Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4041 postów 1887 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Polityka językowa Śri Lanki

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

LINGWISTYKA POLITYCZNA (04): Na przykładzie Śri Lanki można dostrzec, jak wielkim problemem politycznym mogą być języki mniejszości.

 

Odkąd angielscy kolonizatorzy uczynili Cejlon wyspą uprawy herbaty i do pracy na jej plantacjach masowo sprowadzili w XIX wieku tanich robotników z południa Indii, dla rdzennych mieszkańców wyspy – Syngalezów - powstał problem. Patrząc z daleka nie jest łatwo go ocenić, ale z bliska jawi się z całą ostrością. U obu grup wszystko jest bowiem odmienne: jezyk, religia, historia, obyczaje, a nawet rasa fizyczna. Rdzenni mieszkańcy Czcigodnej Lanki, jak swoją wyspę nazywają Syngalezi („naród lwów”), należą do rasy białej, mówią językiem z grupy aryjskiej (z własnym systemem pisma i własną literaturą) oraz wyznają buddyzm. Przybysze – Tamile – to ciemnoskórzy Drawidowie, mówiący językiem z zupełnie innej rodziny, wyznający hinduizm i mający swą ojczyznę tysiąc kilometrów na północ.

Dziś trzy czwarte mieszkańców Śri Lanki to nadal Syngalezi. Resztę w większości tworzą Tamile i mówiący po tamilsku muzułmanie. Obie społeczności są silnie skonfliktowane, unikają się nawzajem i są właściwie rozdzielone także jeśli chodzi o terytorium. Tamile w zwartej masie zamieszkują północną część wyspy i jej wschodnie wybrzeże. Dżafna - największe miasto na północnym cyplu wyspy, jest prawie w stu procentach tamilskie – mieszka tam tylko co najwyżej 50 Syngalezów. Mimo to spośród 532 policjantów w tym mieście tylko 43 to Tamile. Bardzo niewielu Syngalezów zadaje sobie trud, aby nauczyć się trudnego języka Tamilów, wszyscy wolą angielski.

Jest to poważny problem w praktyce. Przede wszystkim podtrzymuje to napięcie etniczne i skargi Tamilów o dyskryminację, co było przecież najgłębszym powodem bardzo krwawej wojny domowej na Śri Lance, która trwała 26 lat i zakończyła się formalnie dopiero w 2009 roku. Powoduje to, że najbłahsze nawet zgłoszenia, np. o wydanie tabliczki rejestracyjnej do samochodu, wymagają wielu dni czekania w kolejce na kontakt z kimś, kto mówi po tamilsku. Staje się więc powodem poczucia upokorzenia i dalszych oskarżeń o dykryminację. 

Dla wielu kluczowych zawodów państwo powadzi rekrutację na szczeblu centralnym. Dotyczy to policji, lekarzy do szpitali państwowych, nauczycieli do szkół, urzędników administracji itp. W praktyce powoduje to silną nadreprezentację Syngalezów we wszystkich tych kategoriach, rodzi frustracje i odstrasza dalszych Tamilów od ubiegania się o stanowiska w tych resortach, co pogłębia problem.

Po uzyskaniu niepodległości spod brytyjskiego panowania Śri Lanki w roku 1948 językiem urzędowym pozostał oficjalnie angielski. Jednakże w 1956 roku, aby zjednać sobie więcej głosów ze strony syngaleskich wyborców, ówczesny premier S.W.R. D. Bandaranaike przeforsował ustawę o ustanowieniu syngaleskiego jedynym oficjalnym   językiem wyspy. Dla Tamilów, którzy utkwili w angielskim i byli z tego powodu faworyzowani przez brytyjskich kolonizatorów, była to  katastrofa. Ich odsetek na etatach w urzędach państwowych spadł z 30% w 1956 roku do 5% w roku 1970.  Jeszcze bardziej dramatycznie wyglądało to wśród oficerów w armii: spadek z 40% do 1%.

W teorii prawo wymaga, aby w ciągu pięciu lat od podjęcia zatrudnienia każdy urzędnik nauczył się drugiego języka i władał zarówno syngaleskim jak i tamilskim. Postęp jest jednak znikomy, bo języki te są nawzajem dla siebie trudne, mają odrębne systemy pisma, odmienną składnię, zupełnie obce sobie słownictwo, inne zasady słowotwórstwa itp. W roku 2007 jeszcze połowa urzędników nie miała zdanego drugiego języka, a 60% tych, którzy zdobyli świadectwa znajomości drugiego z wymaganych języków, została przeciągnięta za uszy przez wymagane minimum punktowe w celu zachowania etatu, co każe podejrzewać, że nie są szczególnie w nim biegli. Mano Ganeśan, trójjęzyczny minister (Tamil) odpowiedzialny za wdrożenie zasad względnej równości językowej na Śri Lance uważa, że wdrożenie tego prawa w administracji będzie wymagaćjeszcze kilkudziesięciu lat. Do tego czasu z pewnością pełno będzie dalszych błędów i nieporozumień, w tym tak fatalnych, jak w podanym przezeń przykładzie z jednego z urzędów ministerialnych w Colombo, gdzie napis nad ławką w korytarzu głosił po syngalesku ගැබිනි මව්වරුන් සඳහා වෙන් (zarezerowane dla ciężarnych matek), a po tamilsku  கர்ப்பிணி நாய்கள் ஒதுக்கப்பட்டது (zarezerwowane dla ciężarnych suk). Minister nie określił, czy była to tylko pomyłka, czy może raczej umyślnie obraźliwa prowokacja.

Pozarzędowe Centre for Policy Alternatives, sponsorowana przez Zachód organizacja protamilska śledzi wykroczenia przeciwko zasadzie równorzędności języków i wnosi sprawy do sądów w tej sprawie. W roku 2014 zmusiła ona lankijski bank centralny do wydrukowania banknotów z napisami po syngalesku i po tamilsku. Pilnuje ustawiania dwujęzycznych napisów z nazwami miejscowości. Obecnie toczy batalię o dwujęzyczne objaśnienia na etykietach leków. Ma przed sobą jeszcze mnóstwo podobnych zadań, bo choćby ponad  sto ustaw, jeszcze z czasów kolonialnych nie zostało dotąd przetłumaczonych z angielskiego ani na syngaleski ani na tamilski, nie mówiąc już o tłumaczeniu w obu tych językach. Nawet dowody osobiste dostały w druku drugi język – tamilski, dopiero po sądowej interwencji w roku 2014.

W urzędach, zależnie od rejonu, formularze są albo po tamilsku albo po syngalesku, co tworzy poważne problemy dla wszystkich, którzy znajdą się po niewłaściwej stronie bariery językowej. To samo jest w miejscowych sądach, co przy wielkim braku tłumaczy (sądowych, a więc przysięgłych) powoduje ogromne przewlekanie spraw i wyroków.

Językiem roboczym Sądu Najwyższego w Colombo jest nadal angielski, ale większość wniosków apelacyjnych z niższych instancji wpływa już to po syngalesku, już to po tamilsku, zależnie od regionu, z jakiego dana sprawa przychodzi. Jedyny sędzia, który władał tamilskim właśnie przeszedł na emeryturę, Pozostali muszą polegać na tłumaczeniach na angielski. Sąd Apelacyjny, który również polega na angielskim, jest w niewiele lepszej sytuacji – tylko trzech z jego 12 sędziów włada tamilskim. 

Policja wystawia mandaty tylko po syngalesku. Także większość okólników i prawie cała korespondencja urzędowa na szczeblu centralnym jest po syngalesku. Pogotowie, straż pożarna i prawie wszystkie telefony publiczne są obsługiwane niemal wyłącznie po syngalesku i po drugiej stronie zwykle nie ma nikogo, kto potrafiłby mówić po tamilsku. Urzędy imigracyjne wystawiają formularze w trzech językach, ale nie ma tam zwykle nikogo, kto umiałby pomóc  osobie posługującej się tylko językiem tamilskim.   

Minister Ganeśan chce zatrudnić konsultantów językowych we wszystkich urzędach państwa. Uważa on, że bez rozwiązania tej kwestii, Śri Lanka nie zdoła pokonać złych cieni wojny domowej i konflikt będzie się pogłębiał.  Uważa on, że właściwa polityka językowa będzie wstępem do bardzo potrzebnego rozwiązania politycznego. Zdanie to podziela również specjalna grupa zadaniowa ds. zgody wewnętrznej na wyspie, która w niedawno opublikowanym dokumencie stwierdziła: „Shortcomings in bilingual language proficiency throughout the machinery of the state were identified in most submissions across the country as a major impediment for reconciliation” (Ograniczenia w zakresie biegłości językowej w całej machinie państwa zostały zidentyfikowane w większości zgłoszeń w całym kraju jako główne przeszkody dla pojednania). Dokument został opublikowany po angielsku, a następnie przetłumaczony na syngaleski. Tłumaczenie na język tamilski jeszcze nie jest gotowe.  (BJ)

 

 

Trzy Tamilki

 

Pięć Syngalezyjek

 

 

Z zakresu tematyki LINGWISTYKA POLITYCZNA na moim blogu pojawiły się jak dotychczas następujące pozycje:

01.Słowianin, czyli niewolnik (17.07.2011)

02.To tamten cham (13.08.2011)

03.Nazwisko jak penis (30.05.2012)

04.Polityka językowa Śri Lanki (5.04.2017)

 

 

 

KOMENTARZE

  • Witam
    "W teorii prawo wymaga, aby w ciągu pięciu lat od podjęcia zatrudnienia każdy urzędnik nauczył się drugiego języka i władał zarówno syngaleskim jak i tamilskim"

    - nie ukrywam, że przypomina mi to nieco ( z wszystkimi różnicami ) sytuację językową, jaka miałaby panowac w Judeopolonii, gdzie wg żydowskich przedwojennych pomysłów każdy urzędnik miał władać trzema językami: hebrajskim, jidysz i polskim czyli już wiemy, z jakiej nacji pochodziłoby de facto100% urzedników

    pozdr

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031