Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
3841 postów 1811 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Niedziela, 2 kwietnia 2017

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

ACTA DIURNA (1017) Długo to trwało, ale witam po przerwie i zapraszam na serwis informacji ze świata.

* Wojska rządowe Syrii i siły sojusznicze rozpoczęły dziś o świcie atak na miasto Halfaya na połnocy prowincji Hama – informuje korespondent RIA Nowosti. Atak przy wsparciu artylerii rozpoczął się i walki prowadzone są  w odległości kilometra od miasta Halfaya, które pozostaje ostatnim dużym siedliskiem terrorystów w prowincji Hama. Terroryści wycofali się i zajęli to miasto po szeregu dużych porażek w walkach o Hama. Syryjska armia spycha obecnie bandytów do granic prowincji Idlib.  21 marca Dżabhat an-Nusra i inne formacje bandyckie, który złamały warunki rozejmu spróbowały dokonać masowej ofensywy w prowincji Hama od strony Idlib, gdzie mają od początku swoje największe gniazdo oparte o Turcję. „Ugrupowanie składające się z 10 tys. terrorystów z Dżabhat an-Nusry i bandyckich formacji od podjęło próbę zajęcia syryjskiego miasta Hama” – oznajmił wtedy na briefingu szef Głównego Zarządu Operacyjnego Sztabu Generalnego rosyjskich sił zbrojnych generał-pułkownik Siergiej Rudskoj.  „Podczas natarcia, wykorzystując liczebną przewagę, terroryści zajęli kilka miejscowości w okolicach Hamy i maksymalnie zbliżyli się do miasta" — powiedział. Rudskoj podkreślił, że dzięki działaniom syryjskiej armii i wsparciu rosyjskich Sił Powietrzno-Kosmicznych sytuacja w tym rejonie ustabilizowała się. „W ciągu trwających 4 dni walk w tym rejonie zlikwidowano ponad 2100 terrorystów, 55 jednostek sprzętu opancerzonego, 22 samochodów pułapek, ponad 100 samochodów z ciężką bronią. Obecnie operacja likwidacji terrorystów w rejonie miasta Hama trwa, syryjskie wojska rozpoczęły kontrofensywę" — dodał.

 

* Ajjad al-Dżumaili , tzw. minister wojny i prawa ręka „kalifa” Abu Bakra al-Baghdadiego,  przywódcy terrorystycznej organizacji Państwo Islamskie, został zlikwidowany w wyniku nalotu bombowego na zachodzie Iraku, poinformował iracki telekanał IMN powołując się na oświadczenie wywiadu. Podkreśla się, że został on zlikwidowany w mieście El-Kaim, jednym z ostatnich miejsc schronienia Daesz w zachodniej prowincji Iraku  Al Anbar, na granicy z Syrią.  „Na podstawie danych wywiadu samoloty sił powietrznych zaatakowały sztab dowództwa wojskowego Daesz  w mieście El-Kaim i zniszczyły drugiego pod względem znaczenia  człowieka po terroryście Abu Bakrze al-Bagdadi, terrorystę Ayada al-Jumaili o przezwisku Abu Jahia, ministra wojny ISIS" — cytuje oświadczenie wywiadu telewizja. Data nalotu nie została sprecyzowana. Wywiad odnotował także, że w tym samym nalocie w El-Kaim zginęli jeszcze dwaj inni dowódcy Daesz o lokalnym znaczeniu. Al-Dżumaili figurował wcześniej w irackich mediach jako były pracownik miejscowych struktur siłowych, który został w Państwie Islamskim głównym człowiekiem od bezpieczeństwa. Telewizja Sky News Arabia w sierpniu 2016 roku powołując się na własne źródła poinformowała o jego możliwej śmierci podczas bombardowania w Mosulu.  

 

* Międzynarodowa koalicja z USA na czele przyzała że w wyniku jej nalotów w Syrii i Iraku od początku operacji antyterrorystycznej śmierć poniosło co najmniej 396 cywilów. Poinformowało o tym centralne dowództwo sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych. Między innymi, koalicja uznała jako zasługujące na zaufanie pięć doniesień o śmierci cywilów w tych dwóch państwach w lutym. Ponadto, sojusznicy rozpatrzyli 37 raportów, dotyczących szturmu na Mosul, które wpłynęły od początku operacji w tym irackim mieście w październiku 2016 roku w celu wyzwolenia jego wschodniej części 18 lutego 2017 roku. Z tych doniesień tylko 15 uznano za zasługujące na zaufanie. Podkreśla się, że łącznie od sierpnia 2014 roku po luty 2017 roku siły koalicji przeprowadziły 18,6 tysięcy bombardowań. 

 

* Międzynarodowa organizacja humanitarna „Lekarze bez Granic" poinformowała, że co najmniej dwie osoby, w tym jeden lekarz, zginęły w nalocie na szpital wojskowy, do którego doszło 25 marca w syryjskiej prowincji Hama. W komunikacie organizacji czytamy, że bombę zrzucono na szpital ze śmigłowca. „Lekarze bez Granic" przypuszczają, że w ataku wykorzystano broń chemiczną, bowiem zaraz po nalocie personel szpitala poinformował o objawach świadczących o poważnych zaburzeniach dróg oddechowych i oparzeniach śluzówek. „Bombardowania szpitali stały się zwyczajną praktyką w Syrii, choć są one zakazane przez prawo międzynarodowe. Służby medyczne poważnie cierpią z powodu powtarzających się ataków" — oświadczył szef misji MSF w Syrii Massimiliano Rebaudengo, dodając, że po śmierci lekarza w prowincji liczącej 120 tys. osób pozostało zaledwie dwóch chirurgów ortopedów.

 

* Rosyjscy i europejscy deputowani, w tym również prezydent PACE Pedro Agramunt Font de Mora, zakończyli wizytę w Syrii. „Odbywające się tu zdarzenia w rzeczywistości bardzo różnią się od doniesień europejskich i czeskich mediów” – powiedział Sputnikowi członek delegacji, deputowany do Parlamentu Europejskiego Jaromír Kohlíček. „Jednym z głównych zadań wizyty było spotkanie z Baszarem al Asadem. Wraz z deputowanymi z Dumy Federacji Rosyjskiej chcieliśmy omówić z syryjskim prezydentem propozycje dalszych działań, mających na celu pokojowe uregulowanie konfliktu. Drugim naszym zadaniem było odwiedzenie Aleppo. Jeszcze nigdy nie widziałem tak zrujnowanego miasta. Zrozumiałem, że nigdy nie stykałem się z tym, aby w tak  wielkim mieście pojawiały się takie problemy z zaopatrzeniem w wodę i elektryczność. Rzeczywiście, zdziwiłem się bardzo, kiedy dowiedziałem się, że w tak mocno zrunowanych częściach miasta jak we wschodnim Aleppo już zaczęły działać szkoły. Odwiedziliśmy szkołę, która bez względu na zniszczenia działa już półtora miesiąca. Powiedziano nam, że w Aleppo jest w sumie 36 takich szkół”. „Powinienem odnotować, że było szalenie ciekawe zobaczyć, co się dzieje w mieście. Byliśmy bezpośrednio na miejscu wydarzeń. Kiedy wychodzisz z autobusu i przechodzisz obok szkoły, której teren kiedyś ogradzał dwumetrowy mur, a teraz w nim są ogromne dziury, kiedy przechodzisz obok domów,  w których z powodu strzelaniny z jednej strony upadła konstrukcja z żelazobetonu, kiedy  generałowie syryjskiej i rosyjskiej armii, którzy już w ciągu długiego czasu prowadzą w mieście operację humanitarną mówią ci, że rozminowana była na razie tylko zewnętrzna część Aleppo, i że mają mnóstwo roboty w innych częściach miasta, kiedy ci pokazują chrześcijański cmentarz, który został pomyślnie rozminowany tydzień temu i kiedy na drodze z lotniska widzisz domy, na których widać ślady kul to tego nie da się opisać słowami!” „Ja z wielką uwagą obserwowałem to, jak rosyjska armia wykonuje dwa zadania, o których nam opowiedziano. Pierwsze z nich to wsparcie z powietrza. Niektórzy z naszych kolegów po kilka razy pytali, czy rosyjska armia uczestniczy bezpośrednio w działaniach bojowych, na co im odpowiadano, że działania bojowe prowadzi armia syryjska. Rosyjska armia po pierwsze, zapewnia wsparcie z powietrza,  a po drugie, udziela pomocy humanitarnej. To mnie bardzo zdziwiło, ponieważ w państwach Unii Europejskiej o tym zupełnie nic się nie mówi! Część rosyjskiej armii zajmuje się wyłącznie działalnością humanitarną, przy czym stara się ona pomóc także w zakończeniu działań bojowych wraz z niektórymi bojownikami, którzy znajdują się między armią syryjską i różnymi ugrupowaniami powstańczymi”.  „Akcje humanitarne armii rosyjskiej są wspaniale przygotowane. Myślę, że warto, aby o tym mówić! I trzeba wspomnieć o potwornej skali zniszczeń w niektórych częściach Aleppo. Nawet w Ratuszu, gdzie spotkaliśmy się z gubernatorem prowincji i merem Aleppo, część okien była zasłonięta folią, a tymczasowe podłączenie do prądu świadczyło o tym, że działania bojowe prowadzono w bezpośredniej bliskości tego budynku. Całkiem blisko tego budynku znajduje się dom,  gdzie zamiast jednego z mieszkań był brezent i dziura w betonowej ścianie, gdzie na pewno trafił pocisk. Z innych mieszkań machali nam Syryjczycy, a kiedy przejeżdżaliśmy obok domów autobusem i było widać, że jest nas dużo, ktoś z mieszkańców wywiesił flagę, machały do nas dzieci. I ta wizyta w szkole we wschodniej części Aleppo, kiedy widzisz zrujnowane domy wokół, a pośrodku  w zrujnowanej szkole uczą się dzieci… I znów, rosyjska armia rozdaje dzieciom wodę. W ramach pomocy z Rosji dzieci otrzymały przybory szkolne. Wyjaśniono nam, że Syryjczycy otrzymują pomoc nie tylko od Rosjan, ale także od Białorusinów, Kazachów, Serbów… To mnie bardzo ucieszyło. U nas o tym się praktycznie nie mówi. W europejskich mediach pojawiają się tylko informacje o tym, jaka trudna jest sytuacja humanitarna w Aleppo, oraz jak niektóre organizacje krytykują zaistniałą sytuację”. 

 

* Wicedyrektor Ośrodka Międzynarodowych Studiów Politycznych i Unii Europejskiej Jan Baydarol w wywiadzie dla agencji Sputnik wyraził swoją opinię w sprawie sytuacji w relacjach Turcji i krajów Europy oraz perspektyw ich dalszego rozwoju na tle aktualnych napięć. Zdaniem Baydarola ostry etap kryzysu w stosunkach turecko-europejskich potrwa do wyborów parlamentarnych w Niemczech, które nastąpią we wrześniu. Ponadto ekspert wskazał na fakt, że napięcia w tych relacjach wywierają najbardziej dotkliwy wpływ na Turków mieszkających w Europie. „Największe zaniepokojenie wywołuje fakt, że w całej tej sytuacji kryzysowej w charakterze kozła ofiarnego występują mieszkańcy Europy posiadający tureckie korzenie. W warunkach pewnego lekceważenia przez Zachód wartości europejskich, w czasie gdy wpływ skrajnie prawicowych nurtów nasila się, obywatele pochodzenia tureckiego stają się celem ataków. Obecnie w Europie coraz bardziej zarysowuje się tendencja, gdy islamofobię zastępują powoli turkofobia i erdoganofobia. Jest to fala nader niebezpieczna" — podkreślił Baydarol. Zdaniem eksperta kryzys w stosunkach Turcji i Holandii wywiera bardzo negatywny wpływ na obie strony. Baydarol podkreślił, że jego podstawowe obawy wiążą się nie tyle z przyszłością relacji Turcji z Unią Europejską, co z tym, że zakwestionowanym okazuje się stanowisko Turcji w Radzie Europy i sprawa jej przedstawicielstwa w Europejskim Trybunale Praw Człowieka.Wszystko wskazuje na to, że Turcja stopniowo i nieodwracalnie idzie w kierunku przekształcenia się w «bliskowschodnie bagno». Jest w pełni prawdopodobnym, że w Turcji istnieją siły, którym o to chodzi. Jednak po prostu nie zdają sobie sprawy z problemów, jakie z tego wynikną — powiedział  ekspert.

 

* Amerykański prezydent Donald Trump opuścił ceremonię podpisania rozporządzeń wykonawczych dotyczących kwestii handlowych, zapominając o podpisaniu dokumentów - pisze gazeta Hill. Na opublikowanym w mediach nagraniu widać, jak Trump wchodzi do Gabinetu Owalnego w celu ogłoszenia dekretów i wychodzi z pomieszczenia bez złożenia podpisu na dokumentach. Widząc to, wiceprezydent Michael Pence usiłuje dobiec do Trumpa, ale ten nie wraca do gabinetu. Pence zgarnia dokumenty ze stołu i opuszcza pomieszczenie. Gazeta zauważa, że amerykański prezydent podpisuje przeważnie dekrety w obecności prasy w Gabinecie Owalnym. Trump wyszedł najprawdopodobniej po tym, jak jeden z reporterów zadał mu pytanie na temat jego byłego doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego Michaela Flynna — pisze Hill. Flynn podał się do dymisji po tym, jak w prasie pojawiły się doniesienia o tym, że generał dezinformował wiceprzewodniczącego USA Michaela Pence'a i innych przedstawicieli administracji w kwestii swoich kontaktów z rosyjskim ambasadorem Siergiejem Kisliakiem. Wątpliwości wokół Flynna obudziła też jego działalność lobbingowa w interesie Turcji, za którą jego firma otrzymała 500 tys. dolarów. Zarówno Rosja jak i administracja Trumpa niejednokrotnie dementowały oskarżenia amerykańskich służb specjalnych o ingerencję w amerykańskie wybory.  

 

* Prezydent Stanów Zjednoczonych na Twitterze skrytykował amerykańskie media za to, że ignorują temat obserwacji przez służby specjalne komandy Trumpa przed wyborami, koncentrując się na jego rzekomych „związkach z Rosją”. Trump oskarżył o lekceważenie tematu obserwacji przez służby specjalne Stanów Zjednoczonych członków jego sztabu wyborczego dziennikarza Chucka Todda i telewizję NBC. Prezydent wezwał także, aby zaprzestano spekulować na temat jego wymyślonych związków z Rosją.  Ponadto, przypomniał, że media, które wyolbrzymiają pogłoski o jego związkach z Rosją wcześniej wróżyły mu klęskę w wyborach prezydenckich. „Te same media, które twierdzą, że «Trump nie ma szans na zwycięstwo», teraz wysuwają wymyśloną historię o związkach z Rosją. To oszustwo!” – napisał prezydent. W USA niejednokrotnie oskarżano Rosję o „ingerencję w wybory”, nie podając żadnych dowodów. Strona rosyjska odrzuca podobne stwierdzenia jako nieuzasadnione. 

 

* Były kongresmen z ramienia Partii Demokratycznej ze stanu Ohio, który dwukrotnie kandydował na prezydenta Stanów Zjednoczonych, Dennis Kucinich, nazwał śmiesznymi oświadczenia służb specjalnych o rzekomym wpływie rosyjskich mediów na przebieg wyborów prezydenckich w USA. „W dossier służb specjalnych, które zostały pokazane opinii publicznej, są przypuszczenia, że rosyjskie media na przykład reportaże telewizji Russia Today, odegrały jakoby pewną rolę w zmianie wyników wyborów. Tego typu wypowiedzi są śmiesze” – powiedział Dennis Kucinich dla RIA Nowosti. Według niego, „wszystkie media próbują wpływać na przebieg wyborów, podając informacje pod określonym kątem”. Dodał, że dowody o „ingerencji” Federacji Rosyjskiej w wybory mogą nie zostać przedstawione. „Trzeba powiedzieć, że żadnych istotnych dowodów, które by potwierdzały, że Rosja ingerowała w przebieg wyborów prezydenckich, nie było podanych” – podkreśla Dennis Kucinich. Ekspert uważa, że „w obu panstwach są ludzie, którym na rękę jest konflikt między Białym Domem i Kremlem z powodów politycznych, a niekiedy i finansowych”. Ale jego zdaniem, „zwykli ludzie na tym nie wygrają, ani Amerykanie, ani Rosjanie”. Były kongresmen podkreślił także, że śledztwo o „związkach” prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa z Rosją jest częścią wewnętrznej gry w Waszyngtonie. „W Pentagonie i CIA są ludzie, którzy mają plany, którym zaszkodziło dojście Trumpa do władzy. Przez długi czas wiedziałem, że wielu ludzi w tych departamentach wrogo odnosi się wobec Kremla i chce, aby między Waszyngtonem i Moskwą był konflikt”  - podkreślił polityk. 

 

* Słowa sekretarza stanu USA Rexa Tillersona o „rosyjskiej agresji" budzą konsternację - czytamy w komunikacie na stronie MSZ Rosji.W przeddzień spotkania szefów MSZ państw NATO, Tillerson nieoczekiwanie wystąpił przed dziennikarzami z oświadczeniem, że Sojusz zamierza na tym spotkaniu omówić działania, które NATO podejmie w odpowiedzi na „rosyjską agresję". „31 marca w Brukseli odbyło się posiedzenie Rady NATO na szczeblu ministrów spraw zagranicznych. Posiedzenie zostało zwołane przedterminowo, żeby wpasować się w „napięty grafik" sekretarza stanu USA R. Tillersona. Europejscy dyplomaci czekali na zaoceanicznego gościa, aby zapewnić się nawzajem o trwałości transatlantyckich więzów, w którą co poniektórzy zwątpili wraz z dojściem do władzy nowej amerykańskiej administracji" — czytamy w komunikacie.Rosyjskie władze podkreśliły, że motywem łączącym szefów resortów spraw zagranicznych państw NATO jest „mit" o „rosyjskim zagrożeniu", oszczerstwa o „rosyjskiej agresji" i niekończące się apele o konieczności stawiania jej „kolektywnego oporu".„Konsternację wywołały słowa Sekretarza Stanu USA Rexa Tillersona. Z żalem stwierdzamy, że sądy takie zostały sformułowane nazajutrz po posiedzeniu Rady Rosja-NATO, w czasie której, jak przyznał sam Sekretarz Generalny NATO Jens Stoltenberg, „w otwartej i konstruktywnej atmosferze merytorycznie omówiono szerokie spektrum zagadnień" — czytamy w komunikacie MSZ.Rosyjski resort zauważył także, że NATO stawia swoje ideologiczne dogmaty ponad konstruktywne prace nad rozwiązaniem globalnych problemów. „Narzuca się nam de facto konfrontacyjny paradygmat relacji, oparty na logice konfrontacji zbrojnej" — reasumuje rosyjski resort.

 

* Rosja odnosi się do USA jak do wielkiego mocarstwa, z którym chce mieć dobre, partnerskie stosunki, wszystkie inne teorie to kłamstwa i wymysły - powiedział prezydent Rosji Władimir Putin podczas konferencji prasowej podczas forum arktycznego w Archangielsku. Putin negatywnie ocenia sytuację związaną z ambasadorem Rosji w USA. „Kontakty naszego ambasadora są ograniczane, każde jego spotkanie dyplomatyczne  odbierane jest jako akcja szpiegowska. Prezydent Rosji poruszył także temat stosunków rosyjsko-ukraińskich.Pogorszenie się stosunków Rosji i Ukrainy nie jest korzystne dla nikogo. Jeśli ktoś myśli inaczej, to się myli.Władimir Putin wyraził pewność, że obwinianie Rosji o agresję to „puste gadanie".  „Próbuje się nas oskarżać o jakąś agresję. To puste gadanie, dobre jedynie dla środków masowego przekazu" — powiedział rosyjski prezydent. Podczas międzynarodowego forum arktycznego w Archangielsku prezydent Rosji Władimir Putin zauważył, że aktywność natowskich samolotów nad obszarem Bałtyku znacznie przewyższa aktywność samolotów Rosji. „Trzeba to powiedzieć, że po pierwsze ich aktywność jest znacznie większa niż nasza, wręcz kilkukrotnie. Jeśli sprawdzimy liczbę samolotów, które latają nad Morzem Bałtyckim, rosyjskich i natowskich — to aktywność samolotów NATO jest znacznie większa. I po czymś takim jeszcze nas próbują obwiniać w agresywnym zachowaniu" — powiedział Putin.

 

* Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka w swoim orędziu do Bałorusinów i Rosjan z okazji Dnia Jedności Narodów Białorusi i Rosji wezwał do nie przyjmowania osiągnięć Państwa Związkowego jako oczywistości – poinformowała służba prasowa białoruskiego lidera. „Zalety integracji związkowej są nie do podważenia. Razem wnosimy wielki wkład w zapewnienie gwarancji społecznych i równości praw Białorusinów i Rosjan, a także pogłębienie dwustronnych związków humanitarnych. Wysoki poziom zaufania pozwala nam ściśle współdziałać w sferze polityki zagranicznej i bezpieczeństwa” – głosi oświadczenie. Zauważa się, że „w ciągu dość krótkiego czasu projekt sojuszu odkrył ogromny potencjał dla dalszego rozwoju gospodarek Białorusi i Rosji”. „Jednak skala osiągnięć nie powinna być traktowana jako oczywistość. Różnego rodzaju próby pokazują jej kruchość. Wspólnymi wysiłkami możemy efektywnie pokonywać trudności, które dyktuje nam światowa agenda, otwierać nowe możliwości wzrostu gospodarek narodowych, podniesienia dobrobytu naszych narodów i państw” – dodał Łukaszenka. Dzień Jedności Narodów Rosji i Białorusi obchodzony jest 2 kwietnia. Właśnie tego dnia w 1996 roku prezydenci obu państw podpisali umowę „O stworzeniu Związku Rosji i Białorusi”. Fakt podpisania umowy położył początek procesu wzajemnej integracji państw. 

 

* Były doradca prezydenta USA Donalda Trumpa ds. bezpieczeństwa narodowego Michael Flynn jest gotowy do złożenia zeznań FBI w zamian za immunitet. Według jego adwokata Flynn „może sporo powiedzieć”. Michael Flynn opuścił swoje stanowisko w lutym — kilka tygodni po zatwierdzeniu. Powodem dymisji był skandal wokół jego spotkań z rosyjskim ambasadorem Siergiejem Kisliakiem. Flynn przyznał, że nie w pełni opowiedział wiceprezydentowi Michaelowi Pence’owi o swoich kontaktach z dyplomatą.O tym, że Flynn jest gotowy do złożenia zeznać jako pierwsza poinformowała gazeta Wall Street Journal. Publikacja pisze, że były doradca jest gotowy spotkać się z agentami Federalnego Biura Śledczego i złożyć zeznania o „rosyjskich wpływach” na kampanię wyborczą obecnego prezydenta Donalda Trumpa. Jednocześnie gazeta wyjaśnia, że​​Flynn zamierza rozmawiać z FBI i Kongresem tylko w zamian za immunitet. Po tym Flynn gotowy jest do zeznań, potwierdził jego adwokat Robert Kelner. „Generał Flynn oczywiście może sporo powiedzieć i on bardzo chce to zrobić, jeśli pozwolą na to okoliczności… Żaden rozsądny człowiek, korzystając z usług prawnika, nie zgodziłby się na przesłuchanie w tak wysoce upolitycznionej atmosferze, w atmosferze polowania na czarownice, bez gwarancji w stosunku do niesprawiedliwego oskarżenia” — powiedział adwokat stacji telewizyjnej CNN.

 

* Rosja odgrywa bardzo ważną rolę w przyszłości Unii Europejskiej, pisze Corriere Della Sera. Los UE dzisiaj zależy nie tylko od tego, w jaki sposób współdziałają ze sobą jej członkowie, ale również od stosunków między Europą a innymi krajami świata. Autor artykułu pisze, że prezydent USA Donald Trumpmoże podjąć „nieprzyjazne działania” w stosunku do UE, a NATO stanie się nieciekawe dla Amerykanów. W tym wypadku Europa, która raczej nie będzie w stanie na własną rękę zapewnić swojego bezpieczeństwa, będzie zmuszona zapewnić sobie pomoc Rosji. W artykule czytamy, że Rosja będzie nawet z tego zadowolona, jednak w Europie może nastąpić prawdziwy rozłam między zwolennikami i przeciwnikami rosyjsko-europejskiej unii. Ponadto wzmocni się energetyczna i finansowa zależność krajów UE.

 

* Rosja ingeruje obecnie w konflikt w Afganistanie po to, by przeszkodzić próbom uregulowania sytuacji w tym kraju - oświadczył amerykański senator z ramienia Partii Republikańskiej John McCain. Tekst jego przemówienia z obrad komisji senackiej sił zbrojnych został opublikowany na stronie internetowej polityka.  „Dochodzą do nas informacje, że Iran uzbraja i finansuje talibów. I sytuacja nie byłaby aż tak skomplikowana, gdyby Rosja nie ingerowała w Afganistanie z oczywistą próbą wspierania talibów i zaszkodzenia (działaniom) Stanów Zjednoczonych" — zaznaczył McCain. Senator dodał również, że organizacja terrorystyczna Al-Kaida (zabroniona w Rosji) i ugrupowanie Sieć Haqqani w dalszym ciągu zagrażają interesom USA w Afganistanie i za jego granicami.  MSZ Rosji nazwało „kłamstwem" oświadczenia McCaina. Dochodzące (do nas — red.) z USA oświadczenia o wspieraniu przez Rosję talibów w Afganistanie w celu „ograniczenia" wpływu Waszyngtonu to kłamstwo i wymysł — powiedział Ria Novosti specjalny przedstawiciel prezydenta Rosji do spraw Afganistanu, dyrektor II Departamentu Azji w MSZ Rosji Zamir Kabułow.To wierutne kłamstwo, nie trzeba nawet mówić o jego zgodności (z prawdą — red.). To zwykłe wymysły i on (McCain) podchwytuje kłamstwo, które jako pierwszy wygłosił dowódca sił zbrojnych w Afganistanie generał John Nicholson. Wszystko to jest próbą usprawiedliwienia własnych niepowodzeń i niezdolności do ustabilizowania sytuacji w Afganistanie. Inaczej nie da się tego wytłumaczyć — powiedział Kabułow.Od 2001 roku w Afganistanie stacjonuje kontyngent wojskowy USA i ich sojuszników, którzy przeprowadzają operacje antyterrorystyczne i udzielają pomocy lokalnym siłom bezpieczeństwa.

 

* Wiosna w stosunkach między Waszyngtonem i Moskwą pozostała za nami, a ogólny ton uległ zaostrzeniu, powiedział ekspert Stefan Meister w wywiadzie dla niemieckiego pisma „Focus”. Sekretarz stanu Stanów Zjednoczonych Rex Tillerson wezwał NATO do omówienia, jaką odpowiedź można dać na „rosyjską agresję”, pisze niemieckie pismo „Focus”. Ekspert ds. Rosji Stefan Meister widzi w tym przełomowy moment w stosunkach między Waszyngtonem i Moskwą. Jego zdaniem, ton pomiędzy obydwoma państwami zaostrzył się. Administracja Stanów Zjednoczonych nie ma na celu dobrych stosunków z Rosją: z powodu nacisku wewnętrznego najważniejsze dla niej jest teraz zademonstrowanie zdecydowania i znalezienie konkretnych słów dla Moskwy – powiedział Stefan Meister w wywiadzie. Według prognozy eksperta, Kreml najpierw będzie zdecydowanie odrzucać wszystkie oskarżenia, a w przyszłości będzie ostrzej odpowiadać na wypowiedzi amerykańskiej administracji i mocniej akcentować własną pozycję. „Ale Putin nie będzie przedsiębrać żadnych wojskowych kroków. W Moskwie wiedzą, że w tym, co dotyczy Rosji, Trump znajduje się pod silnym naciskiem wewnętrznym i jego retoryka musi być ostrzejsza” – powiedział Meister. Z jego punktu widzenia, Kreml do tej pory reagował na oskarżenia o cyberataki dość spokojnie i wstrzemięźliwie, dlatego, że miał nadzieję na polepszenie stosunków. Oświadczenia Tillersona mogą stać się momentem zwrotnym, jeśli spotkają się z ostrzejszą odpowiedzią, uważa ekspert. Jednocześnie podkreślił, że czas dla znacznego zwiększenia kontyngentu i umocnienia NATO na granicach z Rosją jeszcze nie nadszedł: Trump nie chce inwestować w wojskowość w Europie, chce skoncentrować się na Chinach. Demonstrować siłę będzie musiał wyłącznie, jeśli napięcie będzie nadal rosło, uważa Meister.  Według jego słów, wiosna w stosunkach Moskwy i Waszyngtonu pozostała w tyle, a nadzieje na zbliżenie były płonne. Władimir Putin w tej chwili zetknął się z tym, że Trump być może będzie ostrzejszy niż Obama, toteż obniżył poziom oczekiwań w polityce zagranicznej. Tymczasem zagrożenie dla Rosji ze strony Trumpa jest dość niskie, jak długo amerykański prezydent nie zatroszczy się o demokratyzację i koncentruje się na Chinach, przekonany jest niemiecki ekspert. Zauważył on także, że Trump nie reaguje na zwyczajową retorykę w kwestii broni jądrowej i kontroli nad uzbrojeniem, a to budzi zaniepokojenie, także na Kremlu. Nikt nie wie, czym to się może zakończyć, podkreślił Meister w wywiadzie dla pisma „Focus”. 

 

* Prezydent Ukrainy czeka, aż Europa przedstawi mu długoterminowy plan pomocowy dla jego kraju. „Z niecierpliwością czekamy na dalsze kroki europejskich partnerów dotyczące realizacji idei utworzenia „planu Marshalla" dla Ukrainy" — napisał Poroszenko na swojej stronie na Facebooku.Ukraiński lider jest gotów omówić projekt w czasie kolejnych spotkań z liderami krajów członkowskich UE. Prezydent Ukrainy wyraził też wdzięczność litewskim partnerom za przejawienie inicjatywy utworzenia takiego planu,  Zdaniem Poroszenki, Europejska Partia Ludowa uznała „europejską perspektywę" Ukrainy i jest gotowa wspierać ją w osiągnięciu celu integracji z UE. Europejska Partia Ludowa jest centroprawicową grupą polityczną reprezentowaną we wszystkich instytucjach Unii Europejskiej. Na kongresie partii, który miał miejsce w dn. 29-30 marca na Malcie, europejscy politycy przyjęli rezolucję o opracowaniu długoterminowego planu pomocowego dla Ukrainy. Planem Marshalla nazywano plan Stanów Zjednoczonych, który miał pomóc w odbudowie gospodarek krajów Europy Zachodniej po II wojnie światowej. Plan nazwano w cześć sekretarza stanu George'a Marshalla.    

 

* Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko złożył deklarację o dochodach za rok 2016, podając łączną kwotę wynagrodzeń w wysokości 366,342 tys. hrywien (ok. 13,6 tys. dolarów). Tak wynika z danych Jednolitego Państwowego Rejestru Elektronicznych Deklaracji o Dochodach Urzędników.  Ponadto dochód Poroszenki od zbycia papierów wartościowych i praw korporacyjnych wyniósł ponad 26 tys. hrywien (ok. 1 tysiąca dolarów), a odsetki bankowe wyniosły 11,9 mln hrywien (ponad 440 tys. dolarów). Ukraiński prezydent zadeklarował też 60 tys. dolarów i 180 tys. hrywien (6,6 tys. dolarów) w gotówce. Na rachunkach bankowych Poroszenki leży ok. 27 mln dolarów, 393 funtów sterlingów, ok. 10 tys. euro i 80,8 tys. hrywien (ok. 3 tys. dolarów). Dochody żony Poroszenki Mariny za ubiegły rok wyniosły 75 tys. hrywien (2,8 tys. dolarów).

 

* Brytyjska gazeta „The Times” nazwała współczesne rosyjskie ubrojenie “przerażającym arsenałem”, który może stanowić „poważne zagrożenie”. „Osiągnięcia rosyjskiego przemysłu obronnego związane ze wzrostem budżetu wojskowego, dają podstawy do niepokoju” – twierdzi gazeta. Najpoważniejszym zagrożeniem dla brytyjskiej floty gazeta nazwała rosyjskie rakiety przeciwokrętowe, takie jak ponaddźwiękowa P-800 „Oniks” i hiperdźwiękowa „Cyrkon”. „The Times” odnotowałą również okręty podwodne projektu „Warszawianka”, które uważa się za najbardziej niewidoczne na świecie. Rosyjskie rakietowe kompleksy zenitowe S-300 i S-400 nie mają sobie równych, a S-500 będą miały jeszcze większy zasięg – piszą brytyjscy dziennikarze. Oprócz tego, Moskwa opracowuje system przeciwrakietowej i przeciwkosmicznej obrony „Nudol”: ona może zagrozić brytyjskim i amerykańskim systemom nawigacji i łączności, od których zależą kluczowe możliwości bojowe”. „Przewidywanie wojen to jedno z najtrudniejszych zadań Ministerstwa Obrony Wielkiej Brytanii . Ogromne sumy, które są wydzielane na dwa lotniskowce o wyporności 60 tysięcy ton, rakiety zenitowe, myśliwiec F-35 i broń opancerzona pokazują, że w centrum uwagi resortu znajdują się Rosja i Chiny” – głosi artykuł. 

 

* Służby wywiadowcze i porządkowe Stanów Zjednoczonych uważają, że organizacje terrorystyczne, w tym również Państwo Islamskie, opracowały nowy sposób umieszczenia materiałów wybuchowych w urządzeniach elektronicznych. Nie będą one wykrywane przez używane na lotniskach przyrządy do skanowania, informuje telewizja CNN.Według danych telewizji, amerykański wywiad uważa, że terroryści otrzymali używane na lotniskach sprzęty, aby na nich testować możliwości maskowania materiałów wybuchowych w laptopach i innych urządzeniach elektronicznych. Jak poinformowali amerykańscy urzędnicy, terroryści mogli opracować sposoby ustanowienia materiałów wybuchowych na miejscu akumulatora. W nowych danych wywiadu informuje się, że Państwo Islamskie i inne organizacje terorystyczne mogą ukrywać materiał wbuchowy w taki sposób, że przenośny sprzęt będzie naładowany przez wystarczającą ilość czasu, aby przejść kontrolę w stanie funkcjonalności. Jednocześnie przeprowadzenie przez FBI testu wykazało, że sprzęt komputerowy może zostać zmieniony przy wykorzystaniu zwykłych, powszechnie dostępnych narzędzi. Jak informuje CNN, otrzymane w ostatnich kilku miesiącach dane wywiadu odegrały znaczną rolę w podjęciu przez administrację prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa decyzji o zakazie wwozu sprzętu elektronicznego na pokładzie samolotów lecących do Stanów Zjednoczonych z szeregu państw Afryki i Bliskiego Wschodu.  „Wywiad pokazuje, że głównym celem grup terrorystycznych pozostaje lotnictwo komercyjne, włącznie z przemytem materiałów wybuchowych w elektronice” – poinfomowało w komentarzu dla telewizji Ministerstwo Bezpieczeństwa Wewnętrznego Stanów Zjednoczonych. 

 

* Szef europejskiego dowództwa amerykańskich sił zbrojnych i głównodowodzący Zjednoczonych Sił Zbrojnych NATO w Europie generał Curtis Scaparrotti powiedział przed Kongresem, że w celu powstrzymywania Rosji może być konieczne rozlokowanie na kontynencie europejskim kolejnej dywizji pancernej USA.Szef europejskiego dowództwa amerykańskich sił zbrojnych i głównodowodzący Zjednoczonych Sił Zbrojnych NATO w Europie generał Curtis Scaparrotti powiedział przed Kongresem, że w celu powstrzymywania Rosji może być konieczne rozlokowanie na kontynencie europejskim kolejnej dywizji pancernej USA i dodatkowych sił morskich, a także samolotów wojskowych piątego pokolenia.  „Mamy obecnie ponad 60 tysięcy wojskowych wszystkich rodzajów sił zbrojnych rozmieszczonych w Europie. Siły te pozwalają obecnie na powstrzymywanie. Ale w tym komitecie i w ramach inicjatywy potwierdzenia gwarancji w Europie poszukujemy sposobów modernizacji tych siły, aby zapewnić sobie lepsze pozycje. Szczególnie biorąc pod uwagę modernizację Rosji, którą opisałem, potrzebujemy tam w Europie więcej sił” — powiedział Scaparrotti. „Myślę, że w odniesieniu do sił lądowych, potencjalnie mogłaby być to dywizja pancerna na zasadzie rotacyjnej lub stałej” — oświadczył Scaparrotti. „Co do lotnictwa, mamy tam bardzo dobrą sytuację, odznacza się ono wysoką gotowością bojową, ale i tak oni myślą, aby dodać samoloty piątej generacji, co jest ważne, zważywszy na modernizację Rosji” — dodał Scaparrotti.„Jeśli chodzi o flotę, również dodatkowy komponent rotacyjny po całej Europie w celu powstrzymywania. Zwłaszcza w sferze obrony przed okrętami podwodnymi, pod tym względem Rosjanie szerzą zaniepokojenie. Narazie dominujemy w tym obszarze, ale musimy nadal inwestować, aby powstrzymywać i nadal dominować” — stwierdził Scaparrotti. Wcześniej rzecznik prezydenta Dmitrij Pieskow oświadczył, że Moskwa rozważa zwiększenie obecności wojskowej USA w Europie w pobliżu rosyjskich granic jako zagrożenie i odbiera to negatywnie.

 

* Dowódca sił zbrojnych NATO i USA w Europie Curtis Scaparrotti oskarżył Rosję o wspieranie radykalnego ruchu „Taliban” w Afganistanie.  „Ostatnio widzę wpływy Rosji, rosnące wpływy w odniesieniu do relacji, a prawdopodobnie nawet zaopatrywania «Talibanu»” — powiedział Scaparrotti w Komisji Sił Zbrojnych Senatu. Przy tym amerykański generał nie podał żadnych dowodów. Obecnie w Afganistanie znajduje się około 13 tysięcy żołnierzy sojuszu. Wcześniej rosyjskie MSZ oświadczyło, że celem ograniczonych kontaktów Moskwy z talibami jest skłonienie ich do przyłączenia się do narodowego pojednania oraz zapewnienie bezpieczeństwa Rosjan w Afganistanie. Resort zaznaczył również, że „raczej te działania nie «legitymizują» talibów: ugrupowanie zostało już faktycznie uznane przez Kabul za równorzędnego partnera w dialogu w trakcie serii spotkań urzędników IRA z przedstawicielami DT w Katarze, Chinach, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Norwegii, Pakistanie, które miały miejsce w 2015 roku”.

 

* Stany Zjednoczone uważają, że​​NATO musi nadal wzmacniać swoje zdolności obronne, w tym na wschodnich granicach.O tym powiedział dzisiaj sekretarz stanu USA Rex Tillerson, występując w Brukseli na spotkaniu ministrów spraw zagranicznych państw NATO. Tekst jego przemówienia rozpowszechniła kwatera główna Sojuszu. „NATO musi zachować czujność i nadal wzmacniać «wschodnią flankę» Sojuszu. NATO odgrywa kluczową rolę w konfrontacji zarówno nieprzymusowej, jak i pewnych przypadkach gwałtownej agresji ze strony Rosji”- powiedział. Tillerson przypomniał również o konieczności zwiększenia wkładu wszystkich krajów NATO w obronę zbiorową. „Długoterminowa stabilność od Bałtyku do Morza Czarnego zależy od każdego z sojuszników” — powiedział szef amerykańskiej dyplomacji. Stały przedstawiciel Rosji przy NATO Aleksander Gruszko w czwartek na posiedzeniu Rady Rosja-NATO powiedział, że Rosja dała „fundamentalną ocenę działań NATO «na wschodniej flance»” i podkreśliła, że „one (środki) osłabiają stabilność regionalną, nie odpowiadają realnym potrzebom bezpieczeństwa”. Od początku roku NATO przystąpiło do wdrażania czterech wielonarodowych batalionów w krajach bałtyckich i w Polsce o łącznej liczbie do 5 tysięcy osób. Jak wcześniej informował sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg, siły te powinny osiągnąć poziom zdolności operacyjnej do końca czerwca. Ponadto w Polsce zostanie wdrożona dodatkowa brygada pancerna USA, a w Rumunii — brygada szkoleniowa NATO.

 

* W wyniku wybuchu moździerza „Mołot" zginęło trzech żołnierzy Sił Zbrojnych Ukrainy. W wyniku eksplozji moździerza „Mołot" ukraińskiej produkcji zginęło trzech żołnierzy Sił Zbrojnych Ukrainy — oświadczył na briefingu rzecznik milicji ludowej ŁRL Andriej Maroczko. Moździerz M120-15 „Mołot" o kalibrze 120 mm został opracowany przez ukraińskich specjalistów. We wrześniu ubiegłego roku moździerze trafiły na wyposażenie ukraińskiej armii.  „Do kolejnego wybuchu broni doszło 30 marca. W wybuchu zginęło trzech żołnierzy Sił Zbrojnych Ukrainy" — poinformował rzecznik resortu obrony Ługańskiej Republiki Ludowej, dodając, że według sztabu ukraińskich sił zbrojnych, trzech żołnierzy zginęło w wyniku ostrzału milicji ludowej ŁRL.

 

* W przyszłym tygodniu ministerstwa obrony Ukrainy i Kanady planują podpisać międzyresortowe porozumienie o współpracy mającej na celu otwarcie ukraińskiej stronie dostępu do kanadyjskiego rynku broni - przekazała agencja informacyjna Ukrinform, powołując się na przedstawicieli resortów obronnych obydwu krajów. Ambasador Ukrainy w Kanadzie Andriej Szewczenko oznajmił wcześniej, że Kanada nie jest jeszcze gotowa udostępnić Ukrainie broni śmiercionośnej, ale rozważa możliwość wpisania Kijowa na listę Automatic Firearms Country Control List, regulującą eksport kanadyjskiej broni. Według danych ukraińskiej agencji, ze strony Ukrainy podpis pod dokumentem planuje złożyć szef ministerstwa obrony Stepan Połtorak, który uda się do Kanady z wizytą. Ukraińska agencja zaznacza przy tym, że „trwają prace nad ostatecznym wariantem porozumienia, ale mają one zostać ukończone o czasie". Ukraińska agencja zaznacza przy tym, że dokument jest międzyresortowym porozumieniem, bez którego „nie jest możliwe otwarcie Ukrainie dostępu do kanadyjskiego rynku broni".  

 

* Chiny uruchomiły pierwszego na świecie satelitę łączności kwantowej Micius, informuje Międzynarodowe Radio Chin (CRI).Chiny rozpoczęły prace nad satelitą w 2011 roku. Micius został uruchomiony w połowie sierpnia 2016 roku z kosmodromu Jiuquan w prowincji Gansu. Według informacji rozgłośni, satelita zakończył testy na orbicie i został wprowadzony do użycia 18 stycznia. Wcześniej informowano, że Micius powinien był rozpocząć pracę w drugiej połowie listopada. Program testowania Miciusa na orbicie składa się m.in. z kontroli działalności platformy satelitarnej, testu obciążenia i kontroli różnych kanałów łączności pomiędzy satelitą i stacjami naziemnymi. Jak opowiedział naukowiec z Chińskiej Akademii Nauk Pan Jian-Wei, wszystkie systemy satelity działają sprawnie. Według niego, Chiny mogą do 2030 roku stworzyć globalną sieć łączności kwantowej. Od początku XX wieku naukowcy opracowują metody szyfrowania i bezpiecznego pzekazywania informacji. Istniejące sposoby mają dwa kluczowe braki: można się do nich włamać w przypadku posiadania odpowiednich mocy obliczeniowych (na przykład, komputerów kwantowych), albo można ściągnąć informację „podsłuchując” ją na kanale przekazu danych.   Tzw. sieci kwantowe rozwiązują oba te problemy poprzez to, że fundamentalnym założeniem fizyki kwantowej jest zasada nieoznaczoności Heisenberga, zgodnie z którą strona trzecia nie może sczytywać informacji z kanału danych i znajdować do niego klucz. Przy próbie włamania do systemu łączności kwantowej przekazywana informacja będzie po prostu zniszczona.

 

*W Głogowie na Dolnym Śląsku powstał największy i najnowocześniejszy na świecie piec do wytopu miedzi - tzw. zawiesinowy (flash smelting). To przełomowy moment w historii polskiej metalurgii. Skończyła się epoka technologii, wywodzącej się jeszcze ze starożytnych dymarek. Zastosowanie technologii zawiesinowej postawi polskie hutnictwo w czołówce światowych producentów miedzi gwarantując obniżenie kosztów przerobu oraz stworzy możliwości większego odzysku cennych metali towarzyszących. Koszt inwestycji wyniósł 2,5 mld zł. Takiej drugiej huty nie ma, nie ma też takiej skali inwestycji w tej branży. Ma wysokość prawie dwóch wieżowców. Całość wygląda jak budowa egipskiej piramidy, wokół tysiące budowniczych. W szczytowym okresie nad inwestycją pracowało 800 projektantów. Wnętrze pieca zawiesinowego wygląda jak przeciwatomowy bunkier, a elektrycznego jak wyrzutnia rakiet. I w jednym, i w drugim przypadku wrażenie jest porażające. I badaczom, turystom pozostaje tylko pełne niedowierzania pytanie: jak oni to zrobili? Jakie mają być profity z nowej technologii? Umożliwia wytop miedzi w czystszej postaci, obniża koszty produkcji miedzi o 10%, zwiększa wydajność pracy a zmniejsza obciążenie środowiska: będziemy emitować do atmosfery 89 proc. pyłów mniej, ołowiu prawie 10 proc., arsenu 71 proc., dwutlenku siarki 81 proc. Taki piec można bez ryzyka wykorzystywać nawet tylko w 50 proc., gdy np. mamy ograniczony dostęp do koncentratu. Piece szybowe musiały być wykorzystywane na maksimum. Taka elastyczność nowej instalacji jest bardzo korzystna. Poza tym jest jeszcze jeden bardzo ważny powód, aby pozbyć się z cyklu produkcyjnego pieców szybowych. Brykiety, które są wsadem do pieców szybowych, wytwarza się z udziałem ługu posulfitowego. W Polsce nie produkuje się go, jest sprowadzany z zagranicy, a jego ceny ciągle rosną. Z piecem zawiesinowym takich problemów nie ma. KGHM wkracza w nową erę działalności, stając się liderem nie tylko pod względem wydobycia, ale również liderem wyznaczającym trendy innowacyjne i technologiczne. Ta unikalna technologia pieca zawiesinowego jest obecnie wykorzystywana jedynie w trzech miejscach na świecie - jednym z nich jest właśnie Głogów, gdzie nowy piec jest największy na świecie – powiedziałprezes KGHM Polska Miedź Radosław Domagalski-Łabędzki, podkreślając, że inwestycja powstała w oparciu o polską myśl technologiczną.

 

* Amerykańscy naukowcy odnotowali na Słońcu zjawisko fal Rossby’ego, które występują tylko na Ziemi. Szczegółowe wyniki badania z opisem odkrycia opublikowano w czasopiśmie Nature Astronomy. Fale Rossby’ego na Ziemi występują nad oceanami i w umiarkowanych szerokościach geograficznych atmosfery i silnie wpływają na pogodę. Ich osobliwość polega na tym, że tworzą one zakłócenia w powietrznej powłoce naszej planety, a na Słońcu obserwowane są jako zmiany w polu magnetycznym w umiarkowanych szerokościach geograficznych atmosfery słonecznej, co prowadzi do wahań kosmicznej pogody. Odkrycie było możliwe dzięki trzem aparatom kosmicznym — SDO (Solar Dynamics Observatory) i STEREO (Solar TErrestrial RElations Observatory) — które pozwoliły naukowcom badać jedyną gwiazdę Układu Słonecznego w zakresie 360 stopni. Wcześniej takie badania były niemożliwe, ponieważ z Ziemi widać było tylko jedną stronę Słońca. Na Ziemi fale pod koniec lat 30. odkrył meteorolog Carl Gustaf Arvid Rossby. Na jego cześć nazwano również to zjawisko.

 

* Lekarze ze Stanów Zjednoczonych pomyślnie zakończyli pierwszą fazę testów leczenia raka mózgu i płuc za pomocą wysokich doz witaminy C, przewyższających dzienną normę o około tysiąc razy – głosi artykuł opublikowany w piśmie „Cancer Cell”.  „Większość chorych na raka, z którymi w tej chwili pracujemy, z zadowoleniem wzięło udział w eksperymentach, które mogą uratować życie innym pacjentom. Na daną chwilę wyniki są obiecujące, jednak na razie nie wiemy, czy witamina C podwyższy efektywność chemioterapii. To pokaże druga faza badań klinicznych” – powiedział kierownik eksperymentów z Uniwersytetu Iowa Bryan Allen. Zainteresowanie witaminą C jako środkiem na raka pojawiło się około 30 lat temu dzięki laureatowi Nagrody Nobla Linusowi Paulingowi, kiedy  seria badań pokazała ewentualne korzyści z zastosowania jej przy nowotworach. Stosunkowo niedawno, w 2009 roku Mark Levin z Narodowych Instytutów Zdrowia USA (NIH) oraz jego zespół wyjaśnili, że witamina C jest zdolna do walki z rakiem tylko przy zwiększeniu koncentracji do ekstremalnie wysokich wskaźników. Dwa lata temu inna grupa naukowców potwierdziła ten wniosek, niszcząc „niepokonane” guzy rakowe w organizmie myszy za pomocą dużych dawek witaminy C, analogicznych liczbie kwasu askorbinowego, która zawarta jest w około 200 pomarańczach. Przenikanie witaminy C do komórek rakowych prowadziło do pojawienia się większej liczby molekuł nadtlenku wodoru wewnątrz ich mitochondrii, co okazuje się fatalnym dla „zbuntowanych komórek”. Allen i jego zespół potwierdzili te wnioski podczas testów klinicznych na 11 ochotnikach cierpiących na skutek ciężkich form raka płuc i mózgu. Przed rozpoczęciem kursu chemioterapii naukowcy porcjami wprowadzali w ich organizmy gigantyczne dozy witaminy C, stopniowo podwyższając jej koncentrację we krwi do znaczeń, przewyższających normę o 300 razy. Po tym rozpoczął się zwykły kurs chemioterapii, w którym pacjenci kontynuowali przyjmowanie witaminy C w ciągu siedmiu miesięcy trwania eksperymentu. Bez względu na bardzo częste przyjmowanie kwasu i wysokie dozy, pacjenci dobrze znieśli leczenie i nie cierpieli na poważne efekty poboczne. Jak zauważają naukowcy, te doświadczenia pokazały, że witamina C jest bezpieczna dla zdrowych komórek i nie wywołuje w nich żadnych skutków pobocznych, zbiżonych do tego, co dzieje się wewnątrz nowotworu. Jak pokazały eksperymenty, witaminy we wszystkich wypadkach zatrzymują wzrost nowotworu, albo znacząco go spowalniają, przedłużając pacjentom życie o 4-6 miesięcy, nawet w razie rozwoju najbardziej złośliwych form raka mózgu. Po ustaleniu diagnozy, ci ludzie żyli średnio 37-40% dłużej, niż inni chorzy z taką diagnozą. Jeśli druga faza badań klinicznych zakończy się pomyślnie, to witamina C, jak zauważa Allen, nie tylko pozwoli przedłużyć życie pacjentów i poprawić jego jakość, ale i znacznie zmniejszy wydatki na leczenie, ponieważ cały 9-miesięczny kurs przyjmowania kwasu askorbinowego kosztuje mniej, niż jedna doza chemio- lub immunoterapii. 

 

* Ekolodzy wyjaśnili, że jedną z przyczyn częstszych pożarów w syberyjskich lasach jest gobalne ocieplenie. Z tego powodu cedry i jodły są pozbawione znacznych zapasów wody, głosi artykuł opublikowany w „Journal of Mountain Science”. „Cedr i jodła to gatunki drzew iglastych lubiące wilgoć, to „drzewa mgieł”. Osłabione przez wodny stres drzewa stają się podatne na działanie fitopatogenów. Jednocześnie, rosnąca suchość klimatu i zwiększenie długości okresu wegetacji pozwala owadom szkodnikom zwiększyć liczebność populacji, rozszerzyć areały występowania, rozprzestrzeniać się na północ i w góry” – wyjaśnia Wiaczesław Charuk z Instytutu Lasu Rosyjskiej Akademii Nauk w Krasnojarsku. Jego słowa cytuje służba prasowa Rosyjskiej Fundacji Nauki. W ostatnich latach liczba pożarów na Zabajkalu, na południu Syberii i w niektórych regionach europejskiej części Rosji znacznie wzrosła. W poprzednich latach setki tysięcy hektarów lasów płonęły na terytoriach Buriacji, Chakasji i innych południowych regionów Syberii, i to bez względu na wysiłki władz i mieszkańców w zakresie zapobiegania i gaszenia pożarów. Straty ekonomiczne spowodowane pożarami w zeszłym roku wycenionono na 12 miliardów rubli, a w roku 2015 – na około 60 miliardów rubli. 

 

*Pierwsza wiązka elektronów w pionierskim centrum naukowym SESAME w Jordaniipojawiła się 11.01.2017 o godz. 18:12 lokalnego czasu (UTC+3). To ważny krok w kierunku prowadzenia badań naukowych w pierwszym tego typu laboratorium na Bliskim Wschodzie. SESAME powołano do życia pod auspicjami UNESCO, a w roku 2004 stało się w pełni niezależną organizacją międzynarodową, skupiającą Bahrajn, Cypr, Egipt, Iran, Izrael, Jordan, Pakistan, Autonomię Palestyńską i Turcję. Celem organizacji jest stworzenie światowej klasy centrum naukowego dla regionu umożliwiając międzynarodową współpracę naukową. SESAME to angielski akronim na "Promieniowanie Synchrotronowe dla Badań Naukowych i Zastosowań na Bliskim Wschodzie" jest akceleratorem wykorzystującym promieniowanie synchrotronowe krążących elektronów do wielorakich badań własności materii. Eksperymenty na SESAME będą prowadzić badania od medycyny i biologii, poprzez inżynierię materiałową, fizykę i chemię, ochronę zdrowia ekologię aż po rolnictwo i archeologię "To wielki dzień dla SESAME," powiedział Przewodniczący Rady SESAME, profesor Sir Chris Levellyn-Smith. "To hołd dla umiejętności i oddania naukowców i rządzących w regionie, którzy niestrudzenie pracowali na rzecz urzeczywistnienie współpracy naukowej na Bliskim Wschodzie i sąsiadujących regionach."  Z podobną misją stworzono ponad 60 lat temu, w powaśnionej, powojennej Europie laboratorium CERN, które w krótkim czasie urosło do rangi światowego lidera i platformy współpracy dla naukowców z całego świata. Podobne urządzenie istnieje również w Polsce i rozpocznie regularne działanie w tym roku. SOLARIS, czyli Narodowe Centrum Promieniowania Synchrotronowego znajduje się na kampusie Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.

 

*Na całym świecie rośnie zapotrzebowanie na zdrową i ekologicznie produkowana żywność, a w szczególności na białka pochodzenia roślinnego. Łódzki start-up Napiferyn Biotech opracował i udoskonala unikalną na skalę światową technologię pozyskiwania jadalnego białka z rzepaku, a konkretnie z biomasy rzepakowej pozostałej po wytłoczeniu oleju.Rzepakowe białko będzie można stosować np. w napojach, pieczywie, makaronach, deserach czy w batonach proteinowych. "W przyszłości planujemy też zastosowanie naszej innowacyjnej technologii do pozyskiwania protein z innych roślin oleistych np. słonecznika" - powiedziała współzałożycielka i prezes Napiferyn Biotech, Magdalena Kozłowska. Współtwórca firmy Piotr Wnukowski przyznał, że pomysł narodził się kilka lat temu, kiedy pracował w korporacji na zachodzie, w programie, który miał na celu opracowanie technologii na potrzeby zmieniającego się klimatu na ziemi. Częścią tego programu były projekty związane z pozyskiwaniem białka z nowych źródeł. "Postanowiłem dopracować technologię pozyskiwania białka z nasion roślin oleistych, a w szczególności z rzepaku, który jest królem polskich roślin oleistych" - dodał. Jak podkreśliła Magdalena Kozłowska, opracowana przez Napiferyn Biotech innowacja polega na wykorzystaniu pozostałości po wytłoczeniu oleju z nasion rzepaku. Jej zdaniem, w biomasie rzepakowej drzemie wysoki potencjał, a nikt inny wcześniej nie wykorzystywał jej do pozyskania wysokowartościowego białka, jako substancji odżywczej na cele spożywcze. "Jest to materiał, którego wartość dotąd była niedoceniana, a który jest źródłem wysokowartościowego białka. My tą pozostałość przetwarzamy do białka w czystej postaci" - zaznaczyła. Światowe trendy pokazują, że istnieje duże zapotrzebowanie na proteiny pochodzenia roślinnego. "Nasza technologia działa, jest w stanie wyodrębnić z tego materiału wysokowartościowe białko" - dodała. Białko z rzepaku otrzymywane jest w postaci izolatu, który ma wysoką wartość odżywczą, zbilansowany skład aminokwasów oraz niską zawartość tłuszczy i węglowodanów. "Nasze białko może być używane jako składnik żywności w celu zwiększenia jej wartości odżywczej" - dodała Kozłowska. Jak przypomniała, białka składają się z aminokwasów i różnią się ich składem czy proporcjami. "Rzepak ma bardzo dobrze zbilansowany skład aminokwasów" - podkreśliła. Jej zdaniem, możliwości zastosowania tego białka do produkcji żywności są nieograniczone i może być ono alternatywą dla białka zwierzęcego i sojowego. "Można zastosować je wszędzie tam, gdzie do tej pory są stosowane białka pochodzenia sojowego i odzwierzęcego, czyli np. w napojach, deserach, batonach proteinowych. Wszędzie tam, gdzie chcemy zwiększyć wartość odżywczą, czyli skład proteinowy" - oceniła. Technologia i nowatorskie pomysły start-upu są chronione zgłoszeniem patentowym. "Zaczynamy od tego, żeby najpierw z tej pozostałości powstałej po wytłoczeniu oleju otrzymać ekstrakt zawierający białko. Następnie w kilku stopniach procesowych jesteśmy w stanie pozyskać białko w czystej postaci" - zaznaczyła. Napiferyn Biotech działa w łódzkim Bionanoparku, a jako spółka technologiczna chce generować wiedzę na temat białek roślinnych i czerpać zyski z opłat licencyjnych opracowanej technologii. "W pierwszej kolejności skupiamy się na rzepaku, czyli królu nasion oleistych w Polsce. Natomiast nasza technologia jest uniwersalna i będzie też działać na innych nasionach oleistych np. na słoneczniku i to też chcemy zweryfikować" - zapowiedziała szefowa firmy.  Dzięki m.in. środkom unijnym otrzymanym w ramach europejskiego programu badawczego Horyzont 2020 oraz z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju w konkursie "szybka ścieżka", spółka chce kontynuować prace nad rozwojem unikatowej technologii i ją doskonalić. Produkcja protein z rzepaku na skalę przemysłową - zdaniem Kozłowskiej - będzie możliwa za 4-5 lat. "Wtedy żywność wzbogacona tym białkiem będzie mogła trafić na sklepowe półki i nasze stoły" - podsumowała.

 

* 150 lat temu - 30 marca 1867 roku przedstawiciele Rosji i USA podpisali umowę o sprzedaży Alaski. Pomysł sprzedania lub, jak się wtedy mówiło, „ustąpienia" zamorskich terytoriów należał do wielkiego księcia Konstantego i wspominał o nim brat cara Aleksandra II już w 1857 roku. Od tego czasu przeprowadzono kilka konsultacji z rządem USA, ale faktyczne negocjacje zaczęły się dopiero po zakończeniu wojny secesyjnej. Początkowo imperator Aleksander II oceniał wartość Alaski na 5 mln dolarów. Jednak w marcu 1876 roku rosyjski wysłannik do Stanów Zjednoczonych Eduard Stoeckl, zwrócił się do sekretarza stanu Williama  Sewarda i wynegocjował cenę 7,2 mln dolarów. Jeśli podzielić tę kwotę na terytorium Alaski to wychodzi, że za jeden hektar ziemi Rosja otrzymała 0,5 centa. W przeliczeniu na współczesne pieniądze z uwzględnieniem PKB, cyfra ta rośnie do 16 mld dolarów. Czy jest to dużo, czy mało, trwają spory po dziś dzień. Transakcję uznawano za niejednoznaczną zarówno w Rosji, jak i w Stanach Zjednoczonych. Amerykanie krytykowali Sewarda uważając, że pustynna Alaska, która słynęła w tamtych czasach tylko ze zwierząt futerkowych, kosztowała budżet zbyt drogo. Angielskie gazety nazywały transakcję spiskiem, gdyż właśnie po jej zawarciu północnoamerykańskie kolonie Brytanii zostały całkowicie okrążone. Jeśli zaś chodzi o Rosję, to miała ona swoje powody do sprzedaży — uważa starszy pracownik naukowy Instytutu Historii Powszechnej Rosyjskiej Akademii Nauk Aleksandr Pietrow i wymienił trzy najważniejsze: Pierwszy — rosyjsko-amerykańska kampania była finansowo niewypłacalna. Drugi argument — należało skupić się na opanowaniu Dalekiego Wschodu i Przyamurza. Po co Alaska? Ona nie jest potrzebna. Musieliśmy zakończyć, zaokrąglić Imperium. I trzeci powód — należało ustanowić przyjacielskie stosunki ze Stanami Zjednoczonymi.  „Rząd Imperium Rosyjskiego, najprawdopodobiej zdawał sobie sprawę, że wcześniej czy później te ziemie staną się przyczyną konfliktu i nie wiadomo było z kim — albo ze Stanami Zjednoczonymi, albo z Wielką Brytanią, najsilniejszym państwem w tamtych czasach, terytoria którego ściśle przylegały do ziem rosyjskich w Ameryce Północnej. Niezbędny był lojalny sojusznik. Właśnie takie argumenty wysuwał książę Konstantin" — powiedział w wywiadzie dla RIA Novosti doradca ds. polityki arktycznej rządu stanu Alaska Craig Fleener i dodał, że wielu historyków wskazuje na fakt, iż bardziej ciepłych stosunków między Rosją i USA niż 150 lat temu, nigdy więcej nie było. Jednak polityczne i kulturowe kontakty utrzymywane są po dziś dzień. Doceniamy dziedzictwo Rosji, które jest obecne na Alasce. Mamy dużą społeczność rosyjską, wiele osób mówi po rosyjsku, z czego jesteśmy bardzo dumni. Chcemy mieć dobre i silne relacje z Rosją z wielu powodów, jesteśmy związani historycznie i to jest bardzo ważne dla Alaski — podkreślił Fleener.Dodał także, że jednym z potencjalnych obszarów współpracy jest rozwój kontaktów w dziedzinie monitorowania i śledzenia statków, a także pomoc na Morzu Beringa statkom, które znajdą się w niebezpieczeństwie. Zdaniem Fleenera dzisiaj Alaska mogłaby być bardziej rozwiniętym regionem, gdyby była pod kontrolą Rosji. Moskwa być może skoncentrowałaby się na rozwoju półwyspu z punktu widzenia zapewnienia bezpieczeństwa narodowego, gdyby nie sprzedała Alaski pod koniec XIX wieku. Dla Rosji kwestia rozwoju regionu dalekowschodniego w ciągu 150 lat nie straciła na aktualności, co więcej — nabrała kluczowego znaczenia. Wzmocnienie pozycji w regionie Azji i Pacyfiku pozwoli Rosji zostać światowym liderem — uważają eksperci.

 

* W 2016 r. do Frankfurtu nad Menem wróciło 216 ton złota. Niemieckie złoto przywieziono z Nowego Jorku (111 ton) i Paryża (105 ton). Tym samym plan minimum Bundesbanku sprowadzenia rezerw złota do kraju z zagranicy zrealizowany został szybciej niż zakładano. Z wyżej wymienionych państwo Niemcy przywieźli już wszystko, co planowali.Szef zarządu Bundesbanku Carl-Ludwig Thiele potwierdził, że przewóz złota z Nowego Jorku zakończył się już w ubiegłym roku.Plan Bundestagu z 2013 r. przewidywał, że do końca 2020 r. Przynajmniej połowa niemieckich rezerw złota miała się znaleźć we Frankfurcie nad Menem. Jednak już dzisiaj można uznać, że został wykonany plan minimum, bo 50 proc. złota znajduje się w Niemczech. W 2013 r. było to 38 proc. W sejfie Federal Reserve Bank w Nowym Jorku Niemcy mają jeszcze 1236 ton swojego złota. W Bank of England w Londynie przechowują kolejne 432 tony. Łączna rezerwa złota Bundestagu wynosi 3378 tony w 270 tys. sztabek. W publicznej ewidencji można znaleźć szczegółową listę z każdą sztabką i miejscem jej składowania. Pojedyncza sztabka waży około 12,5 kg, a jej wartość szacowana jest na 450 tys. euro. Tym samym łączna wartość niemieckiego złota to 121,5 mld euro.Niemcy nadal będą trzymać część rezerw w Nowym Jorku i Londynie. Jak podkreśla Thiele, Londyn jest największym i najważniejszym centrum handlu złotem. W sytuacji nagłej potrzeby sprzedaży złota, jego obecność na miejscu sporo pomoże. Za pozostawieniem pieniędzy w Nowym Jorku przemawia fakt, że dolar amerykański jest ciągle najważniejszą walutą na świecie.

 

KOMENTARZE

  • Wiadomosci ze swiata przygnebiajace, wiadomosc o witaminie C ok.
    Jak sie na cos zachoruje trzeba jesc dziennie tyle tabletek (1000mg) witaminy C az dostanie sie rozwolnienia.Oznacza to, ze organizm dostal wiecej niz dzienna , potrzebna dawka.Przy katarze osiaga sie ten poziom po zjedzeniu 20 tabletek, przy ciezszych chorobach wiecej trzeba zjesc, nawet do 100(gruzlica).W Rosji, na Ukrainie, umierajacym daja zastrzyki z witaminy C jako ostatnia deske ratunku.Byla tu gdzie mieszkam w USA,ukrainska lekarka na wakacjach, pracowala na domku, opiekujac sie stara Amerykanka.Amerykanka placila tygodniowo $1200 wiec kasa dobra byla.Amerykanka zachorowala i zawiezli ja do szpitala.Tam stwierdzili, ze pozyje najwyzej 3 dni.Amerykanka kazala sie zawiezsc z powrotem do domu by umrzec we wlasnym lozku.Ukrainska lekarka stracila by wiec prace.Poszla do apteki, kupila witaminy C i przez 2 dni pompowala ta Amerykanke doustnie, lyzeczka po lyzeczce, rozpuszczona witamina C przez 2 dni, dzien i noc.Na trzeci dzien Amerykanka oprzytomniala i zyla nastepne 3 lata.Dzieci Amerykanki byly wsciekle na Ukrainke bo na spadek musialy czekac.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930