Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4000 postów 1863 komentarze

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Niedziela, 4 grudnia 2016

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

ACTA DIURNA (1004) Wybory prezydenckie w Austrii, referendum konstytucyjne we Włoszech, pogrzeb Fidela Castro, armia syryjska odbija kolejne miasto, strzelanina w kilku krajach… Zapraszam na dzisiejszy serwis.

 

* Prezydent Kuby Raul Castro obiecał, że będzie bronić socjalistycznej spuścizny swego brata Fidela Castro. Dziesiątki tysięcy Kubańczyków na głównym placu w Santiago de Cuba uczestniczyły w sobotę wieczorem czasu lokalnego w uroczystościach poświęconych pamięci przywódcy kubańskiej rewolucji Fidela Castro. Wzięli w nich udział też przywódcy państw Ameryki Łacińskiej, m.in. prezydent Boliwii Evo Morales, Wenezueli — Nicolas Maduro oraz byli prezydenci Brazylii Luiz Inacio Lula da Silva i Dilma Rousseff. — Pokonamy wszelkie przeszkody, chaos i zagrożenie, aby budować na Kubie socjalizm – obiecał Raul Castro. Powiedział też, że na Kubie zostanie wprowadzony zakaz nazywania imieniem Fidela Castro „ulic, pomników, instytucji czy innych miejsc publicznych". Nie powstaną też popiersia czy pomniki. Jak zaznaczył, życzył sobie tego sam Fidel Castro, który nie chciał być obiektem kultu. Pogrzeb przywódcy kubańskiej rewolucji obędzie się w niedzielę o godz. 13 czasu polskiego. Urna z jego prochami zostanie złożona na cmentarzu Santa Ifigenia w Santiago de Cuba.


* Armia syryjska przejęła dziś rano  kontrolę nad kolejnym miastem. Jest to at-Tall w prowincji Damaszek, gdzie przed wojną mieszkało ponad 60 tys. ludzi – podało rosyjskie Centrum Pojednania Stron Konfliktu w Syrii.  Ponadto poinformowano, że syryjscy żołnierze kontynuują ofensywę we wschodnich dzielnicach Aleppo. Źródło spośród powstańców pospolitego ruszenia  powiedziało RIA Novosti, że armia rządowa zajęła znaczną część dzielnicy Halvaniya oraz mniej więcej połowę autostrady łączącej się z drogą na międzynarodowe lotnisko.

 

* W ciągu ostatniego tygodnia w różnych częściach Syrii amnestionowano ponad 2,5 tysiąca rebeliantów. Informuje o tym Rosyjskie Centrum Pojednania Stron Konfliktu w Syrii. Podkreśla się, że rebelianci skorzystali z ogłoszonej przez prezydenta Syrii Baszara Al-Asada amnestii w zamian za poddanie się. Przed ułaskawieniem rebelianci złożyli broń, oddając ją w ręce wojsk rządowych. 30 listopada do wiadomości publicznej podano, że w ciągu kilku dni wschodnią część syryjskiego Aleppo opuściło 647 rebeliantów, 630 z nich zostało ułaskawionych.  

 

* Minister spraw zagranicznych Iranu Mohammad Dżawad Zarif ostrzegł, że Teheran zawiesi realizację umowy atomowej, jeśli USA przedłużą sankcje. Jeśli (USA) powrócą do sankcji, nie będziemy przestrzegać porozumienia – oświadczył minister, cytowany przez telewizję Press TV. Izba Reprezentantów USA uchwaliła przedłużenie sankcji wobec Iranu o 10 lat już w listopadzie, a w czwartek w tej sprawie zagłosował Senat. Teraz prezydent Barack Obama zdecyduje, czy zatwierdzić restrykcje. Biały Dom oświadczył, że prezydent nie podpisze niczego, co narazi na szwank umowę z Teheranem. Obowiązująca obecnie ustawa o sankcjach wygasa 31 grudnia. 14 lipca 2015 roku USA, Rosja, Chiny, Francja, Wielka Brytania i Niemcy osiągnęły porozumienie z Iranem, mające na celu ograniczenie programu nuklearnego tego kraju. Umowa przewiduje, że Iran zrezygnuje z programu atomowego w zamian za stopniowe znoszenie sankcji nałożonych na ten kraj.

 

* Umiarkowana syryjska opozycja rozważa możliwość zacieśnienia współpracy z Al-Kaidą i innymi organizacjami terrorystycznymi – pisze gazeta „The Washington Post”, powołując się na własne źródła w amerykańskiej administracji i w opozycji. Według gazety przeciwnicy Baszara al-Asada boją się, że Ameryka wycofa dla nich swoje poparcie. – Trzy lata po tym, jak CIA rozpoczęła tajne dostawy broni rebeliantom walczącym z al-Asadem po klęsce na polach bitew i z powodu obaw, że (prezydent elekt) Donald Trump odmówi im pomocy, dziesiątki tysięcy opozycjonistów rozważa inne warianty – pisze „The Washington Post”. „Wśród różnych opcji, jak informują amerykańscy urzędnicy, eksperci regionalni i sami rebelianci rozpatrują zacieśnienie sojusz z lepiej uzbrojoną Al-Kaidą i innymi ugrupowaniami terrorystycznymi”, twierdzi gazeta. Chodzi też o uzyskanie dostępu do „potężniejszej broni z sunnickich państw arabskich Zatoki Perskiej”. Ponadto mówi się „o zastosowaniu bardzie tradycyjnej taktyki, m.in. ataków snajperów na syryjskich i rosyjskich żołnierzy”. Wcześniej MSZ Rosji wielokrotnie oświadczało, że USA nie wywiązuje się ze swoich zobowiązań dotyczących rozgraniczenia umiarkowanej opozycji od grup terrorystycznych w Syrii.

 

* W niedzielę we Włoszech odbywa się referendum konstytucyjne, które przesądzi o przyszłości rządu Matteo Renziego. Włosi mają w nim zdecydować, czy chcą reformy parlamentu. Zmiany mają na celu znaczne ograniczenie roli i kompetencji Senatu. Do głosowania na „nie" nawoływała opozycja — od prawicowej Ligi Północnej i Forza Italia po Ruch Pięciu Gwiazd i lewicę. Opozycyjni politycy twierdzą, że premier poprzez proponowane zmiany dąży do zdobycia większej władzy. Z kolei Renzi oświadczył, że jeśli Włosi w referendum zagłosują na „nie", poda się do dymisji. Później wycofał się z tej deklaracji, ale w razie porażki może nie mieć innego wyjścia. Włoscy wyborcy odpowiedzą w niedzielę na jedno pytanie: „Czy aprobuje Pan/Pani tekst ustawy konstytucyjnej dotyczącej rozporządzenia o zniesieniu równorzędnej dwuizbowości, zmniejszenia liczby parlamentarzystów, ograniczenia kosztów funkcjonowania instytucji, likwidacji Krajowej Rady Ekonomii i Pracy, rewizji piątego paragrafu II części Konstytucji?". Głosowanie potrwa do godziny 23. Przegrana w referendum i dymisja premiera może pogrążyć kraj w politycznym chaosie. Na wyniki czekają też rynki finansowe i UE.

 

* W Austrii w niedzielę rozpoczęła się druga tura wyborów prezydenckich. Austriacy wybiorą między kandydatem prawicowo-populistycznej Austriackiej Partii Wolności (FPOe) Norbertem Hoferem a niezależnym kandydatem Alexanderem Van der Bellenem. Pierwszą turę wyborów 24 kwietnia wygrał Norbert Hofer (35,05%). Na Alexandera Van der Bellena głosowało 21,34% wyborców.  Jednak zanim doszło do zaprzysiężenia nowego prezydenta, wyniki głosowania unieważnił Trybunał Konstytucyjny, nakazując 1 lipca powtórzenie drugiej tury we wszystkich okręgach wyborczych z powodu naruszenia przepisów zabezpieczających przed manipulacjami wyborczymi, a także przedterminowego podawania częściowych wyników głosowania. Wniosek o unieważnienie drugiej tury do trybunału złożyła FPOe.

 

* Generał piechoty morskiej James Mattis, wyznaczony przez przyszłego prezydenta USA Donalda Trumpa na szefa Pentagonu, opowiadał się za ograniczeniem zapasów pocisków jądrowych - informuje The Guardian. Zaznacza się, że podczas wystąpienia przed kongresem USA w 2015 roku Mattis poddał w wątpliwość potrzebę posiadania 1000 międzykontynentalnych pocisków balistycznych. „Musimy dokładnie określić przeznaczenie naszej broni jądrowej. Czy służy ona wyłącznie do powstrzymywania wojny jądrowej? Jeśli tak, to musimy o tym poinformować i określić się w kwestii niezbędnej ilości posiadanych pocisków" — cytuje gazeta słowa generała. Według Mattisa zmniejszenie ilości pocisków jądrowych pozwoliłoby obniżyć napięcie i niebezpieczeństwo związane z rozsiewaniem kłamliwej paniki. Wcześniej informowano, że Trump wybrał generała Jamesa Mattisa na szefa Ministerstwa Obrony USA. The Wall Street Journal nazwała Mattisa jednym z głównych kandydatów na to stanowisko. Ostatnim miejscem służby Mattisa w latach 2010-2013 było Centralne Dowództwo Sił Zbrojnych USA na Bliskim Wschodzie i w Azji Środkowej (CENTCOM). Do Korpusu Piechoty Morskiej trafił w 1969 roku. Generał zyskał sobie przydomek „Wściekły Pies".

 

* USA powinny wspierać możliwość współpracy z Rosją w tych obszarach, w których interesy obu krajów są zbieżne – powiedział amerykański sekretarz obrony Ashton Carter. Przemawiając na forum bezpieczeństwa w Kalifornii, Carter skrytykował działania Rosji w Ukrainie i w Syrii. Oskarżył też Moskwę o ataki cybernetyczne. Jego zdaniem „nie są to te działania, których można oczekiwać od odpowiedzialnego (za swoje poczynania) państwa”. Jednocześnie zaznaczył, że Waszyngton nie chce „ani zimnej, a tym bardziej gorącej wojny” z Moskwą. Szef Pentagonu zapewnił, że jego kraj „nie chce widzieć w Rosji wroga, ale będzie bronić swoich sojusznikówCarter mówił też o zwiększonej obecności NATO w Europie i powstrzymywaniu agresywnych zachowań Moskwy. — Ale konieczne jest trzymanie otwartych drzwi dla współpracy z Rosją tam, gdzie nasze interesy pokrywają się – powiedział. Amerykański Kongres przyjął projekt budżetu obronnego na kolejny rok, który wprowadza zakaz finansowania współpracy wojskowej między obu krajami. Aby była ona możliwa, Moskwa musi spełni szeregu warunków. Waszyngton domaga się od Rosji m.in. zwrócenia Krymu Ukrainie, przestrzegania porozumień mińskich i „rezygnacji z agresywnych poczynań zagrażających suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy”. Zakazano też finansowania wszelkich działań, które „uznawałyby rosyjską suwerenność nad Krymem”.

* Około 100 tysięcy mieszkańców Nowego Jorku podpisało petycję, w której domaga się, aby małżonka prezydenta elekta Melania Trump opuściła miasto po inauguracji męża, pisze gazeta „The Independent”. Wcześniej informowano, że ochrona Trumpa i jego rodziny kosztuje władze miasta ponad milion dolarów dziennie. Te wydatki tylko nieznacznie zmniejszą się, kiedy Trump zamieszka w Białym Domu, ponieważ jego żona Melania i 10-letni syn Barron zamierzają co najmniej do końca roku szkolnego pozostawać w mieszkaniu w wieży Trump Tower na Manhattanie. Sam Donald Trump planuje regularnie ich odwiedzać.  Decyzja Melanii, aby pozostać w Nowym Jorku wywołała szerokie echo w społeczeństwie i mieszkańcy miasta przygotowali petycję do gubernatora stanu Andrew Cuomo i burmistrza miasta Billa De Blasio z żądaniem, aby nie opłacać ochrony rodziny Trumpa po jego przeprowadzce do Białego Domu.  „Jeśli ta decyzja została podjęta przez nich dwoje (małżonków Trump), to tylko oni powinni za to płacić. A nie podatnicy Nowego Jorku, których dolary mogą zostać przeznaczone na poprawę dróg, szkół, transport, usługi sanitarne, nowe miejsca pracy i inne wydatki miejskie” – głosi podpisana petycja.  Jak pisze gazeta, Trump omówił ze swoimi doradcami ile dni w tygodniu powinien spędzać w Białym Domu. Odnotowano, że w czasie kampanii wyborczej Trump przylatywał do Nowego Jorku późno w nocy, aby „mieć mozliwość obudzić się we własnym łóżku”.  Prezydenturę Donald Trump rozpocznie 20 stycznia. 

 

* Premier Wielkiej Brytanii Theresa May poleciła, by zwalniano z pracy każdego, kto ma związek z wyciekiem poufnych informacji – pisze gazeta „Daily Mail”, powołując się na pismo sekretarza Rady Ministrów sir Jeremy’ego Heywooda. Premier poleciła, abyśmy natychmiast zwiększyli środki bezpieczeństwa i usprawnili naszą reakcję na wyciek (danych). Poleciła, abyśmy natychmiast rozpoczęli prace w tym kierunku i spodziewa się ona szybkiej i widocznej poprawy – gazeta cytuje fragment pisma z adnotacją „poufne”, datowanego na 28 listopada.  Heywood wspomina też o coraz częstszych wyciekach informacji, głównie związanych z Brexit. — Każdy pracownik, wobec którego zostanie stwierdzone, że przyczynił się do wycieku poufnych informacji, będzie zwolniony, nawet jeśli bezpieczeństwo narodowe na tym nie ucierpi – czytamy w piśmie. Heywood pisze też o poważnych karach dyscyplinarnych, jeśli dojdzie do naruszeń. Ministrowie i urzędnicy mają korzystać ze służbowych telefonów komórkowych, które będą sprawdzać pracownicy służb bezpieczeństwa. Śledztwami w sprawie wycieków zajmie się MI5. Kontrwywiad otrzyma dostęp do telefonów i e-maili oraz będzie przesłuchiwać podejrzanych.

 

* Prezydent Rosji Władimir Putin w wywiadzie dla telewizji NTV powiedział, czego Kreml oczekuje od prezydenta elekta USA Donalda Trumpa. Turcja i Rosja mogą zrezygnować z dolara Rosyjski prezydent wyraził przekonanie, że Trump szybko zda sobie sprawę z odpowiedzialności spoczywającej na nim jako przywódcy USA. Jak dodał, w przeszłości Trump był przedsiębiorcą, ale teraz „jest już urzędnikiem państwowym, przywódcą Stanów Zjednoczonych Ameryki, jednego z najważniejszych krajów świata”. – Skoro zdołał osiągnąć sukces w biznesie, świadczy to, iż jest mądrym człowiekiem. A jeśli jest mądrym człowiekiem, to dość prędko uświadomi sobie inny poziom odpowiedzialności. Jesteśmy przekonani, że będzie działał, uwzględniając takie właśnie stanowisko – ocenił. Putin powiedział też, że na arenie światowej odnawia się równowaga sił i jest to proces, którego nie da się uniknąć. — Równowaga na świecie stopniowo się odnawia i to jest nieuniknione. Próby ustanowienia jednobiegunowego świata nie przyjęły się. Żyjemy już w innym wymiarze – podkreślił rosyjski przywódca.

* Nadieżda Sawczenko w wywiadzie dla kanadyjskiej telewizji CBC powiedziała, że z Moskwą nie można się przyjaźnić, a „ambicje” rosyjskiego prezydenta Władimira Putina nie ograniczają się do wschodniej Ukrainy. Jej zdaniem, jeśli Zachód nie powstrzyma Putina, dojdzie do „rosyjskiej inwazji na wielką skalę”, a Moskwa zatrzyma się na Wielkiej Brytanii. Sawczenko powiedziała też, że „jest gotowa służyć swojemu krajowi w dowolnym charakterze – żołnierza, polityka, prezydenta, jeśli „ludzie będą tego chcieli”. Tym nie mniej – jak podkreśliła – chciałaby być nie szefową państwa, a pilotem myśliwca. Wypowiedzi Sawczenko często odbijają się szerokim echem w kraju i za granicą. Wcześnie nazywała ona Rosję wrogiem i wzywała do „walki z nią”, proponując wysyłanie „mięsa armatniego” do „odbicia Krymu”.

 

* Liderka partii Batkiwszczyna, była premier Ukrainy Julia Tymoszenko oświadczyła, że popiera zniesienie urzędu prezydenta kraju. Pozytywnie. Uważam ten „ikonostas”, oprócz pierwszego prezydenta (Leonida Krawczuka), w zasadzie za taki, że Ukraina powinna wyciągnąć wnioski –  tak Tymoszenko odpowiedziała na pytanie o swój stosunek do funkcji głowy państwa.  Jednocześnie liderka Batkiwszczyny wymijająco odpowiedziała na pytanie prowadzącego telewizji 112 Ukraina, czy sama chciałaby zostać prezydentem kraju. Tymoszenko jedynie zapewniła, że wykorzysta wszystkie narzędzia, by zaprowadzić zmiany w kraju. Dodała, że jako głowa państwa wprowadziłaby zmiany do konstytucji, podjęła działania na rzecz skutecznego funkcjonowania państwa i oddałaby ludziom to, co do tej pory ukradziono.  Według najnowszych sondaży, gdyby wybory odbyły się w najbliższym czasie, Tymoszenko wygrałaby je.

 

* Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko oświadczył, że Związek Radziecki nadal istnieje w „umysłach ludzi” i Kijów dąży do tego, by go „pochować”. “Z ich strony wdzięczności nie widać” — Związek Radziecki nie w dokumentach i nie w Puszczy Białowieskiej. Związek Radziecki jest obecny w umysłach. W tym sensie ZSRR dotychczas nie został pochowany. Przepraszam za szczerość: Ukraina obecnie walczy, by pochować ZSRR w umysłach niektórych, bo innego pretekstu do wojny po prostu nie ma – powiedział Poroszenko w Warszawie, gdzie przebywał z oficjalną wizytą z okazji 25. rocznicy uznania przez Polskę niepodległości Ukrainy. Według jego słów Ukraina uzyskała niepodległość, bo nie chciała być „radziecką kolonią”. W maju 2015 roku w Ukrainie weszła w życie ustawa „O potępieniu reżimów komunistycznego i nazistowskiego", zakazująca propagandy radzieckich symboli. Przewiduje między innymi zmianę nazw miast i ulic nazwanych na cześć radzieckich działaczy państwowych. Ukraiński Instytut Pamięci Narodowej opublikował listę, na którą składa się 520 postaci historycznych, których działalność jest objęta ustawą „O dekomunizacji", dlatego ich nazwiska mają zostać usunięte z nazw geograficznych. Dotychczas zdemontowano ponad 1200 pomników Lenina i przemianowano prawie tysiąc miast i miejscowości.

 

* Upływający rok obfitował w wizyty między przedstawicielami Polski i Ukrainy. Dlaczego Warszawa i Kijów tak często składają sobie wizyty?  Upływający rok obfitował w wizyty między przedstawicielami Polski i Ukrainy. Pół roku temu, podczas jednej z wizyt w Polsce, Poroszenko uczcił pamięć ofiar Rzezi Wołyńskiej, a Andrzej Duda był jedynym europejskim liderem, który udał się na Ukrainę, gdy ta świętowała Dzień Niezależności. Niedawno z wizytą do Warszawy przyjechał ukraiński premier Wołodymyr Hrojsman. A teraz znów Poroszenko przyjechał, tym razem z okazji 25-lecia uznania przez Polskę niepodległości państwa ukraińskiego. Dlaczego ukraińscy i polscy przedstawiciele tak często składają sobie wizyty? Co się za tym kryje? „Intensyfikacja stosunków polsko-ukraińskich zawsze była i jest po myśli Waszyngtonu" — uważa rosyjski politolog Aleksiej Koczotkow, z którym rozmawiał portal ukraina.ru. „Gdy dochodzi do takich spotkań, to właśnie Waszyngton stoi za plecami Polaków i Ukraińców. Amerykanie i Polacy są przede wszystkim zainteresowani utworzeniem Łuku Bałtycko-Czarnomorskiego. Głównymi aktorami w tym geopolitycznym projekcie powinny być, według zamysłu Amerykanów, Polska i Ukraina. Jednak projekt ten rysuje się jak na razie dość blado. Po pierwsze nie wiadomo, jak do tego projektu włączyć Białoruś, a po drugie, jest jedno słabe ogniwo, a mianowicie kraje bałtyckie, które nie mają żadnej wagi i większego znaczenia. Co więcej, prędzej czy później projekt wywoła rywalizację pomiędzy Ukrainą i Polską o to, kto odgrywa w nim główną rolę. Co zmieni się dla Polski, Ukrainy i ich relacji wraz z dojściem do władzy Donalda Trumpa? „Przede wszystkim zmieni się ilość pieniędzy, które będą otrzymywać od Amerykanów zarówno Ukraina jak i Polska" — mówi Aleksiej Koczotkow i dodaje: „No bo kim jest Trump? To typowy menedżer kryzysowy, który przywykł liczyć się z każdym groszem i który chciałby wykorzystać amerykańskie pieniądze na rozwiązanie problemów wewnątrzamerykańskich. W związku z tym strumień pieniędzy dla Amerykanów i Polaków zostanie zmniejszony. Żeby go nie utracić, Kijów i Warszawa będą musiały zwiększać napięcie w relacjach z Rosją i znów pozycjonować się w charakterze obrońców Europy przed rosyjskim zagrożeniem. Amerykanie, jeśli tylko zechcą dawać pieniądze, to będą je przeznaczać na programy wojskowe". Z jednej strony Polska i Ukraina chcą być sojusznikami i partnerami w przyjaźni antyrosyjskiej, a z drugiej strony zaszłości historyczne typu UPA, Bandera i Rzeź Wołyńska dzielą Ukraińców i Polaków. Co ostatecznie weźmie górę — partnerstwo czy rosnące sprzeczności? „Stosunki między Polską i Ukrainą można porównać do relacji między starym adoratorem i histeryczną babą" — uważa ekspert. „Pierwszy chce od drugiej pieszczot, a druga od pierwszego, pieniędzy i w ogóle chce charakter pokazać. Kijów i Warszawa stale się kłócą z powodów historycznych. I takie relacje będą trwać dopóty dopóki wszystkie te drażliwe tematy nie zostaną usunięte z ich relacji. Ale czy zostaną one usunięte? Wielce wątpliwe.

 

* Michaił Saakaszwili ogłosił zbiórkę pieniędzy na „przepędzenie od władzy burżujów i oligarchów” oraz przekształcenie Ukrainy w supermocarstwo. Ogłaszamy początek zbiórki środków na rozwój Ruchu Nowych Sił i realizację naszych ambitnych planów przekształcenia Ukrainy w supermocarstwo, — napisał Saakaszwili na Facebooku.  Były gubernator określił również główny cel nowego ruchu: „stworzyć na Ukrainie nową klasę polityczną, gdzie nia ma ważniejszych i nominowanych, opłaconych i swoich”. — Chcemy przepędzić od władzy burżujów. Chcemy odsunąć oligarchów od podejmowania decyzji. Jedynym źródłem władzy na Ukrainie powinien być naród, — napisał Saakaszwili. Aby nie być gołosłownym, Saakaszwili podał numer konta, żeby każdy chętny mógł wesprzeć nowy projekt byłego gubernatora. Post został napisany po ukraińsku i po rosyjsku.  Były gubernator obwodu odesskiego Michaił Saakaszwili stworzył Ruch Nowych Sił pod koniec listopada br. 27 listopada jego zwolennicy zgromadzili się na mitingu w centrum Kijowa, gdzie Saakaszwili wezwał do przeprowadzenia przedterminowych wyborów. 

 

* Rosyjska Federalna Służba Bezpieczeństwa poinformowała, że w trakcie operacji antyterrorystycznej w Dagestanie na południu Rosji zastrzelono pięciu ekstremistów, w tym wysokiego rangą przywódcę Państwa Islamskiego, Rustama Aselderowa. Funkcjonariusze FSB i MSW otoczyli jeden z domów w stolicy Dagestanu, Machaczkale, gdzie ukrywali się terroryści. Siły bezpieczeństwa przystąpiły do negocjacji, które zakończyły się wymianą ognia i szturmem na budynek. Jak poinformowało FSB, podczas szturmu zginęli wszyscy ekstremiści, w tym wysoki rangą przywódca Państwa Islamskiego, Rustam Aselderow. Nie było natomiast ofiar wśród cywilów ani funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa. W domie znaleziono broń automatyczną, dużą ilość amunicji oraz materiały wybuchowe.  Rosyjskie media poinformowały, że Aselderow przysiągł wierność Państwu Islamskiemu w 2014 roku. Według FSB nie tylko organizował ataki na Kaukazie, ale w 2013 roku uczestniczył w zamachu w Wołgogradzie. Ponadto wraz z dwiema innymi osobami planował przeprowadzenie zamachu na Placu Czerwonym w Moskwie w 2010 roku podczas nocy sylwestrowej. W październiku 2015 roku rosyjskie władze wyznaczyły nagrodę w wysokości 5 mln rubli za informacje, który przyczyniłyby się do jego schwytania.

 

* W strzelaninie w południowo-wschodniej Finlandii zginęła burmistrzyni  miasta Imatra i dwie miejscowe dziennikarki, informuje agencja France Presse.  Wcześniej informowano, że w nocy z soboty na niedzielę nieznany sprawca otworzył ogień przed restauracją w fińskim mieście Imatra przy granicy z Rosją. Policja informowała, że ofiarami strzelaniny były dwie kobiety oraz mężczyzn ,po jakimś czasie uściślono, że wszystkie trzy ofiary to kobiety, wśród których znajdowała się burmistrz miasta Tiina Wilén-Jäppinen Policja podejrzewa,że strzelającym był 23 letni mieszkaniec Imatry, który został już zatrzymany. Mężczyzna został już przesłuchany, jego motywy nie są na razie znane. 

 

* W ukraińskiej wsi Kniażiczi (obwód kijowski) w rezultacie strzelaniny między pracownikami służby ochrony i policjantami zginęło sześcioro funkcjonariuszy organów ścigania. O incydencie poinformował zastępca ministra spraw wewnętrznych Ukrainy Anton Gieraszczenko.  Jak napisał na swoim profilu w Facebooku, policjanci zainstalowali się w jednym z domów we wsi Kniażiczi, aby przeprowadzić akcję zatrzymania grupy przestępczej, która planowała przeprowadzić kradzież w nocy z soboty na niedzielę. Kiedy w sąsiednich domach włączył się alarm, na miejsce przybyła grupa państwowej służby ochrony, która aresztowała czekających na miejscu policjantów. Dalej było już tylko gorzej. Na miejsce przyjechała trzecia grupa funkcjonariuszy (z jednostki specjalnej), która miała dokonać przechwytu policjantów. Ujrzawszy pracowników ochrony, którzy trzymali na muszce  policjantów, funkcjonariusze otworzyli do nich ogień. W rezultacie strzelaniny zginęło sześć osób: dwaj funkcjonariusze ochrony państwowej, troje policjantów i jeden członek jednostki specjalnej policji. W szpitalu zmarł policjant, szósta ofiara strzelaniny.

 

* Kosowo w ciągu ostatnich 20 lat wydało ponad dwa miliardy dolarów na wypłaty dla byłych członków terrorystycznej „Armii Wyzwolenia Kosowa” (UCK). Samozwańcza republika oczywiście nie ma pieniędzy: fundusze otrzymywała od USA i UE, a od 2009 roku głównie z kieszeni MFW.  Według różnych źródeł obecnie w szeregach Państwa Islamskiego w Syrii walczy co najmniej 500 weteranów UCK. Jeśli porównamy tę liczbę z ogólną liczbą mieszkańców regionu, okazuje się, że Kosowo jest na piątym miejscu w Europie pod względem liczby tych, którzy wyjechali, aby walczyć za „ideały” tej terrorystycznej organizacji. I to w przeważającej części są ci sami weterani UCK, którzy otrzymują wypłaty z kosowskiego skarbca, regularnie uzupełnianego przez USA, UE i MFW. W Kosowie jest obecnie zarejestrowanych 46 000 weteranów. Lista została stworzona w celu ustalenia dokładnej liczby tych, którzy zasłużyli na emeryturę z budżetu Kosowa. Pieniądze (106 milionów euro) wyodrębnił MFW. W ubiegłym roku rząd proklamowanej w trybie jednostronnym republiki rozpoczął pierwsze wypłaty: 12 000 byłych członków UCK, którzy w latach 90. walczyli przeciwko legalnym jugosłowiańskim władzom i organom ścigania, otrzymało 170 euro, co według oficjalnych statystyk stanowi nieco ponad połowę przeciętnego wynagrodzenia w sektorze publicznym. Ale ponieważ w ciągu roku liczba zarejestrowanych weteranów w jakiś sposób wzrosła czterokrotnie, Prisztina była zmuszona poprosić MFW o więcej środków. Nawiasem mówiąc, budżet „Republiki Kosowa” na rok 2017 wynosi dwa miliardy euro, włączając zarezerwowane środki na transformację Kosowskich Sił Bezpieczeństwa w pełnowartościowe Siły Zbrojne Kosowa. Wobec tego nie ma sprzeciwu ze strony MFW, ale na emerytury dla 46 000 weteranów struktura już nie chce sypać groszem i żąda od Prisztiny zbadania, na ile adekwatne są te zestawione listy. Weterani z kolei grożą, że jeśli ich trudy nie zostaną ocenione za zasługi, oni zorganizują „coś poważniejszego od codziennych akcji protestacyjnych”. Prisztina ma jeszcze inną lukę — USA. Jeśli MFW nie da pieniędzy na weteranów, da Waszyngton. Ale teraz po zwycięstwie Trumpa nie jest to takie pewne. Zaraz po wojnie 1999 roku Kosowo otrzymało „szybką” i bezzwrotną międzynarodową pomoc w wysokości 3,8 miliarda dolarów. Według różnych źródeł od 2000 do 2010 roku w region „wlano” do 40 miliardów dolarów. Część tych pieniędzy, jak widzimy, poszła na wsparcie tych, którzy obecnie ochoczo walczą pod flagą Daesz.

 

* Stanisław Piotrowicz, który jest szefem legislacji projektów dotyczących Trybunału Konstytucyjnego, odpowiedział, że nie wyklucza możliwości, że sam zostanie sędzią TK. Stanisław Piotrowicz, któremu media wyciągnęły jego PZPR-owską przeszłość, zamiast zostać zdezawuowany za swój życiorys przez  PiS, został jednym z najlojalniejszych ludzi prezesa Kaczyńskiego. Na pytanie, czy zamierza zostać sędzią TK, poseł odpowiedział, że sam takich planów nie miał — ale nie miał również planów, by kiedyś trafić do polityki. Nie zarzekam się przed niczym — powiedział Piotrowicz. Opowiedział o tym, jak trzy razy odrzucił ofertę kandydowania w wyborach, a jednak znalazł się tam, gdzie się znalazł. W związku z tym nie jest wykluczone, że wkrótce zobaczymy go w zupełnie nowej roli. Piotrowicz jest od początku awantury o sąd konstytucyjny znanym krytykiem Trybunału i prezesa Andrzeja Rzeplińskiego. Prezes Trybunału Konstytucyjnego bezprawnie dzieli sędziów na tych orzekających i tych nieorzekających. Uważa, że ci, którzy są nieorzekający, nie mają prawa zasiadać w Zgromadzeniu — powiedział, odnosząc się do ostatniego posiedzenia, podczas którego nagle okazało się, że wskazani przez PiS sędziowie nagle poszli na zwolnienia, aby decyzje zgromadzenia nie były ważne. Jednak według Piotrowicza to prezes Rzepliński jest temu winien. W ostatnią środę w Sejmie sugerował, że popełnił on przestępstwo i będzie za nie ścigany z urzędu. Andrzej Rzepliński na pytanie dziennikarzy, czy "przegrał walkę o Trybunał Konstytucyjny" odpowiedział, że "jeżeli ktoś jest przegrany, to jest to Polska". Dziś odniósł się również na bieżąco do wywiadu, którego udzielił redaktorowi Bogdanowi Rymanowskiemu Andrzej Duda. W wywiadzie tym ze strony prezydenta padło mnóstwo oskarżeń pod adresem prezesa TK. Duda jednoznacznie poparł wszystkie działania PiS wokół Trybunału i stwierdził, że to Rzepliński łamie Konstytucję, nie chcąc podporządkować się pisowskim ustawom, podporządkowującym jednej partii sąd konstytucyjny. Rzepliński odpowiedział na to, że "to prezydent jest naturalnym politycznym sojusznikiem TK. I bardzo mu przykro, że ze strony prezydenta Dudy woli takiego partnerstwa nie widać". Dodał, że niekonstytucyjne ustawy PiS o wolności zgromadzeń, o ziemi, o działalności służb — "odwracają nas plecami od Europy".

 

* Komisarz praw człowieka Rady Europy, Nils Muižnieks, wezwał polski Senat do odrzucenia ustawy ograniczającej wolność zgromadzeń. Nowelizacja ustawy o zgromadzeniach została przez większość sejmową uchwalona w 3 dni, dzięki temu dało się uniknąć przeprowadzenia wysłuchania publicznego i PiS wprowadził swoje autorskie zmiany, pomimo sprzeciwu Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara, który natychmiast przesłał rządzącym swoją opinię. Nie została ona jednak opublikowana na stronach Sejmu RP, gdyż, jak twierdzą pracownicy Kancelarii Sejmu, zaginęła. Bodnar alarmował, że nowelizacja wprowadzona przez PiS jest niezgodna z Konstytucją i godzi w podstawowe swobody obywatelskie, jakimi są wolność zgromadzeń i prawo do kontrmanifestacji. Na Facebooku Rady Europy pojawił się oficjalny wpis autorstwa komisarza praw człowieka: "Jestem bardzo zaniepokojony przyjętym dzisiaj przez polski Sejm prawem dotyczącym zgromadzeń. Ustawa uniemożliwi dużej części społeczeństwa cieszenie się prawem z art. 11 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Wzywam Senat do odrzucenia ustawy, a władze polskie po raz kolejny proszę o zwolnienie procesu legislacyjnego nad ustawami, które mogą wpływać na prawa obywatelskie, i poddania ich społecznej konsultacji" — napisał Nils Muižnieks. Pisowska ustawa daje pierwszeństwo zgromadzeń imprezom organizowanym przez władze publiczne oraz kościoły i związki wyznaniowe. Odrzuca prawo do kontrmanifestacji w tym samym miejscu i czasie, a także daje możliwość do zarezerwowania sobie na 3 lata do przodu konkretny termin i lokalizację na tzw. zgromadzenie cykliczne — opozycja uważa, że jest to ewidentny ukłon w stronę organizatorów Marszu Niepodległości, w którym co roku biorą udział narodowcy. Ustawa została przyjęta przez Sejm w ubiegły piątek.

* Donald Tusk, przewodniczący Rady Europejskiej,   oświadczył, że nie wyklucza powrotu do krajowej polityki. Zapytany o to, co sądzi o groźbach postawienia go przed komisją wyjaśniającą aferę Amber Gold, odpowiedział, że jest to "element presji i nagonki" ze strony partii rządzącej. Odnoszę wrażenie, że ktoś z bardzo złą wolą chce wmówić Polakom, że ta sprawa nie została wyjaśniona. Nie mam wątpliwości, że komisja śledcza jest raczej po to, żeby wzbogacić tę agresywną metodę walki i z opozycją, i ze mną, jako pewnym symbolem poprzedniego czasu — powiedział Tusk w rozmowie z korespondentem TVN24 w Brukseli. Znam jednak swoje obowiązki, jestem polskim obywatelem, stawię się przed komisją i będę wyjaśniał wszystko, co wyjaśnienia wymaga. Wciąż waży się jego los jako przewodniczącego Rady Europejskiej. Po serii zapowiedzi ze strony Witolda Waszczykowskiego, że "na miejscu Tuska nie odważyłby się kandydować bez poparcia rządu", i w obliczu jasnego przekazu, że rząd tego poparcia absolutnie nie udzieli — były premier odmówił komentarza. Stwierdził, że jest mu "po ludzku głupio" za tę niezręczną sytuację. Nie jestem od tego, żeby oceniać poziom odwagi pana ministra Waszczykowskiego i powiem szczerze, nawet niespecjalnie się interesuje tym, na co on by się odważył w życiu, a na co by się nie odważył — podsumował. Jeżeli europejskie plany Tuska się nie powiodą, niewykluczone, że powróci do polityki na szczeblu krajowym: — Cieszę się, że są jeszcze w Polsce tacy, którzy uważają że miałbym zdolność odwrócenia tego politycznego trendu, który jest w Polsce. Mój powrót do czynnej polityki, jeśli miałby się okazać pomocny, to jest zawsze do rozważenia. Dziś mijają 2 lata odkąd Donald Tusk objął stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej. Do zakończenia kadencji pozostało 6 miesięcy.

* Szef MSZ nadal unika odpowiedzi na pytanie, czy Polska zdecyduje się poprzeć Donalda Tuska na drugą kadencję do Rady Europejskiej. Dał Tuskowi czas do maja, aby ten "zmienił swój stosunek do polskiego rządu". We wcześniejszych swoich wypowiedziach kierowanych do mediów Witold Waszczykowski "odradzał" Donaldowi Tuskowi ubieganie się o drugą kadencję bez poparcia rządu. Ewidentna zła wola i odcinanie się od Tuska na ważnym europejskim stanowisku jest fenomenem na skalę całego kontynentu — i jest to niestety zachowanie bardzo typowe dla PiS. Minister Spraw Zagranicznych był gościem w sobotnim programie "Horyzont" w TVN24. Jego wypowiedź o tym, że "daje Donaldowi Tuskowi czas do maja, aby zmienił swój stosunek i swoje nastawienie do obecnego rządu" jest szantażem i grożeniem palcem. Waszczykowski usiłuje pokazać, że obecny rząd wykorzysta każdą przewagę, jaką obecnie posiada nad byłym premierem, aby utrudnić mu życie. Waszczykowski stwierdził: — Problem polega na tym, że przez dwa lata — ciesząc się oczywiście z faktu, że Polak zajmuje istotne stanowisko stanowisko, nie otrzymaliśmy żadnej rekompensaty jako Polska. Nie jest prawdą, iż urzędnik, który przejmuje wysokie stanowisko w instytucjach międzynarodowych staje się całkowicie neutralny, kosmopolityczny. Waszczykowski porównał szefowanie Tuska Radzie Europejskiej do równorzędnych kadencji polityków niemieckich czy francuskich, którzy "nadal interesują się bezpieczeństwem własnego kraju". Czego dokładnie oczekiwała Polska od Tuska, minister spraw zagranicznych nie sprecyzował. Dał jednak do zrozumienia, że rząd Beaty Szydło w maju zdecyduje o tym, jak zachować się w "sprawie Tuska". Wcześniej w rozmowie z "Polską The Times" ze strony Waszczykowskiego padały równie mocne słowa pod adresem byłego premiera: "Jego dalszy pobyt w Brukseli jest bardzo ryzykowny, przede wszystkim dla Unii Europejskiej. Powinniśmy UE ostrzec przed ewentualnymi problemami. W Polsce toczą się postępowania i w Sejmie, i w prokuraturze, które mogą doprowadzić do tego, że zostaną mu postawione jakieś zarzuty. Czy taka osoba powinna stać na czele Rady Europejskiej? Mam daleko idące wątpliwości".

 

* Ankara zaproponowała Moskwie przejście na waluty krajowe w płatnościach handlowych między obu krajami – powiedział w sobotę turecki prezydent Recep Tayyip Erdogan. Zaproponowałem (prezydentowi Rosji Władimirowi) Putinowi następujące: przestawmy nasz handel na walutę krajową. Za wszystko, co kupujemy u was, będziemy płacić w rublach, a za wszystko, co kupujecie u nas, zapłacicie lirami tureckimi – oświadczył w sobotę Erdogan podczas ceremonii otwarcia centrum handlowego w Stambule. Jak dodał, Turcja zaproponowała analogiczne rozwiązanie również Chinom i Iranowi. Propozycja została przyjęta. – Wydaliśmy odpowiednie instrukcje naszym bankom centralnym. Postaramy się wejść w relacjach handlowych na tę drogę – powiedział Erdogan. Prezydent znowu zaapelował do Turków, by wymieniali swoje oszczędności walutowe na złoto lub liry tureckie, bo obce waluty są dźwignią nacisku. — Dlaczego powinniśmy przekształcać swoje oszczędności w narzędzie presji? Ci, którzy trzymają obcą walutę pod materacem, powinni wymienić ją na liry lub złoto. Wesprzyjmy wartości narodowe. Będzie to odpowiedź dla tych, którzy próbują wywierać naciski na Turcję. Nie bójcie się, nie będziecie stratni – zapewnił turecki prezydent. W ciągu ostatniego miesiąca lira turecka straciła w stosunku do dolara 11% wartości. 

 

* Przystąpienie do UE nie jest jedynym wariantem dla Turcji. Ankara omawia członkostwo w Szanghajskiej Organizacji Współpracy z prezydentami Rosji i Kazachstanu, Władimirem Putinem i Nursułtanem Nazarbajewem – powiedział turecki prezydent Recep Tayyip Erdogan. Brexit może rozprzestrzenić się, słychać takie głosy we Francji, Włoszech. W tych warunkach Turcja powinna zachować spokój. Nie trzeba dodawać, że UE nie jest jedynym wariantem. Dlaczego Turcja nie może być członkiem SOW? Rozmawiałem na ten temat z Putinem i Nazarbajewem. Udział Turcji w SOW da nam większą swobodę działania w tym zakresie – wyjaśnił Erdogan, który niedawno przebywał z wizytą w Uzbekistanie. Prezydent Turcji powiedział też, że proces normalizacji stosunków z Rosją przebiega pomyślnie. – Mamy obecnie dość dobre relacje z Rosją. Nie można mieć wszystkiego na raz. 5-6 grudnia nasz premier uda się z wizytą do Rosji, a w pierwszym kwartale 2017 roku zbierze się rosyjsko-turecka Rada Współpracy Wyższego Szczebla. Dalej odbywają się wizyty na wyższym szczeblu  - dodał.

 

* Rząd indyjski wycofał niespodziewanie z obiegu banknoty o nominale 500 i 1000 rupii (7,50$ oraz 15$)  w ramach walki z korupcją i czarnym rynkiem. Wszyscy, którzy mają nagromadzony w nich zapas gotówki muszą do końca roku zdeponować ją na rachunkach oszczędnościowych w bankach. Aby zapobiec panice wycofywania pieniędzy na jeden dzień zamknięto wszystkie bankomaty. Rząd wypuścił też nowe banknoty 500 i 1000 rupiowe z wizerunkiem Mahatmy Gandhiego.

 

* Niemieccy biznesmeni przyjadą do Krymu z perspektywicznymi projektami inwestycyjnymi, poinformował wicepremier krymskiego rządu Georgij Muradow. „Biznesmeni z Bawarii zamierzają ponownie do nas przyjechać. Zaproponowali interesujące projekty, takie jak przetwórstwo słonecznika w olej słonecznikowy, co jest bardzo potrzebne. Ponadto, zaproponowano stworzenie przedsiębiorstwa produkcji specjalnych węży do systemów nawadniania. To wysokiej jakości węże, na które będzie duży popyt, szczególnie biorąc pod uwagę pewien deficyt wody na Krymie” – powiedział dla RIA Nowosti Muradow.  Według niego rolnictwo w republice przechodzi na oszczędną gospodarkę wodną, dlatego stworzenie przedsiębiorstwa produkcji węży do nawadniania będzie temu sprzyjać.  Wicepremier podkreślił, że wizyta delegacji oczekiwana jest w grudniu.  W ostatnim czasie na półwyspie było z wizytą kilka delegacji zagranicznych. Wcześniej w roku bieżącym Krym odwiedziły grupy włoskich, niemieckich i amerykańskich polityków oraz działaczy społecznych.

 

* Ameryka coraz bardziej pozostaje w tyle za Rosją i Chinami w wyścigu technologicznym w zakresie projektowania pocisków naddźwiękowych  – pisze „The Washington Free Beacon”, powołując się na badania lotnictwa amerykańskiego. „Chiny i Rosja już testują naddźwiękową broń manewrującą, która stwarza zagrożenie dla amerykańskich sił pierwszego uderzenia, nawet dla kontynentalnej części USA” – podkreślili autorzy badania. Amerykańscy wojskowi po raz pierwszy w dokumentach wyrazili swoje obawy z powodu rozkładu sił w globalnym wyścigu zbrojeń. Rywalizacja toczy się wokół pocisków naddźwiękowych z głowicami jądrowymi i konwencjonalnymi. Te rakiety będą osiągać prędkość pięć razy większą niż dźwięk, a także manewrować, obchodząc systemy obrony przeciwrakietowej przewidziane do przechwytywania pocisków balistycznych. Kierownik panelu autorów raportu  Mark Lewis twierdzi, że nowa broń Moskwy i Pekinu może przyczynić się do zmiany stanowiska przez amerykańskich wojskowych ws. strategii „globalnej czujności” i rozumienia siły militarnej oraz jej zasięgu. „Atak i obrona – dwie strony jednego medalu. Jak i w czasach zimnej wojny, jedynym skutecznym narzędziem przeciwstawienia się broni naddźwiękowej może być groźba symetrycznego kontrataku” – powiedział Lewis.  Zdaniem dyrektora generalnego rosyjskiej korporacji „Taktyczna Broń Rakietowa” Borisa Obnosowa  broń naddźwiękowa może pojawić się w Rosji na początku kolejnej dekady.

 

* Obce służby specjalne przygotowywały wielkoskalowe cyberataki w celu destabilizacji systemu finansowego Rosji. Ataki miały rozpocząć się 5 grudnia, poinformowano na stronie internetowej FSB.  „Wraz z cyberatakami planowano masowe rozsyłanie wiadomości SMS i publikacje w serwisach społecznościowych (blogach) o charakterze prowokacyjnym w odniesieniu do kryzysu kredytowego i finansowego systemu Rosji, bankructwa i cofnięcia licencji kilku wiodących banków na poziomie federalnym i regionalnym. Akcja miała na celu kilkadziesiąt rosyjskich miast” — czytamy w oświadczeniu FSB. Centrum dowodzenia dla przyszłych cyberataków mieści się w Holandii i należy do ukraińskiej spółki „BlazingFast”, dodaje FSB. Teraz rosyjskie służby specjalne prowadzą działania w celu zneutralizowania zagrożenia.

 

* Rosyjscy chemicy oraz pracownicy amerykańskiej kompanii Immune Pharmaceuticals odkryli związek siarki, węglowodorów i azotu, który zdolny jest do niszczenia komórek rakowych niepoddających się działaniu innych rodzajów chemioterapii. O tym mówi artykuł opublikowany w piśmie “European Journal of Medicinal Chemistry”. „Wybór klasy związków nie jest przypadkowy. Chodzi o to, że wiele aminozotriazoli pokazuje szerokie spektrum aktywności farmakologicznej i biologicznej. Dlatego założyliśmy, że związki tej klasy z odpowiednimi grupami chemicznymi mogą wykazywać aktywność przeciwrakową” – powiedział Aleksander Kisieliow z Moskiewskiego Instytutu Fizyko-Technicznego (MFTI) w Dołgoprudnym, którego cytuje służba prasowa MFTI.  Chemioterapia, przy pomocy której lekarze niszczą nowotwory, działa na dwa sposoby: albo niszcząc DNA komórek rakowych i zmuszając je do samozniszczenia, albo przeszkadzając ich wzrostowi i dzieleniu. Drugi sposób staje się bardziej popularny, ponieważ nie doprowadza do pojawienia się bardziej agresywnych rodzajów komórek rakowych z powodu rozwoju mutacji w ich genomie.  Preparaty tego typu, tzw. antymitotyki, niszczą tubuliny, jedne z bazowych białek komórkowych niezbędnych do dzielenia się komórki.  Tego typu substancje zostały uzyskane zarówno drogą syntetyczną, jak i znalezione w tkankach roślin tropikalnych. Ponadto, niedawno naukowcy z MFTI odnaleźli substancje odpowiedzialne za tworzenie antymitotyków w pietruszce i koprze.  W swojej pracy Kisieliow i jego koledzy opisali nową metodę syntezy molekuł, która pozwala dość szybko i tanio otrzymywać lekarstwa przeciwrakowe. Wykorzystując te metody, chemicy z Rosji i ich zagraniczni koledzy zebrali trzydzieści wariantów tego typu preparatów, których efektywność już sprawdzili, próbując niszczyć kultury komórek rakowych i zarodki jeży morskich.  Jak pokazały eksperymenty, dodanie do podobnych molekuł dwóch nowych „pierścieni” węglowodorowych zawierających w sobie atomy tlenu i siarki znacznie podniosło ich aktywność i „nauczyło” je zatrzymywać procesy dzielenia nawet w tych komórkach rakowych, na które nie działa zwykła chemioterapia.  Dziesięć innych substancji również pokazało wysoki poziom aktywności i może również być wykorzystane w walce z rakiem.  W następnej kolejności naukowcy planują zbadanie tego, jak zbudowana jest ta substancja i jak łączy się z mikrokanalikami wewnątrz dzielących się komórek oraz niszczy je. Podobna wiedza pomoże ulepszyć właściwości lekarstw i pozwoli stworzyć ich odpowiedniki, różniące się pod względem struktury i właściwości „bojowych”. 

KOMENTARZE

  • @
    *4.
    Za co? Notki (jak zwykle) świetne, ale (jak zwykle) za wielka "piguła" w jednym kawałku, by móc sensownie skomentować.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930