Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4042 posty 1888 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Odtrutka na rusofobię

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

CO PISZĄ INNI: Grażyna Garboś ze „Sputnika” rozmawia z Jerzym Tycem, założycielem i przewodniczącym Stowarzyszenia „Kursk”.

Członkowie polskiego Stowarzyszenia „Kursk”, zajmującego się remontem i odnowieniem pomników żołnierzy Armii Czerwonej na ziemiach polskich, odbywają podróż po Rosji na zaproszenie rosyjskiej organizacji  weteranów i kombatantów „Bojowe bractwo”. 

 

Cieszę się, że możemy powitać Pana w Moskwie, w studio radia Sputnik. Dotychczas udzielał nam Pan wywiadów tylko telefonicznie. Proszę mi powiedzieć, jaki jest cel Pana podróży do Rosji i kto był jej inicjatorem?

Plan wyjazdu do Rosji wymyśliłem już jakiś czas temu, ale nie spodziewałem się, że przekształci się w takie turnee po Rosji. Chciałem po prostu pokazać członkom mojego Stowarzyszenia Rosję, bo tu nigdy nie byli, i przy okazji odwiedzić przyjaciół, których mam w tym kraju bardzo wielu. Jednak, kiedy moi rosyjscy znajomi, w tym dziennikarze, dowiedzieli się o moich planach, okazało się, że nie uda mi się popodróżować w sposób niezauważony. I wpadliśmy na pomysł, żeby może wykorzystać ten wyjazd do osiągnięcia innych celów. Najaktywniejszy w organizowaniu spotkań i wizyt był mój znajomy z Kurska, Jurij. Od tego się zaczęło. On zaczął rozpowszechniać w internecie informację o naszym przyjeździe i liczba chętnych aby spotkać się z nami — przedstawicieli mediów i różnych instytucji — rosła z dnia na dzień. Ze spontanicznego wyjazdu, który miał być typowo prywatną wycieczką, wyszło szeroko zakrojone turnee po Rosji.

Jakie sobie stawialiśmy cele? Główny cel, jeden z ważniejszych dla mnie, dla mojej organizacji, to udowodnić Rosjanom, że Polacy to nie tylko politycy, którzy poważnie zachorowali na rusofobię, i nie tylko różne organizacje wykrzykujące wrogie hasła w kierunku Rosji. Chciałem powiedzieć naszym sąsiadom, że Polacy to również normalni, dobrzy, spokojni ludzie, którzy chcą żyć w zgodzie ze wszystkimi ludźmi. Zależało mi też na nawiązaniu kontaktów z jak największą liczbą organizacji, które zajmują się poszukiwaniem poległych żołnierzy, z organizacjami weteranów, działaczami społecznymi, którzy mogliby pomóc w naszej pracy. Dla mnie ważne jest, żeby jak największa liczba osób, mediów w Rosji wiedziała o naszej organizacji Kursk, o ludziach, którzy ciężko pracują przy remoncie pomników żołnierzy Armii Czerwonej. I tak też się stało.

To, co się później zaczęło dziać wokół nas, to było jak jakiś sen, czy bajka. W Kursku ludzie, organizacje, szkoły witały nas chlebem i solą. Byliśmy na tylu spotkaniach i tak dużo otrzymaliśmy wyrazów wdzięczności, usłyszeliśmy tyle miłych słów, tym bardziej, że to było miasto Kursk, a moja organizacja nazywa się też „Kursk". Witano nas jak swoich. W szkołach dzieci prezentowały swoje osiągnięcia artystyczne. Później były pokazy musztry wojskowej i jeszcze wiele ciekawych wydarzeń. Nie jestem w stanie wyliczyć ich wszystkich. Jesteśmy w Rosji bodajże dziesiąty dzień i każdy dzień zaczyna się intensywnie i tak do późnych godzin. Drzwi naszego hotelu się nie zamykają — coraz szerszy jest krąg i gości i przyjaciół. Po Kursku pojechaliśmy do Jelca. Byliśmy zaproszeni przez ludzi, których osobiście nie znałem. To była tylko internetowa znajomość. Ale oni dowiedziawszy się, że będziemy w Kursku powiedzieli, że jeśli nie przyjedziemy do nich, to się śmiertelnie obrażą. A to są kozacy, więc nie mogłem nie pojechać do nich. Z nimi lepiej nie zadzierać! W Jelcu też byliśmy przyjęci po królewsku. Zwiedzaliśmy muzea, odwiedziliśmy szkoły i znowu poznaliśmy wielu ciekawych ludzi. Tam nawiązaliśmy współpracę z organizacją weteranów.

Z Jelca pojechaliśmy do Sarańska, gdzie mam kilku przyjaciół, byłem tam już u nich. Nasza przyjaźń zawiązała się w ten sposób, że poprosili mnie kiedyś o odnalezienie grobu ich dziadka — żołnierza pochowanego w Polsce. Udało mi się to zrobić. Znalazłem miejsce jego pochówku. Potem poprosili mnie, żebym przywiózł ziemię z mogiły tego człowieka, aby rozsypać ją na grobie jego żony. Było to dwa lata temu.  Rodzina ta czuje do mnie, do mojej organizacji wielką sympatię i wdzięczność, i zawsze nas do siebie zapraszają. Więc w tym roku skorzystałem z okazji, żeby ich odwiedzić. Powitanie było niesamowite! Już na samej granicy Republiki Mordowia — oczywiście sało, poczęstunek w nocy, na mrozie, wszystko tak niespodziewanie, serdecznie, jak może być tylko w Rosji. I w Saransku kolejne spotkania. Najbardziej cieszyły mnie rozmowy z młodzieżą, bo mogłem ich zapewnić, że Polska to kraj normalny, że nie można wierzyć tylko mediom. I to był dla mnie też ważny cel. Tam nawiązaliśmy kontakt z grupą, która wyjeżdża na „wachty pamięci" i odnajduje poległych żołnierzy. A z Sarańska udaliśmy się do Moskwy. To, co w Moskwie tutaj przeżywamy, naprawdę nie mogę w to uwierzyć. Moi przyjaciele przygotowali spotkania na tak wysokim poziomie. Na przykład, proszę sobie wyobrazić — chcieliśmy skromnie złożyć kwiaty na Grobie Nieznanego Żołnierza. Ale specjalnie dla nas była zorganizowana cała ceremonia. Specjalnie dla nas zamknięto cały plac. Kwiaty składaliśmy w asyście hymnu rosyjskiego. To wielkie wyróżnienie dla nas i wzruszenie.   

 

Opowiedział Pan, że było dużo spotkań. Co dały te spotkania? Czy są jakieś konkretne inicjatywy odnośnie współpracy?

Rzeczywiście, spotkań było bardzo dużo. W Kursku podpisaliśmy umowę o współpracy. Polegać ona będzie na wymianie informacji, które mogą zaowocować odnajdywaniem żołnierzy, których tak wielu przepadło bez wieści. Następnie, naszym celem jest wzajemne propagowanie postaw pokojowych, patriotycznych, wzajemnego poszanowania historii. Obiecaliśmy sobie odwiedzać się. Oprócz tego, ja zawsze proszę o jakieś wsparcie. Przecież musimy, jak każda organizacja, myśleć o swoim budżecie. W wielu miejscach obiecano nam wsparcie finansowe, organizowanie zbiórek pieniędzy i przekazywanie ich na konto naszej organizacji. To też bardzo ważny cel i mam nadzieję, że go osiągnąłem

 

Słyszałam, że jest jakaś konkretna inicjatywa dotycząca Krakowa?

Tak, rzeczywiście, jest inicjatywa wybudowania pomnika upamiętniającego radzieckiego sapera i polskiego partyzanta, działacza polskiego podziemia. To ma być wyraz wdzięczności za uratowanie Krakowa, który Niemcy zaminowali i chcieli doszczętnie zniszczyć najcenniejsze budowle. Ale to się nie udało dzięki radzieckim saperom i naszym partyzantom. Uważam, że pomnik im się jak najbardziej należy i nasza organizacja będzie bardzo mocno ten projekt wspierać w Polsce, na miejscu.
 

 

KOMENTARZE

  • bardzo dobry pomysł
    // inicjatywa wybudowania pomnika upamiętniającego radzieckiego sapera i polskiego partyzanta, działacza polskiego podziemia.//

    To bardzo dobry pomysł
    Oby się udało

    5+
    Zdrowia
  • @Husky 17:23:07
    A mnie się nie podoba, bo ja w ogóle pomników nie lubię. O groby dbać, drzewa długowieczne sadzić, imieniem zasłużonych ulice i obiekty nazywać, znaczki i monety pamiątkowe wybijać, fundacje wieczyste zakładać ku pożytkowi powszechnemu - to wszystko, owszem, tak, ale jak słyszę, że gdzieś chcą pomniki budować lub tablice wmurowywać, to mnie odpycha: koszt duży, fajerwerki owszem, a pożytku mało. Najlepsze upamiętnienie jest przez praktyczny pożytek i to się daje zrobić... Taki już jestem. Pozdrawiam przyjaźnie. BJ
  • @Bogusław Jeznach 20:15:06
    LISTA NAJDZIWNIEJSZYCH POMNIKÓW W POLSCE

    http://eloblog.pl/wp-content/uploads/2015/06/pomnik-ufo.jpg
    http://eloblog.pl/wp-content/uploads/2015/06/dyrygent-fal.jpg
    http://eloblog.pl/wp-content/uploads/2015/06/pomnik-ziemniaka.jpg
    http://eloblog.pl/wp-content/uploads/2015/06/pomnik-byka.jpg

    http://eloblog.pl/10-najdziwniejszych-pomnikow-w-polsce/

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031