Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
3705 postów 1762 komentarze

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

NATO przeciw wolności słowa

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

CO PISZĄ INNI: Francuski dysydent Thierry Meyssan tak pisze na łamach portalu Reseau Voltaire o wojnie informacyjnej między NATO a Rosją:

 

To długa historia, która rozciąga się na ponad piętnaście lat. Najpierw NATO próbowało uciszyć tych obywateli, którzy starali się odkryć prawdę o atakach z 11 września 2001. Potem zwróciło się przeciw tym, którzy kwestionowali oficjalną wersję «Arabskiej Wiosny" i jej cel, czyli wojnę z Syrią. Jedno prowadzi do drugiego, więc potem zaatakowano tych, którzy odrzucili „zamach stanu” na Ukrainie. Teraz NATO stoi za oskarżeniami wysuniętymi przez „organizację pozarządową”, jakoby ludzie, którzy optowali na rzecz Donalda Trumpa byli rosyjskimi agentami.


  Po atakach z 11 września 2001 roku nastąpił permanentny stan wyjątkowy i seria wojen. Tak jak wtedy napisałem, teoria, że​​ były one kierowane przez grupę dżihadystów z jaskini w Afganistanie nie wytrzymuje rzeczowej analizy. Wręcz przeciwnie, prowadzi ona do wniosku,że atak został zorganizowany przez frakcję kompleksu wojskowo-przemysłowego.

Jeśli ta analiza jest poprawna, przebieg zdarzeń mógł prowadzić jedynie do represji w Stanach Zjednoczonych i państwach z nimi sprzymierzonych.

Piętnaście lat później, rana wtedy otwarta jeszcze się nie zasklepiła - w rzeczywistości jest odwrotnie, biorąc pod uwagę wydarzenia, które nastąpiły. "Arabską Wiosnę” dodano do Patriot Act i wojen naftowych, które nastąpiły. Nie tylko większość mieszkańców USA nie wierzy już w to, co rząd mówi im o 9/11, ale głosując na Donalda Trumpa, wyraziło odrzucenie systemu po 9/11.

Tak się złożyło, że otworzyłem swiatową debatę nt. 9/11, że​​ byłem częścią ostatniego rządu libijskiej Dżamahirii i że relacjonuję wojnę syryjską z jej terenu.  Początkowo administracja USA myślała, że zdoła ugasić płomień oskarżając mnie o pisanie kontrowersyjnych śmieci za pieniądze, i uderzając mnie tam, gdzie myśleli, że to zaboli najbardziej, czyli po moim portfelu. A jednak moje myśli nigdy nie przestały się rozprzestrzeniać. W październiku 2004 roku, kiedy 100 osobistości amerykańskich podpisało petycję z żądaniem ponownego otwarcia śledztwa w sprawie ataków 9/11, Waszyngton zaczął się martwić. W 2005 roku w Brukseli, zebrałem ponad 150 osobistości z całego świata - w tym syryjskich i rosyjskich gości, takich jak byłego szefa sztabu Federacji Rosyjskiej generała Leonida Iwaszowa – aby odrzucić neo-konserwatyzm  i wykazać, że problem stawał się światowym.

O ile za prezydentury Jacquesa Chiraca, Pałac Elizejski martwił się o moje bezpieczeństwo, to w 2007 roku administracja Busha poprosiła nowo wybranego prezydenta Nicolasa Sarkozy’ego o fizycznie mnie wyeliminowanie. Kiedy zostałem ostrzeżony przez przyjaciela, oficera ze Sztabu, że odpowiedź Sarkozy'ego była pozytywna, pozostało mi tylko jedno wyjście - wygnanie. Inni z moich przyjaciół – a przez trzynaście lat byłem krajowym sekretarzem francuskiej Partii Radykalnej Lewicy - patrzyli na mnie z niedowierzaniem, a prasa oskarżyła mnie o wpadanie w paranoję. Nikt nie przyszedł mi publicznie z pomocą. Znalazłem schronienie w Syrii, i podróżowałem po świecie poza terytorium NATO, unikając licznych zamachów lub prób porwania. W ciągu ostatnich piętnastu lat, zapoczątkowałem debaty, które zostały uogólnione. Zawsze byłem atakowany, kiedy byłem sam, a teraz, kiedy moje myśli podzielili inni, tysiące ludzi jest prześladowanych za to, że je analizuje i rozwija.

W tym samym okresie, Cass Sunstein (mąż ambasador USA przy ONZ, Samanthy Power) napisał wraz z Adrianem Vermeule memoire dla uniwersytetów w Chicago i Harvard dotyczących walki z «teoriami spiskowymi» - jak nazwali ruch, który zapoczątkowałem. W imię obrony «wolności» w obliczu ekstremizmu, autorzy zdefiniowali program unicestwienia tej opozycji:

«Możemy łatwo sobie wyobrazić szereg możliwych odpowiedzi:

  1. Rząd mógłby zabronić teorii spiskowych;

  2. Rząd mógłby nałożyć rodzaj podatku, finansowego lub innego, na tych, którzy takie teorie rozpowszechniają;

  3. Rząd mógłby zaangażować się w kontrdyskusje aby zdyskredytować teorie spiskowe.

  4. Rząd mógłby zaangażować wiarygodne podmioty prywatne do kontrdyskusji.

  5. Rząd mógłby zaangażować się w nieformalną komunikację z osobami trzecimi i zachęcić je do zwalczania tych teorii».

Administracja Obamy wahała się, czy publicznie wybrać tę drogę. Ale w kwietniu 2009 roku, podczas szczytu NATO w Strasburgu, zaproponowała utworzenie Służby Komunikacji Strategicznej. Z Białego Domu w 2009 zwolniono również Anthony Jonesa roku, ponieważ ten słynny adwokat mówił na ten temat otwartym tekstem.

Projekt Służby Komunikacji Strategicznej  NATO spał potem na półce dopóki nie pojawił się odpowiedni rząd łotewski. Ostatecznie została ona utworzona w Rydze pod kierunkiem Janisa Karklinsa - który był także dyrektorem wykonawczym Światowego Szczytu ONZ ds. Społeczeństwa Informacyjnego i Forum ds. Zarządzania Internetem. Stworzona przez Brytyjczyków, służba ta obejmowała uczestników z Niemiec, Estonii, Włoch, Luksemburga, Polski i Wielkiej Brytanii. Na początku ograniczyła się do tworzenia coraz większej liczby badań.

Wszystko zmieniło się jednak w 2014 roku, kiedy Instytut Nowoczesnej Rosji w Nowym Jorku, żydowski think tank rodziny Chodorkowskiego, opublikował analizę dziennikarzy Petera Pomerantseva i Michaela Weissa. Według ich raportu, Rosja zbudowała za granicą rozległy system propagandy. Jednakże, zamiast przedstawiania siebie w korzystnym świetle, jak tak jak to robiła w okresie zimnej wojny, Moskwa postanowiła jakoby zalać Zachód «teoriami spiskowymi» w celu stworzenia ogólnego zamieszania. Autorzy podają również, że te teorie już nie dotyczą tylko zamachów z 9/11, ale również obejmują wojnę przeciwko Syrii.

Starając się reaktywować antyradzieckie emocje z czasów zimnej wojny raport ten oznaczał punkt zwrotny w wartościowaniu. Do tego czasu, klasa rządząca USA starała się tylko zamaskować zbrodnię 11 września, oskarżając o nią grupkę nic nie znaczących brodaczy z zakurzonych jaskiń Afganistanu. Odtąd jednak celem stało się oskarżanie obcego państwa jakoby odpowiedzialnego za zbrodnie popełnione przez Waszyngton w Syrii.

We wrześniu 2014 roku, rząd brytyjski utworzył 77. Brygadę, jednostkę powołaną do walki z obcą propagandę. W jej skład wchodzi 440 żołnierzy plus tysiąc cywilów z Foreign Office, w tym MI6, a także jednostka ds. współpracy i stabilizacji. Nie wiemy, jakie były ich cele. Ta brygada współpracowała z 361. Brygadą Civil Affairs amerykańskiej  armii lądowej (rozmieszczonej w Niemczech i we Włoszech). Jednostki wojskowe wykorzystano, aby zakłócać zachodnie strony internetowe, które próbują ustalić prawdę o 11 września, a także o wojnie z Syrią.

Na początku 2015 roku, Anne Applebaum (żona byłego polskiego ministra obrony, Radosława Sikorskiego) utworzyła w ramach waszyngtońskiego Center for European Policy Analysis jednostkę nazwaną  Information Warfare Initiative. Pierwotnie była ona przeznaczona do zwalczania rosyjskiej informacji w Europie Środkowej i Wschodniej. Inicjatywę tę otrzymał jako zadanie wspomniany już Peter Pomerantsev, a także Edward Lucas, jeden z głównych redaktorów The Economist.

Choć Pomerantsev był zarówno współ-reporterem Instytutu Nowoczesnej Rosji i wiceprezesem Inicjatywy Wojny Informacyjnej, nie wspomniał już o 9/11, i nie uważał wojny z Syrią za punkt centralny, ale tylko za powracający temat, który umożliwił mu spekulowanie nt. działań Kremla. Skupił on swe ataki na kanale telewizji Russia Today i agencji prasowej Sputnik, dwóch rosyjskich organizmach publicznych.

W lutym 2015 roku Fondation Jean-Jaurès, think tank Francuskiej Partii Socjalistycznej i kontakt dla National Endowment for Democracy (NED), opublikował ze swej strony notatkę  Conspirationnisme, un état des lieux (Przegląd teorii spiskowych). Zignorowano w niej wydarzenia w Rosji i debatę podjęto od miejsca, w którym zostawił ją Cass Sunstein. Polecono w niej po prostu i tylko, aby zabronić „konspiracjonistom” publicznego wyrażania swych poglądów, a ze swej strony francuski minister edukacji zorganizował warsztaty w szkołach ostrzegające uczniów przed «konspiracjonizmem».

W dniach 19 i 20 marca 2015 roku Rada Europejska zwróciła się do Wysokiego Przedstawiciela Federiki Mogherini o przygotowanie planu «komunikacji strategicznej» dla przeciwdziałania rosyjskiej kampanii dezinformacyjnej odnośnie Ukrainy. Rada nie wspomniała ani o zamachach 9/11 ani o wojnie z Syrią i zmieniła cele, aby skoncentrować się wyłącznie na wydarzeniach na Ukrainie.

W kwietniu 2015 roku, pani Mogherini utworzyła w ramach Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych (ESDZ) Jednostkę Komunikacji Strategicznej. Kieruje nią agent brytyjskiego MI6, Giles Portman. Dwa razy w tygodniu, rozprowadzała ona do wielu europejskich dziennikarzy argumenty, które miały wykazać złą wolę Moskwy. Miały one dostarczać mediom europejskim dużą ilość pożywki.

Od momentu swego powstania NATO-wskie Centrum Komunikacji Strategicznej wchłonęło też służbę Rady Atlantyckiej, Digital Forensics Research Lab. NATO opracowało też „Podręcznik komunikacji strategicznej”. Miało to na celu koordynowanie i zastąpienie starego systemu w zakresie dyplomacji publicznej, dziedziny Public Relations (Public Affairs), PR wojskowe, operacje informatyczne oraz operacje psychologiczne.

Zainspirowana przez NATO, w dniu 23 listopada 2016 r była polska minister spraw zagranicznych, a obecnie europosłanka Anna Fotyga, przeforsowała w Parlamencie Europejskim rezolucję o «strategicznej komunikacji Unii mającej na celu zwalczanie propagandy skierowanej przeciwko niej przez osoby trzecie». Po raz kolejny cel został przesunięty - nie było to już przeciwdziałanie dyskusjom nt. 9/11 (od 15 lat), ani też o wojnie przeciw Syrii, ale chodziło o to, żeby stworzyć amalgamat między zaprzeczaniem oficjalnej wersji wydarzeń na Ukrainie i w sprawie Daesz. Tak więc zatoczono pełne koło - według NATO, ci którzy kwestionują wersję o 9/11 próbują zrehabilitować Al-Kaidę a ci, którzy grali w grę Rosji usiłowali zniszczyć Zachód, tak jak Daesz. A co jeśli NATO wspiera Al-Kaidę we Wschodnim Aleppo?

Zainicjowana głośnym artykułem w Washington Post, 24 listopada 2016 tajemnicza grupa o nazwie „Propaganda czy nie?” wystąpiła z listą 200 stron internetowych - w tym Voltairenet.org – które rzekomo dostały od Kremla zadanie  przekazywania rosyjskiej propagandy i odurzania amerykańskiej opinii publicznej do punktu, w którym wybrany został Donald Trump.

Chociaż „Propaganda czy nie?” nie publikuje nazwisk swoich dyrektorów, to jednak wskazuje, że łączy ona w sobie cztery organizacje - Polygraph, Interpreter, Centrum Analiz Polityki Europejskiej i Digital Forensic Research Lab.

* Polygraph jest jednym z adresów Głosu Ameryki, publicznej organizacji radiowej i telewizyjnej kontrolowanej przez Broadcasting Board of Governors.

* Interpreter to czasopismo Instytutu Współczesnej Rosji, obecnie transmitowane przez Głos Ameryki.

* Centrum Analiz Polityki Europejskiej jest pseudo-filią National Endowment for Democracy (NED), którym kieruje Zbigniew Brzeziński i Madeleine Albright.

* I wreszcie, Digital Forensic Research Lab to program Rady Atlantyckiej.

 

W dokumencie dystrybuowanym przez „Propagandę czy nie?”, czyli pseudo-NGO, stworzone ze stowarzyszeń finansowanych przez administrację Obamy, wyraźnie nazywa się  wroga: jest nim Rosja. Oskarża się w nim Rosję o to, że jest matką ruchu domagającego się prawdy o wydarzeniach z 9/11 oraz o to, że stoi za stronami internetowymi wspierającyni Syrię i Krym.

W dniu 2 grudnia 2016 roku, Kongres Stanów Zjednoczonych przegłosował ustawę zakazującą wszelkiej współpracy wojskowej między Waszyngtonem a Moskwą. W ten sposób, na przestrzeni kilku lat, NATO reaktywowało całą doktrynę i system MacCarthy’ego.

/tłum z franc. BJ/

KOMENTARZE

  • Być może
    Donald wyleje im na łeb kubeł zimnej wody.
  • Podobno głównym tematem na tegorocznym spędzie Klubu Biderberg w Dreźnie była dyskusja nt. tego...
    ...jak spacyfikować opór opinii publicznej różnych krajów przeciwko planowanemu przez globalistów wprowadzeniu tzw. internetowego dowodu osobistego vel paszportu internetowego. Chodzi o to, że od tej pory, aby założyć sobie internet, każdy musiałby wylegitymować się firmie dostarczającej internet takim dokumentem - wydawanym oczywiście przez rząd. W razie czego rząd mógłby nie wydać lub odebrać człowiekowi dokument (np. za głoszenie "nieprawomyślnych" poglądów) i wtedy dla kogoś takiego byłoby po dostępie do internetu. Czyli coś w stylu odbierania prawa jazdy dla "piratów" drogowych. Z czasem dostęp do sieci mieliby tylko "ci, co trzeba". Ponoć jedyny problem dla globalistów leży w tym, że podczas wdrażania tego planu w życie, spodziewają się dużego oporu, dlatego teraz są na etapie knucia, jak go złamać lub obejść. Biorąc pod uwagę sprawę CETA/TTIP/TPP, zapewne im się uda.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31