Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
3841 postów 1811 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Pokój koło Damaszku

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

CO PISZĄ INNI: Michał Mazur na Xportalu relacjonuje pozytywny przykład „dobrej zmiany’ w Syrii

 

Trzy  dni temu, 17 października syryjskie oddziały rządowe wkroczyły do miejscowości Kadisija (Qudsaya) – miasta w muhafazie Rif Dimaszk (Damaszek-Okręg), liczącego obecnie około 24 tys. mieszkańców (przed wojną ok. 35 tys.). Jest to jeden z wielu sukcesów osiągniętych w ostatnich dniach przez Syryjską Armię Arabską, na dodatek przy wydatnym wsparciu obywateli o umiarkowanych poglądach (reprezentujących de facto większość społeczeństwa syryjskiego). Z czysto militarnego punktu widzenia może nie jest to jakiś nadzwyczajny sukces, jednak rozwój wydarzeń w Kadisijja przebiegał według modelu, który w ostatnich miesiącach coraz częściej powtarzał się także w wielu innych miejscowościach w Syrii, np. w Daraya albo w al-Hamah. Warto więc prześledzić, jak wyglądał rozwój wydarzeń w Kadisijja od początku konfliktu.

Po wybuchu wojny w Syrii miasto zostało zajęte przez tzw. rebeliantów, a następnie zablokowane przez siły rządowe w 2012 roku. Większość mieszkańców była zupełnie zaskoczona tak szybkim i gwałtownym rozwojem wydarzeń. Zdezorientowani, a jednocześnie niepewni prawdziwych celów „rebeliantów” nie chcieli opowiadać się po żadnej ze stron, ani tym bardziej podnosić broni przeciwko sąsiadom. Z uwagi na złą sytuację ludności cywilnej, w listopadzie 2013 zawarto rozejm kończący blokadę. Zezwolono na transport lekarstw i żywności, oraz na komunikację ludności ze światem zewnętrznym. Co ciekawe, przez pewien czas członkowie prorządowych milicji oraz część co bardziej umiarkowanych grup antyrządowych obsadzali nawet wspólnie punkty kontroli drogowej („checkpointy”), co w Syrii było i jest naprawdę rzadkie. W międzyczasie korzystając z fal amnestii, część miejscowej „opozycji” (tych o bardziej umiarkowanych poglądach) zdecydowała się złożyć broń, niektórzy nawet zasilili szeregi sił rządowych (!). Stabilna, choć niezbyt komfortowa sytuacja utrzymała się w Kadisijja przez niecałe dwa lata; w międzyczasie do miasta zaczęli nawet napływać uchodźcy z bardziej zrujnowanych części Syrii, nieraz bardzo odległych… także i w sensie cywilizacyjnym, nie tylko geograficznym. Często byli to ludzie o zupełnie odmiennych poglądach na życie i religię niż większość mieszkańców stołecznego okręgu.

Wskutek wzrostu znaczenia i siły lokalnych grup radykalnych, oddziały regularnej armii wznowiły oblężenie w czerwcu 2015 roku – ludność cywilna mogła nadal przemieszczać się między miastem a światem zewnętrznym, ale już tylko w wyznaczonych godzinach, od 8 rano do 16, idąc na zajęcia akademickie (młodzież studiująca w Damaszku) lub do pracy poza miastem (tzn. ten, kto nadal miał pracę – w wyniku działań terrorystów bezrobocie sięgnęło bowiem około 90 proc.). Podobnie jak wcześniej, co jakiś czas siły rządowe przeprowadzały ekstensywne naloty, ilekroć otrzymywały od sprzyjających im mieszkańców wiarygodne informacje nt. miejsc koncentracji zbrojnych grup. Z drugiej strony, tzw. rebelianci też nie pozostawali im dłużni: wykorzystując do ostrzału tzw. hellcannons, czyli moździerze-samoróbki o niewielkiej celności, budowane wg instrukcji zawartych w dostarczanych im z zagranicy podręcznikach walki partyzanckiej. Podobno od wybuchu „rewolucji” w Kadsijja ani razu nie udało im się trafić z tego rodzaju broni w punkty koncentracji sił rządowych, zniszczyli za to wiele budynków cywilnych. Taki stan trwał do końca listopada 2015, gdy na mocy zawartych porozumień 119 rebeliantów-radykałów wraz z rodzinami zgodziło się wyjechać do prowincji Idlib (stanowiącej de facto bastion islamistów w Syrii), zaś dwakroć tyle pozostało na miejscu, biorąc udział w lokalnej inicjatywie pojednawczej. W proces negocjacyjny zaangażowane były komisje pojednania narodowego oraz Czerwony Półksiężyc (arabski odpowiednik Czerwonego Krzyża).

We wrześniu 2016 roku w mieście znowu zaktywizowały się grupy antyrządowe – a konkretniej, część „rebeliantów”, która sabotowała prace miejscowego komitetu pojednawczego dla zwaśnionych stron, negując nie tylko obowiązujące wcześniej porozumienia o charakterze lokalnym, ale także obowiązujący w Syrii rozejm ogólny, wynegocjowany w toku rozgrywek dyplomatycznych między USA i Rosją. Chodzi tu zwłaszcza o członków grup najbardziej radykalnych, jak Dżabhat Fatah asz-Szam (dawna an-Nusra). Do przykrego incydentu doszło 21 września, gdy terroryści ostrzelali członków prorządowych milicji w rejonie punktu kontrolnego al-Afrah oraz an-Nazihin. Doszło także do serii porwań osób popierających rząd w Damaszku (w tym służących w milicjach prorządowych i członków ich rodzin). Pojawili się też snajperzy, strzelający bez rozróżnienia do wszystkich, których uznali za „wrogów”. 

Ciekawy reportaż nt. panującej w Kadisijja sytuacji zamieściła irańska PressTV (nadająca także w języku angielskim). W materiale wideo przedstawiono teren działań wojennych oraz specyfikę walk miejskich, wspominając, że w tym samym czasie podobna aktywizacja grup terrorystycznych miała miejsce również w niedalekim al-Hamah (gdzie siły rządowe przy wsparciu mieszkańców szybko przegoniły zbrojne bandy – o czym wspominaliśmy wcześniej na łamach Xportalu).

W zaistniałej sytuacji, 28 września oddziały regularnego wojska zostały ponownie dyslokowane na obrzeżach miasta. Jednocześnie nie podjęły one działań typowo ofensywnych – władza nie chciała dalszej eskalacji zaś mufti Damaszku, Adnan al-Afiouni, wezwał do prowadzenia rozmów pokojowych.

Dwa dni później mieszkańcy (w większości dotychczas bierni) postanowili wziąć sprawy w swoje ręce – jednak nie w taki sposób, jakby tego chcieli amerykańscy decydenci czy zachodnie media głównego nurtu! Wieczorem 30 września, po zakończeniu piątkowych modłów wychodząca z meczetów ludność zaczęła się spontanicznie gromadzić na ulicach, protestując przeciw terrorystom. Następnego dnia protesty przybrały bardziej zorganizowaną formę, pojawiły się też transparenty nawołujące walczących do zaprzestania działań zbrojnych. Nie trzeba dodawać, że europejski i amerykański mainstream postanowił te fakty przemilczeć, jako niepasujące do obowiązującej narracji. 

Według lokalnych źródeł na placu głównym i ulicach doń przylegających zebrało się około 6 tysięcy mieszkańców (czyli w przybliżeniu 1/4 ludności miasta!). Protestujący wezwali do jak najszybszego wdrożenia inicjatywy pojednawczej i uregulowania statusu prawnego bojowników chcących złożyć broń i pozostać w mieście, a także opuszczenia miasta przez tych, którzy by nie chcieli się temu podporządkować. Widząc reakcję mieszkańców, sprzeciwiający się porozumieniu z rządem radykalni „rebelianci” otworzyli ogień do demonstrujących (zginęło kilka osób).

Drugiego października, dostrzegając rosnące niezadowolenie społeczne, samozwańcza Rada Miejska opublikowała oświadczenie, że osoby i grupy chcące opuścić miasto mogą to zrobić, pod warunkiem zarejestrowania się w lokalnym komitecie pojednania. Następnego dnia większość „rebeliantów” zgodziła się na postawione warunki – co nie było wcale takie oczywiste, gdyż członkowie najbardziej radykalnych grup początkowo akceptowali jedynie opcję opuszczenia miasta z bronią, żądając przy tym gwarancji i pośrednictwa… ONZ (!). Podobna sytuacja miała miejsce także w al-Hamah, gdzie jednak proces opuszczania miasta przez „rebeliantów”przebiegał szybciej i sprawniej – tam jeszcze tego samego dnia, w godzinach popołudniowych, pojawiły się pierwsze autobusy, za pomocą których członkowie grup zbrojnych wraz z rodzinami udali się do Idlib. Wówczas w Kadisijja trwał nadal proces rejestracji chętnych do opuszczenia miasta – ich wyjazdy zaczęły się tydzień później. Około 400 bardziej umiarkowanych bojowników z obu miejscowości zdecydowało się złożyć broń i w nich pozostać: godząc się na uregulowanie swego statusu według obowiązującego porządku prawnego (traktującego łaskawiej korzystających z inicjatyw pojednawczych) zyskali szansę na powrót do normalnego życia. Działania zbrojne, dotychczas niewielkie i głównie na obrzeżach miasta, ustały zupełnie.

Łącznie na ewakuację do Idlib zgodziło się 525 miejscowych „rebeliantów”, oraz 114 z al-Hamah. Licząc wraz z ich rodzinami, dało to około 2,5 tys. osób z obu miejscowości. Ostatni z nich opuścili Kadsajja w niedzielę 16 października.

Następnego dnia na ulicach miasta odbyły się demonstracje poparcia dla rządu i prezydenta Baszara al-Asada. Mieszkańcy entuzjastycznie witali wkraczających żołnierzy – nie bojąc się zamachowców-samobójców, którzy mogliby nań uderzyć, zwłaszcza przy tak masowych zgromadzeniach. Zdjęcia niemalże od razu obiegły media społecznościowe, a wkrótce pojawiły się także w mediach syryjskich oraz pozostałych, nie-zachodnich.

Oczywiście media głównego nurtu, zwykle tak bardzo zatroskane „zbrodniami syryjskiego reżimu” tudzież „cierpieniami ludności cywilnej” nie wspomniały ani słowem o tym, że sytuacja przeszło 20 tysięcy mieszkańców okolic Damaszku uległa znacznej poprawie – i to głównie w wyniku działań strony rządowej.

KOMENTARZE

  • @@@!
    FAZ opowiedziała, dlaczego USA nie mają już miejsca do manewrów w Aleppo. USA nie mają już środków, które umożliwiłyby im odnieść sukces w Aleppo, dlatego one „oddały” miasto i zaczęły się interesować irackim Mosulem, pisze publicysta niemieckiego wydania Frankfurter Allgemeine Zeitung Rainer Hermann. Rebelianci wspierani przez Stany Zjednoczone nie są wystarczająco uzbrojeni do konfrontacji z syryjskim wojskiem i rosyjskimi Siłami Powietrzno-Kosmicznymi, a Waszyngton nie decyduje się na następną interwencję, czytamy w artykule. Od wyniku walk o Aleppo zależy przyszłość Syrii, dlatego Moskwa będzie gotowa do ustępstw tylko wtedy, gdy reżim al-Asada przywróci kontrolę nad tym miastem, pisze FAZ. Tymczasem USA zwróciły swoją uwagę na iracki Mosul. „Zwycięstwo nad Państwem Islamskim w Mosulu powinno zrekompensować porażkę przeciwko Rosji w Aleppo”, czytamy w artykule. Waszyngton nie ma już więcej możliwości w Syrii, których wykorzystanie zagwarantowałoby pomyślny rezultat. Według autora artykułu nawet jeśli Stany Zjednoczone zaczną uzbrajać rebeliantów, dostarczenie broni do Aleppo i tak będzie niemożliwe. Ponadto ona uważa, że Stany Zjednoczone nie nałożą nowych sankcji przeciwko Rosji, ponieważ w tym przypadku środki ograniczające trzeba byłoby wprowadzić na przykład wobec Arabii Saudyjskiej za zbrodnie wojenne w Jemenie. Ustanowienie strefy zakazu lotów nad północną Syrię też nie uda się, ponieważ jeśli rosyjski samolot zostanie zestrzelony, Moskwa uzna to za wypowiedzenie wojny, podsumowuje Hermann. Bojownicy opuszczają Aleppo. Transmisja online. Transmisja z ewakuacji z syryjskiego Aleppo w ramach trwającej „przerwy humanitarnej” rozpoczęła się w czwartek na stronie internetowej Ministerstwa Obrony Rosji. Na stronie internetowej trwa transmisja na żywo z 4 kamer (http://syria.mil.ru/syria/livecam.htm)zainstalowanych w pobliżu zachodniego odcinka drogi Castello i punktu kontrolnego Masharka, a także z kamer dronów wzdłuż tras korytarzy wyjścia, informuje Departament Informacji i Komunikacji Masowej Ministerstwa Obrony Rosji. W obszarze tych korytarzy humanitarnych widać w szczególności autobusy i pojazdy „pierwszej pomocy” przeznaczone do ewakuacji rannych i chorych. Wcześniej w środę szef Głównego Kierownictwa Operacyjnego Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej generał broni Siergiej Rudskoj poinformował na briefingu, że proces ewakuacji będzie monitorowany w czasie rzeczywistym za pomocą kamer internetowych zainstalowanych w rejonie korytarzy humanitarnych i dronów. Obraz będzie transmitowany na stronie internetowej Ministerstwa Obrony. We wtorek minister obrony Rosji Siergiej Szojgu oświadczył, że 18 października od godziny 10:00 rano wstrzymano naloty Sił Powietrzno-Kosmicznych Rosji i Sił Powietrznych Syrii w rejonie Aleppo. Jest to niezbędne do wprowadzenia „pauzy humanitarnej” 20 października. W poniedziałek Rudskoj oświadczył, że „przerwa humanitarna” zacznie obowiązywać w Aleppo 20 października, aby umożliwić opuszczenie miasta zarówno bojownikom, jak i cywilom. Później ogłoszono, że od godziny 8:00 rano do 19:00 w czwartek w pobliżu Aleppo Siły Powietrzno-Kosmiczne Rosji i syryjskie siły rządowe wstrzymają naloty. Z miasta będzie prowadzić osiem korytarzy — sześć dla cywilów i dwa dla bojowników. Poinformowano, że w celu koordynacji operacji humanitarnej zostanie rozmieszczony punkt kontroli, w którym pracują oficerowie rosyjskiego Centrum Pojednania, syryjskiej armii oraz przedstawiciele administracji Aleppo.

    Ps. Stany Zjednoczone i inne państwa tzw. zachodnio-arabskiej koalicji mają teraz, być może ostatnią szansę na ewakuowanie nie tylko swoich popleczników, ale także swoich ludzi z kotła w Aleppo...Aleppo to jest klucz do Syrii kto kontroluje to miasto ten ma pełnie władzy,jest to ostatnie duże miasto,reszta kraju to małe mieściny które wojska rządowe odbiją bez problemu. Są w okrążeniu innego wyjścia te jankeskie ścierwa nie mają. Film który pokazuje jak syryjski T72 omija jankeskie ppanc TOW-2 dwukrotnie islamiści spudłowali
    https://www.youtube.com/watch?v=NHDH2LCVfos

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930