Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
3906 postów 1832 komentarze

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Zakwaszanie oceanu

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

BIOLOGIA ŚRODOWISKA. W czwartki na moim blogu poruszam tematy z zakresu „nauka-technika-medycyna”. Dziś o badaniu pH oceanu na przykładzie jeżowców.

 

Globalne ocieplenie to proces, w którym zwiększa się ogólna ilość dwutlenku węgla w atmosferze i środowisku Ziemi. Gaz ten, który po rozpuszczeniu w wodzie obniża jej pH, jest też sprawcą zakwaszania oceanu, zjawiska o którym wie się niewiele, a jeszcze mniej się mówi.

 

Fot.1 Echinometra mathaei

 

To, na ile jest ono groźne dla przyrody, jest obecnie przedmiotem sporu fachowców. Mówi się o zakwaszaniu, ale przecież chodzi raczej o zmniejszanie zasadowości, bo w praktyce nie ma takiego ryzyka, aby światowy ocean rzeczywiście stał się środowiskiem kwaśnym. Najbardziej istotne jest tu ryzyko dla zwierząt morskich, które budują sobie skorupki i muszle z węglanu wapnia. Jak pamiętamy jeszcze ze szkoły z najprostszych doświadczeń przy użyciu octu i kredy, węglan wapnia rozpuszcza się w kwasach, a zatem – teoretycznie biorąc - zmniejszanie zasadowości oceanu sprawia, że życie w nim dla stworzeń budujących muszle i skorupki staje się trudniejsze i bardziej ryzykowne. Badania laboratoryjne zgodnie potwierdzają tę tezę. Sa również dowody na to, że muszle wielu popularnych gatunków morskich są dziś ogólnie cieńsze i słabsze niż były kilkadziesiąt lat temu. Jak dotąd nie było jednak potwierdzenia takich badań w terenie, czyli w morzu. 

 

Fot.2  Echinometra lucunter

 

Badań takich podjęli się dr Miles Lamare, maoryjski uczony z Nowej Zelandii, i grupa jego współpracowników z wydziału oceanologii i biologii morza  z uniwersytetu Otago w Dunedin, którzy ostatnio opublikowali wyniki swoich badań w Proceedings of the Royal Society. Dr Lamare zauważył, że w oceanie jest sporo miejsc, w których takie wzmożone „zakwaszanie” zachodzi naturalnie ponieważ szczątkowa aktywność wulkaniczna uwalnia w sposób ciągły spod dna oceanu dwutlenek węgla z tzw. podmorskich kominów. Dwa takie dogodne do badań kominy zespół dra Lamare wykrył na dnie morza u brzegów Nowej Gwinei.

 

Fot.3  Podmorski komin wulkaniczny

 

Podejrzewając, że zakwaszanie oceanu ma największy wpływ na organizmy młode i maleńkie larwy wchodzące w skład planktonu, dr Lamare i jego koledzy wybrali do badań larwy jednego z 950 gatunków morskich jeżowców, z rodzaju Echinometra. Jeżowce to gromada morskich zwierząt zaliczanych do typu szkarłupni, charakteryzujących się kulistym, mniej lub bardziej spłaszczonym, różnorodnie ubarwionym ciałem gęsto pokrytym wapiennymi, ruchomo osadzonymi kolcami. 

Badacze zawiesili klatki zawierające larwy świeżo wyklute z niedawno zebranych jeżowców w wodzie ponad kominami oraz inne klatki z grupami kontrolnymi larw jeżowców w niedalekiej wodzie, ale już o normalnym pH. Pozostawili te klatki na dzień lub dwa, tak aby larwy w nich podrosły, zanim wydobyli je i poddali badaniom pod mikroskopem.

 

Fot.4  Kwaśny dym

 

Na pierwszym stanowisku przy kominie wulkanicznym, różnice były bardzo wyraźne. Wszystkie larwy pochodziły od jeżowców zebranych w obszarze kontrolnym, tj. z normalnym pH.  Te w klatkach trzymanych nad kominem  rosły dużo wolniej niż te w obszarze kontrolnym. Były też bardziej podatne na asymetryczność. To ostatnie jest ważne, bo jak u wszystkich szkarłupni, larwy jeżowców mają najpierw symetrię dwudzielną, ale następnie, w postaci dorosłej, przechodzą na wtórną symetrię pięciodzielną (co najlepiej jest widoczne u rozgwiazd). Jeśli w fazie larwalnej wystąpi zakłócenie symetrii dwudzielnej, nie ma potem mowy o prawidłowym przejściu w symetrię pięciodzielną.     

 

Fot.5  Larwy jeżowców

 

Na drugim stanowisku sytuacja okazała się bardziej skomplikowana. W tym przypadku dr Lamare przeprowadził eksperyment bardziej skomplikowany testując larwy pobrane od jeżowców żyjących w kominach i od tych z obszaru typowego morza. Oba typy larw sprawdzono w obu tych środowiskach, aby zobaczyć, czy larwy od rodziców żyjących w kominach są cokolwiek bardziej odporne na mniej zasadowy odczyn morskiej wody. W świetle poprzednich wyników było tu zaskoczeniem, że różnica w pH nie wpłynęła na tempo wzrostu któregokolwiek typu larw, chociaż miała wpływ na występowanie asymetrii.  

 

Fot.6  Typowa rozgwiazda

 

Nie była to jednak wcale jedyna niespodzianka w tym badaniu. Lamare stwierdził bowiem, że larwy od jeżowców żyjących w kominach wulkanicznych wyrastały na większe niż larwy jeżowców z grupy kontrolnej niezależnie od miejsca, w którym je hodowano. To sugeruje powstanie różnic genetycznych między jeżowcami Echinometra z obu środowisk, i to różnic większych niż tylko ten jeden parametr – odporności na większą kwasowość – której badacze mogli się spodziewać.  

 

Te nieco mylące wyniki pokazują, że jeden rodzaj eksperymentu może przynieść tylko ograniczone informacje. Tu liczy się jednak i to, że badacze odkryli ważne naturalne laboratorium, w którym mogą dalej badać głębsze efekty zakwaszania oceanów i być może znajdą w nim więcej, oraz bardziej wiążące odpowiedzi dotyczących tego, co dla przyrody już wydaje się sporym problemem. (BJ)

KOMENTARZE

  • Autor
    Warto obserwować ten postęp badań, bo sprawa nie dotyczy tylko robaczków w oceanie.
    Oceany bowiem stanowią większość naszej biosfery, więc to się może szybko przenosić i na wszystkie organizmy żywe - w końcu organizmy zbudowane głównie z wody.
    A takie osłabienie szkieletów zbudowanych z wapnia to i wpływ na wszelkie organizmy biologiczne ziemi ornej i naziemne (z pewnością będą słabsze, a więc i będą potrzebowały być większe, a nie będzie z czego), oraz na wszelkie ludzkie choroby które zależą od siły całego organizmu - więc będą liczniejsze i groźniejsze.
    Suplementacja będzie więc koniecznością - problem jednak ze skalą...

    Warto też pomyśleć o Polsce. Jak to się potwierdzi to będzie i wielki nacisk na likwidację energetyki węglowej, bo ta jakoś łatwiej przemawia do wyobraźni lemingów - mimo że problem produkcji dwutlenku węgla dotyczy głównie używania ropy i gazu.

    Wychodzi na to, że pilnie już trzeba przestawiać Polskę na energię geotermalną, której mamy wiele a więc i na wszystkie nasze potrzeby.

    Za tym idzie i cały specyficzny rozwój przemysłu - zwłaszcza maszyn i urządzeń elektrycznych z tą energią związanych tak dla jej wydobycia jak i użytkowania w sprzęcie.
    Idzie więc i perspektywa zostania światowym liderem, zwłaszcza w tych dziedzinach przemysłu i transportu, czy budownictwa, które najwięcej energii zużywają.

    Pytanie tylko, czy teraz nam jako zdcydowanie perspektywicznym dadzą te pieniądze, które ściągają z państw na walkę z "globalnym ociepleniem" (teraz się już mówi: "zmianami klimatycznymi"), czy już możemy drukować swoje akonto gigantycznych zysków które się tu szykują?
  • @BJ
    Ale z KTÓREJ półkuli te badania / wyniki?
    Północnej ("naszej"),
    południowej (na które ponoć lodowce PRZYRASTAJĄ),
    czy obu?

    Pisałem kiedyś z polskim polarnikiem "gdzieś na Antarktydzie" i na pytanie o "globalne ocieplenie" odpowiedział WYKRĘTNIE, "kto miał na tym zarobić, to zarobił"...

    A wieści z 2 półkuli to dla nas zupełna egzotyka: Australia, Brazylia itp.
  • @laurentp 15:57:29
    W tekście jest o tym mowa: „Dwa takie dogodne do badań kominy zespół dra Lamare wykrył na dnie morza u brzegów Nowej Gwinei”. Jest to więc okolica równikowa. Nie mówimy tu zresztą w ogóle o żadnym topnieniu czap lodowych na biegunach, ani o innych efektach czy przejawach ‘zmiany klimatycznej/ocieplenia klimatu’ (tak jak to zauważyła Pani Miarka), tylko o samej zmianie pH w globalnym oceanie. Pozdrawiam BJ

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031