Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
3904 posty 1831 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Nie ulegać Brukseli

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

CO PISZĄ INNI: Rozmowa korespondenta rosyjskiego radia Sputnik Leonida Sigana z profesorem Kazimierzem Kikiem, polskim politologiem na temat sporu Warszawy z Brukselą o TK.

 

27 lipca Komisja Europejska wydała zalecenia dotyczące rządów prawa w Polsce. To drugi etap procedury ochrony praworządności wszczętej w związku z kryzysem wokół Trybunału Konstytucyjnego. 27 października był ostatnim dniem na odpowiedź Polski. Z informacji PAP wiemy, że w 10-stronicowej odpowiedzi, która została wysłana do komisji, rząd podkreśla niemożność wypełnienia zaleceń KE bez naruszenia prawa. Jakiego prawa? Jakie tego mogą być konsekwencje ze strony Brukseli?

 Ja myślę tak. Polska ma swoje prawo, polskie prawo i, póki co traktaty o Unii Europejskiej pozostawiają w rękach państw narodowych spory zakres suwerenności. Jeśli chodzi o sprawy związane z porządkiem w danym kraju, to decyzje należą do demokratycznie wybranej większości parlamentarnej. To po pierwsze.

 Po drugie: Unia Europejska, w tym także Komisja Europejska, nie wspominając już o Komisji Weneckiej, nie ma uprawnień ingerowania w porządek prawny kreowany zgodnie z założeniami polityki programu wyborczego partii rządzącej, ani wybranej w demokratyczny sposób. Mało tego, Unia sama w sobie nie jest wzorcem porządku demokratycznego. Ten deficyt demokracji w Unii Europejskiej jest powszechnie znany i polega on, między innymi, na decydowaniu o sprawach wewnętrznego porządku demokratycznego poszczególnych państw członkowskich przez niewybrane w demokratycznych wyborach ciała, takie jak Komisja Europejska i chociażby także Komisja Wenecka.

W sumie, zatem, brak jest legitymacji prawnej i moralnej ze strony instytucji europejskich, takich jak Unia Europejska czy Rady Europy, bo wiemy, że Komisja Europejska związana jest bardziej z Radą Europy niż z Unią Europejską. Myślę, że stanęły naprzeciw siebie dwa porządki. Pierwszy, mało demokratyczny, czyli porządek o widocznym deficycie demokracji, jaką są dzisiaj instytucje unijne i porządek demokratyczny państwa członkowskiego oparty na większości parlamentarnej osiągniętej w demokratycznych wyborach. Sprawa jest oczywista, że nie ma takiej zewnętrznej siły, która zgodnie z prawem międzynarodowym mogłaby narzucać wybranemu rządowi i większości parlamentarnej jakiekolwiek wzorce lub decyzje zniekształcające wolę polityczną większości parlamentarnej i rządu. Strona polska ma prawo odrzucić wszelkie sugestie i inicjatywy zmierzające do zniekształcania woli politycznej państwa narodowego i członka Unii Europejskiej.

 

Więc pan profesor nie przewiduje konsekwencji?

Sytuacja jest taka, że zarówno Komisja Wenecka jak i Komisja Europejska złożone są na ogół z osób reprezentujących lub wybranych przez ten mainstream polityczny, europejski, który dotychczas w państwach europejskich rządzi. Ale jest on dzisiaj podważany poprzez postawę coraz to większych części społeczeństw Europy Zachodniej. I uważam, że postawa przyjęta przez Komisję Wenecką, a także przez Komisję Europejską, jest wyrazem obrony mainstreamu przed zagrożeniem idącym od dołu, od społeczeństw. I stąd jest też taka determinacja, żeby nie dopuścić do podważenia ładu, którego jest on gwarantem, i którego interesy są związane z interesami głównego europejskiego nurtu. Narzucić w tej chwili można wszystko, oczywiście, bo mainstream się broni. Ale skuteczność narzucania rozwiązań niereprezentowanych przez większość parlamentarną danego państwa stoi pod znakiem zapytania.  

 

Wychodzi na to, że sytuacja jest w pewnym sensie patowa.

Sytuacja nie jest patowa, dlatego że rząd polski, w moim przekonaniu, będzie kierował się swoja wolą polityczną i wolą większości demokratycznie wybranego parlamentu. Tutaj nie ma żadnego pata. Jest wskazanie społeczne, wskazanie wyborców, jest legitymacja polityczna i powiedziałbym nawet więcej, rząd, czyli większość parlamentarna jest zobowiązany do realizacji swoich założeń programowych, a skoro tak, to jest zdeterminowany do stworzenia sytuacji umożliwiającej  ich realizację. A to jednak wymaga usunięcia przeszkód na drodze do takich reform.

 

Na konferencji prasowej pani premier Szydło powiedziała, że trzeba zreformować pogrążony w degrengoladzie klub. Mając oczywiście na względzie klub państw europejskich. Jak mogą to odebrać w Brukseli?

 Jako bunt, jako wyraz buntu, który idzie jednak od dołu, bo ten bunt będzie się coraz wyraźniej uzewnętrzniał w postawach wyborczych coraz to większej części społeczeństw państw narodowych. Myślę sobie, że jest jedna zasadnicza słabość europejskiego projektu dzisiaj, ta słabość, to nadmierne przesiąknięcie neoliberalnymi mechanizmami funkcjonowania, zarówno gospodarki, jak i polityki. Te nadmierne neoliberalne mechanizmy funkcjonowania prowadzą dzisiaj do narastającego buntu i zmarginalizowanych, czyli tych wszystkich Europejczyków, którzy słabo lub wcale nie uczestniczą w korzyściach wynikających z globalizacji i integracji przeprowadzanych w duchu neoliberalnym.  Myślę, że to miała na uwadze pani premier, kiedy mówiła,  że trzeba zreformować ten klub, to znaczy, że należy jednak wyeliminować z niego neoliberalne fundamenty.  


KOMENTARZE

  • @Bogusław Jeznach
    //Ja myślę tak. Polska ma swoje prawo, polskie prawo i, póki co traktaty o Unii Europejskiej pozostawiają w rękach państw narodowych spory zakres suwerenności. Jeśli chodzi o sprawy związane z porządkiem w danym kraju, to decyzje należą do demokratycznie wybranej większości parlamentarnej. //
    i tyle w tym temacie
    5+
    Pozdrawiam
    Zdrowia

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031