Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
3841 postów 1811 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Orwell to pikuś (cz.I)

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

OBSERVATORIUM BOGUSLAVIANUM (03): Chiny przymierzają się do wprowadzenia gigantycznego systemu pełnej cyfrowej kontroli swych obywateli. Oto próba opisu tego systemu i garść pierwszych refleksji.

 

 

                    

Ponieważ „usiadłem na dużym chińskim projekcie” i będę się nim zajmował (tylko od strony językowej, oczywista) przynajmniej przez dwa najbliższe lata, mam obecnie więcej danych z chińskich źródeł oraz obserwacji z tamtego rejonu. Na temat samego projektu nic, rzecz jasna, pisał, ani na żadne pytania odpowiadał nie będę (i każda osoba dorosła rozumie dlaczego), ale na moim blogu pojawi się więcej materiałów z Chin i w ogóle z Dalekiego Wschodu (Japonii, Korei, Wietnamu itp.). Zaczynam od tematu, który wydaje mi się szczególnie interesujący i o którym wiem już stosunkowo dużo, czyli od wdrażanego właśnie w Chinach, unikalnego w skali świata, cyfrowego systemu totalnej kontroli ludności, zwanego Systemem Kredytu Społecznego, po chińsku 社会信用系 [shèhuì xìnyòng xìtǒng]. Materiał wychodzi mi na tyle duży i gęsty, że podzielę go na dwa, a może więcej odcinków, które mam nadzieję ukończyć jeszcze w tym tygodniu. Na razie dziś  leci pierwszy…

W roku 2010 uruchomiono program pilotażowy pierwszej wersji tego systemu w powiecie Suining w prowincji Jiangsu na północ od Szanghaju. Jest to cenna wskazówka na temat tego, jak dojrzały projekt miałby wyglądać w praktyce. Od roku 2010 miejscowe władze przyznawały obywatelom punkty wyróżnień za wszelkie przejawy dobrego i pożądanego zachowania oraz za rozmaite zasługi i osiągnięcia społeczne jak np. zdobycie krajowej nagrody w jakiejś dziedzinie. Jednocześnie odejmowano punkty za każde przewinienie, w tym np. za łamanie przepisów drogowych lub „nielegalne prośby u władz o pomoc”,czyli 非法请愿上级提供帮 [fēifǎqǐng yuàn shàngjí tígōng bāngzhù]. Ci, którzy osiągnęli najlepszą punktację kwalifikowali się do nagród, takich jak przyspieszone awanse w miejscu pracy albo przeskoczenie kolejki w oczekiwaniu na mieszkanie.

Projekt okazał się klapą. Dane, na których oparto ówże scoring okazały się niepełne, a system niedopracowany. W państwowym Dzienniku  Chińskiej Młodzieży  (中国青年 [Zhōngguó qīngnián bào]) zamieszczono krytykę projektu, która spotkała się z dużą aprobatą czytelników. Szczególnie zjechano w niej pomysł punktów karnych za składanie niepotrzebnych petycji do władz, pisząc nawet przy tej okazji, że „to raczej ludność powinna była oceniać urzędników, a nie urzędnicy ludzi” (们应该对政府雇员进行评级,而政府对他们评级 [rénmen yīnggāi duì zhèngfǔgùyuán jìnxíng píngjíér zhèngfǔduì tāmen píngjí]). Inna państwowa gazeta – anglojęzyczny Beijing Times poszła jeszcze dalej, porównując cały pomysł do „świadectw dobrego obywatela” (good citizen certificates), jakie wydawali Japończycy w czasie okupacji Chin.

Wydaje się jednak, że KPCh i rząd chiński liczyły się z takim wynikiem i pozostają zupełnie niezrażone niepowodzeniem pierwszej próby praktycznej oraz jej krytyką. W roku 2014 opublikowano tzw. Zarys Planu (规划大纲 [guīhuà dàgāng]) wielkiego systemu, a w rok później jego bardziej szczegółowe rozwinięcie. Około 30 samorządów lokalnych już zbiera całą parą dane do systemu według zadanej im procedury i logiki. Plan jest niezwykle ambitny i otwarcie zmierza do wpływania na zachowania całego społeczeństwa. We wspomnianym Zarysie Planu, znajdziemy zdanie, które otwartym tekstem stwierdza, iż do roku 2020 „pozwoli on obywatelom wiarygodnym podróżować gdziekolwiek chcą, ale obywatelom zdyskredytowanym trudno będzie zrobić nawet jeden krok” (它将允许可信任的在天堂下的每个地方漫游,同时使得难以为难的人采取一个单一的步骤 [Tā jiāng yǔnxǔkěxìnrèn de zài tiāntáng xiàde měi gèdìfāng mànyóu, tóngshíshǐdénányǐwéinán de rén cǎiqǔyīgèdānyīde bùzhòu]). Mamy więc perspektywę, przy której Orwell to pikuś, a jego wizja to miła, choć trochę wąska i kamienista plaża.

Przy takim założeniu wdrażany obecnie w Chinach projekt odpowiada jednak na najważniejsze problemy, przed jakimi od jakiegoś już czasu stoi KPCh: widoczny upadek zaufania do instytucji publicznych, a jednocześnie rosnąca potrzeba śledzenia zmieniających się poglądów i zainteresowań chińskiego społeczeństwa bez konieczności oddania mu inicjatywy w głosowaniu. System ma zbierać dane na temat uczciwości i wiarygodności zarówno zwykłych obywateli, jak też firm i urzędników oraz innych funkcjonariuszy państwa.

Mimo wielu lat dużego wzrostu gospodarczego, niezadowolenie społeczne z powodu rozpowszechnionej korupcji w Chinach rośnie. Seria skandali i afer, począwszy do budowlanego partactwa, które wychodzi na jaw przy kataklizmach, aż po przedatowane i podrabiane szczepionki sprawia, że w społeczeństwie chińskim panuje cynizm w ocenie moralności chciwych zysku przedsiębiorców oraz zwątpienie w zdolności rządu do wdrażania i egzekucji prawa. System punktacji społecznej ma to zmienić poprzez identyfikację i napiętnowanie skorumpowanych urzędników oraz firm, które sprawiają Chińczykom kłopoty w ich codziennym życiu.  

Może on jednak także posłużyć, i zapewne posłuży, większemu wścibianiu nosa przez państwo w prywatne sprawy ludzi oraz głębszej kontroli obywateli. W wielu innych krajach ludzie zazwyczaj straszą się opowieściami o tym, jak taki wielki system zbierania danych może służyć Wielkiemu Bratu. W Chinach jest jednak inaczej. Panuje tam system jednopartyjny, z niewielką kontrolą tego, co się dzieje na górze, z długą tradycją wzajemnej kontroli ludności i z bardzo silnym przywódcą (Xi Jinping), który wydaje się być bardziej skłonny do trzymania wszystkich krótko za twarz niż jego poprzednicy. Zakres działania systemu zależeć więc będzie od tego, co rząd naprawdę zamierza osiągnąć, czy sprawdzi się technologia, oraz w jaki sposób partia odniesie się do wyrażanych publicznie obaw.

Zacznijmy od intencji.Zarys Planu z roku 2014 stwierdza m.in., że „rząd przywiązuje wielką wagę do budowy systemu punktacji społecznej” (政府高度重视建设社会信用体 [zhèngfǔgāo dùzhòng shìjiàn shèshèhuì xìnyòng tǐxì]), co sugeruje, że program ten ma imprimatur tow. Xi Jianpinga oraz tow. Li Keqianga, czyli prezydenta i premiera. Dalej czytamy także, iż “system punktowy jest ważnym elementem zarządzania społeczeństwem”  (社会信用是社会治理系统的重要组成部 [shèhuì xìnyòng shì shèhuì zhìlǐxìtǒng de zhòngyào zǔchéng bùfèn]), a to oznacza, że stanowi oficjalny instrument polityki.

Dokument nie przesądza wprawdzie, jak system ma działać, ale dość dokładnie określa jego cele. Generalnie ma umocnić zaufanie do rządu przez poprawę skuteczności jego działania dzięki gromadzeniu wielkiej ilości łatwo obrabialnych danych.  Ma również wyłapać i wyeliminować firmy, które oszukują i sprzedają produkty niebezpieczne lub o sfałszowanej jakości. Zarys Planu stwierdza też, że system ma „podtrzymywać zaufanie i karać za łamanie zaufania w całym społeczeństwie” (鼓励保持信任,惩罚打破整个社会的信 [gǔlìbǎochíxìnrèn, chéngfádǎpòzhěnggèshèhuìde xìnrèn]) i że ma stać się „ważną podstawą budowy harmonijnego społeczeństwa socjalistycznego” (是构建社会主义和谐社会的重要基础 [shì gòujiàn shèhuì zhǔyìhéxiéshèhuìde zhòngyào jīchǔ])

Myślenie to pozostaje w zgodzie z długą tradycją KPCh, która zawsze używała narzędzi kontroli biurokratycznych do ograniczania swobód jednostki w imię dyscypliny społecznej. Praktycznie każdy Chińczyk ma tzw.  [hùkǒu] czyli „zameldowanie” (domicyl), które przypisuje go do miejsca, gdzie przysługują mu świadczenia społeczne i usługi. Do niedawna ogromna większość miała też własną „teczkę osobową” czyli 档案 [dǎng'àn], dosł. „zapis, rejestr”, w której gromadzono wszystkie świadectwa szkolne, dyplomy, certyfikaty, świadectwa pracy i dokumenty płacowe, zbierane dla każdego aż do emerytury, a właściwie aż do śmierci i nawet dla postępowania spadkowego. Oba te systemy kontrolne zostały ostatnio poluzowane, zwłaszczadǎng'àn, ale oba wciąż istnieją. Trzeba tu zaznaczyć, że ogromna większość obywateli dobrze się z nimi czuje, ponieważ przenoszą one cały ciężar dokumentacji i udowadniania uprawnień na państwo i administrację. W mediach pojawiły się nawet liczne głosy w ich obronie.

Wykorzystując to nastawienie państwo wymaga także, aby pracownicy administracji, wyższych uczelni i w ogóle budżetówki zdawali swoje paszporty do depozytu „dla bezpiecznego przechowywania” (为安全存储 [wéi ānquán cúnchǔ]). W rejonach bardziej niespokojnych, takich jak Tybet albo Xinjiang (Sinkiang Ujgurski) od wszystkich posiadaczy paszportów wymaga się, aby po każdym powrocie zdawali je do depozytu policji. Tak było i u nas w PRL.

 

Również system kar i nagród za zachowanie i postawy obywateli jest w Chinach uznaną od dawna prerogatywą władz. Skrajnym przykładem w tym względzie była  słynna chińska „polityka jednego dziecka” 一个孩子政策  [yīgè hái zǐzhèngcè], obecnie także poluzowana i dopuszczająca dwoje dzieci w rodzinie. Ale nie tylko ona. Chińska „Ustawa o prawach i interesach osób starszych” (po chińsku: 中华人民共和国老年人权益保障法[Zhōnghuá rénmín gònghéguó lǎonián rén quányìbǎozhàng fǎ]) z 2013 roku nakłada – pod rygorem grzywny lub więzienia - na wszystkie dorosłe dzieci obowiązek „częstego” odwiedzania rodziców powyżej 60 roku życia. O tym, co znaczy „częste odwiedzanie” (经常访问 [jīngcháng fǎngwèn]) decyduje sąd. Sprawę może wnieść nie tylko zaniedbywany rodzic, ale także zarząd wspólnoty, w której taki starzec żyje, opiekunowie społeczni, urzędnicy itp. Kilka osób już zostało skazanych z tego tytułu i zapowiedziano, że takie wyroki – choć jak dotąd łagodne – będą wprowadzane do „teczki osobowej”, ale nie ma dowodów, że już to się robi.  Gdyby miało to stać się realną groźbą, to niezależnie jak łagodna byłaby sama kara, już tylko sam fakt jej uwiecznienia w aktach byłby dla Chińczyka bardzo dotkliwy i zapewne odstraszający.

Teczki osobowe są podstawą rozległego „systemu nagród administracyjnych” (奖励制度管 [jiǎnglìzhìdùguǎnlǐ]), w ramach którego w całych Chinach setki tysięcy ludzi każdego roku otrzymują od państwa różne zaszczyty, odznaczenia i tytuły, w tym takie jak np „cywilizowany obywatel” 文明公民 [wénmíng gōngmín], „wyróżniający się kierownik” 优秀干 [yōuxiù gànbù]lub nawet „osoba o wyższej duchowości” 精神先进的个 [jīngshén xiānjìn de gèrén]. Zdobywcy tych tytułów są nagradzani premiami, podwyżkami emerytury, lepszą kategorią ubezpieczenia zdrowotnego oraz prawem do przesunięcia się w kolejce po mieszkanie o odpowiednią liczbę oczek. System nagród jest przez władze państwa o wiele bardziej ceniony niż system kar i uważany za dużo bardziej skuteczny jako narzędzie zarządzania. W ubiegłym roku w przededniu 1 Maja wszystkich siedmiu członków stałego komitetu Biura Politycznego KPCh, najwyższego ciała decyzyjnego w Państwie (Xi Jinping, Li Keqiang, Zhang Dejiang, Yu Zhengsheng, Liu Yunshan, Wang Qishan, Zhang Gaoli), wzięło udział w ceremonii rozdania nagród2968 laureatom krajowego programu Wzorowego Pracownika  (模型工作者 [móxíng gōngzuò zhě]). To o czymś świadczy.

Całkowity i szczelny nadzór nad wszystkim i wszystkimi, w coraz większym stopniu wspomagany technikami cyfrowymi, jest w zamierzeniu rządzących kluczem do panowania nad Chinami. W wielu częściach kraju wprowadzono system wzajemnego nadzoru jednego bloku przez inny blok, co w Chinach nazywa się  „zarządzaniem sieciowym” (网格管理 [wǎng géguǎnli]). Policja i specjalna społeczna formacja jej jawnych współpracowników sprawują rodzaj pieczy nad powierzonymi sobie stałymi, w miarę naturalnymi grupami liczącymi po kilkuset obywateli, prowadząc dla każdej z nich specjalny rejestr notatek. Ma to zapewnić elementarną dyscyplinę społeczną, jak regularne zbieranie i sortowanie śmieci, przestrzeganie ciszy nocnej, oraz polubowne rozstrzyganie sporów i łagodzenie napięć. Ale jest oczywiste, że pełni też funkcję systemu wczesnego ostrzegania przed zamieszkami i wystąpieniami grupowymi. I nie jest to bynajmniej jakiś nowy wynalazek komunistyczny, tylko stara chińska tradycja sięgająca co najmniej dynastii Song w XI w.    

Bardziej współczesne formy kontroli obejmują też powszechne stosowanie kamer telewizyjnych w obiegach zamkniętych. Już w roku 2009 takich kamer było w Chinach 2,7 miliona. Dziś w zakresie CCTV Chiny z pewnością już prześcignęły Amerykę. Jack Ma, szef największej chińskiej firmy internetowej Alibaba twierdził niedawno w TV, że piękne i zabytkowe miasto Hangzhou, „stolica poetów” i klasyczny cel zagranicznych turystów, gdzie mieści się centrala jego firmy, ma więcej zainstalowanych kamer niż dużo większy przecież Nowy Jork.

W miarę wzrostu popularności internetu rośnie też wszechstronna w Chinach kontrola cyberprzestrzeni, począwszy od 伟大的防火墙 [Wěidà de fánghuǒqiáng], czyli „Wielkiej Ściany Ognia” – systemu z roku 1997, który blokuje dostęp do tysięcy stron internetowych – poprzez ZłotąTarczę  (金盾 [Jīndùn])wprowadzoną w roku 2006, czyli obszerny on-line’owy system nadzoru treści, aż po najnowszą Wielką Armatę (伟大的大 [Wěidà de dàpào]) z roku 2015, która jest narzędziem do atakowania wrogich witryn. Chińscy cyber-cezorzy mogą np. zablokować konta w internecie lub w mediach społecznych tym użytkownikom, którzy wysyłają drażliwe określenia hasłowe jak np. „niepodległy Tybet” (西藏独立 [Xīzàng dúlì]) albo „zajścia na Placu Tienanmeń” (天安门广场事 [Tiān'ānmén guǎngchǎng shìjiàn]).

Skala chińskich wysiłków w zbieraniu danych sugeruje, że celem dalekosiężnym jest także zapis wszystkich dokonywanych transakcji, odwiedzanych stron internetowych oraz wiadomości wysyłanych przez wszystkich użytkowników sieci w Chinach, która dziś wynosi 700 milionów ludzi. Zadanie bardzo ambitne, ale prawdopodobnie wykonalne. Według dotychczasowych wycieków amerykańska Agencja Bezpieczeństwa Narodowego (NSA) zbiera 42 miliardy zapisów internetowych miesięcznie i 5 miliardów zapisów lokalizacji telefonów komórkowych dziennie.

Aby wykonać taką pracę kontrolną rząd musi być w stanie kojarzyć właścicieli sprzętu ze śladami cyfrowymi, jakie za sobą pozostawiają. Stąd uchwalone w 2012 i 2016 ustawy zobowiązują firmy internetowe do dokładnej identyfikacji ich klientów według prawdziwych nazwisk i innych danych osobowych. Jak łatwo zgadnąć istnieje jednak mnóstwo „lewych” rejestracji na fałszywe nazwiska i kody. Nie jest też jasne, w jaki sposób władze planują postąpić z prywatnymi sieciami, które maskują adresy IP użytkowników. (cdn.)

 

Bogusław Jeznach

 

KOMENTARZE

  • autor
    Absolutnie nie rozumiem tych a-priori negatywnych założeń:

    Oko kamery działa prewencyjnie i tylko idiota ten fakt kwestionuje.

    Dane wrażliwe można wykorzystać na dwa sposoby: podobnie jak i skalpel, do ratowania życia oraz do morderstwa (zniszczenia jednostki).

    Osoba uczciwa nie ma się czego obawiać.

    Jeśli obecnie ilość morderstw w Europie w przeliczeniu na 100 000 mieszkańców wynosi 2 / rok (mogę się mylić), a wskutek wprowadzenia totalnej cyfryzacji i kontroli miałaby spaść do 0,2 / rok (takie są szacunki, to samo zapewne będzie miało miejsce z malwersacjami podatkowymi, oszustwami matrymonialnymi, wykorzystywaniem seksualnym nieletnich, rozbojami, kradzieżami i innymi pospolitymi przestępstwami), to jestem ZA!

    Trzeba się liczyć z tym, że po wprowadzeniu systemów totalnej inwigilacji wystąpiłyby oczywiste efekty psychologiczne bycia obserwowanym (u normalnego człowieka jest to choćby niechęć do roznegliżowywania się i obnażania się (czy to psychicznego, czy fizycznego), więc każde społeczeństwo, które żyje pod obstrzałem kamer (ale i każdy zespół pracowników, którzy zbyt długo przebywają we wspólnym open spejsie, gdzie szef patrzy), cierpi na pewną alienację, brak gotowości do wchodzenia w głębsze więzi, brak angażowania się w związki itd. Ale to insza inszość.

    Oczywiście nie jestem naiwny i wiem, że w pewnym momencie każdy system się wynaturza (więc i totalna inwigilacja się wynaturzyć może, przestępcy się dokształcą i przejdą mimikryzację - wejdą w uprawnienia kontrolerów i wtedy może być niewesoło, ale to ryzyko i tak obecnie istnieje (przestępca prokuratorem i milicjantem czy sędzią, więc nie mamy niczego do stracenia przecież - może nam się tylko poprawić).

    Pytanie nie jest, CZY, ale JAK.

    Gdybyśmy się bali, powinniśmy nie zgodzić się na istnienie policji (mogą nas w majestacie prawa zamknąć w kiciu) czy też kamer na skrzyżowaniach ulic (mogą nas nagrać, gdy jedziemy do kochanki). To już też inwigilacja.

    No i oczywiście, jeśli totalna inwigilacja miałaby być wprowadzona, to musi istnieć jakaś wiarygodna ober-instancja, będąca w stanie ukrócić samowolę tych, którzy będą mogli te dane wrażliwe wykorzystywać, by były wykorzystywane tylko w odpowiednim celu. By np. przy awansie zdolnego pracownika nie był pomijany ten, kto faktycznie na to zasłużył z tego względu, że w pracy obejrzał sobie niecenzuralny film w wolnej chwili albo handlował akcjami spółek giełdowych...... no chyba że dana spółka chce promować grzeczne miernoty.... które trzymają entera w ryzach.... ale w takim razie nie wróżę jej powodzenia.
  • cd. komentarza
    Cywilizacje mogą być poddawanie ocenie wg różnych kryteriów:
    - wolności kobiety (tu europejska wygrywa w przedbiegach)
    - braku kradzieży (tu muzułmanie górą)
    - posłuszeństwa władzy (tutaj Chińczycy, Japończycy i Niemcy górą)
    - improwizacji (tu Polacy górą)

    Jeśli przyjąć za kryterium ucywilizowania redukcję przestępczości (to bardzo poważne kryterium), inwigilacja elektroniczna jawi się jako postęp.

    Poza tym ważniejsza jest suwerenność systemu inwigilacji (jeśli jego kryteria są spójne z zasadami wyznawanymi przez daną kulturę, a jednostka te wartości podziela, to czego tu się obawiać?)
  • @maharaja 15:18:51
    :))) http://www.zetchilli.pl/News/Swiat/Maja-sposob-na-zlodziei-papieru-toaletowego-Aby-otrzymac-60centymetrowy-skrawek-trzeba-pokazac-twarz-3765
  • @maharaja 15:18:51
    Zalozenia systemu moga byc dobre ale chyba chodzi o to ze system moze byc uzywany przez osoby-grupy ktore beda chcialy wykorzystac go dla swoich celow czyli eliminacji opozycji,oporu przed zmianami.Moga byc to grupy ktore np. przyjma eutanazje,depopulacje,niewolnictwo jako najlepsza droge rozwoju danej populacji.
  • Coś w tym jest z Orwella.. ale
    Na tzw zachodzie Orwell ma się również nieźle jeśli chodzi o system oceny obywateli.
    A czym innym są informacje o wykształceniu, stanie zdrowia, karalności, rejestry dłużników, rejestry historii zawodowej, rejestry punktów karnych na Policji, rejestry polityczne IPNu, rejestry członków partii czyli rejestry poglądów politycznych, .......itp.. o kościelnych rejestrach nie wspomnę.
    Wszystkie te rejestry służą jednemu celowi.
    Tym celem jest właściwa ocena danego człowieka czy to przez pracodawcę, czy to przez banki, czy to przez Państwo.

    Chińczycy nie robią niczego innego jak tylko porządkują systematyzują ten bałagan w rejestrach (każdy rejestr jest inaczej zbudowany, kto inny go prowadzi i inny jest sposób i zakres dostępu do danych)

    Chińczycy porządkują ten bałagan i zmierzają do systemu bardziej obiektywnej oceny obywatela.

    To może być korzystne albo wręcz przeciwnie.
    Korzystne gdy dane o obywatelu nie przekraczają jego prywatności i wolności.
    Niekorzystne gdy przekraczają i wkraczają w mechanizmy dyskryminacji nap na tle politycznym, rasowym, i jakimkolwiek innym.

    Natomiast rejestr dokonań obywatela (jego czynów karalnych czy chwalebnych..) nie powinien być osobistą sprawa obywatela żyjącego w społeczności której należy się z jednej strony bezpieczeństwo a z drugiej strony informacje pomocne przy optymalnych wyborów swoich przedstawicieli.

    Jednym słowem "Orwell" jest trochę na wyrost.
    Diabeł (Orwell) tkwi w szczegółach.
  • @Oscar 18:33:27
    Mi się mocno po pierwszych wersach skojarzyła powieść S-F naszego wielkiego pisarza Janusza Zajdla "Paradyzja"...

    Być może Autor przetłumaczy ją na chiński ;p

    I drugie skojarzenie, saga "Diuna" Franka Herberta.
    W której jest klarownie wyłożone, jak KAŻDA akcja budzi REAKCJĘ, i czasem ta ostatnia jest na tyle niepożądana, że dana siła wycofuje się z wykonania "akcji"...
    Ale cała saga obejmuje ok 3000lat i dzieje się "w bardzo dalekiej przyszłości".

    Polecam obie pozycje chyba wszystkim. Bo fantastyka wysokich lotów to "też" a może przede wszystkim opowieść o... ludziach.
  • Wynika z tego, ze Chiny maja za duzo pieniedzy tak jak USA, gdzie
    od lat obywatele sa podsluchiwani przez pudelka od kablowki, filmowani kompem, telefonem.Nic z tego nie wynika bo wyniknac nie moze.Sa za to biura(Fusion Centers) gdzie sie to wszystko analizuje, ksieguje, miele, wnioski wyciaga.Pewnie niezle tam placa.

    Tymczasem zycie dalej sie toczy.Znajomy kupuje auta powypadkowe za grosze, klepie je i sprzedaje na placyku jako niepowypadkowe.Niedawno przyszlo do niego, w poludnie, 3 murzynkow z pistoletem, po pieniadze.Pistolet sie jednak zacial.Gdy murzynek staral sie go odblokowac pistolet wystrzelil kilka razy w sciane.Wiecej nie wystrzelil wiec murzynki uciekly do czekajacego auta.Znajomy zadzwonil na policje, opisal murzynkow, auto, numery rejestracyjne.Przyjachalo 6 radiowozow, pochodzili, pogadali, dziury w sajdingu ogladneli.Pojechali.Murzynki tymczasem obrabowaly 2 sklepy, 1 przecznice dalej.Po 3 tygodniach przyjechal jeden z policjantow i pytal czy znajomy nie znalazl lusek z tej strzelaniny.Znajomy na to, ze od tamtego czasu snieg odgarnial juz wiele razy.
  • @staszek kieliszek 02:04:14
    Czy wszyscy biali na świecie muszą odpokutować za wojny i niewolnictwo, tacy obywatele usa o ciemnej karnacji mają lepiej niż Polacy w Polsce, inżynierowie i doktorzy ze smarkfonami i w markowych ciuchach robią białych w bambuko dzięki jewrejskiemu lewactwu, jak traktowani są biali w Nigerii np. ?
    A propos wyższości usa nad resztą świata:
    "Według nowych propozycji, na przejściu granicznym w ramach dodatkowej weryfikacji podróżny będzie musiał udostępnić numer swojego telefonu komórkowego, dane dotyczące kont społecznościowych i poczty elektronicznej, a także udokumentować własne zasoby finansowe.
    Nowe prawo miałoby dotyczyć wszystkich turystów, także tych przyjeżdżających z Unii Europejskiej, Australii i Japonii."

    http://wiadomosci.onet.pl/swiat/administracja-donalda-trumpa-chce-nowych-obostrzen-dla-przyjezdnych/wfvqlme

    Matoł to delikatne określenie dona trumpa w komentarzach poniżej, jak to jest, że Amerykański Prezydent ma 100 % kosher team ?
  • @provincjał 09:41:15
    Przedsiewziecie takie jak totalna kontrola ludzkosci musi zajac troche czasu i dlatego implementacja i badania panelowe na wezszym obsarze .
    Podobnie bylo z rynkami finansowymi-idea i kapital poczatkowy powstawal przez kilka tysiecy lat (Egipt,Babilonia,Cesarstwo Rzymskie) W 18-19 wieku opanowal Europe a w 1913 USA.Rozwiazania polowiczne takie jak wojny czy demokracja nie sa tak skuteczne(sluza glownie pomnazaniu kapitalu) dlatego chyba pora na bardziej radykalne rozwiazania.
  • Z przykrością stwierdzam,
    że niektórych komentatorów po prostu pogięło.
    Trzeba nie mieć rozumu by popierać taki system inwigilacji. To, że on jeszcze nie działa bo jest w powijakach nie świadczy , że za czas jakiś nie osiągnie perfekcji i każdą jednostkę która nieprawomyślnie pomyśli wyśle z automatu do krainy skąd powrotu nie ma.
    Ludzie, co z wami?
  • @zadziwiony 14:20:45
    No właśnie! Rodzi się pytanie, czy to tylko zagubione owieczki, czy zadaniowcy, którzy z całych sił będą popierać każdą formę i przejaw totalitaryzmu? Głupota, czy zła wola?
  • Autor
    Dzięki za ten arcyciekawy i przerażający artykuł o Chinach, o których ze względu na język zazwyczaj trudno się czegokolwiek dowiedzieć.

    Nic dziwnego, że kto może, ucieka z Chin, a Vancouver został praktycznie wykupiony przez chińskich bogaczy, oczywiście ze szkodą dla mieszkających tam przeciętnych Kanadyjczyków nie mogących sobie pozwolić na kupno domów w miejscach, w których wyrośli - ze względu na wielokrotne podbicie cen przez chińskich nabywców.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930