Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4001 postów 1864 komentarze

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Wtorek, 20 grudnia 2016

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

ACTA DIURNA (1006) Zapraszam na dzisiejszy serwis informacji i komentarzy ze świata.

 

Z kraju

* Trwają antyrządowe demonstracje przez Sejmem w Warszawie, media i koderaści podgrzewają atmosferę, ale zbliżające się święta i mróz osłabiają dynamikę tych wystąpień, na co prawdopodobnie najbardziej liczy rząd. Policja usunęła dziś koczowników sprzed wjazdu na teren Sejmu i ustawiła barierki. Wobec powtarzających się pogłosek  o planowanej eskalacji protestów  i powtórce  Majdanu w Polsce,  wzmocniono ochronę policyjną okolicy siedziby Sejmu i wprowadzono dodatkowe siły żandarmerii wojskowej. Stojące pod sejmem pikiety zwolenników obu skonfliktowanych stron  obrzucają się prymitywnymi inwektywami, a całe widowisko jest żenujące, robi wrażenie chaosu i świadczy o bardzo niskiej jakości kultury politycznej w Polsce.

 

* Prezydent Polski Andrzej Duda podpisał trzy ustawy o Trybunale Konstytucyjnym: o organizacji i trybie postępowania przed TK; o statusie sędziów TK oraz przepisy wprowadzające obie te ustawy.Wszystkie trzy  zostały opracowane przez partię rządzącą Prawo i Sprawiedliwość. Ustawy te zostały opublikowane w Dzienniku Ustaw i wejdą w życie za 14 dni.  Dotychczasowy  szef TK RP  prof. Andrzej Rzepliński, którego kadencja wygasła 19 grudnia, napisał do prezydenta  list z prośbą, aby nie podpisywał tych ustaw. Według Rzeplińskiego są one sprzeczne z Konstytucją i paraliżują pracę Trybunału Konstytucyjnego. Spór o TK jest dla większości Polaków niezrozumiały, a i sam trybunał wydaje się niepotrzebny – w wielu krajach go nie ma (np. w Szwajcarii), demokracja na tym nie cierpi, a władza kosztuje taniej i działa sprawniej. Rzepliński wydał w roku 2015 tylko cztery orzeczenia, a w roku 2016 – ani jednego.

 

* Były prezydent Lech Wałęsa w wywiadzie dla Politico oznajmił, że Polskę  trzeba „wyrzucić" z UE. „Nie lubię mówić źle o Polsce, ale nie mam już wyboru. Musi być tak, że jeżeli wchodzisz do jakiegoś klubu, ale nie przestrzegasz jego reguł, to cię z niego wyrzucają. Utrata prawa głosu w UE to za mało. Muszą nas wyrzucić". Jarosława Kaczyńskiego Wałęsa uważa za „niebezpiecznego i nieodpowiedzialnego" polityka, który „łamie zasady i konstytucję oraz prawa i zasady podziału władzy". Jak podkreśla Politico, były prezydent domaga się przeprowadzenia nowych wyborów w kraju i wzywa europejskich polityków, aby podjęli surowsze kroki i realizowali bardziej zdecydowany kurs wobec polskiego rządu. 

 

Europa

* Trwa obława na zamachowca, który spowodował tragedię w Berlinie. Aresztowany wcześniej Pakistańczyk, okazał się fałszywym tropem. Prawdziwy sprawca, uzbrojony i niebezpieczny przebywa na wolności. W poniedziałek wieczorem, w centrum Berlina nieznany sprawca staranował ciężarówką tłum na jarmarku bożonarodzeniowym. Co najmniej 12 osób zginęło, kolejne 48 zostało rannych. Ciężarówka miała polskie numery rejestracyjne i należała do polskiej firmy przewozowej z Gryfina. Jej polski kierowca został zamordowany a jego samochód uprowadzony w celu przeprowadzenia ataku. Zamachowiec zbiegł. Dziś w całych Niemczech na znak żałoby wstrzymano wszystkie 60 jarmarków świątecznych.

 

* Również w Niemczech, w Wiesbaden doszło dziś do strzelaniny podczas napadu rabunkowego na sklep. Według danych policji zachodniej Hesji uzbrojony mężczyzna wszedł do sklepu Bodo Wagner w okręgu Biebrich około godz. 09:00. Podczas strzelaniny w sklepie zginęła jego właścicielka, a jej 63-letni mąż i 21-letni siostrzeniec zostali ranni i trafili do szpitala. Napastnik, którym  jest mężczyzna o jasnej karnacji z wąsami, niewysokiego wzrostu, tęgi, wygląda na 20-30 lat zbiegł i nadal ukrywa się, a w jego poszukiwaniach uczestniczą dodatkowe pododdziały policji z psami i śmigłowiec.  

 

Za Bugiem

* Zgromadzenie Ogólne ONZ przyjęło rezolucję wg. projektu Ukrainy wzywającą do międzynarodowego monitorowania sytuacji w sferze praw człowieka na Krymie. Dokument poparło w głosowaniu  70 państw (EU, USA itp.), 26 krajów było przeciw (Rosja, Serbia, Chiny, Indie, RPA, Armenia, Kuba, Kazachstan, Białoruś, Wenezuela, Syria, itp.), a 77 wstrzymało się od głosu. Dokument wzywa Rosję do zapewnienia dostępu na Krym międzynarodowym misjom i pozarządowym organizacjom ochrony praw człowieka. W rezolucji pada stwierdzenie, że „międzynarodowa obecność na Krymie ma pierwszorzędne znaczenie dla zapobiegania eskalacji sytuacji". Ogólnie w dokumencie skrytykowane zostało „łamanie praw mieszkańców Krymu", w tym Tatarów krymskich, jak również Ukraińców i przedstawicieli innych grup etnicznych i religijnych.

 

* Do Moskwy przewieziono dziś ciało ambasadora Andrieja Karłowa, zastrzelonego wczoraj w Ankarze przez muzułmańskiego terrorystę, b. policjanta tureckiego, który w ten sposób chciał pomścić utratę kontroli dżihadystów nad wschodnim Aleppo.  Karłow przemawiał właśnie na otwarciu rosyjsko-tureckiiej  wystawy fotograficznej. Zamachowiec, który z okrzykami Allahu akbar zdołał też zranić kilka innych osób, został  na miejscu zlikwidowany przez turecką policję.

 

* Rosja przekaże Serbii sześć myśliwców MiG-29 w ramach pomocy wojskowo-technicznej. Maszyny będą pochodzić z zapasów Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej.  Taką informację przekazał agencji Ria Novosti wicedyrektor Federalnej Służby Współpracy Wojskowo-Technicznej Anatolij Punczuk. Wczoraj premier Serbii Aleksandar Vučić oświadczył, że porozumienie o przekazaniu stronie serbskiej sześciu myśliwców Mig-29 może zostać podpisane w przyszłym tygodniu w Moskwie. Rosyjskie maszyny mogą polecić do Belgradu już w marcu przyszłego roku. „Rzeczywiście podjęto taką decyzję. Rosja przekaże Serbii sześć myśliwców MiG-29 w marcu-kwietniu przyszłego roku po przeprowadzeniu reglamentu techniczego, bo maszyny będą pochodzić z zapasów Ministerstwa Obrony w ramach współpracy wojskowo-technicznej. Serbia to nasz strategiczny partner" — powiedział Punczuk. Rosyjski urzędnik przypomniał, że w maju tego roku Rosja przekazała Serbii dwa śmigłowce Mi-17B5. Wcześniej Serbia zwróciła się do Rosji z prośbą o przekazanie jej samolotów i innego sprzętu technicznego. Według informacji kierownictwa Serbii, Belgrad liczy na postępy w danej kwestii po wizycie premiera Vučicia w Moskwie. Zgodnie z planem rozmowy serbskiego premiera z ministrem spraw zagranicznych Rosji Siergiejem Ławrowym odbędą się 21 grudnia.

Bliski Wschód

* Eksperci pracują nad tekstem Deklaracji Moskiewskiej na temat natychmiastowych kroków w celu rozwiązania syryjskiego kryzysu, a Rosja, Turcja i Iran są gotowe być jej gwarantami. O tym we wtorek poinformował minister obrony Rosji generał armii Siergiej Szojgu na spotkaniu ze swoim irańskim odpowiednikiem generałem brygady Hosseinem Dehghanem. „Dzisiaj eksperci pracują nad tekstem Deklaracji Moskiewskiej na temat natychmiastowych kroków w celu rozwiązania kryzysu syryjskiego. Jest to solidny, niezmiernie ważny dokument” — powiedział Szojgu. „Wszystkie dotychczasowe próby w celu uzgodnienia wspólnych działań podejmowane przez USA lub jego partnerów były skazane na niepowodzenie. Żaden z nich nie miał realnego wpływu na sytuację «na ziemi»” — powiedział minister. „Zatwierdzenie deklaracji na szczeblu ministrów obrony i ministrów spraw zagranicznych przewiduje naszą gotowość wystąpienia jako gwarantów i wspólnego rozwiązania pilnej kwestii syryjskiego uregulowania. Dlatego popieramy przyjęcie tej deklaracji” — podkreślił szef  Ministerstwa Obrony Rosji. Według niego rosyjscy wojskowi są gotowi do omówienia dalszych kroków odnośnie współpracy w tej sprawie.

 

* Ankara liczy na to, że nadchodzące rozmowy między stronami syryjskiego konfliktu w stolicy Kazachstanu, Astanie, powstrzymają rozlew krwi w regionie – poinformował doradca tureckiego prezydenta Yalcin Topcu. „Mam nadzieję, że rozmowy w Astanie przyczynią się do powstrzymania rozlewu krwi w regionie, spowodowanego przez zachodnich imperialistów” – powiedział Topcu, cytowany przez agencję Anadolu. Prezydent Rosji Władimir Putin poinformował wcześniej, że wraz z szefem państwa tureckiego zaproponuje stronom konfliktu w Syrii kontynuowanie procesu pokojowego w Astanie. Jego zdaniem nowa platforma może zastąpić i uzupełnić rozmowy w Genewie. Inicjatywa ta oznacza, że już nie Zachód, ale Rosja i Turcja przejmują losy Bliskiego Wschodu w swoje ręce.

* W chrześcijańskiej dzielnicy Azizija w Aleppo, gdzie miały miejsce uroczystości związane ze zwycięstwem i zbliżającym się Bożym Narodzeniem, doszło dziś do eksplozji.  Wybuch nastąpił ok. 50 metrów od placu i cerkwi, w których na uroczystości zgromadzeni byli ludzie — informuje korespondent Ria Novosti z miejsca wydarzeń. Według danych wojskowych nikt nie ucierpiał. Oznacza to jednak, że wojna o Aleppo jeszcze trwa a terroryści nadal są groźni.


* Po przejściu Aleppo pod kontrolę armii syryjskiej terroryści zaczną wycofywać się do prowincji Idlib, skąd wiosną spróbują przedostać się do Europy – uważa ekspert ds. wojskowości Władimir Jewsiejew. Jego zdaniem należy zadecydować o losie tych rebeliantów w rozmowach między Rosją a Europą. — W wyniku wyzwolenia najpierw miasta Aleppo, potem prowincji Aleppo oraz części prowincji Hama i Latakia terroryści zostaną zamknięci w prowincji Idlib, skąd zaczną być stopniowo wypierani wraz z ich żonami, rodzinami. Przypuszczam, że znajdą się na terytorium Europy, gdzie absolutnie nikt na nich nie czeka – powiedział ekspert. Jewsiejew uważa, że islamiści skorzystają z już wypróbowanych szlaków migracyjnych, którymi w 2015 i 2016 roku do Europy z Bliskiego Wschodu ruszyły setki tysięcy uchodźców. — Nie mówimy o setkach ludzi, ale o tysiącach. Wśród nich są żony, dzieci, którzy mogą stać się terrorystami np. jutro. Co należy z tym zrobić dziś? Na terytorium Turcji nie zatrzymają się. Do Libii nie będą chcieli jechać. Europa może otrzymać ogromny „prezent” – ostrzegł Jewsiejew. Jego zdaniem ten proces może rozpocząć się wiosną, gdy armia syryjska zacznie wyzwalać prowincję Idlib. Zdaniem rosyjskiego eksperta przyszłość tych rebeliantów i przebieg  operacji wyzwolenia Idlib mogą być tematami rozmów między Rosją a Europą. — Będzie okazja do spotkania. Jeden z powodów do rozmów może pojawić się na wiosnę, gdy rebelianci zaczną być wypierani z prowincji Idlib. Rozwój wydarzeń ogólnie jest oczywisty – dodał. Poproszeni o komentarz eksperci są zgodni, że seria pewnych zwycięstw sił rządowych na najważniejszych odcinkach frontu pozwala liczyć na zakończenie operacji wyzwalania wschodniej części Aleppo już w najbliższym czasie. 

 

* Moskwa powinna zainicjować przez Radę Bezpieczeństwa ONZ i Radę Rosja-NATO dochodzenie w sprawie dostaw bułgarskiej broni do Syrii, aby ustalić, jak broń z jednego z państw sojuszu trafiła w ręce terrorystów - uważa redaktor naczelny czasopisma Nacionalnaja Oborona Igor Korotczenko. Wcześniej dziennikarze znaleźli we wschodnim Aleppo magazyn z amunicją bułgarskiej produkcji. W reportażu wyemitowanym przez telewizję Nova TV wśród znalezionej broni pokazano 122-milimetrowe rakiety Grad, amunicję kalibru 73 mm do dział przeciwpancernych oraz pociski kalibru 40 mm do ręcznego granatnika przeciwpancernego. „Znaleziono dość «świeżą broń» w opakowaniu fabrycznym oraz wiele amunicji do prowadzenia działań zbrojnych. Z jednej strony tę kwestię trzeba poruszyć w ramach Rady Bezpieczeństwa ONZ, a z drugiej — już niedługo odbędzie się posiedzenie Rady Rosja-NATO. Na tym posiedzeniu Moskwa powinna poruszyć kwestię wszczęcia śledztwa z udziałem służb specjalnych NATO, aby ustalić, jak broń z jednego z państw członkowskich sojuszu trafia w ręce terrorystów na Bliskim Wschodzie" — powiedział dzisiaj Korotczenko w wywiadzie dla RIA Novosti. Dodał, że tak zwany „bułgarski kanał" zasłynął wśród specjalistów jeszcze w połowie lat 1990. Jest to sprawdzony system przemytu broni wyprodukowanej w Bułgarii lub przywiezionej tam z przestrzeni postradzieckiej i później reeksportowanej w ramach „szarych" i „czarnych" transakcji zbrojnych.  „Był to sprawdzony aktywnie wykorzystywany kanał, między innymi do przemytu broni strzeleckiej a także granatników różnych klas i lekkiej artylerii do różnych punktów zapalnych na świecie" — powiedział ekspert.  Według niego dostawy broni do Syrii mogą być rezultatem działalności nielegalnych dostawców, którzy zorganizowali przemyt z terytorium Bułgarii do punktów zapalnych, lub splanowanej operacji jednej z zachodnich służb specjalnych, która realizowała nielegalny transfer bułgarskiej broni w celu wsparcia syryjskiej opozycji i prawdopodobnie terrorystów.  „Ponadto nie wykluczono, że mamy do czynienia ze strukturami kryminalnymi w Bułgarii, które znalazły sposób na wzbogacanie się dzięki bezpośrednim dostawom broni strukturom terrorystycznym" — przypuścił informator agencji.  Podkreślił on również, że wykryte dostawy są dość poważnym problemem, ponieważ Bułgaria produkuje szeroki wachlarz broni i sprzętu wojskowego i to, co udało się przypadkowo wykryć jest prawdopodobnie tylko czubkiem góry lodowej. 

* Niezależne organizacje humanitarne nie potwierdzają danych o bestialstwach we wschodnim Aleppo - oznajmił szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow.  „Nawiasem mówiąc poznałem z pierwszej ręki oceny organizacji humanitarnych, które mają jednak swoich przedstawicieli we wschodnim Aleppo. Nikt z nich nie potwierdza informacji o tym, że rzekomo mają tam miejsce jakieś bestialstwa, porwania osób w wieku poborowym, opuszczających wschodnie Aleppo" — powiedział on na spotkaniu z uczestnikami corocznego programu naukowo-edukacyjnego Fundacji Wsparcia Publicznej Dyplomacji im. Gorczakowa „Dialog w imię przyszłości". Wczoraj Biuro Wysokiego Komisarza NZ ds. Praw Człowieka rozprzestrzeniło „godną zaufania" informację, że podczas wyzwolenia Aleppo syryjskie wojska zabiły około 80 osób, a poddający się terroryści są aresztowani lub zabijani. Rzecznik Ministerstwa Obrony Rosji Igor Konaszenkow zapewnił ze swojej strony, że „filmy" o „rozstrzelaniach" a także inne inscenizowane wydarzenia w Aleppo filmowały specjalne grupy telewizyjne terrorystów.

 

* Rosyjscy saperzy nie znaleźli w wyzwolonych dzielnicach Aleppo ani jednej szkoły i ani jednego szpitala, które funkcjonowałyby w czasie okupacji dżihadystów zgodnie ze swoim przeznaczeniem - poinformował rzecznik rosyjskiego resortu obrony generał major Igor Konaszenkow. „W czasie swoich prac w wyzwolonych rejonach Wschodniego Aleppo rosyjscy saperzy z Międzynarodowego Ośrodka Przeciwminowego nie znaleźli ani jednego szpitala i ani jednej szkoły, które funkcjonowałyby w czasie okupacji dżihadystów zgodnie ze swoim przeznaczeniem" — powiedział Konaszenkow. Według informacji przedstawiciela resortu obrony, wszystkie te obiekty były wykorzystywane w charakterze ośrodków dowodzenia, sądów szariackich, miejsc zbiórki bojowników, składów amunicji, czy też zakładów produkcji rakiet własnej roboty.

 

* Wszelka pomoc humanitarna wysyłana do Syrii przez zachodnie kraje była przeznaczana wyłącznie dla terrorystów - oświadczył w wywiadzie dla kanału RT prezydent Syrii Baszar Assad. „Jeśli mówić ostro i bez ogródek, wszelka pomoc wysyłana przez kraje zachodnie była przeznaczana dla terrorystów. Zachód nie zatroszczył się nawet o jedno syryjskie życie ludzkie" — oświadczył Assad w wywiadzie dla RT. „Do tej pory w Syrii jest wiele miast okrążonych i oblężonych przez terrorystów, którzy nie pozwalają na jakiekolwiek dostawy wody, jedzenia, przedmiotów niezbędnych do życia. Mieszkańcy tych miast żyją pod ciągłym ostrzałem. Co wysłała dla nich Unia Europejska?" — zapytał z wyzwaniem w głosie prezydent Syrii. Assad zdementował oświadczenia szefowej dyplomacji Unii Europejskiej Federiki Mogherini o tym, że UE jest jedyną strukturą, która udziela pomocy humanitarnej ogarniętej wojną domową Syrii.  

 

* Minister Spraw Zagranicznych Rosji uważa, że negocjacje z USA ws. uregulowania kryzysu w Syrii to „bezowocne posiadówki". Mówił o tym na spotkaniu z uczestnikami corocznego programu naukowo-edukacyjnego „Dialog w imię przyszłości". Utrzymujemy kontakty, ale za każdym razem, kiedy umawiamy się w sprawie czegoś, Amerykanie zmieniają kierunek już osiągniętych porozumień. Tak było we wrześniu, tak było na początku grudnia. Odczytują nam wykłady i mówią: „Rosja proponuje uzgadniać kwestię korytarzy, żeby terroryści wyszli, a najpierw trzeba natychmiast powstrzymać działania bojowe, a później, po kilku dniach, można już będzie organizować takie korytarze" — powiedział Ławrow o sytuacji w syryjskim Aleppo. Zamiast naciskać, zamiast próbować narzucać nam pauzy, które zawsze służyły wzmocnieniu dżihadystów, Amerykanie już dawno temu mogliby się zgodzić na stworzenie tych korytarzy i już dawno pozbylibyśmy się tych terrorystów we wschodnim Aleppo — dodał. Oprócz tego według szefa rosyjskiego MSZ, w odróżnieniu od Syrii, ani w Iraku, ani w Libii, ani w Jemenie nikt nie żąda wprowadzenia „reżimu ciszy" przez rozpoczęciem negocjacji. Rosyjski minister podkreślił również, że Moskwa wspiera dialog z państwami regionu, przede wszystkim z Turcją, która utrzymuje kontakty z dżihadystami, uzbrojoną opozycją w Syrii. Myślę, że ten kanał może być bardziej skuteczny, niż nasze już wielomiesięczne bezowocne posiadówki z amerykańskimi partnerami — podkreślił. Na początku września Ławrow i sekretarz stanu John Kerry uzgodnili plan ws. Syrii, króry zakładał wstrzymanie ognia i koordynację rosyjskich i amerykańskich operacji. Po upływie miesiąca Waszyngton ogłosił zakończenie współpracy. Moskwa wiąże decyzję USA z ich niezdolnością do wypełnienia zobowiązań, których się podjęły, przede wszystkim w kwestii rozdzielenia terrorystów i tzw. umiarkowanej opozycji. Jak poinformował Ławrow, na początku grudnia John Kerry przedstawił nowe amerykańskie propozycje dotyczące Aleppo, które zawierały terminy i trasy ostatecznego wyprowadzenia z miasta terrorystów. Moskwa wyraziła gotowość do dyskusji nt. tych propozycji, jednak po kilku dniach zostały one odwołane. Rosyjskie Centrum Pojednania Stron Konfliktu w Syrii poinformowało we wtorek, że władze syryjskie całkowicie kontrolują ponad 98% terytorium Aleppo.

 

* Terroryści spalili 7 autobusów, którymi mieli być ewakuowani cywile z miejscowości Fuah i Kafarya na północy Syrii – poinformowało RIA Novosti źródło wśród syryjskich powstańców. Terroryści znowu naruszyli porozumienie. Spalili siedem autobusów, które wysłano do Fuah i Kafarii po ludzi – powiedział rozmówca agencji.Dżabhat an-Nusra już trzeci dzień z rzędu uniemożliwia ewakuację cywilów z oblężonych szyickich miast. Fuah i Kafarija od ponad trzech lat oblegają terroryści. W pułapce jest zamkniętych około 20 tys. ludzi. W miastach brakuje produktów pierwszej potrzeby. Pojawiły się doniesienia, że mieszkańcy umierają z głodu. Terroryści zamordowali już 2 tys. osób, w tym 400 dzieci.  

 

* We wschodniej części Aleppo było około 3 tys. rebeliantów z organizacji terrorystycznej Dżabhat an-Nusra, a nie tylko 200 osób, jak nas zapewniali przedstawiciele USA – powiedział ambasador Rosji przy ONZ w Genewie Aleksiej Borodawkin. „Przez wiele tygodni, jeśli nie miesięcy, nasi amerykańscy partnerzy próbowali nas przekonać, że we wschodnim Aleppo jest niewielu – około 200 – członków organizacji terrorystycznej Dżabhat an-Nusra. Faktycznie okazało się, że co najmniej 3 tys. dzihadystów  dobrowolnie wycofało  się do Idlib, miasta kontrolowanego na razie przez Dżabhat an-Nusrę. W taki sposób ekstremiści potwierdzili swoją przynależność do tej organizacji” – wyjaśnił Borodawkin.
* Izrael utrzymuje kontakty z Rosją w sferze wojskowej w celu uniknięcia nieprzewidzianych konfliktów w Syrii, powiedział w wywiadzie dla CBS premier Benjamin Netanjahu. Opowiedział on o pertraktacjach z prezydentem Rosji Władimirem Putinem. „Jesteśmy skoordynowani na poziomie naszych sił zbrojnych, ponieważ nikt nie chce nieprzewidzianego starcia Izraela z Rosją” — wyjaśnił Netanjahu. Według niego powiedział on Putinowi, że nie będzie ingerować w konflikt w Syrii, ale przy tym nie pozwoli, aby Iran zaatakował Izrael przez Syrię. Netanjahu określił jego relacje z rosyjskim liderem jako „przyjazne”. Jednocześnie prowadzący program zarzucił Netanjahu to, że ma dobre stosunki z Putinem i chińskimi przywódcami, i zasugerował, że izraelski premier „pochyla się w stronę antyamerykańskiego bloku”. Pomyłka językowa wywołała burzę w mediach „Izrael rozwija całą plejadę nowych sojuszy, w niektórych przypadkach z państwami, które rzucają wyzwanie Stanom Zjednoczonym na całym świecie, takimi jak Rosja, która wysłała swoich żołnierzy do Syrii, która jest najbliższym sąsiadem Izraela” — skomentował słowa Netanjahu prowadzący programu „60 minut” CBS. Wśród regionalnych sojuszy Netanjahu wyróżnił szereg krajów arabskich. „Stanowisko Izraela w świecie arabskim zmieniło się, ponieważ oni już nie widzą Izraela jako swojego wroga, a raczej jako sojusznika w nieuniknionej walce z siłami wojującego islamu, czy to prowadzi je Iran, szyici, czy PI, sunniccy ekstremiści” — wyjaśnił Netanjahu. Według niego Izrael poprawił już stosunki z Egiptem i Jordanią. Zapytany o Arabię Saudyjską Netanjahu odmówił odpowiedzi. Prowadzący zasugerował, że Jerozolima może zbliżyć się do Rijadu, aby stworzyć sojusz przeciwko Iranowi. „Tego (sojuszu) nie trzeba tworzyć. On i tak istnieje” — odpowiedział Netanjahu.

* W zasadzie wszystkie komentarze brytyjskich mediów na temat sytuacji w Aleppo są niesprawdzone i nie mają poparcia w faktach - pisze korespondent The Daily Mail Peter Hitchens. „W ostatnim czasie jesteśmy zasypywani reportażami na temat wydarzeń we Wschodnim Aleppo, które przygotowywane są przez ludzi z Bejrutu, oddalonego o 300 km od syryjskiego miasta, a nawet z innej części świata, z Londynu, oddalonego od Aleppo o 3 392 km. Czytamy w nich, że w Aleppo zabijane są kobiety i dzieci, a ludzie paleni są żywcem" — pisze Hitchens. Źródłem takich informacji są niejacy „aktywiści", ale do tej pory nie wiadomo, kto nimi jest. „O ile wiem, w ubiegłym tygodniu, we Wschodnim Aleppo nie było ani jednego zachodniego dziennikarza. Ani jednego" — zauważa komentator brytyjskiej gazety. Jednocześnie większość brytyjskich mediów nieśmiało nazywa zwolenników „Al-Kaidy" mianem powstańców, a były premier David Cameron, „umiarkowaną opozycją". Coraz ciężej zrozumieć, czy też usprawiedliwić przyczyny takiego zachowania ze strony mediów. Jeśliby ci „powstańcy" znaleźli się w każdym innym miejscu na ziemi, w Wielkiej Brytanii na przykład, media nazwałyby ich „ekstremistami", „dżihadystami", „terrorystami" i „fanatykami" — przekonuje komentator. Wystarczy przypomnieć Khaleda Abu Sakkara, jednego z szefów tzw. Wolnej Armii Syrii , który wyrwał i zjadł przed kamerą serce zabitego żołnierza, albo jeszcze członków radykalnego ugrupowania Harakat Nour al-Din al-Zenki, którzy ścinali dzieciom głowy. Takiej oto „umiarkowanej opozycji" broni brytyjski parlament, który o „rzeź" i „zbrodnie wojenne" oskarża syryjską armię i Rosję. Hitchens, jak mówi, nie widział jeszcze „ani jednego niezależnego i dającego się sprawdzić dowodu" tych oskarżeń. W przeszłości brytyjski korespondent dużo podróżował po krajach komunistycznych i najbardziej nienawidził tego, że „każde oficjalne oświadczenie było świadomym kłamstwem". W tamtych czasach, media typu BBC zdawałaby się być łykiem świeżego powietrza. Dziś jednak „kłamliwe komunikaty wspierane przez państwo" obiegły brytyjskie media, w tym także BBC. Hitchens stara się mówić prawdę tak głośno, jak może, bo inni milczą.

Ameryka

* Prezydent elekt USA Donald Trump uważa, że jego zwolennicy zostaliby poddani ostrej krytyce, jeśli zachowywaliby się tak jak zachowują się obecnie zwolennicy przegranej w wyborach prezydenckich Hillary Clinton. „Jeśliby moi zwolennicy zaczęli występować z pogróżkami tak jak robią to dzisiaj ci, którzy przegrali wybory, wszyscy zaczęliby nimi pogardzać i strasznie ich wyzywać!" - napisał Trump na swoim profilu na Twitterze. 8 listopada Republikanin Trump wygrał wybory prezydenckie z Hillary Clinton, wbrew wynikom większości badań opinii publicznej. Clinton i urzędujący prezydent, Demokrata Barack Obama uznali wyniki wyborów, choć upierają się, że Trumpowi w odniesieniu zwycięstwa dopomogli „rosyjscy hakerzy". Sam Trump powiedział, że oświadczenia o pomocy ze strony Rosji są „śmiechu warte". Rosyjski przywódca Władimir Putin oświadczył, że w materiałach z kampanii wyborczej Clinton, które trafiły do sieci, nie ma nic, co mogłoby zostać wykorzystane przez Moskwę, a histeria jest podsycana w celu odwrócenia uwagi od treści dokumentów, a rosyjski MSZ Siergiej Ławrow stwierdził, że „Donald Trump został prezydentem dzięki amerykańskim obywatelom, którzy poparli jego kandydaturę na wyborach".

 

* Wybrany prezydent Trump podczas drugiej tury wyborów otrzymał niezbędne 270 głosów wyborców jak wynika z danych głosowania online w stanach, które przedstawiła telewizja CNN. Wcześniej wielu ekspertów obawiało się, że wybierający nie będą oddawać głosów zgodnie z wolą elektoratu. Między innymi, omawiano możliwość tego, że na ich decyzje wpłynęły ataki hakerskie z zagranicy, m.in. rzekomo z Rosji.  Według informacji „Politico”, we wtorek wieczorem 54 wyborców z ramienia Demokratów (spośród 232) i jeden republikanin zażądało od służb specjalnych przeprowadzenia tajnego briefingu na temat ewentualnego wpływu obcych państw na wybory prezydenckie. Briefing nie został jednak przeprowadzony. 

 

* Najbardziej priorytetowym zadaniem dla administracji prezydenta elekta USA Donalda Trumpa jest zrobić wszystko, aby rywalizacja z Rosją na Bliskim Wschodzie i w Europie nie wymknęła się spod kontroli i nie przekształciła się w bezpośredni konflikt z nieznanymi skutkami, pisze National Interest. Nie można dopuścić, aby stosunki między Moskwą a Waszyngtonem przerodziły się w konfrontację, uważa autor materiału. Według niego, aby nadać stosunkom właściwy ton, wystarczy, aby Stany Zjednoczone zrobiły trzy kroki w stronę Rosji. W pierwszej kolejności konieczne jest, aby wznowić kanały komunikacji, pisze NI. „Jest niezmiernie ważne, aby unikać nieporozumień, które mogą prowadzić do nieprzewidywalnych kryzysów” — czytamy w artykule. Drugim krokiem Waszyngtonu powinno być złagodzenie retoryki. Demonizacja Rosji tylko skomplikuje USA osiągnięcie ich celów za granicą. Według NI oczernianie Moskwy nie jest kursem politycznym, jest to raczej próba usprawiedliwienia braku takiego kursu. Ponadto autor proponuje utworzenie stanowiska urzędnika, który będzie odpowiedzialny za stosunki z Rosją i ich rozwój. Przy czym należy mianować na to stanowisko kogoś, kto cieszy się zaufaniem prezydenta. Według niego jest to jedyny sposób, aby Moskwa słyszała jednolity i jasny komunikat z Waszyngtonu. „Jednak to nie wystarczy. Niezbędna jest kompleksowa polityka, wszechstronne podejście; trzeba widzieć Rosję w globalnym kontekście, aby zrozumieć, jak budować relacje w bardziej szczegółowych kwestiach” — czytamy w materiale. Jak zaznacza autor, w polityce wszystko jest ze sobą połączone, dlatego Waszyngton powinien zrozumieć, jakie cele chce on osiągnąć w tej czy innej kwestii w amerykańsko-rosyjskich stosunkach i jakie będzie to mieć konsekwencje — w przeciwnym razie polityka nie będzie efektywna. „To nie jest łatwe zadanie, ono wymaga czasu i wysiłku, ale jest osiągalne” — podsumowuje autor materiału.

 

* Donald Trump wybrał szefa jednej z największych firm paliwowych ExxonMobil na stanowisko sekretarza stanu. Poinformował o tym kanał CNBC.  Inauguracja Donalda Trumpa odbędzie się 20 stycznia. Po objęciu urzędu prezydenta Trump oficjalnie przedłoży do rozpatrzenia przez Kongres kandydatów na stanowiska sekretarzy w swoim gabinecie. Rex Wayne Tillerson ma 64 lata. Przepracował około 40 lat w firmie ExxonMobil, gdzie zaczynał od stanowika zwykłego inzyniera. Pod koniec lat 90. kierował projektami firmy w Rosji. Od 2006 roku Tillerson stoi na czele firmy. W 2011 roku podpisał porozumienie z "Rosnieft" o odwiertach w Arktyce. W 2014 roku firma była zmuszona do przerwania swojego uczestnictwa w tym projekcie z powodu sankcji wprowadzonych przez administrację Baracka Obama. Tillerson wyrażał wówczas publicznie swoje wątpliwości odnośnie efektywności sankcji.

 

* Prezydent elekt USA Donald Trump skrytykował zbyt wysoki koszt programu stworzenia wielozadaniowych myśliwców F-35 o obniżonej widoczności radarowej.  „Program F-35 i wydatki wymknęły się spod kontroli. Miliardy dolarów muszą i zostaną zaoszczędzone na wojskowych (i innych) zamówieniach po 20 stycznia” — napisał Trump na Twitterze. 20 stycznia odbędzie się inauguracja Trumpa. Program F-35, który realizuje korporacja Lockheed Martin, kosztował podatników około 400 miliardów dolarów. Tweet prezydenta elekta pojawił się mniej więcej w tym samym czasie, kiedy sekretarz obrony USA Ashton Carter prowadził uroczystą ceremonię przekazania Izraelowi pierwszych dwóch zakupionych przez kraj F-35. Izrael zamierza kupić 50 samolotów tego typu za ponad 100 milionów dolarów każdy. Trump w zeszłym tygodniu skrytykował inny program państwowych zakupów — projekt na dostawę dwóch samolotów prezydenckich. Oświadczył on, że kontrakt na dostawę nowych samolotów będzie kosztować 4 miliardy dolarów i zagroził jego zerwaniem. Jednocześnie Biały Dom twierdzi, że Trump mocno przesadził z wartością projektu. Po tym, jak Trump nazwał informację o kosztach realizacji programu tworzenia niszczycieli F-35 zawyżoną, firma Lockheed Martin straciła 3,5 miliarda na swojej cenie — informuje The Independent. Jak zaznacza gazeta, w ciągu dwóch godzin po publikacji Twitta Trumpa wartość firmy Lockheed Martin, zajmującej się opracowywaniem F-35, spadła o 3,5 miliarda dolarów. Trump nie po raz pierwszy przyczynia się swoimi oświadczeniami do spadku wartości firm. 6 grudnia miliarder wezwał koncern lotniczy Boeing do wstrzymania prac nad nowym „pokładem numer jeden", którym lata głowa państwa, z powodu zbyt wysokiej ceny. W efekcie wartość firmy spadła o 1,4 miliarda dolarów.

KOMENTARZE

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930