Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
3832 posty 1807 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Szukanie kozła ofiarnego

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

CO PISZĄ INNI: Mieszkający w Bejrucie francuski dysydent Thierry Meyssan ujawnia bardzo ciekawe szczegóły i kreśli perspektywy konfliktu na Bliskim Wschodzie.

 

W Berlinie Niemcy, Francja, Rosja i Ukraina podjęły próbę rozwikłania konfliktu  ukraińskiego i syryjskiego. Jednak z punktu widzenia Rosji, te konflikty istnieją tylko dlatego, że celem Stanów Zjednoczonych nie jest obrona demokracji, którą się chełpią, ale zapobieganie rozwojowi Rosji i Chin poprzez przecięcie i zablokowanie jedwabnego szlaku. Korzystając ze swej dyplomatycznej przewagi Moskwa  zrobiła  więc  wszystko, co możliwe, aby połączyć kwestie Bliskiego Wschodu z Europą Wschodnią. Udało się to zrobić poprzez wymianę przedłużenia rozejmu w Syrii w zamian za zakończenie bojkotu  porozumień z Mińska.. Co do Waszyngtonu, to nadal stara się on zwalić swoją winę na jednego ze swych sojuszników. Po powiodło się z Turcją, to teraz CIA zwróciła się do Arabii Saudyjskiej.

Konflikt rywalizujących ze sobą Stanów Zjednoczonych oraz Rosji i Chin ozwija się na dwóch frontach - z jednej strony, Waszyngton szuka kozła ofiarnego, który by poniósł  odpowiedzialność za wojnę przeciwko Syrii, a z drugiej strony Moskwa, której już udało się powiązać ze sobą sytuacje w Syrii i w Jemenie teraz próbuje dołączyć je do kwestii ukraińskiej.

 

Waszyngton szuka kozła ofiarnego

Aby się wymiksować z konfliktu  bez utraty twarzy, Stany Zjednoczone muszą  zrzucić  winę za swoje zbrodnie na któregoś ze swoich sojuszników. Mają trzy możliwości - albo obwinią Turcję, albo Arabię​​Saudyjską, albo i jedną i drugą. Turcja jest obecna w Syrii i na Ukrainie, ale nie w Jemenie, podczas gdy Arabia Saudyjska jest obecna w Syrii i Jemenie, ale nie na Ukrainie.

 

Turcja

Wiemy już, co naprawdę wydarzyło się w dniu 15 lipca w Turcji - dane te zobowiązują nas do rewizji naszej wstępnej oceny.

Przede wszystkim okazało się, że przekazanie Turcji zarządzanie hordami dżihadystów po ataku, w którym ranny został saudyjski książę Bandar bin Sultan, nie odbyło się bez problemów. O ile bowiem Bandar był posłusznym pośrednikiem to Erdoğan  realizował  swoją własną strategię odbudowy XVII-wiecznego imperium turko-mongolskiego, co doprowadziło do niezależnego korzystania z dżihadystów dla wypełniania swojej misji.

Poza tym, Stany Zjednoczone  nie mogą uniknąć nałożenia sankcji na prezydenta Erdoğana za to że gospodarczo sprzągł się z Rosją, pozostając nadal  członkiem wojskowej struktury NATO.

Wreszcie, wobec kryzysu w światowej strukturze władzy, prezydent Erdoğan stał się idealnym kołem ofiarnym dla USA, aby mogły one wydostać się z kryzysu syryjskiego.

Z punktu widzenia Stanów Zjednoczonych, problemem nie jest jednak Turcja, która jest niezastąpionym sojusznikiem regionalnym, ani Hakan Fidan z jego MIT - służbą, która organizuje światowy ruch dżihadu, ale sam prezydent Recep Tayyip Erdoğan.

W konsekwencji  amerykański National Endowment for Democracy (NED) podjął przede wszystkim  próbę wszczęcia kolorowej rewolucji poprzez zorganizowanie demonstracji w stambulskim  parku  Gezi w sierpniu 2013. Albo jednak ten plan się nie powiódł, albo USA zmieniły zdanie.

Podjęto zatem decyzję obalenia islamistów z Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) w drodze głosowania. W tym celu CIA zorganizowała  w Turcji przekształcenie Demokratycznej Partii Ludowej (HDP)  w prawdziwą partię mniejszości, a także przygotowała  sojusz pomiędzy nią a socjalistami z Republikańskiej Partii Ludowej (CHP). HDP przyjęła szeroko otwarty program w obronie mniejszości etnicznych (Kurdowie) oraz mniejszości społecznych (feministki, homoseksualiści) i włączyła do swego programu rozdział o ekologii. CHP została przeorganizowana z dwóch powodów - aby zamaskować nadreprezentację alewitów /1/ w tej partii, ale także z myślą o wypromowaniu kandydatury byłego prezesa Sądu Najwyższego. Jednakże, mimo iż AKP przegrała wybory w lipcu 2015 roku, sojusz pomiędzy CHP i HDP okazał się niemożliwy do realizacji. W rezultacie, w listopadzie 2015 roku odbyła się nowa runda wyborów, ale została ona bezceremonialnie sfałszowana przez Recepa Tayyipa Erdoğana.

Dlatego Waszyngton zdecydował się fizycznie wyeliminować Erdoğana. W okresie od listopada 2015 do lipca 2016 doszło do trzech prób zamachu na jego życie. Wbrew temu co głoszono publicznie, operacja z dnia 15 lipca 2016 nie była próbą zamachu stanu, ale próbą wyeliminowania tylko Recepa Tayyipa Erdogana. CIA wykorzystała turecko-amerykańskie kontakty wojskowo-przemysłowe aby zwerbować mały zespół w kręgu Sił Powietrznych do wykonania likwidacji prezydenta w czasie jego urlopu. Jednak zespół ten został zdradzony przez funkcjonariuszy islamistycznych, którzy stanowią prawie jedną czwartą pracowników wojska, i prezydent został ostrzeżony na godzinę przed przybyciem komandosów. Następnie został on przewieziony pod ochroną lojalmej eskorty wojskowej. Zdając sobie sprawę z możliwych do przewidzenia konsekwencji załamania się zamachu, spiskowcy rozpoczęli zamach stanu bez żadnego przygotowania w czsie gdy ulice Stambułu wciąż były pełne ludzi. Oczywiście zamach się nie powiódł. Represje, które po tym nastąpiły nie były skierowane tylko na aresztowanie sprawców zamachu, ani nawet żołnierzy, którzy przyłączyli się do zaimprowizowanego zamachu stanu, ale objęły wszystkich działaczy proamerykańskich - przede wszystkim świeckich kemalistów, a następnie także islamistów z ruchu Fethullaha Gülena. W sumie postawiono przed sądami ponad 70.000 osób, i trzeba było zwolnić z więzień osadzonych tam przestępców pospolitych, aby zrobić w nich miejsce dla skazanych pro-amerykańskich.

Megalomania prezydenta Erdoğana, jego biały pałac, fałszowanie wyborów  i masowe represje czynią go idealnym kozłem ofiarnym za błędy popełnione w Syrii. Jednak jego odporność  na kolorową rewolucję i na cztery zamachy na jego życie sugerują, że nie będzie możliwe, aby pozbyć się go tak szybko.

 

Arabia Saudyjska

Arabia Saudyjska jest tak samo niezbędna dla Stanów Zjednoczonych jak Turcja, i to z trzech powodów - przede wszystkim dla swoich rezerw ropy naftowej, które są wyjątkowej jakości i ilości (choć sam Waszyngton nie musi z nich korzystać, ale tylko do kontrolowania ich sprzedaży), następnie dla ich rezerw finansowych (chociaż te rezerwy spadły o 70%), które umożliwiają finansowanie tajnych operacji poza kontrolą Kongresu  i z uwagi na to, że Arabia Saudyjska ma kontrolę nad źródłami dżihadu. Rzeczywiście, od 1962 roku i utworzenia Światowej Ligi Muzułmańskiej, Rijad finansuje w imieniu CIA, Bractwo Muzułmańskie i Wojsko Nakszbandich /2/, dwie organizacje, które łącznie dostarczają  wszystkich funkcjonariuszy dżihadystów na całym świecie.

Jednak anachroniczny charakter tego państwa, które jest prywatną własnością rodziny królewskiej, której obce są powszechnie przyjęte zasady wolności słowa i religii, wymagał  radykalnych zmian.

Dlatego CIA zorganizowała sukcesję po królu Abdallahu w styczniu 2015 roku. W noc śmierci władcy, większość nieefektywnych pracowników służby cywilnej zostałazwolniona ze swoich funkcji, a kraj został zreorganizowany według wcześniej ustalonego planu. Władza została podzielona między trzy  główne klany - króla Salmana (i jego ukochanego syna księcia Mohammeda), syna księcia Nayefa (drugi książę Mohammed), a na końcu syna zmarłego króla (książę Mutaib, dowódca Gwardii Narodowej).

W praktyce król Salman (81 lat) pozwala swemu synowi, przystojnemu księciu Mohammedowi (31 lat), rządzić w swoim imieniu. Mohammed zwiększył zaangażowanie Arabii Saudyjskiej przeciw Syrii, a następnie rozpoczął wojnę z Jemenem. Oprócz tego  rozpoczął również szeroki program reform gospodarczych i społecznych odpowiadający jego «wizji roku 2030".

Niestety, wyniki nie były tak wspaniałe jak tego oczekiwano - królestwo ugrzęzło zarówno w Syrii i Jemenie. Ta ostatnia wojna odwróciła się w rajdy Houthich /3/ na terytorium Arabii, której armia dostała sromotne lanie. Z ekonomicznego punktu widzenia, zabezpieczone rezerwy ropy lecą w dół, a klęska w Jemenie uniemożliwia eksploatację  „Pustego Kwartału”  czyli obszaru  pustyni, łączącej oba kraje  /4/. Spadek cen  ropy z pewnością umożliwił wyeliminowanie wielu konkurentów, ale również wysuszył skarbiec  Arabii Saudyjskiej, która jest teraz zmuszona  do pożyczania na rynkach międzynarodowych.

Arabia Saudyjska nigdy nie była tak mocna i jednocześnie tak krucha. Represje polityczne osiągnęły swój szczyt wraz ze ścięciem głowy przywódcy opozycji, szejka Al-Nimra. Bunt wisi nie tylko wśród mniejszości szyickiej, ale także w sunnickich prowincjach w zachodniej części kraju. Na poziomie międzynarodowym, Koalicja Arabska z pewnością wygląda imponująco, ale rozpada się po wycofaniu się Egiptu.  Jej publiczne zbliżenie z Izraelem przeciwko Iranowi wzbudziło oburzenie w świecie arabskim i muzułmańskim. Zamiast nowego przymierza, ilustruje panikę, która  opanowała rodzinę królewską, obecnie już powszechnie znienawidzoną.

Z perspektywy Waszyngtonu, nadszedł moment, aby wybrać te elementy w Arabii Saudyjskiej, które są warte zachowania, a pozbyć się pozostałych. Logika podpowiada powrót do poprzedniego podziału władzy pomiędzy klan Sudairich /5/ (ale już bez księcia Mohammeda bin Salmana, który okazał się bezużyteczny) i Szammarów (plemię  zmarłego króla Abdallaha).

Najlepszym rozwiązaniem dla Waszyngtonu i jego saudyjskich wasali, byłoby, aby król Salman umarł. Jego syn Mohammed zostałby wtedy odizolowany od władzy, która  ma być powierzona innemu księciu Mohammedowi (synowi Nayefa). Książę Mutaib zachowałby swoją pozycję. Sukcesja taka byłaby łatwiejsza do przeprowadzenia  dla Waszyngtonu, jeśli by mogła mieć miejsce jeszcze przed inwestyturą następnego prezydenta w dniu 6 stycznia 2017 roku. Następca Obamy mógłby wówczas obarczyć nieżyjącego już króla odpowiedzialnością  za wszystkie błędy i ogłosić  pokój w Syrii i Jemenie. Tym projektem jest aktualnie zajęta  CIA.

W Arabii, tak jak w Turcji i w innych krajach sojuszniczych, CIA stara się utrzymać status quo. W tym celu starają się oni organizować  zmiany liderów bez naruszania samych struktur. Kosmetyczny charakter tych zmian ułatwia zagwarantowanie niewidzialności pracy agentury.

 

Moskwa usiłuje połączyć w negocjacjach Bliski Wschód i Ukrainę

Rosji udało się powiązać ze sobą wojny w Syrii i Jemenie. Jeśli w krajach Lewantu jej siły są publicznie aktywne już od roku, to w Jemenie są one nieoficjalnie dopiero trzy miesiące, ale teraz już aktywnie uczestniczą w walkach. Poprzez jednoczesne negocjowanie zawieszenia broni w Aleppo i w Jemenie, Rosja zmusza USA, aby zaakceptowały powiązanie tych dwóch obszarów działań. W obu tych krajach, wojsko rosyjskie pokazało swoją wyższość w broni konwencjonalnej w porównaniu z sojusznikami Stanów Zjednoczonych, a jednocześnie uniknęło bezpośredniej konfrontacji z Pentagonem. Ten krok oszczędza też  Moskwie zaangażowania w Iraku, mimo jej historycznych powiazań z tym krajem.

Jednakże  początkiem sporu  między dwoma mocarstwami jest zasadniczo blokada dwóch Jedwabnych Szlaków - jednego w Syrii, a drugiego na Ukrainie. Logicznie rzecz biorąc, Moskwa próbuje więc połączyć te dwie sprawy w trakcie negocjacji z Waszyngtonem. Jest to tym bardziej logiczne, że CIA sama już też powiązała te dwa obszary walk poprzez Turcję.

Jadąc do Berlina, w dniu 19 października, prezydent Rosji Władimir Putin i jego minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow, mieli nadzieję przekonać Niemcy i Francję, jeśli nie Stany Zjednoczone, do połączenia tych pakietów spraw. Dlatego wymienili przedłużenie rozejmu w Syrii na zakończenie ukraińskiego blokowania umów z Mińska. To musi drażnić Washington, który zrobi teraz wszystko, co w jego mocy, aby sabotować te ustalenia.

Oczywiście, w końcu Berlin i Paryż podporządkują się swemu zwierzchnikowi z NATO. Ale z punktu widzenia Moskwy, zamrożony konflikt jest lepszy niż porażka (na Ukrainie, podobnie jak na przykład w Naddniestrzu), a ponadto - wszystko, co niszczy jedność NATO poprzedza koniec amerykańskiej supremacji.

 

/tytuł oryginału: À la recherche du bouc émissaire; tłum.z franc.BJ/

 

Przypisy BJ:

/1/ Alewici:duża i wpływowa sekta szyicka w Turcji, współcześnie głównie w Stambule

/2/ Nakszbandi:wielki i swietny zakon suficki, ale w tym przypadku chodzi zapewne o powstały na bazie armii Saddama ruch zbrojny pod dowództwem Izzata Ibrahima ad-Douri pod arabską nazwąجيش رجال الطريقة النقشبندية‎‎ Dżajsz Riżāl a-arīqa an-Naqszbandija (Wojsko Ludzi z Zakonu Nakszbandi). Określili się w ten sposób głównie dlatego, że u podstawy mieli partię Baath (Socjalistyczną Partię Odrodzenia Arabskiego) i nie mogli się oprzeć o tradycje wahabickie.

/3/ Houthi:konfederacja zbrojnych formacji szyickich (ibadyckich) plemion Jemenu. 

/4/ Użyta przez Meyssana w tekście nazwa«le Quart vide» oznacza „Pusty Kwartał” i jest dosłownym tłumaczeniem arabskiegoالربع الخالي    [ar-Rub al-Khali]  Jest to najsurowsza i najgorętsza pustynia świata 

/5/Klan Sudairi (po arabsku Siedmiu Sudairich -لسديريون السبعة‎‎, [as-Sudairijjūn as-Sabʿah], najpotężniejszy klan w saudyjskiej rodzinie królewskiej.Było to siedmiu synów założyciela dynastii Ibn Sauda spłodzonych z najważniejszą z jego 22 żon imieniem Hussa bint Ahmad as-Sudairi, księżniczką z Nedżdu, gdzie 300 lat temu narodził się ruch wahabitów. Obecnie żyje jeszcze czterech z nich, w tym panujący król Salman.

 

KOMENTARZE

  • @ Autor
    Bardzo ciekawy artykuł. Podziekowanie za udostepnienie oraz 5+
  • Mr.B.Jeznach
    Thierry Meyssan swietnie przedstawil aktualna sytuacje w panstwach, ktore sa punktem zapalnym planety.Jest tajemnica poliszynela , ze CIA miesza i niszczy aby wygrac swoje na Bliskim Wschodzie . Te wszystkie gry i gierki sa okropne, bowiem CIA ( czytaj :Ussmani) nie liczy sie z egzystencja ludzka. Iluz ludzi zginelo, zeby USSSa utrzymalo swoje wplywy na dalekim wschodzie ???Poniewaz nie mozna sprowokowac wojny swiatowej ( przy obecnym potencjale stron, mogloby to grozic pulweryzacja Ziemi) nalezy rozdmuchiwac wojenki lokalne. To tansze, bezpieczniejsze i przyjemniejsze i mozna przy okazji ugrac swoje i zarobic oraz zaszkodzic " wrogowi( Rosji, Chinom)...Ten tekst potwierdza , ze T.Meyssan jest ekspertem od problemow Bliskiego Wschodu. Przeczytalam kilka tekstow tego pana na temat obecnie rzadzacych Francja i " wlos mi sie zjezyl na glowie" , bowiem okazuje sie, ze wszyscy oni sa z tej samej "matrycy" zamieszanej w brudne intrygi CIA, tajnych sluzb i ze wszyscy maja "krew niewinnych ofiar" na rekach.. Nie napawa to optymizmem, lecz dranie rzadzacy UE zniszczyli takze wlasne narody ( na przyklad Francja jest u kresu wojny domowej) ...wiec jest dobrze nie beznadziejnie wszedzie ..
    .Co taki A.Juppé moze zmienic w zislamowanej, skorumpowanej biednej Francji ? Przeciez ten facecik to "uczen" Chiracka, tego glupka, ktory poprzez swoja decyzje o laczeniu rodzi zislamizowal Francje . Zreszta, on takze byl marionetka wielkiej finansjery i kapitalu ...
    Pozdrawiam smetnie ( zblizaja sie Zaduszki, wiec mysle o zyciu wiecznym i nie tylko) ..
  • Hollywood się chowa, to "życie" przerasta fabułę !
    Z boku wygląda to na zabawę w wojnę, tylko wróg w niej jest wszędzie, 7 tysięcy ludzi urządza świat dla siebie, a my nic ?

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930