Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
3841 postów 1811 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Niemcy wobec Trumpa

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Wśród różnych reakcji świata na wyborcze zwycięstwo Trumpa w USA warto zwrócić uwagę na to, co mówi się na ten temat w Niemczech

 

Niemiecki świat polityczny i media zareagowały na niespodziewane zwycięstwo Trumpa „mit Schock, Sorge und vorsichtiger Hoffnung” (szokiem, lękiem i ostrożnym optymizmem). Od razu widać dwa poziomy i dwa kierunki reakcji. Angela Merkel, jak na Bundeskanzlerinę przystało, złożyła Trumpowi stosowne gratulacje, podkreślając, że odczuwa ulgę z powodu zakończenia kampanii wyborczej nacechowanej „trudną do zniesienia konfrontacją" (unerträgliche Konfrontation). Poprawnie wyrecytowała wspólne wartości między Niemcami a Stanami Zjednoczonymi - demokrację, wolność, szacunek dla praw i godności ludzi, niezależnie od ich rasy, koloru skóry, religii, płci, orientacji seksualnej lub przynależności politycznej – i "opierając się na tych wartościach, złożyła ofertę ścisłej współpracy przyszłemu  Prezydentowi Stanów Zjednoczonych" (Auf der Basis dieser Werte biete ich dem künftigen Präsidenten der Vereinigten Staaten von Amerika, Donald Trump,eine enge Zusammenarbeit an).

Niemieccy politycy niższego szczebla nie byli już tak wstrzemięźliwi, otwarcie wyrażając rozczarowanie i zaniepokojenie wynikami wyborów w USA. Minister spraw zagranicznych Frank-Walter Steinmeier zaznaczył, że wynik jest inny niż nadzieje większości Niemców. Die Bedeutung des Wahlausgangs auch für uns ist überhaupt nicht zu unterschätzen.Wir müssen uns darauf einstellen, dass amerikanische Außenpolitik für uns in der nächsten Zeit weniger vorhersehbar sein wird. Ich will nichts schön reden: Nichts wird einfacher, vieles wird schwieriger“ (Znaczenie wyniku wyborów także dla nas jest nie do przecenienia. Musimy sobie szczerze powiedzieć, że amerykańska polityka zagraniczna w najbliższej przyszłości będzie dla nas mniej przewidywalna. Nie będę owijał w bawełnę: Nic nie będzie łatwiejsze, a wiele będzie trudniejsze).

Szef koalicyjnej SPD Siegmar Gabriel pojechał ostro dalej:Trump ist der Vorreiter einer neuen autoritären und chauvinistischen Internationalen. Er ist auch eine Warnung an uns. Wir finden sie nicht nur mit Putin in Russland oder mit Erdogan in der Türkei, sondern auch mitten in Europa in Frankreich mit Le Pen aber auch mit Sarkozy, in Polen mit Kaczynski, in den Niederlanden mit Wilders oder in Deutschland mit der AfD" (Trump jest forpocztą nowej międzynarodówki -  autorytarnej i szowinistycznej. Jest też dla nas ostrzeżeniem. Znajdujemy go nie tylko z Putinem w Rosji lub Erdoganem w Turcji, ale również w środku Europy, we Francji z Le Pen, ale i z Sarkozym, w Polsce z Kaczyńskim, w Holandii z Wildersem, czy w Niemczech z AfD). I dodał, chyba się już nie kontrolując: Es geht ihnen um ein echtes Rollback in die schlechten alten Zeiten. In denen Frauen an den Herd oder ins Bett gehörten, Schwule in den Knast und Gewerkschaften höchstens an den Katzentisch.Und wer das Maul nicht hält, wird öffentlich niedergemacht." (Oni chcą nas cofnąć do dawnych złych czasów, kiedy miejsce kobiet było przy piecu albo w łóżku, miejsce gejów - w pierdlu, a związki zawodowe sadzano przy bocznym stoliku w kącie. A kto nie stuli gęby, ten zostanie publicznie zgnojony)

Premier Nadrenii Północnej-Westfalii pani Hannelore Kraft (też z SPD) jest przerazona tym, ze wielu wyborców w USA kierowało sie zasadą, Hauptsache es gibt einen Denkzettel für die da oben“ (Najważniejsze to dać nauczkę tym na górze) i wyraziła obawę, „dass ein solcher Schmutzwahlkampf auch bei uns Einzug hält” (że taka brudna kampania przyjmie się także u nas).

Jeszcze przed wyborami politycy niemieccy w Bundestagu deklarowali, że z punktu widzenia Niemiec wygrana Trumpa byłaby niepożądana. Prezydent Niemiec Joachim Gauck obawiał się jego nieprzewidywalności, a MSZ Frank-Walter Steinmeier nazwał go „piewcą nienawiści” (Hassprediger). Trumpa krytykowano w Niemczech głównie za jego uwagi nt. funkcjonowania NATO, pochwałę Brexitu i sceptyczne podejście do tzw. ochrony klimatu. Z sondażu Deutschlandtrend przeprowadzonego dla telewizji ARD na początku listopada wynikało, że gdyby w amerykańskich wyborach głosowali Niemcy, to Hillary Clinton dostałaby 75% głosów a Donald Trump tylko 4%. Ogólnie biorąc 45% Niemców ma negatywny stosunek do Stanów Zjednoczonych.

Obecnie, już po zwycięstwie Trumpa, w Niemczech dominują dwie obawy. Po pierwsze spodziewane jest pogorszenie relacji transatlantyckich, zwłaszcza w tych dziedzinach, gdzie oba kraje są skazane na ścisłą współpracę: w polityce zagranicznej, wojskowości i handlu (gdzie o podpisaniu umowy o wolnym handlu TTIP, można prawie na pewno zapomnieć). Obawy takie wyraża aż 77% Niemców, a tylko 2% je lekceważy. Już kiedy Franz Josef Jung w imieniu frakcji CDU/CSU gratulował Trumpowi zwycięstwa, dodał, że oznacza ono konieczność usamodzielnienia się Europy w kwestiach polityki zagranicznej i bezpieczeństwa. Według Ursuli von der Leyen (CDU), ministrzyni obrony RFN, Trump będzie z jednej strony domagał się większego zaangażowania Niemiec w NATO, a z drugiej Europa będzie w większym niż dotąd stopniu zdana sama na siebie w dziedzinie obronności, choć prawdopodobnie w mniejszym stopniu dotyczy to międzynarodowej współpracy służb w zwalczaniu terroryzmu.

Głęboka nieufność wobec Trumpa bije zwłaszcza z niemieckich ocen możliwej współpracy w polityce zagranicznej.Ich denke, wir müssen darauf hoffen, dass er sich mit einem erfahrenen außenpolitischen Team umgibt, das im Rahmen der traditionellen Ausrichtung der amerikanischen Politik agieren wird“ (Uważam, że musimy zaufać, iż otacza się on doświadczonym zespołem polityki zagranicznej, który będzie działać na tradycyjnym kierunku polityki amerykańskiej) -  powiedział Niels Annen, rzecznik komisji zagranicznej SPD – „Aber wir müssen uns auch mit der Möglichkeit befassen, dass das, was er gesagt hat, tatsächlich seine Meinung ist.” (Ale musimy również liczyć się z możliwością, że to, co powiedział, naprawdę jest jego opinią).

Druga, może nawet większa obawa Niemców, dotyczy wpływu wygranej Trumpa na nastroje polityczne i jej możliwe analogie na niemieckiej scenie politycznej. Już w swoich pierwszych reakcjach niemieccy politycy wyrażali obawę, że sukces Trumpa może zmobilizować niegłosujący dotychczas elektorat w RFN do poparcia ugrupowań spoza układu. Przewodniczący komisji spraw zagranicznych Bundestagu Norbert Röttgen (CDU) stwierdził, z wyraźną aluzją do sytuacji w Niemczech, że amerykańska klasa polityczna nie doceniła niezadowolenia obywateli i nie przewidziała tak radykalnej reakcji wyborców. A to może być zaraźliwe. W tym kontekście pojawia się postulat zdiagnozowania obaw niemieckich obywateli przed zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi w RFN.

Teza ta rozwijana jest także w dalszych analizach. Politycy i komentatorzy skupili się obecnie na wyszukiwaniu analogii pomiędzy sytuacją w USA i w Niemczech. Trump w niemieckiej prasie – zarówno w liberalnej Die Zeit, jak i konserwatywnym Frankfurter Allgemeine Zeitung – jest uosobieniem tych tendencji i postaw, które w Niemczech reprezentuje przede wszystkim antyimigrancka i antyislamska Alternatywa dla Niemiec (AfD). Wygrana  Trumpa (ale też duże poparcie, jakim wśród Demokratów w USA cieszy się Bernie Sanders) jest uznawana za przejaw kryzysu amerykańskiego systemu politycznego i bezsilności obu tamtejszych partii, które nie potrafią znaleźć odpowiedzi na obawy obywateli. Wniosek ten – per analogiam – wydaje się budzić wyraźny niepokój także w niemieckiej klasie politycznej. (BJ)

KOMENTARZE

  • wybory w usa
    Dziś widać,że dobrze się stało,iż Kilaria utrąciła Sandersa (czy oszukała, jak mówią). Gdyby Trumpowi przyszło walczyć z Sandersem, nie wiadomo , jakby się to skończyło. Opatrzność czuwała.. Jak widać nie ma tego złego, żeby na dobre nie wyszło. A Pański opis furii niemieckiej jest bezcenny. Pozdrawiam. Excalibur
  • gdyby w amerykańskich wyborach głosowali Niemcy, to Hillary Clinton dostałaby 75% głosów a Donald Trump tylko 4%."
    -Cie choroba. Jak powiedzałby sołtys Kierdziołek. -I to mają być Niemcy? -Totalnie sprane mózgi.-75% zidiociałych a tylko 4% myślących? -To jest olbrzymi sukces inżynierii społecznej!
  • @excalibur 20:07:24
    Nie, niedobrze się stało. Gdyby Sanders nie był "oszukany" przez Clinton to wygrałby wybory z Trumpem. Zarówno Sanders jak i Trump wypowiedzieli się przeciwko procesom globalizacyjnym i wolnemu handlowi. Również obydwaj krytykowali amerykańskie wojny na Bliskim Wschodzie. Jednak Sanders to pacyfista, czego o Trumpie nie da się powiedzieć. Tylko Sanders miał chęć i oczywisty plan naprawienia upadłej ekonomii USA. Sanders był zagrożeniem dla najbogatszych i dlatego został usunięty. Trump to policzek dany dotychczasowemu establishmentowi między innymi przez byłych wyborców Sandersa, do których ja się zaliczam.
  • agnieszkas
    Prezydent USA nie może być pacyfistą. Jeśli mają być żandarmem świata - w pozytywnym sensie- to prezydent usa musi ,niestety, umieć podjąć decyzję o działaniu zbrojnym. Sanders jest poczciwym człowiekiem, ale nie nadaje się na szefa w szerszym sensie.excalibur
  • @AgnieszkaS 22:55:25
    Nie zapominaj, ze Sanders to KOMUNISTA, ktory do tego sie przyznal; a Hillary Rodham Rosenberg to KOMUNISTKA-psychoptaka, ktora mowi wbrew wlasnym przekonaniom.
    Hillary to wyrezyserowana show-manka. (Nawet wejscie i zejscie ze sceny cwiczyla przez 7 dni!, nie mowic o starannie dobranych ubiorach: "anielska" biel "niewinnego Stalina, oraz liturgiczna purpura na "pogrzeb" swojej kariery.)

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930