością decyzję IUCN. Tymczasem chiński zarząd lasów państwowych, któremu podlegają wszystkie rezerwaty pand, właściwie nawet ją skrytykował. Wskazał bowiem, że populacja dzikiej pandy jest podzielona na 33 izolowane podgrupy, z których aż 18 liczy najwyżej po 10 zwierząt dorosłych, przez co można je nadal uważać za „bardzo zagrożone. Wzajemna izolacja tych grup sprawia, że rozmnażają się one w ubogich pulach genowych, zwykle w bliskim pokrewieństwie, przez co stają się szczególnie podatne na choroby i wady dziedziczne. Ponadto chińscy leśnicy wskazali – cytując zresztą  wyimki z badań IUCN – że zachodzące na świecie zmiany klimatu mogą w najbliższych 80 latach zniszczyć co najmniej 1/3 lasów w których pandy obecnie zamieszkują. Przekwalifikowanie statusu pand uznali więc za przedwczesne i kompletnie  nieuzasadnione.

Istnieje zresztą i nadal jest bardzo poważne także trzecie zagrożenie, które od zawsze mocno trzebiło populację pand i na niektórych terenach często ją załamuje. Zwierzę to jest monofagiem, tzn. w przyrodzie żywi się tylko jednym gatunkiem pokarmu: liśćmi i pędami bambusa. Nie jest to zbyt pożywny rodzaj pożywienia i panda musi jeść cały czas, zjadając dziennie ogromną ilość tej zieleniny, równą nawet połowie wagi swego ciała. Przypomina  tym krowy, konie, owce lub antylopy, które też mogą paść się przez cały dzień i jeść wyłącznie trawę. Bambus też jest bowiem trawą, która stale odbija od korzenia i rośnie nieprzerwanie przez około 60-62 lata. Niestety, po tym okresie wyczerpuje swój wegetatywny wigor i masowo zakwita, po czym wydaje nasiona i obumiera. Zjawisko to ma charakter cykliczny, masowy i jednoczesny, a bambus jednego gatunku zwykle wymiera w tym samym czasie na całym obszarze występowania. Już kiedy bambus zaczyna kwitnąć pandy nie chcą go jeść, a zaraz potem – zanim z wysianych nasion wyrośnie nowe pokolenie  bambusa - pandy nawet przez kilka lat głodują. Odrost pełnej bazy pokarmowej zwykle trwa około 10 lat. Pandy radzą sobie wtedy z ogromnym trudem, sięgając po inne, zastępcze rodzaje pokarmu roślinnego (a są w tym wybredne), ale w tym czasie ginie zwykle dramatycznie duża część ich populacji. Po ostatnim wielkim wymieraniu bambusów w latach 1970-ych padło z głodu w Chinach co najmniej 250 dzikich pand. No i w tym okresie kondycja zwierząt spada tak, że nie ma mowy o rozmnażaniu. Sposobem na ratowanie pand przed śmiercią głodową w latach chudych jest nasadzenie wcześniej kilku innych gatunków bambusa w tym samym terenie, co daje zróżnicowanie okresów ich kwitnienia i wypadania, podczas gdy w tym czasie dostępne są inne gatunki bambusa, nawet jeśli są one przez pandy mniej chętnie jedzone.  Tę praktykę zaczyna się dopiero stosować.

Na całym świecie wydłuża się smutna kolejka zwierząt, stojących do bram zagłady. Ostatnio na listę najwyższej kategorii zagrożenia IUCN dostał się inny wspaniały gatunek wielkich ssaków: goryl nizinny. Dobrze jest więc dowiedzieć się, że przynajmniej urocza panda ruszyła w innym kierunku. Ale aby móc się z tego naprawdę cieszyć, wierząc że panda jest względnie trwale ocalona, potrzeba  jeszcze pokonać wiele przeszkód, w tym także spinając w możliwie jeden  łańcuch rozproszone 67 rezerwatów pięknych, dalekich gór Syczuanu. (BJ)

 

Fot.1. Mapa rezerwatów pandy wielkiej w górach Syczuanu.

Fot.2. Panda na diecie z bambusa.

Fot.3. Panda mała: kiedyś sądzono, że to kuzynka

 

Fot.4. Przychówek ośrodka Wolong

Fot.5 Przedszkole pandziątek w ośrodku Wolong w Syczuanie

 

W otwartym cyklu PLANETA ZWIERZĄT na moim blogu ukazały się dotychczas:

01.Kusa hibari (16.10.2011)

02.Sievert jako Darwin (12.05.2012)

03.Milczenie pszczół (6.03.2013)

04.Rekiny z Wyspy Wielkanocnej (7.03.2013) /film/

05.Kocica znad Okawango (11.04.2013) /film/

06.Wolność dla złotej rybki (22.12.2013)

07.Pomniki zwierząt (19.05.2014)

08 Lato owadów (6.07.2015) /film/

09.Węże w kieszeni (13.07.2015)

10.Papuzi kontynent (19.07.2015) /film/

11.Migracja na sawannie (27.07.2015) /film/

12.Inwazja głośnej żabki (27.07.2015)

13.Tu jest sęp pogrzebany (10.08.2015)

14.Matka guźców (17.08.2015) /film/

15.Fifilijo, Zofijo (24.08.2015)

16.Beksa na bagnach (31.08.2015)

17.Zwierzęta po alkoholu (7.09.2015) /film/

18.Ojczyzna antylop (12.10.2015) /film/

19.Arapaima, królowa Amazonii (26.10.2015)

20.Dlaczego kura nie siusia? (2.11.2015)

21.Głuptaki w kaloszach (16.11.2015)

22.Niedźwiedź, władca gór (23.11.2015)

23.Inteligencja ośmiornicy (14.12.2015)

24.Ginące gatunki zwierząt (21.12.2015)

25.Niezwykłe pająki (11.01.2016)

26.Miłość w przyrodzie 911,04,2016)

27.Mit rosomaka (2.05.2016)

28.Rok Świni (25.07.2016)

29.Mały sukces wielkiej pandy (10.04.2017)

 

 

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930