Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
3530 postów 1698 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Piątek, 6 stycznia 2017

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

ACTA DIURNA (1016) Zapraszam na alternatywny serwis informacji i komentarzy z kraju i ze świata.

 

Z kraju

* Już za tydzień, 12 stycznia, do Polski przybędzie amerykańska brygada pancerna. Oficjalne powitanie amerykańskiej grupy wojskowych ma się odbyć z udziałem przedstawicieli MON i ambasady USA w Polsce. „W piątek do portu w niemieckim Bremerhaven zaczną przybywać siły i sprzęt amerykańskiej brygady pancernej, która będzie stacjonować m. in. w Polsce. W przyszłym tygodniu pierwsi żołnierze tej grupy mają być w Żaganiu" — informuje PAP. „Zespoły, które przygotowują obecność ciężkiej brygady amerykańskiej, są już od grudnia w Polsce: objeżdżają i przygotowują poszczególne miejsca dyslokacji, a ciężka brygada będzie — nie wiem, czy ja to mogę powiedzieć, ale zaryzykuję — 12 stycznia" — cytuje PAP słowa Macierewicza w programie wyemitowanym w TVP 1. Według słów Macierewicza do Polski ma przybyć łącznie ok. 7 tys. zagranicznych żołnierzy, co stanowi „dużo ponad to, co kiedykolwiek sobie wyobrażano", choć jednocześnie „można powiedzieć, że ciągle za mało". Gdyby zdarzyło się, co jest niemożliwe, nierealne, że Rosja zaatakowałaby Polskę (…), to oczywiście nie jest to siła, która łącznie z polską armią zagwarantuje nam zwycięstwo (…) — powiedział Antoni Macierewicz. Sprzęt amerykańskiej brygady zostanie przetransportowany koleją, konwojami wojskowymi i komercyjnymi z niemieckiego portu Bremerhaven, do którego dotrze w najbliższy piątek, w okolice Żagania (woj. lubuskie) i Drawska Pomorskiego (woj. zachodniopomorskie). Amerykańska grupa bojowa składa się z ok. 3500 ludzi, ponad 400 pojazdów gąsienicowych i 900 kołowych, w tym 87 czołgów, 18 samobieżnych haubic Paladin, ponad 400 samochodów Humvee i 144 bojowych wozów piechoty Bradley — informuje PAP. Będzie to pierwsza, dziewięciomiesięczna zmiana z planu Atlantic Reserve. Kolejne będą nakładały się na poprzednie tak, by nie było przerw w obecności amerykańskich wojsk w naszym regionie.

* Lider KOD, Mateusz Kijowski stracił w oczach swoich współpracowników, ale również opinia publiczna nie pozostawia na nim suchej nitki. W oczach Polaków wyszedł na pospolitego krętacza, uchylającego się od odpowiedzialności. Zwłaszcza że w mediach opowiadał, że "utrzymuje się ze wsparcia rodziny" i "nic nie zarabia na KODzie". Media ujawniły, że Mateusz Kijowski w sumie zarobił 90 tysięcy na zbiórkach KOD. Kijowski do tej pory twierdził, że za działalność w KOD wynagrodzenia nie pobierał. Ponad 91 tysięcy złotych trafiło na konto firmy informatycznej Mateusza i Magdaleny Kijowskich. Od marca do sierpnia 2016 firma MKM Studio wystawiła w sumie 6 faktur na ponad 15 tysięcy złotych Komitetowi Obrony Demokracji za usługi informatyczne. Lider KOD tłumaczył się tak dziennikarzom: Ustaliliśmy pewien ryczałt, że niezależnie od tego, ile prac wykonam, kwoty wynagrodzeń nie mogą przekroczyć pewnej sumy. I tak to było realizowane. Większość tych prac to były różnego rodzaju prace konserwacyjne, naprawcze, organizacyjne itd. Usługi zostały wykonane, faktury zostały wystawione, Komitet przelał pieniądze, uznając wykonanie tych prac, więc trudno stawiać tu jakieś zarzuty. Tymczasem działacze KOD mówią, że Kijowski te przelewy traktował jako swoistą pensję za działalność polityczną i społeczną, a wszystkie usługi informatyczne dla organizacji wykonywali wolontariusze. Najbardziej kontrowersyjny w całej sprawie wydaje się fakt, że Kijowski miał pobierać pieniądze bez umowy z KOD-em w taki sposób, aby ominąć komornika. Dlatego też nie przyznał się oficjalnie, że jest przez organizację w jakiś sposób zatrudniony. Dług alimentacyjny Mateusza Kijowskiego media wyciągnęły na światło dzienne już dawno.

 

Europa

* W 2016 roku podczas prób przepłynięcia Morza Śródziemnego i dotarcia do Europy zginęło ponad 5 tys. migrantów. Około 363 tys. przedostało się do krajów europejskich – poinformowała Międzynarodowa Organizacja ds. Migracji. W sumie dotarło 363 348 osób. Niemal po równo rozdzielili się oni między Włochy i Grecję. Znacznie mniej migrantów przybyło na Maltę, Cypr i do Hiszpanii. Łącznie zmarło lub zaginęło bez wieści ok. 5079 osób – podsumowała organizacja Podczas sporządzania tej statystyki nie uwzględniono kilku incydentów, do których doszło w listopadzie i grudniu ubiegłego roku. Najwięcej migrantów zginęło podczas prób przedostania się do Włoch – ponad 4,5 tys. Według unijnej agencji ds. granic zewnętrznych Frontex w 2016 roku do Grecji dotarło 182,5 tys. osób, czyli o 79% mniej niż w ubiegłym roku. Agencja twierdzi, że jest to związane z podpisaniem przez UE umowy z Turcją ws. migracji, która doprowadziła do zaostrzenia kontroli granicznych przez stronę turecką i readmisji migrantów z Grecji. Ograniczenie napływu migrantów na greckie wyspy jest też związane z uszczelnieniem granic przez kraje Bałkanów Zachodnich. Miesięcznie do Grecji trafiało od 1,8 do 4,4, tys. osób, głównie Syryjczyków, Afgańczyków i Irakijczyków. Z kolei szlak bałkański wybrało ok. 123 tys. migrantów (764 tys. w 2015 r.). Tymczasem do Włoch dotarło 181 tys. osób, przede wszystkim z Nigerii, Erytrei, Wybrzeża Kości Słoniowej i Gambii. Jest to rekordowo wysoki wskaźnik.

 

* Policja austriackiego miasta Innsbruck poszukuje grupę mężczyzn „o zagranicznym wyglądzie” po skargach kobiet na molestowania seksualne w noc sylwestrową - podaje miejscowa gazeta Tiroler Tageszeitung. Łącznie do policji zgłosiło się 19 kobiet, większość z których ma od 19 do 25 lat. Zgłaszały napastowania ze strony grupy składającej się z dziesięciu obcokrajowców w centrum Innsbrucku. Mężczyźni otaczali je i chwytali za piersi i dotykali kroczaDziało się to w odstępie czasowym między 23:30 a 1:30, kiedy na ulicy było szczególnie dużo ludzi. Niektóre ataki zostały zarejestrowane przez kamery monitoringowe, lecz z powodu złej jakości obrazu na razie nie udało się ustalić tożsamości napastników. Poszkodowane próbowały sfotografować przestępców, lecz nie udało im się zrobić zdjęć dobrej jakości. Wśród napastowanych znalazło się pięć Austriaczek, trzy Włoszki, dwie Niemki i jedna Szwajcarka.  „Czegoś takiego jeszcze nie mieliśmy. Udało nam się dokładnie ustalić, że mężczyźni byli obcokrajowcami. Prowadzimy śledztwo” — podkreślił rzecznik miejscowej policji Ernst Kranebitter. Jak podaje Tiroler Tageszeitung, powołując się na szefa policji Martina Kirchlera, zgodnie z większością skarg napastnicy pochodzą z Azji Środkowej lub Południowej lub z Afryki Północnej.  Jak podają media, zdarzenie w Innsbrucku przypomniało o wydarzeniach sprzed roku, kiedy w noc sylwestrową migranci atakowali kobiety w Kolonii i innych niemieckich miastach. Wówczas zostało poszkodowanych ponad 1200 osób.

 

* Europosłanka Wolnościowej Partii Austrii (FPOe) Barbara Kappel nazwała incydent w Innsbrucku „krytycznym” i wskazała na konieczność usprawniania pracy organów porządku publicznego i zaostrzenia kontroli nad przepływem imigrantów. Jak poinformowała wcześniej austriacka gazeta „Tiroler Tageszeitung”, 19 kobiet złożyło skargi o napastowanie seksualne przez grupę mężczyzn w noc sylwestrową na głównym placu w Innsbrucku. Są wśród nich zarówno Austriaczki, jak i obywatelki Niemiec, Szwajcarii i Włoch. Napastnicy byli cudzoziemcami, prawdopodobnie pochodzącymi z Azji lub Afryki Północnej. Problem polega na tym, że my, Europejczycy, od dwóch lat pozwalamy na ogromny, niemal niekontrolowany napływ imigrantów do naszych krajów. Teraz widzimy problem w Innsbrucku, który stał się krytyczny. Po tym, co się stało, dłużej nie możemy postępować jak dotychczas – powiedziała Kappel w wywiadzie dla agencji Sputnik. Europosłanka podkreśliła, że należy deportować tych imigrantów, którzy nie otrzymali statusu uchodźcy, czyli około 90%. Jej zdaniem obowiązujący w krajach europejskich system opieki społecznej nie jest w stanie poradzić sobie z masowym napływem uchodźców. Musimy usprawniać pracę organów porządku publicznego, ograniczyć napływ imigrantów, tworzyć ośrodki dla migrantów w Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie pod egidą ONZ – dodała Kappel.

 

* Austriacki minister obrony Hans Peter Doskozil opowiedział się w wywiadzie dla niemieckiego dziennika „Bild” (wydanie internetowe z 5 stycznia) za wprowadzeniem limitu imigrantów dla całej Unii Europejskiej i wskazał na konieczność położenia kresu nielegalnej imigracji.Limit dla całej UE miałby się składać z limitów dla każdego z państw członkowskich Unii, co – jak podkreśla „Bild” – zmusiłoby każde z tych państw do „zdefiniowania granicy swoich możliwości” przyjmowania imigrantów. – Chodzi o to, żeby skończyć z błędną polityką azylową Unii Europejskiej. (…). Wszyscy musimy uczciwie powiedzieć, że możliwości przyjmowania w Unii Europejskiej są ograniczone. – stwierdził Doskozil. Wyjaśnił, że potrzebny jest „uporządkowany system legalnego przybywania do UE uprawnionych do otrzymania azylu”. Składanie wniosków o azyl powinno być w przyszłości możliwe wyłącznie poza granicami Unii. Dopiero po uzyskaniu azylu wnioskodawca mógłby wjechać do Unii. Koncepcja austriackiego ministra obrony przewiduje zorganizowanie w krajach trzecich unijnych ośrodków dla ubiegających się o azyl. Do takich ośrodków powinni też być kierowani imigranci wyłowieni na Morzu Śródziemnym. W „strefach ochronnych” przy takich ośrodkach powinno się też umieszczać tych nielegalnych imigrantów, których odesłanie do ich krajów nie byłoby możliwe. – Państwa Unii Europejskiej, a nie organizacje przemytników ludzi decydowałyby o tym, kto może wjechać do Unii. – powiedział Doskozil, akcentując konieczność skutecznej ochrony tzw. granic zewnętrznych UE. Rząd Austrii zamierza wkrótce przedstawić tę koncepcję w Brukseli.

 

* Niemieckie służby specjalne zatrzymały syryjskiego uchodźcę, który, według władz, proponował organizcji terrorystycznej „Państwo Islamskie" swoje „usługi" w organizacji ataków terrorystycznych w Niemczech, we Francji, w Belgii i w Holandii. Na zakup samochodu i materiałów wybuchowych potrzebował 180 tysięcy euro i o taką sumę zwrócił się do terrorystów. Syryjczyk planował umieszczenie materiałów wybuchowych w co najmniej 8 pojazdach, które zamierzał zaparkować w dużych skupiskach ludzi. 38-letni mężczyzna, który od dwóch lat posiada pozwolenie na pobyt czasowy w Niemczech, został zatrzymany w niedzielę w swoim mieszkaniu w Saarbrücken, jednak komentarze władz na ten temat zaczęły się pojawiać dopiero następnego dnia. Komunikat prokuratury głosi, że w grudniu Syryjczyk skontaktował się z łącznikiem z PI i poprosił o przekazanie środków na przeprowadzene ataków. W komunikacie zaznacza się, że uchodźca planował zakup ośmiu samochodów, po 22,5 tyś. euro każdy, następnie planował umieścić w nich materiały wybuchowe i postawić auta w dużych skupiskach ludzi, tak, aby „zabić dużą liczbę niemuzułmanów". Według zeznań Syryjczyka, planował on umieszczenie w każdym z aut od 400 do 500 kg materiałów wybuchowych. Przedstawiciel  lokalnej policji Hugo Müller oświadczył, że Syryjczyk planował przemalowanie aut, aby przypomiały one samochody policyjne.  Oskarżenie męzczyzny opiera się przede wszystkim na korespondencji z jego telefonu komórkowego. Śledztwo nie znalazło dowodów na to, że jakieś auta zostały już wypełnione materiałami wybuchowymi.   W komunikacie pojawia się także informacja, że mężczyzna przybył o Niemiec w 2014 roku i po złożeniu wniosku o azyl otrzymał pozwolenie na pobyt czasowy. Według niemieckiego analityka Patricka Henningsena ta historia wywołuje poważne obawy, ponieważ nie wiadomo, ilu jeszcze ludzi, przebywających obecnie w Europie, może z taką łatwością skontaktować się z terrorystami z PI. Poza tym ekspert zauważa, że wcześniej niemiecka policja oraz media nie spieszyły się z ujawnianiem spraw, w które zamieszani byli uchodźcy. Jednak ogromne napięcie oraz strach w społeczeństwie być może zmusiły władze do zmiany polityki  w tej kwestii. „Wiele się wydarzyło w Niemczech w ciągu ostatnich 12 miesięcy — napady, strzelanina, atak terrorystyczny. Niemieckie władze doświadczają ogromnego nacisku ze strony społeczeństwa, które oczekuje konkretnych środków" — powiedział Henningsen w wywiadzie dla stacji RT. W swoim orędziu noworocznym kanclerz Niemiec Angela Merkel wezała Niemców do zachowania optymizmu i obiecała zrobić wszystko, aby ochronić mieszkańców kraju od terroryzmu. Przy tym Merkel oświadczyła, że popiera prowadzoną obecnie politykę migracyjną,  jednak nazwała straszliwym fakt, że uchodźcy okazali się zamieszani w szereg ataków terrorystycznych w 2016 roku.

 

* Ambasador Wielkiej Brytanii przy Unii Europejskiej Ivan Rogers zrezygnował ze stanowiska przed końcem kadencji - poinformował we wtorek dziennik „Financial Times".  Rogers podał się do dymisji niespełna trzy miesiące przed formalnym rozpoczęciem procedury wyjścia Wielkiej Brytanii z UE, które zapowiedziano na koniec marca 2017 roku. Nie wyjaśnił przyczyn swojej dymisji. Kadencja dyplomaty miała skończyć się we wrześniu 2017 roku.  Informację o jego dymisji potwierdziła kancelaria premier Theresy May.  Ivan Rogers był stałym przedstawicielem Wielkiej Brytanii przy UE od listopada 2013 roku. Na to stanowisko wyznaczył go były premier David Cameron. Dyplomata doradzał mu podczas renegocjacji stosunków z UE przed referendum. Miał też odegrać kluczową rolę w rozmowach o wystąpieniu ze Wspólnoty. Rezygnacja Rogersa może wynikać z jego pogarszających się stosunków z niektórymi brytyjskimi ministrami. Dyplomata od dawna ostrzega rząd, że negocjacje ws. umowy o stosunkach handlowych między Wielką Brytanią a UE po Brexicie mogą zająć nawet 10 lat. Z kolei May mówi o dwóch latach.

 

* Kandydatka skrajnie prawicowego Frontu Narodowego w wyborach prezydenckich we Francji, Marine Le Pen, powiedziała w wywiadzie dla telewizji BFMTV, że przyłączenie Krymu do Rosji nie była nielegalne, wbrew temu, co twierdzą Stany Zjednoczone i Unia Europejska. Absolutnie nie uważam, że miała miejsce nielegalna aneksja. Odbyło się referendum, mieszkańcy Krymu życzyli sobie przyłączenia na powrót do Rosji — oceniła Le Pen. Jej zdaniem nie ma powodu, by podważać to referendum. Le Pen opowiedziała się też za ustanowieniem „strategicznych relacji” między Francją a Rosją w ramach walki przeciwko organizacji terrorystycznej Państwo Islamskie. Podważyła też użyteczność NATO po rozpadzie ZSRR. Kandydatka skrajnej prawicy zapewniła, że w przypadku wygranej w wyborach prezydenckich wyprowadzi Francję z „co najmniej zintegrowanych struktur dowodzenia" sojuszu. Szef Służby Bezpieczeństwa Ukrainy Ołeksandr Tkaczuk powiedział, że ukraińskie władze mogą zabronić liderce Frontu Narodowego wjazdu na terytorium kraju w związku z jej wypowiedzią na temat Krymu. Dodał, że decyzję w tej sprawie powinna podjęć nie tylko SBU, ale i MSZ Ukrainy, bo Le Pen jest obywatelką Francji.

 

* Reedycja książki Adolfa Hitlera „Meinf Kampf" z komentarzami, przygotowanymi przez Instytut Historii Współczesnej (IfZ) z Monachium, stała się hitem sprzedaży w Niemczech w 2016 roku. Informuje o tym gazeta Tagesspiegel. Książka trafiła do sprzedaży w Niemczech w styczniu ubiegłego roku. Jak powiedział gazecie dyrektor IfZ Andreas Wirsching, w ciągu roku sprzedano 85 tysięcy egzemplarzy, chociaż początkowo planowano nakład 4 tysięcy sztuk. Pod koniec stycznia planowany jest szósty nakład. Wirsching poinformował także, że trwają prace nad francuskim wydaniem książki. — To nie będzie jednak dosłowne tłumaczenie. Tłumaczenie będzie skrócone i przerobione — powiedział Wirsching. „Mein Kampf" została napisana w 1924 roku, Hitler pisał ją, będąc w więzieniu. Zawarł w niej ideologiczne podstawy swoich teorii antysemickich i narodowo-socjalistycznych. Za życia Hitlera książka osiągała milionowe nakłady. Do 1945 roku książke przetłumaczono na 18 języków i sprzedano w ponad 12 milionach egzemplarzy.

 

* Łotewskie Centrum Języka Urzędowego w poniedziałek ukarało grzywną Koleje Łotewskie za to, że na tablicy ogłoszeń na nowej stacji kolejowej w Jełgawie wyświetlano informacje nie tylko w języku łotewskim, ale też po rosyjsku i angielsku. Skargę złożyli lokalni mieszkańcy. — Naruszono pkt 21 ustawy o języku urzędowym, w której mowa jest o tym, że instytucje państwowe mają informować społeczeństwo jedynie w języku ojczystym – wyjaśnił przedstawiciel centrum. Napisy w językach obcych są dopuszczalne na obiektach turystycznych o znaczeniu międzynarodowym, np. na dworcu w Rydze, gdzie przyjeżdżają turyści z innych krajów. — Nie dotyczy to stacji kolejowej w Jełgawie. Nie możemy przekształcić całego kraju w międzynarodową atrakcję turystyczną. Jednocześnie w języku obcym była podana ogólna informacja, która nie może pomóc turystom w poruszaniu się po stacji – dodał przedstawiciel Centrum Języka Urzędowego. Grzywna może wynieść od 35 do 140 euro.

 

Rosja

* Moskwa uważa, że o ewentualnym przyłączeniu się USA do formatu normandzkiego można będzie mówić po inauguracji prezydenta elekta Donalda Trumpa – powiedział wiceminister spraw zagranicznych Rosji Grigorij Karasin. Inaugurację zaplanowano na 20 stycznia. — Poczekajmy do końca stycznia, do przystąpienia do pracy przez nową administrację. Jesteśmy otwarci na współpracę, mówił o tym prezydent. Formy, znaczenie, rytm – pokaże realne życie, które zacznie się już po świętach wraz z nadejściem nowej administracji. Widzicie, w jak dramatyczny sposób kończą rok nasi waszyngtońscy partnerzy – tak Karasin odpowiedział na pytanie, jaki jest stosunek Rosjan do przyłączenia się Amerykanów do formatu normandzkiego. Dyplomata kolejny raz podkreślił, że rozwiązanie ukraińskiego kryzysu „przede wszystkim zależy od władz w Kijowie, od ich gotowości do wywiązania się ze wziętych na siebie zobowiązań”. Informacje na temat ewentualnego rozszerzenia formatu normandzkiego o kolejne państwa, głównie USA, regularnie pojawiają się w mediach. Przede wszystkim o potrzebie „wyniesienia go na nowy poziom” mówił były prezydent Ukrainy Leonid Krawczuk.  Pod koniec grudnia rosyjski prezydent Władimir Putin oświadczył, że format normandzki ws. Ukrainy nie jest super efektywny, ale jeśli ten mechanizm zniknie, to sytuacja będzie się jedynie pogarszać.

 

* Redaktor naczelna RT Margarita Simonian skomentowała wypowiedź Dyrektora Wywiadu Narodowego Stanów Zjednoczonych Jamesa Clappera, który stwierdził, że działalność rosyjskiego kanału jest wymierzona w USA. Clapper podczas czwartkowych przesłuchań w amerykańskim Senacie powiedział, że „jest głęboko zaniepokojony” działalnością RT. Jego zdaniem rosyjski kanał „bardzo aktywnie promuje określony punkt widzenia, lekceważąc nasz system, posądzając (USA) o obłudę odnośnie praw człowieka i tym podobne”. Wskazał też na rozpowszechnianie „dezinformacji” i „korzystanie z sieci społecznościowych” jako innych rodzajów działalności informacyjnej Rosji skierowanej przeciwko USA. Nie poparł jednak swoich słów dowodami. — Dyrektor Wywiadu Narodowego powiedział, że RT osłabia amerykański system, opowiadając jedynie o tym, co się dzieje w jego kraju – oceniła Simonian. W ostatnim czasie rosyjscy dziennikarze są atakowi zarówno przez amerykańskie środki masowego przekazu, jak i urzędników. Przede wszystkim gazeta „The Washington Post” oskarżyła Sputnik i RT o wrogość oraz rozpowszechnianie „dezinformacji”. Dziennik musiał jednak przyznać, że nie może potwierdzić wiarygodności zawartych w materiale informacji.  Ponadto temat wojny informacyjnej w rosyjskich mediach dość często jest podnoszony w krajach europejskich. W listopadzie Parlament Europejski przyjął rezolucję ws. informacyjnego przeciwdziałania rosyjskim mediom. Tego samego dnia ekspert z ośrodka badawczego Henry Jackson Society przy brytyjskim parlamencie Andrew Foksall przedstawił raport, w którym była mowa o konieczności rozpatrzenia przez krajowy wymiar sprawiedliwości kwestii kontaktów Brytyjczyków z rosyjskimi mediami lub przedstawicielami władz Rosji. Rezolucja „Strategiczne komunikacje EU jako przeciwdziałanie propagandzie stron trzecich” stwierdza, że Rosja rzekomo zapewnia wsparcie finansowe opozycyjnym partiom politycznym i organizacjom w krajach członkowskich Unii Europejskiej, a także wykorzystuje czynnik dwustronnych międzypaństwowych stosunków „w celu podzielenia członków społeczności”. Jako główne zagrożenia informacyjne wymieniono agencję Sputnik, stację telewizyjną RT, fundusz „Rosyjski Świat” i podległą rosyjskiemu Ministerstwu Spraw Zagranicznych Federalną Agencję „Rossotrudniczestwo”. Wiele propozycji zawartych w tym dokumencie oscyluje wokół wprowadzenia cenzury wobec rosyjskich mediów. Spośród 691 posłów, którzy uczestniczyli w głosowaniu, za przyjęciem dokumentu głosowało 304, przeciw – 179, 208 wstrzymało się od głosu. Prezydent Rosji Władimir Putin, komentując przyjęcie rezolucji, pogratulował dziennikarzom RT i Sputnika owocnej pracy. Jego zdaniem dokument świadczy o wyraźnej degradacji obrazu demokracji w zachodnim społeczeństwie. Rosyjski przywódca liczy jednak na triumf zdrowego rozsądku i ma nadzieję, że wobec rosyjskich mediów nie zostaną wprowadzone żadne ograniczenia.

 

* Polityka „spalonego sumienia” USA powinna odejść w przeszłość, oświadczenie w sprawie niesłusznej taktyki Rosji w Syrii to kolejne kłamstwo - oznajmiła wiceprzewodnicząca Dumy Państwowej Irina Jarowaja, komentując oświadczenie szefa CIA Johna Brennana.  „Chciałabym wierzyć, że polityka „spalonego sumienia” USA odejdzie do przeszłości razem z odchodzącą administracją Białego Domu” — powiedziała dziennikarzom Jarowaja „Mam wrażenie, że CIA wykorzystuje najbardziej niebezpieczną w historii ludzkości ideologię: „Im potworniejsze jest kłamstwo, tym chętniej się w nie uwierzy”, wyznawaną przez Goebbelsa. Kolejne kłamstwo przeciwko Rosji odnośnie taktyki „spalonej ziemi” to przyznanie się CIA do własnej strategii „spalonego sumienia”” — dodała polityk.  Według niej Rosja przeprowadziła operację humanitarną na rzecz uratowania narodu syryjskiego przed atakiem terrorystów, odminowała domy, szpitale i szkoły, zaopatrzyła w leki i jedzenie. „Podczas gdy USA z determinacją atakowały tych, którzy walczyli z terrorystami, za każdym razem nazywając to błędem” — podkreśliła parlamentarzystka.

 

* Szef CIA John Brennan swoim oświadczeniem, że Rosja rzekomo wykorzystuje w Syrii „taktykę spalonej ziemi”, próbuje przygotować grunt na przyszłość, ponieważ USA będą musiały odpowiedzieć za działania w Syryjskiej Republice Arabskiej - oznajmił rzecznik Ministerstwa Obrony Rosji Igor Konaszenkow.  Przypomniał on, że „międzynarodowa koalicja” dowodzona przez USA od 2012 roku „konsekwentnie niszczyła syryjską infrastrukturę w celu maksymalnego osłabienia jej legalnego rządu pomimo zagrożenia dla cywilów”. Rzecznik rosyjskiego Ministerstwa Obrony podkreślił także, że naloty USA i koalicji nie dotknęły zajętych przez zakazane w Rosji ugrupowanie PI obiektów przemysłu naftowego, co pozwalało terrorystom na zarabianie dziesiątek milionów dolarów miesięcznie na nielegalnej sprzedaży ropy naftowej i werbowanie najemników na całym świecie. „Wcześniej czy później trzeba będzie za to odpowiedzieć. Dlatego próba pana Brennana przygotowania gruntu na przyszłość nie pomoże. Natomiast  John Brennan dobrze wie o realnych wynikach rosyjskich działań w Syrii. Specjalnie dla CIA i podobnych służb specjalnych podaliśmy je do wiadomości podczas podsumowującego kolegium Ministerstwa Obrony Rosji” — powiedział Konaszenkow.

 

Ukraina

* Nadia Sawczenko jest „największym rozczarowaniem” Ukrainy w 2016 roku – powiedział lider Partii Radykalnej Ołeh Laszko. Jego zdaniem bardzo szkodzi ona Ukraińcom, którzy „walczyli i trzymali za nią kciuki”. Zdaniem lidera Partii Radykalnej Ołeha Laszko deputowana Rady Najwyższej Nadia Sawczenko jest „największym rozczarowaniem” dla Ukraińców w 2016 roku. — Cała Ukraina trzymała za nią kciuki, walczyła, cały świat zmobilizowała. Miliony Ukraińców wyszło, by uwolniono bohaterską pilotkę Nadię Sawczenko. A co dostaliśmy w zamian? Mówi, że Ukraińscy w ogóle nie mają z tym nic wspólnego, że jest wdzięczna tylko swojej mamie i siostrze. Oczywiście i mamie, i siostrze, ale twierdzenie, że Ukraińcy nie mają z tym nic wspólnego. Jakie miliony się mobilizowały, by ją uwolnić. Sądzę, że jest to nieuczciwe w stosunku do Ukraińców – ocenił Laszko. Jego zdaniem obecne zachowanie Sawczenko „poważnie szkodzi Ukrainie”.

 

* Kijowskie władze powinny zaprzestać spóźnionych histerii wokół stacjonowania Floty Czarnomorskiej na Krymie - oznajmił deputowany do Dumy Państwowej z regionu krymskiego Rusłan Balbek. „Ukraińskie władze spóźniły się z histeriami w związku z pobytem Floty Czarnomorskiej na Krymie prawie o trzy lata. Te wszystkie działania w celu konfiskacji dokumentów, porównania charakterów pisma i przeprowadzenia śledztwa są nieudaną próbą dogonienia pociągu, który już dawno odjechał" — powiedział Balbek w wywiadzie dla RIA Novosti. Według niego Flota Czarnomorska jest podporządkowana dowódcy naczelnemu Rosji i stacjonuje na swoim terytorium. „Śmieciowe papiery, które otrzymamy z Kijowa, prawdopodobnie zachowamy dla historii" — podkreślił Balbek. Według niego oficjalny Kijów nie ma możliwości wyparcia przemocą Floty Czarnomorskiej z Półwyspu Krymskiego, a nadzieja na pomoc wspólnoty światowej „została rozwiana jak dym". W kwietniu 2010 roku Rosja i Ukraina w czasie prezydentury Wiktora Janukowycza podpisały w Charkowie porozumienie przedłużające stacjonowanie Floty Czarnomorskiej Rosji w Ukrainie po 2017 roku o 25 lat z możliwością kolejnych przedłużeń o 5 lat za wzajemną zgodą stron. W zamian Ukraina uzyskała zniżkę na rosyjski gaz w wysokości 100 dolarów za tysiąc metrów sześciennych.  

 

Bliski Wschód

* Od dwóch tygodni trwa dramat wody pitnej w Damaszku. Terrorystom udało się wysadzić w powietrze instalacje kanalizacyjne i skazić nieczystościami źródła rzeki Barada, z której stolica Syrii zaopatruje się w wodę. Ponadto prowadzą oni ostrzał uniemożliwiając ekipom naprawczym  przywrócenie pracy systemu zaopatrzenia i oczyszczania wody. Władze są nieprzygotowane do alternatywnego zaopatrzenia w wodę 5,6 miliona mieszkańców samego miasta. Komunikat podpisany przez kilka band terrorystycznych  stawia rządowi warunki niemożliwe do przyjęcia. Między innymi pod komunikatem podpisane są tzw. Białe Hełmy przedstawiane przez propagandę zachodnią jako organizacja ratowniczo–charytatywna w czasie walk o Aleppo, a nawet zgłoszona przez Francję do pokojowej nagrody Nobla.

 

* Francuska delegacja przyjechała do Syrii – poinformował na Twitterze deputowany z ramienia Frontu Narodowego Thierry Mariani, który stoi na jej czele.  Francuscy politycy dotarli do Damaszku w czwartek wieczorem. Oprócz Mariani, w skład delegacji wchodzą Nicolas Dhuicq i Jean Lassalle. W piątek rano udali się do Aleppo, gdzie spróbują „nawiązać dialog, by powstrzymać rozlew krwi”. Według syryjskiej agencji państwowej SANA Francuzów powitali członkowie parlamentu, Maha Shbeiro i Nidal Hmeidi. Podkreślili oni znaczenie wizyty w relacjonowaniu sytuacji w ich kraju oraz w ujawnieniu roli Turcji, Arabii Saudyjskiej, USA i niektórych państw europejskich w finansowaniu i wspieraniu terroryzmu.  Z kolei Mariani mówił o potrzebie dialogu między stronami syryjskiego konfliktu.

 

* Syryjski minister ds. pojednania Ali Haidar powiedział, że Idlib może stać się kolejnym „gorącym punktem” po wyzwoleniu Aleppo – poinformowała agencja Reutera. Dowództwo armii syryjskiej 22 grudnia ogłosiło, że  Aleppo zostało całkowicie wyzwolone z rąk rebeliantów. — Syryjski rząd jasno sformułował swoją politykę, oświadczając, że nie zrezygnuje z ani jednego skrawka ziemi w Syrii. Wydaje mi się, że Idlib będzie jednym z gorących punktów w przyszłości – powiedział Haidar, cytowany przez agencję. Jak podkreślił, państwo nie może dopuścić do tego, by miasto na zawsze pozostało w rękach rebeliantów, dlatego trzeba „zacząć z nimi walczyć”. Minister powiedział też, że około 10 tys. rebeliantów przedostało się do Idlib z innych regionów, oprócz Aleppo. Jego zdaniem o wiele więcej może przeniknąć do miasta w ciągu pól roku, jeśli „zostanie zakończony proces pojednania na rolniczych obszarach pod Damaszkiem”. Haidar oskarżył też Arabię Saudyjską, Katar, Turcję i USA o wspieranie sił antyrządowych w jego kraju, twierdząc, że w miejscowości Duma „bazuje ugrupowanie” związane z Saudyjczykami. Jego zdaniem Arabia Saudyjska i Katar starają się nie dopuścić do rozmów w stolicy Kazachstanu. – Negocjacje w Astanie reprezentują sobą pozytywne intencje, ale nie przekształciły się one w realne działania – podsumował syryjski minister.

 

* Śledztwo przeprowadzone przez Pentagon potwierdziło, że telefon rosyjskich wojskowych powstrzymał ataki koalicji na syryjskie wojska w mieście Dajr az-Zaur, w którym zginęły 83 osoby. Rosyjscy wojskowi musieli czekać na linii prawie pół godziny, aby przekazać informację — przyznał przedstawiciel resortu. Zanim atak został przerwany, samoloty przeprowadziły cztery naloty. „Kiedy Rosjanie zadzwonili, musieli poczekać 27 minut, aby porozmawiać na ten temat z odpowiednią osobą" — powiedział podczas telekonferencji amerykański generał brygady Richard Coe, który dowodził śledztwem. Następnie podkreślił, że „obie strony powinny niezwłocznie wymienić krytycznie ważne informacje". Coe oznajmił, że atak na syryjskie wojska nie był celowy i doszło do niego w dużym stopniu z powodu czynnika ludzkiego.  Według słów rzecznika Pentagonu antyrosyjska koalicja powiadomiła stronę rosyjską o przygotowywanych atakach, lecz „pomyliła się" o 9 km w namierzeniu celu.  „Był to smutny błąd, związany z czynnikiem ludzkim" — powiedział Coe. Ponadto dodał, że raport Pentagonu na temat przyczyn i okoliczności zdarzenia zostanie zachowany w tajemnicy. Generał sprecyzował także, że strona rosyjska nie uczestniczyła w śledztwie. „Mogę powiedzieć, że zaangażowane przez nas osoby robią wszystko, co możliwe, aby zniszczyć PI" — oznajmił Coe.  Samoloty międzynarodowej koalicji przeciwko Państwu Islamskiemu 17 września przeprowadziły cztery ataki na syryjskie wojska oblężone przez terrorystów zakazanego w Rosji i innych krajach ugrupowania terrorystycznego PI w rejonie lotniska w Dajr az-Zaur. Według danych syryjskiego rządu zginęły 83 osoby, ponad 100 zostało rannych. Po przeprowadzeniu ataków członkowie PI przeszli do ofensywy na pozycje syryjskiej armii. 

 

* Władze Czadu ogłosiły graniczące z Libią obszary strefą operacji wojskowej z powodu zagrożenia związanego z napływem do kraju islamistów po pokonaniu ich w libijskiej Syrcie. „Niektóre izolowane grupy koncentrują się na południu Libii, czyli na naszej północnej granicy. Potencjalnie stwarzają one poważne zagrożenie związane z przedostaniem się do naszego kraju” – powiedział premier Czadu Albert Pahimi Padacke, cytowany przez agencję Reutera. Według jego słów obszary przygraniczne zostaną przekształcone w „strefę operacji wojskowej”, gdzie zostanie wprowadzone wojsko. Na początku grudnia libijskie formacje zbrojne podporządkowujące się rządowi jedności narodowej poinformowały o wyparciu z Syrty terrorystów z Państwa Islamskiego. Kontrolowali oni miasto od 2014 roku. 

 

* 30  grudnia 2016 r. parlamentarna komisja konstytucyjna w Turcji przegłosowała projekt ustawy o zmianie Konstytucji w kierunku przekształcenia ustroju państwa z republiki parlamentarnej w prezydencką. Projekt przygotowała posiadająca w parlamencie większość bezwzględną 316 deputowanych Partia Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP), która przegłosuje go obecnie w głosowaniu parlamentarnym, po czym projekt zostanie poddany pod referendum, które zorganizowane zostanie najpewniej wczesną wiosną br. Część poprawek wejdzie w życie bezpośrednio po przegłosowaniu projektu w referendum, te dotyczące uprawnień głowy państwa zaś – po najbliższych wyborach prezydenckich w 2019 r.Wedle projektu, zniesiony ma być urząd premiera, pełnia władzy wykonawczej przejdzie zaś w ręce prezydenta i wiceprezydenta. Liczba parlamentarzystów ma wzrosnąć z obecnych 550 do 600, dolna granica wieku biernego prawa wyborczego być zaś obniżona z obecnych 21 do 18 lat. Wniosek o postawienie prezydenta w stan odpowiedzialności konstytucyjnej będzie musiał zyskać poparcie ponad 50% liczniejszego i bardziej rozproszonego w ten sposób parlamentu, co wzmocni dodatkowo pozycję głowy państwa. Liczba członków Najwyższej Rady Sądownictwa i Prokuratury zmniejszona zostanie z 22 do 12 a na jej czele stanie odpowiedzialny politycznie przed prezydentem minister sprawiedliwości. Prezydent będzie mianował 5 członków Rady, 2 – wybierał będzie parlament, 3 – Sąd Najwyższy, 1 – Rada Państwa. Już 14 września 2015 r. prezydent Recep Tayyip Erdoğan oświadczył w jednej ze swoich wypowiedzi: Chcecie tego czy nie, Turcja już stała się republiką prezydencką. Słowa te były deklaracją politycznego zwycięstwa autorytarnego neosmanizmu nad prozachodnim i republikańskim kemalizmem, którego formalnym przypieczętowaniem będzie przeprowadzana właśnie reforma konstytucyjna.

 

Azja

* Japońskie władze wezwały swojego ambasadora w Korei Południowej do powrotu do Tokio – poinformował szef gabinetu premiera Japonii Yoshihide Suga. Kryzys w japońsko-południowokoreańskich relacjach ma związek z odsłonięciem pomnika ku czci niewolnic seksualnych podczas japońskiej okupacji w mieście Pusan w Korei Południowej. Pomnik został ustawiony przed wejściem do budynku Konsulatu Generalnego Japonii. — Tego typu działania wywierają niepożądany wpływ na stosunki dwustronne i dla nas jest to nie do przyjęcia – podkreślił w piątek Suga na konferencji prasowej w Tokio. Poinformował też o czasowym odwołaniu ambasadora Jasumasu Nagamine z Korei Południowej i zawieszeniu toczących się od sierpnia rozmów w sprawie nowej umowy o wymianie walut z Koreą Południową. Spór o upamiętnienie losu Koreanek, które podczas II wojny światowej były zmuszane do prostytucji przez japońskie władze okupacyjne jest powodem ciągłych tarć w relacjach między Tokio a Seulem.

 

* Prezydent Filipin Rodrigo Duterte podczas oględzin rosyjskiego okrętu w porcie w Manili wyraził nadzieję, że Federacja Rosyjska zostanie sojusznikiem i obrońcą jego kraju – poinformował Reuters.  Wcześniej rosyjska ambasada na Filipinach poinformowała, że Duterte wszedł w piątek na pokład niszczyciela rakietowego „Admirał Tribuc”, który zawinął do portu w Manili. Witamy naszych rosyjskich przyjaciół. Możecie cumować tu w każdej chwili i w każdym celu – dla zabawy, uzupełnienia zapasów lub, być może, naszej obrony – powiedział filipiński prezydent.  Rosyjskie okręty – niszczyciel rakietowy „Admirał Tribuc” i tankowiec „Borys Butoma" – wpłynęły do portu w Manili w celu uzupełnienia zapasów oraz przyjęcia na pokład przedstawicieli filipińskich sił zbrojnych z przyjacielską wizytą. Okręty pozostaną w porcie do 7 stycznia. Duterte powiedział wcześniej, że jego kraj może wraz z Rosją przeprowadzić wspólne ćwiczenia wojskowe w celu umocnienia współpracy na morzach. W zagranicznych mediach pojawiła się wiadomość, że Rosja i Filipiny mogą przeprowadzić wspólne manewry. Z kolei Reuters poinformował, powołując się na rosyjskiego ambasadora w Manili Igora Chowajewa, że Moskwa prawdopodobnie wyśle na Filipiny broń, w tym samoloty i okręty podwodne.

 

Ameryka

* Na lotnisku w Fort Lauderdale w południowo-wschodniej części amerykańskiego stanu Floryda nieznany sprawca otworzył ogień.  Napastnika zatrzymali policjanci. W wyniku incydentu zginęły trzy osoby, a jeszcze kilka zostało rannych — poinformowała telewizja CNBC, powołując się na policję.     Wcześniej były rzecznik Białego Domu Ari Fleischer informował, że zginęło co najmniej 5 osób. 

 

* Amerykański sekretarz stanu John Kerry oświadczył, że po 20 stycznia, czyli po inauguracji Donalda Trumpa, odejdzie z polityki. Kończę moją karierę w służbie państwowej – powiedział amerykański dyplomata na konferencji prasowej w Waszyngtonie. 73-letni Kerry sprawuje urząd sekretarza stanu od lutego 2013 roku i odejdzie ze stanowisko wraz z administracją Baracka Obamy. John Kerry przez prawie 30 lat był senatorem ze stanu Massachusetts. W 2004 roku startował w wyborach prezydenckich jako kandydat Partii Demokratycznej. Przegrał z George'm W. Bushem.

 

* Szykujący się do opuszczenia zajmowanego dotychczas stanowiska szefa Pentagonu Ashton Carter uważa, że USA nie mogą naprawić stosunków z Rosją z powodu jej prezydenta Władimira Putina. Poinformował o tym w wywiadzie udzielonym The Wall Street Journal. Według słów polityka Putin określa stopień sukcesu swojej polityki według „skali dyskomfortu", który rzekomo stwarza „reszcie świata". „Dlatego jest nam tak trudno nawiązać nić porozumienia z rosyjskimi liderami" — poskarżył się szef Pentagonu, którego pełnomocnictwa zakończą się po inauguracji na prezydenta Donalda Trumpa. Oddzielną uwagę Carter poświęcił krytyce Moskwy za jej operację w Syrii. W Syrii, według słów Cartera, Rosja nie zrobiła niczego dla walki z Daesz. Oni walczą przeciwko umiarkowanej opozycji razem z syryjskim rządem — powiedział Carter. Podkreślił także, że wezwał nowy kongres i administrację prezydenta do kontynuowania projektów finansowania programów nakierowanych na ochronę europejskich sojuszników USA przed „rosyjską ingerencją". „Będziemy musieli zademonstrować w Europie takie cechy przywódcze, które uniemożliwią zniszczenie NATO od środka, bo jego podział i odseparowanie poszczególnych członków to jeden z celów Rosji" — twierdzi. WSJ zaznacza, że ocena zachowania Rosji w Syrii i poza jej granicami, wydana przez Cartera, całkowicie mija się z pozycją wybranego prezydenta. 

 

* Stany Zjednoczone oskarżają Rosję o ingerowanie w wybory prezydenckie, ale milczą o tym, że same angażowały się w proces wyborczy w innych państwach – powiedział Mike Huckabee, były gubernator Arkansas, na antenie Fox News. Według jego słów kilka lat temu Barack Obama i wielu przedstawicieli jego administracji próbowali wpłynąć na przebieg wyborów w Izraelu, wkładając w to miliony dolarów. Mało się jednak o tym mówi w USA. Huckabee wezwał Amerykanów, by byli „uczciwi” i przyznali, że dla nich ataki cybernetyczne na inne państwa są w zasadzie normą. Czy próbujemy zhakować Rosję, Chińczyków, Koreańczyków z Północy, Irańczyków — każdego, kogo się boimy? Jeśli nie, to jesteśmy idiotami! Pewnie, że to robimy – zapewnił były gubernator. Huckabee zastanawiał się też, jaki wpływ na Amerykanów miały odbywające się w Senacie przesłuchania w sprawie ataków cybernetycznych, które miała rzekomo przeprowadzić Moskwa. Bardzo mały, bo większość Amerykanów nie wierzy, że Rosjanie wpłynęli na wynik wyborów. Nawet jeśli zostanie udowodnione, że zhakowali nasze systemy i wykradli maile Johna Podesty (szefa sztabu Hillary Clinton), nie ma najmniejszego dowodu, że miało to jakikolwiek wpływ na to, jak głosowali ludzie, a tym bardziej na to, że Rosjanie jakoś ingerowali w same wybory – podkreślił. W przyszłym tygodniu amerykańskie służby specjalne zamierzają podać do wiadomości publicznej raport w sprawie rosyjskich ataków cybernetycznych. Dyrektor Wywiadu Narodowego James Clapper powiedział, że dokument nie będzie zawierał poufnych informacji o źródłach i sposobach prowadzenia śledztwa. W tracie kampanii wyborczej USA wielokrotnie oskarżały Moskwę, że próbowała ona za pośrednictwem hakerów wpłynąć na wynik wyborów prezydenckich. Moskwa kategorycznie zaprzecza tym oskarżeniom, nazywając je bezpodstawnymi.  Rosyjski prezydent Władimir Putin oświadczył, że Rosja nie ma żadnego interesu w publikacji skradzionych danych, a histeria nakręcana jest po to, żeby odwrócić uwagę od ich treści, od istoty sprawy. Z kolei szef rosyjskiego MSZ Siergiej Ławrow w wywiadzie dla włoskiej gazety „Corriere Della Sera” zwrócił uwagę na to, że „autorzy tych insynuacji” nie przedstawili dowodów.

 

* Dyrektor Wywiadu Narodowego James Clapper wyraził „głębokie zaniepokojenie” działalnością rosyjskiej stacji telewizyjnej RT, która – jego zdaniem – jest skierowana przeciwko USA. Jeśli chodzi o RT, to rosyjski rząd bardzo poważnie ją wspiera, finansuje. I bardzo aktywnie promuje określony punkt widzenia, lekceważąc nasz system, posądzając (USA) o obłudę odnośnie praw człowieka itp. – powiedział Clapper  podczas przesłuchań w Senacie Stanów Zjednoczonych dotyczących przeciwdziałania zagrożeniom cybernetycznym. Jak dodał, do rosyjskiej działalności informacyjnej wymierzonej w USA można zaliczyć też „dezinformację” i „korzystanie z sieci społecznościowych”. Clapper nie poparł jednak swoich słów dowodami. — Sądzę, że to wszystko, niezależnie od rezultatu, którego nie możemy zmierzyć, mnie, nie tylko jako Dyrektora Wywiadu Narodowego, ale też jako obywatele, niezwykle niepokoi – podkreślił. Clapper ustąpi z zajmowanego urzędu 20 stycznia, gdy prezydent elekt USA Donald Trump przystąpi do pełnienia obowiązków głowy państwa. W ostatnim czasie rosyjscy dziennikarze są atakowi zarówno przez amerykańskie środki masowego przekazu, jak i urzędników. Przede wszystkim gazeta „The Washington Post” oskarżyła Sputnik i RT o wrogość oraz rozpowszechnianie „dezinformacji”. Dziennik musiał jednak przyznać, że nie może potwierdzić wiarygodności zawartych w materiale informacji. 

 

* Władze Kuby poinformowały o zawarciu umowy, która pozwoli po raz pierwszy od 50 lat na legalne eksportowanie z wyspy do USA towarów. Jak poinformowała agencja Reutera, przedmiotem umowy jest 40 ton kubańskiego węgla wycenionego na ok. 17 tys. dolarów. — Jest to pierwsza umowa, ale mamy nadzieję na kontynuowanie naszych relacji przez wiele lat i nie tylko odnośnie węgla, ale i innych produktów, które jesteśmy gotowi eksportować, np. miodu i kawy – powiedziała Isabel O'Reilly, dyrektor firmy państwowej Cubaexport. Kuba chce podpisać ze Stanami Zjednoczonymi szereg umów po ustąpieniu administracji Baracka Obamy. W grudniu 2014 roku USA i Kuba ogłosiły, że rozpoczynają proces normalizacji relacji. Wznowiono stosunki dyplomatyczne, które zostały przerwane na ponad 50 lat po rewolucji na Wyspie Wolności. Do Hawany przyjechał Barack Obama. Waszyngton złagodził też niektóre sankcje wobec Kuby, choć wprowadzone ponad pół wieku temu embargo handlowe nadal obowiązuje.

 

* Departament Pracy USA grozi Google zakazem na drodze sądowej prowadzenia biznesu z rządem federalnym, jeśli korporacja nie przekaże poufnych informacji o tysiącach swoich pracowników - podała dzisiaj agencja Associated Presse. Według danych agencji prawnicy z Departamentu Pracy złożyli dzisiaj odpowiedni pozew w sądzie administracyjnym. W dokumencie wskazano między innymi, że Google wielokrotnie odmawiał udostępnienia departamentowi informacji o wypłatach rekompensacyjnych pracownikom oraz innej informacji. Prawnicy wyjaśnili, że departament potrzebuje tych danych, aby upewnić się, że w bazującej w Kalifornii spółce nie ma dyskryminacji płciowej lub rasowej wobec pracowników. Przedstawiciele Google oznajmili, że na wnioski Departamentu Pracy udostępnili setki tysięcy danych dotyczących swoich pracowników, lecz odmówili przekazania informacji na „niektóre żądania departamentu”, które korporacja potraktowała jako „próbę naruszenia danych osobowych”.

 

Gospodarka

* Prezydent elekt USA Donald Trump zagroził japońskiemu koncernowi Toyota dużymi podatkami importowymi, jeśli firma zbuduje w Meksyku fabrykę samochodów przeznaczonych na rynek amerykański. Toyota Motor ogłosiła, że zbuduje nową fabrykę w Baja w Meksyku, by produkować samochody Corolla dla USA. Nie ma mowy! Zbudujcie fabryki w Stanach Zjednoczonych albo będziecie płacić wysokie cła na granicy – napisał Trump na Twitterze. Jak poinformowała agencja Reutera, przedstawiciele Toyoty nie odnieśli się na razie do groźby amerykańskiego prezydenta elekta. 

 

* 3 stycznia Donald Trump skrytykował inną znaną korporację za prowadzenie za granicą produkcji samochodów Chevy Cruze przeznaczonych na rynek amerykański. General Motors wysyła wyprodukowane w Meksyku samochody do amerykańskich dealerów bez cła. – zwrócił uwagę Trump, konkludując, że koncern powinien wytwarzać swoje auta w USA albo płacić wysokie cło. Po tej wypowiedzi prezydenta-elekta notowania akcji General Motors zaczęły spadać. 5 stycznia Trump odniósł się natomiast do ogłoszonych w kwietniu 2015 r. planów koncernu Toyota, który ogłosił, że otworzy w północno-zachodniej części Meksyku zakłady produkujące model Corolla przeznaczony na sprzedaż w USA. Nie ma mowy! Zbudujcie fabryki w Stanach Zjednoczonych albo będziecie płacić wysokie cła na granicy. – napisał. Koncerny motoryzacyjne, wykorzystujące Meksyk jako zagłębie taniej siły roboczej, mogą wwozić wyprodukowane tam samochody do USA bezcłowo dzięki zapisom Północnoamerykańskiego Porozumienia o Wolnym Handlu (NAFTA) z 1994 r., którego stronami są oba państwa.

 

* Średnie wynagrodzenie szefa chińskiego przedsiębiorstwa państwowego wynosi około 600 tys. juanów rocznie, czyli mniej więcej 86 tys. dolarów– wynika z raportu Komisji Kontroli i Zarządzania Majątkiem Państwowym Rady Państwa ChRL. Największymi dochodami wśród szefów przedsiębiorstw państwowych mogą się pochwalić dwie osoby, m.in. prezes zarządu China Merchants Group, który zarabia po odliczeniu podatków 1,2 mln juanów rocznie (173 tys. dolarów). Z kolei średnie wynagrodzenie oscyluje w granicach od 500 do 700 tys. juanów. W sumie w Chinach ponad 800 tys. juanów zarabia 40 szefów przedsiębiorstw państwowych, a powyżej 1 mln — 15 osób. Niektórzy kierownicy oficjalnie zarabiają jedynie 40 tys. juanów rocznie.

 

Militaria

* Przystąpiono do ograniczenia zgrupowania rosyjskich sił w Syrii. Jako pierwsi opuszczą ją lotniskowiec „Admirał Kuzniecow”, krążownik „Piotr Wielki” i towarzyszące im okręty – powiedział szef Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Rosji generał armii Walerij Gierasimow. Zgodnie z decyzją Naczelnego Dowódcy Sił Zbrojnych Rosji Władimira Putina Ministerstwo Obrony przystąpiło do redukowania zgrupowania Sił Zbrojnych w Syrii – poinformował generał. Gierasimow przypomniał, że od północy 30 grudnia 2016 roku w całej Syrii obowiązuje rozejm, z którego wykluczono międzynarodowe organizacje terrorystyczne. Dowódca grupy uderzeniowej lotniskowca generał pułkownik Andriej Kartapołow powiedział, że zadania postawione przed rosyjskim zgrupowaniem okrętów zostały wypełnione. Kartapołow dodał, że podczas przebywania u wybrzeży Syrii została nawiązana ścisła współpraca między grupą uderzeniową a zgrupowaniem rosyjskich sił powietrznych i nadbrzeżnymi wyrzutniami rakietowymi Bastion. — Wraz z siłami i środkami obrony przeciwrakietowej rosyjskiego zgrupowania wojsk w Syrii na bazie nowoczesnych zestawów S-300 i S-400 powstał jednolity system obrony przeciwrakietowej zapewniający niezawodną osłonę obiektów zarówno na lądzie, jak i na morzu – podkreślił rosyjski wojskowy.

 

* Rosyjskie lotnictwo morskie w ciągu dwóch miesięcy, w trakcie których zgrupowanie okrętów uczestniczyło w operacji w Syrii, przeprowadziło 420 lotów bojowych, niszcząc 1252 obiekty terrorystów – poinformował w piątek jego dowódca, generał pułkownik Andriej Kartapołow. „W ciągu dwóch miesięcy udziału w działaniach zbrojnych piloci lotnictwa morskiego przeprowadzili 420 lotów bojowych, w tym 117 w nocy. W zasadzie wszystkie loty odbywały się w trudnych warunkach meteorologicznych. Zniszczono 1252 obiekty terrorystów” – podsumował Kartapołow. Przypomniał, że od 8 listopada 2016 roku zgrupowanie okrętów Floty Północnej, do którego należą lotniskowiec „Admirał Kuzniecow”, krążownik rakietowy o napędzie atomowym „Piotr Wielki”, fregata „Siewieromorsk”, a także okręty Floty Czarnomorskiej i statki zaopatrzenia, wypełniło zadania związane ze zwalczaniem terroryzmu w Syrii „Naloty przeprowadzano na obiekty infrastruktury, skupiska rebeliantów i sprzętu wojskowego, pozycje ogniowe i punkty oporu nielegalnych formacji zbrojnych. Przebywająca w basenie Morza Śródziemnego fregata «Admirał Grigorowicz» Floty Czarnomorskiej 15 listopada 2016 roku zaatakowała z użyciem pocisków manewrujących Kalibr pozycje Państwa Islamskiego w Syrii. Wszystkie cele zostały zniszczone” – zapewnił rosyjski wojskowy. Dodał, że naloty na cele lądowe bezpośrednio z pokładu okrętu z użyciem samolotów pokładowych przeprowadzono po raz pierwszy w historii marynarki wojennej.

 

Kultura

* Sensacyjnym wręcz powodzeniem cieszy się w Moskwie wystawa „Roma Aeterna. Arcydzieła Pinakoteki Watykanu". Właściwie sukces ekspozycji był do przewidzenia, jednakże trudno było założyć, że tysiące ludzi w mroźne noce będą czekać w kolejce na otwarcie kas. Tym niemniej tak właśnie jest. Galeria Tretiakowska, która zdobyła już — niedawno zresztą — doświadczenie w zakresie kontaktowania się z oblegającymi kasy zwiedzającymi na wystawach Sierowa i Ajwazowskiego, zaproponowała pragnącym kontaktów ze sztuką przez duże „S" jeszcze jeden sposób wejścia na wystawę arcydzieł. Ogłoszono dzień sprzedaży biletów jednocześnie w kasach i przez Internet. W rezultacie w ciągu zaledwie jednego dnia wszystkie bilety na wystawę „Roma Aeterna. Arcydzieła Pinakoteki Watykanu" wyprzedano do 15 stycznia.W sumie sprzedano blisko 15 tysięcy biletów — prawie dziewięć tysięcy online i blisko sześć tysięcy w kasach. Przy tym kupujący mogli zaopatrzyć się w nie więcej niż cztery bilety na osobę — oświadczono w serwisie prasowym. W ten sposób napięcie panujące pod budynkiem galerii Tretiakowskiej na razie udało się złagodzić, gdyż kolejek do kas biletowych w najbliższym czasie nie będzie. Istnieje jednak jeszcze jeden problem — koniki. W celu walki z nimi, jak podała dyrektorka Galerii Tretiakowskiej Zelfira Triegułowa, po raz pierwszy wprowadzono sprzedaż biletów imiennych. Teraz przy wejściu do muzeum zwiedzający powinni mieć przy sobie dowód osobisty. Te niemające żadnego precedensu kroki mają uporządkować sytuację, przecież zbliżają się ferie zimowe, gdy liczba zwiedzających muzea gwałtownie się zwiększa. Co do samej wystawy „Roma Aeterna. Arcydzieła Pinakoteki Watykanu", to prezentuje ona 42 arcydzieła pędzla Rafaela, Perugina, Belliniego, Caravaggia… Każdy eksponat jest wyjątkowy. Nigdy dotąd muzea Watykanu, należące do grona dziesięciu największych zbiorów dzieł sztuki na świecie, nie wycofywały ze stałej ekspozycji jednocześnie tak znaczącej liczby wybitnych dzieł. Przy tym zasługuje na uwagę fakt, że obrazy do ekspozycji sami dobierali muzealnicy z Moskwy. „Nie było to żadną ofertą ze strony Watykanu w myśl zasady «bierzcie, co dajemy». Nie, był to nasz wybór" — podkreśla kurator wystawy Arkadij Ippolitow: Jednym z głównym arcydzieł zbiorów stolicy Apostolskiej są Stanze Watykańskie Rafaela, czyli jego freski z pałacu papieskiego, tak zwane „śpiewające anioły". Weszły one do moskiewskiej ekspozycji, w której Rafael zajmuje szczególne miejsce. Uważamy za nadzwyczaj ważne to, że powierzono nam te dzieła. Tak samo, zresztą, jak płótno Caravaggia „Złożenie do grobu", będące kwintesencją ducha romańskiego. Zadaniem wystawy jest nie tylko zaprezentowanie zbiorów Pinakoteki, lecz również ujawnienie powiązań duchowych Moskwy i Rzymu, które ukształtowały się w XVI wieku, a zadzierzgnęły się jeszcze wcześniej. Nieprzypadkowo pierwszym eksponatem wystawy jest ikona rzymska z XII wieku, bardzo zbliżona do wzorców bizantyjskich i rosyjskiego malarstwa ikon. Stanowi to dowód dawnej jedności chrześcijan przed podziałem kościołów na prawosławny i katolicki — konkluduje Arkadij Ippolitow. Moskiewska ekspozycja „Roma Aeterna" będzie czynna do 19 lutego 2017 roku. Jest to część składowa szeroko zakrojonego projektu, którego realizacja będzie kontynuowana następnie jesienią tego roku w postaci wystawy malarstwa rosyjskiego w Watykanie.

 

Varia

* Królową Elżbietę II o mało nie zabił jej własny ochroniarz, gdy w nocy z powodu bezsenności spacerowała po pałacu Buckingham - pisze gazeta Independent. O tym zdarzeniu poinformował były wartownik. Pewnej nocy ochraniał wewnętrzny teren pałacu, gdy zauważył w ciemnościach zarys postaci. Krzyknął: „Kto to?". Postacią w ciemnościach okazała się królowa Elżbieta II. „Do diabła, Wasza Wysokość, omal Pani nie postrzeliłem" — cytuje ochroniarza gazeta. „Wszystko w porządku. Następnym razem wstępnie zadzwonię i Pan nie będzie musiał do mnie strzelać" — odparła królowa. Nie podano, kiedy dokładnie miał miejsce incydent. Według danych gazety królowa miała na sobie płaszcz i wybierała się na krótki spacer.    

 

* Brytyjska telewizja BBC wyemitowała satyryczne reality show „The Real Housewives of ISIS".Serial wyśmiewa kobiety islamskich terrorystów. Zostały tylko trzy dni do ścięcia, a wciąż nie mam pomysłu, co na siebie włożyć – mówi jedna z bohaterek. — Abdul uwiódł mnie w Internecie. Dostał mnie w pakiecie do bezpłatnej opieki zdrowotnej – zwierza się inna.  Kolejna opowiada, że została „wdową pięć razy". Po wybuchu za jej plecami szybko dodaje: „sześć". — Co o tym sądzicie? Ahmed zaskoczył mnie nią wczoraj – pyta swojej przyjaciółki ubraną w pas szahida żona islamisty. Klip serialu opublikowano na Facebooku 3 stycznia, a już obejrzało go kilka milionów internautów. „The Real Housewives of ISIS" to część odcinka satyrycznego programu „Revolting”, którego scenarzystami są Heydon Prowse i Jolyon Rubinstein. Wideo wzbudza skrajne emocje.

 

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728