Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4001 postów 1864 komentarze

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Rdzeń piątej generacji

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

CHINY: Uważna analiza języka chińskich przywódców jest jednym z ważniejszych sposobów wnikania w ich zamiary i kierunki działania.

 

Języki Dalekiego Wschodu – chiński, koreański, japoński – są dla Europejczyka szczególnie trudne. Każdy z nich jest zupełnie odrębny od dwóch pozostałych (i wszystkich innych), każdy należy do innej rodziny językowej, każdy ma inny system pisma, oraz odrębną, zwykle bardzo trudną fonetykę. To, co je łączy, to wyrastanie z podobnej kultury, podobnej symboliki i – do pewnego stopnia - z podobnego systemu wartości, co czasami pozwala na pojęciowe (ale tylko pojęciowe) porównywanie ich słownictwa. Słowa wydają się zresztą mieć na Dalekim Wschodzie większe znaczenie niż u nas, bo ich jawnym zadaniem jest kształtowanie  świadomości. Stąd duże znaczenie we wszystkich tych językach mają tzw. honoryfiki, czyli sposób tytułowania oraz określenia, jakie przywiązuje się do osób i sytuacji.

Również przywódcy komunistyczni przywiązują wielką wagę do precyzyjnych tytułów i epitetów, dla nas często dziwacznych albo i groteskowych. Kim Dzong Un, obecny Wielki Przywódca (위대한 수령widaehan sulyeong) Korei Północnej na razie jeszcze z tym nie przesadza, ale jego tata – Kim Dzong Il przy pewnych okazjach nosił dość niezwykły tytuł oficjalny, który dosłownie brzmiał: „Drogi Przywódca będący doskonałym wcieleniem wyglądu jaki przywódca mieć powinien”. Po koreańsku nie brzmi to zresztą ani ładniej ani mądrzej: 리더가 가져야 모양의 완벽한 화신이다 친애하는 지도자lideoga gajyeoya moyang-ui wanbyeoghan hwasin-ida chin-aehaneun jidoja, ale Pjongjang trzyma się takich zwyczajów dość kurczowo.

Przywódcy Chin polubili bardziej prozaiczny tytuł: 核心 [héxīn], co dosłownie oznacza „rdzeń”. Xi Jinping – prezydent państwa, głównodowodzący armii, sekretarz generalny KPCh itd., itp. – też jest obecnie „rdzeniem”, bo tak został określony w sprawozdaniu, jakie wydano po niedawnym dorocznym spotkaniu Komitetu Centralnego KPCh. Warto przyjrzeć się temu bliżej, ponieważ wobec szczelności władzy w Chinach i bardzo kontrolowanych a skąpych informacji, które docierają zza kulis na jej szczycie, każdy obserwator  chińskiej sceny musi dużo spekulować, a każdy tłumacz musi być niemal detektywem.

Tytuł  核心 [héxīn] został ukuty przez Deng Xiaopinga w roku 1989 najprawdopodobniej po to, aby namaszczonemu przez siebie następcy – Jiang Zeminowi dodać prestiżu, pewności siebie i wiarygodności po krwawym stłumieniu rebelii na Placu Niebiańskiego Spokoju, czyli  天安 [Tiān'ānméń]. Tak jak Przewodniczący Mao był „rdzeniem’ pierwszego pokolenia partyjnych przywódców, a sam Deng – drugiego, tak Jiang stał się rdzeniem trzeciego. Hu Jintao, poprzednik Xi Jinpinga podobno skromnie odmówił, gdy mu zaoferowano tytuł rdzenia czwartej generacji. Przyjmując ten tytuł Xi staje się dziś rdzeniem piątej generacji chińskiego kierownictwa.

Bycie „rdzeniem” nie daje żadnej dodatkowej władzy. Xi zresztą wcale jej nie potrzebuje, bo i tak jest przewodniczącym wszystkiego co istnieje na chińskim szczycie: partii, armii, rządu, wszystkich komitetów itp. W chińskim systemie władzy jest to po prostu cesarz, który w jednym ręku skupia i uosabia pełnię władzy. Jest rzeczywiście jej rdzeniem. Tym, co ma znaczenie, jest jego rzeczywisty status, a nie tytuł. Deng Xiaoping przez jakiś czas rządził przecież Chinami sprawując formalnie tylko funkcję honorowego przewodniczącego Chińskiego Stowarzyszenia Brydżowego (中国桥牌协Zhōngguó qiáopái xiéhuì) - sic!   Xi też chyba sobie zdawał sprawę, że wszystkie jego formalne funkcje, nawet razem wzięte jeszcze nie odzwierciedlają całej pełni władzy, którą w rzeczywistości dysponuje. Prawdopodobnie stąd pojawiła się potrzeba przywrócenia zaniechanego dotąd tytułu. Pierwszy próbny dymek wypuściła na początku roku robocza konwencja sekretarzy prowincjonalnych komitetów KPCh, którzy tylko z mównicy używali terminu Xi Hexin. Termin ten nie pojawił się jednak w sprawozdaniu ani w materiałach ze spotkania i na jakiś czas zniknął z publicznego dyskursu. To, że obecnie znów pojawił się już w piśmie, świadczy o tym, że Xi wygrał walkę o to, by tytuł ten mu przysługiwał.

Jest to prawdopodobnie zapowiedź ważnych zmian na kongresie chińskiej partii w przyszłym roku. Xi zasygnalizował już wcześniej, że chciałby wymienić część z około 350-osobowego składu KC na ludzi bardziej mu oddanych, ale jednocześnie zatrzymać wszystkich tych, do których ma zaufanie. Sygnałem, że tak może zrobić są głosy wyższych funkcjonariuszy partyjnych, którzy w mediach zaczęli krytykować, nazywając „folklorem” (民俗学, mínsú xué), niepisaną zasadę, że członkowie Politbiura muszą ustępować z tej funkcji i przechodzić w stan spoczynku po ukończeniu 68 lat. Zasada ta jest znana po chińsku jako 七喜八下 [qī xǐ bā xià], co dosłownie znaczy „siedem w górę, osiem w dół”, a w interpretacji (która w tłumaczeniu z chińskiego jest prawie zawsze konieczna) oznacza, że osoba w wieku 67 lat jeszcze wspina się pod górę, ale mając 68 lat już musi z niej schodzić. Ewentualne odrzucenie tej zasady, na co się zanosi, oznaczałoby, że w KC mogliby pozostać niektórzy najbliżsi sojusznicy Xi Jinpinga jak zwłaszcza 68-letni Wang Qishan, który odpowiada za zwalczanie łapownictwa. Mogłoby to również oznaczać, że i sam Xi odmówi przejścia na emeryturę, kiedy jego druga – i prawdopodobnie ostatnia – kadencja szefa partii wygaśnie w roku 2022 i kiedy będzie on miał 69 lat.  

Obecny język polityczny niesie jeszcze jedną paralelę do roku 1989. Ostatnie doroczne spotkanie KC odeszło od wcześniejszej praktyki wiązania bieżących zdarzeń z triumfami wcześniejszej historii ustroju i ustawiło scenę tak, że wszystkie odniesienia brały za cel zjazd z 2012, kiedy Xi został przywódcą. Poprzednio takie zignorowanie wcześniejszej historii miało miejsce tylko raz, właśnie po wydarzeniach na Tienanmeń, kiedy partia chciała „spuścić nad nimi zasłonę milczenia” (画一个沉默的面纱在事huà yīgè chénmò de miànshā zài shìjiàn) i wysłać sygnał „nowego rozdania” (新政, xīnzhèng). W ten sposób tow. Xi  daje do zrozumienia, że wraz z nim rozpoczęła się w Chinach nowa epoka (, xīn shídài) - Epoka Rdzenia Piątej Generacji – po chińsku: 第五代核心, dì wǔdài héxīn shídài.

 

Bogusław Jeznach

KOMENTARZE

  • Oto rozwi`azania problemów świata
    https://pp.vk.me/c638824/v638824333/177eb/s9vUZk-Dj0o.jpg

    Bill ma rację i chwała mu za to.
    Tylko system ten trzeba zabezpieczyć przed rozsadzeniem przez tych najsilniejszych.... którzy zechcą go zmutować pod swoje potrzeby czyli w kierunku kapitalizmu lub neoliberalizmu.
  • Cywilizacja chińska - nauka o cywilizacjach
    O podobieństwach w historii Polski i Chin mówił w 2015 r. doc. Józef Kossecki. Bardzo brakuje dziś jego trzeźwego osądu na sprawy globalne. Dobrze że polska szkoła cybernetyczna się rozwija.

    https://youtu.be/YA3I25eIUrE

    https://pl-pl.facebook.com/polskaszkolacybernetyki/
  • Autor
    Dałem 5.

    Z tego jednego tekstu dowiedziałem się o Chinach więcej niż z kilkudziesięciu innych w ostatnich latach.

    Jeśli będę stale pamiętać, że chyba wszyscy Chińczycy ciężko pracują, co jest ich wielką zaletą, i prowadzą politykę jednego dziecka, co już jest działaniem szatańskim, to - jak mam nadzieję - rysuje mi się trafny obraz Chin w najgrubszych zarysach. Potem mogę go uzupełniać. Co Pan na tp Panie Bogusławie?
  • @PontoSarmata 22:40:40
    Wysłuchałem polecanego wykładu doc. J. Kosseckiego i wychodzi na to, że ta szatańska polityka jednego dziecka została podrzucona Chinom przez naszych, europejskich, czy szerzej - zachodnich szatanów. Dobrze o tym pamiętać i zachować ostrożność, kiedy oni coś podpowiadają.

    Co podpowiadają? Prywatyzację, wolny rynek, etykę egoizmu, wyzwolenie wszelkiego rodzaju, zwłaszcza do odpowiedzialności za dobro wspólne i z więzów moralności itd. itp. każdy potrafi sam dopisać całą litanie.
  • @Katana 11:14:46
    Top nie kompleks, to katolicki system wartości oparty na prawie naturalnym. Życie jest święte, rodzina jest "małym Kościołem", dzieci są błogosławieństwem itd.
  • Świetny i dający
    do myślenia tekst. osobiście polecam książkę Romana Szula Język, Naród, Państwo. Jeżyk jako zjawisko polityczne. Książka omawia co prawda tylko języki europejskie ale i tak jest niesamowitą kopalnią wiedzy.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930