Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
3904 posty 1831 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

…I wybrali Barabasza

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

PERU: Nieoczekiwany triumf Trumpa każe zwrócić większą uwagę na mechanizmy wyborów prezydenckich i technologii opanowywania władzy w różnych krajach. Np. niedawno w Peru…

 

W niektórych mediach na świecie pojawiło się już porównanie zwycięstwa Trumpa nad Clinton do niedawnych wyborów prezydenckich w Peru, gdzie pewien stary Żyd o polskich korzeniach Piotr Paweł Kuczyński (PPK) został w połowie tego roku prezydentem po tym, jak niespodziewanie i o włos pokonał Japonkę Keiko Fujimori. Porównanie to, formalnie i technicznie uprawnione, jest jednak nieuczciwe przez to, że zwycięstwo Kuczyńskiego jest mocno podejrzane. Warto dokładniej prześledzić mechanizm tamtych wyborów, bo są w nim wątki bardzo symptomatyczne.

 

http://cde.peru.com/ima/0/1/4/0/6/1406858/611x458/pedro-pablo-kuczynski.jpg

Jak to się WAM udało, panie Kuczyński?

 

 

Po kilku miesiącach, w których pani Fujimori zdecydowanie prowadziła nie tylko w sondażach, ale i w powszechnej opinii publicznej, przy urnach stał się cud i nastąpiło zaskakujące odwrócenie. Zdaniem triumfujących liberałów i międzynarodowych bankierów, tak niewielka przewaga ponoć pokazuje, jak głęboko podzielone jest Peru w walce o spuściznę po ojcu pani Keiko, Alberto Fujimorim, który rządził tym krajem od 1990 do 2000 roku, a obecnie odbywa długą karę więzienia jakoby za nadużycia władzy i łamania praw człowieka. W Ameryce Łacińskiej, gdzie nie brakuje byłych prezydentów-złodziei, oraz byłych krwawych dyktatorów, w więzieniu siedzi tylko ten jeden, który zanadto zalazł za skórę międzynarodowej mafii banksterów, a ponadto pochodził z niewygodnego dla wszystkich narodu. Mafia ta dołożyła starań, by także za jego córką ciągnęło się dziedziczne odium „skorumpowanej dyktatury”.

W wyborach, jak zwykle w Peru, starły się ze sobą bogata biała Lima z przyległościami i biedna indiańska prowincja w górach. Peru jest krajem bardzo bogatym w cenne surowce kopalne, i w stolicy, Limie, widać sporo tego bogactwa uprzywilejowanej kasty przedsiębiorców i urzędników państwowych, ale poza stolicą bieda piszczy na każdym kroku. Charakterystyczne są wszędzie liczne budynki w budowie, ze sterczącymi żelaznymi prętami w szalunkach, oraz prowizoryczne dachy, które mają pokazywać fiskusowi, że dany budynek wymaga jeszcze wielu wydatków i nie można na niego nałożyć wysokich podatków rujnujących klasę średnią. Im dalej od stolicy, tym biedniej. Najdalej, na wsiach, w ocenie najbiedniejszej ludności, uwięziony dziśFujimori był jedynym prezydentem Peru, który cokolwiek zrobił dla prostych ludzi: zwalczał terroryzm, stłumił hyperinflację, budował na wsiach kliniki i szkoły... Często były to pierwsze solidne budynki na prowincji, pojawiła się wtedy elektryczność i pierwsze komputery w szkołach, wodociągi, służba medyczna. Trudno jest mi oceniać z daleka epokę Fujimori, ale tak sobie myślę, że jeśli miał zgodnie tak dobrą opinię wśród prostych ludzi w Peru, a tak fatalną prasę w całym zachodnim świecie, chociaż nikt nie może mu zarzucić błędów ekonomicznych, to musiał nieźle się narazić „starszym i mądrzejszym”.

Kadencja Fujimoriego przypadła w okresie, kiedy biedę na prowincji usiłowała wykorzystać bardzo zagadkowa partyzantka Sendero Luminoso (Świetlisty Szlak), posługująca się terrorem i promująca uprawy oraz przemyt koki. Oprócz bezpośredniej walki z jej  bandami w terenie, Fujimori zainteresował się także jej ukrytym sztabem i mocodawcami. Wkrótce jego służby wykryły, że partyzantką kieruje zza biurka ideolog w Limie, niejaki Abimael Guzman, wykładowca stołecznego uniwersytetu, który w świetle niezbitych dowodów zaraz potem został zaaresztowany, osądzony i skazany. Koszerna opozycja nigdy Fujimoriemu tego nie darowała. Dziś siedzi on w tym samym więzieniu, co Guzman i musi się z nim spotykać na stołówce lub spacerniaku. Jednym z postulatów wyborczych jego córki, była obietnica ułaskawienia b. prezydenta po zwycięstwie. Określone kręgi, nadal bardzo wpływowe, nie mogły jednak do tego dopuścić… 

Przeciwko Keiko Fujimori kręgi te wystawiły Kuczyńskiego. Sprawował on przedtem na przemian wiele ważnych urzędów w Peru – był szefem Banku Centralnego w latach ’60-ych, ministrem górnictwa w latach ’80-ych, oraz ministrem gospodarki i szefem rządu na początku lat 2000. Ma również w swej karierze długie pobyty za granicą: studiował w Oksfordzie i w Princeton, a pracował w Banku Światowym oraz jako biznesmen i bankier w Stanach Zjednoczonych (m.in. Citicorp).

 

Z taką szarfą i z takim nazwiskiem Kuczyński mógłby być nawet prezydentem innego kraju na P… Czyżby wczesne ostrzeganie?

 

Nikt nie wróżył mu jednak wyborczego zwycięstwa. Mając 78 lat, jest jednym z najstarszych zwycięzców w wyborach prezydenckich w historii całej Ameryki Łacińskiej. Profesjonalny guru ds. socjotechniki – rodzaj latynoskiego Tymochowicza - zatrudniony za grubą kasę do ustawienia kampanii wyborczej Kuczyńskiego, zrezygnował z rozpaczy nad brakiem charyzmy i instynktów politycznych u kandydata. Jeszcze w lutym poparcie dla Kuczyńskiego w sondażach wynosiło 9% i spadało. I wtedy, na samym końcu kampanii, pojawiła się szansa: główna komisja wyborcza nieoczekiwanie zdyskwalifikowała dwóch innych kandydatów z powodów proceduralno-technicznych. Mimo to w kwietniu, w pierwszej turze głosowania, PPK zdobył tylko 21% głosów, daleko za panią Fujimori, która przeszła mając 40% poparcia.

W ostatniej chwili jednak dwie rzeczy pchnęły Kuczyńskiego ponad linię. Jedną z nich było poparcie udzielone mu ze strony Veroniki Mendozy, pokonanej kandydatki lewicy, która śmiertelnie nienawidząc Keiko jako swej bezpośredniej rywalki, wolała wezwać do oddania głosów na kandydata prawicowej finansjery. Drugie wsparcie przyszło – no, jakże by inaczej! – ze Stanów Zjednoczonych. W krytycznym momencie kampanii, w maju, amerykańska agencja antynarkotykowa Drug Enforcement Administration (DEA) ogłosiła, że wszczyna śledztwo w sprawie Joaquína Ramíreza, sekretarza  generalnego Fuerza Popular, partii pani Fujimori, którego podejrzewa o udział w sprawie przemytu kokainy do USA. Oskarżenie było cienkie i DEA wkrótce się z niego wycofała, ale wtedy spowodowało to takie zaskoczenie, że pani Fujimori zajęło aż trzy oni, aby Ramireza zawiesić do wyjaśnienia. Te trzy dni jednak wystarczyły, aby Kuczyński mógł wylansować argument, że jeśli jego rywalka wygra wybory, to Peru ryzykuje, że stanie się „państwem narkotykowym”, które popadnie w niełaskę USA i „światowej opinii publicznej”. I to też podziałało.

 

Fot. Słodka chwila zwycięstwa. Jakbym Michnika widział…

 

Jeszcze 5 czerwca, na tydzień przed drugą turą głosowania pani Fujimori prowadziła w sondażach przewagą pięciu punktów procentowych. Kiedy jednak w końcu policzono ostatnie głosy po decydującym głosowaniu, okazało się, że Pedro Pablo Kuczynski Godard, syn Maxa Hansa Kuczynskiego, żydowskiego lekarza z Wielkopolski i kuzyn francuskiego reżysera Jean-Luc Godarda, liberał i przedstawiciel międzynarodowej finansjery, pokonał Keiko Fujimori przewagą zaledwie 39.000 głosów na prawie 18 milionów oddanych, czyli przewagą  zaledwie 0,2% wyborców. Trudno o mniejszą przewagę w głosowaniu (chyba że dotyczyło to Busha na Florydzie, gdzie różnicę wyliczono ręcznie). 28 lipca 2016 roku PPK został zaprzysiężony jako kolejny prezydent Peru.

 

Gorycz minimalnej porażki. Keiko Fujimori

 

Japońskie imię Keiko tłumaczy się na hiszpański jako „niña fortunada”, a na polski „Szczęściara”. Już po raz drugi zupełnie nie sprawdziło się ono w wyborach. Poprzednim razem, w roku 2011 emerytowany pułkownik Ollanta Humala pokonał ją przewagą 3% głosów.  Był Indianinem, podobnie jak wcześniej, jeszcze przed Alberto Fujimorim, inny prezydent – Alejandro Toledo. W Peru to ważny argument, bo Indianin to jakby „swój”. Tyle tylko, że na tubylczych grzbietach do władzy najszybciej dochodzą w końcu „starsi i mądrzejsi”. Zmęczeni rywalizacją japońsko-indiańską i nie majac tym razem  do wyboru Indianina, Peruwiańczycy zachowali się tak, jakby przed wyborem postawił ich Piłat. A jak to było w Ewangelii? „…I wybrali Barabasza. A Barabasz był złoczyńcą.” (Jan 18, 40)

Jest ciekawe, że podobną próbę podejmował niedawno w przebogatej w naftę Wenezueli inny polski Żyd - Henryk Radoński, lepiej znany jako  Enrique Capriles Radonski, wybrany przez międzynarodową finansjerę zgodnie z prawidłami nowoczesnej socjotechniki. Starego pułkownika komandosów Hugo Chaveza obalić miał fotogeniczny, elegancki i wysportowany przystojniak (ciekawe, czy należycie o tym pomyślano wysuwając nam tu w Polsce „nowoczesnego niedouka” Swetru?). W tamtym przypadku jednak charyzma pokonała urodę i dopiero teraz, gdy po śmierci nieodżałowanego Chaveza Wenezuelą dość nieudolnie rządzi wyznaczony przezeń poczciwy następca Nicolas Maduro, z zawodu kierowca ciężarówki, finansjera ma szanse przywrócenia starego porządku i odzyskania władzy, na co się coraz bardziej zanosi.   

 

Enrique Capriles Radonski

 

W przypadku Peru żydowskie panowanie szykowało się już od dawna. Wielu Żydów pełni tam ważne funkcje polityczne. David Waissman Rjhavinsky – był drugim wice-prezydentem za kadencji Toledo; David Lemor – ministrem przemysłu i turystyki; Joseph Maiman Rappaport – doradca Prezydenta; Adam Pollack – doradca Prezydenta; Avi Dan On – szef ochrony Prezydenta; Allan Wagner Tizon – Sekretarz Generalny Wspólnoty Andyjskiej; Jacques Rodrich Ackerman poseł do parlamentu (składał przysięgę poselską po hebrajsku - sic!). Niektórzy już nie mieszkają w Peru - Efraim Goldenberg Schreiber – były minister, zdefraudował 100,000,000 euro po czym uciekł do Izraela i śmieje się z wymiaru sprawiedliwości w Peru. Są także liczni żydowscy doradcy ekonomiczni rządu i prezydenta: Samuel Gleyser Katz, Daniel Shudlowsky Rosenberg, Jaysunio Abramovich Schartzberg, aw razie potrzeby -  nawet i sam George Soros.

Dla wygrania wyborów i sprawowania władzy kluczowe jest także panowanie nad opinią publiczną. Sa więc tu takie nazwiska jak: Mirko Lauer Holoubeck – związany z Sorosem, Gustavo Gorritti EllembogenLeon Trahtemberg, Isaac Bigio – najbardziej poczytny za granicą dziennikarz „peruwiański”, Salomón Lerner Githis – bodaj najbardziej niebezpieczny ze wszystkich, jako że działa w Asociación Civil de Transparencia, Azi Wolfenson - patriarcha rynsztokowej prasy peruwiańskiej,Tomas Unger, Abraham Levy  itd.  Bracia Samuel i Mendel Winterowie byli właścicielami największej sieci TV w Peru, ale skazani za malwersacje sprzedali tę sieć Baruchowi Ivcherowi z Izraela.

Dość licznie reprezentowany jest także żydowski świat biznesu. Oto kilka nzawisk: Alan Azizollahoff – właściciel sieci dyskotek; Arnie Husid Nachman – narkoboss; Roni Lerner, Lian Weil, Zwi Zudit – handlarze bronią, wspólnicy uwiezionego Montesinos; Boris Foguel – handlarz narkotykami; Ernesto Schutz Freud – właściciel Panamericana Television, poszukiwany; Oscar Dufour Cattaneo, Saul Makevitch Lifchitz, Daniel Borobio Guede, Ricardo Vinitzky Bertolino – zamieszani w skandale finansowe i przemyt broni za czasów doradcy Fujimoriego, osławionego Montesinos; słynny Mark Rich, właściciel Las Bambas, poszukiwany w 20 krajach za oszustwa. I wielu innych.

 

Alejandro Toledo wykłada

 

Największe wpływy uzyskali Żydzi za rządów indiańskiego prezydenta Alejandro Toledo. Znaleziony w dzieciństwie przez amerykański Peace Corps jako pucybut na ulicy miasta Chimbote, został on przewieziony najpierw do Limy, tam przetestowany, a potem szybko wysłany na studia do San Francisco  i na Uniwersytet Stanforda, gdzie mając duże trudności z dyscypliną (narkotyki) studiował raczej nauki miękkie – administrację, zarządzanie zasobami ludzkimi, ekonomię, politologię… W 1972 roku ożenił się z etnolożką z Belgii, Eliane Karp, Żydówką o polskich korzeniach, z którą rozwiódł się w 1992, ale ponownie ożenił w 1997 roku. Eliane Karp była źródłem częstych skandali finansowych w Peru, podczas kiedy jej mąż był prezydentem w latach 2001-2006. Nielegalne „konsultacje” dla firm, personel domowy płacony z funduszy państwa, „ekspertyzy” dla banków (Banco Wiesel), powiązania z oskarżonymi o korupcje doradcami (Cesar Almeyda, Oscar Villanueva), nepotyzm. Kiedy ostatnio jej matka Eva Fernenburg (ur. 1932) kupiła sobie w roku 2013 pałacyk 2500 m.kw. w ekskluzywnej dzielnicy Limy, Surco–Panedia za 3,700,000 dolarów gotówką, Eliane Karp nie stawiła się na wezwanie sądu, aby wyjaśnić pochodzenie niezadeklarowanych funduszy, którymi dysponuje jej matka. Wyjaśnił to dopiero peruwiański dziennik „Diario Correo” opisując firmę, którą w grudniu 2012 założył w Kostaryce b. prezydent Peru Alejandro Toledo z kapitałem zakładowym 3$ (trzech dolarów!). Prezeską tej firmy została właśnie jego teściowa, Eva Fernenburg. Eliana Karp natychmiast szuka dogodnych inwestycji, a adwokat firmy,  David Askenazy (Eskenazi) Becerra reprezentuje właścicieli i przelewa błyskawicznie pozyskane milionowe fundusze (?) na zakup nieruchomości. 70-letni Toledo, który w międzyczasie został już profesorem ekonomii, jako były prezydent jeździ, podobnie jak nasz Wałęsa, z wykładami po uniwersytetach pouczając jak wyzwalać i uszczęśliwiać biedniejsze narody.

 

Eliane Karp ze swą matką Ewą Fernenburg. Przed pałacykiem.

 

Widać z powyższego, że także rządy „wybitnie uzdolnionych jednostek pochodzenia indiańskiego”  są pieczołowicie sterowane przez koszerne ośrodki wpływów. Takie kraje jakPeru i Boliwia są szczególnie łakomym kąskiem dla wiadomej finansjery ponieważ mają ważne strategicznie zasoby, takie jak obfitość słodkiej wody w jeziorze Titicaca, lit na pustyniach Sechura i Atacama, gaz w Camisea, cyna w Oruro, złoto w Tacna i Puno, miedź, srebro itp. Wybieranie na prezydentów tych krajów łatwych do zdemoralizowania indiańskich marionetek takich jak Toledo pomaga zapanować nad ich bogactwami z pozycji białych elit w ich stolicach. Indiańskiej biedocie z lepianek w Andach mogło się wydawać, że w Limie rządzi jeden z nich, ale ostatecznie prawdziwe bogactwo trafiło tam, gdzie trzeba. A dzisiaj widać, że i władza też. (BJ)

KOMENTARZE

  • Jak to się WAM udało, panie Kuczyński?
    Masoński gest z pierwszego zdjęcia mówi wszystko...
  • @
    Zabawnie by było,
    gdyby się w necie zebrało choćby KILKADZIESIĄT (lepiej kilka tysięcy) osób,
    opracowało materiały o tym, KTO naprawdę KORZYSTA w zależności od tego kto jest OFICJALNIE u władzy (tam),
    PRAWDĘ o bansterce "pułapka długów",
    pamiętając o tym, że mają trafić do przekonania NIEPIŚMIENNYCH (w sporej części) ludzi... (prezentacje graficzne + drukowane + tablety zasilane ze słońca?)

    I pojechało z "false flag" MISJĄ, pod przykryciem jakiegoś "koszernego hasełka", za KASĘ pejsokracji :)

    Uświadomić poczynając od PROWINCJI... niech potem "samo przesiąknie"?

    Mieliby (chyba) nawet szansę wykonać zadanie i cało wrócić, bo łączność na prowincji to pewnie tam nie jest "natychmiastowa".
  • @
    Pojęcie „Globalnego Ocieplenia” zostało utworzone przez drużynę Komunistów, tow. Bill Clinton i Al Gore.
    Ponieważ projektu „Globalne Ocieplenie” nie udało się zastosowac praktycznie, zmieniono nazwę tego projektu na „Zimany Klimatyczne” (Climate Change), który zawsze można promować, gdyż – po prostu – klimat zawsze się zmienia.
    Za olbrzymie wpłaty na ten projekt na Fundusz Clintona (Clinton Foundation), lewicowy rząd amerykański obiecywał dotacje na tzw. „rozwój zielonych technologii”. Powstały więc całe organizacje (żydowskie) celem rozdzielania tych dotacji. Przede wszystkim ustawiły same siebie na ekstraorbitalnych pensjach po uprzednim zwolnieniu siebie z płacenia podatków jako tzw. organizacje non-profit.
    Po czym dotacje, owszem, rozdawały, ale tylko tym, którzy dewocjonalnie fundowały kampanie wyborcze żydo-komuny. Tak więc, na przykład, żydowski zakład ogniw fotowoltaicznych SOLYNDRA otrzymał Poł Miliona Dollarów(!). Z tego wydał $200 tys. na własne pensje i $300 tys. na kampanię wyborcza Obamy. Po czym, ogłosił bankructwo. (Nie wyprodukowano ani jednego ogniwa.)
    Resztę miliardów wpłaconych na Clinton Foundation, rodzina Clintonów potraktowała jako swoje własne konto, z którego część wydano na kampanię wyborcza Towarzyszki Hillary Rodham Rosenberg Clinton.
    Czy zostaną ukarani poprzez powieszenie wysoko na drzewie? Zobaczymy. Przynajmniej, tego najbardziej się boją.
  • @Zdzich 22:53:36
    Nie najbardziej, TYLKO tego się boją...
    Od reszty wybroni pejso-prawnik z pejso-sędzią...
  • Polska i Peru maja jakis przedziwny zwiazek mistyczny.
    Polski inzynier Ernest Malinowski zaprojektowal najwyzsza kolej swiata w Peru.W zamku w Niedzicy odkryto olowiana rure z pismem sznurkowym kipu.Siostra mej mamy, Zofia Paygert ukonczyla historie sztuki w Krakowie w 1954 i na pierwsza prace zostala kustoszem po Wawelu oprowadzajac francuskie wycieczki bo znala jezyk plynnie.W 1955 roku byl w Polsce festiwal mlodzierzy komunistycznej z calego swiata, na ktory zjechalo sie 30 K mlodych komunistow.Wsrod nich byl Abdon Yaranga Valderrama, Indianin z Peru.Magister etnografii z uniwersytetu w Limie.Kolega Fidela Castro i Che Guevara.Przyjechal do Polski z Francji gdzie uciekl z Peru.Byl komunista jak Fidel i Che.Dostal cynk od CIA, ze dostanie w czape.Uciekl do Francji, do Marsyli gdzie nosil ze statkow woreczki z kawa.Na tej wycieczce po Wawelu poznali sie, zakochali i do dzis zyja w Paryzu na emeryturze.On byl profesorem na Sorbonie a ona pisala skroty ksiazek do uniwersyteckiej biblioteki.Gosc przelal na papier jezyk Indian peruwianskich, dzielo monumentalne.Pan Jeznach je czytuje.Konczac.Z kad to polsko peruwiazanskie powiazanie, powtarzajace sie ciagle?

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031