Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4001 postów 1864 komentarze

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

W Rosji o Polsce

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

CO PISZĄ INNI: W odróżnieniu od histerycznych albo jątrzących opinii w mediach zachodnich, rosyjscy analitycy oceniają wydarzenia w Polsce przytomnie i kompetentnie.

 

Rosyjski politolog Stanisław Stremidłowski w rozmowie z gazetą „Wzgliad” uważa, że jeśli kierownictwo rządzącej partii PiS zachowa zimną krew tak jak dotychczas, i nie zdecyduje się na radykalne rozwiązania siłowe, jak np. rozpędzenie akcji protestacyjnej przez policję, wówczas jest szansa do 20 grudnia, na który zaplanowano kolejne posiedzenie Sejmu, że sytuację w mniejszym lub większym stopniu uda się uspokoić. „W Polsce szybko zbliżają się święta, w domu jest co robić, jest tradycyjna wigilia, choinki, prezenty… To nie jest czas na uliczne zadymy na mrozie. Rodziny na to nie pozwolą.” – ocenił rosyjski ekspert. – „Oczywiście, wiele będzie też zależało od zachowania pana Kaczyńskiego, od tego, jak będzie rozmawiać z ludźmi premier Beata Szydło i prezydent Andrzej Duda” – dodał.

„Nie wiem, jaką rolę odgrywa tu obcy czynnik, ale widzę, jak niemieckie media, dominujące w Polsce, aktywnie popierają protestujących. (…) W Polsce nie ma władzy oligarchów, tak jak na Ukrainie, ale za to bardzo wyraźne i silne są wpływy zagraniczne, w tym wpływy międzynarodowych organizacji pozarządowych jak chociażby fundacji Sorosa” – powiedział Stremidłowski. Jednocześnie – jego zdaniem – abstrakcyjne liberalne żądania opozycji dotyczące praw i wolności nie znajdują powszechnego zrozumienia u najszerszych mas i w zasadzie są sprzeczne z interesami większości Polaków, bo PiS, cokolwiek by o nim nie mówić, kładzie nacisk na pomoc socjalną dla ludności i jest przyjazne wobec oczekiwań ubogich. Ma też wizję państwa, która wydaje się lepiej odpowiadać przeciętnemu Polakowi niż oferta opozycji. „W gruncie rzeczy obecne awantury publiczne to wiele hałasu o nic („iz-za pustiaka”), co zdaniem wielu Polaków przypomina kwik świń, którym ryje odcina się od koryta. Opozycja przegrała wybory i nikt tego nie może zakwestionować. Nic też nie wskazuje na to, aby popularność opozycji wskutek fali obecnych protestów miała rosnąć, a poparcie dla PiS jest nadal dwa razy większe. Wprawdzie PiS nie zachowuje się wielkodusznie ani elegancko, ale porusza się w ramach obowiązującego prawa i niewiele można mu zarzucić” – stwierdza rosyjski ekspert. Spór o Trybunał Konstytucyjny postrzega on jako walkę opozycji o możliwość blokowania ustaw podejmowanych przez sejmową większość jaką ma PiS. „To jakby trzecia izba, która ponad sejmem i senatem miałaby mieć ostatnie słowo w kluczowych sprawach” – precyzuje Stremidłowski.

Z kolei dyrektor ds. projektów międzynarodowych Instytutu Strategii Narodowej Rosji, politolog Jurij Sołozobow wyraził przekonanie, że działania opozycji mogą jednak doprowadzić do przedterminowych wyborów parlamentarnych. Po wyborach w 2015 roku rządząca partia PiS faktycznie zgarnęła całą pulę w Sejmie, i teraz mając większość, obsadza swoimi ludźmi stanowiska kierownicze w ministerstwach, w administracji i mediach. Opozycji pozostała ulica – ocenił rosyjski politolog. Sytuacja rozpadającej się Platformy Obywatelskiej albo partii Nowoczesna, która wskutek własnych błędów w ksiegowości pozbawiła się państwowej dotacji i której grozi unicestwienie, stała się obecnie bardzo trudna i nic dziwnego, że robią one wszystko, aby doprowadzić do „kryterium ulicznego” i wcześniejszych wyborów. Jednakże same wybory nie muszą przynieść rozwiązania, bo większości Polaków ten konflikt wcale się nie podoba, bardziej sie go boją niż na niego liczą, widząc w nim prywatę różnych koterii i mogą ponownie poprzeć PiS, którego notowania są wysokie, a pozycja wydaje się niezachwiana. Sołozobow uważa, że w tej sytuacji zdesperowana opozycja może „szukać krwi na ulicy” i że w Polsce może być w tym celu powtórzony scenariusz przećwiczony na kijowskim  Majdanie. „Można już w Polsce dostrzec pewne elementy scenariusza stosowanego w innych krajach gdzie przeprowadzono kolorowe rewolucje”.

Jeśli chodzi jednak o politykę zagraniczną, to jego zdaniem w przeciwieństwie do konserwatystów Kaczyńskiego z ich tradycyjnie rusofobicznymi poglądami, opozycja, a głównie Platforma Obywatelska, patrzy na stosunki z Rosją dużo bardziej pragmatycznie. „Odzwierciedla ona przekonanie zakorzenione w polskich elitach politycznych, ale także dość powszechnie podzielane przez ogół Polaków, którzy chcą normalnych relacji z Rosją, wiedząc, że bez nich nie da się chociażby rozwiązać konfliktu ukraińskiego, dostaw rosyjskiego gazu do Europy, albo tranzytu towarów nie mówiąc już o normalnym handlu którego obie strony potrzebują" – powiedział Sołozobow. "O ile z PiS-em racjonalne stosunki rosyjsko-polskie, nie mówiąc już o przyjaznych, są raczej mało możliwe, to jestem przekonany, że z siłami opozycji udałoby się nawiązać współpracę" – dodał rosyjski politolog. (BJ)

KOMENTARZE

  • Wystarczy kilku z tych protestantow zaaresztowac.Potrzymac w areszcie.
    Tam kazdemu rura mieknie w 24 godz bo i zimno, brudno i smierdzi po pijakach.Bylem, widzialem, dziekuje i wiecej nie chce.Wtedy grzecznie sie dowiedziec od kogo pieniadze dostali by tam dmuchac w trabki i machac transparentami.Spisac kontakty.Wyaresztowac towarzystwo i wyslac do Berezy Kartuskiej do wyjasnienia na kilka miesiecy.Czy takich podstawowych rzeczy, ja, stary czlowiek musze Polakow uczyc?
  • @staszek kieliszek 03:16:29
    A później już tylko kraść, kraść, i kraść samemu, bez konkurencji.
    Jak za sanacji.
    Następnie doprowadzić państwo do katastrofy, najlepiej wojny, a samemu dać nogę za granicę drugiego, najpóźniej ósmego dnia po jej rozpoczęciu, jak w 1939r.
    Na emigracji założyć "rząd" i prowadzić za pieniądze zrabowane w jakimś FON (fundusz obrony narodowej) wojnę partyzancką w kraju siedząc sobie wygodnie w fotelu z koniakiem w dłoniach.
    A i jeszcze z zatroskaną miną.

    A jak już w kraju zacznie się uspokajać, np. wojna dobiegać zacznie końca, to zrobić wielkie bum, np. Powstanie w wielkim mieście dbając o to, by miesiąc wcześniej wywieziono z niego wszelką zakonspirowaną broń.
    Można też odpalić w takim mieście jakiś ładunek nuklearny (w końcu technika idzie naprzód), żeby zniszczyć transport koców dla wojsk okupanta wraz z konwojentami i przy okazji z pół miliona Polaków i miasto.

    Tylko trzeba być mądrzejsi niż ci z 1939 i rządu londyńskiego, i wcześniej zgromadzić grubą kasę na kontach zagranicznych.
  • O ja p***ę.
    Ależ w tej Rosji mają znawców polskich spraw.
    Współczuć Putinowi.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930