Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4001 postów 1864 komentarze

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Kulturą ratować politykę

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

CO PISZĄ INNI: Korespondentka radia Sputnik Irina Czajko rozmawia z Krzysztofem Zanussim o życiu i twórczości.

 

Maestro Krzysztof Zanussi dosyć często gości w Rosji, gdzie jest dobrze znany i lubiany. W środku listopada znowu zawitał do Moskwy i przeprowadził warsztaty ze zwycięzcami Międzynarodowego Festiwalu Filmów Studenckich.

 

Co Pana tak ciągnie do Rosji?

Nie wiem, czy to mnie ciągnie do Rosji, czy Rosja mnie ciągnie, ale jest mi bardzo miło, że jestem zapraszany. Staram się nigdy nie odmawiać, bo uważam, że kontakty kulturalne są dziś szalenie ważne. Im gorsze są relacje polityczne, dyplomatyczne, tym bardziej ludzie kultury powinni podtrzymywać rozmowę, nawet, jeśli się w różnych sprawach nie zgadzamy. Przyjeżdżam tutaj z dużą radością, a tym bardziej, gdy nadarza się okazja spotkać młodych. Nigdy nie mam wątpliwości, czy to warto. Na pewno warto.

 

Kiedyś na moje pytanie, kto z pisarzy rosyjskich jest Panu najbardziej bliski, odpowiedział Pan, że na przykład Turgieniew jest Panu bardzo bliski, ale Dostojewski jest bardzo interesujący, ale nie tak bliski. A teraz mam pytanie, kto z rosyjskich reżyserów jest Panu bliski, być może nie bliski, ale interesujący.

 To jest bardzo trudne rozróżnienie. Uważnie śledzę to, co robi Zwiagincew. Oczywiście, z uwagą obserwuję to, co robią koledzy z mojego pokolenia, czyli Nikita Michałkow i Andron Konczałowski, którego ostatni film „Raj" oglądałem z ogromnym zainteresowaniem. Dotyczy to też, powiem odważnie, moich byłych studentów takich, jak pan Aleksander Kot, który zrobił bardzo ciekawy film „Insight". Widziałem go właśnie na wyjeździe na Sachalin. To są reżyserzy, których twórczość śledzę uważnie. Jeszcze wymieniłbym z mojego pokolenia Andreja Smirnowa, który rzadko robi filmy, ale wszystkie, które zrobił, są godne najwyższej uwagi. –

 

 Pan brał udział w filmie dokumentalnym „Meeting Andrej Tarkowski". Jak Pan go wspomina? Na ile jego twórczość jest obecnie aktualna?

Andrej był tym niezwykły, że był kompletnie niezależny od mody. On tę modę tworzył. To był jeden z gigantów światowego kina. Ja miałem to szczęście, że go znałem osobiście. On był trudnym człowiekiem, i z tego względu jeszcze bardziej uważam za szczęście, że udało się nam zachować tak bliski osobisty kontakt.

 

Niedawno poseł na Sejm Robert Winnicki powiedział, że często zamiast dyskutować o Rosji jako o państwie, dyskutujemy o niej jak o mistycznej sile nie z tego świata. To powoduje paraliż intelektualny w naszych debatach. Co Pan na to?

 To nieźle powiedziane, bo rzeczywiście mamy skłonność do takiego mitologizowania Rosji. Rozmawiać tak rzetelnie, realistycznie, jest nam rzeczywiście trudno. Za dużo emocji nas ogarnia, zresztą niepotrzebnych. Oczywiście, o sąsiedzie należy rozmawiać przytomnie, to znaczy trzeźwo.

 

Ludzie teraz boją się chaosu, konfliktów, wojny światowej. Ja też się tego boję. W czym Pan widzi ratunek dla nas wszystkich?

Myślę, że jesteśmy dobrze zakorzenieni jako cywilizacja, która ma 2000 lat dość harmonijnego rozwoju, i sądzę, że te nasze inspiracje się nie wyczerpały. Czyli wystarczy, żebyśmy byli pewni tego, co za nami. Natomiast, powiem to bardzo prowokacyjnie, bo to nie jest tak od razu zrozumiałe, ale jako były fizyk widzę, że myśmy weszli w nową epokę. Epokę, w której się skończył determinizm, czyli cały napęd wieku oświecenia. Za chwilę będziemy mówili o mrokach oświecenia, widząc, że weszliśmy w zupełnie nowy czas, którego jeszcze nie rozpoznaliśmy. To jest, przede wszystkim, czas wielkiej tajemnicy, a więc wielkiego powrotu również do duchowości. I mimo naszego rozpędzonego materializmu, szalonych osiągnięć technologicznych, mamy dużo większe perspektywy w odkryciu innego rozumienia świata, tego, który zaproponował Einstein, które w ogóle wstrząsnęło posadami. Bo nagle wróciliśmy do Immanuela Kanta  i widzimy, że czas, przestrzeń są to kategorie, które bardziej wynikają z naszego widzenia, aniżeli byłyby obiektywne. To szalenie zmienia zapatrywanie na życie i to powinno przyjść również w sztuce, ale jeszcze się nie przebija.

 

Nad czym Pan teraz pracuje? Jakie ma Pan plany i nadzieje?

Mam plany i nadzieje, że dostanę wreszcie finansowanie na mój nowy film pt.: "Eter", który ma być koprodukcją wielu krajów, tutaj w Środkowej Europie. Jest to taka wariacja na temat Fausta, więc na temat duszy i tego, czy wierzymy w to istnienie duszy, czy nie. To jest moje następne przedsięwzięcie. Scenariusz jest już gotowy. Troszkę finansowania zdobyłem, ale jeszcze Polska nie przyznała mi środków.

 

 A Pan zna Aleksandra Sokurowa?

Oczywiście, i znam też jego film, i diabła z ogonem, którego tam oglądałem. To bardzo piękny film, ale mój ma zupełnie inny charakter. Zresztą mit Fausta  jest niewyczerpywalny. Nie stąpamy po swoich śladach. Opowiadamy inne historie o tym samym jakby punkcie wyjścia.

 

Czy ludzie na Syberii i Dalekim Wschodzie Federacji Rosyjskiej różnią się czymś na przykład od mieszkańców Moskwy czy Petersburga?  Gdzie się Pan lepiej czuje?

Rosja jest rozmaita. Bardzo lubię Petersburg, bo jest bardzo pięknym miastem i ma jeszcze ślady tej wspaniałej starej inteligencji rosyjskiej. Natomiast Daleki Wschód jest uderzający w swobodzie myślenia. Ludzie myślą tam już w kategoriach bardzo szerokich, uniwersalnych i to mnie szalenie cieszy. I młodzi są tam tacy bardziej wyzwoleni. To jest bardzo dobra wartość i myślę, że odrodzenie w Rosji przyjdzie właśnie z Dalekiego Wschodu, z Syberii.

 

Czego Pan życzy sobie i swoim bliskim na święta i czego by Pan życzył naszym słuchaczom w Rosji i Polsce?

Przede wszystkim, i powtarzam to ciągle, może dlatego, że już jestem bardzo stary, cieszmy się chwilą. Cieszmy się, że jest tak, jak jest, świadomi, że mogłoby być dużo gorzej. Bardzo chciałbym, żeby pojawiło się więcej światła, więcej nadziei. Święta Bożego Narodzenia są akurat świętem nadziei, więc korzystajmy z nich tak trochę głębiej, nie tylko jako okazję do prezentów i zakupów, ale jako okazję do pomyślenia o tym, że coś się odradza, że my zdołamy się odrodzić jako kultura, jako cywilizacja, jako państwa, jako sąsiedzi.

 

KOMENTARZE

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930