Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
3841 postów 1811 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Wojną Polaków nie straszyć!

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

CO PISZĄ INNI: Czy NATO jest anachronizmem? Korespondent radia Sputnik Leonid Sigan rozmawia o tym z politykiem i publicystą Mariuszem Olszewskim.

 

 „Zasady, które legły u podstaw NATO przestały uzasadniać potrzebę jego istnienia od czasu zakończenia zimnej wojny" — to jest stwierdzenie sprzed kilku miesięcy Georga Friedmana, które przedstawił w artykule dla „Buisness Insider". Według tego autora, NATO w ogóle stanowi anachronizm między innymi dlatego, że bierze się do zadań, do których realizacji nie był powołany. Co Pan sądzi o tym stwierdzeniu znanego politologa?

Myślę, że skoro pan Georg Friedman pokusił się o takie stwierdzenie, to znaczy, że jego think tank dokonał gruntownej analizy. Taka jest rzeczywistość. Pan Friedman nie odkrył niczego nowego. Sojusz Północnoatlantycki jest sojuszem tylko papierowym. W tej chwili rozbieżność interesów jego członków jest tak duża, że nie wyobrażam sobie jakiegoś konfliktu, w którym miałby wziąć udział cały Sojusz, bo wtedy okazałoby się, że jego Piąty Artykuł jest tylko i wyłącznie fikcją. Dopóki jest prosperity, dopóki jest czas pokoju i dopóki nikt nie powie: sprawdzam, dopóty Sojusz jeszcze działa. Natomiast w momencie, kiedy doszłoby do jakiegokolwiek konfliktu na świecie, w którym byłaby potrzebna solidarność wszystkich członków Paktu, wtedy okazałoby się, że król jest nagi.

 

Według Friedmana cel istnienia sojuszu zdezaktualizował się w momencie rozpadu ZSRR i przez powołanie do życia Unii Europejskiej. Według Pana to prawda?

Pamiętajmy, że u podstaw powstania Sojuszu Północnoatlantyckiego była wypowiedź Winstona Churchilla dotycząca „żelaznej kurtyny", która zapadła od Szczecina do Adriatyku i została obalona w latach 1989-1991. Tutaj pan Friedman ma rację. Ja bym poszedł dalej, powstanie Unii Europejskiej było nową jakością polityczną, natomiast w tej chwili, w roku 2016 Unia Europejska jest przeszłością. Musimy myśleć o zupełnie nowych konstrukcjach politycznych. Jeżeli chodzi o sojusze gospodarcze, wojskowe, polityczne, to Unia Europejska  na naszych oczach dogorywa.

 

Rzeczywistość jest niestety inna. Wczorajszy „Times", powołując się na sekretarza generalnego Stoltenberga, twierdzi, że Sojusz planuje postawić w stan wzmożonej gotowości bojowej „setki tysięcy wojskowych z uwagi na rosnące napięcie stosunków z Rosją."  Jak pogodzić te dwie wizje?

 Myślę, że dla wizji pana Stoltenberga potrzebna jest drobna korekta, bo zastanawiam się, co pan Stoltenberg powie podczas wizyty w Japonii, na Filipinach, w Wietnamie. W tej chwili zdaje się, że Stany Zjednoczone podjęły decyzję polityczną dotyczącą przemieszczenia swoich głównych sił wojskowych na tamten teatr globalny. Natomiast pan Stoltenberg takimi słowami tylko i wyłącznie podsyca atmosferę strachu i zagrożenia wojennego, która w tej chwili w Europie nie jest potrzebna. Europa ma wystarczająco dużo problemów wewnętrznych, wystarczająco dużo wyzwań przed sobą, żeby zajmować się zupełnie innymi problemami. Oczywiście, partia wojny wewnątrz sojuszu czy wewnątrz UE zawsze będzie istniała. Ale to nie znaczy, że mamy jej słuchać i mamy pod dyktat partii wojny wykonywać polecenia, zmierzające do wywołania prędzej czy później konfliktu. W tej chwili takiego zagrożenia nie ma i proszę wojną Polaków nie straszyć.

 

Czy pan minister Macierewicz nie pobudza do tego, żeby Stoltenberg właśnie tak twierdził?

Pan minister Macierewicz jest ministrem o dość skomplikowanym uroku osobistym i jego wszelkie wypowiedzi należy oceniać raczej pod względem retoryki kierowanej do Polaków, do wyborców PiS-u, a nie widzieć w nim ministra, który prowadzi politykę zagraniczną. Niestety, w Polsce na razie politycy nie czują różnicy między retoryką jeszcze wyborczą, adresowaną tylko i wyłącznie do swojego elektoratu, w celu jego wzmocnienia, a retoryką rządu kierowaną na zewnątrz. To moim zdaniem nie służy budowaniu wizerunku polskiego. A w tej chwili, proszę zwrócić uwagę, że głównym problemem rządu pani Beaty Szydło jest walka z tzw. folksdojczami demokracji, którzy wyjeżdżają na Zachód i właśnie w retoryce partii wojny szczują na rząd polski i na Polskę tych wszystkich, którzy pracując w ośrodkach dezinformacji na Zachodzie, próbują zaognić konflikt. My Polacy musimy zdecydować się, po której stronie retoryki się opowiemy. Z moich obserwacji wynika, że 75 % mediów polskich znajdujących się w obcych rękach pomaga tej retoryce wojennej. Ale z drugiej strony, media przeżywają swoiste rozdwojenie jaźni, ponieważ rząd Prawa i Sprawiedliwości chce repolonizacji tych mediów, co jest kierunkiem słusznym. W związku z tym, o ile repolonizację zalecam, to również zalecam raczej uderzać w tony uspokajania i budowania silnego państwa polskiego, również w dziedzinie wojskowej, ale nie w retoryce wojny. Na razie do tej wojny niektórzy chcą nas wepchać. Ale to są ośrodki niepolskie.

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930