Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4000 postów 1863 komentarze

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Mutti noch einmal?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Można podziwiać polityczną stabilność i ład w RFN. Zanosi się tam na czwartą kadencję kanclerz Angeli Merkel, ale przedtem na bardzo ciekawą walkę na niemieckiej scenie politycznej

 

Kiedy 20 listopada po spotkaniu władz CDU Angela Merkel poinformowała, że ponownie będzie ubiegać się jesienią przyszłego roku o urząd kanclerza z ramienia swojej partii, pani Frauke Petry przeżyła szczególny dreszcz. Jest ona szefową populistycznej, anty-imigranckiej Alternatywy dla Niemiec (AfD) i uznała, że ponowna kandydatura Merkel jest dla niej politycznym prezentem, który ułatwi walkę wyborczą. Damit stellt sich die Politikerin zur Wiederwahl, die das milliardenteure und gefährliche Einwanderungschaos verursacht hat und unter deren Führung die Energiewende an die Wand gefahren wurde (O reelekcję wystąpi bowiem polityk, która spowodowała wielomiliardowy i niebezpieczny chaos imigracyjny, i pod której kierownictwem transformacja energetyki została doprowadzona do ściany) - powiedziała agencji DPA

Dla konserwatywnych i lubiących stabilizację Niemców Angela Merkel jest jednak nadal oczywistym kandydatem swojej partii na urząd kanclerza i faworytem tych wyborów. Według badania ośrodka Emnid przeprowadzonego dla magazynu Bild am Sonntag, 55% Niemców chce, by została ona po raz czwarty szefową rządu (wzrost o 13 punktów procentowych w porównaniu z sierpniem); 39% jest temu przeciwnych (spadek o 11 p.p.). Merkel jest kanclerzem od listopada 2005 roku, a szefową CDU od kwietnia 2000 roku. Szefowa rządu na razie nie ma poważnych konkurentów w szeregach chadecji. Jej kandydaturę poparł również Horst Seehofer z bawarskiej CSU, który wcześniej ostro krytykował politykę Merkel w kryzysie migracyjnym.

Obecna pozycja Merkel na niemieckiej scenie politycznej jest znacznie słabsza niż przed wyborami do Bundestagu w 2013 roku. Wówczas chadecja osiągała w sondażach ponad 40-procentowe poparcie, obecnie oscyluje wokół 33%. Pani kanclerz nie jest już „lokomotywą”, która gwarantuje wysoką wygraną w wyborach, nawet jeśli ich nie obciąża. Dlatego zresztą  moment ogłoszenia jej kandydatury został starannie wybrany: tuż po wizycie Baracka Obamy w Berlinie i jego poparciu dla Angeli Merkel, a także w chwili rosnącego dla niej poparcia. Jeszcze w sierpniu poparcie dla niej deklarowało 42% Niemców, obecnie wzrosło ono do 55%. Niewątpliwie deklaracja kandydowania miała też przyćmić sukces SPD z 14 listopada, kiedy chadecja musiała zaakceptować kandydaturę Franza-Waltera Steinmeiera na prezydenta RFN.

Według przewodniczącego Partii Lewicy Bernda Riexingera, kandydowanie Merkel oznacza kontynuację dotychczasowego układu w niemieckiej polityce i zapowiedź rządów kolejnej Wielkiej Koalicji po wyborach w 2017 roku. Jedyna możliwa do wyobrażenia koalicja lewicowej alternatywy, tj. gdyby SPD skumało się z postkomunistami (die Linke) i Zielonymi (die Gruene), nie jest w stanie uzyskać potrzebnej do rządzenia większości.

Mimo to, oponenci Merkel w przyszłych wyborach zareagowali zgodnie krytyką na informację o jej kandydaturze. Zdaniem Katariny Barley, sekretarz generalnej SPD, Nach zwölf Jahren im Amt ist die Luft wirklich raus. Angela Merkel hat keine Antworten auf die wirklichen Probleme und Sorgen der Menschen in unserem Land (Po  12 latach powietrze uszło, a Merkel nie ma pomysłu na rozwiązanie prawdziwych problemów Niemców). Szef Zielonych Cem Ozdemir zapowiedział punktowanie Merkel za błedy i niewywiązywanie sie z obietnic wyborczych. Z kolei szef liberalnej FPD Christian Lindner stwierdził, ze CDU "zog letzte Ass aus dem Ärmel, nicht zu wissen, ob es wirksam sein wird“ (wyciągnęła ostatniego asa z rękawa, nie wiedząc, czy będzie on skuteczny).

Zanim jeszcze została po raz pierwszy kanclerzem 11 lat temu pani Merkel powiadziała kiedyś w rozmowie ze swym fotografem, że chciałaby w porę wyjść z polityki, aby uniknąć stania się ein halb-totes Wrack (na wpół martwym wrakiem). Obecnie jednak zdecydowała, że musi znów stanąć w wyborcze szranki. Jeśli dopełni swej bardzo prawdopodobnej czwartej kadencji do 2021 roku, prześcignie Helmuta Kohla zostając najdłużej urzędującym kanclerzem Niemiec, za wyjątkiem Otto Bismarcka oczywiście. Nie mając silnego następcy, jest prawdopodobnie jedyną, która – jak zapewne wierzy - może obronić spuściznę swej wyważonej, centrowej polityki przed nadciągającą epoką populizmu.

Bez wątpienia na jej decyzję wpłynął nieoczekiwany wybór Donalda Trumpa na 45 prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki. Skoro rola Ameryki jako gwaranta powojennego porządku liberalnego staje się wątpliwa, wielu ludzi na Zachodzie uważa ją za ostatniego przywódcę tego kalibru, którą można postawić w obronie „zachodnich wartości” przeciw takim demonizowanym przywódcom jak Putin albo Erdogan. Wyraził to Barack Obama, który w Berlinie na dwa dni przed ogłoszeniem jej decyzji powiedział publicznie, że gdyby był Niemcem głosowałby właśnie na nią.  Podobnie myśli wielu Niemców, którzy powitali jej decyzję z zadowoleniem i ulgą: Mutti noch einmal (Mamuśka raz jeszcze).

Sama pani kanclerz uważa takie postrzeganie i nadmierne oczekiwania za przesadne i niebezpieczne dla jej kampanii wyborczej. Jej najgroźniejszy rywal ideowy - AfD ma w sondażach poparcie 13%, czyli dużo mniejsze niż jego odpowiedniki we Francji albo Holandii.  Jednakże występowanie w płaszczu obrońcy kosmopolitycznego globalizmu moze uczynić z Merkel „eine mehr anspruchsvollere Provokation für Populisten“ (jeszcze bardzie wyzywającą prowokację dla populistów), czego się obawiają aktywiści CDU/CSU.

Jej kampania z pewnością skupi się zatem na sprawach wewnętrznych: bezpieczeństwo, ostrzejszy kurs wobec symboli kulturowych (być może zakaz hidżabów) i surowsze reguły imigracyjne. Na froncie ekonomicznym: cięcia podatków i więcej inwestycji w cyfryzację. Prawdopodobnie wykorzysta też sytuację w jedynej partii która mogłaby sięgnąć obecnie po jej stołek – SPD, gdzie jeszcze nie wybrano kandydata. Domyślnym jest oczywiście szef tej partii Sigmar Gabriel, ale jego publiczne oświadczenie w ubiegłym tygodniu, ze jego zona jest w ciąży, zostało odebrane jako sygnał, ze może w tych wyborach nie wystąpić.   

Rozważany jest inny lewicowy kandydat, Martin Schulz, obecny przewodniczący Parlamentu Europejskiego. Ma on ustąpić z tego stanowiska w przyszłym roku i kandydować do Bundestagu. Może jednak przyjechać do Berlina wcześniej, bo już w lutym, aby objąć stanowisko ministra spraw zagranicznych, po tym jak Frank-Walter Steinmeier obejmie raczej tylko ceremonialny urząd prezydenta RFN.  Z takiego stanowiska Schulzowi łatwiej byłoby przygotować i poprowadzić kampanię w starciu z Merkel. Chyba, że niemiecka lewica zdecyduje się postawić na Olafa Scholza, burmistrza Hamburga...

Wśród tych, którzy najbardziej liczą na to, że lewica wystawi Martina Schulza, jest znowu pani Frauke Petry z AfD. Jej zdaniem Schulz „wie kein anderer Deutscher für das Scheitern der EU steht” (jak żaden inny Niemiec Schulz stoi za fiaskiem Unii Europejskiej). Merkel i Schulz razem – dodaje - „verkörperten  als Traumduo der großen Koalition den Niedergang Deutschlands“ (jako wymarzony duet wielkiej koalicji  ucieleśnialiby upadek Niemiec) – co by znaczyło, że będą łatwym celem ataku. Taka wypowiedź oznacza, że dla AfD kampania już się właściwie zaczęła.  (BJ)

 

KOMENTARZE

  • Witam.
    Wer hätte das gedacht, daß Mutti immer wieder eine Hoffnung auf dem Wahl hat ?! Zum Glück zeigt die Nahegeschichte aus Frankraich, man kann sich nicht auf Gesellchaftsonden verllasen, besonders, wenn es um Stattsumfrage geht ( sieht: zufahl Sarkozy ). Es kann sich herausstellen, daß Volk eine andere Erwaltung legt vor und Mutti ins blaue abschicken wird.
    Herzliche Grüße für BJ !!!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930