Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
3904 posty 1831 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Wtorek, 4 kwietnia 2017

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

ACTA DIURNA (1019) Echa wybuchu w St. Petersburgu, kolejny miliard z IMF dla Ukrainy, narasta napięcie między Syrią a Turcją i Izraelem. Zapraszam na serwis.

* Napłynęły szczegółowe informacje nt. wybuchu, do którego doszło w poniedziałek w petersburskim metrze.  Komitet Śledczy Rosji podał nazwisko mężczyzny, który według danych operacyjnych zorganizował wybuch między stacjami Siennaja Płoszczad' i Tiechnologiczeskij Institut w petersburskim metrze. Jest nim Akbarżon Dżalilow urodzony w 1995 roku — poinformowała rzeczniczka Komitetu Śledczego Swietłana Petrenko. Jeszcze jeden  wybuch na stacji Płoszczad' Wosstanija został udaremniony: tam udało się zawczasu odnaleźć bombę domowej roboty. Jak poinformowano w Komitecie Śledczym, na torbie z ładunkiem wybuchowym, znalezionej na stacji „Płoszczad’ Wosstanija eksperci odnaleźli ślady genetyczne Dżalilowa. Komitet Śledczy wszczął postępowanie karne ws. zamachu terrorystycznego. Gazeta „Kommiersant” powołując się na swoje źródło informuje, że w zdetonowaniu drugiej bomby przeszkodziły służby specjalne. Zablokowały telefony domniemanych terrorystów, którzy mogli być związani z radykalnymi islamistami. „Służby specjalne wiedziały o przygotowaniach do zamachu w Sankt Petersburgu, ale posiadały niekompletne informacje. Przekazał je Rosjanin, współpracujący z zabronioną w naszym kraju organizacją terrorystyczną Państwo Islamskie, którego zatrzymano po powrocie z Syrii. Ten człowiek, według informacji rozmówcy Kommiersanta, znajdował się na najniższym szczeblu w hierarchii terrorystów, dlatego znał tylko niektórych uczestników wysłanej do Rosji grupy dywersyjnej. Przy czym nawet ze swoimi kontaktami rozmawiał wyłącznie przez telefon. Ustaliwszy w taki sposób numery komórkowe domniemanych terrorystów służby operacyjny wyjaśniły, że wszystkie karty SIM były kupione na rynkach i nie należą do realnych osób, dlatego musiały ograniczyć się do podsłuchu rozmów terrorystów w nadziei na ich odnalezienie albo chociażby ustalenie szczegółów ich planów” – głosi artykuł. Członek komisji do spraw zagranicznych Rady Federacji Igor Morozow w wywiadzie dla radia Sputnik podkreślił, że wersja o związku zamachowca z syryjskimi terrorystami będzie dokładnie sprawdzona.  Na ile prawdopodobna jest ta wersja, pokażą działania operacyjno-śledcze. Ale sam schemat przygotowań terrorystów, którzy walczyli z legalnym rządem Baszara al-Asada w Syrii, nosi następujący charakter: przybywają do Afganistanu, gdzie przechodzą szkolenie bojowe skierowane na Azję Środkową i Rosję, a następnie są tam przerzucani. Według informacji strony afgańskiej 75% terrorystów, którzy przechodzą szkolenie w Afganistanie, to obywatele Azji Środkowej. Mamy ruch bezwizowy i jest to obecnie bardzo niebezpieczne – terrorystom ułatwia to przyjazd do rosyjskich miast, a naszemu systemowi prawnemu, organom władzy państwowej utrudnia budowę systemu bezpieczeństwa w walce przeciwko terroryzmowi. Oprócz tego służby specjalne krajów, wchodzących do Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym, powinny koordynować swoje działania. I takie prace są prowadzone. Tylko w przeciągu roku aresztowano 42 grupy, a ile zlikwidowano terrorystów na Kaukazie Północnym, którzy przybyli na nasze terytorium z Syrii… Udaremniono prawie 400 zamachów terrorystycznych. I powinno to zachęcić inne kraje do współpracy” – podkreślił senator.Petersburg pogrążony jest w żałobie. Przed prowizorycznym pomnikiem przy stacji metra „Tiechnologiczeskij instytut” setki mieszkańców składają kwiaty i zapalają znicze. Poinformowano, że ranni w zamachu, a także rodziny zmarłych otrzymają odszkodowania pieniężne – administracja miasta wypłaci od 250 tys. rubli (prawie 18 tys. złotych) do miliona rubli, a metro – po 2 miliony (około 143 tys. złotych) tym, kogo bliscy zginęli w zamachu.

 

* Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej potwierdził tożsamość zamachowca samobójcy, który dokonał zamachu w petersburskim metrze. To obywatel Rosji, Akbarżon Dżaliłow, urodzony w 1995 roku. Swoim wyglądem nie przypominał sympatyka dla radykalnego islamu, mówią jego znajomi. Szczegóły w materiale RIA Nowosti.  „Śledztwo ustaliło tożsamość mężczyzny, który dokonał zamachu w wagonie metra w Petersburgu. To Akbarżon Dżaliłow, urodzony 1 kwietnia 1995 roku” – poinformował Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej. Zakłada się, że materiał wybuchowy znajdował się w plecaku i eksplodował na ciele Dżaliłowa. Służbom specjalnym udało się prześledzić jego drogę na podstawie nagrań z monitoringu w przejściach podziemnych, na stacjach metra i ulicach Petersburga. Poza tym, eksperci odkryli ślady genetyczne Dżaliłowa na torbie pozostawionej na stacji metra Płoszczad Wosstanija, w której znajdował się materiał wybuchowy.  W tej chwili śledczy sprawdzają kontakty 22-letniego obywatela Federacji Rosyjskiej. Według danych mediów, Dżaliłow urodził się w kirgiskim mieście Osz w rodzinie etnicznych Uzbeków, w 2011 roku przeprowadził się do Rosji i otrzymał obywatelstwo rosyjskie. W rezultacie rodzice Dżaliłowa powrócili do ojczyzny, a on pozostał w Rosji. Według niektórych danych, pracował jako specjalista przygotowujący sushi w sieci „Sushi Wok” w Petersburgu i obwodzie leningradzkim. Wiadomo, że zamachowiec samobójca chodził do klubu walk „Prawy Brzeg”. Główne kierunki to mieszane sztuki walki, grapling, pankration i walka wręcz. Jak opowiedział agencji RIA Nowosti jeden ze znajomych Dżaliłowa, mistrz sportu Salam Hudojerzoda z Tadżykistanu, nie zauważył on u Dżaliłowa żadnych skłonności do radykalnego islamu. Według niego, Dżaliłow nie był zbyt pilny w treningach, dlatego nie był w bliskich kontaktach z żadnych ze sportowców:  „Widziałem się z nim parę razy w sali. Ale dawno. Nie przyjaźniliśmy się. Potem gdzieś zniknął. Może poszedł do innego klubu, a może w ogóle przestał trenować. Zwyczajny chłopak”.  Hudojerzod odnotował także, że klub sztuk walki nie jest miejscem spotkań dla radykalnych muzułmanów: w klubie „Prawy Brzeg” trenują mężczyźni różnych narodowości, w tym wielu Rosjan.  „Odkąd ja tu trenuję, nie słyszałem, aby tu ktoś kogoś agitował. Wszyscy przychodzą zajmować się sportem, a nie religią. Ale trudno się domyślić, kto kim jest naprawdę”. Służby specjalne Kirigistanu przesłuchują rodziców podejrzanego, informuje kirgiska agencja "24.kg", powołując się na znajomych rodziny.  „Rodziców sprawcy zamachu w metrze w Petersburgu przesłuchuje się w obwodowym zarządzie Państwowego Komitetu Bezpieczeństwa Narodowego w Osz. Przywieziono ich tam wczoraj późnym wieczorem” – głosi informacja agencji.  Według krewnych rodzina przeprowadziła się do Rosji w 2011 roku, później rodzice powrócili, a ich syn został w Petersburgu, informuje agencja.  Według danych mediów na początku marca Dżaliłow przyjeżdżał do Osz. 

 

* Wybuch w petersburskim metrze po raz kolejny zademonstrował ludzką bezbronność przed tego typu zagrożeniem jakim jest terroryzm. Jednocześnie pokazał ludzką empatię i zdolności samoorganizacyjne w obliczu tragedii.  Wkrótce po wybuchu, który miał miejsce o 14:40 (czasu moskiewskiego) miasto dosłownie zamarło — władze podjęły natychmiastową decyzję o zamknięciu wszystkich stacji metra, co praktycznie sparaliżowało transport naziemny w północnej stolicy. Bardzo szybko znalazły się setki chętnych osób, które zaoferowały swoją pomoc w rozwożeniu ludzi z centrum miasta do domów, a niektórzy nawet specjalnie w tym celu pojechali swoimi samochodami do centrum, żeby po prostu pomóc nieznajomym ludziom. Nieco później do akcji #jadedodomu przyłączyły się serwisy taksówkarskie, Gett, Yandex.Taxi i Uber. Atak terrorystyczny zabrał życie 14 osobom, 49 zostało rannych i przebywa w szpitalach. W takich sytuacjach placówki medyczne zawsze są narażone na to, że zabraknie dawców krwi dla potrzebujących. Bardzo szybko w sieciach społecznościowych zostały zorganizowane grupy dawców krwi. Przyjmowano ich w szpitalach i punktach oddawania krwi w całym mieście.  Wolontariusze połączyli siły również we wspólnym przeszukiwaniu ulic, przystanków, miejsc publicznych i stacji metra. Szukali porzuconych bagaży i podejrzanych przedmiotów. Oprócz pomocy wolontariackiej w momencie tragedii dla miasta i jego mieszkańców nie mniej ważne jest także wsparcie psychologiczne. W dniu zamachu na Placu Senackim w Petersburgu odbyła się masowa akcja wsparcia rodzin ofiar. Analogiczne akcje odbyły się w Moskwie, Mińsku, Tel-Awiwie. W sieciach społecznościowych stworzono specjalny hashtag #prayforsaintpetersburg.   Tragedia wpłynęła również na odbywające się w tym dniu wydarzenia sportowe. Kibice moskiewskiego „Spartaka" wywiesili na trybunach baner — znak pamięci o ofiarach wybuchu — przed meczem 21 kolejki Mistrzostw Rosji w Piłce Nożnej z „Orenburgiem". Pierwsze 5 minut meczu trybuna kibiców „Spartaka" spędziła w całkowitym milczeniu. Pod koniec dnia podano informację, że maszynista prowadzący pociąg, w którym doszło do wybuchu, zostanie nagrodzony. „Wybuch miał miejsce na odcinku między stacjami, ale maszynista podjął prawidłową decyzję, nie zatrzymał składu i dojechał do stacji, co pozwoliło na błyskawiczną akcję ewakuacyjną i udzielenie pomocy rannym" — poinformował Komitet Śledczy Rosji.

 

* Prezydent USA Donald Trump zadzwonił wczoraj do prezydenta Rosji Władimira Putina, by złożyć kondolencje w związku z wybuchem w metrze w Petersburgu oraz omówić kwestię walki z terroryzmem - podaje biuro prasowe Białego Domu. „Prezydent Donald Trump odbył rozmowę z prezydentem Rosji Władimirem Putinem na temat dzisiejszego ataku w Petersburgu. Złożył kondolencje ofiarom i ich bliskim oraz narodowi rosyjskiemu" — czytamy w komunikacie.  „Prezydent Trump zaproponował wszechstronne wsparcie amerykańskiego rządu w tym, co się tyczy odpowiedzi na atak i pociągnięcia sprawców do odpowiedzialności. Prezydent Trump i prezydent Putin zgodzili się, że terroryzm ma być zdecydowanie i szybko zwalczony" — podkreślono w komunikacie. Była to druga rozmowa obu  przywódców po objęciu przez Trumpa urzędu 20 stycznia.

 

* Szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow ironicznie skomentował doniesienia mediów o wykorzystaniu przez sekretarza stanu USA Rexa Tillersona metafory nawiązującej do tego, że nie da się tańczyć z nim tanga. Wcześniej periodyk Politico poinformował, że Tillerson na nieformalnym obiedzie podczas spotkania szefów MSZ państw NATO, reagując na wypowiedź jednego z partnerów na temat stosunków Rosji i USA oznajmił, że tańczyć tango z Rosją można i „można nawet coś na tym zyskać, ale jest oczywiste, że nie można tańczyć z Ławrowem, ponieważ nie pozwala mu się tańczyć". „Mama też nie pozwalała mi tańczyć z chłopcami" — powiedział Ławrow w odpowiedzi na prośbę o skomentowanie słów Tillersona. Ławrow później dodał, że słyszał o podobnej „rozmowie" podczas spotkania szefów MSZ państw NATO. „Jeśli to prawda, jeśli Rex Tillerson czuje, że może tańczyć nie ze wszystkimi, jesteśmy gotowi mu pomóc. Jest osobą doświadczoną, jestem pewien, że szybko się nauczy" — powiedział szef MSZ Rosji. 

 

* Siergiej Ławrow skomentował doniesienia mediów o związek między wybuchami w petersburskim metrze a walką Rosji z terroryzmem w Syrii. Minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow nie zgadza się z pojawiającymi się w mediach stwierdzeniami, że wybuchy w metrze w Petersburgu mają związek z prowadzonymi przez Rosję działaniami w Syrii. Minister nazwał podobne stwierdzenia „podłymi i cynicznymi".Jeśli zaś chodzi o domysły niektórych mediów, że akt terrorystyczny jest zemstą na Rosji za naszą politykę w Syrii — to cyniczne i podłe. Nawet nie będę więcej komentować takich stwierdzeń.Według ministra „smutne jest, że to nie jakiś wymysł mediów, podobnymi pomysłami dzielili się ze wspólnotą światową niektórzy działacze, w tym przedstawiciele Pentagonu za czasów administracji Obamy, gdy nas ostrzegano, że skoro przyszliście do Syrii, by pomagać rządowi Al-Asada, czekajcie na kolejne trumny z ciałami waszych wojskowych, które popłyną strumieniem do Rosji". Ławrow wyraził także nadzieję, że zagraniczni partnerzy nie będą stosować podwójnych standardów w kwestii terroryzmu.     Uważam, że to w ogóle jest niegodne polityków. Liczę, że w obecnej sytuacji, gdy terroryzm zagraża wszystkim krajom bez wyjątku podobnych podwójnych standardów nie będzie i że politycy wykażą się odpowiedzialnością w tej kwestii — podkreślił szef rosyjskiej dyplomacji.   Wyraził także przekonanie, że media „wykażą się maksymalną odpowiedzialnością", ponieważ obecnie „takie odpowiedzialne podejście jest aktualne jak nigdy dotąd".„Jestem przekonany, że solidarność, z którą spotkaliśmy się nie tylko ze strony naszych sojuszników, państw WNP, ale również ze strony prawie wszystkich pozostałych państw świata, odzwierciedla ogólną świadomość, że wreszcie potrzebujemy zjednoczenia wysiłków, a nie prób wykorzystywania tych czy innych ekstremistów do osiągnięcia wąskich celów geopolitycznych, jak to na razie niestety nierzadko się dzieje" — podsumował Ławrow.    

 

* Rosja nie osłabi walki z terroryzmem, powiedział rzecznik prasowy prezydenta Dmitrij Pieskow. Kreml uważa za niewłaściwe mówić o jakichkolwiek decyzjach personalnych w związku z atakiem terrorystycznym w Petersburgu. Nikt nie jest wolny od terroryzmu — dodał Pieskow. „Rosja, podobnie jak wiele innych krajów, jest na czele walki z międzynarodowym terroryzmem. I żaden kraj na świecie do tej pory sam nie mógł pokonać terroryzmu. Ale przy tym jest wszystkim dobrze znany ten kurs, który Rosja podjęła w walce z terroryzmem. Wszystkim jest dobrze znane stanowcze i bardzo twarde podejście prezydenta Władimira Putina do kwestii walki z terroryzmem. I wszyscy wiemy, że niestety żaden kraj na świecie nie jest wolny od skutków terroryzmu. Ale to absolutnie nie znaczy, że ktoś będzie osłabiać walkę z tym złem, z którym nam niestety trzeba się zmierzyć” — powiedział Pieskow dziennikarzom. Pieskow, mówiąc o eksplozji w Petersburgu, powiedział: „Każdy atak terrorystyczny jest wyzwaniem dla każdego Rosjanina, w tym dla prezydenta”. Jest jeszcze za wcześnie, aby wyciągać pewne wnioski z ataku terrorystycznego w Petersburgu. Byłoby to niepraktyczne i nierozsądne po tak krótkim czasie.

 

* Fakt, że zamach w Petersburgu miał miejsce w czasie obecności tam prezydenta Rosji Władimira Putina daje do myślenia, jest to przedmiot do analizy służb specjalnych - oznajmił rzecznik prasowy prezydenta Rosji Dmitrij Pieskow. „Niewątpliwie fakt, że ten atak terrorystyczny został dokonany w czasie pobytu w tym mieście przywódcy państwa, daje do myślenia i zwraca na siebie uwagę. Jest to przedmiot do analizy służb specjalnych" — powiedział dziennikarzom Pieskow, odpowiadając na pytanie, czy Kreml odbiera wybuch w petersburskim metrze jako osobiste wyzwanie dla prezydenta, który tego dnia przebywał w północnej stolicy. „Każdy atak terrorystyczny w kraju jest wyzwaniem dla każdego Rosjanina, włącznie z przywódcą państwa, w tym dla naszego prezydenta" — dodał.

 

* Międzynarodowy Fundusz Walutowy podjął decyzję w sprawie kolejnej transzy środków dla Ukrainy. Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko ogłosił, że rada dyrektorów MFW podjęła decyzję o przyznaniu Ukrainie transzy w wysokości około miliarda dolarów. Polityk napisał o tym na swoim koncie na Facebooku. Decyzje tę potwierdziła służba prasowa MFW.Zakończenie analiz pozwala na wydzielenie 734,05 mln SDR (około 1 milard dolarów) — głosi komunikat MFW.Czteroletni program pomocy finansowej MFW zakłada przyznanie Ukrainie 17,5 miliarda dolarów. Kijów otrzymał do tej pory trzy transze na łączną sumę 7,7 miliarda dolarów. Decyzja o przyznaniu kolejnej transzy została podjęta na tle skandalu z dochodzeniem w sprawie defraudacji przez dyrekcję  Narodowego Banku Ukrainy  środków przeznaczonych na refinansowanie banków komercyjnych. Według informacji Narodowego Biura Antykorupcyjnego Ukrainy chodzi o zniknięcie miliardów hrywien. Wszyscy wiedzą, że Ukraina jest bankrutem a pożyczanie pieniędzy jej władzom jest dokarmianiem złodziei.

 

* W ostatnich latach Ukraina zetknęła się z bardzo poważnym problemem: państwo dosłownie tonie we własnych odpadach – pisze Bloomberg. Łącznie na Ukrainie działa około 36 tysięcy legalnych i nielegalnych wysypisk. Istnieją problemy z utylizacją odpadów: władze nie spieszą z opłatami za zbiór śmieci, a miejskie administracje słabo promują ideę przetwórstwa odpadów i nie mogą wyasygnować dużych sum, niezbędnych do budowy spalarni i innych obiektów koniecznej infrastruktury – głosi artykuł. „Większość wysypisk na Ukrainie już nie powinna działać, ale wciąż są wykorzystywane. Na każdej z nich w dowolnej chwili coś się może wydarzyć” – cytuje słowa kierownika sektora energetyki i środowiska Programu Rozwoju ONZ Siergieja Wołkowa agencja Bloomberg. We Lwowie miejscowi mieszkańcy skarżą się na niewypełnienie obietnic władz. Według rozmówczyni agencji, w mieście już sześć lat temu obiecano przeprowadzić rekultywację ziem, jednak góry śmieci wciąż rosną. Według danych Bloomberg, na Ukrainie 95 % twardych odpadów kierowanych jest na wysypiska. Dla porównania, w UE, według oceny Eurostat, ten wskaźnik nie przewyższa 45%. Przy tym tylko 4 % wszystkich ukraińskich odpadów kieruje się na przetwórstwo, a w państwach Unii Europejskiej to 39%. Na Ukrainie rośnie ryzyko katastrofy ekologicznej, podkreśla agencja. W maju zeszłego roku na wysypisku we Lwowie przez kilka tygodni paliły się dziesiątki ton śmieci. To zdarzenie kosztowało życie czterech ratowników, podkreśla agencja. Jednocześnie Ukraińcy bardzo mało płacą za utylizację odpadów. Nawet, jeśli uwzględnimy, że Ukraina wchodzi w grupę najbiedniejszych państw Europy, to ustalona przez państwo opłata za zbiór śmieci nie przekracza dolara na czteroosobową rodzinę, co jest o wiele niższą kwotą niż próg celowości gospodarczej, uważa się w Europejskim Banku Rekonstrukcji i Rozwoju. Z kolei, rząd Ukrainy w warunkach niekończącej się walki politycznej i korupcji, nie jest zdolny podnieść podatki, aby ściągnąć środki na rozwój projektów infrastukturalnych – dodaje ekonomista z Wiedeńskiego Instytutu Badań Gospodarczych Wasilij Astrow. Państwo ma fundamentalny problem z opodatkowaniem ludności i biznesu. Związane jest to z tym, że szarej strefy, jak i osób chętnych do uchylenia się od podatków, jest zbyt wiele – uważa ekspert. Nikt nie chce płacić za utylizację odpadów i to odstrasza zagraniczne firmy, które nie widzą sensu pozostawania na ukraińskim rynku. Ponadto, 80 % prac w zakresie utylizacji prowadzonych jest w szarej strefie: bezdomni zbierają z ulic oraz wysypisk śmieci i dostają za to gotówkę, podczas gdy nielegalne kompanie wyrzucają odpady na nielegalne wysypiska. 

 

* W 2014 roku w Ukrainie doszło do Euromajdanu. Jednak – jak pisze „Forbes” – tym wydarzeniom towarzyszyła rewolucja cyfrowa, która doprowadziła do aktywnego wprowadzenia do obrotu kryptowalut, np. bitcoinów.Ukraina z entuzjazmem zareagowała na bitcoiny. Wielu Ukraińców sięgnęło po tę walutę jako instrument strategii zabezpieczającej przed nadmiernymi wahaniami cen papierów wartościowych w warunkach wysokiej inflacji i niestabilnego kursu hrywny, który w tym czasie spadł o 80%. W 2014 roku w około pięciu tysiącach bankomatów BNK-24 w całym kraju pojawiła się mozliwość zakupu bitcoinów za gotówkę.  Jak pisze „Forbes”, w ubiegłym roku pewna ukraińska służba oferująca bitcoiny odnotowała pięciokrotny wzrost popytu. Jednocześnie rząd Ukrainy stara się zastosować te nowe technologie, sprzedając lub dzierżawiąc majątek państwowy na akcjach. 

 

* Były ukraiński premier, lider partii Front Narodowy Arsenij Jaceniuk w 2016 roku zadeklarował około 1,5 mln dolarów i 4 mln hrywien a także zbiory obrazów, monet, książek i prawa do marki handlowej „Арсенiй" - podaje strona telewizja 112. Ukraina. Ponadto w deklaracji elektronicznej Jaceniuka została podana broń palna, zabytkowe zegary kominkowe z świecznikami, biblioteka zabytkowych i współczesnych książek różnych autorów wydanych zarówno na Ukrainie, jak i zagranicą, oraz gotówka: 475 tys. dolarów i 300 tys. hrywien. Zgodnie z dokumentem były premier posiada działkę ziemi o powierzchni około 3 tys. m2 oraz dom mieszkalny o powierzchni 343,5 m2 i dom ogrodowy w Nowych Pietrowcach pod Kijowem a także dwa mieszkania i miejsca parkingowe w ukraińskiej stolicy i mieszkanie w Czerniowcach — podkreślono na stronie telewizji. Jaceniuk ma obecnie samochód Mercedes S, wynajmuje samochód Toyota Sequoia, jest posiadaczem 100 obligacji wojskowych i udziału w Czerniowieckiej Fabryce Wyrobów i Konstrukcji Żelbetonowych. Poza tym ma prawa autorskie do książki „Tajemnica bankowa czasów rewolucji pomarańczowej" a także kilka marek handlowych i nazw komercyjnych.

 

* „Wszystko, co dałoby się zrobić negatywnego na płaszczyźnie politycznej, Jaceniuk już zrobił (...)". Rosyjski sąd w mieście Jessientuki wydał zaocznie nakaz aresztowania ekspremiera Ukrainy Arsenija Jaceniuka, który został oskarżony o działalność kryminalną i popełnienie morderstwa z premedytacją. Podkreślono, że za Jaceniukiem w dniu 21 lutego wysłano międzynarodowy list gończy.Sam ekspremier nazwał decyzję sądu „wierutną bzdurą” i „próbą dyskredytacji”. Według niego ambasada Ukrainy w Rosji otrzymała kopię decyzji sądu. Politolog Iwan Meziucho w audycji radia Sputnik nazwał decyzję rosyjskiego sądu sprawiedliwą akcją ze strony organów prawa. Jednak, jego zdaniem, raczej nie można zakładać, że decyzja rosyjskiego sądu podważy opinię byłego premiera Ukrainy.  „Wydaje mi się, że decyzja sądu nie zdoła zdyskredytować go w większej mierze niż obecnie, gdyż wszystko, co dałoby się zrobić negatywnego na płaszczyźnie politycznej, Jaceniuk już zrobił. Ma duże problemy z rankingiem wyborczym na Ukrainie, Ukraińcy nie zapomnieli o jego zgubnej polityce, i tylko w walce pewnych treści ma on szansę na zajęcie miejsca w składzie parlamentu ukraińskiego nowej kadencji”- podkreślił Iwan Meziucho. Nie wykluczył on prawdopodobieństwa tego, że w celu powrotu do polityki Jaceniuk będzie wykorzystywać zaoczne aresztowanie w charakterze argumentu na swoją  korzyść. „W ogólnym zarysie Jaceniuk może uczestniczyć w polityce tylko na Ukrainie, przecież nie jest to działacz na skalę światową, jest to polityk na skalę ukraińską. Dlatego będzie robić wszystko, aby w jakiś sposób odzyskać swoje punkty w walce wyborczej. Tę sytuację związaną z decyzją sądu także będzie wykorzystywać na swoją korzyść. Będzie na wszystkie strony składać oświadczenia o tym, że Kreml się go boi. A przecież zdajemy sobie sprawę z tego, że aktualnie przestrzeń informacyjna Ukrainy jest przesiąknięta oświadczeniami o treściach antyrosyjskich” — powiedział politolog na zakończenie.  

 

* Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko skomentował decyzję SBU dotyczącą zakazu wjazdu do kraju rosyjskiej reprezentantki Konkursu Eurowizji 2017 Julii Samojłowej - podaje 112. Poroszenko nazwał decyzję Moskwy, by wysłać na konkurs właśnie Samojłową, „świadomą prowokacją". Ukraiński przywódca jest przekonany, że początkowo celem Rosji była „prowokacja", a nie chęć udziału w Eurowizji. „Cieszę się, że dzięki skutecznym działaniom ukraińskich władz tej prowokacji udało się zapobiec" — podkreślił polityk. Na podstawie wyników losowania Rosja miała wystąpić w drugim półfinale Eurowizji, który odbędzie się w Kijowie 11 maja. Finał konkursu jest zaplanowany na 13 maja. 

 

* Służba Bezpieczeństwa Ukrainy jest gotowa przyjść z pomocą rosyjskim służbom specjalnym w dochodzeniu w sprawie wybuchu w metrze w Petersburgu - oznajmił doradca szefa resortu Jurij Tandit.  „Wszystkie państwa mające doświadczenie w walce z terroryzmem zareagują na każde oświadczenie. Jeśli zajdzie potrzeba, również możemy pomóc, tak samo jak inne państwa, które już złożyły oświadczenia" — cytuje słowa Tandita strona telewizji 112 Ukraina. Eksplozja w tunelu między stacjami Siennaja Płoszczad' i Tiechnologiczeskij Institut 2 nastąpiła wczoraj ok. 14:30. Później na stacji Płoszczad' Wosstanija została znaleziona bomba domowej roboty, którą udało się rozbroić. Według najnowszych danych Ministerstwa Zdrowia w wyniku wybuchu zginęło 14 osób. 

 

* Szefowa Narodowego Banku Ukrainy Walerija Gontariewa zwróciła na siebie uwagę organów ścigania.Narodowe Biuro Antykorupcyjne przeprowadziło przeszukania NBU w sprawie defraudacji miliardów hrywien. Pieniądze były przeznaczone na refinansowanie kilku banków. Prokuratora Generalna grozi Gontariowej sądem. Eksperci twierdzą, że sprawy przeciwko obecnym urzędnikom rozpatrywane są na wniosek amerykańskich partnerów, którzy są zmęczeni obietnicami ze strony ukraińskiego rządu odnośnie wzmocnienia walki z korupcją. Według źródła RT w administracji ukraińskiego prezydenta Petro Poroszenko nie może wyprowadzić spod uderzenia nawet ludzi, którzy należą do jego najbliższego otoczenia. Walerija Gontariewa stanie przed sądem za masowe łamanie prawa, powiedział agencji informacyjnej UNN prokurator Prokuratury Generalnej Ukrainy Władysław Kucenko. „Znam wszystkie przyczyny przeszukań w NBU, ale niestety na podstawie etyki stosunków z NABU i współpracy między mną a NABU na razie nie mam prawa mówić o szczegółach. Ale mogę powiedzieć jedno: ujawniono krytyczną masę naruszeń prawa ze strony właśnie kierownictwa NBU i jego szefowej, co pozwala mi poinformować, że Gontariewa stanie przed sądem. Więcej nie mam prawa powiedzieć — w interesie dochodzenia” — powiedział. Kierownictwo NBU jest sprawdzane pod kątem udziału w defraudacji środków, które zostały przyznane na refinansowanie niektórych banków komercyjnych, wyjaśnił na antenie kanału telewizyjnego „1 + 1” szef Narodowego Biura Antykorupcyjnego Ukrainy Artiom Sytnik. Według niego potencjalne szkody mogą sięgać miliardów hrywien. Przed sąd trafi również wpływowy deputowany z „Bloku Petra Poroszenki” i partner biznesowy prezydenta Igor Kononienko, powiedział na antenie kanału telewizyjnego „112 Ukraina” były szef Służby Bezpieczeństwa Ukrainy Walentyn Naliwajczenko. „Trafią Kononienko, Granowski (Aleksander Granowski — wpływowy deputowany z «Bloku Petro Poroszenki» ), Gontariewa i tak dalej. Jestem o tym przekonany, ponieważ korupcja właśnie tych ludzi została udokumentowana przez nas już w czerwcu 2015 roku” — podkreślił. Dziś przedstawiciele USA żądają od Ukrainy stworzenia Sądu Antykorupcyjnego, który będzie mógł szybko i bezstronnie rozpatrywać takie przypadki.

 

* Ukraiński Blok Opozycyjny domaga się wprowadzenia zmian w memorandum z Międzynarodowym Funduszem Walutowym (MFW), bo wiele zobowiązań, jakie wzięły na siebie władze, może doprowadzić kraj do zguby - czytamy w oświadczeniu partii. MFW zaaprobował w poniedziałek wydzielenie Ukrainie kolejnej transzy pomocy w wysokości 1 mld dolarów, wzywając przy tym Kijów do „dalszych uczciwych wysiłków w zakresie spłaty długu suwerennego". Fundusz zaapelował do Ukrainy, by nie odkładała reformy emerytalnej, w tym także podwyższenia wieku emerytalnego. „Memorandum z MFW podpisywane jest w tajemnicy przed społeczeństwem, ludzie nie znają wszystkich zobowiązań, jakie biorą na siebie władze w imieniu państwa, a wiele z nich przynosi szkodę. Ich następstwa mogą doprowadzić kraj do zguby. Blok Opozycyjny domaga się wprowadzenia zmian w memorandum z MFW. Dzisiejsze kierownictwo nie posiada mandatu społeczeństwa na podwyższenie wieku emerytalnego i prywatyzację ziemi rolnej" — czytamy w opublikowanym we wtorek oświadczeniu. Zdaniem partii, podwyższenie wieku emerytalnego doprowadzi do ograniczenia długości życia, a otwarcie rynku ziemi rolnej zakończy się jej nielegalnym przejęciem i monopolizacją. „Otrzymanie  kolejnej transzy kredytu to żadne zwycięstwo, jak starają się nam wmówić ministrowie. To tylko wzrost długu zagranicznego, który będą spłacać nasze dzieci i wnuki. Pieniądze MFW nie pomogą w przywróceniu stabilnego wzrostu gospodarczego i w rozwinięciu sfery socjalnej" — przekazał Blok Opozycyjny. Czteroletni program pomocy finansowej MFW przewiduje w szczególności wsparcie finansowe w wysokości 17,5 mld dolarów. W 2017 roku Ukraina ma otrzymać kolejne 4,4 mld dolarów od MFW.

 

* Deputowani do Parlamentu Europejskiego z ramienia prawicowo-konserwatywnej frakcji „Europa Wolności i Demokracji Bezpośredniej" zarejestrowali poprawkę, która może zablokować przyjęcie rezolucji w sprawie ruchu bezwizowego dla Ukrainy - informuje „Ukrinform". Według danych agencji, autorem inicjatywy są brytyjscy, niemieccy i szwedzcy parlamentarzyści. Obrady nad wprowadzeniem ruchu bezwizowego ruszą 5 kwietnia, a już 6 zostanie przyjęta stosowna rezolucja. Zgodnie z regulaminem, projekt ustawy musi zostać zatwierdzony w Radzie UE. Dokument wejdzie w życie 20 dni po jego publikacji.

 

* MFW nie komentuje dochodzenia antykorupcyjnego w Narodowym Banku Ukrainy. Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) nie komentuje na razie sytuacji z dochodzeniem antykorupcyjnym w Narodowym Banku Ukrainy, jednak stanowisko kierownictwa może zostać ogłoszone w stenogramie z posiedzenia rady dyrektorów z 3 kwietnia — poinformował Ria Novosti przedstawiciel funduszu. „Nie mam komentarzy w tej sprawie. Stenogram z posiedzenia zostanie opublikowany razem z analizą, przygotowaną przez pracowników — być może, w ciągu najbliższych kilku dni" — powiedział, odpowiadając na pytanie, czy informacja o wszczęciu śledztwa antykorupcyjnego przeciwko zarządowi Narodowego Banku Ukrainy zaniepokoiła radę dyrektorów. W poniedziałek Międzynarodowy Fundusz Walutowy zdecydował o przyznaniu Ukrainie kolejnej transzy w wysokości miliarda dolarów w ramach programu pomocy finansowej — poinformowało biuro prasowe funduszu po posiedzeniu rady dyrektorów. Taka decyzja została podjęta pomimo tego, że dzień wcześniej podano do wiadomości, iż kierownictwo Narodowego Banku Ukrainy jest sprawdzane pod kątem związku z defraudacją środków, przeznaczonych na refinansowanie banków komercyjnych.

 

* Amerykańska gazeta Washington Post poinformowała o „nowych szczegółach rosyjskich ataków hakerskich”, rzekomo przeprowadzonych na Departament Stanu w 2014 roku. Według publikacji, która powołuje się na anonimowych przedstawicieli amerykańskich władz, „nowe szczegóły na temat incydentów w listopadzie 2014 roku pojawiły się w świetle nowych ostrzeżeń funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Narodowego (NSA) ze względu na wzrost agresji, która może mieć konsekwencje dla firm i organizacji, które nie są w stanie jej się oprzeć”.  Według byłego przedstawiciela władzy USA, gdy NSA odcinało komunikację pomiędzy centralą atakujących i wprowadziło do systemu informatycznego złośliwe oprogramowanie, to rzekomo tworzyło nowe połączenia.   „To była zacięta walka” — powiedział zastępca dyrektora NSA Richard Leggett. Jednocześnie on nie powiedział, z jakiego kraju dokładnie pochodzi zagrożenie cybernetyczne. Według źródła Washington Post „Rosja nie jest jedyną ważną „cyberpotęgą”. Jak pisze gazeta, w ostatnich latach Chiny i w mniejszym stopniu Iran zaczęli zachowywać się agresywnie w swoich próbach włamania się do systemu komputerowego USA. Według Leggetta „na szczęście NSA udało się śledzić taktykę i mechanizmy”, które wykorzystywali hakerzy. W szczególności, jak przekonują dawni przedstawiciele amerykańskich władz, którzy współpracują z NSA, zachodnim służbom wywiadowczym udało się nie tylko włamać do „rosyjskich komputerów”, ale także kamer w ich miejscu pracy. „Oni śledzili hakerów w tym czasie, kiedy ci wykonywali swoje manewry w systemach USA. Oni mogli również zobaczyć ich twarze” — pisze gazeta, powołując się na byłych przedstawicieli administracji USA.

 

* Antyrosyjska kampania w Stanach Zjednoczonych nabiera tempa... Były doradca prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa do spraw bezpieczeństwa narodowego Michael Flynn oświadczył FBI i kongresowi USA, że w zamian za immunitet przed prześladowaniem karnym gotów jest porozmawiać z agentami o „rosyjskich wpływach" na wybory w USA — donosi gazeta The Wall Street Journal, powołując się na źródła. Doktor habilitowany ekonomii, pracownik naukowy Instytutu Stanów Zjednoczonych i Kanady Władimir Wasyljew uważa, że presja wywierana na Michaela Flynna stanowi część składową szeroko zakrojonej kampanii przeciwko unormowaniu relacji amerykańsko-rosyjskich. „W senacie, w specjalnym komitecie do spraw wywiadu, już odbyły się pierwsze przesłuchania w tej sprawie. Demokraci przywiązują do nich bardzo duże znaczenie. Kilka dni temu wysunęli oni nawet projekt rezolucji, w myśl której na podstawie wyników przesłuchań można uznać, że domniemana ingerencja była akcją z zakresu wojny cybernetycznej. Teraz Flynn faktycznie oskarżany jest o zdradę stanu. Rozumiemy przecież, że wszystko to brzemienne jest w bardzo poważne konsekwencje dla całokształtu relacji rosyjsko-amerykańskich. Okazuje się więc, że każde kontakty, każdy postęp w naszych stosunkach mogą być uznane za akt zdrady stanu" — uważa Władimir Wasyljew. Według niego przeciwnicy prezydenta Donalda Trumpa korzystają obecnie z każdej nadarzającej się okazji dla stwarzania problemów aktualnej administracji Stanów Zjednoczonych. W tym także wykorzystują błędy samej administracji. „Wobec Flynna postąpiono bardzo brzydko. Oczywiście ma on pretensje do Donalda Trumpa. To oświadczenie adwokata byłego doradcy prezydenta, na które powołuje się The Wall Street Journal, może być zrozumiane w ten sposób, że Flynn może zemścić się na administracji prezydenta i powiedzieć coś, co sprzyjać będzie rozszerzaniu skali histerii. Również jest nader prawdopodobne, że w ten sposób chce on wrócić na wielką scenę polityczną. W każdym bądź razie komitet senatu do spraw wywiadu już dał do zrozumienia, że to dochodzenie będzie niemal podstawowym wydarzeniem na Kapitolu w ciągu kilku najbliższych miesięcy. Ta strategia zmierzająca do sparaliżowania administracji Donalda Trumpa dopiero nabiera tempa" — powiedział na zakończenie Władimir Wasyljew.

 

* „Prawdziwy problem polega nie na domniemanej pracy Flynna w interesie Rosji, lecz na jego pracy w interesach Turcji (...)".   „Były doradca do spraw bezpieczeństwa narodowego Donalda Trumpa Michael Flynn dał do zrozumienia, że gotów jest, w zamian za nietykalność, poinformować kongres o kontaktach swego szefa z Rosją. Będzie to kłamstwem, jednak czy ma on jakiekolwiek inne wyjście, skoro alternatywną jest więzienie?" — zaznacza w swym artykule docent Uniwersytetu Finansowego przy rządzie Federacji Rosyjskiej Geworg Mirzajan. Co się tyczy historii związanej z domniemanymi  kontaktami z Moskwą, to, zdaniem politologa Mirzajana, tak zwane „sensacyjne" kompromitujące materiały w zasadzie są kolejną fikcją natury moralnej i etycznej. Amerykańskie media ustaliły bowiem, że Michael Flynn nie tylko rozmawiał  z ambasadorem Kisliakiem, lecz również otrzymywał pieniądze za wystąpienia podczas imprez organizowanych przez RT, a także szereg amerykańskich spółek należących do rosyjskich biznesmenów. Honoraria za wystąpienia, a nawet za książki, otrzymują liczni emerytowani politycy i urzędnicy amerykańscy — i otrzymują za to nie kilkadziesiąt tysięcy dolarów, jak Flynn, lecz setki tysięcy, a nawet miliony. Jako osoby prywatne nie mają obowiązku składania sprawozdań z tych środków — pisze autor artykułu. Jego zdaniem problem polega na tym, że do już tradycyjnej historii w sprawie rzekomego agenta Moskwy obecnie doszła nowa, w którą on wmieszał się sam z własnej głupoty. Czyli prawdziwy problem polega nie na domniemanej pracy Flynna w interesie Rosji, lecz na jego pracy w interesach Turcji. Turecki rząd zapłacił Flynnowi prawie 500 tysięcy dolarów i to nie za prywatne wystąpienia, lecz za usługi w zakresie promowania swych interesów. W tym także za udział w kampanii  wymierzonej przeciwko Fethullahowi Gülenowi — tureckiemu kaznodziei, mieszkającemu w Stanach Zjednoczonych. Jest on wrogiem Erdogana. Ankara domaga się jego ekstradycji. Wobec tego Flynn podczas spotkania z tureckim ministrem spraw zagranicznych Mevlutem Cavusoglu rzekomo omawiał warianty wydania Fethullaha Gülena Turcji. Flynn sam w trakcie kampanii przedwyborczej Trumpa publicznie proponował dokonanie ekstradycji Fethullaha Gülena do Turcji. Otóż chodzi o konflikt interesów, brzemienny w późniejsze wysunięcie wobec Donalda Trumpa oskarżenia o zdradę stanu — pisze dalej Geworg Mirzajan. Przecież sieć Fethullaha Gülena jest aktywnie wykorzystywana przez CIA do obrony interesów Stanów Zjednoczonych za granicą. Ponadto, Flynn, działając w interesie tureckiego rządu, popełnił wykroczenie wobec ustawy z 1938 roku „O rejestracji obcych agentów", w myśl której miał on zarejestrować się w ciągu 10 dni w wydziale rejestracji obcych agentów Ministerstwa Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych. Za wykroczenia wobec tej ustawy uwzględniono karę w postaci mandatu w wysokości 10 tysięcy dolarów czy też pięciu lat pozbawienia wolności. Można nie mieć żadnych wątpliwości, że w ramach szeroko zakrojonej kampanii przeciwko Trumpowi sąd potraktuje błąd Flynna z pełną surowością. Nie ma też żadnych wątpliwości co do tego, że ta myśl już została przekazana do wiadomości Flynna. I były doradca prezydenta do spraw bezpieczeństwa narodowego, być może, zdecydował się na realną zdradę stanu — zaznacza autor publikacji. — Poprosił on o nietykalność przed prześladowaniem sądowym za wszystkie grzechy, proponując w zamian za to udostępnienie informacji na temat tak zwanego „rosyjskiego śladu" w amerykańskiej kampanii przedwyborczej. Ludzie o zdrowych zmysłach w Stanach Zjednoczonych zdają sobie sprawę z tego, że Flynn nie chce do więzienia, w związku z czym powie wszystko, czego zechcą od niego przeciwnicy Trumpa, dążąc do oskarżenia go o zdradę interesów narodowych i uzyskując w ten sposób podstawy dla wszczęcia procedury impeachmentu. Aktualnie komitet senatu do spraw wywiadu odrzucił prośbę Flynna o zapewnienie mu nietykalności w zamian za zeznania w „sprawie rosyjskiej". Jest to stanowisko bardzo słuszne: rybka musi wykonać jeszcze kilka ruchów, aby głębiej połknąć turecki haczyk. Umożliwi to następnie spokojne wyciąganie zdobyczy — konkluduje rosyjski politolog Geworg Mirzajan.

 

* Rada miejska amerykańskiego Cambridge w stanie Massachusetts przyjęła rezolucję, wzywającą do rozpoczęcia śledztwa ws. możliwości impeachmentu prezydentaDonalda Trumpa — przekazuje agencja Associated Press.Według informacji agencji rezolucja wzywa do przeprowadzenia dochodzenia i wyjaśnienia, czy kontakty biznesowe Trumpa naruszają artykuł amerykańskiej konstytucji, zakazujący urzędnikom państwowym przyjmowania prezentów lub wynagrodzenia od zagranicznych państw, rządu federalnego lub władz stanowych. Poinformowano, że za przyjęciem rezolucji zagłosowało siedmiu członków rady, przeciwko — jeden, a jeszcze jeden wstrzymał się od głosu.

 

* Państwa UE od 7 kwietnia wzmocnią środki kontroli na granicy Strefy Schengen - podaje Polonijne Centrum Kultury w Kaliningradzie, powołując się na krajowe media. Poczynając od 7 kwietnia każda osoba przekraczająca zewnętrzną granicę państw Strefy Schengen będzie poddawana dokładniejszej kontroli. Dotyczy to nawet mieszkańców UE, którzy wcześniej przechodzili minimalną procedurę. Reforma Kodeksu Granicznego Schengen są reakcją UE na utrzymujące się zagrożenie terrorystyczne. Zaostrzenie zasad kontroli doprowadzi do wydłużenia granicznych procedur. Straż Graniczna RP podjęła środki w celu minimalizacji negatywnych skutków wprowadzanych zmian.

 

* Decyzja w sprawie Brexitu może doprowadzić do najbardziej znaczącej dla Wielkiej Brytanii utraty suwerenności - czytamy w przemówieniu prezydenta Niemiec Franka-Waltera Steinmeiera, które przywódca państwa niemieckiego wygłosi dzisiaj w Parlamencie Europejskim w Strasburgu.Fragmenty przemówienia opublikowała agencja Reuters. „Prawdopodobnie Brexit jest najbardziej znaczącą utratą brytyjskiej suwerenności… Jeśli nie zrobimy z Europy pełnowartościowego gracza na arenie światowej, my wszyscy z osobna staniemy się piłkami dla innych graczy" — uważa prezydent. Według słów Stenmeiera „złudzeniem jest twierdzenie, że za pomocą wyjścia z UE można uzyskać pełną kontrolę nad swoim państwem", brytyjscy nacjonaliści „nie mogą spełnić tej obietnicy". Uznał za „nieodpowiedzialne" przekonywanie ludzi do tego, że „państwo europejskie samo lub poza UE będzie miało większe wpływy i możliwości do realizacji interesów gospodarczych". Podkreślił, że Niemcy są zainteresowane  zachowaniem UE i ponoszą w tej kwestii „szczególną odpowiedzialność" jako największe państwo wspólnoty, lecz zdają sobie sprawę z „granic swoich możliwości". Steinmeier dodał, że Berlin chce być „europejskimi Niemcami". Wcześniej niektórzy europejscy politycy oświadczali, że Niemcy dążą do „germanizacji Europy". Wcześniej stały przedstawiciel Wielkiej Brytanii przy UE sir Tim Barrow przekazał przewodniczącemu UE Donaldowi Tuskowi podpisany przez brytyjską premier Theresę May list zawierający oficjalne powiadomienie o wystąpieniu królestwa z UE. Zgodnie z art. 50 o wystąpieniu z UE traktatu lizbońskiego Wielka Brytania powinna opuścić Unię 29 marca 2019 roku — dokładnie dwa lata po uruchomieniu Brexitu. 

 

* Siedem osób zginęło podczas eksplozji w fabryce produkującej fajerwerki w Portugalii. Wybuch w fabryce fajerwerków w miasteczku Penajóia, w dystrykcie Lamego w Portugalii, zabił siedem osób — informują portugalskie media. Macario Rebelo, przewodniczący miejscowego zgromadzenia Freguesia de Avões powiedział dziennikarzom, że wszyscy, którzy znajdowali się na terenie fabryki, zginęli.  Doszło do trzech eksplozji, dodał. Pierwsza miała miejsce między 17:30 a 18:00 czasu lokalnego.  

 

* Damaszek uważa plany Ankary rozpoczęcia nowej operacji w Syrii, a także obecność tureckich wojsk na terytorium Syrii, za rażącą agresję przeciwko suwerenności kraju, powiedział RIA Novosti syryjski ambasador w Rosji Riyad Haddad. Prezydent Turcji Tayyip Erdogan powiedział w poniedziałek, że Ankara przygotowuje się do nowej operacji w Syrii po tym, jak operacji „Tarcza Eufratu” została zakończona. „Niezależnie od tego, czy pierwsza operacja została zakończona, czy też nie, albo jeśli on (prezydent Turcji — red.) chce rozpocząć drugą operację, od początku uważamy, że obecność tureckiej armii na naszym terytorium jest okupacją. Jest to rażąca agresja przeciwko suwerenność naszego kraju” — powiedział Haddad. „I nasza pozycja nie ulegnie zmianie w stosunku do obecności tureckiej armii na naszym terytorium, nawet jeśli rozpocznie się druga operacja” — podkreślił ambasador. Turecka armia 24 sierpnia ubiegłego roku rozpoczęła operację „Tarcza Eufratu” przeciwko terrorystom zakazanej w Rosji grupy terrorystycznej PI. Z udziałem syryjskiej opozycji zdobyła pograniczne miasto Dżarabulus w północnej Syrii, a także Al-Bab. Premier Turcji Binali Yildirim oświadczył w środę o jej pomyślnym zakończeniu, dodając, że w przypadku zagrożenia bezpieczeństwa kraju możliwa jest nowa operacja.

 

* Damaszek uważa, że​​Izrael wspiera ugrupowania terrorystyczne w Syrii, zamierza reagować na każdą agresję ze strony Izraela, powiedział RIA Novosti ambasador Syrii w Rosji Riyad Haddad. „W tym czasie Izrael próbuje wspierać grupy terrorystyczne, które są na naszym terytorium. I jak tylko Izrael czuje, że grupy terrorystyczne słabną, natychmiast interweniuje, aby je wspierać. Dlatego będziemy reagować na wszelkie agresje ze strony Izraela, jak odpowiedzieliśmy ostatnim razem, zestrzeliwując jeden z samolotów i strzelając do drugiego. Będziemy robić to samo, jeśli powtórzy się taka sytuacja” — powiedział ambasador.  Pod koniec marca izraelskie siły powietrzne zostały ostrzelane z ziemi po tym, jak zaatakowały cele na terytorium Syrii. Wtedy syryjska armia oświadczyła, że​​żołnierzom artylerii przeciwlotniczej udało się zestrzelić jeden z samolotów biorących udział w nalocie. Izrael z kolei zaprzeczył i powiedział, że jeden z syryjskich pocisków został przechwycony przez system obrony przeciwrakietowej. Celem uderzenia, według nich, była kolumna z bronią dla bojowników libańskiego ruchu „Hezbollah”, którzy walczą po stronie prezydenta Baszara al-Asada. Izraelski minister obrony Avigdor Lieberman obiecał, że również w przyszłości będzie zapobiegał dostawom broni dla „Hezbollah” i zagroził, że zniszczy syryjskie baterie przeciwlotnicze Syrii, jeśli te znów otworzą ogień do samolotów biorących udział w tym zadaniu. Komentując to oświadczenie, prezydent Syrii Baszar al-Asad podkreślił, że ochrona granic kraju jest prawem i obowiązkiem Syryjczyków, a polityka jego państwa nie zależy od tego, z jakimi oświadczeniami występuje Ministerstwo Obrony Izraela.

 

* Premier Izraela Binjamin Netanjahu oświadczył, że Izrael będzie kontynuował bombardowania celów na terytorium Syrii, o czym poinformował prezydenta Rosji Władimira Putina - donosi gazeta „Maariv". „Jeśli jest możliwość operatywnego działania i dane wywiadowcze — atakujemy, i to się nie zmieni" — powiedział Netenjahu na briefingu podczas swojej wizyty w Chinach, zdradzając szczegóły rozmowy z Władimirem Putinem. Według niego Rosja nie wprowadzała żadnych ograniczeń dla Izraela w kwestii działalności wojskowej w Syrii.

 

* USA nie poprą udziału prezydenta Syrii Baszara Asada w wyborach i nie uważają, by syryjski naród tego chciał - oświadczyła stała przedstawicielka USA przy ONZ Nikki HaleyW czasie oficjalnej ubiegłotygodniowej wizyty w Ankarze Sekretarz Stanu USA  Rex Tillerson oświadczył, że o losie Asada powinien przesądzić naród syryjski. Zapytany przez Ria Novosti, czy oznacza to, że USA zaakceptują fakt udziału Asada w nadchodzących wyborach, Haley odpowiedziała: „Nie, nie oznacza to naszej akceptacji".Nie wydaje nam się, by syryjski naród chciał w dalszym ciągu widzieć Asada na stanowisku prezydenta kraju  — powiedziała Haley dziennikarzom.

 

*  „Gazeta Polska” podała informację, że Ireneusz Jabłoński, znany konserwatywny ekspert ekonomiczny, pracował jako „nielegał” dla służb specjalnych Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej.Jabłoński po ukończeniu Politechniki Łódzkiej sam w styczniu 1988 roku wyraził chęć pracy dla organów bezpieczeństwa. Motywował to chęcią wzięcia od życia „czegoś więcej” i przeżycia przygody przeznaczonej tylko dla nielicznych wybrańców. Werbujący go esbecy byli pod wrażeniem jego ponadprzeciętnych zdolności, inteligencji, szczerości i deklarowanego „światopoglądu materialistycznego”, dlatego szybko przeznaczono go do roli „nielegała” – agenta działającego w obcym państwie pod przykrywką i fikcyjnymi danymi. Sam Jabłoński oferował nie tylko zdobywanie informacji, ale też zdobywanie pieniędzy dla SB. Z racji niemieckiego pochodzenia (jego dziadek podpisał w czasie wojny Volkslistę) przeznaczono go do działania w Republice Federalnej Niemiec. Otrzymywał regularne wynagrodzenie młodszego inspektora SB. W 1997 roku wycofał się z kandydowania w wyborach parlamentarnych. Być może powodem była uchwalona w kwietniu tego roku ustawa lustracyjna. Sam Jabłoński nie wypiera się tych faktów: – Może nawet większość aparatu państwa zachowywała się niegodnie, jednak niektóre elementy polskiej racji stanu są ciągłe – mówi „Gazecie Polskiej”. Ireneusz Jabłoński wydał oświadczenie w tej sprawie. Jabłoński był wieloletnim działaczem Unii Polityki Realnej, ekspertem Centrum im. Adama Smitha, funkcjonariuszem administracji samorządowej (był burmistrzem Łowicza, obecnie jest wiceprezydentem Łodzi), dyrektorem BRE Banku S. A., wiceprezesem Banku Pocztowego, wiceprezesem Banku Częstochowa S. A., wchodził w skład zarządu spółek leasingowych. Jako wiceprezydent Łodzi odpowiada m.in. za kontakty z Chinami mające na celu utworzenie tzw. Nowego Szlaku Jedwabnego.

 

* Oskarżenia wysunięte przez prokuraturę generalną pod adresem rosyjskich kontrolerów lotów i „osoby trzeciej" o umyślne sprowokowanie katastrofy samolotu Tu-154 prezydenta Lecha Kaczyńskiego pod Smoleńskiem wywołały szeroko zakrojoną dyskusję w środowisku specjalistów, w mediach i wśród blogerów zarówno w Polsce, jak też w Rosji. Ekspert Jurij Borisionok w wywiadzie dla radia Sputnik przypomniał, że, według sprawozdania na temat wyników dochodzenia technicznego opublikowanych przez Międzypaństwowy Komitet Lotniczy MAK w 2011 roku, za bezpośrednią przyczynę katastrofy uznano decyzję załogi o rezygnacji z lądowania na lotnisku awaryjnym, natomiast za przyczyny natury systemowej — braki w zabezpieczaniu lotu i wyszkoleniu załogi. Zdaniem Borisionka Polska stara się przedłużać swoje rozgrywki polityczne wokół tragedii związanej z Tu-154.  „Przedstawiciele aktualnych władz Polski z partii Prawo i Sprawiedliwość od chwili katastrofy wyimaginowali sobie jakąś odpowiednią dla nich prawdę, jakiej szukają teraz z bardzo wątpliwym wynikiem. Oświadczenie prokuratury wykazuje, że wysunięta wcześniej wersja odnośnie wybuchu na pokładzie nie była przez nikogo i niczym potwierdzona. Wobec tego powstał pomysł prolongaty dochodzenia, rozpoczęcia jeszcze jednego etapu w tym śledztwie, i nic ponadto. Przecież nie chodzi o żadne udowodnione zarzuty, lecz jedynie o to, że te zarzuty w trakcie nowego dochodzenia mają być albo udowodnione, albo też uchylone. Polska zwróci się do Rosji o pomoc prawną w przesłuchaniu rosyjskich kontrolerów lotów. Polscy prokuratorzy są przekonani, że będą oni współpracować z Federacją Rosyjską, gdyż inaczej nie potrafią niczego udowodnić. Wydaje mi się, że wszystko to jest jedynie dążeniem Warszawy do przeciągania w nieskończoność tej wątpliwej przecież przyjemności stwarzanej przez rolzgfrywki polityczne wokół samolotu Tu-154" — powiedział Jurij Borisionok.

 

* Atomowy okręt podwodny „Kazań" projektu 885M typu „Jasień -M", zwodowany pod koniec marca będzie prawdziwym „postrachem" Marynarki Wojennej USA - uważa sprawozdawca gazety National Interest Dave Majumdar. Jest on przekonany, że takiego rywala jak „Kazań" amerykańska Marynarka Wojenna jeszcze nie widziała. „Jak tylko okręt podwodny stanie się częścią uzbrojenia, zamieni się w najstraszniejszego przeciwnika, jakiego widziała nasza flota" — pisze sprawozdawca. Jego opinię podziela pracownik naukowy Wojskowo-Morskiego Centrum Analitycznego (Center for Naval Analyses) Michael Kofman. „Wygląda na to, że jest to najbardziej perspektywiczny okręt atomowy z tych, które kiedykolwiek zbudował nasz potencjalny przeciwnik. Okręty podwodne projektu 885M — są najlepszy w swojej klasie" — podkreślił ekspert. „Kazań" odróżnia się od poprzedników doskonalszym wyposażeniem elektronicznym, ulepszona konstrukcją korpusu, nowymi aparatami torpedowymi i zmodernizowanymi wyrzutniami pocisków manewrujących „Kalibr" i „Oniks". Oprócz tego w okrętach podwodnych projektu 885M w pełnym zakresie została zrealizowana zasada „wielofunkcyjności":  potrafią one likwidować nie tylko cele nawodne i podwodne, ale również obiekty na lądzie. Majumdar uważa, że nowy atomowy okręt podwodny będzie wykorzystywany przede wszystkim do „polowań na amerykańskie strategiczne atomowe okręty podwodne".„Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że Rosjanie mają doświadczenie, które pozwoli na budowę podobnych śmiercionośnych okrętów podwodnych" — reasumuje autor artykułu.

 

* Moskwa dyslokowała i będzie nadal dyslokować pododdziały wojsk rakietowych w ramach planu przygotowania bojowego rosyjskiej armii, m.in. na terytorium obwodu kaliningradzkiego. Te działania nie są sprzeczne z prawem międzynarodowym, bo dokonywane są na terytorium Federacji Rosyjskiej – poinformowało we wtorek rosyjskie MSZ. „Jeśli chodzi o dyslokacje mobilnych systemów rakietowych Iskanderw obwodzie kaliningradzkim, to chcielibyśmy znowu zwrócić uwagę na to, że strona rosyjska nigdy nie ukrywała, że przeprowadza podobne działania militarne. Pododdziały wojsk rakietowych wielokrotnie były dyslokowane i będą dyslokowane w ramach planu przygotowania bojowego Sił Zbrojnych Rosji, m.in. w obwodzie kaliningradzkim. Odbywa się to na rosyjskim terytorium, nie jest sprzeczne z jakimikolwiek umowami międzynarodowymi lub porozumieniami” – czytamy w odpowiedzi rosyjskiego resortu polityki zagranicznej na wywiad udzielony przez zastępcę sekretarza generalnego NATO Rose Gottemoeller rosyjskim mediom.

 

* Zakaz produkcji w Rosji produktów z wykorzystaniem żywności genetycznie modyfikowanej jest odpowiedni i w ciągu najbliższych 50-100 lat państwo będzie mogło się spokojnie bez nich obejść, powiedział dziennikarzom członek Rosyjskiej Akademii Nauk, były dyrektor Instytutu Cytologii i Genetyki Władimir Szumnyj. „Nie mamy problemów ze stworzeniem genetycznie modyfikowanych organizmów. Jest przepis, który tego zabrania. Nie ma ich u nas. Możemy na razie spokojnie żyć bez własnych GMO przez 50-100 lat” – powiedział naukowiec. Z kolei wicedyrektor Federalnego Ośrodka Badawczego Instytutu Cytologii i Genetyki Rosyjskiej Akademii Nauk Iwan Lichenko nazywa zakaz produkcji GMO w Rosji całkowicie prawidłowym.Uważamy, że w naszym państwie są zasoby naturalne i rolne, które pozwalają nam w 100% obejść się bez organizmów genetycznie modyfikowanych. Trzymamy się tej zasady – powiedział. Szymnyj podkreślił, że choć w Rosji i nie produkuje się GMO, to państwo kupuje wiele żywności za granicą, gdzie stosowane są takie technologie. Jednak, według niego, same organizmy genetycznie modyfikowane nie niosą w sobie zagrożenia dla człowieka. Kupujemy dość dużo żywności za granicą: soję, kukurydzę, warzywa. Wiele z nich jest GMO, w ich genom włączone są inne geny i wykazują one parametry zadowalające nas. Ale przyroda się o to zatroszczyła i nie ma żadnej tragedii. Właściwie bez przerwy  jemy cudze geny: mikrobów, zwierząt, ryb. Do tego trzeba podchodzić spokojnie – powiedział naukowiec. Dyrektor Instytutu Cytologii i Genetyki Nikołaj Kołczanow dodał, że problem GMO polega nie tyle na samych modyfikowanych genetycznie organizmach, ale na ciężkich preparatach chemicznych, które stosowane są do ich uprawy. „Problem genetycznie modyfikowanych roślin trzeba przenieść na inny poziom, dlatego, że każda taka roślina sztucznie opracowana i stworzona przez wielkie firmy  jest związana z wykorzystaniem ciężkiej chemii. Czy chcemy, aby i u nas stworzono pas ciężkiej chemii przy uprawie roślin rolnych? Należy oddzielać same rośliny genetycznie modyfikowane od technologii ich uprawy, która zanieczyszcza środowisko” – uważa naukowiec. 

* Projektantka czerwonej sukienki Marii Zacharowej powiedziała, że materiały dla rzeczniczki przysyłane są w prezencie.Ubrania szyte są z naturalnych materiałów, specjalnie dla niej – wyjaśnia projektantka Jelena Szypilowa. Czerwona sukienka rzeczniczki MSZ Rosji Marii Zacharowej, w której przyszła niedawno na briefing, również została uszyta specjalnie dla niej – powiedziała projektantka.  Szyliśmy ją na zamówienie, specjalnie dla Marii. Ona ma określone wymagania wobec materiału: żeby się nie gniótł, żeby był naturalny. Nawet, jeśli to sukienka przemysłowa,  to my szyjemy ją dla Marii z innego materiału – wyjaśnia Szypilowa. Jednocześnie, jak dodała projektantka, europejscy dostawcy wiedząc, że ubranie będzie szyte dla Zacharowej, przysyłają materiały bezpłatnie. Czarne guziki na sukience, jak wyjaśniła projektantka, zostały wykonane z czarnego agatu, a odcień ubrania jest bardzo modny w tym sezonie.  Materiał to jedwab z wiskozą. Sukienka w stylu oficjalnym, według dress-codu. Teraz kolor czerwony jest modny. Kolor, który miała na sobie Maria to szkarłat, najmodniejszy trend tego sezonu – sprecyzowała projektantka. W mediach na Zachodzie coraz częściej spotyka sie przekonanie, ze kult Marii Zacharowej zapowiada jej awans na ministra spraw zagranicznych Rosji po odejściu Ławrowa na emeryturę. 

 

 

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031