Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
3841 postów 1811 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

PO-PIS w euro-paplamencie

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

CO PISZĄ INNI: Na tle paranoicznej inicjatywy Anny Fotygi polska publicystka ze Szczecina Zofia Bąbczyńska-Jelonek pisze o spaźmie rusofobii w Parlamencie Europejskim i zachowaniu jego polskich synekurantów

 

Rezolucja Parlamentu Europejskiego, autorstwa Anny Fotygi, dotycząca m.in.: walki z rosyjskimi mediami i innymi „działaniami Rosji przeciwko UE", przyjęta przez 40% członków Parlament Europejskiego, jest esencją rusofobii, opartej na dogmatyce zachodniej propagandy, nieradzącej sobie z rosyjskim przekazem informacji o świecie.

Jest dokumentem z gruntu fałszywym, opartym na fałszywych przesłankach. Namawia jednoznacznie do inwigilacji, cenzury i ograniczenia wolności mediów i słowa. Wykazuje jak na dłoni, zmatrycowanie oglądu świata oraz ogromny brak rzetelnej wiedzy i logicznego myślenia u sporej grupy posłów PE. Opis działań Rosji wobec UE, jakie przedstawia w rezolucji Anna Fotyga niewiele ma wspólnego z rzeczywistością. Jest dogmatem, pewnikiem przyjętym na wiarę, bez uwiarygodnienia dowodami. Opartym m.in.: na wytycznych NATO, uwzględnia „oświadczenie wydane na szczycie NATO w Strasburgu/Kehl w dniu 4 kwietnia 2009 r., przyjęte z okazji 60. rocznicy powstania NATO" oraz „deklarację ze szczytu NATO w Walii z dnia 5 września 2014 r."

Anna Fotyga jest członkiem prezydium komisji spraw zagranicznych (AFET), którą kieruje niemiecki chadek Emar Brok oraz przewodniczy podkomisji bezpieczeństwa i obrony (SEDE) europarlamentu i jest członkiem jego delegacji ds. stosunków z NATO. Nic dziwnego, że jej ogląd Rosji jest typowo transatlantycki. 

Do tej pory Anna Fotyga nie przygotowywała żadnych dokumentów PE, posłem sprawozdawcą została po raz pierwszy. Nigdy samodzielnie nie redagowała unijnego dokumentu, co widać na każdym kroku. Nie rozróżnia języka potocznego od urzędowego. Pisze np., że „wraz z aneksją Krymu przez Rosję i wojną hybrydową prowadzoną przez Rosję w Donbasie Kreml nasilił konfrontację z UE" albo „Kreml nasilił wojnę propagandową, w której Rosja odgrywa większą rolę w europejskim otoczeniu medialnym w celu ukształtowania politycznego poparcia europejskiej opinii publicznej dla działań Rosji i w celu podważenia spójności polityki zagranicznej UE".

Nie ma w Rosji „Kremla", jest urząd prezydenta Federacji Rosyjskiej. „Kreml" to określenie slangowe, propagandowo-medialne. Można złośliwie zapytać, czy Unii chodzi o kreml moskiewski, a może o kreml smoleński. Chce walczyć z zabytkami rosyjskiej architektury? Anna Fotyga jest szczególnie uczulona na „Kreml" i zarzuca mu ogromną siłę sprawczą, uważa bowiem, że „inne reżimy autorytarne na całym świecie wykorzystują strategie podobne do tych opracowanych przez Kreml". Grzechy główne „Kremla", wg Fotygi, to: "wypaczenie prawdy, pobudzenie wątpliwości, poróżnienie państw członkowskich, ukartowanie strategicznego rozłamu między Unią Europejską a jej partnerami w Ameryce Północnej". A nawet „sparaliżowanie procesu decyzyjnego, zdyskredytowanie instytucji UE i partnerstwa transatlantyckiego". „Kreml" ponadto powoduje „osłabienie i zniszczenie europejskiego przesłania opartego na wartościach demokratycznych, prawach człowieka i praworządności". Przy tym wykorzystuje różne narzędzia „w celu wzbudzanie strachu i niepewności wśród obywateli UE".

Tych zarzutów jest sporo, wszystkie zbiegają się do przeświadczenia, że obywatele UE pod wpływem Władimira Putina (Kremla), wolą wierzyć mediom rosyjskim, niż zachodnim, kierują się ich opiniami, co jest niedopuszczalne i wymaga interwencji. Anna Fotyga nie dostrzega, że ludzie zostali obdarzeni rozumem, czasem nawet wysoką inteligencją, a przyjęte m.in. w UE ustawodawstwo pozwala im wyrażać własne zdanie w sposób niezależny. I po przeczytaniu ze zrozumieniem rezolucji PE, jaką wymodziła, zauważą bez problemu, że to nie żaden „Kreml" dyskredytuje instytucje UE i mąci w głowach unijnemu społeczeństwu, ale ona sama i podobnych do niej 303 posłów PE, przyjmując dokument zawierający taki stek bzdur.

Zajmując się źródłami rosyjskiej „propagandy i dezinformacji" Anna Fotyga wykazuje się nieznajomością rynku medialnego. Uważa np., że „rosyjski rząd agresywnie wykorzystuje szeroki wachlarz narzędzi i instrumentów, takich jak (…) wielojęzyczne stacje telewizyjne (np. RT), pseudoagencje informacyjne i usługi multimedialne (np. Sputnik)" i inne „do zakwestionowania wartości demokratycznych, wprowadzenia rozłamu w Europie, uzyskania krajowego poparcia i stworzenia wizerunku niewydolnych państw we wschodnim sąsiedztwie UE", tj. Ukrainy. Nie wie, że wielojęzyczne radio SPUTNIK i jego platformy internetowe oraz telewizja RT, to nic innego jak powstały niedawno, po połączeniu różnych, działających od lat państwowych mediów — koncern medialny MAI Russia Today (Rossija Segodnia). Radio SPUTNIK, działające od dziesięcioleci (wcześniej pod nazwą Głos Rosji) nie jest żadną „pseudoagencją informacyjną". Pisząc i wypowiadając się od lat dla SPUTNIKA, i to nie tylko dla jego polskiej edycji, nie zauważyłam, by kwestionowano w nim „wartości demokratyczne", natomiast często w opiniach różnych komentatorów, i to bynajmniej nie rosyjskich, lecz zachodnich, można poczytać, jak te wartości są na Zachodzie wypaczane. Wprawdzie Anna Fotyga nie precyzuje w swojej rezolucji, o jaki to „rozłam" w UE chodzi, ale z jej tekstu wynika, że chodzi o podział państw unijnych na prorosyjskie i antyrosyjskie.  I znowu nie zauważa, że liderzy części państw unijnych bywają ludźmi rozumnymi, umieją liczyć i kierują się interesem narodowym, a nie unijną rusofobią. Dla nich wojna z Rosją w różnej postaci jest nieopłacalna, traci na tym wymiana handlowa, współpraca naukowo-badawcza itp. Na dodatek nie uważają, by im Rosja w czymkolwiek zagrażała. Na to nie ma wpływu żadna rosyjska „propaganda" czy „dezinformacja". Po prostu umieją myśleć i nie przyjmują dogmatyki unijnej dotyczącej Rosji.

Rezolucja twierdzi, że „służby bezpieczeństwa i wywiadu stwierdziły, iż Rosja ma zdolność i zamiar przeprowadzenia działań służących destabilizacji w innych krajach".  Stwierdzenie nie jest poparte żadnym dowodem, jakie służby i czyj wywiad tak twierdzi — też nie wiadomo.  Sugeruje też, że „Rosja przybiera to w formę politycznego wsparcia ekstremistów, dezinformacji na dużą skalę i kampanii medialnych", oraz że rosyjskie „przedsiębiorstwa medialne są obecne i aktywne w UE".

Parlament Europejski w przyjętej rezolucji „wzywa rządy państw członkowskich do zachowania czujności wobec rosyjskich działań informacyjnych na terenie Europy, a także większego dzielenia się potencjałem i staraniami kontrwywiadu zmierzającymi do zwalczania tych działań". I tu leży sedno całej tej rezolucji — usankcjonowanie realnej eliminacji rosyjskich mediów z UE. Bez zmrużenia oka aprobuje się wobec nich działania służb specjalnych. Rezolucja wprawdzie przypomina, że UE zobowiązała się do kierowania się na arenie międzynarodowej „zasadami wolności mediów, dostępu do informacji, wolności słowa i pluralizmu mediów", to jednak zaznacza, że wolność słowa i dostępu do mediów „może być jednak do pewnego stopnia ograniczona" i to zgodnie z… „Europejską konwencją praw człowieka", wobec takich państw, jak Rosja, pod pozorem, że ich celem jest „jest zdyskredytowanie Unii, nie podzielają tych samych wartości". Mówiąc wprost, Parlament Europejski apeluje do rządów państw członkowskich o fizyczną eliminację mediów rosyjskich, czyli przyjęcie wzorca z Ukrainy. 

Rezolucję PE poparło 42 z 51 polskich euro-parlamentarzystów. Partie prawicowe przy wsparciu ludowców wystąpiły we wspólnym froncie paranoicznej rusofobii. Wyniki głosowań imiennych obnażają ten PO-PiS bez żadnych złudzeń:

ZA (+): EPP (Europejska Partia Ludowa, chadecy): Michał Boni (PO), Jerzy Buzek (PO), Andrzej Grzyb (PSL), Krzysztof Hetman (PSL), Danuta Hübner (PO), Danuta Jazłowiecka (PO), Agnieszka Kozłowska-Rajewicz (PO), Barbara Kurdycka (PO), Janusz Lewandowski (PO), Elżbieta Łukacijewska (PO), Jan Olbrycht (PO), Julia Pitera (PO), Marek Plura (PO), Dariusz Rosati (PO), Jacek Saryusz-Wolski (PO), Czesław Siekierski  (PSL), Adam Szenfeld (PO), Róża Thun und Hohenstein (PO), Jarosław Wałęsa (PO), Bogdan Wenta (PO), Bogdan Zdrojewski (PO), Tadeusz Zwiefka (PO).  Do EPP należy 23 polskich posłów, 22 zagłosowało za rezolucją. ECR (Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy): Ryszard Czarnecki (PiS), Edward Czasek (PiS), Beata Gosiewska (PiS), Anna Fotyga (PiS), Czesław Hoc (PiS), Marek Jurek (Prawica Polska), Karol Karski (PiS), Sławomir Kłosowski (PiS), Zdzisław Krasnodębski (bezpartyjny), Urszula Krupa (niezależna), Zbigniew Kuźmiuk (PiS), Ryszard Legutko (PiS), Stanisław Ożóg (PiS), Mirosław Piotrowski (niezależny), Tomasz Poręba (PiS), Bogusław Piecha (PiS), Kazimierz Ujazdowski (PiS), Jadwiga Wiśniewka (PiS), Kosma Złotowski (PiS).  Do ECR należy 19 polskich posłów, wszyscy zagłosowali za rezolucją. S&D (Sojusz Socjalistów i Demokratów): Janusz Zemke (SLD-Unia Pracy). Do S&D należy 5 polskich posłów, jeden zagłosował za rezolucją.

PRZECIW (-): EFDD (Europa Wolności i Demokracji): Robert Iwaszkiewicz (Korwin). Do EFDD należy jeden polski poseł. ENF (Europa Narodów i Wolności): Michał Marusiak (Kongres Nowej Prawicy), Stanisław Żółtek (Kongres Nowej Prawicy). Do ENF należy dwoje polskich posłów. NI (Niezrzeszeni): Janusz Korwin — Mikke (Korwin).

WSTRZYMALI SIĘ OD GŁOSU (O): S&D (Sojusz Socjalistów i Demokratów): Lidia Geringer de Oedenberg (bezpartyjna), Adam Gierek (Unia Pracy), Bogusław Liberadzki (SLD), Krystyna Łybacka (SLD). Do S&D należy 5 polskich posłów, wstrzymało się czterech. NIEOBECNI NA GŁOSOWANIU: EPP (Europejska Partia Ludowa, chadecy): Jarosław Kalinowski (PSL).

 

KOMENTARZE

  • ta głupia baba
    chce zwyczajnie zakrzyczeć rzeczywistość.
  • my jesteśmy od dawna najczujniejsi
    uwięziliśmy Piskorskiego.
  • wybuchła epidemia kłamstwa .
    Cel jest jeden : Utopić świat w kłamstwie, codziennie hektolitry kłamstw wylewają się z mass-mediów, po to aby wmówić ludziom że kłamstwo to prawda.


    https://i1.wp.com/www.sott.net/image/s11/232780/large/The_Western_mainstream_media_a.jpg


    pozdrawiam
  • ACTA3
    Ta rezolucja, to nie jest krok wymierzony w interesy i działalność Rosjan, ale w przekazy niezależnych komentatorów publikowane w internecie. Te przekazy niosą spojrzenie na rzeczywistość odmienne od tego, które serwuje ludziom główny ściek i to ich najbardziej boli - że nadal istnieje szeroka warstwa obywateli, która nie dała się zbałamucić oczywistym kłamstwom. Tak więc pod pozorem walki z rosyjską propagandą, zacznie się ograniczać możliwości i cenzurować wolną strefę internetu.
  • ...
    To jak to Panie Bogusławie ! Rosja nie chce wojny ???
    Wielki myśliciel i geniusz w dziedzinie geopolityki , Talbot vel xeroboy oznajmił przecież, że Rosja szykuje się do ataku na Polskę !!!. No kto jak kto, ale jak pisze to tak szacowna postać to trza zapieprzać do Auchana po puszki !!! Ponoć jest to już nieuniknione bo jak sam oznajmił "Minusowanie tych artykułów w niczym nie pomoże, jest to zaklinanie rzeczywistości. "

    A tak na poważnie, to świetny artykuł -dzięki za zamieszczenie
    Pozdrawiam przyjaźnie... i ciepło ...bo zima się zrobiła
    *piąteczka leci ;)
  • @ Panie Bogusławie
    Dziękuję i pozdrawiam.
    Czekałam na Pana artykuły.
  • @Vinto 21:59:56
    Korekta- nie czekałam-a czekałem

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930